edi.k
04.03.04, 17:52
Może zacznę od siebie:
-pierwszego syna butelką dokarmiałam już w pierwszym miesiącu życia. Gdy miał
3 miesiące była już tylko butla. Było to dosyć dawno, w szpitalach było normą
dokarmianie noworodków. Także w moim otoczeniu raczej nie zdarzały się
kobiety karmiące piersią. Jedyne rady na jakie mogłam liczyć ograniczały się
do tego, że dziecko powinnno jeść co trzy godziny, pomiędzy karmieniami spać
itp. Jezeli jest inaczej tzn. ze jest glodne. Uwierzylam

-drugiego syna karmiłam piersią ponad rok. Już w ciąży byłam pewna, że będę
karmić tylko piersią. Na początku spędzał przy piersi cały czas, byłam bliska
załamania, ale udało mi się jakoś wytrwać bez dokarmiania te pierwsze
miesiące. Później wszystko się unormowało. Ale jakoś nie tęsknię do tego
okresu..
- niedługo urodzi się trzeci synek i jakoś ciemno widzę perspektywę spędzenia
trzech miesięcy na kanapie, z nim przy piersi. Po pierwsze ktoś musi się
zająć starszymi dziećmi, domem. Na męża nie za bardzo mogę liczyć, wraca z
pracy późnym wieczorem. Po drugie brakuje mi takiego zacięcia jakie miałam w
poprzedniej ciąży. Z drugiej strony zdaję sobie sprawę, że nie karmiąc
piersią, pozbawię synka czegoś bardzo istotnego.
A jak to było u Was?