nie radzę sobie, jak pomóc SOBIE?

14.06.10, 12:58
Jestem mamą 17 miesięcznego chłopca. Pracuję na pełny etat. Synek
jest w dzień pod opieka moich dziadków. Starsi ludzie ale żywotni.
Trochę go rozpieszczają. Nie działają moje argumenty na nich. A
synkowi u nich chyba dobrze bo prawie "wszystko" może. Ja po
powrocie z pracy jestem tak potwornie zmęczona że nie mam siły
naprawiać błędów wychowawczych. Wszystko jest na mojej głowie,
rodzice i teściowie daleko, mąż ciągle w rozjazdach, jestem sama i z
nikąd pomocy. Wpadliśmy więc w błędne koło, ja zapracowana i
zmęczona nie mam siły na staranne zajmowanie się dzieckiem a on
przez moje nieróbstwo trochę (nie wiem jak to delikatnie nazwać,
żeby mnie tu nikt nie zlinczował) zniegrzeczniał. Wiem, że to moja
wina że tak mam, bo to rodzice wychowuja dzieci, nie mam więc
absolutnie pretensji do dziecka, nie mówię że jest niedobre. To ja
potrzebuje pomocy, podpowiedzi jak pogodzić wszystkie obowiązki z
wychowaniem dziecka. Trochę mnie to wszystko przerosło i nie wiem
jak radzą sobie ze wszystkim inne mamy. Dodam, że mam jeszcze nocny
problem, synek budzi sie od 1 do kilku razy w ciągu nocy i bardzo mi
sie te nieprzespane noce odbijają, a on nie chce spać ze mną, od
urodzenia śpi sam więc muszę do niego wstawać, podac smok albo mleko
albo pogłaskać po głowie albo poprostu być. Jak nie wstane to się na
tyle rozbudza (płacze), że nie śpi do rana.
Zarzuciłam juz gotowanie (dla samej siebie się nie opłaca tracić na
to czasu), góra prasowania wzrasta.
Ale nadal nie mogę się zmotywować do tego by aktywnie się nim zająć
i wprowadzić w życie wszystkie swoje założenia. Wymyśliłam sobie
nawet takie zajęcia na które chciałabym z nim chodzić, nie wiem
dokładnie na czym polegają ale są to jakieś zabawy dostosowane do
jego wieku w klubie typu edukado (zajęcia i zabawy z psychologiem
dla dzieci i rodziców). Może to mnie nauczy jak mam się z nim bawic
i nim zajmować.
To mnie naprawdę przerosło. A jak inne mamy radzą sobie ze wszystkim?
    • verdana Re: nie radzę sobie, jak pomóc SOBIE? 14.06.10, 13:31
      Nie radzą sobie.
      Odpuść. Za rok dziecko może iść do żłobka czy do przedszkola, bedzie
      starsze, Ty odpoczniesz. Najgorsze jest to, ze Twoje dziecko
      najwyraźniej nie ma ojca - i tu ja bym się zastanowiła, czy nie
      istnieje jakieś pole manewru - zmiana pracy, większe zainteresowanie
      męza Toba i synem.
      A przede wszystkim nie wymagaj od siebie za dużo. Gdy piszesz
      o "nieróbstwie" to mnie się nóż w kieszeni otwiera. Powinnaś mysleć
      o sobie, jako o przepracowanej kobiecie, a nie jako o kimś, kto
      powinien znacznie więcej - i nie moze sobie wybaczyć, ze nie jest
      robotem. Nie wynajduj sobie dodatkowych zajęć "obowiazkowych" - masz
      czas, to pobaw się z synkiem, idź na spacer, rób to, co lubisz.
    • Gość: reni_78 Re: nie radzę sobie, jak pomóc SOBIE? IP: *.146.48.50.nat.umts.dynamic.eranet.pl 14.06.10, 14:25

      matka idealna NIE istnieje
      wybacz sobie zmęczenie, to błędne koło o którym piszesz
      jesteś człowiekiem, masz prawo do odpoczynku
      nie dogodzisz i sobie, i innym na raz
      bądź pozytywną egoistką, uśmiechnięta Mama więcej da dziecku niż
      udawacz chodzącej łagodności z dziwnym grymasem na twarzy
      pozwalaj na kontrolowaną samodzielność, chodzenie na pół kroku za
      człowiekiem męczy obie strony
      spójrz na niektóre tematy z perspektywy dziecka, czy przypadkiem nie
      znerwicowana kobita od siebie za dużo wymaga? policz do dziesięciu,
      spróbuj się wyciszyć; zbytnia bliskość i narzucanie swojej osoby,
      też może męczyć – jeśli dziecko u Pradziadków chodzi luzem, to nie
      jest nauczone ‘kleić się’ – żadna w tym Twoja wina, żadna zasługa

      klub to fajna odskocznia od codzienności, bycie razem z dzieckiem
      a może coś przeorganizować, by nie być w dzikim pędzie
      może masz możliwość cateringu w pracy, by wyjść prosto od Dziadków
      na trzy godziny na plac zabaw
      nie umrzesz z brudu jeśli podłogę umyjesz co trzeci dzień zamiast
      codziennie, i tak całymi dniami nie ma kto jej brudzić
      oszczędzisz czas nie prasując niektórych rzeczy dziecku, i tak
      pewnie chodzi w nich po domu i jest przebierany ze trzy razy dziennie
      są rzeczy, które w formie zabawy możesz robić razem z dzieckiem,
      choć będzie to trwało znacznie dłużej
      być może skończą się nocne pobudki, by upewnić się, że Mama jest
      obok, cała i tylko dla mnie...



      > Wszystko jest na mojej głowie...
      to dlatego 'siadasz' psychicznie... za dużo ciężaru nosisz na
      sobie... nie masz z kim pogadać /rodzice i teściowie daleko, mąż
      ciągle w rozjazdach/, by oswoić temat i spojrzeć na to z innej
      perspektywy...


      matka idealna NIE istnieje
      pogódź się z tym i nie wymagaj od siebie więcej niż jesteś w stanie
      z siebie dać - a mit o Matce Polce między bajki wsadź!


      Pozdrawiam serdecznie!
      i trzymam kciuki : )
      • verdana Re: nie radzę sobie, jak pomóc SOBIE? 14.06.10, 14:59
        Wiesz, nie umrzesz z brudu nawet myjąc podlogę raz na dwa tygodnie
        lub rzadziejsmile
        • kina82 Re: nie radzę sobie, jak pomóc SOBIE? 14.06.10, 15:32
          dzięki za krzepiące słowa, ale właśnie sie nasłuchałam, że ja to
          powinnam się cieszyć, bo i tak mam lekko, bo mam pralke
          automatyczną, pampersy, bo mam centralne ogrzewanie a nie piec na
          węgiel, słoiczki (i tak babcia gotuje dla małego więc to mi akurat
          zwisa). 30 lat temu tego nie było a za to był obowiązek pracy i
          kobiety wszystkie bez wyjątku pracowały. Fajnie co, usłyszeć cos
          takiego na pocieszenie.
          Do męża nie mam zarzutów, ze sie nie przykłada. On też się bardzo
          stara, wiele robi a mały za nim przepada, ale to wszystko jak jest w
          domu, a to ostatnio żadkość. Taki mamy kiepski okres finansowy, że
          mąż często wyjeżdża (prowadzi firmę i musi wszystkiego sam
          dopilnować). Wiem, że to wszystko minie, że synek wydorośleje, że
          męzowi się w firmie poukłada i będziemy wszyscy zadowoleni, wiem, że
          doczekam napewno takiego okresu. I to trzyma mnie przy życiu. Tylko
          własnie najbardziej nie rozumiem jak czytam w gazetach o tych
          kobietach pracujących na wysokich stanowiskach co to wszem i wobec
          rozgłaszają jak to łatwo połączyć prace zawodową z macieżyństwem.
          Tylko nikt nie mówi, ze one pewnie maja nianię 24 h, gosposię,
          sprzątaczkę itp. Mam nadzieję, że tak mają, bo jesli nie to nie
          wyobrażam sobie jak one tak lekko i łatwo godzą dom i pracę.
          Jeszcze raz dzięki za ciepłe słowa.
          • verdana Re: nie radzę sobie, jak pomóc SOBIE? 14.06.10, 15:45
            Kochana.
            Ja nie miałam przy pierwszym dziecku pralki, prałam ręcznie, mleko
            było na kartki(i nie rozpuszczalne, a do gotowania...), o pampersach
            nie słyszałam, sloiczkow nie było, miksera też nie, wszystko
            przecierałam przez sitko, w dodatku mieszkałam z mężem i dzieckiem w
            kawalerce - ale miałam pomoc rodziców (gdy mąż był w wojsku), a
            potem współudział męża w opiece nad dzieckiem. I w porównaniu z
            Twoją sytuacją, to ja miałam raj na ziemi.
            Żadnego obowiązku pracy wówczas nie było, bzdura. Byłu wprowadzone w
            latach 70-tych takie same urlopy wychowawcze jak dziś. Kit ci
            wciskają.
            Nie daj sobie wmowić, że masz lepiej.
            Owszem, da się połączyć pracę zawodową z macierzyństwem, ja się ma
            albo męża, ktory rownolegle z żoną zajmuje się dzieckiem, albo
            babcię, albo taka pracę, jak mam ja - nawet bez niani.
            Przy "normalnej" pracy - osiem godzin dziennie, bez pomocy, z
            malutkim dzieckiem raczej sie nie da...
          • laura_fairlie Re: nie radzę sobie, jak pomóc SOBIE? 14.06.10, 17:04
            >czytam w gazetach o tych
            > kobietach pracujących na wysokich stanowiskach co to wszem i wobec
            > rozgłaszają jak to łatwo połączyć prace zawodową z macieżyństwem.

            Prawdopodobnie stać je na nianię i panią do obsługi domu. wink
            Albo wykorzystują jakieś babcie do opieki nad dzieckiem, gotowania i
            sprzątania. Od razu jest więcej czasu i sił, chociażby w weekend,
            jak masz poprasowane, poprane, sprzątnięte i ugotowane.
          • mruwa9 kochana... 14.06.10, 21:28
            moge sie zalozyc, ze znakomita wiekszosc mam pracujacych mysli
            dokladnie tak samo, jak Ty, ze inne kobiety sa zaradniejsze,
            bardziej pracowite, lepiej zorganizowane, silniejsze, odporniejsze,
            maja dopieszczone i zadbane pod wszystkimi wzgledami dzieci i
            mieszkanie odpicowane na blysk. Otoz- zapomnij. Wieksozsc tych
            innych kobiet jedzie na tym samym wozku, co Ty i tez ma nieustajace
            wyrzuty sumienia, ze w domu balagan, ze za malo czasu spedza sie z
            dziecmi, ze na obiad nalesniki zamiast dwoch wykwintnych dan z
            deserem, itd itp.
            Oprocz tego, co pisala verdana, ustal sobie priorytety, podziel
            prace na te, ktore msuza byc zrobione, moga i wcale nie musza
            (zapomnij o prasowaniu na przyklad). Rozumiem,ze z przyczyn
            ekonomicznych redukcja wmiaru zatrudnienia nie wchodzi w rachube. A
            tak w ogole to w Twoim poscie czuje efekty dzialalnosci
            babc/dziadkow, ktorzy wpedzaja Cie w poczucie winy, ze niby tak
            powinno byc Ci latwo, a mimo to jest tak ciezko..
    • malgorzata-rafal Re: nie radzę sobie, jak pomóc SOBIE? 15.06.10, 10:38
      Nie martw sie ja mam tak samo praca od 8 do 16 dziecko u niani od 8-16 a na
      nogach od 5:30 (bo maly tak wstaje do) do 23-24. Jestesmy zdani tylko na siebie.
      I po roku czasu oszukiwania siebie ze dam rade wszystko sama poddalam sie. Byl
      kryzys malzenski bo maz nie wiedzial o co ja mam do niego zal. A chodzilo o to
      ze wszystko bylo na mojej glowie zabawa z dzieckiem sprzatanie, gotowanie,
      pranie, prasowanie. Poddalam sie wyslalam meza z synem na 2 tyg. do rodziny do
      PL. Tam sie okazalo ze maz nie pozwalal nikomu robic rzeczy ktore ja robilam
      przy dziecku bo to jego obowiazek. I tak naprawde po powrocie porozmawialismy i
      teraz jest lepiej. Obowiazki mamy podzielone, ale w mieszkaniu i tak sie nie
      blyszczy bo tak po prostu sie nie da. A jesli dalej bedziesz sobie wmawiac ze
      musisz i to i to i jeszcze tamto to gwarantuje ci w przyszlosci wizyte u
      specjalisty. Tak jak juz ktos wczesniej napisal zrob sobie liste co musi byc
      zrobione codziennie, co mozna 2x w tygodniu a co raz w m-cu. I odrazu bedzie
      lepiej. I jeszcze jedno zadbaj o siebie, wykombinuj sobie chociaz 1dzien w
      miesiacu tylko dla ciebie. Umow sie z kolezankami idz do kina. Mi to w duzej
      mierze pomoglo. Pozdrawiam
      • malgorzata-rafal Re: nie radzę sobie, jak pomóc SOBIE? 15.06.10, 10:40
        Dodam jeszcze ze moj synek ma 18 m-cy takze wiem co teraz mozesz przechdzic.
        Energia niesamowita, czasami juz z samego rana ze mnie ja spusci do cna a tu
        caly dzien prze de mna.
    • Gość: j. Re: nie radzę sobie, jak pomóc SOBIE? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 15.06.10, 14:23
      hm... ja bym powiedziała, że jak masz możliwość i przede wszystkim CHĘĆ to
      mogłabyś zrobić przerwę w pracy i zająć się dzieckiem, skoro mąż pracuje, a
      drugie wyjście to oddanie dziecka pod opiekę osoby, której metody wychowawcze
      odpowiadają Tobie (np niania). Bo żłobek to bym raczej odradzała. A od 3 lat
      dziecko do przedszkola. A zmęczenie... no cóż chyba każda matka je odczuwa, a
      szczególnie jeśli musi sama zajmować się dzieckiem, ja Cię rozumiem, bo ja
      wychowuję sama (ojciec dziecka nie kontaktuje się nawet)
      • kina82 Re: nie radzę sobie, jak pomóc SOBIE? 15.06.10, 22:58
        no właśnie ze względów finansowych nie moge odpuścić sobie pracy, na
        nianię mnie nie stać, mieszkam w Warszawie a tu niania bierze 2000
        zł za m-c. A poza tym może to przerażające to w pracy mogę się
        spokojnie napić kawy, a jak bym siedziała z dzieckiem w domu to na
        taką przyjemnośc nie miałabym czasu. A w ogóle to bym popadła w
        wielką depresję bo wtedy bym miała poczucie, że właśnie muszę więcej
        robić bo nie pracuję czyli siedzę bezproduktywnie.

        Dziś byłam z młodym w tym klubie na tych zajęciach, nawet go
        zainteresowały, malował farbami, wykonywał polecenia, całkiem nieźle
        sobie radził, był zadowolony. Ale jak wróciliśmy do domu to znów był
        maruda. A ja nie poszłam jak zwykle do zajęć domowych tylko starałam
        mu sie poswięcić czas do wieczora, bawiłam się z nim, robiłam
        podobne zabawy jak w tym klubie ale on po 5 minutach się nudził i
        rzucał po podłodze. Nie wiem co we mnie jest nie tak albo co jest
        nie tak w tym mieszkaniu, że wywołuje w nim takie reakcje. Jak idzie
        do dziadków to jest ok.
        • verdana Re: nie radzę sobie, jak pomóc SOBIE? 15.06.10, 23:10
          Wszystko jest OK.
          Żadne dziecko nie bawi się grzecznie cały czas. Trochę się pobawi,
          trochę pomarudzi. Jest za mały, aby bawić się długo, jest zmęczony -
          to marudzi.
          Mam ponure podejrzenia, ze dziadkowie opowiadają Ci bajeczki, jakim
          to u nich jest słodkim i nigdy nie placzacym chłopczykiem, bo oni
          POTRAFIĄ. A Ty przeciez nie wiesz, iile czasdu tam marudził i
          plakał.
          Poszukaj żłobka, zanim dziadkowie totalnie Cię zdołują. (Ps. ja
          nawet na macierzyńskim nie wytrzymałam, swietnie Cię rozumiem).
        • ada828 Re: nie radzę sobie, jak pomóc SOBIE? 15.06.10, 23:55
          Wydaje mi się, że wymagasz od siebie za dużo, jeśli chodzi o "aktywne
          zajmowanie" się dzieckiem. Półtoraroczniak jest przede wszystkim
          zainteresowany tym, co dzieje się wokół niego. Krzątaj się i przy
          okazji znajdziesz zajęcie dla niego, usiądź i z tej perspektywy znajdź
          coś nowego dla niego.Wiem, nie zawsze się udaje, ale ten okres minie.
        • mmk9 Re: nie radzę sobie, jak pomóc SOBIE? 16.06.10, 08:47
          kina82 napisała:

          > A poza tym może to przerażające to w pracy mogę się
          > spokojnie napić kawy,

          jakie tam przerazające, ciesz się tą kawą z czystym sumieniem

          A ja nie poszłam jak zwykle do zajęć domowych tylko starałam
          > mu sie poswięcić czas do wieczora, bawiłam się z nim, robiłam
          > podobne zabawy jak w tym klubie ale on po 5 minutach się nudził i
          > rzucał po podłodze. Nie wiem co we mnie jest nie tak albo co jest
          > nie tak w tym mieszkaniu, że wywołuje w nim takie reakcje

          Może wyczuwa w Tobie napięcie i to, ze wciąz myślisz o tym prasowaniu,
          albo o "celach wychowawczych" Może maly potrzebuje nie wciąz nowych
          zajęc tylko zwyczajnie kontaktu z Tobą ? Poprzytulać się, poturlać
          razem po tej podlodze ? Dzieciak w tym wieku jest okropnie męczący,
          opieka nad nim polega glównie na pilnowaniu, żeby sobie krzywdy nie
          zrobił. mam nadzieję, ze nie zabraniasz mu "ze względow wychowawczych"
          robic balaganu, grzebać po szafkach /no, nie z kieliszkami/, rozwalac
          stare pudla czy książki. nie ma obawy, nie zostanie mu to na cale
          życie. Tak sobie właśnie pomyślalam, że jak za bardzo chcesz sama byc
          idealna, tak za bardzo wymagasz od Mlodego "grzeczności" niestosownej
          do wieku.
    • Gość: iska Re: nie radzę sobie, jak pomóc SOBIE? IP: *.palloys.com.pl 16.06.10, 14:31
      Ja ci nie pomogę, ale pocieszę cię że nie jesteś jedyna. Też mam
      taki dylemat, muszę pracować a czuję że wychowanie moich dzieci jest
      w rękach beznadziejnej babci. Po południu nie mam już sił na nic.
      Mój mąż mówi mi na pocieszenie rób tyle ile jesteś w stanie zrobić.
      I tak się pocieszam - robię tyle ile mogę. sad
      Nie mogę zrezygnować z pracy i nie mogę być z dziećmi- czyli musimy
      trwać w tym i starć się dać z siebie jak najwięcej.
    • Gość: domza2 Re: nie radzę sobie, jak pomóc SOBIE? IP: *.rzeszow.vectranet.pl 17.06.10, 13:21
      Już za chwilę dziecko pójdzie do przedszkola, kawę będzie można
      wtedy pić bez przeszkód, dziadkowie nie będą się wtrącać i wszystko
      wróci do normy, tylko jedno małe ALE - dziecko już nigdy więcej nie
      będzie mieć 17 miesięcy...

      Wszystko jest kwestią ustalenia priorytetów. Jeśli wybrałaś
      świadomie pracę (bo oprócz musu jest tam więcej wolności - jak
      czytam z Twoim wypowiedzi, apropos` przy dziecku można się nachlać
      kawy do woli, wierz mismile to musisz liczyć się z tym, że w jakimś
      stopniu ucierpi na tym inna sfera twojego życia. Wszystkich srok za
      ogon łapać się po prostu nie da.

      Jeśli dziecko jest pod opieką dziadków, którzy cały dzień zajmują
      się nim, jak mniemam, nieodpłatnie, to zwracać im uwage na "błędy
      wychowawcze" chyba niezbyt wypada...Wypada, kiedy się płaci - niani.
      Ja bym była im przede wszystkim wdzięczna, dla nich to chyba spory
      wysiłek, jak piszesz to Twoi dziadkowie, więc już starsi ludzie.
      I skąd to przypuszczenie w niektórych wypowiedziach, że u dziadków
      dziecko płacze, tylko oni o tym milczą. Może ma się świetnie,
      spędzając z nimi tyle czasu, musiała się między nimi nawiązać więź -
      to chyba naturalne. Ja bym się bała, że za chwilę ta więź będzie
      większa z nimi niż ze mną.

      Na pewno nie jest Ci łatwo... - jak wielu, jeśli nie wszystkim
      mamom. Jedne idą do pracy i tęsknią za dzieckiem, inne zostają z
      dzieckiem, tęskniąc za inną aktywnością. Wszystkie się z tym
      borykamy.
      Może poprzestawiaj priorytety, jakieś akcenty, co przyniesie Ci
      więcej satysfakcji. Właśnie takie wspólne chwile z dzieckiem, są
      bardzo ważne. A że marudzi, zapewne marudzi w wielu momentach,
      których Ty nie widzisz. Niesttey, na czas kiedy właśnie jesteś z
      dzieckiem nie "włączy" ono wyłącznie dobrego humoru. To tylko my
      dorośli tak umiemy.
      Pozdrawiam
      • verdana Re: nie radzę sobie, jak pomóc SOBIE? 17.06.10, 14:36
        Zawsze wybierałam pracę. Nic, zaręczam, nie ucierpiało.
        • kina82 Re: nie radzę sobie, jak pomóc SOBIE? 18.06.10, 13:59
          dzieki jeszcze raz za wszystkie opinie i słowa. Ja nie należe do
          osób jakos nadmiernie ambitnych, naprawdę dobrze mi sie siedziało w
          domu przez rok z synkiem, synek był wtedy spokojny, grzeczniutki,
          nie zapłakał nawet przez moment. Ale sytuacja zyciowa sprawiła że
          musiałam pójść do pracy. I chyba własnie moje dziecko na tym
          ucierpiało, albo to tylko zbieg okoliczności i poprostu wszedł w
          taki marudny etap w który wszedłby tak samo jakbym nie pracowała.
          Kiedys sie mogłam spokojeni przy nim napic kawy, teraz juz nie i nie
          chce dochodzić czy to wina tego że pracuje czy taki wiek. Ale od
          kilku dni inaczej podchodze do sprawy, dzieki wam. Poświęcam mu czas
          nie zwracając uwagi na to że nie gram z nim w gry edukacyjne,
          poprostu z nim jestem, siedzimy na podłodze, rzucamy sobie piłką,
          albo odkurzamy razem. Wcale nie jest jakos lepiej, jego zachowanie
          nei zmieniło się drastycznie, nadal jest złośnik i marudka, ale
          wczoraj usnął sam połozony w łóżeczku, zawsze musiał się kitłasić ze
          mną na kanapie. Może jednak zaczyna się jakis postęp.
          Mi nie chodzi o to, żeby byc idealną, od syfu w domu nikt nie umarł
          ale jak czytam na tych wszystkich forach o jedzeniu czy wychowaniu,
          że matki to daja czekoladę raz w miesiącu (taki akurat skrajny
          przykład wybrałam) albo siedzą z dziećmi kilka godzin dziennie
          pracując nad ich rozwojem to się zastanawiam czemu ja nie mam czasu
          i siły na to wszystko i mam wyrzuty sumienia, ze moje dziecko przeze
          mnie będzie gorsze.
          • Gość: reni_78 Re: nie radzę sobie, jak pomóc SOBIE? IP: *.147.119.69.nat.umts.dynamic.eranet.pl 18.06.10, 15:14

            pracowałam kiedyś na open-space z około 80ma babami
            uwierz mi, codziennie słyszałam dużo większe bzdury niż Ty czytasz
            olej to!
            to nie konkurs piękności ; )


            pomyślałaś o tym, że dziecko które je czekoladę zawsze 10go dnia
            miesiąca może: jeść kostkę lub jeść całą tabliczkę, na codzień pić
            woda+cukier+'aż'20%jabłek-rozcieńczanie /bo wypłucze witaminki z
            soczku/ i jeść po dużej paczce chipsów ??? o tym Mama nie napisze!,
            bo wątek 'jak często czekolada'...

            pomyśl czasem o tym w ten sposób i wyluzuj

            bo dojdziesz do tego, że przeczytasz, jak się 'pozbyć' marudy dając
            mu setę i zaczniesz się zastanawiać, czy dobrze czynisz, swojemu tej
            sety nie podając, taka zła matka co znęca się nad przemęczonym
            dzieckiem patrząc bezradnie z pół godziny jak się plącze po pokoju
            nie mogąc sobie znaleźć miejsca...

          • mruwa9 a propos zabaw edukacyjnych 18.06.10, 17:04
            dla dziecka rownie atrakcyjne i rozwijajace, jak zabawy
            dydaktyczne, moze byc wspolne obieranie ziemniakow czy ladowanie
            prania do pralki. Daj dziecku sciere i niech macha po stole, daj
            miske metalowa czy plastikowa, drewniana lyche i niech gotuje z
            toba. W ten sposob masz wszystko zaliczone: I SPRZATANIE, I
            ZAJMOWANIE SIE DZIECKIEM. Sorry za capslock, wlaczyl sie niechcacy.
            U nas swietnie dzialal kojec w pomieszczeniu, w ktorym przebywalam
            najczesciej (kuchnia, pokoj dzienny), moglam wsadzic dziecko i do
            niego gadac, jednoczesnie zajmujac sie innymi pracami.
    • Gość: domza2 Re: nie radzę sobie, jak pomóc SOBIE? IP: *.rzeszow.vectranet.pl 18.06.10, 16:16
      Kina! Rok z dzieckiem to bardzo wiele dla jego rozwoju i te
      podwaliny położyłaś. Ja osobiście nie chciałam Cię zasmucić, moze
      moja odpowiedź bardziej się odnosiła do niektórych postów w
      odpowiedzi niż do Twojego.
      Dobrze pisze poprzedniczka, że musisz dzielić na 10 takie posty,
      jakie czytasz, o kilkugodzinnym rozwoju, itp. Nie jestem ekspertem,
      ale "kitłaszenie" się na kanapie, przytulanie, gryzienie, bawienie,
      my mówimy "kitraszenie" to jest co misie lubią najbardziej. Pamiętam
      to jeszcze z dzieciństwa. Na takie chwile z rodzicami czekało się
      najbardziej, a kiedy mama postanawiała nas "rozwijać" to zwiewałyśmy
      gdzie pieprz rośniesmile)
      Nie daj się zakompleksiać postami typu "czekolada". W ogole nie daj
      się zakompleksiaćsmile Trzymaj sięsmile
    • epreis Re: nie radzę sobie, jak pomóc SOBIE? 20.06.10, 01:54
      mogę się podpiąć?!
      ja nie pracuję,mam męża marynarza i duecik - sympatycznego,rozsądnego prawie 5latka i wesołą,robzrykaną 2latkę.

      kariera przedszkolaka trwała krótko,za radą psychologa odpuściłam.

      siedzę z nimi w domu już te prawie 5 lat,właściwie sama.
      mąż gdy wraca bardzo mi pomaga ale co z tego?!
      od roku tęsknie za samotnośćią,źle mi z tym...bo już na nich wszystkich patrzec nie mogę.
      nie chce mi się chodzić spać (jak widać) bo jak sobie pomyślę,że wstanę i znów będę próbowała wykombinowac jak posprzątać,ugotować obiad,wyjść z nimi na spacer i wpasować poobiednią drzemkę...
      o prasowaniu nie wspomnę..
      mam wrażenie,że każda chwila jest kradziona-na wszystko i dla wszystkich.
      prasując myślę- a może zamiast tego lepiej umyć podłogę, zmywając- cholera chciałabym się z nimi pobawić...
      idę do parku,wracam robiąc zakupy,wchodze do domu i...mam chwile na ugotowanie obiadu a głowa tak nawala,że tylko o kawie marzę...
      bawie się z dziećmi i...nie mam tej radochy bo patrzę na ten bałagan w koło i.....szlag mnie trafia.
      nie jestem pedantką ale czasem wstyd wpuścić kogoś do domu gdzie wszędzie leżą jakieś rzeczy....
      sprzątam i źle mi, bo czuję się okropnie myślać,że ich zaniedbuje....
      siedzę,piję kawę,czytam książkę lub oglądam telewizor - taki ze mnie leń,mogłabym COŚ zrobić...
      i tak w kółko!

      chodzę sfrustrowana,zła jak osa i...wcale nie dziwię się dzieciom,że przestały być grzeczne....
      sama bym taka była...
      jestem na siebie zła bo....
      no bo nie umiem znaleźć rozwiązania.....
      • malgorzata-rafal Re: nie radzę sobie, jak pomóc SOBIE? 21.06.10, 10:17
        No a ja wlasnie znalazlam rozwiazanie z takiej sytuacji. Tylko z ta roznica ze
        moj maz jest w domu codziennie. ale zrobilam sobie taki podzia co kiedy.
        Przeciez nie da sie codziennie odkurzac mieszkania i wycierac podlug na mokro po
        8 godz. pracy + 2godz. rano na wyszykowanie siebie i dziecka i dojazd. Takze
        kurze w piatek odkurzanie w sobote prasowanie w piatek lub sobote jak mlody spi.
        Zmywanie to dzialka meza choc nie zawsze, gotowanie raz na dwa dni, a jak sie da
        wiecej ugotowac to do zamrazarki i jest na jeszcze jeden dzien awaryjny. Dobry
        plan i checi. Nie mowie ze dom bedzie sie swiecil z czystosci ale jest lepiej.
        Pozdrawiam i zycze powodzenia.
Pełna wersja