Ciężko mi

14.06.10, 17:29
Miałam w planach rozwód za jakiś czas, o czym mąż był poinformowany,
a teraz on ma raka i domaga się czułości, ciepła miłości a we mnie
od lat tego nie ma, o co zresztą sam się postarał. On pozostaje z
poczuciem krzywdy, ja myślę o sobie - zimna suka.....płakać mi się
chce.
    • zawszexyz Re: Ciężko mi 14.06.10, 17:35
      ja mysle , ze nie mozesz zmuszac sie do uczuc , ktorych nie
      odczuwasz, i nie mozesz o sobie zle myslec z tego powodu. Przeciez
      nic na to nie poradzisz , a z mezem porozmawiaj, ze mozesz mu
      wspolczuc itp ale milosci nie moze od ciebie oczekiwac, przeciez
      wiedzial jak sytuacja wygladala zanim zachorowal.
    • gryzelda71 Re: Ciężko mi 14.06.10, 17:41
      Współczuje i planów(pamiętam co pisałaś)i choroby męża.Ech życie.
    • cherry.coke Re: Ciężko mi 14.06.10, 17:44
      Bardzo wspolczuje. Trzymaj sie. Czy on ma szanse z tego wyjsc?
    • kawka74 Re: Ciężko mi 14.06.10, 17:46
      Miłości wykrzesać na zawołanie się nie da i nikt od Ciebie tego wymagać nie może.
      Pogadaj z nim, jeśli możesz, wysłuchaj, ale musi mieć świadomość, że żoną mu już
      raczej nie będziesz.
      • kawka74 Re: Ciężko mi 14.06.10, 17:47
        A, czy diagnoza jest pewna? Jak wygląda sytuacja?
        • joanna35 Re: Ciężko mi 14.06.10, 18:07
          Na ten moment mąż jest po zabiegu, zna nazwę, trwa poszukiwanie
          przerzutów. Fizycznie jest w dobrym stanie - nie może dźwigać
          ciężarów - co zrozumiałe, są problemy z gojeniem się rany
          pooperacyjnej, ale poza tym ok.Psychicznie też nie jest najgorzej,
          oczywiście boi się, ale natężenie strachu jest takie, że nie wpływa
          na normalne funkcjonowanie. Co do szans - to podobno są duże, ale z
          nastawieniem mojego męża nawet 100% statystyczna wyleczalność nie
          gwarantuje happy endu.
    • czar_bajry Re: Ciężko mi 14.06.10, 18:05
      owszem płacz ale nad sobą.
      Co kolwiek zrobisz/nie zrobisz to zawsze ktoś będzie nieszczęśliwy. Zostaniesz
      nieszczęśliwa będziesz Ty, odejdziesz to nieszczęśliwy będzie mąż a Ty
      zostaniesz uznana przez otoczenia za wredną sukę.
    • lola211 Re: Ciężko mi 14.06.10, 18:22
      To bardzo trudna sytuacja.Nie wiem, co musialby mi zrobic w zyciu
      facet, bym zostawila go w takiej chwili.Z pewnoscia czułabym sie z
      tym zle, wiec z egozimu staralabym sie przy nim po prostu byc.By nie
      miec wyrzutów sumienia.
      No ale to kwestia indywidualna.
      • joanna35 Re: Ciężko mi 14.06.10, 18:37
        Długo się zastanawiałam czy na potrzeby tego wątku nie założyć
        nowego konta, ale doszłam do wniosku, że nie chce mi sie grzebać w
        przeszłości, a zainteresowane osoby mają szansę doczytać sobie w
        archiwum co nieco na mój temat. Lolu, ja nie planuję rozwodu ze
        skutkiem natychmiastowym. Kiedyś pisałam o planie pięcioletnim,
        który miał się zakończyć rozwodem o ile mój mąż nie zastanowi się
        nad sobą i nie podejmie satysfakcjonujących mnie działań. Nawet
        gdybym była zdecydowana już wnosić pozew o rozwód to w związku z
        zaistniałą sytuacją odłożyłabym swoje plany na zaś - w końcu nie po
        raz pierwszy, w tym temacie osiągnęłam mistrzostwo świata. Nie w tym
        rzecz. Przejęłam wszystkie obowiązki męża, towarzyszę mu w miarę
        możliwości podczas pobytu w szpitalu, badań itp. wysłuchuję,
        pocieszam jak umiem, choć pewnie nie tak jak on by chciał. I
        naprawdę mi go żal - człowiek chory na raka potrzebuje bliskości,
        przytulenia, zaopiekowania, użalenia się - nie wiem czego jeszcze, w
        każdym razie ma pełne prawo do swoich uczuć i do oczekiwania ich
        spełnienia, a ja trzymam dystans. I nie rozumiem jak po latach
        traktowania mnie jak skrzyzowania darmowej służacej z meblem,
        ignorowania moich potrzeb i uczuć mąż może oczekiwać, że ja stanę na
        wyskości zadania? A z drugiej strony mam wyrzuty sumienia, że mnie
        na to niestać.
        • lola211 Re: Ciężko mi 14.06.10, 18:49
          A z drugiej strony mam wyrzuty sumienia, że mnie
          > na to niestać.

          Ja sobie tłumacze, ze po prostu nie mam wpływu na własne uczucia-
          rządza sie wlasnymi prawami, odzywaja sie niezaleznie od mojej
          swiadomosci.A skoro tak, nie ma w tym mojej winy.
        • kawka74 Re: Ciężko mi 14.06.10, 18:50
          Przejęłam wszystkie obowiązki męża, towarzyszę mu w miarę
          > możliwości podczas pobytu w szpitalu, badań itp. wysłuchuję,
          > pocieszam jak umiem,

          jak po latach
          > traktowania mnie jak skrzyzowania darmowej służacej z meblem,
          > ignorowania moich potrzeb i uczuć mąż może oczekiwać, że ja stanę na
          > wyskości zadania?

          Stanęłaś na wysokości zadania.
          Nie masz obowiązku zmuszać się do uczuć, których, jak już pisałam, wykrzesać na
          zawołanie się nie da.
          Życie z człowiekiem chorym na raka, bez względu na stopień zaawansowania choroby
          i etap leczenia, to ciężki kawałek chleba. W normalnych warunkach byłoby Ci
          trudno, a teraz jest trudno podwójnie.
        • kobieta_z_polnocy Re: Ciężko mi 14.06.10, 18:57
          I nie rozumiem jak po latach
          > traktowania mnie jak skrzyzowania darmowej służacej z meblem,
          > ignorowania moich potrzeb i uczuć mąż może oczekiwać, że ja stanę na
          > wyskości zadania?

          Odpowiedź jest prosta: bo ludzie to egoiści. Nawet (a może zwłaszcza) kiedy
          przechodzą ciężką chorobę bądź grozi im coś jeszcze gorszego.
          Sama zresztą piszesz, że twój mąż żąda. Tak się czasem zachowują nawet kochający
          ludzie, a ty się dziwisz reakcji męża...
          Nie rozumiem po co masz się zmuszać do uczuć, które nie istnieją. Skoro
          jesteście małżeństwem i nie zanosi się na zmiany, to oferuj wsparcie logistyczne
          - pomoc w szpitalu, odzież, lektura, sprawy praktyczne - i nic poza tym. Sam
          fakt choroby - choćby ciężkiej - nie oznacza, że twojemu mężu należy się nagle
          miłość, na którą sobie nie zasłużył. Skoro on się nie zmienił, to czemu sytuacja
          miałaby być inna.
        • echtom Re: Ciężko mi 14.06.10, 19:21
          Rób jak najlepiej to, na co Cię stać, nie daj się szantażować emocjonalnie i nie miej wyrzutów sumienia. Wiem, łatwo powiedzieć, sama to ćwiczę od paru lat w relacji z mamą i dopiero od niedawna mi się udaje, ale warto. Trzymaj się, pozdrawiam.
    • attiya Re: Ciężko mi 14.06.10, 18:25
      skoro jest już po operacji, to może jednak powalcz o swoje lepsze jutro
      jeśli z nim zostaniesz a choroba się odnowi, to za kilka lat - czego nie życzę
      - on umrze, to ty może też już nie będziesz miała siły zrealizowania planów.
      Poza tym, patrząc z drugiej strony, to znam mężczyzn, którzy mimo choroby żony
      odeszli od niej, założyli nowe rodziny i są szczęśliwi. I nie kierowali się
      współczuciem, tylko myśleli o przyszłości. Wiem, że wg niektórych kobiety z góry
      mają mieć zakodowane poświęcenie w imię szczęścia innych, same tego nie zaznając.
      Może jednak zawalcz o szczęście, bądź jednocześnie w miarę możliwości podporą i
      pomocą dla jeszcze obecnego męża ale nie przekreślaj własnych planów. Z tego co
      pisałaś, to on tego nie doceni,jeśli zostaniesz z nim, zapewne uważa, ze jemu to
      się należy.
      Życzę podjęcia takiej decyzji aby jednak jak najmniej osób było nieszczęśliwych.
      Bo jeśli z nim zostaniesz, to obydwoje szybciej czy później tacy będziecie.
      Ja wiem, co niektórzy napiszą/pomyślą, że wyrzuty sumienia nie dadzą Ci żyć, że
      obowiązek, zasady itd....Iże w tym wszystkim Ty się najmniej liczysz. Choć ja
      uważam, że jednak jeśli Ty będziesz szczęśliwa to już i tak będzie nieźle.
      • joanna35 Re: Ciężko mi 14.06.10, 18:45
        Z tego co
        > pisałaś, to on tego nie doceni,jeśli zostaniesz z nim, zapewne
        uważa, ze jemu t
        > o
        > się należy.
        Jest dokładnie tak jak piszesz.On nie prosi, on żąda. Najlepiej by
        było gdybym przy tych wszystkich obowiązkach rozpieszczała go i
        rozpływała się w uśmiechach. Za zły humor tudzież wybuch złości
        (rzadko bo rzadko, ale się zdarzają)jestem karana fochami,
        demonstracjami. Parę razy próbował wzbudzać we mnie poczucie winy,
        że umrze przeze mnie i "szantażować" mnie rakiem.
        • cherry.coke Re: Ciężko mi 14.06.10, 19:45
          Moze dasz rade przestawic sie na tryb mentalny "przyjaciolki" zamiast "zony"...
          I jego tez uda ci sie na to przestawic. Bo mimo przyjazni sa rzeczy, ktorych ani
          przyjaciel nie musi robic dla chorego, ani chory nie powinien przyjacielowi. Tzn
          oczywiscie o ile rozwod jest sprawa przesadzona.
    • epistilbit Re: Ciężko mi 14.06.10, 18:49
      Współczuję.
      Ja się rozwiodłam bardzo szybko. A później dziękowałam opatrzności, że tak
      szybko, bo zaraz po rozwodzie ex miał podejrzenia poważnej choroby.
    • imasumak Re: Ciężko mi 14.06.10, 20:42
      Bądź dzielna. Wspieraj go na ile możesz, ale nie wyrzucaj sobie, jeśli nie
      będzie Cię stać na pewne gesty.
    • karra-mia Re: Ciężko mi 14.06.10, 21:04
      To jego żądanie miłości, czułości to również traktowanie cię jak mebel. Masz teraz przy nim być, przy nim trwać i na siebie przyjmować część jego bólu, jego choroby.
      Nie pozwól na to. Nie daj się szantażowi emocjonalnemu, nie wyrzucaj sobie, że nie jesteś wystarczająćo dobra.
      Możesz przy nim być jako "przyjaciółka", dobra znajoma, pomagac mu logistycznie, oferować pomoc "materialną" - że jak czegoś potrzebuje, to mu pomożesz, ale miłości, serca mu dac nie możesz i tyle.
      Myślę, że rozwód teraz byłby najlepszym wyjściem, bo nie wiesz, co jeszcze może przynieść los.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja