nimi79
04.06.10, 13:49
Wiem, nie mój cyrk, nie moje małpy, może nie powinnam sie wtracac,
ale strasznie mi żal mojego szwagra, brata mojego męża. Sama jestem
jedynaczką, a jego strasznie lubie i traktuje jak swojego brata.
Mój szwagier ożenił sie po 5 latach razem 4 lata temu, po roku sie
niestety rozwiódł, przeżył to bardzo, a zwłaszcza czas po ślubie jak
sie męczył z zona, która miala od samego ślubu pretensje o jedna
sprawe (troche tu moi tesciowie zawinili, troche przez nich ,ale nie
w tym rzecz) Rozwiodł sie.
Chwile później (dosłownie juz w trakcie rozwodu) zaczął sie spotykac
z dziewczyna o 7 lat młodszą od siebie. Jest z nia juz ok 2 lat, od
roku razem mieszkają i ja wiem ze on jest nieszczesliwy. Jak na
jakis czas zwierza mi sie, dzwoni pisze smsy, ze co on ma zrobic, z
z ta nowa cały czas sa awantury ze nic w domu nie robi, ze nie maja
o czym ze soba rozmawiac, ze raz sie spotkał z zona i ze chyba sie
dalej kochaja, ale ta chyba tez kocha, ze z zona mu sie super
rozmawialo i sie rozumieli, ze teraz na wiele rzeczy inaczej patrzy
i rozumie ja, itd...
Chciałby tez miec juz bardzo dziecko i załozyc prawdziwa rodzine,
ale tej nowej dziewczynie sie do tego nie spieszy, a z tego co wiem
ledwo herbate umie sobie zrobic.
Jak sie mnie pyta co ma zrobic to mowie zawsze to samo, ze powiniem
odpowiedziec sobie na pyt czy ja kocha czy ktorakolwiek naprawde
kocha ( bo sadze ze niestety nie), i nie marnowac ani jej ani
swojego czasu, bo lata mu leca, a bedac z ta dziewczyna nie ma duzo
okazji znalezc kogos odpowiedniego.
Wiem ze nie jest szczesliwy a nie chce byc sam, nie chce jej
skrzywdzic ( to tez jest wazne bo woli byc nieszczesliwy niz kogos
skrzywdzic, taki typ człowieka).
I tak mi go żal. Wiem ze mu nie moge pomoc bo ja, zycia za niego nie
przeżyje. Moze Wy macie jakies rady kobitki. Facet niby
mądry,wykształcony, super przystojny, prawie 32 lata, a taki
nieporadny życiowo