Czestowanie dzieci slodyczami na placu zabaw

21.05.10, 23:57
Drogie Forumkiwink jak sobie radzicie w sytuacji kiedy Wasze dziecie czestowane
sa na placu zabaw slodyczami przez inne mamy?

Bo ja ostatnio mam z tym problem - i juz nie wiem jak z niego wybrnac.

Moja corka ma prawie 3 latka, dopoki nie sprobowala slodyczy to ja oczywiscie
nie interesowaly. Nie uchowala sie dlugo bo tata to slodyczoholik, wiec cos
tam codziennie dostanie, a to ciastko, a to kawalek batona, a to jakas zelke.
Generalnie staram sie, by takie typowe slodycze byly naprawde rzadkoscia,
zwykle mloda dostaje jakis batonik zbozowy, herbatnik albo jakies owoce
suszone, do picia tylko nieslodzony sok na pol z woda itd. Nawet jesli kupuje
jej jakies zelki, to tez staram sie wybrac takie lepsze, bez konserwantow i
barwnikow, raczej kwaskowate niz slodkie - zeby jak najmniej ja przyzwyczajac
do tego slodkiego smaku.

Staram sie tez jej sie to jakos zdroworozsadkowo wydzielac, nie dawac przed
glownym posilkiem czy zamiast.

I teraz do sedna problemu - caly moj misterny zdroworozsadkowy plan
antyslodyczowy bierze w leb, gdy tylko pojawimy sie na placu zabaw.
Przychodzi tam regularnie kilka mam, zawsze maja: lizaki, biszkopty, jakis
batoniki i napoje typu ulepek (bardzo popularne w UK, gdzie mieszkamy,
fruit-shots, pseudoowocowe 'soczki' slodzone jakims slodzikiem, ale wiekszosc
dzieciakow tutaj za tym przepada.) Ani to zdrowe, ani nawet specjalnie dobre...

Ja dla swojej tez mam, jak wspominalam, zawsze jakis owoc, herbatniki i wode
lub wode z sokiem. Niestety, jak tylko mloda zobaczy u innego dziecka cos
slodkiego, w nosie ma banana czy winogrona, czy wlasny sok, ona chce to co
maja tamte dzieciwink

Oczywiscie mamy czestuja, same z siebie, zapewne z dobrego serca, ale... no
wlasnie, co ja mam robic skoro nie chce by corka to jadla?
Nie chce sie tez czuc w obowiazku rewanzowac, bo po prostu nie bede kupowala i
czestowala dzieci tymi ohydnymi soczkami czy lizakami w kolorze neonowego
rozu, a moje przekaski sa zbyt 'zwykle'...

Wkurza mnie to, bo jakis swoisty trend sie z tego zrobil, ze czesto np. jakas
mama rusza do sklepu i kupuje np. 6 'soczkow' dla kazdego z tych dzieci,
oczywiscie mojej corce sie tez jeden dostaje, albo 6 batonikow itd. i czestuja
po kolei wszystkie polskie dzieci...

Ja oczywiscie chetnie poczestowalabym inne dzieci herbatnikiem czy owocem,
symbolicznie, ale nie wyobrazam sobie napychania cudzych dzieci jakimis
slodyczami.

Oczywiscie potem te dziewczyny narzekaja, ze dzieci nie chca jesc obiadow, ze
nie lubia warzyw czy owocow itd. Jak niesmialo raz podjelam watek - ze wlasnie
dlatego ja NIE PRZYNOSZE slodyczy tylko owoce czy rodzynki i wode/zwykly
rozcienczony sok - to jakos zadna nie podjela watku...

Dzis moja cora nie zjadla obiadu, bo pochlonela na placu zabaw lizaka i pol
paczki biszkoptow, oraz wypila jednego fruitshota... a ja winogrona i sok,
ktore mialam dla niej - spozylam samasad

Zeby nie bylo, ze jakas stuknieta jestem... nie mam nic przeciwko nawet
superneonowemu lizakowi czy batonowi, czy pseudosoczkowi raz na jakis czas,
skoro dziecko ma jakas wielka nan ochote... ale codziennie???
    • figrut Re: Czestowanie dzieci slodyczami na placu zabaw 22.05.10, 00:09
      Dziecka przed całym światem nie uchronisz. Albo nauczysz dziecko
      odmawiać, albo sama interweniuj.
      Ja nie rozumiem tego stwierdzenia dopoki nie sprobowala slodyczy
      to ja oczywiscie
      > nie interesowaly.

      To nie jest tak, że jak dziecko spróbuje słodyczy, to wpadnie w
      nałóg. U mnie słodycze są zawsze pod ręką i dwaj synowie mają do nich
      dostęp. Starszy kocha słodycze, młodszy od zawsze słodycze traktuje
      jako słodki akcent, a nie podstawę i najczęściej odmawia słodyczy sam
      z siebie. Bratanek i bratanica też z nieograniczonym dostępem do
      słodyczy i bratanek słodycze bardzo lubi, a bratanica zamiast
      słodyczy woli surową paprykę czy młodą marchewkę.
      • najma78 Re: Czestowanie dzieci slodyczami na placu zabaw 22.05.10, 13:52
        Racja, figrut, do tego trzeba pamietac, ze zakazany owoc najbardziej kusi. Jesli
        dziecko ma podobnie jak tata i uwielbia slodycze, to bedzieje lubilo zawsze i
        wcale nie bedzie ich jadlo w nadmiarze ani mialo problmow zdrowotnych, a
        zabranianie slodyczy, albo skubniecie raz w tygodniu itp. to dla takich osob
        zbyt rzadko i w przyszlosci kiedy sama bedzie decydowac o swojej diecie moze
        miec niezly wstret do calej tej zdrowej zywnosci. Wiem z doswiadczenia.
    • jowita771 Re: Czestowanie dzieci slodyczami na placu zabaw 22.05.10, 00:11
      Powiedz, że Twoje dziecko jest uczulone. Ja znam taką panią sprzedawczynię.
      Sklep bardzo lubię, więc często tam kupuję, pani bardzo miła, ale napycha dzieci
      słodyczami. Raz jej powiedziałam, że córka nie może, bo jest uczulona. Następnym
      razem dała po kryjomu, a jak zauważyłam, że dziecko je, to zaczęłam udawać, że
      się strasznie martwię. Powiedziałam, że znowu noc nieprzespana, bo dziecku plamy
      powychodzą, będzie się drapać do krwi i płakać. Babie było głupio, ale teraz nie
      daje.
    • czar_bajry Re: Czestowanie dzieci slodyczami na placu zabaw 22.05.10, 00:14
      Powiedz na placu zabaw iż nie chcesz aby częstowano Twoje dziecko, i po sprawie.
      Nie bardzo widzę gdzie jest problem.
      Ja na placu zabaw jeśli mam poczęstować jakieś obce dziecko to zawsze najpierw
      pytam jego mamę czy mogę. Dzieci nie obce to dzieci moich bliskich koleżanek i
      tu już faktycznie nie pytam bo wiem co które może a jak idę do sklepu np. po
      lizaka to kupuję wtedy dla dzieci z paczki a nie całego placutongue_out
      Musisz także załatwić sprawę z własną córką wytłumacz jej co jej wolno a co nie
      i to że inne dzieci piją teki a nie inny napój nie oznacza ze ona też musi,
      powiedz że jest niezdrowy, że zęby się od niego psuja itp.
      Nie możesz mieć pretensji o to że ktoś ma inny sposób odżywiania.
      • dontteaseme Re: Czestowanie dzieci slodyczami na placu zabaw 22.05.10, 00:41
        No wlasnie, w teorii masz swieta racje - w praktyce juz nie jest tak latwo.
        Tlumacze corce, a jakze, ona wszystko rozumie, ale potem i tak robi swoje.
        Co do tych mam - one maja podejscie typu 'no ale jak dziecku nie dac jak chce' i zawsze jak jest jakas rozmowa na ten temat czy probuje jakos ograniczac corke czy zabronic jej kolejnego biszkopta czy wycia, ze ona TEZ chce lizakawinkto wychodze na jakas dziwna nadwrazliwa mamuske, ktora przesadza, bo to przeciez tylko lizak itd.
        Dodam, ze tu gdzie mieszkam fajnych ludzi jest jak na lekarstwo, czasem nie ma do kogo paszczy otworzyc, wiec nie chce sie separowac po prostu od tych placozabawowych znajomosci, chociazby ze wzgledu na corke, a z drugiej strony nie sa to na tyle zazyle znajomosci, zeby sprawe postawic jasno i nie bac sie ostracyzmuwink.
        Ech, asertywnosci mi brak, i tylesad
        • czar_bajry Re: Czestowanie dzieci slodyczami na placu zabaw 22.05.10, 00:45
          To Twoje dziecko i Ty decydujesz co je- np przynajmniej jeszcze przez parę
          lattongue_out

          Powiedz że uczulone i ze lekarz zabronił, młodej też możesz tak powiedzieć jak
          inaczej się nie da.
        • mruwa9 Re: Czestowanie dzieci slodyczami na placu zabaw 22.05.10, 00:48
          a jaki macie model jedzenia slodyczy w domu? Dodziennie czy w
          okreslone dni?
          U nas, co prawda, nie ma obyczaju czestowania slodyczami obcych
          dzieci w ogole, ale zdarza sie np. w pizzerii, gdy kupujemy pizze
          (syn kupuje), to sprzedawcy najczesciej dokladaja lizaka dla
          dziecka. A dziecko zdyscyplinowane, wie, ze slodycze to tylko w
          sobote po obiedzie, wiec lizaka chowa w domu do slodyczowego pudelka
          w kuchni, odkladajac na sobote ( a ze zwykle potem o nim zapomina,
          to inna sprawa).
          A tak w ogole to szkole dzieci , ze od obcych osob nie wolno nic
          przyjmowac, zadnych cukierkow czy upominkow. Potrafia
          powiedziec "nie".
    • franczii Re: Czestowanie dzieci slodyczami na placu zabaw 22.05.10, 07:18
      A ja jak jestem w parku to pozwalam mojemu 4latkowi zostac poczestowanym.
      Przymykam oko i pozwalam w imie integracji. Pilnuje tylko zeby nie przesadzal. I
      sama tez zabieram troche wiecej niz dla jednego dziecka i moj syn sie tym
      dzieli. Ja z reguly biore wlasnie herbatniki lub krakersy (nie tluste) a soczki
      w kartoniku jak wiem, ze w parku beda tez ulubini 2 kumple. Na szczescie inne
      matki nie przesadzaja z przekaskami, tzn. owocow raczej nie przynosza ale tez
      nie opychaja dzieciakow cukierkami i batonami. Sporadycznie ktos go poczestuje
      cukierkiem, a z jednego cukierka tragedii nie bede robic.
      • kropkacom Re: Czestowanie dzieci slodyczami na placu zabaw 22.05.10, 08:04
        > Przymykam oko i pozwalam w imie integracji. Pilnuje tylko zeby nie przesadzal.

        Bo grunt to zdrowy rozsądek smile Oponowałabym tylko jeśli dziecko jest faktycznie
        uczulone lub przebywa z tymi okropnymi tongue_out częstującymi mamami i dziećmi każdy
        dzień. Moim dzieciom daje cukierka na przykład fryzjerka. Są tam średnio co
        półtora miesiąca. Po co mam robić awanturę? Czy nawet zwracać jej uwagę?
        • daisy Re: Czestowanie dzieci slodyczami na placu zabaw 22.05.10, 10:06
          A ja tam konsekwentnie odmawiam (mówię z uśmiechem: "Dziękujemy, ale S. nie może
          jeść takich rzeczy" - nie tłumaczę się, dlaczego, bo po co) i nie przejmuję się.
          Nie zauważyłam jakichkolwiek problemów z integracją z tego powodu. Chyba
          przeceniacie wrażliwość częstujących - na pewno aż tak te panie by się nie
          zmartwiły.
          Dziecku wytłumaczyć trzeba swoją drogą, no i być konsekwentnym. Nie chce
          winogron, bo inne dziecko je batona - trudno, nie dostanie nic. Za kolejnym
          razem się nauczy.
          Pomijając szkodliwość konserwantów i barwników, to dlaczego dziecko ma zacząć
          kojarzyć życie społeczne z zespołowym jedzeniem batonów i piciem świństw.
          • papalaya kolejna ekowegepolitpopnawiedzona 22.05.10, 10:10
            "jakis batonik zbozowy, herbatnik albo jakies owoce
            suszone, do picia tylko nieslodzony sok na pol z woda"
            • gazeta_mi_placi Re: kolejna ekowegepolitpopnawiedzona 22.05.10, 11:09
              Biedne dziecko sad
            • igakinga Re: kolejna ekowegepolitpopnawiedzona 22.05.10, 17:23

              Dokładnie. Biedne dziecko sad
              • thunder_storm faktyczne biedne 23.05.10, 10:52
                igakinga napisała:

                >
                > Dokładnie. Biedne dziecko sad

                biedne dziecko, tak, bo nie będzie musiało się w przyszłości katować dietami
                odchudzającymi, podczas gdy jej koleżanki będą miały ciągłe kompleksy że tu i
                ówdzie za dużo itp, itd i nie zapominajmy drogie mamuśki czyja to będzie winatongue_out
                • papalaya Re: faktyczne biedne 23.05.10, 18:07
                  być może ty i twoje dzieci tak mają, że od kinder bueno raz na 2-3 dni
                  puchniecie ja balon

                  inni nie
          • franczii Re: Czestowanie dzieci slodyczami na placu zabaw 22.05.10, 10:49
            Mnie akurat nie o integracje z paniami chodzilobig_grin
            • daisy Re: Czestowanie dzieci slodyczami na placu zabaw 22.05.10, 13:40
              Mnie chodziło o każdy rodzaj integracji. Moje dziecko nie może jeść np.
              czekolady i jakoś nie obawiam się, że przez to zostanie odludkiem.
              Wydaje mi się, że maluchom raczej wisi czy "kolega" z piaskownicy wypije soczek,
              którym poczęstuje go mamusia, czy nie. Podejrzewam też, że owej mamusi też na
              tym jakoś szczególnie nie zależy. Więc nie wiem, czego tu się bać, jeśli ktoś ma
              ochotę odmówić.
              Na miejscu autorki, jeśli obawia się ostracyzmu, przyniosłabym trochę więcej
              tych winogron i poczęstowała w rewanżu inne dzieci.
              • franczii Re: Czestowanie dzieci slodyczami na placu zabaw 22.05.10, 19:07
                Czestuje inne dzieci i pozwalam wlasne czestowac nie z obawy, ze zostanie
                odludkiem tylko dlatego, ze integracja w postaci wspolnego posilku, dzielenia
                sie nim i przyjmowania jest niezwykle mila i przyjemna i bardzo zaciesnia wiezi.
                Nie chce mojego dziecka tej przyjemnosci pozbawiac jesli nie istnieja jakies
                wazne przeciwskazania. Choroba i przymus diety jest takim wskazaniem, reszta
                nie. Nie znaczy to, ze ma sie opychac slodyczami do oporu i w porzeposilku. My
                calkowicie rezygnujemy z jedzenia lakoci w domu na rzecz spozywania ich wlasnie
                w towarzystwie, na jedno wyjdzie a to drugie jest dla dziecka, przynajmniej
                mojego o wiele przyjemniejsze.
                • daisy Re: Czestowanie dzieci slodyczami na placu zabaw 22.05.10, 22:35
                  Ale o ile doczytałam, autorka nie pisze o sytuacji takiej, w której częstują się
                  dzieci nawzajem, ale o częstowanie przez inne matki. Dwie różne sprawy.
                  • franczii Re: Czestowanie dzieci slodyczami na placu zabaw 23.05.10, 06:56
                    A matulu, ale kto ma czestowac? To sa male dzieci w koncu. Co z tego ze czestuja
                    matki, to oczywiste chyba ze czestuja inne dzieci przy okazji nakarmienia
                    wlasnego. A dzieci w tym uczestniczac ucza sie ze fajnie jest poczestowac
                    drugie dziecko, z ktorym sie wlasnie bawilo i zjesc razem podwieczorek, ucza sie
                    dzielic i czerpac z tego przyjemnosc. Potem przychodzi czas ze same zaczynaja
                    czestowac.
    • najma78 Re: Czestowanie dzieci slodyczami na placu zabaw 22.05.10, 13:40
      Nie choc na plac zabaw nie bedziesz miala problemu, albo uswiadom je jak powinny
      odzywiac dzieci, mozesz tez jasno powiedziec ze nie chcesz aby czestowaly tym
      twoje dziecko, co prawda twoj dziec pewnie ci sie wydrze, bo ono tego chce ale
      w koncu sie uspokoi. Dla swietego spokoju zabieraj dziecko na plac zabaw w porze
      pomiedzy glownymi posilkami to lizak nie zaszkodzi chyba. Moze zmien plac zabaw,
      zawsze jest szansa, ze jednak ktos nie poczestuje twego dziecka smieciowym
      jedzeniem.
      Ilez te polskie mamy maja problemow w tym UK...smile
      • myelegans Re: Czestowanie dzieci slodyczami na placu zabaw 22.05.10, 15:36
        W domu slodyczy jest malo, za slodycze robia owoce, herbatniki, albo galaretka
        owocowa, jakies tam twarde cukierki przywedruja od czasu do czasu z babcia. Poza
        domem nie interweniuje, bo wiem, ze go przed calym swiatem nie ochronie. Jak
        jest na urodzinach, z wizyta u kogos i tam podaja, to ma wolna reke.
        Maly pije w domu wode i mleko, ewentualnie rozcienczone soki. Jak przy okazji
        jakis urodzin sa jakies ulepkowe soki, to wypije dwa lyki o odstawia. Jeszcze
        sie nie zdarzylo, zeby ktos zaserwowal cole, albo inne gazowane swinstwa, ale
        juz slodki poncz owocowy to jak najbardziej.

        Czasami pozwalam mu najesc sie slodyczami do oporu, nie wydzielam, nie
        negocjuje, jedz ile chcesz i sie okazuje, ze zje tylko troche, oczy zjadlyby
        wiecej. Im wiecej ja stawiam ograniczen, tym wieksza bedzie ochota i opor.

        O ile w domu przystrzegasz jakis slodyczowych zasad, to swiat Ci dziecka nie
        zepsuje.

        Ja bym nie odmawiala tym placowozabawowym mamom, dziecko widzi u innych dzieci i
        bedzie chcialo, ale sama bym sie nie rewanzowala, tym samym. Albo ustalila, ze
        najpierw jemy owoce, pozniej slodycze, taka mam zasade w domu, najpierw cos
        wartosciowego pozniej smieci. Jak pochlonie, jablko i miseczke truskawek, to
        niwiele miejsca zostaje na ciastka i zamiast 5, zje jedno bo jest napchany.
        Owoce sa swietnymi i zdrowymi zapychaczami.

        My uprawiamy niewychowawcza propagande, i dzielimy jedzenie wogole na dobre i
        smieci. Do smieci zaliczaja sie wszelkie fast-foody, chipsy, napoje gazowane, i
        wysoko przetworzone. I moj 5-latek doskonale wie, ktore jest dobre, a kiedy je
        smieci z wlasnej nieprzymuszonej woli.

        Mnie jeszcze dobra robote odwalil dentysta, ktory uswiadomil i pokazal na
        rysunku, co sie dzieje z zebami jak sa narazone na slodycze. A moj 5-latek ma
        wszystkie zeby zdrowe, bez zadnego lakowania i innych zabiegow. Teraz juz nie
        tknie np zadnych zelek i czy innych podobnych swinstw, oraz po zjedzeniu
        slodyczy myje zeby, taki nawyk mu sie wytworzyl i wiele razy po prostu nie
        oplaca mu sie jesc slodyczy, bo ma w perspektywie mycie zebow, a to ucina czas
        zabawy.

        Powodzenia, rozumiem dylemat ale nie daj sobie z tego zrobic sprawy zycia i
        smierci. Nawyki zywieniowe wynosi sie z domu, nie z placu zabaw. Daj jej
        sprobowac ,niech wie jak smakuje, a ty pomagaj w odpowiednim wyborze.
        • hanalui Re: Czestowanie dzieci slodyczami na placu zabaw 22.05.10, 16:26
          Cytat myelegans napisała:
          Albo ustalila, ze
          > najpierw jemy owoce, pozniej slodycze, taka mam zasade w domu,
          najpierw cos
          > wartosciowego pozniej smieci. Jak pochlonie, jablko i miseczke
          truskawek, to
          > niwiele miejsca zostaje na ciastka i zamiast 5, zje jedno bo jest
          napchany.
          > Owoce sa swietnymi i zdrowymi zapychaczami.


          Z chemicznego punktu widzenia owoce w glownej mierze to cukry,
          odrobina witamin, woda. Zapychanie sie owocami wbrew pozorom wcale
          nie jest zdrowe jak niekotrzy sadza. Jedyna ich przewaga nad
          slodyczami to to ze zawieraja procz cukrow witaminy, ale mimo to
          owoce i surowe, i suszone to kupa cukru o czym niestety niektorzy
          nie wiedza lub nie chca wiedziec. Popularny bananek to bomba
          kaloryczno-cukrowa niestety.
          • mama_kotula Re: Czestowanie dzieci slodyczami na placu zabaw 22.05.10, 17:30
            CytatPopularny bananek to bomba
            kaloryczno-cukrowa niestety.


            Przewagą owoców nad większością słodyczy jest również to, że są nieprzetworzone
            i nie zawierają barwników i innych "dodatków". Oprócz tego zawierają błonnik,
            którego słodycze nie zawierają.

            Popularny bananek zawiera tego błonnika całkiem sporo. Oraz potas i witaminę B6.
            I jeszcze całkiem sporo mikroelementów. Akurat ten popularny bananek jest
            całkiem zdrowy. A że kaloryczny - no jak wszystkie węglowodany. Ciacho natomiast
            zawiera węglowodany, tłuszcze i masę dodatków. Róznica jest.
          • kali_pso Re: Czestowanie dzieci slodyczami na placu zabaw 22.05.10, 18:42

            A nie sa to czasem cukry złożone, które w przeciwieństwie do prostych zawartych w słodyczach, jednak organizmowi potrzebne są?
            • myelegans Re: Czestowanie dzieci slodyczami na placu zabaw 22.05.10, 22:23
              Owoce maja cukry proste (fructoze) i zlozone (blonnik,
              niestrawialny). Nie mam problemow z owocami, dzieci z ich
              nieustajaca ruchliwoscia potrzebuja duzo prostego zrodla energii, i
              cukry proste mu je zapewniaja plus witaminy, mikroelementy, blonnik.
              Kalorycznie wiecej zjedza slodyczy niz owocow, ktore przez obecnosc
              blonnika daja uczucie wypelnienia.
              O ile nie je 5 bananow na raz to jest OK, a nie je. Banana calego
              nie wciagnie, jablka, czy truskawmi, jagody nie sa bardzo kaloryczne
              za to naladowane witaminami, antioksydantami, mineralami.
              Nie porownuj przetworzonej zywnosci do naturalnej
        • croyance Re: Czestowanie dzieci slodyczami na placu zabaw 23.05.10, 17:52
          [u]oraz po zjedzeniu
          slodyczy myje zeby, taki nawyk mu sie wytworzyl i wiele razy po
          prostu nie
          oplaca mu sie jesc slodyczy, bo ma w perspektywie mycie zebow, a to
          ucina czas
          zabawy. /u]

          No ale to wcale nie jest zdrowe, jesli myje sie zeby zaraz po
          jedzeniu cukru. Powinno sie odczekac z pol godziny, inaczej - tak
          przynajmniej mnie tlumaczyl dentysta - tylko wciera sie niszczacy
          zeby cukier (dzialajacy jak kwas na szkliwo) w zeby.
    • gryzelda71 Re: Czestowanie dzieci slodyczami na placu zabaw 22.05.10, 16:42
      Etap pilnowania dziecka na placu zabaw mam już za sobą,ale nie było nigdy
      sytuacji,ze nieproszeni rodzice częstowali inne dzieci.Zwykle to dziecko
      dopraszało się ciasteczka,cukiereczka czy czego tam jeszcze.
      I nigdy rodzic nie zabronił,choć może potem opowiadał jakie te rodzice
      staszne,jak wpychają na siłę słodycze...smile
    • izabellaz1 Re: Czestowanie dzieci slodyczami na placu zabaw 22.05.10, 17:20
      Ja nie wiem. Albo kwestia tłumaczenia, albo dziecka, albo jednego i drugiego.
      Moje dziecko przyjęło argument, że od twardych słodyczy i w ogóle od nadmiaru
      popsują Jej się zęby, a Ona na tym punkcie ma fioła i stara się uważać co je i
      kiedy myć zębysmile
      Ale też zwyczajnie ma na coś ochotę, albo nie. Ostatnio miała ochotę na sorbet,
      a byłyśmy w cukierni, w której były tylko "mleczne". Odpowiedziała, że poczeka
      na sorbet. Ważna asertywność i świadomość własnych potrzebsmile
    • anorektycznazdzira Re: Czestowanie dzieci slodyczami na placu zabaw 22.05.10, 19:48
      Nie wychowasz ani nie nawrócisz dorosłych kobiet na inny system
      MYŚLENIA o żywieniu dzieci. Dziecku też nie wmówisz, że słodkie nie
      jest smaczne, jeśli ono uważa, że jest.
      Nie biorąc udziału będziesz wychodziła na buca. Oczywiście możesz
      walczyć, nosić jabłka pokrojone w ćwiartki, obrane marchewki,
      orzechy, kupować paczkowaną wodę (w tym akurat chodzi często o
      kolorowe opakowanie a nie o to, co w środku, patrz- Jupik Aqua).
      Każdy żywi dzieci jak chce, jak dla mnie Ty masz zbyt doktrynalne
      podejście do żywienia a te panie na placu zbyt swobodne, to jak dla
      mnie. Nie drażniłyby mnie wiec aż tak, jak Ciebie.

      Polecam jedno: weź się zorganizuj. Uwzględniaj placowe słodycze w
      planie dnia, czyli chodź na plac PO obiedzie/innym posiłku a nie
      przed, żeby potem włosy z głowy rwać, że głupiego lizaka zjadło i
      kotleta nie chce.
      • dontteaseme Re: Czestowanie dzieci slodyczami na placu zabaw 22.05.10, 20:15

        No coz, placu zabaw i por chodzenia nan nie zmienimy ze wzgledu na kwestie logistyczne i na godziny mojej pracy oraz przedszkola corki. I jak tak czytam niektore posty sie sie zastanawiam, gdzie sie podziewa zdrowy rozsadek?
        Dlaczego w ogole mam zmieniac plac zabaw? Dlaczego mam narazac sie na jakies krzywe spojrzenia ze strony innych mam, bo 'zabraniam' dziecku kolejnego lizaka?
        Wydaje mi sie, ze jest prosta zasada - zanim sie poczestuje jakies inne dziecko czyms, to wypadaloby zapytac rodzica, czy mozna, i ja tak robie. Tak samo- po kiego grzyba wlec ze soba na plac zabaw, dzien w dzien, siate slodkosci, i rozkladac ten caly majdan jak szwedzi stol niemal. Wiadomo jakie dzieci sa, i ze dzieci beda chcialy to co maja inne dzieci.

        Nie mialabym w ogole problemu z tym, gdyby te mamy nie zbijaly mnie z tropu jak staram sie zabrnic corce kolejnej porcji slodyczy. Ale wtedy zaczynaja sie te gadki o przesadzaniu, ze 'to tylko dziecko', i tylko lizak... a ja, jak pisalam, z asertywnoscia problem mam, i potem mnie to gryzie.

        Wiem, ze nie uchronie jej przed calym zlem tego swiata, nie zamierzam nawet, tylko akurat w tej sytuacji czuje sie jak bym walila glowa w scianewink bo sytuacja powtarza sie prawie codziennie.
        I nikt mi nie wmowi, ze codziennie dwa lizaki, pare ciastek, i baton sa OK, zwlaszcza jak potem dziecko ma problem ze zjedzeniem normalnego obiadu ( u nas obiad jest pozno, ok. 17-18 ze wzgledu na godziny pracy i przedszkola corki, jemy dopiero po powrocie z placu zabaw, ktory na nieszczescie jest po drodze...).

        Moja corka jest dzieckiem bardzo upartym (jak pewnie niejedno dziecko w tym wieku) i wyegzekwowanie od niej czegokolwiek graniczy z cudem, tak samo jak i wyrobienie w niej dobrych nawykow.

        Ja sama przez wiele lat walczylam z nadwaga, wlasnie dlatego ze w dziecinstwie rodzice i ciocie nie potrafily powiedziec mi nie - i chce oszczedzic tego mojej corce, to jasne chyba.

        Zakladajac ten watek nie tyle oczekiwalam recepty na rozwiazanie tej kwestii, ile chcialam raczej sie wygadac i zobaczyc, jak inne mamy na to patrza.
        No ale wychodzi na to, ze wg wiekszosci nawiedzona pseudoekolozka jestemwink

        OK, niech bedzie i tak.

        Reakcja na moj watek tylko utwierdza mnie w przekonaniu, ze moje obawy sa poniekad sluszne, ale w sumie co mi tam, najwazniejsze robic to, do czego sie jest przekonanym.
        W domu sie staram, musze sie wziac za bycie konswentna poza domem.

        I do szczerze 'zatroskanych' o moja corke - bez obaw, ona zna smak czekolady, czipsow, coli, pizzy i innego smieciowego zarcia, nie zamierzam jej zabraniac wszystkiego. Jednak we wszystkim nalezy zachowac zdrowy umiar i to bym zalecala takze tym, ktorzy maja zadziwjajaca latwosc przyczepiania ludziom etykietek (zwlaszcza po przeczytaniu ich kilku postow).

        PS. A co do kwestii integracji na placu zabaw - te mamy i te dzieci (poza kwestia slodyczowa zupelnie zreszta sensowne) to jedyne grono rodaków, z jakim mamy kontakt.
        Chcialabym, by corka miala kontakt z innymi polskimi dziecmi, ja tez czasem mam ochote pogadac, chocby od czasu do czasu, o pierdolach z kims z Polski. No, ale zeby to zrozumiec trzeba poznac ciemna strone emigracji - jakkolwiek pretensjonalnie by to nie brzmialo.
        • narsen Re: Czestowanie dzieci slodyczami na placu zabaw 22.05.10, 20:51
          Polskie matki (oczywiście uogólniam) zawsze będą wpychały w dziecko co się da - byle tylko napchać je jedzeniem. Taka nasza narodowa uroda. "Jeszcze tylko gryza Piotrusiu", "Za mamusię łyżeczkę zjedz Marysiu". Nasze babcie po latach głodu za czasów wojny (pierwszej czy drugiej) tak nasze matki nauczyły a teraz matki "współczesne" to powielają. Często. Priorytetem jest nakarmić dziecko. Kilka godzin babcia potrafi nabiegać się w okół biedaka, żeby "zjadł ostatnią łyżeczkę" Nikt nie ma przy tym nic złego na myśli. Taka jest po prostu nasza kultura. I właściwie nic sensownego Ci w tej chwili nie umiem poradzić.
          • franczii Re: Czestowanie dzieci slodyczami na placu zabaw 22.05.10, 20:55
            he he, to ja mam jakies dziwne priorytety bo dla mnie najwazniejsze jest zeby
            posilki byly o stalej porze i zeby nie dojadac pomiedzy
        • misiamama Re: Czestowanie dzieci slodyczami na placu zabaw 22.05.10, 20:52
          A ja uważam, że masz absolutną rację, nie widzę cienia dogmatyzmu
          czy "nawiedzenia". Zdrowe żywienie to podstawa na całe zycie. Dla
          dorosłwego lizak to drobiazg (?), dla malucha - kupa cukru i chemii.
          Mnie się nie zdarzyło częstowanie na placu przez obcych. Chyba
          spróbowałabym tłumaczyć dziecku, że nie może / nie powinno tego
          jeść. W Polsce ukazała się taka książka, Lenio czyli mania
          mniamania - może kupisz coś w tym rodzaju i spróbujesz edukowac
          dziecko? bardzo skuteczne są tez wizyty u dentysty, który wyjaśni (i
          pokaże na rysunkach), jak psują się ząbki. Maluchy brzydzą się myśli
          o popsutych zębach i sa dumne z własnych, zupełnie zdrowychwink Jednym
          słowem - popieram Twoje działanie, obcych kobiet nie przekonasz
          (szkoda ich dzieci), ale własne dziecko - jak najbardziej. pozdrawiam
        • slonko1335 Re: Czestowanie dzieci slodyczami na placu zabaw 22.05.10, 21:10
          > Wydaje mi sie, ze jest prosta zasada - zanim sie poczestuje jakies inne dziecko
          > czyms, to wypadaloby zapytac rodzica, czy mozna, i ja tak robie.

          zgadzam się w zupełności i muszę przyznać, że bardzo rzadko zdarza się aby ktoś
          dał coś mojemu dziecku bez pytania. Kłopot najczęściej polega na tym, że pytają
          zazwyczaj już dziecku dając albo gdy już ma w łapce. Dotychczas tylko raz
          sprzedawca w sklepie tak dyskretnie zapytał(a dokładniej pokazał) czy może
          dzieciom dać lizaki, że nie zdążyły się nawet zorientować. Mój syn czaruje
          sprzedawczynie w okolicznych sklepikach i do kilku musiałam wejść bez niego i
          uprzedzić,że nie chcemy więcej takich prezentów. Z córka alergiczką nie ma
          takich problemów, jest starsza, wie czego jej nie wolno a jak nie jest pewna
          najpierw mnie pyta i nie robi problemu gdy czegoś nie może.
        • hanalui Re: Czestowanie dzieci slodyczami na placu zabaw 22.05.10, 22:57
          Cytatdontteaseme napisała:
          > PS. A co do kwestii integracji na placu zabaw - te mamy i te
          dzieci (poza kwest
          > ia slodyczowa zupelnie zreszta sensowne) to jedyne grono rodaków,
          z jakim mamy


          Ojej...a ja myslalam ze to lokalne matki takie i zastanawialam sie
          skad takie wytrzasnelas. wink
        • franczii Re: Czestowanie dzieci slodyczami na placu zabaw 23.05.10, 07:28
          I nikt mi nie wmowi, ze codziennie dwa lizaki, pare ciastek, i baton sa OK, zwl
          > aszcza jak potem dziecko ma problem ze zjedzeniem normalnego obiadu ( u nas obi
          > ad jest pozno, ok. 17-18 ze wzgledu na godziny pracy i przedszkola corki, jemy
          > dopiero po powrocie z placu zabaw, ktory na nieszczescie jest po drodze...).

          Pytanie, czy dziecko nie je obiadu w przedszkolu?
          O ktorej je i o ktorej bywacie na tym placu zabaw? Moze ona jest po prostu
          glodna? Jesli je okolo godziny 12, 13 a potem juz nic to pewnie jest po prostu
          glodna a na plac przychodzi z pustym brzuszkiem.
          Na taka ilosc slodyczy, o jakiej piszesz nie zgodzilabym sie, nie pozwolilabym i
          koniec. Wypowiadalam sie na korzysc czestowania i korzystania z poczestunku bo
          to jest naprawde fajne dla dzieci ale jakies granice musza byc. Ja mojemu synowi
          4latkowi zabraniam tlumaczac po prostu, ze juz jednego lizaka zjadl i na ten
          dzien wystarczy i proponuje przyniesiony przeze mnie podwieczorek jemu i dziecku
          z ktorym sie akurat bawi, zwykle to drugie dziecko ma ochote bo cudze lepiej
          smakuje a moj zjada do towarzystwa. Kiedy widze, ze moj syn sie lasi do kogos o
          18 o herbatnika to mowie bezposednio do niego, ze o tej porze sie juz nie je
          (kolacje mamy o 19) i ze on juz zjadl podwieczorek. Jest wtedy przepisowy ryk
          ale trwajacy 10sekund bo 4latek juz wie, ze nic takim rykiem nie wskora. Nie
          mam problemow z powiedzeniem tego innym mamom, przy czym ja mam taka sytuacje,
          ze tez jestem za granica ale integrowac sie musze z mamami tubylczymi, ktore
          maja juz "kolko" swoich i wejsc obcej i do tego zagranicznej mamie moze byc
          trudniej niz miejscowym. Dlatego na twoim miejscu nie martwilabym sie zanadto o
          to, ze stracisz towarzystwo, wystarczy ze nie bedziesz za bardzo zasadnicza,
          pozwol dziecku na ten jeden lizak czy tam cukierka a potem tlumacz, ze jeden
          wystarczy. Poczestuj tez wlasnym biszkoptem czy ciastkiem inne dziecko. Z
          doswiadczenia wiem, ze nie trzeba zabierac ze soba tony ciastek, dzieci sie
          podziela tym co jest.
        • analist73 Re: Czestowanie dzieci slodyczami na placu zabaw 23.05.10, 09:11
          No to poproś inne mamy na placu zabaw żeby nie karmiły Twojego dziecka
          słodyczami. Żeby to trafiło do zrozumienia to trzeba zrobić to na spokojnie,
          dodać że dziecko jak zje słodycze to nie zje obiadu (a powinno bo ma słabe
          wyniki morfologi), boli go potem brzuch, ząbki, ma alergię, że nie chcesz żeby
          przytyła bo może mieć do tego skłonności. Na pewno dostaniesz mnóstwo rad, ale
          może pomoże. Ja mówiłam że dziecko ma alergię (co akurat jest prawdą). Na prac
          zabaw brałam wodę mineralną, owoc ewentualnie chrupki kukurydziane. Wprawdzie ja
          nie miałam tego problemu na placu zabaw lecz z sąsiadkami.
    • aurita Re: Czestowanie dzieci slodyczami na placu zabaw 22.05.10, 21:35
      przestan wychodzic z domu i rozwaz nauczanie w domu...

      PS winogrona zawieraja glukoze i sa bardzo tuczace

      • myelegans Re: Czestowanie dzieci slodyczami na placu zabaw 22.05.10, 22:30
        Wszystko jest tuczace w odpowiednich ilosciach, dlatego jemy mala
        miseczke winogron, a nie torbe. Pol banana, nie 5 bananow. Jedno
        jablko, nie kg jablek.
        Portions control i nikt nie bedzie gruby.
      • daisy Re: Czestowanie dzieci slodyczami na placu zabaw 22.05.10, 22:45
        Hi hi, jeszcze nie widziałam kogoś, kto utyłby od jedzenia winogron. Za to od
        batoników i lizaczków jak najbardziej.
        Kalorie kaloriom nierówne. Najwięcej kalorii ma pewnie ropa naftowa, i co z
        tego? Na pewno się od niej ciałka nie nabierze...
        • iuscogens Re: Czestowanie dzieci slodyczami na placu zabaw 23.05.10, 09:24
          Od owoców oczywiście można przytyć, ale oprócz kalorii mają duże innych
          wartościowych składników, których sklepowe słodycze nie mają. Np. winogrona
          zawierają dużo potasu, fosforu, wapnia, mają też magnez, cynk itd. Mają
          przeciwutleniacze, wit. A i z grupy B, błonnik. Nie ma co porównywać z gotowymi
          słodyczami. I zawartość cukru jest jednak inna. A poza tym gotowe słodycze
          (batoniki, ciasteczka, chipsy itd.) zawierają bardzo niezdrowe tłuszcze trans
          (chemicznie utwardzane tłuszcze roślinne) których nawet dorośli nie powinni
          jeść, a co dopiero małe dzieci.
          Cytat:"Tłuszcze trans powstają podczas utwardzania olejów roślinnych. Ten proces
          technologiczny jest powszechnie wykorzystywany w przemyśle spożywczym. W ten
          sposób robi się twarde margaryny i tłuszcze, które są w ciasteczkach, frytkach,
          chipsach, chrupkach, fast foodach, batonikach nawet płatkach kukurydzianych.
          Ale najwięcej jest ich w wyrobach cukierniczych."
          Kolejny cytat:
          "Od 30 lat wiadomo, że im większe spożycie margaryn zawierających sztuczne
          izomery trans, tym większe zagrożenie otyłością, cukrzycą typu 2, miażdżycą,
          udarami mózgu i nowotworami. Jeszcze dziesięć lat temu naukowcy twierdzili, że
          izomery trans nie powodują raka, teraz już wiadomo, że jest przeciwnie."

          Nie rozumiem, czemu dbanie o siebie i dziecko, czego przejawem jest zdrowa
          żywność jest takie dziwne, lepiej napychać dzieci niezdrowymi słodyczami i
          głosić tezy jakie to straszne są owoce, bo mają kalorie.
          A poza tym cukier uzależnia, sama po sobie wiem jak trudno jest potem przestać
          jeść słodycze, wiec nie rozumiem dlaczego fundować dziecku problemy, z których
          próchnica naprawdę może być najmniejszym.
          • hanalui Re: Czestowanie dzieci slodyczami na placu zabaw 23.05.10, 13:20
            Cytat iuscogens napisał:

            > Od owoców oczywiście można przytyć, ale oprócz kalorii mają duże
            innych
            > wartościowych składników, których sklepowe słodycze nie mają. Np.
            winogrona
            > zawierają dużo potasu, fosforu, wapnia, mają też magnez, cynk itd.
            Mają
            > przeciwutleniacze, wit. A i z grupy B, błonnik. Nie ma co
            porównywać z gotowymi
            > słodyczami.


            Chyba zostalam zle zrozumiana, oczywiscie ze owoce sa wartosciowsze
            niz slodycze, chodzi mi jedynie o to ze jesli owoce maja sluzyc za
            zapychacz, jak to ktos okreslil, bo dziecko nie chce jesc normalnych
            posilkow, a slodycze to tez nie tedy droga i to tylko tyle smile
            • iuscogens Re: Czestowanie dzieci slodyczami na placu zabaw 23.05.10, 15:00
              hanalui napisała:

              > Cytat iuscogens napisał:
              >
              > > Od owoców oczywiście można przytyć, ale oprócz kalorii mają duże
              > innych
              > > wartościowych składników, których sklepowe słodycze nie mają. Np.
              > winogrona
              > > zawierają dużo potasu, fosforu, wapnia, mają też magnez, cynk itd.
              > Mają
              > > przeciwutleniacze, wit. A i z grupy B, błonnik. Nie ma co
              > porównywać z gotowymi
              > > słodyczami.

              >
              > Chyba zostalam zle zrozumiana, oczywiscie ze owoce sa wartosciowsze
              > niz slodycze, chodzi mi jedynie o to ze jesli owoce maja sluzyc za
              > zapychacz, jak to ktos okreslil, bo dziecko nie chce jesc normalnych
              > posilkow, a slodycze to tez nie tedy droga i to tylko tyle smile

              a to oczywiscie zgadzam się wink
        • kasia_kasia13 Re: Czestowanie dzieci slodyczami na placu zabaw 23.05.10, 10:38
          daisy napisała:

          > Hi hi, jeszcze nie widziałam kogoś, kto utyłby od jedzenia winogron. Za to od
          > batoników i lizaczków jak najbardziej.

          Od wszysiego mozna przytyc, jesli sie tego zbyt wiele pochlania. Osoba, ktora nie je slodyczy, ale wcina ogromniaste posilki bedzie gruba. W przeciwienstwie do tej, ktora po normalnej porcji obiadu pozwoli sobie na czekoladke.
    • kasia_kasia13 Re: Czestowanie dzieci slodyczami na placu zabaw 23.05.10, 10:35
      Nie wiem, czy Cie pociesze, ale moze. Ja z tych dzieci, co nie chcialy jesc obiadu, ale batonika jak najbardziej. Jestem zdrowa wink I szczupla, nadwagi nie mialam nigdy, teraz jem wszystko a slodyczy niewiele.
      Jesli corka ma dobra wage nie robilabym wilekiego problemu. Cukier to nie tylko samo zlo ale tez zrodlo energii, ktora aktywne dzieci spalaja w mig.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja