mindtriper
19.05.10, 11:56
Bo dla mnie tak. W moim domu, z dziada pradziada, zasady dobrego
zachowania zakrawały niemal o protokół dyplomatyczny. Przyznam, że
było to dość męczace, ale trudno, zakodowało się.
Nadal ważne dla mnie jest jak należy zachowaywać się np. przy stole.
Jedzenie z otwartą buzią, lub mówienie z jedzeniem w buzi, łokieć
(wa właściwe przedramię!) leżące na stole potrafią odebrać mi apetyt.
Sama uczę tego moje dzieci (bez tresury, po prostu), ale często
spotykam się ze zdziewieniem ze strony znajomych. W restauracji
proszę do ryby o drugi widelec, nie nóż - często otrzymuję z
widelcem wymowne spojrzenie.
W tramwaju uczę starszego syna, żeby ustępował miejsca itd. itd. itd.
Dyskutowaliśmy o tym kiedyś z przyjaciółmi - niektórzy twierdzą, ze
to przeżytek, tak jak dyganie czy ukłony i machanie chusteczką. Że
trzeba żyć i robić jak nam jest wygodniej. Że dzieci "dobrze
wychowne" i tak zostaną rozdeptane przez te "niewychowane".
Dla mnie to jednak jest nie do przyjęcia.
Co o tym myślicie? Warto, niewarto uczyć dzieci dobrych manier?
Warto samemu okazywać ten nieszczęsny savoir vivre?