halny.wiatr
28.05.10, 15:17
dużo ostatnio podróżuję i sporo czasu (niestety) spędzam w
szpitalach.
Co zauważyłam: pomimo zaduchu, wyraźnie stęchłego powietrza ludzie
boją się UCHYLAĆ (nie otwierać!!!) okna.
Mimo, iż na zewnątrz jest ciepło (maj - nie grudzień), nie ma wiatru,
przeciągu etc, to leży np. 6 kobiet w dusznej sali, ale żadna nie
otworzy okna. Jak już któraś otworzy to za 3-4 min. należy je zamknąć
bo do którejś dotarł powiew świeżego powietrza i obawia się... (czego
nie wiem???)
Podobnie w przedziale: ludzie spoceni, zaduch niemiłosierny, ale okno
zamknięte. Pytam się pani siedzącej obok okna czy można je uchylić.
SPRZECIW - bo na nią wieje.
Proponuję zamianę miejsc - tam gdzie siedzę nie dociera najlżejszy
podmuch wiatru.
BRAK ZGODY.
Pozostaje jedynie zmiana przedziału na kolejny i kolejny...
Zwykle za 2-3 razem trafiam na "swoich" i można dalej jechać w
normalnych warunkach.
Gorzej w szpitalu... Tam tak szybko sali nie zmienisz...
Czy macie podobne spostrzeżenia w tym temacie?