Psie kupy- z innego punktu widzenia.

22.06.10, 20:57
Od razu dodam że psa nie posiadam i w najbliższym czasie nie planuję posiadać.
Czy Wam też wydaje się,że problem psich kup choć ISTNIEJE (nie zaprzeczam) jest nadmiernie (zwłaszcza na forum) rozdmuchiwany do olbrzymich monstrualnych wręcz rozmiarów?
Za czasów mojego dzieciństwa było więcej psów niż obecnie (przynajmniej więcej psów tam gdzie mieszkałam niż w miejscu gdzie obecnie mieszkam)-na mojej klatce schodowej na 10 mieszkań było 6 psów.Podobnie na innych klatkach.W szkole dziecko które nie miało psa w domu było raczej wyjątkiem.Psy były wszędzie a o czymś takim jak sprzątanie po swoim psie nie było żadnej mowy,nie było kar ani sekowania osób nie sprzątających (obecnie kary są a i zdarzają się osoby sprzątające,są też plakaty na ten temat,dużo w mediach itp.itd.kiedyś tego nie było).
Jako dziecko nie raz chodziłam do parku (gdzie też były wyprowadzane psy) i na okoliczne łąki (regularnie tam chodziłam jak byłam mniejsza z mamą,jak większa z innymi dziećmi).
NIGDY nie wdepnęłam w psią kupę,z mamą miałyśmy gdzie rozłożyć koc i bynajmniej nie na psiej kupie mimo,że tam (na tych łąkach) wszyscy z okolicy wyprowadzali psy (matki z dziećmi też tam chodziły i nikt nie wchodził w paradę nikomu).
To samo w parku.
Teraz mieszkam w innym mieście,psów jest mniej niż za czasów mojego dzieciństwa (na jednym z wynajmowanych mieszkań na całą klatkę może dwa,na drugim w wieżowcu może z kilka na kilkadziesiąt mieszkań,na trzecim może dwa na klatce) i też jakoś nie widzę kup (dobra-dwa razy widziałam przez pięć lat mieszkania w obecnym miejscu na chodniku).
A z tego co Wy mówicie kupy psie są wszędobylskie.
Czy ja miałam takie szczęście,że mimo że chodziłam z mamą na łąki gdzie cała okolica wysikiwała swoje psy (i do parku gdzie też dużo osób wyprowadzało psy) nigdy nie zdarzyło nam się wdepnąć w psią kupę?
    • el_jot Re: Psie kupy- z innego punktu widzenia. 22.06.10, 21:09
      Wtedy to były inne czasy i inne problemy ludzie mieli. Papieru toaletowego
      nie było, ocet tylko na półkach, za masłem kilometrowe kolejki, kto wtedy
      kupami psimi się przejmował. Teraz ludzie mają wszystko, to trza se inne
      problemy znaleźćwink
      • gazeta_mi_placi Re: Psie kupy- z innego punktu widzenia. 22.06.10, 21:27
        Za czasów mojego dzieciństwa jak najbardziej był już nie tylko papier
        toaletowy,ale i inne ogólnie dostępne towary polskich i zagranicznych
        firm,płyny,dezodoranty,pampersy,chipsy,batony,McDonalds czyli wszystko to co
        jest obecnie (może bez MP3 i laptopów tongue_out),nie były to już czasy tzw.komuny i
        stania za wszystkim w kilometrowych kolejkach wink
    • angazetka Re: Psie kupy- z innego punktu widzenia. 22.06.10, 21:12
      Ostatnio dość regularnie widuję psie kupy na chodniku koło mego
      bloku. I powiem ci, że kupy w trawie to wobec tego jest pikuś wink
    • thegimel Re: Psie kupy- z innego punktu widzenia. 22.06.10, 21:17
      Gdzie ty mieszkasz? Nie ma kup? Przeprowadzam się tamsmile A tak na poważnie, u nas
      psie kupy są wszędzie, na chodnikach, na trawnikach, nawet na placu zabaw.
      Kiedyś psów było więcej, ale też było więcej trawników, nieużytków, miejsc,
      gdzie pies mógł się załatwić. Na większym terenie te kupy nie były aż tak
      widoczne i aż tak rażące. Teraz gdy gdzie się dało tam pobudowano bloki,
      parkingi, Lidle i inne Biedronki, jedynym wyjściem często zostaje dla
      właściciela jeden trawnik w okolicy, albo chodnik. Choć akurat w moim mieście
      jest gdzie z psem wyjść, są łąki, nieużytki, a i tak panie z pieskami wychodzą
      pod mój balkon, choć wystarczy przejść ulicę, żeby wyjść na łąkę. Natomiast z
      psami na placu zabaw walczymy z innymi mamami bezwzględnie.
      • gazeta_mi_placi Re: Psie kupy- z innego punktu widzenia. 22.06.10, 21:28
        >Teraz gdy gdzie się dało tam pobudowano bloki,
        parkingi, Lidle i inne Biedronki, jedynym wyjściem często zostaje dla
        właściciela jeden trawnik w okolicy, albo chodnik.

        A o tym faktycznie nie pomyślałam uncertain
        • pitahaya1 Re: Psie kupy- z innego punktu widzenia. 22.06.10, 21:51
          I tu po części jest odpowiedź.
          Moja teściowa mieszka w bloku. Od zawsze miała psy i wiele razy powtarzała, że
          wystarczyło otworzyć drzwi na klatkę, psiak sam biegł zrobić co trzeba, po czym
          wracał do domu. Nikomu to nie przeszkadzało ale i te psie kupy gdzieś znikały w
          krzakach.

          Moi rodzice mieli psa przy domu. Pies załatwiał się przy budzie. Dziś większość
          chce mieć wypucowany trawnik a psiaka wyprowadzają pod ogrodzenie sąsiada. Nawet
          dziś mój sąsiad skomentował stan mojego trawnika, na który pies codziennie
          wyładowuje swoje emocjesmile
    • chococino Re: Psie kupy- z innego punktu widzenia. 22.06.10, 21:18
      Jak byłeś dzieckiem, to miałeś w dupie psie kupy. Teraz jesteś dorosły i musisz
      się do czegoś przyczepić. Ot, taka to logika.
    • figrut Re: Psie kupy- z innego punktu widzenia. 22.06.10, 21:25
      U nas (nie licząc pozimowych roztopów) psich kup na chodniku raczej się
      nie widuje. Chodniki wolne od psich kup, tylko brudasy śmieci pod nogi
      rzucają które niestety często zbieram uncertain Na łąkach nigdy jeszcze psiej
      kupy nie spotkałam, choć wiele osób tam z psami aby się wybiegały
      wychodzi i nie sprząta (ja z łąki też nie sprzątam, w paranoję nie
      popadam).
    • franczii Re: Psie kupy- z innego punktu widzenia. 22.06.10, 21:26
      U nas jest obowiazek sprzatania, sa woreczki darmowe na kazdym skwerku, widuje
      ludzi zbierajacych kupe po wlasnym psie i czasem kogos kto kupsko zostawi, tych
      pierwszych zdecydowanie wiecej widuje. A jednak i tak na chodniku trza uwazac,
      ja pare razy wjechalam rowerem psie gowno, raz wozkiem a moje dziecko kilka razy
      wdeplo. A z dziecinstwa rzeczywiscie nie pamietam, zebym w cos na butach
      przyniosla.
      • figrut Re: Psie kupy- z innego punktu widzenia. 22.06.10, 21:47
        A z dziecinstwa rzeczywiscie nie pamietam, zebym w cos na butach
        > przyniosla.
        Nie dziwię się wcale. Psy to stwory, które na widoku i w miejscu
        nienaturalnym załatwiać się nie lubią, więc szukają często wysokiej
        trawy/zielska i miękkiego podłoża łatwego do zagrzebania. Psy teraz
        chodzą w 95% na smyczy razem z ludźmi po chodnikach. Tak się biedne
        musiały ucywilizować, że nawet już psa próbującego zagrzebywać swoje
        kupy ciężko gdziekolwiek zauważyć. One w większości robią kupę i idą
        dalej, bez żadnej próby zagrzebania "skarbu".
    • broceliande Re: Psie kupy- z innego punktu widzenia. 22.06.10, 21:45
      Wydaje mi się, że jak się jest dzieckiem, to się nie widzi takich
      rzeczy, jak psia kupa, śmieci na plaży, kurzu na meblach.

      Teraz widzę to wszystko, a mój syn nie.
      Widzi trawnik, - nie kupy, plażę - nie śmieci.
      Taka teoria.
      • gazeta_mi_placi Re: Psie kupy- z innego punktu widzenia. 22.06.10, 21:51
        Nie do końca.
        Ja pamiętam na przykład jak raz wdepnęłam w łajno krowie.
        Albo jak wybrudziłam sukienkę czekoladą.


        • gryzelda71 Re: Psie kupy- z innego punktu widzenia. 22.06.10, 21:55
          Ale to krowie łajno było na placu?wink
          • gazeta_mi_placi Re: Psie kupy- z innego punktu widzenia. 22.06.10, 22:02
            Na wspomnianej wcześniej łące.
        • broceliande Re: Psie kupy- z innego punktu widzenia. 22.06.10, 21:56
          Też pamiętam krowie placki.
          Ale jakoś nie obrażałam się na ich obecność na łące.

          Będę się upierać, że coś w tym jest. Jedziemy na grzyby, młody
          zbiera patyki, wącha kwiatki, a ja co? Wkurzam się, że ktoś śmieci
          przyjechał wyrzucić, walają się puszki i w ogóle.
          • gazeta_mi_placi Re: Psie kupy- z innego punktu widzenia. 22.06.10, 22:03
            To też zacznij wąchać kwiatki big_grin
            • broceliande Re: Psie kupy- z innego punktu widzenia. 22.06.10, 22:13
              Szukam ternów mniej dotkniętych ingerencją człowieka.
        • gazeta_mi_placi Re: Psie kupy- z innego punktu widzenia. 23.06.10, 18:11
          Poza tym teraz jestem dorosła i za wyjątkiem dwóch razy przez okres kilku lat
          też jakoś nie widzę psich kup.
    • liberata Re: Psie kupy- z innego punktu widzenia. 22.06.10, 22:25
      Za moich czasów (komuny) był pan, który chodził po osiedlu
      i sprzątał. Na drugim osiedlu był inny pan i tam sprzątał.
      Naszego "dozorcę" zapamiętaliśmy bardzo dobrze, bo krzyczał na
      dzieciaki, że mu latają po krzakach. Na psy nie krzyczał.
      Ale kto ich zatrudniał, to nie wiem.
    • majenkir No wiec ja Wam napisze: 23.06.10, 03:54

      Tak sie naczytalam na forum o tych kupach i oczyma wyobrazni
      widzialam PL topiaca sie w psich ekstrementach. A kiedy, rok temu,
      przyjechalam w rodzinne strony - mile zaskoczenie - owszem, widzialo
      sie toto tu i owdzie, ale bez przesady. Duzo wiecej bylo
      rozmaitych smieci, puszek, potluczonych butelek i petow, a to
      wszystko rowniez na placach zabaw. Czy to ematkom nie
      przeszkadza???


      • gryzelda71 Re: No wiec ja Wam napisze: 23.06.10, 08:51
        Nie przeszkadza,bo często gęsto same produkują te pety w piaskownicy,papierki
        wokół itp.
      • thegimel Re: No wiec ja Wam napisze: 23.06.10, 14:15
        Przeszkadza. Wczoraj była awantura o rzucanie petów przy piaskownicy. Żeby było
        milej rzucała jedna z mam. Koleżanka zwróciła uwagę to się nasłuchała od
        przewrażliwionych matek i dowiedziała się, że pet to nie śmieć. Co do tematu
        wspólnego: śmieci, psie kupy i pety na placu zabaw, to doszłyśmy ostatnio do
        wniosku, że trzeba będzie jakieś dyżury nocne pełnić. Co rano pełno petów,
        puszek po piwie i psie kupy też się zdarzają. A po weekendzie pierwsza matka na
        placu zabaw (często jestem to ja) ma sprzątanie na mur beton. Panie z firmy
        sprzątającej się pokazują raz na ruski miesiąc. Korona mi nie spadnie od
        wyrzucenia do kosza kilku flaszek, ale jeśli trzeba prawie codziennie pozbierać
        śmieci żeby się dało bawić, to już przegięcie.
        • gazeta_mi_placi Re: No wiec ja Wam napisze: 23.06.10, 18:09
          >i psie kupy też się zdarzają...

          A jesteś pewna,że nie kocie?
          Koty lubią załatwiać swoje potrzeby właśnie do piasku.
          • thegimel Re: No wiec ja Wam napisze: 23.06.10, 18:57
            Raczej psie. Kotów w okolicy raczej mało, poza tym po rozmiarach sądząc są to
            raczej psie kupy. Zresztą w piasku jeszcze na kupę się nie natknęłam, raczej w
            okolicy, ale wciąż na ogrodzonym terenie placu zabaw.
            • gazeta_mi_placi Re: No wiec ja Wam napisze: 23.06.10, 19:05
              Chyba,że tak.
              Ale odnośnie dzikich kotów-one boją się z reguły ludzi i wychodzą głównie w
              nocy,więc Tobie może się wydawać,że jest ich nie wiele.
      • tiuia Re: No wiec ja Wam napisze: 23.06.10, 15:51
        Przeszkadza. Nie mniej niż kupy.
        Dodam jeszcze, że u mnie na osiedlu jest grupka imprezowych rodziców. Potrafią siedzieć do późnego wieczoru na ławeczce na placu zabaw, z puszką piwa w jednej ręce, a fają w drugiej. Rodzice się bawią na ławeczce, dzieci się bawią na placu zabaw.

        Drażni mnie to. Ale ponieważ nie złapałam żadnego z nich na wyrzuceniu kiepa czy puszki gdzieś w trawę czy do piaskownicy, to nie mam się o co czepić.
    • mdro Re: Psie kupy- z innego punktu widzenia. 23.06.10, 08:41
      A ja z dzieciństwa pamiętam psie (a może kocie?) kupy w piaskownicy.
      I pety też. Kupę się wyrzucało na trawę łopatką (albo nawet ręką,
      jak już dobrze wyschnięta była), a pety służyły do zabawy. Dziecko
      nieco inaczej świat postrzega wink.

      Zaś co do problemu - psów było mniej, bo ludzi było mniej. Więcej za
      to było terenów zielonych/nieużytków, nawet w śródmieściu W-wy.
    • nihiru Re: Psie kupy- z innego punktu widzenia. 23.06.10, 09:06
      a dodatkowo wszyscy uważali, że kupy na chodniku to zwykły porządek
      świata, na zasadzie "jest zima, to musi być zimno". Dopiero po 89'
      jak zaczęli wyjeżdżać za granicę, to zorientowali się że wcale tak
      nie musi być.

      ------------------------------------
      Koniec i bomba, a kto czytał, ten trąba!
      • ola Re: Psie kupy- z innego punktu widzenia. 23.06.10, 09:46
        psie kupy to problem kilku tygodni w roku - kiedy zejda śniegi, do
        pierwszego deszczu.
        Latem tyle samo ludzi nie sprzata po psach co zima, tylko następnego
        dnia śladu po kupie nie ma.
        Za to przy upale śmietniki, do których wrzuca się woreczki z kupami,
        rzadko oczywiście przez służby wyworzone, śmierdza niemiłosiernie.
        Ja mam psa i widze ten problem jako bardziej złozony.
        Kiedy widze kupe na chodniku, wkurzam się bo:
        - ktoś to tu zostawił, ale również:
        - skoro pies zrobił tu, to (jak było wcześniej napisane) znaczy ze
        nie jest puszczany ze smyczy do wybiegania w miesjcu ustronnym, a to
        bardzo źle. Psy nie mają ruchów robaczkowych, parcie zwiazane jest z
        wysiłkiem fizycznym. Jeśli pies robi kupę zaraz pod klatką znaczy,
        ze ma za mało spacerów (za długo siedział w domu i go przypiliło) i
        ma za mało ruchu.
        I to mnie wkurza bardziej niż kupy.
        No i puszki po piwie, porozbijane szkło i opakowania po żarciu tez
        wkurzają mnie bardziej
      • phantomka Re: Psie kupy- z innego punktu widzenia. 23.06.10, 09:48
        Mi bardziej od psich kup na trawniku, przeszkadzaja puszki, rozbite
        butelki, papiery na tymze trawniku. Po trawnikach staram sie nie
        chodzic, wiec i wdepniecie w kupe jest mniej prawdopodobne.
      • gazeta_mi_placi Re: Psie kupy- z innego punktu widzenia. 23.06.10, 18:07
        Nie piszę zdecydowanie o czasach przez 89.
        • gazeta_mi_placi Re: Psie kupy- z innego punktu widzenia. 23.06.10, 18:08
          gazeta_mi_placi napisała:

          > Nie piszę zdecydowanie o czasach przez 89.

          "Przed" oczywiście miało być.
    • tiuia Re: Psie kupy- z innego punktu widzenia. 23.06.10, 15:37
      Szczęściara...
      Na moim osiedlu psy robią kupy, a właściciele czasami po nich sprzątają, a czasami nie. Ale coraz częściej jednak widzę, jak sprzątają.

      Niestety jednak wciąż w czasie spaceru z moim synem często wymawiam zdania w tym stylu:
      -Tymon, uważaj, psie gó... przed tobą.
      Ostatnio ostrzegałam go tak dzisiaj rano, gdy szliśmy do przedszkola (psia kupa leżała centralnie na środku chodnika).
Inne wątki na temat:
Pełna wersja