jak to jest? macierzyństwo = koniec młodości?

    • agnienienia Re: jak to jest? macierzyństwo = koniec młodości? 25.05.10, 13:47
      Tak, żeby imprezować, to najpierw trzeba mieć z kim dzieci zostawić,
      a jak się nie ma to się impezuje z dziećmi. A wtedy te imprezy są
      nieco inne, bo w dużej mierze muszą być dostosowane do potrzeb
      maluchów.
      I tak właśnie nauczyłam się być bardzo zadowolona ze spędzania czasu
      z rodziną i ze znajomymismile). Jest super można wymyślić bardzo dużo
      fajnych wspólnych zajęć. A najlepszą nagrodą za to wspólne
      impezowanie, są poniedziałkowe miny dzieciaków, jak wychodzimy do
      pracysmile)
      Co do młodości to człowiek ma tyle lat na ile się czuje, ja jestem
      wieczną 30-tkąsmile))).
    • chrissis owszem, koniec 25.05.10, 16:12
      macierzyństwo to koniec beztroski i postępowania według swego widzimisie i to
      właśnie przesądza o tym, że młodość się kończy a zaczyna ODPOWIEDZIALNOŚĆ!
      dlatego wiele ludzi nie czuje już ochoty na dawne rozrywki tylko szuka innych,
      takich, którym można się oddawać z dziećmi i zarzuca dawny styl życia i w sumie
      nic w tym dziwnego, życie po narodzinach dzieci bezpowrotnie się zmienia i od
      tego się nie ucieknie. a jeżeli chodzi o wyjścia na imprezy, to sądzę, że
      kumpelki po prostu nie chcą chodzić z tobą albo mają inne powody (np. brak kasy,
      niańki do dziecka) ale podają pierwszą lepszą wymówkę, jaka im przyjdzie do głowy.
      • triss_merigold6 Re: owszem, koniec 25.05.10, 16:23
        Pomijając fakt, że nie chce mi się już wracać nad ranem do domu to czasem
        zwyczajnie nie chce mi się kombinować opieki dla dziecka. Gdybym się uparła to
        mogłabym wcisnąć potomka dziadkowi albo jego ojcu i czasem to robię, ale wtedy
        nie spędzam wolnego wieczoru w klubie czy na imprezie. Do klubów (studenckich,
        motocyklowych, innych) chodziłam od 18 roku życia do trzydziestki, na imprezy
        tak samo i qrde nie chce mi się już. Nie mam potrzeby poznawania nowych ludzi,
        na chlanie nie mam już zdrowia i ochoty, wolę pobyć z partnerem, a potem się
        wyspać.
        • iamhier Re: owszem, koniec 25.05.10, 18:25
          do triiss-ja nigdy tam nie lubilam chodzic...wolalam wyjezdzac
          zagranice...dlaczego utozsamiasz mlodosc z jakimis tandetnymi,tanimi
          klubami wylacznie??

          wam sie role zyciowe myla drogie mamuski i tego sie nie trzymajcie...
          • dorrit Re: owszem, koniec 31.05.10, 13:01
            To nie koniec młodości, ale koniec beztroski.

            Co do wyjść do lokali czy na prywatki, nigdy za nimi nie
            przepadałam, więc tu niewiele się zmieniło.
            • kiniox To nie koniec młodości, ale koniec beztroski. 08.06.10, 10:40
              dorrit napisała:

              > To nie koniec młodości, ale koniec beztroski.
              >
              > Co do wyjść do lokali czy na prywatki, nigdy za nimi nie
              > przepadałam, więc tu niewiele się zmieniło.

              Z ust mi to wyjęłaś.
        • kiniox Re: owszem, koniec 08.06.10, 10:48
          Ja to widzę trochę inaczej. Mnie pewne rzeczy po prostu nie
          interesują. Natomiast jeśli komuś czegoś się tylko "nie chce", to ja
          to właśnie uważam za oznakę starzenia. Z wiekiem wielu ludziom wciąż
          przychodzą fajne pomysły do głowy, ale zaraz potem pojawia się
          myśl "nie chce mi się". Takie zramolenie wewnętrzne.
          Natomiast ogólnie uważam, że ludzie lubią sobie innych pokrytykować,
          żeby się tym dowartościować. Zawsze znajdzie się ktoś, kto uzna, że
          jesteś złą matką, bo za bardzo imprezujesz, albo złą matką, bo za
          mało imprezujesz, albo złą matką, bo imprezujesz z dzieckiem itd.
          Olać, robić swoje. Psy szczekają, karawana idzie dalej. No, chyba że
          sami chcemy się dowartościować kosztem krytykujących i ich
          poobgadywać (np. w takim wątku), ale wtedy my sami mamy dokładnie
          ten sam problem, co oni.
      • iamhier Re: owszem, koniec 25.05.10, 18:29
        do chrisis-zmienia sie tylko u mlodych ,ktorzy maja przewczesnie
        dzieici, u tych ok.40 stki i powyzej ........TO TYLKO ODMŁADZA..

        chociaz rozumiem,bo lazenie dziecka z dzieckiem w wieku 20-30 lat
        przy mlodej wypielegnowanej mamusi 40+ to musi byc naprawde
        frustrujace doswiadczenie zyciowe...

        a jak sie poslucha rozmow tych mamus z dziecmi w parku to mam im
        ochote zbadac IQ..

    • antykonformista matki neofitki już tak mają i musisz z tym żyć 25.05.10, 18:49
      a odpowiadając na Twoje pytanie - tak, dla większości ludzi to koniec młodości i
      jeszcze są z tego dumni.

      badań nie przeprowadzałem, ale z obserwacji moich wynika, że zdecydowana
      większość kobiet, i w ogóle małżeństw stacza się po porodzie.

      jesteś chlubnym wyjątkiem, możesz być z siebie dumna. a kwok nie słuchaj, w
      czymś muszą się czuć lepsze (tylko to im pozostało), więc gdakają.
      • gryzelda71 Re: matki neofitki już tak mają i musisz z tym ży 25.05.10, 19:00
        Inni udają,że w ich życiu nic się nie zmieniło.
      • suazi1 Re: matki neofitki już tak mają i musisz z tym ży 01.06.10, 22:21
        "badań nie przeprowadzałem, ale z obserwacji moich wynika, że
        zdecydowana większość kobiet, i w ogóle małżeństw stacza się po
        porodzie". Bzdecisz pan!
    • akle2 Re: jak to jest? macierzyństwo = koniec młodości? 25.05.10, 23:27
      Nie wiem, co ma piernik do wiatraka - proces starzenia sie jest nieunikniony i tylko przez odpowiednia dietę i ćwiczenia fizyczne jest się w stanie go spowolnić. Wszystko zależy od tego, jak się o siebie dba. Mam koleżanki bezdzietne wyglądajace jak klempy i dzieciate, zgrabne, w szpileczkach, miniówach.
      A może autorka utożsamia młodość z przesiadywaniem w barach?
      Jeśli tak, to ja mam chyba ze 100 lat
      • antykonformista Re: jak to jest? macierzyństwo = koniec młodości? 26.05.10, 00:31
        akle2 napisała:

        > A może autorka utożsamia młodość z przesiadywaniem w barach?
        > Jeśli tak, to ja mam chyba ze 100 lat

        barach? nie wiem, ile masz lat, ale więcej niż 35 na pewno. w barach (mlecznych)
        to dziś przesiadują żule, studenci oraz artystyczna cyganeria. w barach piwnych
        podobnie. innych barów nie znam, zniknęły jakoś tak szybko przed okresem mojej
        nastoletniości, a dawno temu to było.

        • akle2 Re: jak to jest? macierzyństwo = koniec młodości? 26.05.10, 11:07
          Hehe, 35? no... blisko, blisko. Oki, niech będzie w "pubach", w "klubach" i różnych innych miejscach z reguły zadymionych, z nieokreśloną muzyką, niedomytymi dj-ami i wystrojem wnętrza tworzonym po linii najmniejszego oporu (np jakieś stoliki nieoheblowanej dechy że niby tak miało być) z powodu niedoszacowanego biznesplanu i braku środków finansowych na coś naprawdę ładnego i klimatycznego. Albo to ja miałam pecha, że na moment w takie miejsca zajrzałam. Ale na "normalnych" disco też się bywało, ech, to były czasy
    • magoska1984 Re: jak to jest? macierzyństwo = koniec młodości? 27.05.10, 23:49
      niemożliwe, że poprzez macierzyństwo młodość się kończy. Sama
      obecność dziecka w domu daje poczucie świeżości, młodości. A
      imprezy... pamiętam z czasów dzieciństwa sylwesty u znajomych
      rodziców, którzy mają czworo dzieci, i zawsze dorośli zachowywali
      się jak młodzież. Zachłyśnięcie się dzieckiem, znaczy się nagłe
      spoważnienie nie może trwać w nieskończoność. Ja jak ganiam na
      czworakach za małym czuję się baaardzo młodawink a farbować włosów nie
      lubiłam nigdy i to nie jest dla mnie oznaka młodości.
    • nangaparbat3 bzdura 31.05.10, 15:34
      Chyba że ktoś utożsamia młodzież ze skrajną nieodpowiedzialnością.
    • ha2kins Re: jak to jest? macierzyństwo = koniec młodości? 31.05.10, 16:41
      kobieta w pełni spełniona to ta, która w życiu doświadczyła macierzyństwa...
      okiemmezczyzny.blog.onet.pl/
      • kamyk-zielony Re: jak to jest? macierzyństwo = koniec młodości? 31.05.10, 18:58
        Problemem nie są tylko imprezy, ja np. nigdy imprezowa nie byłam i zapewne nie będę. Natomiast chodzi o to, żeby nie rezygnować z siebie i to popieram. 6 tyg. po porodzie wróciłam na siłownię, nadal lubiłam wypuścić się rowerem na dwie godziny, przed siebie ot tak. Z koleżankami też wyskakuję po pracy, ale to już rzadziej bo nie lubię takich posiadówek przy kawie. Natomiast codziennie, od lat, po pracy biegam z koleżanką przez 40-50min po lesiesmile Uwielbiam zakupy z mamą i nie mam potrzeby notorycznego dzwonienia do domu i upewniania się czy wszystko ok. Jeżdżę od czasu do czasu w dwu - trzydniowe delegacje, co bardzo lubię, i przeciwko czemu nie oponowałam ani przed ani po porodzie. Parę rzeczy się zmieniło, nasze życie musiało zostać nieco przeorganizowane, w końcu pod naszym dachem 6 lat temu zamieszkał nowy człowiek, jednak ani ja ani mąż nie zrezygnowaliśmy z samorealizacji.
    • maciek-smola Re: jak to jest? macierzyństwo = koniec młodości? 01.06.10, 12:50
      To normalne, u mnie też tak było. Mam teraz 25 lat i jak siedziałem przez
      pierwszy rok życia młodego w domu, to słyszałem, że na znajomych mi nie zależy,
      że nie wychodzę, że ciepłe kluchy, pantoflarz itp. Jak później zacząłem
      wychodzić bo młody większy, niania załatwiona, to się zaczęło - a gdzie młody, a
      jak to że na noc go zostawiacie samego, wyrodni rodzice itp. Więc się nie
      przejmuj tylko rób swoje.
      • blackandzia Re: jak to jest? macierzyństwo = koniec młodości? 01.06.10, 20:30
        macierzynstwo-koniec mlodosci???nieeee...
        ja bedac w ciazy chodzilam na imprezy,oczywiscie nie pilam i nie palilam...tak do 8 miesiaca bo pozniej to niestety ale szpital przykol mnie do lozka(ale to nie istotne)...fakt po urodzeniu maly byl dlugo w szpitalu i bardzo sie o niego martwilismy wiec nie bylo nam w glowie imprezowac, ale jak tylko bylo ok to juz 4 miesiac a ja na imprezie..moze dlugo nie trwala bo do 1w nocy,ale zawsze ...mozna bylo odreagowac..i w moim przypadku to raczej nikt tego nie komentowal. Mialam 21 jak rodzilam!i zapewniam ze to bylo zaplanowane...niestety teraz duzo sie zmienlo, wyjechalismy z kraju i teraz jest o wiele gorzej aby gdziekolwiek wyruszyc na impreze, ciezko znalezc ludzi zaufanych do opieki i po drugie trudno o znajomych za granica..takim co mozna zaufac..takze ja nie zaluje ze kiedy moglam to bawilam sie...nasz synek byl pod dobra opieka mojej tesciowej,ktora sporo wychowala juz dzieci.
        moglabym taraz napisac o sobie ze jestem kura domowa bo siedze w domu i nigdzie nie wychodze ale gdybym tylko mogla to dlugo bym sie nie zastanawiala...moze nie jest az tak zle, bo czasami bywa ze jakies winko z mezem wypije na wieczor, albo pojdziemy na grilla do mojego taty ale zawsze jest to ale ile mozna siedziec z mezem samemu albo sluchac 40 latkow,ktorzy nic innego tylko praca, polityka itp.
        p.s ktos by mogl napisac no przeciez jest twoj tata!!!fakt jest ale dziecka nigdy bym mu go nie zostawila!!nie nadaje sie na nianke..probowalismysmile
        takze jesli jest okazja to bawcie sie zycie jest tylko jednosmilea i pozniej bedzie co opowiadac dzieciom i wnukomsmile
        • mag26nov Re: jak to jest? macierzyństwo = koniec młodości? 01.06.10, 21:46
          trafiłam na ten wątek przypadkiem - nie mam dzieci, na dzień
          dzisiejszy nie planuje ich w najbliższym czasie mieć, ale nie mam nic
          przeciwko nim.
          Natomiast jest jedna rzecz - nie piszę do wszystkich osób, które się
          tu wypowiadały, bo kilka wpisów było naprawdę fajnych i ich autorzy
          mi zaimponowali, jednak przekonywanie reszty i siebie, że nic takiego
          się w sumie nie zmieniło w życiu towarzyskim, bo można zawsze wyjść z
          dzieckiem na imprezę w innych wpisach jest..nawet nie wiem czym.
          oczywiście, że wszystko się zmienia i widzę to po moich wielu
          koleżankach i kolegach. Dodam też, że branie dziecka na imprezy, gdy
          nie są to imprezy dziecięce lub z większą gromadą dzieci jest według
          mnie pomyłką. Wiele imprez mieliśmy ze znajomymi (i nie tylko
          znaomymi) spapranych przez to, że ktoś wyskoczył z przyprowadzeniem
          dziecka. Kończyło się to tak, że najpierw rodzice robili szum wokół
          potomka, a po jakimś czasie tylko oni sobie z nim siedzieli,
          ewentualnie jeszcze z kimś, kto odbywał "karę", a reszta bawiła się
          oddzielnie. Super..
          • berdanka Re: jak to jest? macierzyństwo = koniec młodości? 01.06.10, 23:01

            ale nie mam nic
            > przeciwko nim. Noooo chyba masz skoro ci kilka imprez popsuli?





            Tonight make me unstoppable
            And I will charm, I will slice,
            I will dazzle them with my wit
            • mag26nov Re: jak to jest? macierzyństwo = koniec młodości? 02.06.10, 12:10
              czyżbyś miała zwyczaj uszczęśliwiania ludzi przyprowadzając swoje
              dzieci na dorosłe imprezy, skoro tak łapiesz za słówka?
              nie mam nic przeciwko dzieciom w odpowiednich dla dzieci miejscach i
              sytuacjach. czytaj uważnie proszę.
    • suazi1 Re: jak to jest? macierzyństwo = koniec młodości? 01.06.10, 22:17
      Eeee tam, ja wcale tego tak nie odbieram. Dla mnie macierzyństwo
      przeprogramowanie myślenia z "ja" na "my" połączone z odkryciem
      moich możliwości. Acha, nie imprezowałam za wiele, bo taki mam
      dziwny charakter, więc w "tej" dziedzinie akurat mnie nie zabolało.
      • annie_laurie_starr Re: jak to jest? macierzyństwo = koniec młodości? 02.06.10, 13:52
        No i znowu to samo. Shellerka jest najpiekniejsza, najbardziej zadbana i
        najlepiej zorganizowana matka w Ktorejstam Rzeczypospolitej. Nie starzeje sie,
        do dzieci ma podejscie idealne - bez popadania w skrajnosci. Do piaskownicy
        ubiera sie ubiera sie fajnie, aczkolwiek nie w kreacje Valentino. No po prostu
        klekajcie narody. Wszytkie inne matki sa jakies brzydkie, nizezadbana i
        starzeja sie szybciej. Cale szczescie, ze mamy nasza ikone macierzynstwa.
    • misself Re: jak to jest? macierzyństwo = koniec młodości? 02.06.10, 15:59
      W powszechnym rozumieniu macierzyństwo to chyba faktycznie "koniec młodości",
      tak jak małżeństwo to "koniec wolności".

      Mam 26 lat, jestem w stałym związku od ośmiu, wkrótce ślub i dzieci zaraz po
      ślubie. Często słyszę: "a nie chcecie się wyszaleć?", "nie żal ci, że się nie
      wyszalałaś?", "biedna jesteś, nie poszalałaś sobie, ciągle z tym samym facetem".

      I nie rozumiem tego za bardzo smile Bo dla mnie wolność jest wartością o tyle, o
      ile pozwala mi robić to, co chcę. A nigdy nie chciałam chodzić na dyskoteki i co
      wieczór sypiać z innym facetem, nigdy nie chciałam się upijać (podobno przywilej
      młodości...) ani imprezować do białego rana.

      Ślub nic w moim życiu nie zmieni poza stanem cywilnym, a dzieci przewrócą
      wszystko do góry nogami... I to będzie moja życiowa rewolucja.
    • ruda.ja Re: jak to jest? macierzyństwo = koniec młodości? 02.06.10, 16:25
      nie ma w tym nic dziwnego po prostu "zapomniał wół jak cielęciem był"
      • marinellla Re: jak to jest? macierzyństwo = koniec młodości? 03.06.10, 12:33
        Tylko wam współczuję - jeśli uważacie, że impreza to taki płytki sposób
        spędzania czasu, polegający na upiciu się w towarzystwie jakichś
        kretynów i potańczeniu i podrywie.
        Ostatnio była u mnie domówka - 30 fajnych, inteligentnych, po części
        nieznających się osób, jedzenie, alkohol, tańce do 4 ranem, ciekawe
        dyskusje, zero strat, nowe znajomości. I to jest imprezasmile
    • mama_trzech Re: jak to jest? macierzyństwo = koniec młodości? 04.06.10, 14:07
      shellerka jak to się słusznie mówi: punkt widzenia zależy od punktu
      siedzenia. Matki z tłustym kucykiem, też mają rację bytu i prawo do
      własnego zdania na Twój i nie tylko Twój temat. One krytykują Ciebie,
      Ty krytykujesz je. Czyż jesteś bez winy? Może je też wkurza to co o
      nich mówisz. Każdy ma prawo do życia i bycia "po swojemu". Ty masz
      takie prawo, one - też. Różne czynniki wpływają na sposób spędzania
      czasu, zwłaszcza po narodzinach potomka. Charakter dziecka, matki,
      praca, możliwości finansowe, czasowe, wykształcenie i tak dalej...
      Może właśnie matka z tłustym kucykiem w dresach, siedząc w domu jest
      szczęśliwa podając swojemu wyczekanemu dziecku przetartą marchewkę? A
      ta śliczna podziwiana matka polka, modnie ubrana, udzielająca się
      towarzysko, miss piaskownicy to nikt więcej, jak tylko sfrustrowana
      baba?
    • first.janek Re: jak to jest? macierzyństwo = koniec młodości? 04.06.10, 19:39
      prosze mi pomóc moje dziecko jest chore i chce kupić mu xboxa 360 więc apeluje do wszystkich : zróbcie konto na takeagift.pl przez ten link www.takeagift.pl/polecam:441817
    • forencka Re: jak to jest? macierzyństwo = koniec młodości? 05.06.10, 10:10
      Jakoś szczęśliwie udaje mi się unikać takich osobników. Ale
      niedzieciate koleżanki często nie rozumieją dzieciatej mimo
      najlepszych intencji. Np. koleżanka zaproponowała mi świetną pracę -
      bo wie, że mam kiepską sytuację, tylko nie rozumie dlaczego nie mogę
      i też nie chcę wyjechać na 2 tygodnie... Może dzidziusia
      zahibernować wink
    • aniaurszula Re: jak to jest? macierzyństwo = koniec młodości? 05.06.10, 12:30
      pierwsze dziecko urosdzilam majac 33 lata, przez cała ciaże dbalam o
      siebie, nie wychodzilam z domu bez makijazu, korzystalam z natury i
      malowalam na wyraziste kolory paznokcie ktore byly wyjatkowo ladne w
      tym okresie, obecnie ma 38 lat i drugi raz jestem w ciazy podczas
      ktorej nie zrezygnowalam zeby ladnie wygladac, uwazam ze wizyta u
      fryzjera, makijaz, pomalowane paznokcie nie sa zarezerwowane tylko
      dla bezdzietnych kobiet ale zauwazylam pewien stereotyp, podzczas
      wizyt u ginekologa kazda kobieta bedaca w ciazy ma zwiazane wlosy w
      kitke i zapomniala do czego sluzy puder, tusz, pomadka. a te co juz
      urodzily to inna bajka, wogole zapominaja ze sa kobietami,
      powyciagany dres, tluste wlosy, zmeczona twarz to wizerunek matki
      polki na ulicach. osobiscie kilkakrotnie spotkalam sie z uwagami
      typu nie powinnam farbowac wlosow, malowac paznokci, itp ze ten czas
      powinnam poswiecic dziecku ale dlaczego mam sobie odmawiac odrobiny
      przyjemnosci zwlaszcza bedac w ciazy czy juz po porodzie gdy dziecko
      sobie smacznie spi,przeciez kobieta nie jest niewolnikiem dziecka
      • dosia2308 Re: jak to jest? macierzyństwo = koniec młodości? 06.06.10, 22:12
        Dodam, że jak byłam w ciąży(ostatniosmile))to przy każdej wizycie u fryzjera
        sugerowano mi żebym ścięła włosy na krótko "bo przecież będą mi przy dziecku
        przeszkadzały....) Jakiś koszmar!!!!! Powiedziałam w końcu, że prędzej oddam
        bachora do przytułkusmile)) I się zamknęłasmile
    • mama303 Re: jak to jest? macierzyństwo = koniec młodości? 05.06.10, 17:42
      Ja przed dzieckiem często balowałam i lubiłam to. Odkąd przyszła na
      świat moja córka /a stało się to dośc późno/ jakoś przestałam to
      lubić.... No życie mi się zmieniło, co innego mnie cieszy, inaczej
      lubie czas spędzać, co innego jest dla mnie ważne.....itd. Nie
      walczyłam ze sobą nigdy ani tez nie przejmuje sie tym zbytnio co
      inni sądzą na mój temat. Żyję jak lubię.
    • aga_i_oli Niestety tak... 08.06.10, 02:28
      Jak dla mnie to koniec imprez. Jak starszak był mały moja mama go zabierała do siebie kilkanaście razy, w ciągu 5 lat. Jak urodził się młodszy mama odmówiła niestety opieki...od roku starszy został u niej raz na noc. Młodszy nigdy sad Miałam pierwszą panią do pomocy w domu, ale jak ja dojrzałam do zostawiania dzieci Pani się wyprowadziła, wielka szkoda, była zainteresowana. Teraz mamy drugą panią do pomocy, która zdecydowanie nie chce zostawać na noc.
      Z imprez nici, niestety wychodzimy oddzielnie.
      • urquhart Re: Niestety tak... 08.06.10, 09:09
        aga_i_oli napisała:
        > Z imprez nici, niestety wychodzimy oddzielnie.

        Spędzanie czasu bez dzieci oddzielnie to początek wzajemnego oddalenia, spadku intymności, pokus i równia pochyła w związku.
        Ale przy co najmniej dwójce dzieci nie łatwo je gdzieś upchnąć, fakt.
        _____________________________________
        Facet niedojrzały to facet który myśli inaczej niż kobitka która z definicji jest dojrzała - by kawitator
        • aga_i_oli do urquhart 08.06.10, 23:55
          wiem,i już niestety odczuwam...
          • urquhart Re: do urquhart 09.06.10, 11:17
            aga_i_oli napisała:
            > wiem,i już niestety odczuwam...

            to przynajmniej mając świadomość możesz próbować tą tendencję odwrócić
            A tak u wielu par które sobie tego nie uświadomią = nie tylko koniec młodości
            (beztroski) ale i koniec miłości...
            _____________________________________
            Facet niedojrzały to facet który myśli inaczej niż kobitka która z definicji
            jest dojrzała - by kawitator
Pełna wersja