Książka dla faceta i problemy

22.06.10, 17:04
szukam propozycji książek dla mężczyzny ok.40.
Czytał niektóre książki m.in np. P.Coelho, W. Wharton "Spóżnieni kochankowie"

Szukam też książek gdzie jest opisany problem zdrady, nie tylko seksualnej ,
ale też emocjonalnej, uczuciowej, psychicznej, intelektualnej. Kiedy zdradza
mężczyzna kobietę. Napisanych przez mężczyzn.

Pomożecie? Mam mętlik w głowie, jestem na zakręcie życiowym i jak na razie
próbuje mi się wmówić moją winę za wszystko.
Podsumowaniem mogą być słowa " jaka krzywda ci się stała z tego powodu? skoro
wracałem do domu i spałem w swoim łóżku, no jaka krzywda? miałaś urlop nad
morzem, moją wypłatę, itd. Nie dociera kompletnie, że dotyczy to dóbr
materialnych. Natomiast nie było w ogóle rozmów, wspólnych pasji, przebywania/
przeżywania razem coś/czegoś. Bo on odsuwał się " przebywał w innym świecie"
zaangażowany właśnie psychicznie, intelektualnie, emocjonalnie z inną kobietą.

Macie jakieś namiary na autorów i tytuły książek, które mogą choć trochę dać
do myślenia. Bo rozmowa jej próba, kończy się ucieczką na fajkę lub
wywlekaniem rzeczy kompletnie nie związanych z tematem rozmowy. Mam wrażenie,
że atakuje po to by zasiać niepewność we mnie.


    • joanna35 Re: Książka dla faceta i problemy 22.06.10, 17:18
      > Macie jakieś namiary na autorów i tytuły książek, które mogą choć
      trochę dać
      > do myślenia. Bo rozmowa jej próba, kończy się ucieczką na fajkę lub
      > wywlekaniem rzeczy kompletnie nie związanych z tematem rozmowy.
      Mam wrażenie,
      > że atakuje po to by zasiać niepewność we mnie.
      Pewnie tak jest i dlatego szczerze wątpię, żeby literatura, nawet
      najbardziej spełniająca Twoje oczekiwania, przyniosła spodziewany
      efekt. Chociażby dlatego, że niekoniecznie mąż musi odbierać
      ją/zwracać uwagę na to samo co Ty, może w niej szukać
      potwierdzenia/usprawiedliwienia dla swoich zachowań, a tym samym
      Twojej winy. Już bardziej zastanowiłabym się nad terapią. Pozdrawiam
      • tamara30 Re: Książka dla faceta i problemy 22.06.10, 17:48
        Problem w tym,że on nie pójdzie.

        Doszłam do wniosku, że jeśli będzie to książka z męskiego punktu widzenia to
        może coś cokolwiek dotrze.







        • pitahaya1 Re: Książka dla faceta i problemy 22.06.10, 18:12
          Daj sobie spokój z książką. Ja w innej sytuacji próbowałam męża namówić na
          przeczytanie paru dobrych pozycji książkowych. Jedną przeleciał z grubsza,
          pozostałych nawet nie ruszył.
          Facet musi udowodnić, że wina leży po drugiej stronie, taka natura. Dlatego
          panowie tak bardzo unikają terapeutówsmile
          • tamara30 Re: Książka dla faceta i problemy 22.06.10, 18:31
            czy możesz mi podać tytuły?

            jeśli nie on to może ja przeczytam, od czegoś muszę zacząć swoje poszukiwania,
            mój bagaż emocjonalny czy jak to zwał też pozostawia wiele do życzenia, ale w
            przeciwieństwie do niego mam swój kodeks moralny, i tym się kieruję
            nie niszczę życia innym mimo, że brakuje mi czegoś w małżeństwie, szukam różnych
            form szczęścia ale nie jest to rozwalanie małżeństw

            a ta kobieta tak jest nieszczęśliwa w swoim, i mój mąż w swoim, że postanowili
            się pocieszać nawzajem
            • tamara30 Re: Książka dla faceta i problemy 22.06.10, 18:32
              W ogóle nie mieści mi się w głowie jak tak można ?? Jak można pisać kilka
              maili ,kilka sms-ów, dzwonić. Jak można jechać niby 'na ryby' i spotykać się z
              inna. Jak można byc tak głupim, że uwierzę w tłumaczenie dlaczego są
              przestawione siedzenia w aucie i kubki po kawie, której ja nie piłam. Jak
              można być tak pewnym siebie, że nie zauważę książek nowych wybitnie o tematyce
              miłości, muzyki którą zaczął słuchać, a na którą wcześniej miał alergię/ o
              niespełnionej miłości, tęsknocie, szczęściu/. Jego pewność siebie przeszła
              wszelkie granice kiedy zaczął przynosić różne aniołki z sercami w dłoniach,
              kartki, listy, czy tzw. złote myśli, wszystko w jednym w kółko temacie. Czary
              goryczy przepełnił mail i wysłana kartka z Paryża z podpisem Mirabel w
              nawiązaniu do "Spóznionych kochanków" Whartona. Mało tego ona wręcz przyłazi
              do niego do pracy, do szpitala z racji, że oboje tam pracują. Na firmowych
              imprezach bawią się razem, nie ma szans,żeby wziążć żonę to jego słowa. Tylko,
              że chyba była to typowa wymówka a ja glupia , ufna, wierzyłam.

              A ja pracowałam, dom, na głowie, dziecko i jego wieczne wymówki,że nie robię
              tego tak a tak. Tego i tamtego. Wieczna irytacja z jego strony o wszystko. Co
              bym nie zrobiła, nie powiedziała, zawsze nie tak.
              A teraz się dowiaduję, że to moja wina wszystko moja wina a on taki zagubiony,
              z depresyjnymi myślami a ja się mało nim zajmowałam.

              Przyznaję, że wyobraznia mi pracuje na wysokich obrotach. Nie wierzę, kiedy
              mówi, że nie pisze lub dzwoni. Po prostu nie wierzę, bo myślę, że robi to
              wtedy kiedy jest w pracy, lub kiedy ja jestem w pracy. Zastanawiam się co mam
              zrobić, to jego 2 wyskok o którym wiem. Mam parę tzw. kwitów na niego i na
              nią. czytając je doszłam do wniosku, że spotkało się dwoje ludzi popapranych i
              niedojrzałych emocjonalnie. Żyjących w świecie wyobrażeń o miłości, szczęściu,
              w książce można wiele napisać. Nie umiejących znależć szczęścia w normalnym
              życiu. Najlepiej oddają to słowa - jestem / czuję się zagubiony w życiu. I
              wynika z tego to, że gdybym to ja się zmieniła, podporządkowała cała to byłoby
              cacy.
              Wiecznie chwaliła, łechtała ego jaki super, cacy i w ogóle, i najlepiej nie
              wymagała niczego to byłoby rewelacyjnie. Tylko czy to ma działać w jedną
              stronę tylko? Czy mi się już nic nie należy od życia?
              • tamara30 Re: Książka dla faceta i problemy 22.06.10, 18:36
                Chęć zemsty jest wielka, na razie się wstrzymuję, bo w obu związkach są dzieci.
                Wiem jakie oni mają obawy, tzn. jak zostaną odebrani przez ludzi, czy zostaną
                zaakceptowani, co będą myśleć inni o nich.

                Bardziej boli stwierdzenie, że tkwią w chorych związkach
              • pitahaya1 Re: Książka dla faceta i problemy 22.06.10, 19:52
                I to chcesz wyprostować przy pomocy książek? Zapomnijsmile
                Co najwyżej Cię wyśmiejesmile
              • duzeq Re: Książka dla faceta i problemy 22.06.10, 20:11
                Sorry, ze ani ksiazki Ci nie podam (mam normalna, wierna polowke),
                ani Cie za bardzo nie pociesze, ale zastanowilo mnie jedno:

                "Zastanawiam się co mam zrobić, to jego 2 wyskok o którym wiem".

                To jego 2 wyskok. Moze ostatni, moze nie. Chcesz tak cale zycie
                przejsc? Podporzadkowanie nic nie da. Zmiana siebie o 180 stopni -
                tez nie (zreszta, spojrzmy prawdzie w oczy, tego sie nie da zrobic).
                Po co chcesz mu udowadniac, ze to on sie myli, ze to on popelnia
                blad, ze to on sie emocjonalnie laduje w cos, w co nie powinien sie
                ladowac?

                NIe bede pisac, zebys go kopnela w doope, bo domyslam sie, ze z
                dziecmi to nie taka minuta osiem. Niemniej uwazam, ze tacy goscie
                jak twoj maz to zwykli emocjonalni manipulatorzy (pensje jego masz,
                w lozku Ci spi, dzieci pewnie wychowuje, czegoz Ty od niego
                chcesz...?). Taki koles na terapie nigdy nie pojdzie i to jest
                logiczne, bo dobry terapueta postawi go pod sciana po 10 minutach i
                udowodni mu to, do czego przyznac sie przed soba nie chce.

                Dlaczego nie odseparowac sie na chwile? Myslisz, ze jest to mozliwe?
            • pitahaya1 Re: Książka dla faceta i problemy 22.06.10, 19:51
              A nie, niesmile Ja miałam inny problemsmile Zupełnie nie był związany ze zdradą,
              pożyciem małżeńskimsmile
Pełna wersja