makaronnauszy Re: małżeństwo + przyjaciółka = stereotyp 27.05.10, 17:57 To zależny jaką osobą jest przyjaciółka,jaki ma system wartości. Jakie ma poglądy odnośnie małżeństwa, wierności, lojalności. Gdyby moja przyjaciółka miała już w przeszłości na koncie "odbijanie cudzego chłopa" raczej bym uważała. Odpowiedz Link Zgłoś
18_lipcowa1 Re: małżeństwo + przyjaciółka = stereotyp 27.05.10, 18:14 makaronnauszy napisała: > To zależny jaką osobą jest przyjaciółka,jaki ma system wartości. buahahaha śmieszne ogólnie system wartości to ja też mam taki że nie wolno cudzego ale w sumie jak sie cudzy sam pchał a na dodatek widzialam fajną wizję rodziny to nie mialam skrupułów Odpowiedz Link Zgłoś
gryzelda71 Re: małżeństwo + przyjaciółka = stereotyp 27.05.10, 18:17 To teraz pilnuj,bo cóż pozostało.A nuż koleżanka zobaczy z twoim chłopem "fajną wizję rodziny".... Odpowiedz Link Zgłoś
wieczna-gosia Re: małżeństwo + przyjaciółka = stereotyp 27.05.10, 22:54 > ale w sumie jak sie cudzy sam pchał a na dodatek widzialam fajną > wizję rodziny to nie mialam skrupułów no wlasnie SAM SIE PCHAL. No przepraszam, jak sie sam chal i sam chcial to gdzie tu twoja wina jako "przyjaciolki"- nie dopchalby sie do ciebie, dopchalby sie do innej, proste. Odpowiedz Link Zgłoś
iwoniaw Cóż, różne ludzie mają fobie 27.05.10, 18:00 - jak widać z wypowiedzi w wątku nie biorą się one znikąd. Co jednak nie znaczy, że czyjeś ciężkie doświadczenia muszą się przełożyć na wszystkie inne przypadki. Odpowiadając na pytanie: nie, nie wszystkie przyjaciółki to zdradliwe zdziry czyhające na cudzych mężów. Te, które tak twierdzą z reguły same takie są (lub były za czasów singlowania). Poza tym - jakim żałosnym ciulem musiałby być małżonek, który się zdecydowałby na romans czy choćby skok w bok z przyjaciółką żony? Z pewnością nie byłoby kogo żałować. Odpowiedz Link Zgłoś
guderianka Re: małżeństwo + przyjaciółka = stereotyp 27.05.10, 18:14 Ło matko! Mam dwie przyjaciółki ktore gdy mnie odwiedzają często zostają na noc. Wieczem jemy razem kolację, pijemy winko, gadamy, Mąż czasem sie ewakuje i zajmuje swoimi sprawami ale nigdy mi przez głowę nie przeszło że przykładam rękę do romansu Odpowiedz Link Zgłoś
wieczna-gosia jak zwykle w takich dyskusjach.... 28.05.10, 06:25 czynnik inteligencji meskiej jest calkowicie pomijalny "podebrala meza" "wskoczy mu do lozka" a on owieczka bezradna? niepelnosprawni umyslowo ci mezowie? Bo ja rozumiem ze ktos nie ma potrzeby posiadania znajomych plci przeciwnej- rozumiem, moj maz tak ma, nie ma zadnych przyjacioleczek, z kobieta owszem porozmawia ale zeby sie zaprzyjazniac i spotykac beze mnie? Po co? No rozumiem to. Rozumiem tez ze ktos ma tzw meza z odzysku i zasada o wilku ktory nosil razy kilka mu sie wyswietla w mozgu a to rzutuje. No ale tak na logike- podebrany maz musial miec chec byc podebranym, prawda? mozliwosci jest kilka moze to notoryczny uwodziciel, moze szuja bez charakteru ( w obu przypadkach jest dosc wskazane nawet by takie kokolcze jajo z gniazda wykopac)a moze po prostu cos w zwiazku nie gralo i pan- owszem- pewnie nie zalatwil tego elegancko- ale odszedl bo chcial, a nie dlatego ze byla okazja i nawinela sie panna? Bycie z facetem nieinteligentnym ktorego nalezy pilnowac no slowo daje- nie interesuje mnie. Byc moze zostane przez to rozwodka, w takim razie zostaje nia swiadomie moge dla mojego meza byc mila, moge sie dla niego malowac, uprawiac z nim seks, nawet gotowac mu moge bo go kocham, mowiec misiu i patrzec w zachwycie jak gwozdzie wbija w sciane. No ale pilnowac to ja go sorry nie bede- ja sie pilnuje sama i nie mam wiekszych problemow by na fajnego faceta nie patrzec jak na lozkowa zdobycz. Moge byc w tym czasie drinknieta, moge nie byc, a facet moze byc w stringach i fizycznie moze na mnie dzialac jak cholera ale mam tzw. intelekt na poziomie wyzej zaby, wlasnie po to by uznac ze to cialo nie dla mnie Odpowiedz Link Zgłoś
demarta Re: jak zwykle w takich dyskusjach.... 28.05.10, 07:18 no, z inteligentnymi dla wszystkich nie nastarczysz, panie... ktoś w końcu musi brać ten dalszy w kolejce męski sort pod uwagę z obciążeniem przymusowego stosowania procedur specjalnych a kobita desperated się staje, zwłaszcza jak magiczna 30 na karku, z plusem nie daj boże, a na wieszaku jedyne galoty jakie wiszą to jej własne Odpowiedz Link Zgłoś
imasumak Re: małżeństwo + przyjaciółka = stereotyp 28.05.10, 07:55 Mam taką przyjaciółkę. Od paru lat nie mieszka w Polsce ale był taki czas, że pomieszkiwała nawet u mnie po kilka dni i nigdy nie zauważyłam jakiś umizgów. W międzyczasie zmieniłam męża (z powodu nie związanego z przyjaciółką), a ona została Odpowiedz Link Zgłoś
bez_seller Re: małżeństwo + przyjaciółka = stereotyp 28.05.10, 11:22 imasumak napisała: > Mam taką przyjaciółkę. Od paru lat nie mieszka w Polsce ale był taki czas, że > pomieszkiwała nawet u mnie po kilka dni i nigdy nie zauważyłam jakiś umizgów. > W > międzyczasie zmieniłam męża (z powodu nie związanego z przyjaciółką), a ona zos > tała No wlasnie, mezowie i zony odchodza, a przyjaciele zostaja, choc niestety tez nie zawsze. Mam przyjacilke, ktora ma juz trzeciego meza. Wiernie jej kibicuje. Ten trzeci zdecydownie najlepszy. Odpowiedz Link Zgłoś
lineczkaa Re: małżeństwo + przyjaciółka = stereotyp 28.05.10, 09:24 Ja mam takie trzy, z tym, że jedna wyjechana na wyspy więc i kontakt rzadszy. Zupełnie mi nie robi, że pojadą razem beze mnie na grzyby (bo ja nie znoszę, a mój mąż i jedna z dziewczyn bardzo). Z drugą potrafi długo czatować i chętnie się spotykać, mnie wcale nie musi z nimi być. Zresztą towarzystwo moje i mojego męża się nie zazębia, więc są sytuacje gdzie ja się spotykam z moimi kolegami, a on ze swoimi koleżankami, których możemy nawzajem nie znać. Dorosłymi ludźmi jesteśmy, więc kontrola jest chora. Zawsze mnie rozbawiają kobiety i mężczyźni, którzy strzelają focha, kiedy mąż/ żona idą na spotkanie z płcią przeciwną w pojedynkę. Tak jakby skok w bok był logistycznie strasznie trudnym wyczynem . Odpowiedz Link Zgłoś
lineczkaa Re: małżeństwo + przyjaciółka = stereotyp 28.05.10, 09:40 Się przemogłam i przeczytałam całość. Biedne te koleżanki singielki, a jak jeszcze ładne to już w ogóle mają przerąbane. Zupełnie nie potrzebnie, bo jakby zapytać 100 mężczyzn, kto byłby lepszą kochanką: mężatka czy singielka? To założę się, że 90 z nich odpowie, że mężatka. Syfu nie narobi, cicho siedzieć będzie, dzwonić po nocach też nie itd., a taka wolna panienka to jeszcze się zakocha i tylko problemy . Odpowiedz Link Zgłoś
aandzia43 Re: małżeństwo + przyjaciółka = stereotyp 28.05.10, 11:08 > Może jestem naiwna, ale wierzę, że nie można zrobić świństwa > najbliższej osobie i jakieś poczucie lojalności obowiązuje. Ależ oczywiście, czemu nie! Świństwo zawsze zrobić można. Nie o tym jednak mowa będzie. "Czy wszystkie przyjaciółki to zdradliwe zdziry"? Zdecydowanie nie. Przykłady? Dysponuję. Kobiety wolne i zajęte przewijały się przez nasz dom stadami i do głowy by mi nie przyszło widzieć w tym problem. Były bardziej moimi koleżankami, ale i z małżem miały płaszczyzny porozumienia, na których ja nie byłam obecna. A jeśli chodzi o groźne singielki, to mnie akurat trochę krwi napsuła bogobojna mężatka, co się lekko zadurzyła z wzajemnością w moim chłopie. To był jedyny zgrzyt w sielance pt. "komuna posthipisowska, ale bez wymiany partnerów". Jako potencjalnie niebezpieczne postrzegam tylko kobiety, które wyraźnie są w typie mojego faceta i kiedy czuję iskrzenie. Już wiem, że wtedy trzeba być czujną. Odpowiedz Link Zgłoś
shellerka Re: małżeństwo + przyjaciółka = stereotyp 28.05.10, 20:40 ja mam taką sytuację, tyle że to moja kuzynka w zasadzie. ale ja mam nawet do najblizszej osoby tzw. ograniczone zaufanie, tzn. ufam, ale zawsze obserwuję teren)) w ostatnim "sukcesie" pieknie jest to opisane. ze zwiazek powinien miec solidne sciany i okna Odpowiedz Link Zgłoś