małżeństwo + przyjaciółka = stereotyp

25.05.10, 21:56
Moja przyjaciółka często wpada do mnie - na kawę, na obiad, na
wspólne oglądanie filmu. Mój mąż ją lubi, dobrze czują się w swoim
towarzystwie; spędzamy sporo czasu we trójkę.
Nie zauważyłam nigdy zainteresowania "pozaprzyjacielskiego" pomiędzy
nią a mężem. Niestety, wszyscy dookoła usiłują mnie przestrzec, że
to na pewno źle się skończy. Bo przecież przyjaciółka domu, na pewno
zaraz wskoczy mojemu chłopu do łóżka i tylko czeka na okazję aż ja
gdzieś pójdę. Wkurza mnie to, bo "życzliwi" za wszelką cenę chcą
zasiać niepokój, podając milionpińcet przykładów.
Czy naprawdę wszystkie przyjaciółki to zdradliwe zdziry, które
czyhają na miejsce aktualnej żony?
Może jestem naiwna, ale wierzę, że nie można zrobić świństwa
najbliższej osobie i jakieś poczucie lojalności obowiązuje.
No i dzisiaj, po kolejnej przestrzegającej rozmowie mam doła sad
Poproszę o przykłady przyjaciółke domu nie zdzirowatych.
    • krokre Re: małżeństwo + przyjaciółka = stereotyp 25.05.10, 21:58
      Czy naprawdę wszystkie przyjaciółki to zdradliwe zdziry, które
      czyhają na miejsce aktualnej żony?

      Odp. Naprawdęwink
      • pulcino3 Re: małżeństwo + przyjaciółka = stereotyp 25.05.10, 22:00
        ja znam tylko przykłady zdzirowate
      • bsl Re: małżeństwo + przyjaciółka = stereotyp 25.05.10, 22:04
        moje najblizsze kolezanki maja swoje rodziny , nie mam przyjaciolki
        singla wiec nie wiem
        natomiast jak zostalam ex żoną pojawiajac sie w towarzystwie damsko
        męskim bylam postrzegana jako panna co chłopa szuka i tym razem
        bedzie to mąż pani Krysi wink
    • anetinus Re: małżeństwo + przyjaciółka = stereotyp 25.05.10, 22:03
      nie (oby smile )
    • angazetka Re: małżeństwo + przyjaciółka = stereotyp 25.05.10, 22:08
      Jako przyjaciółka-singielka zapewniam, że nie wszystkie smile Lubię
      większość mężów moich zamężnych przyjaciółek (czyli dwóch z trzech).
      Gadam z nimi o piłce i polityce albo o pierdołach, jest fajnie, ale
      są dla mnie aseksualni i to jest dla mnie oczywistość.
      • bracialwieserce Re: małżeństwo + przyjaciółka = stereotyp 25.05.10, 22:12
        Twoi znajomi mają albo złe doświadczenia albo się naczytali/nasłuchali i
        puszczają to w świat!
      • krokre Re: małżeństwo + przyjaciółka = stereotyp 25.05.10, 22:12
        angazetka napisała:

        > Jako przyjaciółka-singielka zapewniam, że nie wszystkie smile Lubię
        > większość mężów moich zamężnych przyjaciółek (czyli dwóch z trzech).
        > Gadam z nimi o piłce i polityce albo o pierdołach, jest fajnie, ale
        > są dla mnie aseksualni i to jest dla mnie oczywistość.

        A gdyby jednym z mężów Twojej psiapsiólki był: DiCaprio czy Fernando Torresa,
        albo Nicholas Hoult?wink
        • angazetka Re: małżeństwo + przyjaciółka = stereotyp 25.05.10, 22:15
          To bym szpanowała, że mam takich przyjaciół wink Po prostu wiem, że
          facet przyjaciółki jako obiekt seksualny dla mnie nie istnieje.
          Aczkolwiek cieszę się, że nie jestem wystawiona na taką próbę.
          PS. Dzięki za wnikliwe czytanie moich wpisów big_grin
          • krokre Re: małżeństwo + przyjaciółka = stereotyp 25.05.10, 22:21
            Nie ma za cowink akurat świeżo przerobiony temat, żeby nie było że cię śledzę,
            czy coś w tym rodzaju. Już jedna forumka wytknęła to drugiej hihihih big_grin
          • beataj1 Re: małżeństwo + przyjaciółka = stereotyp 25.05.10, 22:26
            Mam dokładnie tak samo. Faceci moich koleżanek choćby byli najprzystojniejsi są dla mnie aseksualni.

            Mężowi mojej koleżanki wyznałam kiedyś że go kocham platonicznie i dalej to utrzymuje. Jest wspaniały cudowny i przystojny ale na mysl o seksie z nim telepie mnie tak samo jakibym planowała seks ze swoim bratem. Bleee.

            Mam pełne zaufanie do swoich najbliższych przyjaciółek i faceta. Nie chciałabym żyć w takich związkach (zarówno przyjacielskim jak i partnerskim) w których takiego zaufania bym nie miała.

            Co innego obce baby smile
            • krokre Re: małżeństwo + przyjaciółka = stereotyp 25.05.10, 22:33
              To jak solidarność jajników, a myślałam że coś takiego nie istnieje, że tylko
              faceci są solidarni plemnikowo.
              W takim razie czapki z głów i chylę czoła wink
              • cherry.coke Re: małżeństwo + przyjaciółka = stereotyp 26.05.10, 11:13
                krokre napisała:

                > To jak solidarność jajników, a myślałam że coś takiego nie istnieje, że tylko
                > faceci są solidarni plemnikowo.
                > W takim razie czapki z głów i chylę czoła wink

                No pewnie ze istnieje, ja mam tak samo. Cudzy facet to jak eunuch smile

                Nie znam tez osobiscie przykladu przyjaciolki podrywajacej komus meza/faceta.
                Znam takie, ze maz przygruchal sobie podwladna w pracy.
                • beataj1 Re: małżeństwo + przyjaciółka = stereotyp 26.05.10, 14:12
                  Ja moze nie tak daleko. Nie każdy cudzy facet to aseksualny od razu. Ale faceci przyjaciólek tak. Mam kilka naprawde bliskich przyjaciółek i o ich facetach moge z cała pewnością powiedzieć ze dla mnie nie maja penisa. I koniec. Faceci dalszych mogą mi sie podobać ale ja cholernie lojalna jestem wiec nie stanowie zagrożenia.

                  Znajome a nie przyjaciólki juz są bardziej przezemnie obserwowane smile bo to co innego.
            • aniorek Re: małżeństwo + przyjaciółka = stereotyp 27.05.10, 10:10
              beataj1 napisała:

              > Mam dokładnie tak samo. Faceci moich koleżanek choćby byli najprzystojniejsi są
              > dla mnie aseksualni.

              Ale juz faceci tak tego nie widza. Jesli jakas kobieta im sie podoba fizycznie, to pomysli "bzyknalbym", chocby to zona najlepszego kumpla byla.

              Inna sprawa, czy wprowadzi to w czyn. wink
    • lykaena Re: małżeństwo + przyjaciółka = stereotyp 25.05.10, 22:14
      Ja mam singielkę - wpada zazwyczaj z jakimś tam absztyfikantemale sama tez -
      lubia sie z moim mezem - jest ok, choc sami to by się nie spotkali
      Wiem też ,że on nie jest w jej typie.
    • demarta Re: małżeństwo + przyjaciółka = stereotyp 25.05.10, 22:18
      montechristo4, może i przyjaciółki możesz być pewna, ale własnego
      męża prezentowałaś dość problematycznie jakiś czas temu.... że
      podróż służbowa, że hotel, że stara znajomość... odebrałam to za
      rzecz bardzo mało istotną, którą ty rozwiałaś do tak ogromnych
      rozmiarów bez większego powodu, że do dzisiaj ci tego zapomnieć nie
      umiem... no ale skoro nie daj boże słusznie zasiane wątpliości w
      sobie posiadasz, to.... może i masz się czego bać? tongue_out
      • montechristo4 Re: demarta 25.05.10, 22:21
        no proszę, jaka pamięć big_grin - tylko szczegóły Ci się poplątały, albo
        nie o mnie chodzi
        dlatego w wątku pytałam o lojalne przyjaciółki, a nie lojalnych
        mężów ;-P
        • demarta Re: demarta 25.05.10, 22:26
          montechristo4 napisała:

          > w wątku pytałam o lojalne przyjaciółki, a nie lojalnych
          > mężów ;-P

          wiesz, lojalne przyjaciółki w towarzystwie nielojalnych mężów swoich
          przyjaciółek mogą stać się skrzydlatymi demonami. za stara jesteś,
          żeby nie wiedzieć, że wina nigdy nie leży po jednej stronie tongue_out
          • montechristo4 Re: demarta 25.05.10, 22:50
            przykopać Ci? tongue_out
    • elza78 Re: małżeństwo + przyjaciółka = stereotyp 25.05.10, 22:44
      mysle ze uogolniac nie ma co, napewno zdarza sie ze taka przyjazn nie konczy sie
      zle big_grin
      to nad czym bym sie zastanowila to to, dlaczego postronni ludzie widzac sytuacje
      waszego malzenstwa + dodatek sugeruja taka a nie inna sytuacje...
      daloby mi to do myslenia ostro, poniewaz swego czasu rowniez bylam w podobnej
      sytuacji, rowniez milion pincet osob mnie ostrzegalo i rowniez nie widzac w tym
      nic zlego smialam sie z tych ostrzezen... do czasu uncertain
      moja odpowiedz brzmi - nie wszystkie przyjaciolki to zdziry, ale ty jestes
      naiwna bo gadanie ludzi nie bierze sie z powietrza... oni widza wiecej niz ty
      zwyczajnie albo widza to czego ty nie chcesz widziec big_grin
      jak zobaczysz to bedzie za pozno tongue_out
      • gryzelda71 Re: małżeństwo + przyjaciółka = stereotyp 26.05.10, 09:08
        ale ty jestes
        > naiwna bo gadanie ludzi nie bierze sie z powietrza... oni widza wiecej niz ty
        > zwyczajnie albo widza to czego ty nie chcesz widziec big_grin

        Tak gadanie ludzkie nie bierze się z niczego.W 50% z zazdrości.
        • dynema Re: małżeństwo + przyjaciółka = stereotyp 27.05.10, 09:03
          Obstawiam ze w 99%...
          • elza78 Re: małżeństwo + przyjaciółka = stereotyp 28.05.10, 06:37
            zalezy kto gada, bo jak mniemam autorka nie bierze pod uwage opinii wiesi z
            poduszka zza plota big_grin
            jesli mowi rodzina i dobrzy znajomi towarto wziac ich zdanie pod uwage tongue_out
            czlowiek posiada zdolnosc filtrowania bzdur i rozpoznawania tego co jest glupota
            powiedziana z zazdrosci i tego co jest wazne.
            tylko czasem nie chce pewnych rzeczy widziec tongue_out
    • morgen_stern Re: małżeństwo + przyjaciółka = stereotyp 25.05.10, 22:50
      Achtung achtung! Wyobraźcie sobie, drogie panie, że nie wszyscy
      mężowie, a rzekłabym, że ich znakomita mniejszość, jest warta
      dotknięcia czubkiem mego pantofelka tongue_out
      Są oni (wiem, to szokujące) nieatrakcyjni fizycznie, aseksualni,
      czasem wręcz szpetni. Co nie wyklucza ich jako fajnych kumpli.

      Oczywiście nazwałabym tę sytuację nieco kłopotogenną, ale
      wyszukiwanie przyjaciółek li i jedynie zamężnych nie daje
      żadnej
      gwarancji, że małżonek będzie bezpieczny smile no chyba
      zdajecie sobie sprawę, że romanse miewają też ludzie zamężni, żonaci?

      To mówiłam ja, zdzirowata tongue_out
      • elza78 Re: małżeństwo + przyjaciółka = stereotyp 25.05.10, 23:16
        dlatego ja nie mam zadnej przyjaciolki smile mam kumpli i przyjaciol big_grin
        • gryzelda71 Re: małżeństwo + przyjaciółka = stereotyp 26.05.10, 09:11
          mam kumpli i przyjaciol big_grin

          To ciekawe,sama dajesz radę mieć przyjaciół,a mąż nie wytrzymałby twojej
          przyjaciółki?
          Czemu wyszłaś za mąż za osobę o tak słabej wolibig_grin
          • elza78 Re: małżeństwo + przyjaciółka = stereotyp 28.05.10, 06:39
            zacytuj fragment mojej wypowiedzi w ktorej pisze ze nie mam ich ze wzgledu na
            meza, ja zwyczejnie nielubie kobiet nie lubie blisko z nimi wspolpracowac wole z
            mezczyznami, nie wynika tobezposrednio ze strachu o mojego malzonka, ktory chyba
            jest ostatnia osoba ktora moglabym posadzac o jakiekolwiek zdradliwe plany big_grin
            • gryzelda71 Re: małżeństwo + przyjaciółka = stereotyp 28.05.10, 08:44
              "dlatego ja nie mam przyjaciółek" w odpowiedzi na to co Morgen napisała dało
              taki obraz.
              • elza78 Re: małżeństwo + przyjaciółka = stereotyp 28.05.10, 17:03
                no wlasnie dlatego, ze gros knuje plotkuje i zagina parol na zonatych facetow,
                co do swojego jestem pewna ze by babe wykopal, ale nie mam ochoty ogladac tego
                typu zenady na wlasne oczy, wole zadawac sie z mezczyznami big_grin
                zle mnie zrozumialas big_grin
      • lola211 Re: małżeństwo + przyjaciółka = stereotyp 26.05.10, 09:01
        > Są oni (wiem, to szokujące) nieatrakcyjni fizycznie, aseksualni,
        > czasem wręcz szpetni. Co nie wyklucza ich jako fajnych kumpli.
        >
        Ha ha, cała prawda o wiekszosci mężusiówsmile, co do ktorych
        atrakcyjnosci żonki sa przekonane.Mnie mozna spokojnie zapraszac,
        nawet zostawic w chałupie na 3 dni z panem męzem- ryzyko, ze bede z
        nim figlowac- zerowe.

        W moim domu 3 miesiace praktycznie mieszkala moja przyjaciólka,
        jesli wskoczyla komus do łozka , to mnie, bo bywalo ze spalysmy
        razem z przyczyn logistycznych.
      • kali_pso Re: małżeństwo + przyjaciółka = stereotyp 26.05.10, 09:12
        > Są oni (wiem, to szokujące) nieatrakcyjni fizycznie, aseksualni,
        > czasem wręcz szpetni. >


        I jak dla mnie- wcale nie z powodu bycia czyimś mężem...heheh..
    • deodyma Re: małżeństwo + przyjaciółka = stereotyp 25.05.10, 23:02
      zadna z moich przyjaciolek nie jest zdira ani tez ja zdzira nie
      jestemsmile
      znajomi maja w ogole przyjaciol/przyjaciolki?
      znam kobiety, ktore nie maja kolezanek ani tym bardziej
      przyjaciolek, tylko non stop w chalupie z mezem i dzieciakami, nikt
      do nich nie przychodzi.
      ja tam dziekuje za takie zycie.
    • mgd3 Re: małżeństwo + przyjaciółka = stereotyp 26.05.10, 09:13
      to tylko współczuć znajomym takich przyjaciółek tongue_out
      Dla mnie normalne jest, że ma się przyjaciół różnej płci i nie ma w tym nic dziwnego. Od zawsze miałam tylko jedną przyjaciółkę i kilku bliskich przyjaciół płci męskiej - i nigdy nie było problemu, że np. z kumplem jadę na wypad gdzieś tam, bo mąż nie ma ochoty. A co do przyjaciółek to nawet rozważaliśmy w pewnym momencie opcję zamieszkania z moją przyjaciółką - i do głowy by mi nie przyszło, że mogłabym się obawiać, że mąż mnie z nią zdradzi surprised
      • roksanaa22 Re: małżeństwo + przyjaciółka = stereotyp 26.05.10, 10:01
        Hmmm...miałam kiedyś przyjaciółkę.20 lat się znałyśmy i przyjaźniłyśmy...
        I męża miałam.A teraz ani przyjaciółki ani męża big_grin
        • montechristo4 Re: małżeństwo + przyjaciółka = stereotyp 26.05.10, 10:36
          ja ufam, nie rozumiem tylko, dlaczego inni uważają za swój obowiązek
          mnie ostrzegać smile
          Najczęściej są to osoby, których nie widuję zbyt często, więc nie
          mają "spojrzenia" na sytuację w moim domu.
          A co do atrakcyjności fizycznej i odporności na cudzego chłopa -
          czasem wystarczy chwila albo jedna lampka wina za dużo....
          • jakostak5 Re: małżeństwo + przyjaciółka = stereotyp 26.05.10, 10:54
            > ja ufam,
            > czasem wystarczy chwila albo jedna lampka wina za dużo....
            sama sobie przeczysz i sama sobie odpowiedzialas na watpliwosci.
            zaufanie do przyjaciolki i meza tak ale do pewnych granic. moze
            rzeczywiscie jest tak ze ktos kto obserwuje was z boku nawet rzadko
            widzi to czego ty nie widzisz. dlaczego przyjaciolka jest singielka?
            to tez moze miec znaczenie. i czy to jest tak, ze wpada do was
            tylko, jak jestescie oboje czy rowniez same sie spotykacie? czy ty i
            maz wpadacie do przyjaciolki, czy jest to jednostronne? czy tak jest
            od zawsze czy czestotliwosc kontaktu zwiekszyla sie w jakims czasie?
          • lola211 Re: małżeństwo + przyjaciółka = stereotyp 26.05.10, 11:34
            > A co do atrakcyjności fizycznej i odporności na cudzego chłopa -
            > czasem wystarczy chwila albo jedna lampka wina za dużo....

            Nie, nie wystarczy- w kazdym razie nie wszystkim.Sa tacy, ktorym po
            alkoholu puszczaja hamulce i ci ludzie dla mnie nie warci sa funta
            kłaków.Poziom czlowieka poznac wlasnie po tym, jak zachowuje sie pod
            wplywem alkoholu.Albo czlowiek ma moralne zasady albo ich nie
            posiada.
    • 18_lipcowa1 osobiście nie wierzę 26.05.10, 10:44
      że te przyjaciółki takie lojalne, a męzowie jeszcze bardziej
      życie pokazuje najczęściej co innego

      za próg bym nie wpuszczała ładnej singielki za często, bo nie i już
      • montechristo4 Re: Lipcowa 26.05.10, 10:49
        przestać ją zapraszać - tak na wszelki wypadek? No proszę Cię....
        • gryzelda71 Re: Lipcowa 26.05.10, 10:52
          Czytając forum wiem jedno.Jak pani wyrwała swego misia innej to wie,że on
          podatny i dlatego nie wpuszcza kobiet za próg.No bo jak ona mogła to i inna
          mogłaby...
          • 18_lipcowa1 Re: Lipcowa 26.05.10, 11:07
            gryzelda71 napisała:

            > Czytając forum wiem jedno.Jak pani wyrwała swego misia innej to
            wie,że on
            > podatny i dlatego nie wpuszcza kobiet za próg.No bo jak ona mogła
            to i inna
            > mogłaby...


            Nie wyrwała. Sam chciał.
            A faceta pilnowałam każdego- nie wyrwanego też.
            • gryzelda71 Re: Lipcowa 26.05.10, 11:12
              Chciał,znaczy skory do amorów na boku.
              A nie lepiej zainwestować w takiego co nie trzeba pilnowaćsmile?
              • 18_lipcowa1 Re: Lipcowa 26.05.10, 11:15
                gryzelda71 napisała:

                > Chciał,znaczy skory do amorów na boku.
                > A nie lepiej zainwestować w takiego co nie trzeba pilnowaćsmile?


                a skad mam wiedziec ktorego nie trzeba pilnowac?

                wiesz sa rozne powody amorów na boku- ja tez ja mialam, teraz nie
                mam i nie mysle o tym
                wnioskuje ze moj maz ma podobnie
                • gryzelda71 Re: Lipcowa 26.05.10, 11:16
                  > wnioskuje ze moj maz ma podobnie

                  Oby mąż był tego świadom..............
        • deodyma Re: Lipcowa 26.05.10, 10:53

          teraz wiem dlaczego co niektore kobiety nie maja kolezanek,
          przyjaciol, nikogo.
          wczoraj rozmawialam na ten temat z kumplem.
          kolega mowil, ze jego bratowa nie ma zadnych kolezanek,
          przyjaciolek, nikt do niej nie przychodzi a ona non stop z tymi
          dzieciakami.
          co to za zycie?
          rozmawialismy o tym jeszcze przed zalozeniem tego watku na forum.
          swoja droga to tez brak zaufania do partnera i tyle.
          jestem tego zdania, ze jak bedzie chcial zdradzic, to i tak to zrobi.
          moze to byc pod nieobecnosc zony w ich malzenskim lozubig_grin
          • 18_lipcowa1 Re: Lipcowa 26.05.10, 11:09

            > przyjaciolek, nikt do niej nie przychodzi a ona non stop z tymi
            > dzieciakami.
            > co to za zycie?

            ale nie rozumiem co cie to obchodzi?
            Ja spedzam czas glownie z mezem i dzieckiem i nie latam po
            kolezankach.
            Imprezy owszem odbywaja sie w moim domu, przychodza ludzie, ja
            wychodze ale bez przesady.


            > rozmawialismy o tym jeszcze przed zalozeniem tego watku na forum.
            > swoja droga to tez brak zaufania do partnera i tyle.


            Nie moja droga.
            To jest pilnowanie wlasnego ogródka.



            >
            >
            >
            • deodyma Re: Lipcowa 26.05.10, 11:14
              nie no, to ja dziekuje za takie pilnowanie wlasnego ogrodka,
              naprawde.
              nie wiem, ale mam przyjaciolki, kolezanki z ktorymi sie odwiedzamy i
              nie ma czegos takiego, ze ja jej nie wpuszcze do chalupy albo ona
              mnie bo jedna drugiej chlopa odbije.
              nie znaczy to wcale, ze non stop biegam po kolezankach bo nie zawsze
              mi sie chce i sa dni, gdy wole pobys sama ze soba, nie mam ochoty na
              towarzystwo, ale na dlusza mete bym chyba tego nie wytrzymala.
              no, ale to Twoja sprawa.
              • 18_lipcowa1 Re: Lipcowa 26.05.10, 11:19
                deodyma napisała:

                > nie no, to ja dziekuje za takie pilnowanie wlasnego ogrodka,
                > naprawde.
                > nie wiem, ale mam przyjaciolki, kolezanki z ktorymi sie odwiedzamy
                i
                > nie ma czegos takiego, ze ja jej nie wpuszcze do chalupy albo ona
                > mnie bo jedna drugiej chlopa odbije.



                Mysle ze odebrałas to co pisze zbyt dosłownie.
                Mnie tez odwiedzają kolezanki, naprawdę.



                >
                >
                • deodyma Re: Lipcowa 26.05.10, 11:23
                  aaaa...
                  a juz myslalam, ze nikt do Ciebie nie przychodzi.
                  zwracam honorsmile
        • 18_lipcowa1 Re: Lipcowa 26.05.10, 11:07
          montechristo4 napisała:

          > przestać ją zapraszać - tak na wszelki wypadek? No proszę Cię....


          nie, nie przestać
          ale nie spędzac czasu we troje
          • morgen_stern Re: Lipcowa 26.05.10, 11:09
            Ma wyrzucać chłopa z domu czy zamykać w łazience, kiedy przychodzi?
          • bri Re: Lipcowa 26.05.10, 13:21
            > nie, nie przestać
            > ale nie spędzac czasu we troje

            ROTFL. Czy to samo dotyczy przyjaciół, którzy przychodzą do nas we
            dwoje? Skoro nawet moja obecność nie może zapobiec rozwinięciu się
            romansu, to obecność mężczyzny tej kobiety też chyba nie będzie mieć
            wpływu? wink Co w przypadku gdy gość przychodzi z dzieckiem, które
            bawi się z moim dzieckiem? Czy tego typu wizyty są dozwolone? Swoje
            życie towarzyskie mogłabym jeszcze spisać na straty, ale nie chce
            rujnować łykendów swojej córce? wink
      • morgen_stern Re: osobiście nie wierzę 26.05.10, 10:50
        Wnioskujesz na własnym przykładzie, prawda? tongue_out
        I dlaczego uważasz, że mężatki są automatycznie skreślone z puli
        kobiet, które twój mąż chciałby przelecieć?
        • morgen_stern Re: osobiście nie wierzę 26.05.10, 10:53
          To było do lipcowej.
        • deodyma Re: osobiście nie wierzę 26.05.10, 11:00

          morgen_stern napisała:

          > Wnioskujesz na własnym przykładzie, prawda? tongue_out
          > I dlaczego uważasz, że mężatki są automatycznie skreślone z puli
          > kobiet, które twój mąż chciałby przelecieć?
          >


          prawdasmile
          ze mna np jest tak, ze mam wieksze powodzenie u chlopow teraz jako
          mezatka, niz jako panna.
          niejeden chetnie bzyknalby mezatke.
          moj maz pojechal dwa dni temu do powodzi i gdy jeden pan o tym
          uslyszal, chcial wpierniczyc mi sie na noc do domubig_grin
          • morgen_stern Re: osobiście nie wierzę 26.05.10, 11:04
            Z mężatką jest znacznie bezpieczniej zresztą, sama ma dużo do
            stracenia, syfu nie narobi.
            Ech, naiwne są co poniektóre, naiwne..
            • ruda_henryka Re: osobiście nie wierzę 26.05.10, 11:25
              męska część moich znajomych od dawna twierdzi, że jak sobie brać
              kochankę to mężatkę. bo taka singielka to zaraz związku chce,
              mieszkania wspólnego, spędzania świąt itede smile a mężatka, na dodatek
              dzieciata to ma za dużo do stracenia, a i czasem znudzona pożyciem
              jest to i bardziej chętna do romansu smile)) no i jak w ciążę zajdzie
              to dziecko urzędowo mężowskie jest smile)
              ...aż się boję od kiedy wszyszłam za mąż...smile))
              a tak swoją drogą, to mamy wspólną koleżankę singielkę mieszkającą
              niedaleko więc odwiedzamy się często. ale ani mój mąż gwiazdą nie
              jest ( zwłaszcza jak sie nie ogoli ) ani ona zainteresowana, bo to
              ten typ co jak związek to od razu ślub i dzieci, a sex najlepiej po
              ślubie i to kościelnym... a poza tym jak czasem pójdę do niej i
              ponarzekam na faceta to każdej by się odechciało go wyrywać.
            • tracey1 Re: osobiście nie wierzę 27.05.10, 20:58
              heheheh popieram! dlaczego niby przyjaciolka mezatka ma byc bezpieczniejsza od
              niemezatki??? bez sensu takie myslenie. Ja tam w ogole uwazam, ze nie ma co
              gdybac i martwic sie na zapas. Jak bedzie prawdziwy problem, to przyjdzie czas
              zastanowic sie nad rozwiazaniem. a rozmowami z tzw "zyczliwymi" nie ma sie co
              przejmowac. I tyle
          • gryzelda71 Re: osobiście nie wierzę 26.05.10, 11:06
            Boże,co ty masz za znajomych,bo często piszesz jakie to masz łóżkowe
            propozycje.Bo chyba nie od obcych?
            • deodyma Re: osobiście nie wierzę 26.05.10, 11:10
              z czescia tych znajomych panow kontakty juz pozrywalam.
              niech szukaja szczescia gdzie indziej.
              z tym panem tez znajomosc czas zakonczyc.
              nie chce mi sie zadawac z debilami i tyle.
        • 18_lipcowa1 Re: osobiście nie wierzę 26.05.10, 11:10
          morgen_stern napisała:

          > Wnioskujesz na własnym przykładzie, prawda? tongue_out
          > I dlaczego uważasz, że mężatki są automatycznie skreślone z puli
          > kobiet, które twój mąż chciałby przelecieć?



          Nie, na wlasnym. Ja wolna nie byłam jak sie wpierniczyłam panu w
          związek.Niemniej po co kusić los?
          • morgen_stern Re: osobiście nie wierzę 26.05.10, 11:19
            No to się zdecyduj - gorsze wolne czy zajęte? Bo to nie jest jasne z
            twoich wypowiedzi.
            Proponuje jeszcze odciąć chłopa od internetu. Po co kusisz los? Mało
            to skonsumowanych internetowych romansów?
            Z pracy też niech może zrezygnuje. Nawet jeśli bab bezpośrednio w
            biurze nie ma, to może po drodze kogoś spotka? A w sklepie?

            Nie czujesz, że to droga do paranoi?
            Nie bój nic, jak będzie cie chciał zrobić w bambuko, to nawet nie
            piśniesz.
            • 18_lipcowa1 Re: osobiście nie wierzę 26.05.10, 11:25
              ale czego sie tak pieklisz?
              mojemu chłopu naprawdę dobrze jest, o co ci chodzi?
              • morgen_stern Re: osobiście nie wierzę 26.05.10, 11:33
                Ja się pieklę? Usiłuję rozwikłać pokrętną logikę twego rozumowania,
                bo chyba już się pogubiłaś.
                Nie wpuszczać samotnych przyjaciółek.
                Masz przyjaciółki.
                Może mężatki.
                Ale mężatkom i zajętym też ufać nie można, sama święta nie byłaś.
                Nie wpuszczać nikogo.

                Pomóż tongue_out
                • wieczna-gosia Re: osobiście nie wierzę 28.05.10, 06:12
                  morgen, ja ci wytlumacze

                  zlota klateczka
                  klapeczki na oczy
                  i foch za kazde nieprawidlowe zachowanie
    • czar_bajry Re: małżeństwo + przyjaciółka = stereotyp 26.05.10, 10:56
      Nie zauważyłam nigdy zainteresowania "pozaprzyjacielskiego" pomiędzy
      > nią a mężem.

      Zainteresowana zawsze dowiaduj się na końcu.

      Może jestem naiwna, ale wierzę, że nie można zrobić świństwa
      > najbliższej osobie i jakieś poczucie lojalności obowiązuje.

      Też kiedyś wierzyłam w to co napisałaś niestety życie zweryfikowało bardzo
      brutalnie moje zdanie.
      Miałam przyjaciółkę i męża, sytuacja wyglądała tak jak opisałaś, przestrzega;li
      mnie wszyscy a najbardziej moja mama która nie mogła zrozumieć czemu jestem tak
      głupia.
      Niestety było tak jak mówili a ja zostałam bez męża i przyjaciółki.
      Potem już nigdy nie popełniłam tego błędu.
    • morgen_stern Re: małżeństwo + przyjaciółka = stereotyp 26.05.10, 11:10
      współczuję waszym mężą tongue_out
      • 18_lipcowa1 Re: małżeństwo + przyjaciółka = stereotyp 26.05.10, 11:11
        morgen_stern napisała:

        > współczuję waszym mężą tongue_out
        >


        ale dlaczego?
        moj maz jakos nie ma gorącej potrzeby posiadania przyjaciółki
        • gryzelda71 Re: małżeństwo + przyjaciółka = stereotyp 26.05.10, 11:14
          > moj maz jakos nie ma gorącej potrzeby posiadania przyjaciółki

          No to niema,ale dlaczego ty masz nie miec,bo o tym wszak ten watek?
          • 18_lipcowa1 Re: małżeństwo + przyjaciółka = stereotyp 26.05.10, 11:27
            gryzelda71 napisała:

            > > moj maz jakos nie ma gorącej potrzeby posiadania przyjaciółki
            >
            > No to niema,ale dlaczego ty masz nie miec,bo o tym wszak ten watek?


            No ja mam przyjaciółki.
            A czemu mam nie miec?
            • gryzelda71 Re: małżeństwo + przyjaciółka = stereotyp 26.05.10, 12:55
              I co zdarza się spędzać razem czas?
      • gryzelda71 Re: małżeństwo + przyjaciółka = stereotyp 26.05.10, 11:13
        Ja też.
      • czar_bajry Re: małżeństwo + przyjaciółka = stereotyp 27.05.10, 00:41
        Moim mężom nie musisz współczućtongue_out
        Pierwszy po kilku latach konkubinatu rozstał się z naszą wspólną koleżanką a
        drugi ma się świetnietongue_out
    • anik0987 Re: małżeństwo + przyjaciółka = stereotyp 26.05.10, 11:43
      Może to banalne stwierdzenie, ale trzeba słuchać siebie. Jeśli naprawdę ta sytuacja nie budzi twojego niepokoju (chodzi o to, czy nie wmawiasz sobie, że wszystko jest ok) to nie ma się czym martwić. Myślę, że wyczułabyś, gdyby te relacje szły za daleko. Ja na przykład jestem pewna i mojej przyjaciółki singielki i mojego męża. Tak się składa, że większość moich przyjaciółek to bezdzietne singielki. Gdybym zakładała, że czyhają na mojego męża, nie miałabym prawie znajomychsmile U mnie akurat niepokój wywołuje pewna znajoma mężatka. Myślę, że znudzone życiem rodzinnym mężatki, których mężowie nie mają dla nich czasu, są większym "zagrożeniem". Zresztą - nie zamknę faceta w domu i nie przykuję łańcuchami. Jak będzie chciał zdradzić, to okazja się trafi. A do zdrady może go też skłonić chrorbliwie "zapobiegliwa" i trzymająca go pod pantoflem żona.
      • montechristo4 Re: małżeństwo + przyjaciółka = stereotyp 26.05.10, 12:09
        no właśnie o tym jest ten wątek - JA ufam i nie widzę w tym nic
        niepokojącego, to wszyscy dookoła przekonują mnie, że niebezpieczne
        jest zapraszanie do domu (!) wolnej kobiety. Bo to się (wg nich)
        zawsze źle kończy.
        Paranoja jakaś sad
        • anik0987 Re: małżeństwo + przyjaciółka = stereotyp 26.05.10, 12:22
          To jest paranojasmile Myślę, że jeśli ktoś nie widzi zdrady czy też niepokojących
          sygnałów, to po prostu nie chce ich widzieć. Zawsze są jakieś oznaki w
          zachowaniu. Sądzę, że znasz męża i przyjaciółkę na tyle, żeby takie oznaki
          zauważyćsmile A zdradzić można wszędzie i z każdą kobietą, samotną czy nie.
        • pancho.net Re: małżeństwo + przyjaciółka = stereotyp 26.05.10, 13:04
          Eee, tam różnie w życiu bywa. 10 lat temu do mojej najlepszej
          przyjaciółki zaczął przyjeżdżać facet. Przyjeżdżał co tydzień, i
          hotel stał się przy tej częstotliwości za drogi dla niego, więc
          zaczął nocować u mnie.Znalazł pracę na miejscu, a z mieszkaniem
          dalej miał kłopot. Nie raz po dwa tygodnie u mnie waletował. Było
          winko i gadki po świt, wspóne oglądanie telewizji, karty itp.
          A powiem, że rok wcześniej się rozwiodłam, były różne związki,
          generalnie jednak właściwie byłam wyposzczona, głodna bliskości no i
          mieszkałam tylko z dzieckiem, które nie raz nocowało u dziadków smile
          Kobitka, ze mnie fest, jemu też nic nie brakuje. I co????
          Nic nigdy nie zaszło, żadnego seksu, dotknięcia, flirtu nawet.
          Mieszkając z sobą zachowywaliśmy się jak brat z siostrą, fajnie było
          po prostu.Minęło 10 lat i teraz wspólnie te chwile wspominamy,to że
          mu pomogłam, przetrwać ciężki okres bez chaty.
          Robiłam to dla mojej ukochanej przyjaciółki, to był wartościowy gość
          i chciałam, by im się udało smile
          Teraz mieszkają razem, mnie też się dawno ułożyło i dalej się
          przyjaźnimy. Ta przyjaźń dla nas wszystkich ma ogromne znaczenie i
          wagę, możemy na sobie polegać. Powiem więcej, gdyby była taka
          sytuacja, że mój facet musiałby z jakiejś przyczyny mieszkać u niej
          sam nawet rok, nie bałabym się.
    • wieczna-gosia bo tak jest latwiej 26.05.10, 12:32
      Duzo trudniej przyjac ze dwoja najblizszych nam ludzi bylo
      nielojalnych i ze pomylilismy sie w ocenie nie raz a dwa razy.

      Duzo latwiej powiedziec "ladne singielki z domu precz" oraz ze ona
      nie moze byc bezinteresowna.

      Rozumiem dlaczego ostatnio na tzw towarzyskim spotkaniu gadalam sobie
      z kolezanka (nawet nie przyjaciolka) i ona mi powiedziala ze
      zastanawia sie co zrobic z druga polowa lipca. Od slowa do slowa sie
      zgadalo ze jade na zagle ze ona z bobasem ma jaks mete ale dla meza i
      syna to nudy beda. To ja mowie "to dawaj go z synem na zagle". I ona
      ze owszem chetnie a nastepnie dostalysmy po kilku aluzjach ze ciekawe
      co my tam razem bedziemy robic.

      Moj maz przyjaciolek nie ma- ja mam natomiast przyjaciol. Srodowisko
      meskie jest dla mnie naturalne, potrafie z facetami gadac o sprawach
      tzw. intymnych i z grubej rury, wiem ze oni lubia ze mna gadac.
    • nanuk24 Re: małżeństwo + przyjaciółka = stereotyp 27.05.10, 01:03
      Nigdy bym nie wpadla na pomysl, by przyjaciolek - singielek nie
      wpuszczac za prog. Cale szczescie, ze moj stary ni za piekny i ni za
      bogaty, i zadna sie raczej na niego nie skusi. Uff!
      wink
    • aniani7 Re: małżeństwo + przyjaciółka = stereotyp 27.05.10, 02:08
      Byłam tą trzecią w dwóch związkach małżeńskich. Z jednym małżeństwem
      nie utrzymuję kontaktów, bo koleżanka nie wytrzymała chyba tego
      psychicznie. Zupełnie niesłusznie.Nawet gdyby facet był jedyny na
      świecie i romans z nim miałby przedłużyć gatunek ludzki, to nie
      mogłabym jej tego zrobić. Z drugim małżeństwem wciąż utrzymuję
      intensywne kontakty, bo koleżanka awansowała na moją przyjaciółkę.
      Teraz jestem mężatką, więc dla społeczeństwa taki układ jest
      zrozumiały.Chore?Myślę,że tak. Jestem jej bardzo wdzięczna, ze nie
      odtrąciła mnie z powodu presji społeczeństwa ani nie miała urojeń.
    • e_madziq a moze jest jeszcze inaczej... 27.05.10, 08:37
      moze ci znajomi o czymś wiedzą a po prostu brak im odwagi tak prosto
      w twarz.....

      oczywiscie Ci tego nie życzę
    • volta2 Re: małżeństwo + przyjaciółka = stereotyp 27.05.10, 08:55
      a ja nie lubię spędzać czasu w towarzystwie koleżanek/przyjaciółek i
      jakiegokolwiek jeszcze innego chłopa
      bez względu na to czy chłop mój osobisty czy jej osobisty.

      albo się spotykamy w parach, chłopy gadają ze sobą głównie a my ze
      sobą albo są to spotkania z jedną płcią. i nie z zazdrości tak wolę
      tylko mnie wówczas cieszy że mam koleżankę dla siebie i żaden facet
      w tle nam nie towarzyszy.

      z koleżankami singielkami/rozwiedzionymi spotykam się bez
      towarzystwa męża bo on mi zwyczajnie by przeszkadzał, że już nie
      wspomnę o skrępowaniu przyjaciółki. spotykamy się na
      mniejsze/większe zwierzenia i doprawdy niczyj facet nie jest tu
      potrzebny do szczęścia.

      a jak mamy spotkanie w szerszym gronie to żaden singiel nie
      przeszkadza bo cel spotkania i gadania jest zupełnie inny(zabawa a
      nie omawianie problemów życiowych)
    • dynema Re: małżeństwo + przyjaciółka = stereotyp 27.05.10, 09:16
      Znam jedna sytuacje z bliska, ale w wykonaniu panow tzn. maz, zona i najlepszy
      kumpel. Byly sytuacje z rodzaju: przyjaciel dzwoni ze przyjdzie i w restauracji
      bedzie jego dziewczyna, przychodzi sam,tamten maz pyta 'gdzie dziewczyna' , a
      przyjaciel na to 'juz tu jest' i maz nadal niczego nie byl swiadom do momentu
      wyprowadzki zony, dopiero pozniej o takich rzeczach pomyslal. Ale tam byly
      granice mozno przekroczone, byl seks w trojkacie, spanie razem itp.

      U nas tak sie sklada, ze i ja i maz mamy odpowiednio przyjaciela i przyjaciolke
      z dziecinstwa. Dla mnie moj przyjaciel jest zupelnie aseksualny, czuje zupelnie
      jakby byl moim kuzynem i czasem jak ktos nas pyta nawet zapominam ze nie
      jestesmy spokrewnieni, tak wiec jego zona in spe obawiac sie nie musi, co
      najwyzej ze bedzie sie wygadywal co u nich i jak wink. Moj maz ma przyjaciolke od
      wczesnego dziecinstwa, i o zgrozo czasem nawet nie ide z nimi jak gdzies
      wychodza, bo ich rozmowy w stylu 'a co u Janka co to zawsze w szelkach z myszka
      miki chodzil?' jakos mnie nie kreca...Bezstresowo.

      Nie wierze ze przyjaznie z dziecinstwa moga zminic styl, ze studiow tak, z byla
      dziewczyna tym bardziej, ale jak sie kogos zna od kiedy robil w pieluche to
      relacja jest zupelnie inna.
    • wieczna-gosia Re: małżeństwo + przyjaciółka = stereotyp 27.05.10, 09:23
      Kiedy pracowalam na uczelni generalnie wiedzialam kiedy moj maz mial
      czas w pracy jakos bardziej pogadac przy kawie (bo normalnie to nie
      mial czasu)- wtedy wracal zirytowany, mial urojenia na temat moich
      zdrad, nastepnie zaliczal depreche ze przy takiej roznicy wieku ja
      sie na pewno rozczaruje i odejde, a nastepnie zaliczal wkurza ze na 3
      tygodniowych praktykach bede jedyna kobieta w kadrze i jedna z
      niewielu w ogole, "obsikiwal mnie" ideologicznie oraz usilowal
      czasami ze mna na te praktyki pojechac.

      Normalnie jest to normalny facet majacy poczucie wlasnej wartosci,
      ktory sam mnie nie zdradza, mierzy mnie wlasna miara wiec nie
      podejrzewa o zdrady, wie ze ja jestem chodzaca monogamia i naprawde
      inny smiaec nawet ze swietnym tylkiem nie wzbudza we nie pokus. I byc
      moze kiedys zalicze kogos innego- ale to bedzie po rozwodzie a rozwod
      nie bedzie z powodu mojej zdrady. Takie poglad na swiat no coz byc
      moze jest malo kreatywno, za to wiele upraszcza.

      Oraz moge napisac ze 3 lata temu pojecham z kolega na "meska
      wycieruche" po Bieszczadach zima. Kolega jest w zwiazku z moja
      przyjaciolka serdeczna. I spalisly w jednym namiocie nosek w nosek i
      byc moze wielu ludzi sobie bedzie wyobrazac bog wi co- ale my sie
      przez tydzien myslismy za pomoca chusteczek niemowlecych, prosze
      teraz wlaczyc wyobraznie jak mozna sie przestac z gosciem niedomytym
      od tygodnie, bedac od tygodnia niedomyta.
    • lelija05 Re: małżeństwo + przyjaciółka = stereotyp 27.05.10, 10:13
      Rusin mogłaby się wypowiedzieć w tym temacie.

      A ja czytając ten temat, doszłam teraz do wniosku, że miałam więcej
      przyjaciółek, koleżanek gdy byłam singielką, wszystkie koleżanki były zajęte i
      nikomu nie przeszkadzało, że ja jestem wolna, były wyjazdy, imprezy, spotkania.
      A od kiedy jestem w stałym związku, kontakty się rozluźniły, by teraz całkowicie
      zaniknąć, mimo chęci podtrzymywania znajomości z mojej strony. Hmm, nie rozumiem
      co się stało...
      • volta2 Re: małżeństwo + przyjaciółka = stereotyp 27.05.10, 13:35
        mimo chęci podtrzymywania znajomości z mojej strony. Hmm, nie
        rozumie
        > m
        > co się stało...

        może nie zaakceptowali twojego faceta?
        albo jesteście na różnych etapach rodzinnych - im dzieci urosły, a
        ty może jesteś jakoś jeszcze uziemniona?
        jako singielka też nie rozumiałam, czemu moja dzieciata koleżanka
        nie chce mnie zabrać nad morze tylko szuka innych rodzin - a teraz
        wiemsmile
        szukała dla dziecka towarzystwa, nie dla siebiesmile
    • tylna.szyba Re: małżeństwo + przyjaciółka = stereotyp 27.05.10, 14:15
      Jezeli Twoj maz zapragnie innej kobiety to niestety i tak nie
      bedziez miala na to wplywu. Kieruje te slowa do pan, ktore tak
      kurczowo trzymaja swoich mezow pod kontroloa nie dopuszczajac do
      nich przyjaciol plci zenskiej.
      Jezli zapragnie i nie bedzie sie mogl powstrzymac, to, jesli nie
      bedziesz miala przyjacolki przychodzacej do was w odwiedziny, moze
      pasc na pania Jadzie z pracy, Jolke spotkana na ulicy, mila Hele z
      kiosku za rogiem.

      Zludne jest poczucie, ze w malzenstwie mozna kontrolowac pragnienia
      i czyny drugiej osoby.
      • 18_lipcowa1 Re: małżeństwo + przyjaciółka = stereotyp 27.05.10, 14:20
        skoro zrobi to i tak i tak
        to po cholere udawac tolerancyjna i pozwalac na przyjacioleczki?
        po co? by pan mąz był zadowolony?
        • bri Re: małżeństwo + przyjaciółka = stereotyp 27.05.10, 14:26
          Udawanie jest bez sensu. Ale jeśli faktycznie jesteś tolerancyjna to
          fajnie, że partner czuje się szczęśliwszy, no i Ty masz prawo
          wymagać tolerancji wobec swoich wyborów.

          Poza tym, w tym wątku mowa jest o zapraszaniu przyjaciółek do domu
          przez kobiety i spędzaniu czasu we troje, więc powinnaś chyba
          napisać "pozwalać sobie na przyjaciółeczki".
        • tylna.szyba Re: małżeństwo + przyjaciółka = stereotyp 27.05.10, 14:29
          Sami siebie nie znamy do tego stopnia, zeby zagwarantowac dozgonna
          wiernosc. W zyciu zdarza sie tak, ze ta druga/ten drugi zjawia sie w
          momencie, gdy nasza silna wola przechodzi kryzys.

          Partner kontrolowany to partner nieszczesliwy.
          • 18_lipcowa1 Re: małżeństwo + przyjaciółka = stereotyp 27.05.10, 17:23

            >
            > Partner kontrolowany to partner nieszczesliwy.

            bzdura
            • gryzelda71 Re: małżeństwo + przyjaciółka = stereotyp 27.05.10, 17:35
              Nie bzdura,ale można jeszcze skrócić smycz....jeśli to uszczęśliwi,ciekawe tylko
              kogo
        • gryzelda71 Re: małżeństwo + przyjaciółka = stereotyp 27.05.10, 17:33
          Ale tytułowy pan mąż nie ma przyjaciółeczki,tylko zona męża ja ma.
          • triss_merigold6 Re: małżeństwo + przyjaciółka = stereotyp 27.05.10, 17:36
            I niepotrzebnie ją tak integruje z własnym chłopem. Chyba, że przyjaciółeczka
            waży 200 kg albo ma inny wyraźny defekt.
            • gryzelda71 Re: małżeństwo + przyjaciółka = stereotyp 27.05.10, 17:42
              Nie wiem jak to wygląda,czy takie nasiadówy są często ale litości,ma męża
              wyprosić,czy na siłę na mieście się umawiać?
              Mam przyjaciółkę,która jest juz właściwie naszą przyjaciółka i nie mam problemu
              żeby się z nią spotkać w naszym domu przy mężu.Inne koleżanki poza domem,ale nie
              ze względu na moje obawy o wierność męża.
            • kropkacom Re: małżeństwo + przyjaciółka = stereotyp 27.05.10, 18:10
              > waży 200 kg

              Gorzej jak pan polubi grubą koleżankę big_grin Zdarza się przecież... tongue_out
    • nvera Re: małżeństwo + przyjaciółka = stereotyp 27.05.10, 15:25
      przykład?? proszę bardzo
      moja przyjaciółka- znamy się od przedszkola. Jest dla mnie jak siostra. Ona
      śliczna, powodzenie ma niesamowite, jest zagorzałą singielką, na wysokim
      stanowisku- niezależna. Z moim mężem są jak kumplesmile Chodzą razem na piwo, bo ja
      karmię i nie mogę pić alkoholu. Często u nas śpi (oczywiście nie z namismile).
      Zwierza się nam obydwojgu ze swoich problemów, a my traktujemy ją trochę jak
      nasza nastoletnią córkęsmilesmile
      Gadałam kiedyś z mężem o tym jak on ją traktuje...no i dla niego to jest kumpela
      i nie widzi w niej w ogóle kobiety- wierze mu, bo nie mam podstaw żeby myśleć
      inaczej.
      A obydwojgu tak ufam że bardziej niż sobiewink
      Nie wyobrażam sobie że 2 osoby ( z 3- dzidziasmile ) które kocham najbardziej na
      tym świecie mogły by mnie skrzywdzić i zdradzić.
      Jak bym tak myślała to albo bym miała paranoje, albo nie wierzyłabym w coś
      takiego jak przyjaźń i miłość!
      • 18_lipcowa1 Re: małżeństwo + przyjaciółka = stereotyp 27.05.10, 17:47
        nvera napisała:

        > przykład?? proszę bardzo
        > moja przyjaciółka- znamy się od przedszkola. Jest dla mnie jak
        siostra. Ona
        > śliczna, powodzenie ma niesamowite, jest zagorzałą singielką, na
        wysokim
        > stanowisku- niezależna. Z moim mężem są jak kumplesmile Chodzą razem
        na piwo, bo j
        > a
        > karmię i nie mogę pić alkoholu. Często u nas śpi (oczywiście nie z
        namismile).
        > Zwierza się nam obydwojgu ze swoich problemów, a my traktujemy ją
        trochę jak
        > nasza nastoletnią córkęsmile:



        no cudnie naprawdę
        sielanka
        zeby ci ta ''corka'' meza nie podebrała tylko
        bo bedziesz b zdziwiona
        • nvera Re: małżeństwo + przyjaciółka = stereotyp 27.05.10, 21:48
          > no cudnie naprawdę
          > sielanka
          > zeby ci ta ''corka'' meza nie podebrała tylko
          > bo bedziesz b zdziwiona

          Niema takiej opcji! Równie dobrze własna matka mogłaby mi męża odbić...ale
          między nami jest relacja którą mało kto rozumie, więc nie dziwie się że tak
          myśliszsmile
          • 18_lipcowa1 Re: małżeństwo + przyjaciółka = stereotyp 28.05.10, 08:48
            ale
            > między nami jest relacja którą mało kto rozumie,

            no nie dziwne
    • triss_merigold6 Re: małżeństwo + przyjaciółka = stereotyp 27.05.10, 17:12
      Z przyjaciółką i koleżankami spotykam się bez asysty chłopa - wygodniej
      porozmawiać i niekrępująco. Niektóre tematy wyraźnie nie są przeznaczone dla
      męskich uszu.
      Parę, dosłownie parę razy spotkaliśmy się we trójkę z jedną moją koleżanką i
      było b. fajnie. Ale, miałam 100% pewność, że kobieta kompletnie się mojemu
      chłopu nie podoba.

      Wiesz, zbyt często wyrywałam zajętych mężczyzn, żeby komukolwiek ufać tak
      bezgranicznie.
      • gryzelda71 Re: małżeństwo + przyjaciółka = stereotyp 27.05.10, 17:39
        zbyt często wyrywałam zajętych mężczyzn, żeby komukolwiek ufać tak
        > bezgranicznie.

        Czyli jest tak jak myślałam.
        • triss_merigold6 Re: małżeństwo + przyjaciółka = stereotyp 27.05.10, 17:44
          Czyli jak?
          Generalnie na stałe to mnie zajęci nie interesowali, z wyjątkiem aktualnego. No
          i nie przyjaźniłam się z ich żonami/dziewczynami.
          • gryzelda71 Re: małżeństwo + przyjaciółka = stereotyp 27.05.10, 17:52
            Pisałam wyżej,że jak pani swego "odebrała"."podebrała" czy jak tam zwał,to
            pilnuje zdobyczy.Bo jakby nie patrzeć pan podatny.
            • triss_merigold6 Re: małżeństwo + przyjaciółka = stereotyp 27.05.10, 18:08
              Siłą nie brałam.P
              Jakby nie patrzeć Lipcowa i ja zajętych wyrwałyśmy same będąc w związkach.
              W domu - ze względów logistycznych - spotykam się z koleżankami i ich dziećmi,
              rówieśnikami mojego dziecka. Poza domem (placem zabaw, parkiem) - bez
              towarzystwa dzieci, bo qrde lubię czasem jak dorosły biały człowiek wypić kawę
              na mieście bez asysty.
              • gryzelda71 Re: małżeństwo + przyjaciółka = stereotyp 27.05.10, 18:12
                Ojej sama bez asysty na kawie a co w tym czasie "wyrwany",nie obawiasz się ze...big_grin
                Nie mój cyrk,nie moje małpy,tylko śmieszy mnie takie gadanie,ze dorosłego chłopa
                ktoś pilnuje...
                • 18_lipcowa1 Re: małżeństwo + przyjaciółka = stereotyp 27.05.10, 18:16
                  ,tylko śmieszy mnie takie gadanie,ze dorosłego chłop
                  > a
                  > ktoś pilnuje...


                  nie tak od razu pilnuje
                  ale nie ma zgody na łazenie z koleżankami
                  jak chce połazić to z zoną może
                  • gryzelda71 Re: małżeństwo + przyjaciółka = stereotyp 27.05.10, 18:20
                    I nie ma mowy,że TWOJA koleżanka WAS odwiedzi.tak?
                    • triss_merigold6 Re: małżeństwo + przyjaciółka = stereotyp 27.05.10, 18:26
                      Czekaj, ale do mnie piszesz?
                      Moje koleżanki to dzieciate kobiety i zwykle w odwiedziny zabierają dzieci.
                      Czasami spotykamy się w parach ale rzadko, bo wszyscy pracują, a w weekendy
                      nadrabiają życie rodzinne. Z singielkami w wieku niemal 40 lat już właściwie nie
                      mam kontaktów, rozluźniły się, bo w zbyt innych światach żyjemy. Mnie singlowska
                      wielkomiejska bajka nudzi serdecznie, dla nich moje monotonne życie -
                      dom/praca/dziecko/facet - również jest śmiertelnie nudne.
                      • gryzelda71 Re: małżeństwo + przyjaciółka = stereotyp 27.05.10, 18:35
                        To było do lipcowej.
                    • 18_lipcowa1 Re: małżeństwo + przyjaciółka = stereotyp 27.05.10, 18:38
                      gryzelda71 napisała:

                      > I nie ma mowy,że TWOJA koleżanka WAS odwiedzi.tak?

                      oczywiście że nas odwiedza
                      jednak nie upadłam na głowę by ją wypychać z moim mężem na piwo
                      • gryzelda71 Re: małżeństwo + przyjaciółka = stereotyp 27.05.10, 18:41
                        O czym innym piszemy.
                • triss_merigold6 Re: małżeństwo + przyjaciółka = stereotyp 27.05.10, 18:21
                  Pytanie dotyczyło spotkań w domu.

                  Mój ma studia zaoczne co 2 tyg., większość studiujących jest zdecydowanie
                  młodsza, nie wnikam z kim rozmawia i o czym. Komórki nie sprawdzam ani poczty w
                  kompie więc sądzę, że nie mam paranoi ani rzutów zazdrości.

                  Co kto lubi i uznaje za stosowne, mnie podczas typowo damskich spotkań facet po
                  prostu przeszkadza.
      • deodyma Re: małżeństwo + przyjaciółka = stereotyp 27.05.10, 23:00

        > Wiesz, zbyt często wyrywałam zajętych mężczyzn, żeby komukolwiek
        ufać tak
        > bezgranicznie.



        jest takie powiedzonko "kazdy sadzi wedlug siebie"
        dlatego tak pilnujesz tego chlopabig_grin
        nie zazdroszcze mu, naprawde.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja