jak to jest? macierzyństwo = koniec młodości?

21.05.10, 14:51
od jakiegoś czasu obserwuje przedziwne zjawisko. pierwsze dziecko urodziłam w
wieku 26 lat. naookoło wszyscy młodzi i piękni i bezdzietni. jako że i ja tak
się czułam dziecka nie traktowałam jako końca mojego życia, tylko piękne jego
uzupełnienie. ale nie przeszkodziło mi korzystać z uroków młodości tzn. nie
przestałam nagle uczestniczyć w życiu zawodowym, imprezowym, towarzyskim.
druga ciąża - 30 lat i znowu. co prawda pojawiały się jakieś brzuchy wokół
mnie, ale ja byłam stawiana za wzór do naśladowania. w ciązy zawsze zadbana i
jeśli impreza była bez smrodu papierosowego, to oczywiście bywałam, po
porodzie, ponieważ karmiłam ograniczyłam wyjścia i spotkania i pojawiły się
pierwsze głosy, że jak to? że przecież dziecko to nie koniec świata, że
dlaczego nie chce gdzieś iść. oczywiście głosy niedzieciatych. teraz nagle
wokół nas pojawiły się dzieciate pary i matki w tych związkach zdaje się że
zapomniały już co wcześniej blubrały i teraz dziecię najważniejsze i przyjęly
postawę matek kwok. że jak można imprezować, keidy dziecko małe, że wyjścia?
bosz... ona jest taka mało dojrzała. i takie tam.
i teraz z pozycji podziwianej za to, ze radze sobie z macierzynstwem bez
popadania w bycie matroną spadłam do pozycji tej, ktora ma fiubździu w głowie
i mysli tylko o tym na jaki kolor pofarbować włosy.
i to mnie wkurza.
    • nisar Re: jak to jest? macierzyństwo = koniec młodości? 21.05.10, 14:54
      Bo, kochana, "nic tak człeka nie użyźni, jak tych parę słów o
      bliźnich".
      Nie martw się, gdybyś była gruba, tłuste włosy i głównie w dresie
      przy kuchni, też by Cię obgadali.
    • 18_lipcowa1 Re: jak to jest? macierzyństwo = koniec młodości? 21.05.10, 15:06
      Nie dogodzisz ludziom, nie dogodzisz...
    • alicja_ala Re: jak to jest? macierzyństwo = koniec młodości? 21.05.10, 15:18
      u mnie - nie koniecsmile
    • croyance Re: jak to jest? macierzyństwo = koniec młodości? 21.05.10, 15:49
      *facepalm*
      No przeciez macierzynstwo to ISTOTA mlodosci, tylko mlode osobniki sa z
      reguly zdolne do rozrodu, i jakkolwiek zdarzaja sie wyjatki od tej
      reguly, generalnie rzecz biorac, dopoki sie rozmnazamy, dopoty jestesmy
      mlode big_grin
    • deodyma Re: jak to jest? macierzyństwo = koniec młodości? 21.05.10, 16:02
      moze one zazdroszcza Ci tego, ze same tak poimprezowac nie moga?
      wiec gadaja od rzeczy, byla gadac.
      ja bym to olala i dalej robila swoje.
      • shellerka Re: jak to jest? macierzyństwo = koniec młodości? 21.05.10, 16:18
        deodyma, one mogą, ale nagle jak już same są matkami to widzą jak to cięzko i
        nie chcą. więc odnosze wrazenie ze przekuwaja ta swoja niemoc w to, ze w
        macierzynstwie normalne jest ze sie nie wychodzi, nie udziela, siedzi w domu i
        wycisza dziecko codziennie stosujac te same rytualy, bron boze cos fajnego
        zrobic, bo jeszcze sie dzidzius zdenerwuje i bóg wie co jeszcze.
        i w ten sposób ja jestem w tej chwili wyrodną matką, niedojrzałą do
        macierzyństwa, mimo że pol roku temu każdy się moją mobilnością zachwycał.

        taka hipokryzja wyłazi i wygodnictwo. nie mogę, nie chce mi się czegoś zrobić,
        to przeinacze wszystko tak, zeby było ze tak powinno byc, a nie ze mi sie nie
        chce nawet stanika włozyc, jak kolega meza przychodzi do domu.
        • shellerka Re: jak to jest? macierzyństwo = koniec młodości? 21.05.10, 16:22
          tylko ze dzieci chowane w sposób "dziecko matki kwoki" co rusz na antybiotykach,
          a to zapalenie ucha, a to jakieś podziębienie, a to kolka, a to pobudki w nocy
          bla bla bla.
          moje oba przyzwyczajane od malenkosci do spania przy umierkowanie przyciszonej
          rozmowie, przy uchylonych drzwiach, a obok goście, przyzwyczajone do tego, ze
          jak gdzies wychodzimy to odpuszczam kąpanie, jak nie zdążę na obiad, to po
          drodze kupuję suchą bułkę.
          I żyją i nie chorują i jest swietnie, bo sie razem dobrze bawimy, a syn jest juz
          na tyle duzy ze potrafi mi powiedziec, ze mam isc na impreze dopiero jak on
          zasnie (dodam ze imprezy wyjsciowe zdarzaja sie gora raz na 2-3 miesiace), a do
          kina z tata "puszcza mnie" spryciarz pod warunkiem ze mu popcorn przywieziemysmile
          • agulle Re: jak to jest? macierzyństwo = koniec młodości? 21.05.10, 21:21
            Cytatshellerka napisała: bla bla bla. > moje oba przyzwyczajane od malenkosci do spania przy umierkowanie przyciszonej > rozmowie, przy uchylonych drzwiach, a obok goście, przyzwyczajone do tego, ze > jak gdzies wychodzimy to odpuszczam kąpanie, jak nie zdążę na obiad, to po > drodze kupuję suchą bułkę.
            > I żyją i nie chorują i jest swietnie, bo sie razem dobrze bawimy,...


            Może i się czepiam słówek, ale tak to napisałaś, jakby to była jedyna słuszna recepta na zdrowe dzieci - totalne bzdury jakieś.
            Więc nie dziwie się, ze uchodzisz za panienkę co ma fiu bździu...

            Co ma prowadzenie aktywnego życia do jednoczesnej niemożności zapewnienia dziecku najważniejszych potrzeb fizjologicznych: porządnego snu (nie zasnęłabym w pokoju nie oddzielonym od imprezy), i posiłku (można wziąć ze sobą "słoiczek", bana, jagłko, jogurt - coś bardziej wartościowego niż bułka, jak się prowadzi aktywny tryb życia to ma się kilka takich gotowców "na podorędziu"). Do braku kąpieli się nie przyczepię, bo tu akurat celowo nie kapię dzieci codziennie aby je uodpornić na bakterie.

            Rzeczywiście wspólne nocne wybywanie z mężem nam się skończyło, bo nie mamy z kim dzieci zostawić, więc albo się udzielamy towarzysko, czy zażywamy rozrywek - osobno, albo z dziećmi. I nie zwalniamy się w tym czasie z obowiązku zapewnienia dzieciom należytego im szacunku: "jakoś to zniosą", "jakoś to będzie", "przywykną".


            • shellerka Re: jak to jest? macierzyństwo = koniec młodości? 21.05.10, 21:51
              chyba nie doczytałaś, albo w złym miejscu postawiłam przecinek

              tam jest: do spania przy UMIARKOWANIE PRZYCISZONEJ ROZMOWIE PRZY UCHYLONYCH
              DRZWIACH, A OBOK GOŚCIE.

              nie organizuję imprez imprezowych u siebie w domu, kiedy w tym domu jest dziecko.
              natomiast jeśli przychodzą do nas przyjaciele, to nie widzę problemu, że kilka
              osób rozmawia ze sobą normalnym no może trochę ściszonym, ale bez przesady głosem.

              jeśli chodzi o tą nieszczęsną bułkę, to użyłam takiej przenośni dla zobrazowania
              różnicy w podejściu. poprostu nie panikuję, kiedy nie jestem w stanie
              punktualnie co do minuty podać dziecku na czas posiłku, czy wykąpać dziecka o
              tej samej porze bez względu na okoliczności.
              a znam panie, które o godzinie 17 MUSZĄ DO DOMU bo przecież kolacja, wyciszanie,
              kąpanie, karmienie i że absolutnie MUSZĄ dostosować się do dziecka, bo szacunek
              i te sprawy. A gdzie tu kobieta? Gdzie szacunek do samej siebie???


              I nie czepiam się par, które faktycznie nie mają z kim zostawić dziecka. Ale
              oprócz wieczornych wyjść są też wyjścia do restauracji na obiad, wyjścia gdzieś
              w teren itp. itd.
              • wen_yinlu Re: jak to jest? macierzyństwo = koniec młodości? 25.05.10, 11:55
                Amen smile
                Też jestem matką bardzo do ciebie pod tymi względami podobną i odchowałam sobie
                4-latkę słodką i dorodną bez problemów. A że niedługo dorośnie, to szaleć
                intensywniej znów będzie czas wink
                O ile dzieci lubią rutynę to nie należy ich do niej nadmiernie przywiązywać, tak
                uważam... Dziecię bywało, że usypiało o 20-tej w restauracji w swoim nosidełku,
                a ja i mój mąż siedzieliśmy sobie np na chińskiej herbatce i gadaliśmy ze
                znajomymi. Trochę życia spędziła na wycieczkach w samochodach, samolotach, śpiąc
                o dziwnych porach, próbując dziwnych potraw. Dziś jest otwarta i ciekawa świata,
                i o to mi chodziło. Nawet pałeczkami potrafi wcinać chińskie pierożki smile
                Urodziłam jako druga w moim gronie przyjaciół, dziewczyna, która rodziła
                pierwsza w mig "spoważniała" i dopiero przeszło jej jakieś 2 lata temu, gdy jej
                córa miała już 6 lat. Sporo osób wskakuje w nowe ramy poważnej matki i gospodyni
                w jednym, w durny sposób izolując się od przyjaciół, obrażając ich, zadzierając
                nosa, jakby mogły to by latały z dziećmi w pyskach i wylizywały je do czysta.
                Akurat mam taką teściową smile ale na szczęście spokojnie sprowadzam ją do pionu
                gdy tylko zaczyna kwoczyć.
            • marychna31 Re: jak to jest? macierzyństwo = koniec młodości? 22.05.10, 19:27
              > Więc nie dziwie się, ze uchodzisz za panienkę co ma fiu bździu...
              nikt, kto bywa na tym forum chyba się nie dziwi....
            • ajvonka Re: jak to jest? macierzyństwo = koniec młodości? 25.05.10, 21:08
              A co ma brak kąpieli do uodparniania przeciwko bakteriom? Jednym może to służyć,
              drugim wręcz przeciwnie. Agulle... Z Twojej wypowiedzi wynika, że jeśli Ty nie
              kąpiesz swoich dzieci codziennie, to jest to akurat właściwe postępowanie. Zatem
              zgadasz się z shellerką. Ale! Codzienna higiena jest potrzebna czy tego chcesz
              czy nie...
              Druga kwestia: ponieważ Ty nie możesz spać, gdy obok jest impreza (mało kto może
              spać, gdy obok jest głośno, tylko akurat tego nie wiemy na pewno jak głośno jest
              na imprezach u shellerki i jak daleko są te pokoje od siebie), to znaczy, że
              nikt nie może spać gdy z zewnątrz dochodzą jakiekolwiek odgłosy. To jest tak
              indywidualna sprawa, że nie można się wypowiadać za wszystkich. Na pewno, jeśli
              obok huczy techno/disco/jakakolwiek inna muzka, rozbija się szkło a ludzie
              śpiewają do wtóry z "artystami", to spać spokojnie nie można... Zapytajmy się
              wieć shellerki: czy tak jest na imprezach w Twoim domu? Ja- wątpię. Za to
              gratuluję dystansu i odwagi. Powiedzenie o suchej bułce odwagi wymaga. I jakoś
              znowu nie wierzę, że co drugi dzień, gdy mama shellerka jest mocno zabiegana,
              podaje dzieciom od rana do wieczora suche bułki. Radzę uczyć się: a) dystansu;
              b) odwagi, c) czytania ze zrozumieniem, nawet jeśli wymaga to głębszej
              refleksji, np.: czy ona rzeczywiście miała na myśli tylko suche bułki, bez
              kawałeczka masełka, szynki etc? Trzeba uruchomić swój mózg, by nie wszystko tak
              dosłownie odbierać. Tyle mam do powiedzenia.
              Najprawdopodobniej, żadna matka, która myśl: "jakoś to zniosą, jakoś to będzie"
              nie udzielałaby się na tym forum, właśnie z tego powodu, że JAKOŚ TO BĘDZIE. Po
              co się więc angażować w jakieś wypowiedzi, komentarze...? Oceniasz swoją miarą,
              a to jest nie fair i nie obiektywne.
              Zatem jeszcze raz: uczcie się czytać ze zrozumieniem i wyciągać poprawne wnioski!
              Gdyby ktoś miał wątpliwości: nie jestem matką, ale z wieloma matkami i ich
              dziećmi miałam do czynienia i widzę, kiedy trochę przesadzają lub odwrotnie, gdy
              lekceważą naprawdę WAŻNE sprawy.
              Pozdrawiam.
              • berdanka Re: jak to jest? macierzyństwo = koniec młodości? 01.06.10, 13:19
                Codzienna higiena jest potrzebna czy tego chcesz
                czy nie...
                O właśnie, właśnie: codzienna higiena - psychiczna, dodam,
                przydałaby się niektórym mamom i to od zaraz.
              • margonik Re: jak to jest? macierzyństwo = koniec młodości? 03.06.10, 22:40
                Och, to ja jestem super wyrodna, bo moje dziecko wcina suche bułki i
                chleb regularnie, bez kawałeczka masełka, szyneczki, z tego prostego
                względu, że z okładem nie lubi.
                Ale nie wykąpać sobie nie wyobrażam, chyba, że sama padnie zmęczona,
                a ja nie mam sumienia jej obudzić. Zarazków nachapie sie
                wystarczająco w piaskownicy ... w dzień. Do łóżka ich przenosić nie
                musi.

        • deodyma Re: jak to jest? macierzyństwo = koniec młodości? 21.05.10, 16:30

          shellerka napisała:

          > deodyma, one mogą, ale nagle jak już same są matkami to widzą jak
          to cięzko i
          > nie chcą. więc odnosze wrazenie ze przekuwaja ta swoja niemoc w
          to, ze w
          > macierzynstwie normalne jest ze sie nie wychodzi, nie udziela,
          siedzi w domu i
          > wycisza dziecko codziennie stosujac te same rytualy, bron boze cos
          fajnego
          > zrobic, bo jeszcze sie dzidzius zdenerwuje i bóg wie co jeszcze.
          > i w ten sposób ja jestem w tej chwili wyrodną matką, niedojrzałą do
          > macierzyństwa, mimo że pol roku temu każdy się moją mobilnością
          zachwycał.
          >



          wiesz, znam taka babke, ktora jeszcze do niedawna non stop balowala,
          imperzowala ale jak tylko zaciazyla to stwierdzila, ze ona
          WYDOROSLALA i patrzy z pogarda na takie kobiety, jak Tybig_grin
          dziwne, ze mnie nie zmienilo ani malzenstwo, ani ciaza ani
          macierzynstwo.
          • shellerka Re: jak to jest? macierzyństwo = koniec młodości? 21.05.10, 16:43
            i powiedz że twoja postawa jest normalniejsza niz tych patrzacych z pogardą!

            mnie sie wydaje ze te patrzace z pogarda cale zycie udawaly wyluzowane po to
            tylko zeby zaciazyc i przejsc na emerytureuncertain
            • deodyma Re: jak to jest? macierzyństwo = koniec młodości? 21.05.10, 16:50

              shellerka napisała:

              > i powiedz że twoja postawa jest normalniejsza niz tych patrzacych
              z pogardą!
              >


              mysle, ze tak bo jestem soba i chyba juz sie do smierci nie zmieniebig_grin
              ale ze co niektorzy mysla inaczej, nic na to nie poradzisz.
              mam chyba normalniejsze otoczenie bo kazdy mi mowi "ty nic sie nie
              zmienilas i obys sie tylko nie zmieniala".
    • ewcia1980 Re: jak to jest? macierzyństwo = koniec młodości? 21.05.10, 16:18
      ehhh....ja tam nie słucham co ktos "gada"
      ale moze dlatego, ze nigdy nie słyszałam glupich komentarzy, ze za
      mało/za duzo imprezuja.
      robie tak, zeby mi było dobrze

      córke urodziłam majac 26 lat
      syna majac 29
      w tej chwili mam 30
      staro sie nie czuje
      imprezowac lubie
      i nie rezygnuje z tego

      dzieciom poswiecam duzo czasu
      duzo pracuje ale to w sumie kosztem mojego snu bo sporo "robie" w
      nocy
      w domu nic nie zaniedbuje
      dzieci same nie zostaja gdy wychodzimy gdzies z mezem
      wiec nie widze problemu

      a zadowolona ja = zadowolone moje dzieci

      ucze w szkole wiec dla moich uczniów jestem nauczycielka.
      i jakiez było zdziwienie 2 moich uczniów gdy w poprzednia sobote
      spotkalismy sie na tej samej imprezie
      smile
      widok ich min i komentarz "A CO PANI TU ROBIIII.....' - BEZCENNE

      bo matka dwójki dzieci i to nauczycielka to tylko w domu przez
      telewizorem powinna siedzieć smile
      • shellerka Re: jak to jest? macierzyństwo = koniec młodości? 21.05.10, 16:24
        ewcia juz Cie lubiesmile
      • rubia88 Re: jak to jest? macierzyństwo = koniec młodości? 21.05.10, 16:43
        wiesz, są różne lokale, może po prostu byłaś w miejscu gdzie raczej chodzi
        młodsza klientela, sama też bym nie chciała imprezować z 30-latkami.
        • shellerka Re: jak to jest? macierzyństwo = koniec młodości? 21.05.10, 16:46
          za duża konkurencja dziewczynko?smile
          • rubia88 Re: jak to jest? macierzyństwo = koniec młodości? 22.05.10, 12:31
            no chyba żartujeszbig_grin
        • alicja_ala Re: jak to jest? macierzyństwo = koniec młodości? 21.05.10, 16:50
          ja lubie z moimi kolezankami wkurzac malolaty:p
        • kali_pso Re: jak to jest? macierzyństwo = koniec młodości? 21.05.10, 16:53
          Wątpię, aby chodziło o wiek. Raczej o profesję...
          • shellerka Re: jak to jest? macierzyństwo = koniec młodości? 21.05.10, 19:28
            o profesję powiadasz chodzi? znaczy się że co? dyrektorka marketingu inaczej
            wchodzi w macierzyństwo niż pracownica działu logistyki? bo nie bardzo rozumiem?
            • kali_pso Re: jak to jest? macierzyństwo = koniec młodości? 23.05.10, 16:36
              bo nie bardzo rozumiem
              > ?

              Widzęwink


              Mój komentarz skierowany był do osoby, która stwierdziła, że uczniowie nauczycielki mieli kłopot z tym, że osoba 30-letnia przyszła na imprezę do lokalu w którym bawili się oni. Ja zaś uważam, że głownie chodziło im o to, że to ICh NAUCZYCIELKA, nieważne czy 20, 30 czy 40 letnia. Teraz zrozumiałaś?
        • ewcia1980 Re: jak to jest? macierzyństwo = koniec młodości? 21.05.10, 22:42
          rubia88 napisała:
          > wiesz, są różne lokale, może po prostu byłaś w miejscu gdzie
          raczej chodzi młodsza klientela,

          smile no widzisz - zonk smile
          bylam akurat na festynie
          impreza na wolnym powietrzu (no dobra pod wiata)
          przy orkiestrze
          i raczej bez limitu "wiekowego
          bo były i 10 letnie dzieci
          i 16-17 letnia mlodzież
          i "ryczace" 30
          i ... uwaga, uwaga .... była tez "geriatria" majaca 50-55 lat


          > sama też bym nie chciała imprezować z 30-latkami.

          no to najlepiej imprezowac w domu skoro towarzystwo 30 letnich
          staruszków nie odpowiada smile

          a o ile w wiekszości lokali jest "dolna granica" wieku od którego
          wpuszczaja (i w sporej czesci fajnych lokali jest to 21 lat) o tyle
          nie ma "górnej granicy" wieku
          • rubia88 Re: jak to jest? macierzyństwo = koniec młodości? 22.05.10, 12:34
            skoro festyn, to nie rozumiem problemu tych młodzieńcówwink

            wiem wiem, ale jakoś tak często jest, że wiadomo jakiego średniego wieku się w
            danym klubie można spodziewać. a granica 21 lat powinna być zdecydowanie
            częściej stosowanabig_grin
        • conspicuousfrom Re: jak to jest? macierzyństwo = koniec młodości? 25.05.10, 14:18
          to idz na impreze do podstawowki, tam bedziesz sie czuc lepiej. Co ci przeszkadzaja 30 letnie panie? Przeciez za pare lat (rok urodzenia w twoim nicku) sama bedziesz pod trzydziestke.

          A niewykluczone, ze juz wygladasz na 30 czy nawet 40 lat jesli grillujesz sie w solarium. Mniej piz.dy wiecej glowy kobieto.

          Odrobina tolerancji: trzydziestoletnia kobieta ma siedziec w domu bo tobie sie nie podoba ich obecnosc w imprezowni? Zalosna jestes.

          Zyj i pozwol zyc innym. Oto moje motto. Sprawdz w wiki co to znaczy to slowo.
    • a.nancy Re: jak to jest? macierzyństwo = koniec młodości? 21.05.10, 16:52
      nie wiem, ja nie mam takich znajomych
      nawet te, którym nieźle odbiło w ciąży i po, z czasem wyluzowały
    • echtom Re: jak to jest? macierzyństwo = koniec młodości? 21.05.10, 17:09
      Trudno mi coś na ten temat powiedzieć, bo ja chyba mało imprezowa jestem. W czasie studiów imprezowałam na maksa, bo wszyscy to robili, po urodzeniu dziecka odczułam ulgę, że już nie muszę wink
      • shellerka Re: jak to jest? macierzyństwo = koniec młodości? 21.05.10, 19:30
        imprezowałaś bo ci kazali?big_grin o maj gad!
        • echtom Re: jak to jest? macierzyństwo = koniec młodości? 22.05.10, 16:18
          Nie kazali, ale wszyscy imprezowali, to ja też smile Zresztą na tamtym etapie chyba mnie to kręciło. A po urodzeniu dziecka stwierdziłam, że imprezowanie to akurat ta rzecz, za którą nie tęsknię i do której nie zamierzam wracać. Wybawiłam się po prostu i tyle. Czy trzeba przez całe życie robić to samo? wink
          • lucusia3 Re: jak to jest? macierzyństwo = koniec młodości? 25.05.10, 19:51
            Ja tam też nie jestem zwolenniczką imprez tanecznych, ale takie "posiadówy" lubię. Lubie tez wizyty w kanjpach, wyjścia do teatru, do kina, na koncert i to wszystko można podciagnąć ogólnie pod "imprezowanie". Nawet filharmonię. Bo to chodzi o rozrywkę, odejście od monotonii dnia codziennego, wyluzowanie, a jak, to juz indywidualna sprawa.
            Ja tam jestem matka podrośnietych egzemplarzy - ale podrastały w domu z gośćmi, od biedy z jogurtem czy słoiczkiem, zamiast przecieranej zupki bio, z rodzicami,którzy lubili wyjść i z nimi, i bez nich.
            No i wyrośli na zadowolnych, elstycznych, otwartych na ludzi i samodzielnych typów, nie robiących problemów tam, gdzie ich nie ma.
    • izabellaz1 Re: jak to jest? macierzyństwo = koniec młodości? 21.05.10, 19:47
      Ale rusza Cię to jakoś?
      Rób, to co lubisz a resztę "życzliwych" wypowiedzi miej w doopiesmile

      A może Ci co teraz zmieniają pieluchy zazdroszczą, bo Ty już masz bardziej
      odchowane dzieci i możesz cokolwiek planować...
      • papalaya ile można balować 21.05.10, 20:06
        albo siedzieć w knajpach

        po pewnym czasie to się robi nudne, te klimaty, to same gibanie, to
        same piwo, bez względu na to gdzie się pójdzie

        jest 1000 ciekawszych rzeczy do roboty, poza tym trzeba być
        wypoczętym, mieć czas i znajomych którzy mają czas w tym samym czasie

        młody bezdzietny i bez innych obowiązków etaciarz w mikroskopijnej
        dziupli w dużym mieście być może być chętny na baletowanie co tydzień

        owszem pobalować można, ale na pewno no tydzień w tydzień, to za
        nudne
        • shellerka Re: ile można balować 21.05.10, 21:54
          no właśnie moja droga... przypominasz mi moją koleżankę z liceum, co balowała
          tylko tak długo, aż na jednej z dyskotek poznała swojego narzeczonego. od tego
          momentu zaczęła o wyjściach na imprezy mówić z wyższoscią i pogardą.

          i mysle ze problem polega na tym, ze czesc kobiet na imprezy chadzała żeby kogoś
          złowić. ja miałam zasadę nie umawiania się na randki z kolesiami poznanymi w
          klubach, bo wiadomo ze wiekszosc przychodzi tam zeby "wyhaczyc łatwą pannę".

          może dlatego ja nadal lubię się bawić, a panie które chodziły potańczyć z
          obowiązku i "dla sprawy" teraz już mają dośćbig_grin
          • black_magic_women Re: ile można balować 22.05.10, 08:28
            shellerka napisała:

            czesc kobiet na imprezy chadzała żeby kogo
            > ś
            > złowić. ja miałam zasadę nie umawiania się na randki z kolesiami poznanymi w
            > klubach, bo wiadomo ze wiekszosc przychodzi tam zeby "wyhaczyc łatwą pannę".
            >
            > może dlatego ja nadal lubię się bawić, a panie które chodziły potańczyć z
            > obowiązku i "dla sprawy" teraz już mają dośćbig_grin

            Popieram!!!!30 letnia niematka i niemężatka,która zwyczajnie lubi życie
            towarzyskie(i uczuciowewink
          • papalaya Re: ile można balować 22.05.10, 19:37
            prymitywne i głupawe wyjaśnienie
          • gryzelda71 Re: ile można balować 25.05.10, 18:59
            > może dlatego ja nadal lubię się bawić, a panie które chodziły potańczyć z
            > obowiązku i "dla sprawy" teraz już mają dośćbig_grin

            To baw się dalej,masz więcej miejsca.
      • anyx27 Re: jak to jest? macierzyństwo = koniec młodości? 21.05.10, 20:11
        Urodziłam córke w wieku 24lat. Nie była to wpadka, tylko ciąża planowana smile
        Wiekszośc koleżanek, które sa teraz koło 30-tki własnie planuje dzieci, rodzi,
        chodzi w ciąży albo ma maleństwa. Moja ma 5 lat. Mam odchowane dziecko, robię
        karierę wink, zyję na luzie, wysypiam się, podróżuję, imprezuję big_grin

        Koleżanki chodza sfrustrowane, niewyspane, narzekają, marudzą. Oczywiście są
        wyjątki, ale niewiele wink i jak same mówią, zazdroszczą mi smile no cóż, nikt im
        czekac z macierzyństwem nie kazał smile
        • z_lasu Re: jak to jest? macierzyństwo = koniec młodości? 23.05.10, 22:58
          Dobrze zrozumiałam, że czujesz się lepsza od swoich koleżanek tylko
          dlatego, że masz nieco starsze dziecko? Dlatego, że Ty już jesteś
          wyspana, a one jeszcze nie?
          • conspicuousfrom Re: jak to jest? macierzyństwo = koniec młodości? 25.05.10, 15:16
            z_lasu, ja tez odnioslem takie wrazenie.

            Ze slow tej "matki" wynika ze dziecko to jest powod niewyspania, niezadowolenia, zmeczenia i tego typu atrakcji.

            Ze trzeba jak najszybciej odbebnic swoje i wrocic z powrotem do imprezowania.

            Gratuluje maciezynskiego instynktu: postrzeganie tego jako upierdliwy obowiazek a dziecko przeszkode w zyciu towarzyskim. Wspaniale! Ty kobieto nie doroslas do bycia matka.

            Ja takie uczucie mialem po wyjsciu od szkolnego dentysty jak patrzylem na kolejke nastepnych do borowania nieszczesnikow: he he, ja swoje odbebnilem, teraz wy bedziecie cierpiec, dobrze ze chcialo mi sie wejsc wczesnie na poczatku mam to teraz z glowy, a teraz wasza kolej - dobrze wam tak!

            Dziekuje Ci Panie, ze mialem zupelnie innych rodzicow niz ta
            • dosia2308 Re: jak to jest? macierzyństwo = koniec młodości 31.05.10, 19:14
              Bo macierzyństwo jest upierdliwe. I cholernie męczące. I z radością zostawiam
              dzieci z opiekunką i wychodzę z tego zoo. Do ludzi. Pobawić się i porozmawiać.
        • kobietoniewariuj Re: jak to jest? macierzyństwo = koniec młodości? 25.05.10, 23:27
          co za idiotka. baluje to się własnie jak sie ma 24 lata, a nie pod trzydziechę.
          przegapiłaś najfajniejsze lata. teraz odreagowujesz frustrację na forum.
          trzydziestka to baaardzo wcześnie na pierwsze dziecko.
          24 lata to jakaś totalna porażka...
          p.s. mając pięcioletnie dziecko raczej nie naporóżujesz się i nie naimprezujesz,
          no chyba, ze je zlewasz i zostawiasz na głowie matce czy teściowej.
          nie próbuj wmawiać forumowiczkom, że białe jest czarne, jak nasz śp. bohater
          spod smoleńskabig_grinDDDD
        • gosiek755 Re: jak to jest? macierzyństwo = koniec młodości? 25.05.10, 23:59
          anyx27 napisała:

          > Urodziłam córke w wieku 24lat. Nie była to wpadka, tylko ciąża planowana smile
          > Wiekszośc koleżanek, które sa teraz koło 30-tki własnie planuje dzieci, rodzi,
          > chodzi w ciąży albo ma maleństwa. Moja ma 5 lat. Mam odchowane dziecko, robię
          > karierę wink, zyję na luzie, wysypiam się, podróżuję, imprezuję big_grin
          >
          > Koleżanki chodza sfrustrowane, niewyspane, narzekają, marudzą. Oczywiście są
          > wyjątki, ale niewiele wink i jak same mówią, zazdroszczą mi smile no cóż, nikt im
          > czekac z macierzyństwem nie kazał smile

          rany jakie banialuki, urodziłam po 30 tce-planowana ciąża,kiedy Ty siedziałaś z
          dzieckiem ja balowałam,wysypiałam się,podróżowałam i robiłam" karierę".Robię ją
          nadal.
          Jak czytam takie wypociny to ręce opadają-co ma dziewczyno wiek?
          ja i moje koleżanki rodziły po 30 świadomie Ty przeżyłaś macierzyństwo 6 lat
          wcześniej i co z tego?ja nie chciałam wtedy,ale szanuje kobiety rodzące w wieku
          20 lat Ty szanuj te po 30.
          Ja nie widzę wokół siebie sfrustrowanych,niewyspanych-chyba ze twoje starsze
          koleżanki mają depresję poporodową.
          Jakaś licytacja na wiek matki i dziecka????

          i tekst nikt im czekać z macierzyństwem nie kazał!
          mi nie kazał sama chciałam i nie żałuję
          ale...wiesz że jest tysiące kobiet które leczą bezpłodność swoją czy partnera
          latami?????i jak zachodzą w ciąże nawet mając 40 lat są szczęśliwe?

          ja Ci mogę pokazać setki młodych sfrustrowanych,niewyspanych mam
          nie wsadzaj wszystkich do jednego wora.

          może napisz jeszcze jaki jest odpowiedni wiek na pierwszy sex,zaręczyny i
          ślub-pewnie taki jak Twój?
          • anyx27 Re: jak to jest? macierzyństwo = koniec młodości? 26.05.10, 11:08
            gosiek755 napisała:
            > rany jakie banialuki, urodziłam po 30 tce-planowana ciąża,kiedy Ty siedziałaś z
            > dzieckiem ja balowałam,wysypiałam się,podróżowałam i robiłam" karierę".Robię ją
            > nadal.

            Ale ja nie miałam przerwy w balowaniu, wysypianiu się, podróżowaniu, robieniu
            kariery. Nie siedziałam z dzieckiem w domu. moje dziecko było karmione mlekiem
            modyfikowanym, wiec spało od 21 do 7 razno od poczatku smile w studiach dziennych
            tez przerwy nie miałam.

            > i tekst nikt im czekać z macierzyństwem nie kazał!
            > mi nie kazał sama chciałam i nie żałuję
            > ale...wiesz że jest tysiące kobiet które leczą bezpłodność swoją czy partnera
            > latami?????i jak zachodzą w ciąże nawet mając 40 lat są szczęśliwe?

            Pisałam o moich koleżankach, które żałują, że tak długo czekały. Własnie dlatego
            m.in., ze później miały problemy z zajściem w ciązę itd.

            Jak ktoś chce czekać, to niech czeka, tylko nie rozumiem później narzekania i
            biadolenia.
            • bosastopa2 Re: jak to jest? macierzyństwo = koniec młodości? 26.05.10, 22:03
              anyx27 napisała:


              >
              > Ale ja nie miałam przerwy w balowaniu, wysypianiu się, podróżowaniu, robieniu
              > kariery. Nie siedziałam z dzieckiem w domu. moje dziecko było karmione mlekiem
              > modyfikowanym, wiec spało od 21 do 7 razno od poczatku smile w studiach dziennych
              > tez przerwy nie miałam.

              no Twoje spało na modyfikowanym,innej na piersi też przesypia do 10h
              więc żadna eureka!mojej siostry córa ma 6 tyg jest na piersi i tyle właśnie
              śpi.Czytałam że tez gdzieś pisałaś że karmienie piersią to jakieś wyrzeczenie
              uwierz żadne.Nie musiałam podgrzewać mleka bo miałam podgrzane w piersibig_grin,nie
              musiałam wozić ze sobą butelek,myć ich i wyparzać.
              Szanuje matki karmiące piersią i te butelką.
              Szanuje marudzące 20 tki i 30 tki,perfekcyjne,pracujące,uczące się czy też nic
              nie robiące.


              > Pisałam o moich koleżankach, które żałują, że tak długo czekały. Własnie dlateg
              > o
              > m.in., ze później miały problemy z zajściem w ciązę itd.
              >
              > Jak ktoś chce czekać, to niech czeka, tylko nie rozumiem później narzekania i
              > biadolenia.

              wiesz co kobiety w różnym wieku mają problemy z zajściem w ciąże,nie tylko te o
              których myślisz że robiły karierę,obudziły się mając 35 lat i chcą
              dziecko-spotykam się z takimi codziennie.
              Koleżanki?gdyby Cie to tak nie raziło to byś o tym nic nie napisała.
              I myślę ze biadolenie i marudzenie nie ma z wiekiem nic wspólnego.
              Spotykam matki młode sfrustrowane i nie gotowe do macierzyństwa jak i te przed
              40.Spełnione i pełne cierpliwości z 2-3 dzieci i młode i starsze więc nie uogólniaj.
    • franczii Re: jak to jest? macierzyństwo = koniec młodości? 21.05.10, 22:44
      Ja jestem malo imprezowa w takim sensie jak wy piszecie bo nie przepadam za
      klubami i pubami i niegdy nie przepadalam choc jako studentka dosc sie
      udzielalam ale mi sie to przejadlo. Meza nie na imprezie poznalam, tak dla
      uscislenia dodaje, zeby nie bylo, ze to mialo jakis zwiazek z moja przemianatongue_out
      W kazdym razie i mnie sie oberwalo na Malym dziecku wlasnie zarzucono mi brak
      szacunku do dzieci. Lubie sie wloczyc i wlocze ze soba dzieciaki wiec czasem one
      spia w wozku w plenerze, zwlaszcza 3latek padniety w wozku emocje wielkie
      wzbudzal. I mi tez wytknieto, co ze mnie za matka, ze nie potrafie swojego zycia
      do dzieci dostosowac i odpuscic na jakis czas wycieczki i wyjazdy weekendowe na
      rzecz spacerow po osiedlu a wakacje to tylko na dzialcebig_grin
    • elza78 Re: jak to jest? macierzyństwo = koniec młodości? 22.05.10, 00:17
      a nie mozna olac zdania innych i zyc po swojemu czy to jakis problem?
    • marzenka8 Re: jak to jest? macierzyństwo = koniec młodości? 22.05.10, 00:27
      ja urodzilam dziecko 2 tygodnie przed 19-stymi urodzinami.szczerze
      mowiac nie wiem co to znaczy imprezowac gdy ma sie dzecko bo
      absolutnie nie mam takiej mozliwosci nawet od czasu do czasu ale
      uwazam ze nie ma idealnych matek.kazda matka tak mysle kocha swoje
      dziecko ale jestesmy ludzmi.dziecko to najpiekniejsza sprawa na
      swiecie lecz mamom czesto przydaje sie oderwac od rzeczywistosci i
      rutyny.szczesliwa matka to szczesliwe dzecko:0 moi znajomi dziwia
      sie ze nie imprezuje,nietorzy mowia ze jestem nadopiekuncza...mysle
      ze kazdemu czlowiekowi czegos innego potrzeba dla mnie to codzienne
      przebywanie nonstop z dzieckiem a dla innego wyrwanie sie na babski
      wieczor,kazdy jest inny.ludzie tworza dziwne stereotypy oczekujac od
      matek calkowitego poswiecenia i stalowych nerwow.
      • bracialwieserce Re: jak to jest? macierzyństwo = koniec młodości? 22.05.10, 00:57
        Wiesz to naprawdę zależy od człowieka. Popadanie w skrajności jest zawsze
        niezdrowe. Potem takie tylko dzieciom non stop matkujące nie mające własnego
        życia poza pewien poziom zostają same - bo dzieci idą w gwizdu a one potem albo
        czekają na ich przyjście albo są urażone/rozgoryczone, że dzieci mają je gdzieś
        a przecie one tyle im poświęciły! W życiu nie warto być tylko
        matką/żoną/partnerką to się mści! Poza tym naprawdę mając ok ojca dziecka można
        śmigać na różne wernisaże i mieć swoje pasje. To zdrowe dla kobiety jako
        człowieka, związku {jeśli partner podziela/cieszy się, że jego partnerka nie
        wisi na nim niczym bluszcz/nie oplata jak ośmiornica} i niejako również partner
        inwestując w to inwestuje w siebie/związek {bo i ona popilnuje dziecka jak on
        np. będzie chciał wyjechać sam/ z kolegami. Można wyjeżdżać razem /z dzieckiem
        potem etc. ważne żeby w tym wszystkim nie zgubić Siebie. Męczenników w tym kraju
        obu płci było i jest zdecydowanie za wielu. A Ci co chcą się ograniczać będą
        zawsze - ważne aby nie dać sobie podciąć skrzydeł. To, że coś jest dobre dla
        Kasi nie oznacza, że dobre będzie i dla Joasi! Jak mawiał LEC: nawet kaftan
        bezpieczeństwa winien być szyty na miarę szaleństwa.
        • bracialwieserce Re: jak to jest? macierzyństwo = koniec młodości? 22.05.10, 01:00
          To się nie tyczy młodości i jakiegoś końca. Gdyby macierzyństwo kładło kres
          wszystkim działaniom skierowanym ku sobie to wielu ludzi nie porobiło by
          karier/nie wynalazło wielu rzeczy. A najgorzej to jak ktoś powiedział: dzisiaj
          umarł młody stary człowiek miał 25lat.Jak ktoś jest takiego pokroju, że
          urodził/jest rodzicem i to go przekonuje/święcie wierzy, że teraz on jako
          człowiek nie istnieje to cóż -smutne ale można się obudzić z ręką w nocniku.
    • w-i-k-i Re: jak to jest? macierzyństwo = koniec młodości? 22.05.10, 03:46
      Chcialam sie wypowiedziec, ale nie chce cyt. ,,robic z siebie tak do
      konca kretynki" zostawie ten przywilej autorce watku i cyt. ,,juz
      sobie pojde" .

      Pozdrawiam
      • shellerka Re: jak to jest? macierzyństwo = koniec młodości? 22.05.10, 09:17
        oj wiki zabolało co?big_grin
        • w-i-k-i Re: jak to jest? macierzyństwo = koniec młodości? 22.05.10, 14:31
          Baaardzo. Niektore komentarze sa naprawde ciekawe, nieraz
          interesujace, niekore bezbarwne, niektore ponizej poziomu
          czytalnosci, inne zas warto zapamietac chociazby ku
          chwale ,,inteligencji" piszacego. Nikt nigdy mnie tak nie
          dowartosciowuje i nie utwierdza w pogladach jak przejaw
          zasciankowych ,,obraz", ktore w kontekscie dyskusji politycznej dot.
          mojego kraju, staja sie najwieksza pochwala jaka moge uslyszec od
          ludzi takigo pokroju.Bardzo jest tez ciekawy wyswiechtany juz zwrot
          o rycerzu machajacym szabelka - ciekawy w sensie obrazu
          swiatopogladowego poziomu osob pozorujacych na cos wiedzacych.
          Teraz jak to czytam to szkoda mi czasu, ktory poswiecilam na
          odpowiedz dla Ciebie, wolalabym wejsc w polemike z innymi osobami
          niz w slowotok (bo dyskusja i polemika w tym wypadku mi uwlacza). A
          zatem krotka odpowiedz - czy zabolalo? Jesli domniemana obelga
          stanowi pochwale to tak zabolalo - prostactwo boli i razi mnie
          zawsze.
          Mam nadzieje, ze tekst nie jest za skomplikowany, staralam sie pisac
          jasno i zwiezle, uzywac wielkich liter i prostych zwrotow. Nie
          mialam zamiaru nikogo obrazic - w prost. Wszelkie zazalenia prosze
          kierowac do moderatorek.
          • shellerka Re: jak to jest? macierzyństwo = koniec młodości? 22.05.10, 14:35
            bla bla bla
            twój pseudointelektualny styl jest doprawdy nieznośny
    • broceliande Re: jak to jest? macierzyństwo = koniec młodości? 22.05.10, 09:09
      Ja byłam taka, jak te Twoje znajome.
      Wybawiłam się do trzydziestki i kiedy urodziłam dziecko, wolałam być
      z nim w domu i się na nie gapić, niż gdzieś wyjść.
      Niektórzy tak mają.
      • triss_merigold6 Re: jak to jest? macierzyństwo = koniec młodości? 22.05.10, 09:36
        Ja też. Jeszcze przez jakiś czas po urodzeniu dziecka wychodziłam na imprezy ale
        potem mi się odechciało.
        Całe liceum chodziłam na imprezy, potem studia - kluby studenckie i puby w każdy
        weekend + balangi domowe, potem clubbing i przez kilka lat ulubiona
        (nieistniejąca już) spelunka dla motocyklistów, koncerty etc. Wyszalałam się do
        bólu, zdążyło mi się znudzić i przejeść w swojej rytualnej powtarzalności. Teraz
        jak pomyślę, że miałabym iść na całonocną imprezę i wracać nad ranem to sorry,
        od razu chce mi się spać.
      • berdanka Re: jak to jest? macierzyństwo = koniec młodości? 22.05.10, 23:47
        Ok. i to jest piękne i urocze. I przecież masz prawo to robić ale
        chodzi o inny problem - o zarzucanie bycia złymi matkami kobietom,
        które tego nie robią!Tak to zrozumiałam w poście założycielki wątku.
        Shellerka - pięknie ujęłaś to co było także moim udziałem. Jak ja
        urodziłam Młodą (równocześnie studiując na studiach dziennych i
        pracując),odwiedzając tychże znajomych na urodzinach i imieninach -
        często całonocnych (Młoda z Dziadkami, mleko ściągnięte do butelkismile
        to całe otoczenie wyjść z podziwu nie mogło, ze tak świetnie sobie
        radę daję. A teraz od tych nowych mam słyszę tylko - do kina,
        teatru, pubu to nie chadzają bo mają dzieci więc i obowiązki, więc
        muszą w domu siedzieć!!!
        I to mnie denerwuje...dziecko jest tworem przeuroczym ale na nim się
        mój świat nie kończy - nadal mam pasje.
        Wiecie czego mi brakuje najbardziej - tekiej opieki dla dziecka
        przykinowego czy przymuzealnego - kurza twarz!
        • bracialwieserce Ale przecież c 23.05.10, 00:05
          o prawda nie wszędzie ale są kina {Wawa -Muranów} gdzie są specjalnie org.
          seanse matka +dziecko -wiadomo, że normalnie łazić do kina z niemowlakiem/małym
          dzieckiem nie jest dobrze - niezbyt fair wobec innych ale takie rzeczy są}. Co
          do Twoich pierwszych słów - jejku dlaczego wszelka krytyka/inne zdanie
          wyważone/ewentualnie z sarkazmem jest traktowane jako zamach albo "czytane" z
          podtekstem i zarazem oskarżeniem o bycie złą/dobra matką? To jest przede
          wszystkich zamach na swoją własną integralność/kontakt z sama sobą - narzucać
          sobie pewne rzeczy bo niby tak trzeba. I wtedy rzeczywiście dziecko jest
          ograniczeniem -dla Tych co sobie same takie wyobrażenie wymyśliły a co gorsza
          realizują! Bo to niby tak wszyscy mają=tak musi być to jest dobre.
          • berdanka Re: Ale przecież c 23.05.10, 00:21
            To super wiedzieć, że w Wawie tak jest, u mnie nie. Ale chodzi mi
            nie o seansy na które mogę wejść z dzieckiem ale o "przechowalnię
            maluchów" wtedy kiedy w kinie są obydwoje rodziców + np.znajomi lub
            dziadkowie i wtedy nie ma z kim tego potomstwa zostawić. Tak samo
            jak i brakuje mi przewijaków dla bobasów w restauracjach!
            • bracialwieserce Re: Ale przecież c 23.05.10, 01:32
              Wiesz wielu instytucjom w PL to niestety się nie opłaca -raz dużo osób pewno by
              nie brało ze sobą dziecka, dwa trzeba by mieć kąt/przeszkolony/doświadczony
              personel etc. Oczywiście to pewne novum i w jakimś stopniu nisza więc może by z
              tego coś było ale raczej jak w Berlinie to u nas tak nie będzie.
              Co do przewijaków/miejsc do karmienia -wiem, wiem podaję z pkt.
              widzenia/zamieszkania w Wawie są tzw. restauracje przyjazne dzieciom {uważam, że
              to ok, część z nich jest wybitnie dzieciowa i ok dzieci robią jazgot - nie
              każdemu musi to leżeć więc dobrze, że takie miejsca są}. Wracając do przewijaków
              - no niestety inicjatywa własna się kłania -można się zorganizować -grupa
              matek/mieszkanek dzielnicy etc i na to uwagę zwrócić/wyjść z pomysłem /lista w
              necie przedstawić komu trzeba. To najlepsze wyjście -chcesz coś mieć -zrób to
              sam/ Tak sądzę!
        • shellerka Re: jak to jest? macierzyństwo = koniec młodości? 23.05.10, 17:04
          no dokadnie berdanka! dokładnie!!!
        • jl101 Re: jak to jest? macierzyństwo = koniec młodości? 25.05.10, 11:25
          przy ikea jestwink
        • majan2 A co z dzieckiem gdy ty na imprezie? 26.05.10, 05:38
          Nie ma co udwac, ze urodzeie dziecka nic nie zmienia. Rozumiem, ze autorka wątku
          ma dziadkow na każde skinienie palcem, bo wtedy znacznie łatwiej iść na imprezę.
          Moze kolezanki ktore nie chadzaja na impreze nie maja z kim zostawic dziecka/ci?
          Nie przyszło ci to do glowy. Ja z wielu imprez zrezygnowałam z bolem serca bo
          dziadkowie moich dzieci nie garna sie specjalnie do zostawania z wnukami, a z
          niania to róznie bywa.
    • inguszetia_2006 Re: jak to jest? macierzyństwo = koniec młodości? 22.05.10, 10:22
      shellerka napisała: i teraz z pozycji podziwianej za to, ze radze
      sobie z macierzynstwem bez
      > popadania w bycie matroną spadłam do pozycji tej, ktora ma
      fiubździu w głowie
      > i mysli tylko o tym na jaki kolor pofarbować włosy.
      > i to mnie wkurza.

      Witam,
      Nie mam takich znajomych, uff... Wszyscy z włosami pofarbowanymi;-P
      Chodzę z koleżankami na manicure w porze lunchu i gadam o kolorze
      lakieru. Za tydzień mam fajną imprezę i już myślę, czy nie kupić
      sobie złotych butów. Myślę o tych złotych butach od tygodniawinkNie
      mogę się zdecydować, bo mają wysoki obcas, a ja chcę potańczyć. W
      razie czego, wezmę baleriny na zmianę. Moja córka namawia mnie na
      sukienkę w kolorze fuksji, ale ja nie czuję się w tym kolorze dobrze.
      I tak tydzień zleciał na rozmyślaniu, czy złote buty kupić;-P
      Pzdr.
      Inguszetia
      • bracialwieserce Re: jak to jest? macierzyństwo = koniec młodości? 22.05.10, 11:09
        Moim zdaniem nie chodzi tylko o imprezy - to byłoby zbyt spłaszczające ale
        ogólnie o barykadowanie się w domu bo mam dziecko. Nie chodzi tylko o imprezowy
        styl życia to po prostu nie każdego kręci.
        • marzenka8 Re: jak to jest? macierzyństwo = koniec młodości? 22.05.10, 11:30
          zgadzam sie mnie nie kreci mimo ze mam dopiero 20lat,moi rowiesnicy
          mysla ze moga u mnie przebywac calymi dniami ale to sie zmenia gdy
          ma sie malenstwo.nawet nie ciagnie mnie do pubow i dyskotek.moze
          wczesniej dojrzalam do bycia matka niz moi rowiesnicy.
          • bracialwieserce Re: jak to jest? macierzyństwo = koniec młodości? 22.05.10, 13:09
            Też upraszczasz: znaczy się ktoś kto chodzi do pubów/na imprezy jest
            niedojrzały? Jeśli jest to bez strat dla dziecka -ma z kim zostać i nie jest to
            non stop podrzucanie niczym zabawa z kukułczym jajem to w czym problem?
            • marzenka8 Re: jak to jest? macierzyństwo = koniec młodości? 22.05.10, 14:24
              no jasne ale znam osoby ktore wola sie nachlac do upadlego kilka
              razy w tygodniu a dzieci maja w tylku
              • charlotte79 Re: jak to jest? macierzyństwo = koniec młodości? 22.05.10, 14:30
                ja takich ludzi na szczęście nie znam, a wyjście na imprezę nie oznacza dla mnie
                uchlania się. po ostatniej wróciłam np. o 4 nad ranem, po czym o 7 nie
                wytrzymałam, wstałam i sama zajęłam się dziećmi (moja mama z nimi była), bo tak
                się za nimi stęskniłam, a byłam absolutnie trzeźwa.

                czasy kiedy zdarzało mi się upić minęły w wieku okołostudenckim.
                • shellerka Re: jak to jest? macierzyństwo = koniec młodości? 22.05.10, 14:36
                  ja takich ludzi na szczęście nie znam, a wyjście na imprezę nie oznacza dla mnie
                  uchlania się. po ostatniej wróciłam np. o 4 nad ranem, po czym o 7 nie
                  wytrzymałam, wstałam i sama zajęłam się dziećmi (moja mama z nimi była), bo tak
                  się za nimi stęskniłam, a byłam absolutnie trzeźwa.

                  czasy kiedy zdarzało mi się upić minęły w wieku okołostudenckim.


                  no dokładnie!
                  • triss_merigold6 Re: jak to jest? macierzyństwo = koniec młodości? 22.05.10, 19:31
                    Mnie znacznie później. Odpisałam Ci wyżej. Balowanie mi się znudziło i zdążyło
                    zmęczyć.
            • black_magic_women Re: jak to jest? macierzyństwo = koniec młodości? 22.05.10, 20:50
              bracialwieserce napisała:

              > Też upraszczasz: znaczy się ktoś kto chodzi do pubów/na imprezy jest
              > niedojrzały?

              albo na siłę chce wyrwać"męża"

              wink)Niestety niektórzy naprawdę widzą tylko te dwie możliwośći
              • bracialwieserce k........koszmar 22.05.10, 21:35
                kropki to jąkanie!
    • wieczna-gosia Re: jak to jest? macierzyństwo = koniec młodości? 22.05.10, 22:00
      Ja mysle ze Shellerce nie chodzi o te przyslowiowe imprezy ale to
      zamykanie sie "bo dziecko". Nigdy tak nie mialam. O ile poczatkowa
      ruchliwosc mozna bylo tlumaczyc tym ze mlodam i dziecko mam za
      wczesnie- obecna ruchliwosc niczym sie nie broni smile

      Zauwazam takie zmiany ze rzadko chce mi sie bez dzieci- jakos fakt ze
      ich nie ma i one nie widze tego co ja zdecydowanie zaczelo mi zubazac
      wrazenia. Co wiecej bez dzieci jestem sklonna pod kocem przelezec
      dzien czytajac ksiazke- z dziecmi zupelnie nie mam takiej potrzeby od
      razu chce mi sie przezyc przygode smile
      co do wyjazdow bez dzieci- mam potrzebe raz do roku. faktycznie
      musze, w tym roku ani tradycyjnych gor na wiosne nie ma ani
      tradycyjnego babskiego wyjazdu- ten bedzie na jesieni i nie ukrywam
      ze mi lyso. I faktycznie warunkiem tych wyjazdow jest to ze bez
      dzieci ( w ciazy mozna z dzieckiem...)a zawsze jakas probuje
      przemycic bo on bedzie teskil i przyznam ze nie do konca rozumiem smile
      wyjazd jest tez bez mezow i tez nastepuja proby przemycenia ale mniej
      nachalne.

      Co do imprez- ja lubie tanczyc. Z alkoholu zas najbardziej lubie
      Cole. Co ulatwia mi duzo spraw tzn wiem ze umiem sie bawic na maksa i
      do upadlego i jedynym skutkiem ubocznym beda obtarte piety. Z drugiej
      strony- lubie potrzaskac dziobem do switu.
      • bracialwieserce Re: jak to jest? macierzyństwo = koniec młodości? 22.05.10, 22:09
        No właśnie i do tego zamykania się ludzie dorabiają ideologię -koszmar jak dla
        mnie. Jeśli jest się takim typem, że człowiek nie chce robić pewnych rzeczy bo
        nie lubi/lub po prostu nie czuje potrzeby - lepiej powiedzieć WPROST - to
        doprawdy łatwiejsze!
        Co do wyjazdów samemu/z własnym towarzystwem bez "dodatków" {celowo trywializuję
        - mąż/parter/dzieci/dziecko} uważam za bardzo zdrowe dla hm higieny
        duchowej/własnego spokoju etc. I naprawdę na te parę dni można się powstrzymać i
        nie łamać nie pisanych zwyczajów!
        Zdrowe jest inwestowanie w siebie {nie mam na myśli jakiś materialnych rzeczy ot
        dla Własnej przyjemności zrobienie czegoś stricte DLA SIEBIE -wiele osób się
        oburza i zwie to EGOIZMEM a to NIE PRAWDA}!
        • marzenka8 Re: jak to jest? macierzyństwo = koniec młodości? 23.05.10, 08:56
          nauczylam sie wrecz i przyzwyczailam do tego ze nie moge wyjsc bez
          dziecka bo nie mam zaufania do opiekunek..moja matka i tesciowie
          nie zyja a z dziadkiem mojego dziecka nawet nie chce miec nic do
          czynienia(osobiste sprawy).moja rodzina w polowie jest sklocona
          a osoby ktore w mojej rodzinie budza zaufanie nie zajma sie moim
          dzieckiem nawet na godzine bo maja swoje sprawy i tez dzieci,tak
          wiec musze polegac sama na sobie,dodam ze moj maz pracuje od rana do
          wieczora i po pracy idzie spac...kolwezanki mnie opuscily kiedy
          zaszlam w ciaze(ostatnia klasa liceum)wiec latwo wam mowic ze mozna
          sobie wyjsc bo nie kazdy tak moze chocby nawet chcial.w takiej
          sytuacji syn jest dla mnie oczkiem w glowie i czas ktory spedzamy
          razem zrodzil miedzy nami wielka wiez .do tego mam nieprzyjemnych
          lokatorow w domu ktorzy zaklocaja nam cisze nocna niemal kazdego
          dnia a interwencje tylko pogarszaly sprawe,obecnie szukam
          mieszkania by miec po nocach spokoj czesto moj synus zrywal sie w
          nocy bo sasiedzi za sciana mieli impreze ,moze dlatego jestem
          nadopiekuncza moznaby powiedziec ale dobro i bzpieczenstwo mojego
          dziecka jest najwazniejsze pewnie rzadko ktora z was rozumie co
          pisze bo nie wszyscy tak dostali po tylku od zycia jak ja
          • bracialwieserce Re: jak to jest? macierzyństwo = koniec młodości? 23.05.10, 10:59
            Słuchaj nie ma co się ciskać. Chodzi tu o ogólny problem i wiadomo, że każdy
            zdrowo myślący człowiek bierze poprawkę na takie problemy jak Twoje - to
            zrozumiałe. Dlatego to nie dotyczy osób z różnych względów -często poważnych,
            które nie tyle nie CHcą/potrafią zorganizować różnych spraw co po prostu
            FIZYCZNIE nie mogą. Z całym szacunkiem dla Ciebie - przecież nie jesteś winna
            zaistniałej sytuacji, nie? Możliwe, że jak będziesz starsza - poznasz
            wartościowe osoby będziecie się wymieniać i np. ktoś zostanie z Twoim dzieckiem
            i innymi dzieciakami np gdy Ty będziesz chciała trochę odpocząć a potem Ty
            zrewanżujesz się w ten sam sposób. Dlatego każda sytuację trzeba rozpatrywać
            indywidualnie. Zarys to zarys a w życiu poprawki trzeba brać na różne sprawy
            stąd: naprawdę nie masz powodów aby czuć się dotknięta!
    • z_lasu Jak dla mnie trochę dziwne postawienie sprawy. 23.05.10, 22:56
      Tak, uważam, że macierzyństwo jest końcem młodości. Młodość to dla
      mnie przede wszystkim beztroska, a ta kończy się nieodwołalnie wraz
      z pojawieniem się dziecka. Skrajne patologie pomijam.

      Uważam też za oczywiste, że ludziom z wiekiem, a także
      doświadczeniem zmieniają się priorytety, rozrywki, poglądy. Nie
      dziwi mnie, że takim momentem przełomowym jest pojawienie się
      dziecka - zmieniają się wtedy w istotny sposób nie tylko priorytety,
      ale też możliwości. Nie dziwi mnie, że dla matki, która od roku nie
      przespała normalnie jednej nocy, impreza nie jest żadną rozrywką,
      tylko męką, nawet jeśli wcześniej była dużą przyjemnością.
      Sugerowanie, że zaprzestała imprez, bo bywała na nich wyłącznie w
      celu znalezienia dawcy nasienia jest niesmaczne i krzywdzące, ale
      cóż, każdy mierzy własną miarą - mnie by to do głowy nie przyszło.

      Z kolei dziwi mnie udawanie, że "po dziecku" nic się nie zmieniło i
      że można prowadzić dotychczasowy tryb życia. Nie dziwi mnie, że
      konieczności zmian nie rozumieją osoby bezdzietne. Wypadałoby
      jednak, żeby nie wypowiadały się na temat, o którym nie mają
      zielonego pojecia (np. chwaląc matkę za brak zmian w życiu). Dziwne
      jest też dla mnie, że matka bierze ich zdanie i pochwały za dobrą
      monetę.

      Natomiast samo imprezowanie - tak się jakoś dziwnie składa - wielu
      osobom kojarzy się z młodością, pewnie dlatego, że jednak większość
      osób w pewnym wieku z tego wyrasta i to niezależnie od posiadania
      dzieci, o czym wiele forumek tu wspominało. Jestem w stanie
      zrozumieć, że tak właśnie kojarzy się też imprezowanie Twoim
      znajomym i dlatego dziwią się, że jeszcze nie wyrosłaś, bo one z
      tego wyrosły tak samo jak z zabawy w gumę czy przewijania na
      trzepaku.

      Zarzucasz im, że patrzą na Ciebie z pogardą. Hmmm... A ja mam
      wrażenie, że to Ty gardzisz nimi:
      "cale zycie udawaly wyluzowane po to tylko zeby zaciazyc i przejsc
      na emeryture"
      "one mogą, ale nagle jak już same są matkami to widzą jak to cięzko
      i nie chcą. (...) taka hipokryzja wyłazi i wygodnictwo"

      A mnie się jednak mocno wydaje, że to po prostu zmiana priorytetów.
      No i Twoja naiwność, że ktoś, kto nie ma dzieci, może się wypowiadać
      miarodajnie na temat macierzyństwa.
      • marzenka8 Re: Jak dla mnie trochę dziwne postawienie sprawy 23.05.10, 23:39

        tak,ja jestem bardzo mloda a mimo wszystko zmienilam sie i zaczelam
        myslec jak matka, nie jak imprezowiczka.mam znajome ktore wola isc
        na impreze niz byc z dzieckiem .rezygnowanie z imprez to nie zadne
        zamykanie sie w domu lecz wiazanie lepszych i trwalszych relacji
        miedzy matka a dzieckiem.mimo iz nie zdazylam sie wyszalec do konca
        to nie zaluje ze mam dziecko i kocham mu dawac cala siebie ,mysle ze
        nie kazda matka jest na to gotowa moi rowiesnicy tego nie rozumieja
        dla nich to tylko maluch a dla mnie synus ktorego nosilam przez 9
        miesiecy i ktorego darze wielka macierzynska troska i miloscia ,za
        kilka lat gdy moi znajomi dojrzeja do roli ojca czy matki to byc
        morze zrozumieja jak to jest i co sie czuje
      • berdanka Re: Jak dla mnie trochę dziwne postawienie sprawy 24.05.10, 00:11
        Niektórzy z młodości wyrastają a jeszcze niektórzy zachowują się
        jakby nigdy młodzi nie byli.
        Zgadzam się, ze na przestrzeni lat, kiedy to człowiek uczy się na
        własnych błędach priorytety mogą się zmieniać. Ale dziecko nie może
        zastąpić ci całego świata, nie można zatracać siebie samego dla
        niego. No to co jest priorytetem dla tych mam, które poza wyjściem
        na plac zabaw i spacer z potomstwem nie widzą świata? Dobro i
        bezpieczeństwo dziecka? Bycie z dzieckiem 24h na dobę? Bo nie bardzo
        rozumiem w czym się kłóci dziecko - życie kulturalno-rozrywkowe?
        Kiedy byłam młoda (i nadal jestem a co!)tak samo jak teraz musiałam
        zadbać o siebie- posprzątać, ugotować, zrobić pranie i iść do pracy.
        Teraz mam te same obowiązki - ale przyjemniej mi je wykonywać bo
        robię to dla Małżonka i Młodej - i to mi sprawia frajdę. Ale tak jak
        i kiedyś byłam tak zorganizowana, żeby po pracy wstąpić na ploty do
        koleżanek tak i teraz to czynię.
        Te dzieci to jednak dobra wymówka jak się komuś czegoś nie chce
        robić! Tak to postrzegam. Dlatego wspomniałam już wcześniej o
        przechowalniach maluchów tak aby tym mamom wytrącić broń z rękismile
        • franczii Re: Jak dla mnie trochę dziwne postawienie sprawy 24.05.10, 08:15
          to ze dziecko jest doskonala wymowka to prawda, sama z tej wymowki kilka razy
          korzystalam. Jest to wymowka ucinajaca wszelkie dyskusjebig_grin
          Ale moze te znajome mlode mamusie po prostu zmienily sposob spedzania wolnego
          czasu, nie chodza juz do pubu bo tam trzeba bez dziecka a one nie maja ochoty
          spedzac czasu bez dziecka ale za to chodza i jezdza w inne miejsca gdzie z
          dzieckiem mozna.
          • kocianna Re: Jak dla mnie trochę dziwne postawienie sprawy 24.05.10, 08:54
            Może być tak, że te przysłowiowe imprezy/teatry/przyjemności bez dzieci
            przestają sprawiać przyjemność właśnie dlatego, że są BEZ dzieci. Doskonale to
            opisała Wieczna.
            Wydaje mi się, że wiele osób ma problem z "chcę" i "muszę" - ja ten problem
            zdecydowanie mam. Mam wyrzuty sumienia, jeśli idę do teatru sama, a dziecko
            zostaje np. u sąsiadów (i jest wniebowzięte, bo uwielbia nocowanki). Bo jak to -
            Młoda mnie 8 godzin nie widziała, a ja jeszcze sobie gdzieś wychodzę. Dlatego
            wolę wybierać coś, na co możemy pójść razem i dobrze się bawić razem. Nie jestem
            mamą nadopiekuńczą, ja też z tych, co spanie w wózku (albo w nosidle na
            plecach), sucha bułka etc. - ale jeśli nie jestem w pracy, chcę być z dzieckiem
            i już.
    • fufunia81 to wszystko z zazdrości 25.05.10, 11:00
      Ci bezdzietni zazdroszczą ci, że coś się w twoim życiu dzieje (wiesz
      mi, z braku konkretnych celów przez lata mozna o.cipieć), Ci
      dzieciaci zazdroszczą, że nie jesteś monotematyczna i potraficz żyć
      również czymś innym (a oni nie potrafią) i to wszystko
    • aretahebanowska Re: jak to jest? macierzyństwo = koniec młodości? 25.05.10, 11:32
      Każdy jest inny - ma inny charakter, inny układ rodzinno-zawodowy,
      inny układ towarzyski, inną liczbę dzieci i inne dzieci. Wiek akurat
      chyba odgrywa najmniejszą rolę. W każdym razie jest za dużo
      zmiennych, żeby wszyscy byli tacy sami. Ja znam osobiście przykłady
      chyba wszystkich możliwych kombinacji. Takich co imprezowały a teraz
      nie dają się odessać od dziecka. Takich co nie imprezowały i nie
      imprezują. Takich co nie imprezowały a po dziecku trochę zaczęły. No
      i takich jak ja - imprezowały (prawie codziennie) i imprezują
      (rzadziej, ale wyjście bez dzieci minimum 2x w tygodniu). Jedna z
      moich bardzo bliskich koleżanek szalała tak jak ja (nie żeby złapać
      faceta bo go cały czas miała i nie była to dla niej katorga). Kilka
      razy w tygodniu, nieraz do stanu worka, a potem na kacu do pracy.
      Jak urodziła córkę to praktycznie bez dziecka nie wychodzi, raz na
      miesiąc albo rzadziej. Ale ona po prostu tak chce. Jej mąż bywa na
      wszystkich imprezach, i nawet często wiemy, że chciałby z młodą
      zostać, żeby ona się pobawiła. Ale dziewczyna nie chce. No i gucio.
      Widujemy się na spacerkach, dzieciowych imprezach, wyjazdach z
      dziećmi itp. Ja latam dla zdrowia psychicznego. Jakbym miała
      chłopaków przyklejonych do siebie cały czas to bym zwariowała. A
      czasu i tak spędzamy razem bardzo dużo, całą rodziną, więc
      pokrzywdzeni nie są. A może ja nie jestem dorosła wg kryteriów
      niektórych z Was. Chociaż metryka mówi, że mam prawie 40 lat.
    • bea.bea Re: jak to jest? macierzyństwo = koniec młodości? 25.05.10, 12:38
      jedno jest pewne, jeśli zdanie innych tak nas porusza to jestesmy
      niedojrzali..smile niezależnie czy dzieci są czy nie....
    • nonameuno Shellerka, to twój ulubiony temat, prawda? 25.05.10, 12:38
      Pisanie o tym jaka to ty jesteś wspaniała na tle innych mam i jak ty sobie
      świetnie radzisz jako matka a inne nie radzą sobie zupełnie to twoja stała
      pozycja, mogliśmy już czytać jakie to inne matki są zaniedbane a ty nie i jak
      sobie radzisz z niemowlęciem, gdy inne sobie nie radzą, to chyba dla ciebie
      strasznie ważne aby się tak na tle innych dowartościować? Co cię tak naprawdę
      obchodzą te inne, musisz się stale porównywać i udowadniać, że tobie wszystko
      lepiej idzie, masz lepsze recepty na życie? Skoro inne matki nie chcą się bawić,
      to znajdź sobie inne towarzystwo, np. ludzi niedzieciatych i baw się dalej,
      chyba że chodzi o to, że one po prostu nie chcą imprezować z tobą, bo nieznośna
      jesteś i wszystkim każesz się podziwiać? Ludzie dorośli, z dziećmi czy bez, mogą
      sobie wybrać sposób spędzania wolnego czasu i wtedy się okazuje, że: 1. nie
      wszyscy lubią imprezy, 2. mają innych znajomych, których wolą od nas, 3. nie
      mają z kim zostawiać dzieci, 4. lubią czas spędzać w domu z rodziną a nie na
      spotkaniach towarzyskich, 5. nie mają kasy na wyjścia, bo kredyt, samochód,
      dzieci itp., 6. milion innych rzeczy, z których nie muszą się tobie tłumaczyć,
      więc na odczepnego zasłaniają się dzieckiem. A z tonu twego postu wynika ("ja
      byłam stawiana za wzór do naśladowania, w ciązy zawsze zadbana"), że nie możesz
      przeboleć, iż koleżanki zaczęły cię unikać, czemu się nie dziwię w takiej
      sytuacji, a ty szukasz wytłumaczenia nie tam gdzie powinnaś.
      • triss_merigold6 I to jest super, prawda? 25.05.10, 12:42
        To, że dorosły człowiek może sobie wybrać w jaki sposób chce spędzać wolny czas.
        Między innymi z powodu różnic w preferowanym obecnie modelu spędzania wolnego
        czasu pożegnałam się z dużą częścią znajomych.
      • zigzac1 Re: Shellerka, to twój ulubiony temat, prawda? 25.05.10, 13:00
        Nie można udawać, że zmiany nie następują. To tak jakbyś zapytała, czy zmarszczki oznaczają, że skóra się starzeje. To raz. Dwa, że młodość nie jest równoznaczna z imprezowaniem po dyskotekach. Nie wiem, czy zdarzyło mi się być na dyskotece pięć razy. Może na wakacjach. Jak miałam naście lat. potem, owszem - balowałam jak większość nastolatków, miałam móstwo wolnego czasu (teraz to widzę). Chodziłam do kina i do teatru kiedy tylko miałam ochotę.
        A teraz mam lat 40, małe dziecko, zapracowanych znajomych. Nikt nie "imprezuje", nie biega na piwo. Bo nikt Shellerko nie ma na to czasu. A jak ta chwilka jest, wolę obejrzeć film z mężem. Bo to jest to, co sprawia mi przyjemność.
      • tangerka Re: Shellerka, to twój ulubiony temat, prawda? 25.05.10, 13:07
        też mam takie wrażenie, Shellerka uwielbia mieć rację i udowadniać, że zawsze
        jest od innych lepsza i w tym pewnie tkwi jej problem, koleżanki po prostu
        zmieniły ją na mniej z siebie zadowoloną towarzyszkę, która na dzień dobry nie
        serwuje im reklamy swojej świetnej osoby, na której powinny się wzorować!
        chodzenie na imprezy nie jest niczym złym, choć większości ludzi przechodzi z
        wiekiem, nawet niezależnie od dzieci, po prostu znajdują sobie inne zajęcia i
        rozrywki a przesiadywanie w klubach, tańczenie i picie uznają za męczące i
        jałowe, więc przerzucają się np. na imprezy domówki albo grilla na działce
        teściów albo degustację gruzińskich win w ekskluzywnej winiarni, do wyboru do
        koloru! prawdą natomiast jest to, że wiele kobiet na imprezy chodzi w celu
        upolowania samca i nawet się z tym nie kryją, bo zresztą dlaczego? nie robią nic
        złego, jedni się poznają w internecie a inni w pubie, osobiście nawet wolę ten
        drugi sposób, ale jak ktoś się już sparuje, to chodzenie w takie miejsca nie
        jest mu już do niczego potrzebne i dlatego potem wyciągnięcie ich na imprezę
        jest trudne, a dziecko to po prostu bardzo wygodna wymówka i świetny argument w
        takim przypadku.
    • iamhier Re: jak to jest? macierzyństwo = koniec młodości? 25.05.10, 12:40
      TAK,BO W KOŃCU TRZEBA DOROSNĄĆ ,A NIE UDAWAĆ !
    • liar-ka Re: jak to jest? macierzyństwo = koniec młodości? 25.05.10, 12:46
      niestety - punkt widzenia zależy od punktu siedzenia
      • iamhier Re: jak to jest? macierzyństwo = koniec młodości? 25.05.10, 18:23
        do liarka-z braku laku dobry tekst....chyba nie napiszesz mi,ze 30
        stka idaca z duzym brzdacem to widok mlodosci.....

        ale kompleksy rozumiem....sama bym miala......
        • masai_mara Re: jak to jest? macierzyństwo = koniec młodości? 26.05.10, 00:12
          Uuuuuuuu,taka 40-tka z dzieckiem to dopiero musi być stara...A fuj,do
          rezerwatu takie.
    • pierwszalitera Re: jak to jest? macierzyństwo = koniec młodości? 25.05.10, 12:58
      Tak, jak ktoś napisał - dzieci używane są często jako praktyczna wymówka. Bo sorry, ale kiedyś dochodzi się przecież do wniosku, że imprezy, to beznadziejne zabijanie czasu. Głośna muzyka rujnująca słuch, bezcelowe upijanie się, ciągle te same nudne gadki z ciągle tymi samymi nudnymi ludźmi, zna się już przecież wszystko na pamięć. To już faktycznie lepiej, bo wygodniej, nudzić się w domu. Jako młody człowiek odczuwa się jeszcze presję, by robić jak wszyscy, ale kiedyś można sobie ten stres czasu wolnego po prostu odpuścić. A piszę to jako osoba bezdzietna, więc nie przez dzieci, ale kiedyś też koło 30-tki miałam zmianę orientacji i doszłam do wniosku, że można mieć ciekawsze hobby i zainteresowania. Spotkania towarzyskie, knajpy, restauracje, imprezy, siedzenie na jednej kupie i podobne mało fantazyjne rozrywki, to tylko jedna z możliwości i wcale nie aż taka rewelacyjna, by definiować przez nią młodość. I w ogóle młodość jest całkowicie przeceniana, chwała za dojrzały wiek, nareszcie można robić, to na co ma się naprawdę ochotę i nikomu nie trzeba się już tłumaczyć. wink
      • aretahebanowska Re: jak to jest? macierzyństwo = koniec młodości? 25.05.10, 13:14
        Nie każde wyjście to zaraz wielka impreza. Może być kino, teatr, piwo,
        koncert, kawa ze znajomymi. Może być domówka, może być pub. Może być wieczór z
        grami planszowymi, może być gra w mafię, karty. Jest naprawdę wiele
        możliwości. A z moimi znajomymi mogłabym się spotykać codziennie i zawsze
        byłoby o czym rozmawiać. Może po prostu nie są nudni? Tak jak może znudzić się
        latanie po knajpach i upijanie się, tak samo może znudzić się siedzenie z
        mężem i dzieckiem w domu. Grunt to dopasować sobie styl życia tak by się
        dobrze czuć, a nie robić coś bo tak "trzeba" a potem jęczeć, że życie do
        d...y. W końcu każdy ma inne potrzeby.
Pełna wersja