katarzynkowo83
22.06.10, 21:33
Kiedy moja córka skończyła 6 miesięcy wróciłam do pracy. Nie wróciłam do starej pracy, ale zmieniłam na nową. Pracuję tam już 4 miesiące. W tym czasie córcia jest na zmianę z babciami. Niestety taki układ jest mozliwy do końca sierpnia, od września zostaje mi żłobek lub opiekunka. Opiekunki nie biorę pod uwagę, ponieważ po pierwsze nie ufam, po drugie za dużo Panie sobie życzą. Pozostał żłobek, do którego Mała się dostała. Problem w tym, że pracuje na pełny etat, nie ma mnie w domu po 11h. Córka cały dzień spędzałaby w żłobku, nie bardzo mogę się z tym pogodzić. Zastanawiam się nad rezygnacją z pracy (w tej nie ma możliwości zmniejszenia liczby godzin)i poszukania połówki etatu, od września chcę równiez założyć małą działalność. Boję się po prostu, ze takiemu roczniakowi calutki dzień w żłobku służyć nie będzie i mi się też serce kraje jak sobie pomyślę że tyle czasu musiałaby sama, bez nas spędzić. Może któraś z was była w podobnej sytuacji i zrezygnowała z dobrej pracy na rzecz dziecka? Jak uargumentowałyście swoją decyzje w trakcie rozmowy z szefem...bo ja nie wiem co powiedzieć, kiedy byłam na rozmowie kwalifikacyjnej pytano mnie czy dam rade biorąc pod uwagę, że mam małe dziecko,oczywiście zapewniałam że dam, a jednak chyba nie dałam. Głupio mi się teraz do tego przyznać i nie wiem jak rozegrać tę rozmowę...jakies rady? pomysły? Jak jest w takiej sytuacji z wychowawczym w razie czego? Głupio mi ich prosić o przyznanie.