lęk przed świeżym powietrzem ;)

28.05.10, 15:17
dużo ostatnio podróżuję i sporo czasu (niestety) spędzam w
szpitalach.
Co zauważyłam: pomimo zaduchu, wyraźnie stęchłego powietrza ludzie
boją się UCHYLAĆ (nie otwierać!!!) okna.
Mimo, iż na zewnątrz jest ciepło (maj - nie grudzień), nie ma wiatru,
przeciągu etc, to leży np. 6 kobiet w dusznej sali, ale żadna nie
otworzy okna. Jak już któraś otworzy to za 3-4 min. należy je zamknąć
bo do którejś dotarł powiew świeżego powietrza i obawia się... (czego
nie wiem???)

Podobnie w przedziale: ludzie spoceni, zaduch niemiłosierny, ale okno
zamknięte. Pytam się pani siedzącej obok okna czy można je uchylić.
SPRZECIW - bo na nią wieje.
Proponuję zamianę miejsc - tam gdzie siedzę nie dociera najlżejszy
podmuch wiatru.
BRAK ZGODY.
Pozostaje jedynie zmiana przedziału na kolejny i kolejny...
Zwykle za 2-3 razem trafiam na "swoich" i można dalej jechać w
normalnych warunkach.
Gorzej w szpitalu... Tam tak szybko sali nie zmienisz...

Czy macie podobne spostrzeżenia w tym temacie?
    • marianna1970 Re: lęk przed świeżym powietrzem ;) 28.05.10, 15:27
      To prawda dawno to zauważyłam, nawet młodzi boją się świeżego powietrza, cała zimę szczelnie pozamykane okna kratki wentylacyjne pozatykane, a potem się dziwia skąd grzyb w mieszkaniu i dzieci choruja
    • bri Re: lęk przed świeżym powietrzem ;) 28.05.10, 15:30
      Wieeeem, to jest straszne! Zmagam się z tym całe życie. W szkole, na
      uczelni, w pociągu - wszędzie ludzie, którym otwarcie okna grozi
      śmiercią, albo co najmniej zapaleniem płuc.

      Pozdrawiam serdecznie panie, z którymi wracałam w zeszłym roku z
      Półwyspu Helskiego w jednym przedziale. Wszystkie byłyśmy spocene,
      że aż się nam włosy do czoła lepiły, ale kiedy proponowałam, żeby
      przewietrzyć to patrzyły na mnie, jakbym chciała ich dzieciom podać
      jakąś truciznę. Moja córka aż się rozpłakała tak była umęczona tym
      upałem.

      Najgorzej jednak trafić na wroga świeżego powietrza w pracy i
      siedzieć z nim w jednym pokoju. Miałam taką koleżankę. Była na
      diecie, głodziła się tak naprawdę, a w dodatku przychodziła do pracy
      zawsze skąpo ubrana i ciągle było jej zimno, wiało jej po nogach,
      plecach, czuła zimne podmuchy na dekolcie, ciągnęło od podłogi itd.
      W naszym pokoju panował mniej więcej taki klimat jak w dobrze
      nagrzanej łazience po gorącej kąpieli. Kiedy wchodziłam z korytarza
      w pierwszej chwili robiło mi się słabo.
      • zofijkamyjka Re: lęk przed świeżym powietrzem ;) 28.05.10, 18:54
        Miałam takie odczucia aż zmieniłam miejsce w pracy. Teraz siedzę w
        takim nieszczęsliwym miejscu że z kazdej strony na mnie wieje. Ci co
        siedza przy oknie mają mniej świeżego powietrza niż ja która siedze
        na środku tzw "open space" Siedze w swetrze i każę zamykać okna a
        przedtem zawsze otwierałam wink
    • ewcia1980 Re: lęk przed świeżym powietrzem ;) 28.05.10, 15:39
      Co do szpitali i pociągów - to nie wiem - bo nie ... "korzystam" smile
      ale mój mąż .... to jest dopiero egzemplarz.
      dla niego świeże powietrze jest .... "śmiercionosne"
      smile
      ja rozumiem jesli chodzi o unikanie przeciagów.
      ale bez pzresady.

      rano wstaje, ide do łazienki, pierwsze co - otwieram okno.
      za chwile wstaje mąż - okno zamyka bo ... mu wieje uncertain
      otwieram okno w pokoju u dzieci - jest otwarte do momentu az idzie
      pościelić ich łóżka
      otwieram okno w kuchni - przychodzi jeśc sniadanie - no i
      wiadomo smile - okno zamyka
      wieczorem lezy w łóżku (pod kołdra!!), otwieram balkon zeby
      wywietrzyj - od razy steka, ze mu zimno.
      masakra
      że o spaniu przy otwartym oknie nie wspomne (chociaz akurat to mi
      nie pzreszkadza bo wystarcza mi wietrzenie przed spaniem i
      mikroszczelina w oknie które mamy przy samym lóżku.

      w tygodniu nie ma problemu bo dom wietrzy nam niania.
      w sobote tez - bo robie to ja.
      najgorzej jest w niedziele i świeta bo wtedy dzien wyglada tak,
      ze "walczymy" z oknami, w sensie ja chodze i je otwieram,
      maz "biega"za mna i je zamyka.
      smile

      wiec majac cos takiego w domu juz nic mnie nie dziwi smile
      • an_ni Re: lęk przed świeżym powietrzem ;) 28.05.10, 16:23
        oo rany to jak u mnie, identyko! a mam mieszkanie dwustronne wiec
        groza przeciagu jest nieustanna big_grin

        a co do pociagow, no to jest kicha, bo kiedy pociag pedzi to z okna
        wieje na tego siedzacego w kierunku jazdy i niestety zazwyczaj nie
        chlodzi calego przedzialu, tylko tych przy oknie. opcją jest
        otworzenie drzwi i okna na korytarzu, ale zawsze ktos stoi na
        korytarzu i jemu wieje a konduktorzy to zawsze zamykaja te na
        korytarzu.
        ale ja zazwyczaj wybieram miejsce przy oknie i nie pytam tylko
        otwieram okna, najwyzej potem ktos zamyka i tak w kolko "walka"
      • marminia Re: lęk przed świeżym powietrzem ;) 28.05.10, 17:48
        Chyba mamy wspólnego mężawink
        • joanna.pio Re: lęk przed świeżym powietrzem ;) 30.05.10, 22:28
          marminia napisała:

          > Chyba mamy wspólnego mężawink

          Chyba mój jest tym "wspólnym" tongue_out

          My mamy mieszkanie narożne. Przeciągów w zasadzie nie miewamy (chyba że tuż
          przed burzą), a mój mąż, jak tylko drgnie firanka wszczyna alarm powołując się
          na rzekomo niezaprzeczalny fakt, że można się poważnie z powodu rzekomego
          przeciągu rozchorować.
          Mimo, że generalnie żyjemy dość zgodnie, wietrzenie jest prawdziwym punktem
          zapalnym. Ja otwieram okna o każdej porze roku (oczywiście w mrozy dawkuję
          powiew świeżego powietrza), zawsze rano i zawsze przed spaniem. Wiosną, zimą i
          ciepłą jesienią próbuję przeforsować otwarte okna przez całą dobę. Ale, gdy ja
          wychodzę z pokoju, mąż zamyka. I na odwrót. Ale to pewnie kwestia wychowania -
          moja babcia zaczynała dzień od zrobienia w domu porządnego przeciągu, u moich
          teściów nawet latem, przy bezwietrznej pogodzie, nie otwiera się okien "na
          przestrzał" - skutkiem jest wieczny zaduch uncertain
    • mrs.solis Re: lęk przed świeżym powietrzem ;) 28.05.10, 15:45
      Ludzie w polsce panicznie boja sie nawet lekkiego wietrzyku co widac
      na przykladzie dzieci w helmofonach (ta czapeczka z nauszkniami
      nawet w srodku lata). Ja w domu,zeby nie uzywac klimy robie
      przeciagi niezbyt mocne,bo uklad okien na to nie pozwala jednak jak
      byl u nas tesc z wizyta okna musialy byc zamkniete,bo mu lekko po
      nogach wialo wiec kisilismy sie w zaduchu,a mnie kurwica brala.
    • foczkaka Re: lęk przed świeżym powietrzem ;) 28.05.10, 16:29
      Ja walcze o tlen od dziecka. Miałam pokój z starszym bratem bratem - ja ciągle
      otwierałam okno, on zamykał i tak w kółko. On jest z tych nie lubiących
      powietrza do dzis.
      To samo jest w pracy, w pociągach, w samochodzie. Maz juz przywykł ze
      klimatyzacja nic mi nie daje, musze miec uchylone okno, ale gdy jade z "obcymi"
      zwykle jest problem.
    • lola211 Re: lęk przed świeżym powietrzem ;) 28.05.10, 16:38
      Zauwazylam, ze to po prostu kwestia indywidualna.Jednemu jest
      goraco, a drugiemu w tym samym pomieszczeniu zimno.Kwestia
      osobnicza.Mam znajoma, ktorej jest wiecznie duszno.10 innym osobom
      nie.Gdy jestem u mojej mamy to chodze i zamykam okna, bo ona nawet
      zima ma je non stop uchylone, a ja po prostu po chwili zamarzam.
      W pociagu jest problem, bo osobe od okna po prostu ped powietrza
      przewieje- a brak zgody na przesiadke zapewne wynika z tego ze to
      miejsce jest atrakcyjniejsze niz przy drzwiach.
      W szpitalu z reguły wietrzy sie pomieszczenia co jakis czas, kto
      moze wychodzi.Lezenie przy oknie, gdzie dmucha, a gdy ktos otworzy
      drzwi- w przeciagu- to srednia przyjemnosc.
      • foczkaka Re: lęk przed świeżym powietrzem ;) 28.05.10, 16:45
        Niby masz rację, ale ile jest sytuacji że w pomieszczeniu jest duszno, wszyscy
        się pocą, po wejściu z zewnątrz czuc wręcz ze smierdzi, ale ludzie i tak nie
        dadzą otworzyc okna. Jakoś ci ktorym zimno zwykle maja przewage i okien sie nie
        otwiera.
        Poza tym ja raczej spotykam osoby przewrazliwione na punkcie tego ze moze ich
        przewiac, ze jak otworzą lufcik to umrą z przeciągu, ze zaraz sie przeziębią i
        na pewno rozchorują. Dzieci w Polsce tez raczej ubiera sie zbyt ciepło niz zbyt
        lekko.
        I wazne: ja nie mówię o otwieraniu okien na osciez, ale o otwieraniu lufcików.
        najczęstsza reakcja: NIE!
        • lola211 Re: lęk przed świeżym powietrzem ;) 28.05.10, 18:50

          Sytuacji, gdy jest naprawde goraco, a wszyscy sie bronia przed
          otwarciem okna- nie doswiadczylam.Raczej komus jest duszno, a reszta
          tego nijak nie odczuwa.
          • kali_pso Re: lęk przed świeżym powietrzem ;) 28.05.10, 19:00

            Pewnie mozna się przyzwyczaić do życia w zaduchu- podobnie jak i do
            własnego, nieciekawego zapaszku..nigdy nie doświadczyłaś sytuacji,
            kiedy wchodzisz do pomieszczenia, w którym smród jest powalający a
            użytkownikom pomieszczenia to zupełnie nie przeszkadza?
            • lola211 Re: lęk przed świeżym powietrzem ;) 28.05.10, 19:15
              Zdarzylo sie.Ale to nie jest tozsame z goracem w pomieszczeniu i
              oblewaniu sie potem.
              Aby te sytuacje nie mialy miejsca lokal trzeba raz na jakis czas
              przewietrzyc.
              Natomiast jesli komus jest wiecznie goraco, wszedzie by tylko
              otwieral okna, to sadze, ze z nim cos nie tak- nie z reszta.
      • bri Re: lęk przed świeżym powietrzem ;) 28.05.10, 16:58
        Że komuś jest zimno to jest żaden argument. Można się cieplej ubrać,
        przykryć kocem itd. A bez powietrza się umiera! wink
        • lola211 Re: lęk przed świeżym powietrzem ;) 28.05.10, 18:41
          Dlatego nalezy pomieszczenia wietrzyc, ale nie zmuszac wszystkich
          wkolo do przebywania w pomieszczeniu przy otwartym oknie non stop.Bo
          komus goraco i duszno.Ale innemu wrecz przeciwnie.Wymaganie, by
          godzinami ktos siedzial pod kocem jest nieliczeniem sie z czyjas
          obecnoscia.
          Pobyt w szpitalu czy pociagu wymaga niestety dostosowywania sie do
          reszty.
          • bri Re: lęk przed świeżym powietrzem ;) 30.05.10, 19:50
            Tak się jakoś zawsze składa, że dostosowywać się muszą Ci, którzy
            chcieliby od czasu do czasu przewietrzyć, a nie wiecznie zmarznięte
            pańcie.
      • gazeta_mi_placi Re: lęk przed świeżym powietrzem ;) 28.05.10, 17:02
        >10 innym osobom
        nie.Gdy jestem u mojej mamy to chodze i zamykam okna, bo ona nawet
        zima ma je non stop uchylone, a ja po prostu po chwili zamarzam.

        Mam tak samo.
    • aluc Re: lęk przed świeżym powietrzem ;) 28.05.10, 16:40
      kiedyś ktoś lansował tezę, że słowo "przeciąg" jest nieprzetłumaczalne
      na żaden obcy język wink teza upadła, ale ideowo bardzo mi się podoba
    • kali_pso Re: lęk przed świeżym powietrzem ;) 28.05.10, 16:50

      O tak, ja dzisiaj kazałam dzieciom pootwierać okna w sali( dzieciaki
      zdrowe oddechowo, żeby nie byłowink bo myslałam, że padnę w
      progu..cztery dziewczyny a zaduch taki, że konia by powalił..
    • katharsisss Re: lęk przed świeżym powietrzem ;) 28.05.10, 17:05
      Też mnie to irytuje! NIenawidzę zaduchu w pomieszczeniach, u siebie w mieszkaniu
      otwieram okna nawet jak jest zimno na dworze. A są ludzie, którzy siedząc w
      dusznym pomieszczeniu za nic okna nie otworzą, choćby było jak w szklarni.
      Podejrzewam, że to taki nawyk wyrobiony w dzieciństwie przez mamy i babcie typu
      "nie biegaj bo się spocisz!". W sumie jak ktoś całe życie jest straszony
      przeciągami, to może faktycznie byle wiaterek powoduje u niego przeziębienie.
      Ale pamiętam ze studiów, jak w stuosobowej sali podczas egzaminu (w czerwcu!)
      chcieliśmy otworzyć opkna, bo duszno było jak nieszczęście, to zawsze dziewczyny
      siedzące najbliżej tych okien kategorycznie zabraniały (bo one sie przeziębią).
      To po jaką cholerę siadają przy tych oknach??
      • loganmylove Re: lęk przed świeżym powietrzem ;) 28.05.10, 18:05
        Ktoś poruszył mój ulubiony tematsmileNienawidzę zaduchu, to chyba psychiczne jest
        ale jak mam okna zamknięte to mi od razu dusznosad na szczęście mój mąż ma
        podobnie a dzieci się przyzwyczaiłysmile jakoś świetnie funkcjonują bez czapek z
        nausznikami i śpiąc przy otwartych oknach. Nie wierzymy w przewiania i zawiania,
        chore uszy itp gorzej jest w pracy niestety...
        • gazeta_mi_placi Re: lęk przed świeżym powietrzem ;) 28.05.10, 18:15
          Może masz jakieś problemy ze zdrowiem? Normalna zdrowa osoba (o ile w pomieszczeniu panuje normalna nie za wysoka temperatura) nie czuje zaduchu w pomieszczeniu z zamkniętym oknem.
          U kardiologa byłaś?
    • eilian Re: lęk przed świeżym powietrzem ;) 28.05.10, 18:26
      oj, jak ja znam ten ból! W akademiku trafiłam na dwie takie dziewczyny, co to
      bały się świeżego powietrza, u jednej z nich to była prawdziwa fobia,
      utrzymywała, że brat jej zmarł od przeciągu- jeszcze mogę sobie wyobrazić, że
      złapał grypę, czy zapalenie płuc, ale w pokoju przeciągu nijakiego nie było.
      Namęczyłam się strasznie, na szczęście nie mieszkałam z nią długo.
      Ja z kolei uwielbiam świeże powietrze, w sypialni cały dzień jest okno otwarte,
      nawet zimą (latem oczywiście w nocy też), nawet w najsroższe mrozy (mój mąż też
      uważa że przesadzamsmile).

    • croyance Re: lęk przed świeżym powietrzem ;) 28.05.10, 18:42
      Musze przyznac, ze sama przez wiele lat blokowalam otwierania okna w
      pociagu big_grin no, nie tak doslownie, jak moglam, to sie przesiadalam -
      ale u mnie wynikalo to z powodow zdrowotnych (dmuchnijcie se nawet i
      cieplym powietrzem na neuralgie nerwu twarzowego, yyyy). Teraz chetnie
      otwieram okna smile
    • figrut Re: lęk przed świeżym powietrzem ;) 28.05.10, 19:21
      Zaduch szpitalny znam z położniczego. Kobiety po porodach, w powietrzu
      unosi się delikatny, mokrawy zapach poporodowych i noworodkowych
      odchodów (te drugie mniej wonne na szczęście) oraz potu umęczonych
      matek, a na jak poprosiłam położną o uchylenie okna, to się matki
      zwlekały z łóżek, wkładały dzieci do tych łóżeczko-wózeczków i wybywały
      na korytarz żeby "wiatru nie złapać" big_grin
      • karro80 Re: lęk przed świeżym powietrzem ;) 28.05.10, 19:59
        O znam to ze szpitala dziecięcego - na patologii matki w wiekszości
        po porodach, więc cuchnie jak piszesz, 30 ponad stopni na dworzu a
        okna zamkniętesad i drzwi od salek też bo w imię zachowania
        prywatności lepiej się udusićwink - tylko ci co przeszli z ojomu
        otwarte mieli z przyzwyczajenia już i dla bezpieczeństwa.

        Jak był obchód i wchodzili do naszej sali to zamiast dzień dobry
        leciał tekst "ooo a tu nie śmierdzi"...dodam, że ja jestem z
        ciepłolubnych(albo raczej akuratlubnych), ale lubię jak powietrze
        jest powietrzem nie gęstą, śmierdzącą zupą, zwłaszcza, że w szpitalu
        ogarnia mnie chętka "wywiewania zarazy", jak ktoś w domu chory to
        już obsesyjnie wietrzę.

        Całe szczeście, że na ojomie personel decydował, nie matki i tam był
        nawet w upał panował przyjemny przewiew.
    • freederike Re: lęk przed świeżym powietrzem ;) 28.05.10, 19:36
      ten lęk w ogóle nie zależy od stanu konta, wykaształcenia. Znam
      róznych ludzi, a łączy ich właśnie zamiłowanie do zaduchu i to
      takiego, że łapię u nich tlen jak ryba.
      Nie wiem z czego to wynika, wiem tylko, ze ich dzieciom żyje się
      lepiej, bo dobrze odnajdują się w dusznych salach lekcyjnych,
      komunikacji miejskiej itp., a moje ciągle coś z siebie zdejmują,
      krzyczą, że nie mogą oddychać, męczą się okrutnie.
      Njamilej wspominam mega kłótnię w szpitalu na porodówce, jak przy 30
      stopniowym upale, na 9 osobowej sali z oknami od płd żadna z pań nie
      chciała uchylić okna, z tego zaduchu odpływałam. Było to kilka
      godzin po porodzie, czułam się fatalnie, nie mogłam wstać, było mi
      słabo, poprosiłam o otworzenie okna, ale kobiety udawały, że nie
      słyszą.
      W końcu po wyraźnej prośbie kobiety powiedziały wprost, że nie
      zgadzają się na uchylenie okna ze względu na dzieci (?), ja
      przeniosłam się do innej sali, gdzie okno było otwarte na oścież, a
      rano przy obchodzie słyszałam jak dr opierdziela kobiety z sali obok
      za zaduch i zarządza otwarcie wszystkich okien big_grin

      Mam też znajomych, co nigdy nie otwierają okna bo boją się, że kot
      im zwieje. Nawet go nie uchylają, bo przecież koty to sprytne
      zwierzęta, wizyta u nich to koszmar. Jak już doprosimy się uchylenia
      okna, to potem słyszymy, że gospodynię przewiało...



    • chococino Re: lęk przed świeżym powietrzem ;) 28.05.10, 20:06
      Tak, tak zgadzam się. Gdy leżałam w szpitalu w kwietniu, kiedy na dworze był
      niemal upał, dziewczyny leżały w grubych dresach i skarpetach, a każda próba
      uchylenia okna kończyła się tekstem: zawieje nas. W pracy podobne: nie można
      otwierać okna, bo jak wchodzą do pokoju ludzie to jest przeciąg (?).
    • kawad Re: lęk przed świeżym powietrzem ;) 30.05.10, 20:36
      Ja miałam nieszczęście w szpitalu dwa razy leżeć (z powodu porodu). Pierwszy syn
      urodził się w sierpniu, gorąco było jak chole.... ale okna były pozamykane. Ja
      otwierałam ale nawet piguły kazały zamykać bo się dzieci przeziębia (na dworze
      ze 30 stopni było). Drugi syn urodził się w styczniu, w sali było upalnie
      (grzeją w tych szpitalach jak nawiedzeni) i tylko czasem udało mi się wywietrzyć
      salę (no bo jak to, zimą okna otwierać !!!) Co za ludzie...
    • nunia01 Re: lęk przed świeżym powietrzem ;) 30.05.10, 20:55
      Ze szpitala w kwestii otwierania okna mam doświadczenia wprost przeciwnesmile
      Matko, co myśmy wyprawiały żeby pokój przewietrzyć. Nie dało się uchylić okna,
      bo mróz i głowy 10 cm od okna, to jednak niezbyt dobre połączenie. Ale scenki w
      stylu cztery baby na korytarzu, koczujące pod drzwiami pokoju, a w pokoju
      otwarte okno wprawiały w niemałe osłupienie pielęgniarkismile
      Kiedyś w pracy siedziałam przez zimowe miesiące dokładnie między dwoma
      uchylonymi oknami, bo panom, z którymi pracowałam było gorąco. Po zmianie pokoju
      kolejna zima była weselsza, ze względu na pęknięcie w ścianie budynku w pokoju
      było bardzo zimno i mieliśmy zapewnioną wentylację pomimo zamkniętych okiensmile
      Jak nie da się przekonać towarzystwa do otwarcia okna, to cierpię w milczeniusmile
    • mniemanologia Re: lęk przed świeżym powietrzem ;) 30.05.10, 21:03
      W pracy mieliści w pokoju dwie frakcje: smrodolubków i zimnolubków.
      W zależności od tego, kto w danej chwili stanowił większość (wiecie,
      bo ludzie na spotkania chodzili czy łazili po firmie) - otwieraliśmy
      lub zamykaliśmy okna.
      Latem pozamykane okna w domu chronią nas przed ciepłym powietrzem i
      owadami.
    • malgosiek2 Re: lęk przed świeżym powietrzem ;) 30.05.10, 22:35
      Dopiszę do tego jeszcze mamuśki z małymi dziećmi.
      Ciepło,niewielki wiaterek,a maluchy okutane w czapki naciągnięte na
      uszy,przykryte osłonką na wózek+postawiona budka.
      Zaduch w wózku z braku cyrkulacji powietrza pewny.
    • daga_j Re: lęk przed świeżym powietrzem ;) 31.05.10, 08:19
      Nie. W szpitalu zawsze trafiałam na kobiety lubiące przewietrzyć pokój. W
      przedziałach pociągowych sama nie lubię otwartego w czasie jazdy, bo wieje na
      kogoś albo jest za głośno. Ale na każdej stacji otwieram i wietrzy się.
      Oczywiście jak bywa gorąco to i w czasie drogi otwieram ale tak by na nikogo nie
      wiało, choć zazwyczaj ostatnimi laty to jeździmy sami w przedziale (dla matek z
      dziećmi) to robię jak mi się podoba i możemy zamieniać się miejscami by nikomu
      nie wiało.
    • default Re: lęk przed świeżym powietrzem ;) 31.05.10, 08:54
      Ja też mam męża co zamyka obsesyjnie okna smile Ale tylko w sezonie
      grzewczym, bo jak twierdzi "nie po to za drogie pieniądze ogrzewamy
      dom, żeby potem to ciepło wypuszczać". No poniekąd ma rację...Latem,
      kiedy nie ogrzewamy, okna mogą być otwarte choćby i całą dobę.
      W szpitalu ostatnio byłam zimą, bez trudu osiągnięto kompromis -
      otwierałyśmy okna wychodząc na posiłki i zamykałyśmy wracając, efekt
      przewietrzenia był, a nikomu nie wiało smile
Pełna wersja