"Jestem nauczycielką i jestem lesbijką"

24.06.10, 11:18
Taki oto tekst:

wyborcza.pl/1,76842,8034607,Jestem_nauczycielka_i_jestem_lesbijka.html

Bardziej spodziewałam się jakiś sprzeciwów ze strony rodziców, a o
tym w tekście nie ma nic.
Najbardziej zaskoczyła mnie reakcja nauczycieli, którzy
ostentacyjnie udają, że nie widzą autorki tekstu. Taka reakcja nie
przystoi dorosłym ludziom, tym bardziej nauczycielom.

Ciekawa jestem Waszej opinii na temat tej sytuacji. Pod tekstem jest
wiele komentarzy, ale mnie interesują opinie mam.

I równocześnie zaczęłam się zastanawiać co wolno nauczycielowi tak
od strony prywatnej. Czy brak konfliktu z prawem wystarczy?
    • verdana Re: "Jestem nauczycielką i jestem lesbijką" 24.06.10, 11:25
      O ile zrozumiałam tekst, to problem jest nie z tym, ze nauczycielka
      jest lesbijka, tylko z tym, ze bronila uczennic, ktore
      mialy "nieodpowiednie" zdjęcie na swoim profilu.
      Mam mieszne uczucia. Moje dzieci uczyli nauczyciele-geje, nikt
      przeciw nim nic nie miał, do jednego znajomego polonisty moj syn
      chiodzil na korepetycje. Tylko mam watpliwosci, czy naprawdę
      uczniowie muszą znać preferencje seksualne nauczycieli. Tak samo mam
      watpliwosci co do demonstracyjnego informowania ich, że jest sie
      lesbijka, jak informowania, ze jest sie dziewicą. To taka dziedzina
      życia, gdzie nauczyciel nie musi się deklarowac publicznie.
      Ale jak się deklaruje, szat bym nie rozdzierała.
      • cherry.coke Re: "Jestem nauczycielką i jestem lesbijką" 24.06.10, 11:37
        > Tylko mam watpliwosci, czy naprawdę
        > uczniowie muszą znać preferencje seksualne nauczycieli. Tak samo mam
        > watpliwosci co do demonstracyjnego informowania ich, że jest sie
        > lesbijka, jak informowania, ze jest sie dziewicą.

        Ale dziewictwo to nie jest wlasciwe porownanie - wlasciwe byloby porownanie do
        sytuacji, gdy nauczycielka nie moze w szkole powiedziec, ze wychodzi za maz.
        Oglasza przeciez tym samym swoje preferencje heteroseksualne. A jeszcze moze
        chodzi w ciazy... ojej!
        • verdana Re: "Jestem nauczycielką i jestem lesbijką" 24.06.10, 11:52
          Nie, wyjscie za mąż nie jest tym samym. Ok, nie mialabym nic przeciw
          poinformowaniu uczniów "Jak bedziecie do mnie dzwonili, to zostawcie
          wiadomość Ewie, ona jest moja partnerką, to mi zostawi karteczkę" -
          To zupelnie co innego, niż poinformowanie uczniów bez konkretnego
          powodu "jestem hetero", "jestem homo".
          • kropkacom Re: "Jestem nauczycielką i jestem lesbijką" 24.06.10, 11:59
            > To zupelnie co innego, niż poinformowanie uczniów bez konkretnego
            > powodu "jestem hetero", "jestem homo".

            Wszyscy są hetero z załozenia big_grin Nie trzeba o tym informować.
          • cherry.coke Re: "Jestem nauczycielką i jestem lesbijką" 24.06.10, 12:05
            verdana napisała:

            > Nie, wyjscie za mąż nie jest tym samym. Ok, nie mialabym nic przeciw
            > poinformowaniu uczniów "Jak bedziecie do mnie dzwonili, to zostawcie
            > wiadomość Ewie, ona jest moja partnerką, to mi zostawi karteczkę" -
            > To zupelnie co innego, niż poinformowanie uczniów bez konkretnego
            > powodu "jestem hetero", "jestem homo".

            Ona jak pisze dlugo nic nie mowila, ale dopytywali - ja pamietam jeszcze dosc
            dobrze, jak dociekliwi sa uczniowie smile Ty naprawde chyba nie masz pojecia, jak
            to jest, jesli na kazdym kroku musisz klamac, zmyslac i odmawiac odpowiedzi na
            zwykle, proste, zyciowe pytania.
      • nowi-jka Re: "Jestem nauczycielką i jestem lesbijką" 24.06.10, 12:30
        a mi jakby deklarowała juz by to przeszkadzało (jako mama i nie mama to mowie)
        to jest tak samo jakby jakas nauczycielka wyznała ze lubi z męzem konkretna
        pozycje
        to sa tajemnice alkowy i nie tzreba tego głosic publicznie

        nie mam tolerancji dla odmiennosci seksualnej nie dlatego ze tacy sa ale
        dlatego ze sa nahalni w objawianiu tego swiatu
        nikt hetero nei urzadza parad ludzi lubiacych "od tyłu"
        • cherry.coke Re: "Jestem nauczycielką i jestem lesbijką" 24.06.10, 12:34
          nowi-jka napisała:

          > a mi jakby deklarowała juz by to przeszkadzało (jako mama i nie mama to mowie)
          > to jest tak samo jakby jakas nauczycielka wyznała ze lubi z męzem konkretna
          > pozycje

          Nie, to jest tak samo, jakby nauczycielka wyznala, ze ma meza.

          > to sa tajemnice alkowy i nie tzreba tego głosic publicznie

          Jakie tajemnice alkowy? Mozna miec dziewczyne i z nia nie spac na przyklad.
          Oczywiscie ci wstretni geje sie p*** jak kroliki.

          > nie mam tolerancji dla odmiennosci seksualnej nie dlatego ze tacy sa ale
          > dlatego ze sa nahalni w objawianiu tego swiatu
          > nikt hetero nei urzadza parad ludzi lubiacych "od tyłu"

          Zartujesz, nie slyszalas o targach erotycznych i seksualnym rekordzie swiata? W
          Warszawie. Pani wziela bodajze 500 czy 600 facetow, we wszystkich gazetach bylo.
          Zakazac hetero!
          • nowi-jka Re: "Jestem nauczycielką i jestem lesbijką" 24.06.10, 12:51
            przeczytałam ten artykuł, jest dobry
            stawia wiele pytań
            i chyab musze sie zastanowic nad moim anty od startu
            • joanekjoanek Re: "Jestem nauczycielką i jestem lesbijką" 24.06.10, 15:32
              gdybym była autorką tekstu i przeczytała ten właśnie komentarz (nowi-
              jki), tobym pękła z dumy i z satysfakcji.
              bez ironii to piszę.
      • menodo Re: "Jestem nauczycielką i jestem lesbijką" 24.06.10, 17:44
        verdana napisała:

        > O ile zrozumiałam tekst, to problem jest nie z tym, ze nauczycielka
        > jest lesbijka, tylko z tym, ze bronila uczennic, ktore
        > mialy "nieodpowiednie" zdjęcie na swoim profilu. "

        Tez tak mysle. W imie jakich wartosci ta pani bronila tych uczennic? Czy tak
        samo bronilaby uczennic o orientacji hetero,ktore na naszej-klasie zamieszczaja
        zdjecia o podobnej tresci?

        Tez znam gejow i lesbijki -nauczycieli , ktorzy nie maja w pracy zadnych
        problemow, bo sa madrymi i dojrzalymi ludzmi.

        Podejrzewam, ze pani Konarzewska mialaby problemy w kazdym srodowisku, nawet
        gdyby byla zona wasatego grubasa i matka piatki dzieci. Taki typ.
        W zyciu bym nie chciala aby uczyla moje dziecko, zwlaszcza polskiego.
        Watek z akademia -zenada. To chyba normalne, ze w ustach dziewczyny tekst
        piosenki zolnierskiej adresowanej do dziewczyny brzmi smiesznie? Tak samo jak w
        ustach chlopaka - wroc Jasienku z tej wojenki.

        Dramat ze studniowka - przeegzaltowany. Sama tanczylam poloneza z kolezanka i
        to w latach 80. i nikogo to nie dziwilo. Teraz - tym bardziej. Chlopcy tez
        czasem tancza razem i nie slyszzalam, aby dyrektorzy odbywali z nimi
        jakiekolwiek rozmowy na ten temat.
        Dla mnie - sciema.

        Poza tym artykul - niby list,wiec nie musi byc "obiektywny"- jest manipulacja; o
        tej pani slyszalam juz dawno jako aktywnej dzialaczce srodowisk homoseksualnych
        , wiec opisy jej bolu zwiazanego z ukrywaniem "prawdy o sobie" wobec
        uczniow/innych nauczycieli jest dla mnie kompletnie niewiarygodny.
        Dodatkowo - reklama ksiazki pisanej z jednym z redaktorow GW.
        Ogolnie - ZAL.
        • marychna31 Re: "Jestem nauczycielką i jestem lesbijką" 26.06.10, 22:24

          > Tez tak mysle. W imie jakich wartosci ta pani bronila tych uczennic? Czy tak
          > samo bronilaby uczennic o orientacji hetero,ktore na naszej-klasie zamieszczaja
          > zdjecia o podobnej tresci?
          Po pierwsze zdjęcia, których broniła przedstawiają dla niej wartośc artystyczną.
          Fotki na NK, o któych wspominasz, taką wartość mają wątpliwą ale wydaje mi się,
          że gdyby ich wartość artystyczną oceniła podobnie, pewnie, niezależnie od
          konotacji homo albo hetero broniłaby tak samo.

          Odnoszę wrażenie, że osoba, która sama doświadcza nietolerancji, staje się przez
          to wrażliwsza na krzywdę, która się dzieje drugiemu człowiekowi i odważniej
          występuje w jego obronie.
          • menodo Re: "Jestem nauczycielką i jestem lesbijką" 26.06.10, 23:34
            > Fotki na NK, o któych wspominasz, taką wartość mają wątpliwą ale wydaje mi się,
            > że gdyby ich wartość artystyczną oceniła podobnie, pewnie, niezależnie od
            > konotacji homo albo hetero broniłaby tak samo."

            No, ale jakos nie slyszalam,aby organizacje gejowskie bronily super-
            artystycznych fot hetereseksualnej mlodziezy, gnebionej przez ciala pedagogiczne
            swoich szkol. A przeciez sztuka to sztuka a wolnosc to wolnosc, nieprawdaz?
    • kawka74 Re: "Jestem nauczycielką i jestem lesbijką" 24.06.10, 11:29
      > Najbardziej zaskoczyła mnie reakcja nauczycieli, którzy
      > ostentacyjnie udają, że nie widzą autorki tekstu. Taka reakcja nie
      > przystoi dorosłym ludziom, tym bardziej nauczycielom.

      Kołtuństwo jest wszędzie, nauczyciele nie są od niego wolni.

      I równocześnie zaczęłam się zastanawiać co wolno nauczycielowi tak
      > od strony prywatnej. Czy brak konfliktu z prawem wystarczy?

      Ale czego jej nie wolno? Być lesbijką?
      • kub-ma Re: "Jestem nauczycielką i jestem lesbijką" 24.06.10, 11:47
        Interesuje mnie jakie zachowanie nauczyciela (prywatne) uznałabyś za
        niestosowne ze względu na jego zawód, chociaż byłoby zgodne z prawem.
        • kawka74 Re: "Jestem nauczycielką i jestem lesbijką" 24.06.10, 12:05
          Rozumiem.
          Na pewno nie byłyby to jego preferencje seksualne.
          • kawka74 Re: "Jestem nauczycielką i jestem lesbijką" 24.06.10, 12:21
            Myślałam, że nie znajdę niczego, a jednak - czynny alkoholizm dyskwalifikuje
            absolutnie.
            • kub-ma Re: "Jestem nauczycielką i jestem lesbijką" 24.06.10, 12:34
              A np. nagie zdjęcia? Powiedzmy w jakimś artstycznym kalendarzu?
              • kawka74 Re: "Jestem nauczycielką i jestem lesbijką" 24.06.10, 13:08
                Z punktu widzenia powodzenia pracy wychowawczo-edukacyjnej - lepiej nie mieć
                takowych na swoim koncie ;p
              • verdana Re: "Jestem nauczycielką i jestem lesbijką" 24.06.10, 16:39
                Z naszej szkoly zwolniono nauczycciela za zdjęcia w pismie porno.
        • z_lasu Re: "Jestem nauczycielką i jestem lesbijką" 24.06.10, 13:35
          Romans z uczniem (od niedawna pełnoletnim). A jeszcze bardziej
          kolejny romans z uczniem.
          • mdro Re: "Jestem nauczycielką i jestem lesbijką" 24.06.10, 15:37
            Hmm, moja koleżanka ze szkoły wyszła za mąż za swojego nauczyciela.
            Romansowali od trzeciej licealnej (czyli jeszcze niepełnoletnia
            była). Oficjalnie nikt o tym nie wiedział (w szkole się nie
            afiszowali), zwłaszcza że za alibi robiła jej matka. Nie utrzymuję
            kontaktów, więc nie wiem, czy dalej są razem, ale takich zachowań
            bym w czambuł nie potępiała.
        • nangaparbat3 Re: "Jestem nauczycielką i jestem lesbijką" 24.06.10, 18:40
          kub-ma napisała:

          > Interesuje mnie jakie zachowanie nauczyciela (prywatne) uznałabyś za
          > niestosowne ze względu na jego zawód, chociaż byłoby zgodne z prawem.

          Każde nieetyczne. Czyli z grubsza krzywdzące kogoś.
          Orienatacja seksualna z etyka nie ma nic wspólnego.
    • kropkacom Re: "Jestem nauczycielką i jestem lesbijką" 24.06.10, 11:39
      Czym bohaterka artykułu bardziej "uraziła" innych nauczycieli? Tym, że stanęła
      po stronie uczennic? Czy raczej, że przyznała się do swojej orientacji?

      W każdym razie dużo wyjaśnia ta historyjka:

      "Śpiewać solo ma najlepsza chórzystka, to oczywiste.

      Wszystko idzie dobrze, do czasu, gdy ktoś nie dostrzega makabrycznego
      przeoczenia... Przecież dziewczyna śpiewa "zostawiam cię, dziewczyno". Co za
      dwuznaczność! Co to ma być?! Postanowiono: zaśpiewa chłopak. Ale żaden nie
      potrafi. Więc niech recytuje. Też źle. Powstaje nowy scenariusz: zaśpiewa
      dziewczyna, ale wyciągając z koperty list. Na tyle wyraźnie, by nie umknęło
      uwagi, że słowa piosenki są cytatem z listu żołnierza do niej. Żeby rozwiać do
      końca wątpliwości, młody żołnierz pojawi się potem niczym wytwór spełnionego snu
      i para powtórzy miłosny refren, tyle że on będzie tylko mruczał pod nosem. Na
      koniec się przytulą."
      • verdana Re: "Jestem nauczycielką i jestem lesbijką" 24.06.10, 11:50
        Cóż, dla mnie ta historia z piosenką to typowy objaw przeczulenia.
        Dla mnie jest jasne, że piosenki o miłosci do dziewczyny spiewa
        chłopak, do chłopaka- dziewczyna, do geja - facet itd - zgodnie z
        intencjami autora tekstu. Nie doszukiwałabym sie tutaj podtekstów
        homofobicznych.
        • cherry.coke Re: "Jestem nauczycielką i jestem lesbijką" 24.06.10, 11:53
          verdana napisała:

          > Cóż, dla mnie ta historia z piosenką to typowy objaw przeczulenia.
          > Dla mnie jest jasne, że piosenki o miłosci do dziewczyny spiewa
          > chłopak, do chłopaka- dziewczyna, do geja - facet itd - zgodnie z
          > intencjami autora tekstu. Nie doszukiwałabym sie tutaj podtekstów
          > homofobicznych.

          Daj spokoj, nie smieszy cie ta cala szopka z odgrywaniem? big_grin A Treny
          Kochanowskiego maja tylko chlopcy omawiac, bo ojcem byl, a nie matka?
          • verdana Re: "Jestem nauczycielką i jestem lesbijką" 24.06.10, 11:57
            Cóż, "Do Maryli" powinien jak dla mnie na akademii recytować
            chłopak, nie dziewczyna. Omawianie, a publiczny występ to zupełnie
            co innego. Owszem, można wystawić "Otella", z aktorką w tytułowej
            roli, ale wtedy jest to wariacja na temat Szekspira, a nie
            wystawienie jego dzieła.
            • cherry.coke Re: "Jestem nauczycielką i jestem lesbijką" 24.06.10, 12:08
              > Omawianie, a publiczny występ to zupełnie
              > co innego.

              Dlaczego? Zeby sie nie afiszowac? smile

              > Owszem, można wystawić "Otella", z aktorką w tytułowej
              > roli, ale wtedy jest to wariacja na temat Szekspira, a nie
              > wystawienie jego dzieła.

              A co jest zlego w wariacji i dlaczego trzeba sie ograniczac do wystawien
              doslownych? Jakby spiewali o wierzbach placzacych albo bialych rozach, to tez
              musza pomachac galazka? big_grin

              Moze moja szkola byla zbyt artystyczna...
              • duzeq Re: "Jestem nauczycielką i jestem lesbijką" 24.06.10, 13:22
                Mozna rownie dobrze Hamletowa zatrudnic zeby oglosila po angielsku,
                ze "That's a fair thought to lie between maids' legs" - jak w pysk
                strzelil bedzie to "drobna" wariacja i taka akuratnie na czasie. A
                potem jeszcze polskiego Desdemona (plci meskiej), zeby zablysnal
                fleksyjna koncowka..."W Otella duszy twarz jego ujrzałAm". Tak,
                twoja szkola byla za bardzo artsytyczna.

                Wierzbami machac nie musisz, tyle tej piosenki o wierzbach
                placzacyach, z racji tresci i okazji, nie powinien odwalac jakis
                klaun wijacy sie ze smiechu.
                • cherry.coke Re: "Jestem nauczycielką i jestem lesbijką" 24.06.10, 13:37
                  duzeq napisała:

                  > Mozna rownie dobrze Hamletowa zatrudnic zeby oglosila po angielsku,
                  > ze "That's a fair thought to lie between maids' legs" - jak w pysk
                  > strzelil bedzie to "drobna" wariacja i taka akuratnie na czasie. A
                  > potem jeszcze polskiego Desdemona (plci meskiej), zeby zablysnal
                  > fleksyjna koncowka..."W Otella duszy twarz jego ujrzałAm". Tak,
                  > twoja szkola byla za bardzo artsytyczna.

                  No Hamleta z Budzisz-Krzyzanowska raczej by nikt nie potepil, ani Cate Blanchett
                  jako Boba Dylana, ani Nikifora. Problem jest wtedy, kiedy ludzie zaczynaja sie
                  wszedzie dopatrywac doslownosci. Bo dla mnie dziewczyna spiewajaca piosenke
                  ulana to tylko metafora, a dla kogos lesba. Jeszcze moze sekszaca sie lesba smile
                  • duzeq Re: "Jestem nauczycielką i jestem lesbijką" 24.06.10, 14:54
                    No, Budzisz-Krzyzanowska wielka jest, ale na poziomie szkoly to
                    trzeba znac "doslowneg"o Hamleta, zeby potem cokolwiek z Hamleta IV
                    zrozumiec. A Feldman z wasami, jakokolwiek genialnie zagrala, to
                    jednak zagrala faceta (to znaczy: nie bylo koncetrowania sie
                    na "wartosciach uniwersalnych" jak w przypadku B-K i jej Hamleta).
                    Tu tez na obsadzenie aktorki w roli meskiej niebagatelny wlpyw mial
                    fakt, ze po charakteryzacji wygladala doslownie jak Nikifor. Taki
                    Zebrowski, Zmijewski czy inny Hanuszkiewicz to musieliby maski
                    nosic.

                    Owszem, w przypadku piosenki wymienionej w artykule byla to
                    doslownosc zakrawajaca na komizm. Niemniej zauwaz, ze to bylo ZANIM
                    ta nauczycielka odwazyla sie "wyjsc z szafy". NIe wiadomo czy tak
                    naprawde nauczyciele widzieli w tym homofobizm czy pewna
                    niezrecznosc. Natomiast niezwykla zrecznoscia gazety bylo
                    zestawienie tego obrazka z Giertychem - symbolem wszechhomobizmu.

                    Po czym nastepuja inne kwiatki zrecznej gazety typu:
                    "To smutne, jakim zaufaniem szkoła darzy to, co nazywa "uniwersalnym
                    systemem wartości", a co jest w istocie mglistym kolażem uprzedzeń".

                    W ten sposob malymi kroczkami po nazwaniu oczywistosci "mglistym
                    kolazem uprzedzen" dochodzi sie do badan, w ktorych sie "dowodzi
                    niezbicie", ze dwie lesbijki sa LEPSZYMI rodzicami.

                    Lepiej postawic na baze, a potem wyjasnic co to jest tolerancja niz
                    rownac wszystko do jednego poziomu.



        • lola211 Re: "Jestem nauczycielką i jestem lesbijką" 24.06.10, 13:00
          Miałam to samo napisac.
          Przeczulenie.Dochodzimy do absurdu.
          Od zawsze jak pamietam unikano sytuacji, by piosenke spiewala inna
          płec niz wynika to z tekstu, badz tez zmieniano słowa.
          Tak jakby facet spiewał np "zakochałam sie".Zmienia sie na
          męska koncówke - czy to oznacza, ze w tym przypadku transseksualisci
          powinni poczuc sie dotknięci? Bo a nuz wykonanawca czuje sie
          wewnetrznie kobieta?

          Bedac lesbijka bardzo latwo zwalac ludzki ostracyzm na rzekoma
          homofobie.A moze chodzi o to, ze swoim wlasnym zachowaniem
          denerwujemy innych i maja nas dosc? I nie chodzi o preferencje
          seksualne, tylko sposób bycia.

          Ale z drugiej strony- moja córka na j. polskim przerabiała temat
          uczuc, miłosci.Definicja z podrecznika "miłosc to uczucie łączące
          osoby róznej płci".Tak uczy szkoła.Rodzicowi pozostaje potwierdzic
          albo poruszyc temat i zakwestionowac oficjalne nauki.
    • izabellaz1 Re: "Jestem nauczycielką i jestem lesbijką" 24.06.10, 11:47
      Nie widziałam zdjęcia.
      Stronę w tej sprawie widzę tylko jedną, bo artykuł ma temu służyć.

      Poza wszystkim nie widzę potrzeby opowiadania o swoim życiu erotycznym.
      Większość nauczycieli jakich w życiu spotkałam mogłaby być gejami, albo
      lesbijkami i nie wiedziałabym, bo żaden z nich o tym nie opowiadał.
      • angazetka Re: "Jestem nauczycielką i jestem lesbijką" 24.06.10, 12:13
        > Poza wszystkim nie widzę potrzeby opowiadania o swoim życiu
        erotycznym.

        I nie mówisz nigdy nikomu np. że byłas na wakacjach z mężem, nie?
        • izabellaz1 Re: "Jestem nauczycielką i jestem lesbijką" 24.06.10, 12:15
          angazetka napisała:

          > I nie mówisz nigdy nikomu np. że byłas na wakacjach z mężem, nie?

          Verdana już o tym pisała.
          Wtrącenie uwagi, że "byłam na wakacjach z Baśką, swoją partnerką", a
          ostentacyjne "Jestem lesbijką" dla mnie ma inny wydźwięk.
          • cherry.coke Re: "Jestem nauczycielką i jestem lesbijką" 24.06.10, 12:19
            izabellaz1 napisała:

            > angazetka napisała:
            >
            > > I nie mówisz nigdy nikomu np. że byłas na wakacjach z mężem, nie?
            >
            > Verdana już o tym pisała.
            > Wtrącenie uwagi, że "byłam na wakacjach z Baśką, swoją partnerką", a
            > ostentacyjne "Jestem lesbijką" dla mnie ma inny wydźwięk.

            Znaczy jesli uczniowie wypytuja nauczycielke, czy ma chlopaka, to ona musi mowic
            "przepraszam, nie powinnam o tym z wami rozmawiac"? A jak powie, ze tak, to jest
            ostentacyjna?
            • izabellaz1 Re: "Jestem nauczycielką i jestem lesbijką" 24.06.10, 12:23
              Widzisz chodzi o to, że u mnie w klasie nikt nigdy nie wypytywał nauczycieli o
              partnerów.
              Sztucznie szukasz problemu.
              • cherry.coke Re: "Jestem nauczycielką i jestem lesbijką" 24.06.10, 12:26
                To wyobraz to sobie - wypytuja. Zwlaszcza z mlodymi nauczycielami szukaja
                kontaktu, wspolnych hobby. To normalne, zyciowe, czeste sytuacje.
                • kawka74 Re: "Jestem nauczycielką i jestem lesbijką" 24.06.10, 13:25
                  Potwierdzam. smile
          • angazetka Re: "Jestem nauczycielką i jestem lesbijką" 24.06.10, 12:29
            > Wtrącenie uwagi, że "byłam na wakacjach z Baśką, swoją partnerką",
            a ostentacyjne "Jestem lesbijką" dla mnie ma inny wydźwięk.

            Ale i to, i to jest opowiadaniem o swoim życiu erotycznym*, czyż nie?
            * Bo przecież osoby homo nie mają życia uczuciowego, tylko erotyczne.
            • izabellaz1 Re: "Jestem nauczycielką i jestem lesbijką" 24.06.10, 12:33
              angazetka napisała:

              > * Bo przecież osoby homo nie mają życia uczuciowego, tylko erotyczne.

              * Nie, związki homo oparte są tylko na patrzeniu sobie w oczy przez szklaną
              ścianę...
    • gazeta_mi_placi Re: "Jestem nauczycielką i jestem lesbijką" 24.06.10, 11:57
      Morgenku to Ty?
    • marghot Re: "Jestem nauczycielką i jestem lesbijką" 24.06.10, 12:11
      wg mnie preferencje seksualne - homo czy hetero - nie powinny
      dyskwalifikowac nauczyciela
      konflikt z prawem czy choroba alkoholowa - tak

      co wolno nauczycielowi od strony prywatnej? coż, chyba to co i
      nienauczycielom wink
    • mdro Re: "Jestem nauczycielką i jestem lesbijką" 24.06.10, 12:58
      Problem jest głównie w tym, że bohaterka artykułu zachowywała się -
      moim zdaniem - nieprofesjonalnie, w ogóle opowiadając uczniom o
      swoim prywatnym życiu czy uczuciach.

      "Ale pytaniom nie ma końca. Jak tam weekend? Z kim się bawiłaś na
      sylwestra? Czemu ten pani facet nie przyjdzie na studniówkę?
      Wymyślam na szybko byle jakie odpowiedzi" i wręcz "Dlaczego jesteś
      zapłakana? Rozstałam się - mówiłam". Wszystko jedno, czy chodzi o
      osobę hetero- czy homoseksualną, takie skracanie dystansu nie
      powinno mieć miejsca. I w ogóle w pracy sprawy prywatne należy
      zostawiać za drzwiami. Mnie jako uczennicę nie interesowało prywatne
      życie nauczcycieli i nie obchodzi mnie jako matkę uczniów - czy ktoś
      jest samotny, czy ma kogoś (sakramentalnie czy nie), ile ma dzieci
      etc. Jasne, że pewnych rzeczy się mimowolnie mozna dowiedzieć, bo
      nauczycielka np. przeprosi, że nie sprawdziła klasówek, bo dziecko
      chorowało, czy też wiadomo, że za kilka miesięcy pójdzie na urlop
      macierzyński, ale co to ma za znaczenie dla jakości nauczania, czy
      to dziecko jest z mężem, czy też partnerem, czy zdecydowała się na
      samotne macierzyństwo? I czy nauczycielka męża/partnera nie ma, bo
      tak, czy też dlatego, że jest lesbijką?

      I w dodatku usiłowała udawać kogoś, kim nie jest, zamiast traktować
      swoją orientację jako rzecz całkowicie naturalną i w ten sposób
      poniekąd wymusić akceptację otoczenia.
      • kawka74 Re: "Jestem nauczycielką i jestem lesbijką" 24.06.10, 13:22
        Czyli sama sobie jest winna, tak?
      • cherry.coke Re: "Jestem nauczycielką i jestem lesbijką" 24.06.10, 13:22
        > Problem jest głównie w tym, że bohaterka artykułu zachowywała się -
        > moim zdaniem - nieprofesjonalnie, w ogóle opowiadając uczniom o
        > swoim prywatnym życiu czy uczuciach.

        To chyba zalezy od szkoly. W tradycyjnej szkole z grozna pania od chemii pewnie
        jej nikt o nic nie pyta. Ja znam raczej takie bardziej otwarte instytucje (i
        sama chodzilam, i czasowo uczylam), gdzie owszem dystans jest mniejszy.
        Zwlaszcza z mlodymi nauczycielami, zwlaszcza tymi od humana albo w szczegolnosci
        od jezykow (bo jest duzy element konwersacyjny). Nie mowie o chodzeniu razem do
        knajpy, ale o rozmowach o wakacjach, o hobby, o planach zyciowych, o zwyczajach
        spolecznych. Dla mnie wiec sytuacja opisana w artykule brzmi bardzo zyciowo.
        Zreszta nawet w mojej wlasnej klasie nasza wychowawczyni na godzinie
        wychowawczej nieraz przytaczala jakies przyklady z wlasnego zycia z mezem
        wlacznie, i jakos nikt nie mial jej tego za zle.

        > I w dodatku usiłowała udawać kogoś, kim nie jest, zamiast traktować
        > swoją orientację jako rzecz całkowicie naturalną i w ten sposób
        > poniekąd wymusić akceptację otoczenia.

        Jak potraktowala, to ja tez potraktowano...
        • mdro Re: "Jestem nauczycielką i jestem lesbijką" 24.06.10, 13:47
          My akurat z naszą wychowawczynią (i jeszcze jednym-dwoma
          nauczycielami) mieliśmy bardzo swobodny kontakt (niemal łącznie z
          chodzeniem do knajpy wink), ale jakoś nie przyszło nikomu do głowy
          wypytywać ją o jej życie prywatne - np. z jakich przyczyn nie ma
          męża i z kim spędza wakacje. I czym innym jest opowiadanie o swoim
          hobby czy odwiedzonych ciekawych miejscach, a czym innym zwierzanie
          się uczniom.

          > Jak potraktowala, to ja tez potraktowano...
          Tylko że wówczas była już inna sytuacja - ona zademonstrowała coś,
          co wcześniej starannie ukrywała, stawiając się na pozycji
          poszkodowanej przez nietolerancyjne otoczenie, co mogło wzbudzić
          gwałtowne reakcje. I żeby sprawa była jasna - ja nie staję w obronie
          tej wicedyrektorki (co więcej, nie jestem w stanie pojąć jej
          zachowania, chyba że coś jest w tym artykule mocno niedopowiedziane)
          i innych nauczycieli. Tylko że jakoś nie chce mi się wierzyć, by
          wina była wyłącznie po jednej stronie.
          • cherry.coke Re: "Jestem nauczycielką i jestem lesbijką" 24.06.10, 13:57
            mdro napisała:

            > My akurat z naszą wychowawczynią (i jeszcze jednym-dwoma
            > nauczycielami) mieliśmy bardzo swobodny kontakt (niemal łącznie z
            > chodzeniem do knajpy wink), ale jakoś nie przyszło nikomu do głowy
            > wypytywać ją o jej życie prywatne - np. z jakich przyczyn nie ma
            > męża i z kim spędza wakacje. I czym innym jest opowiadanie o swoim
            > hobby czy odwiedzonych ciekawych miejscach, a czym innym zwierzanie
            > się uczniom.

            Ale naprawde nie trzeba duzo mowic ani sie zwierzac. Wystarczy na przyklad
            podczas konwersacji o wakacjach powiedziec odruchowo "bylysmy na Korsyce"
            i zaraz ktos zapyta "a to z siostra pani byla?", a ty wtedy "yyyy" (mowic, nie
            mowic, co mowic...). A oni nie sa glupi, naprawde. I zwlaszcza konwersacje
            jezykowe stwarzaja takie sytuacje.

            > Tylko że wówczas była już inna sytuacja - ona zademonstrowała coś,
            > co wcześniej starannie ukrywała, stawiając się na pozycji
            > poszkodowanej przez nietolerancyjne otoczenie, co mogło wzbudzić
            > gwałtowne reakcje. I żeby sprawa była jasna - ja nie staję w obronie
            > tej wicedyrektorki (co więcej, nie jestem w stanie pojąć jej
            > zachowania, chyba że coś jest w tym artykule mocno niedopowiedziane)
            > i innych nauczycieli. Tylko że jakoś nie chce mi się wierzyć, by
            > wina była wyłącznie po jednej stronie.

            Nie wiem, jak bylo w tej konkretnej sytuacji. Znalam osobiscie dwie osoby -
            dziewczyne lesbijke nauczycielke, ktora miala dokladnie takie problemy (nie w
            Polsce, ale mowie ogolnie o mechanizmach) i faceta geja, ktory w koncu uczy
            tylko w prywatnych szkolach jezykowych, bo na praktykach w szkole zwyklej
            przekonal sie, co sie w pokojach nauczycielskich sadzi o homoseksualizmie.
            Ukrywac zle, nie ukrywac jeszcze gorzej. Zadne z nich sie z niczym seksualnym
            nie afiszowalo, ale tez zadne nie chcialo klamac na co dzien i sluchac chamskich
            dowcipow.
            • mdro Re: "Jestem nauczycielką i jestem lesbijką" 24.06.10, 14:26
              "byłyśmy" - no to wtedy odpowie "z przyjaciółką" i nie sądzę, by
              ktokolwiek dalej dociekał charakteru owej przyjaźni. Setki razy
              mówiłam "byłyśmy", mając za towarzyszkę przyjaciółkę, siostrę, mamę,
              ciotkę, znajomą: "byłyśmy na wakacjach, w kinie, na balandze" i
              jakoś nikt się nie dziwił ani dopytywał - kobiety mają zresztą pod
              tym względem lepiej, facet może z drugim facetem iść co najwyżej na
              piwo czy mecz wink. Ba, pewnie nawet kiedyś powiedziałam: "byłyśmy na
              lesbijskiej imprezie" - ale nie jestem, oczywiście, nauczycielką. I
              nauczycieli-gejów czy lesbijek faktycznie nie znam (abo nie wiem, że
              znam).
              • cherry.coke Re: "Jestem nauczycielką i jestem lesbijką" 24.06.10, 14:35
                mdro napisała:

                > "byłyśmy" - no to wtedy odpowie "z przyjaciółką" i nie sądzę, by
                > ktokolwiek dalej dociekał charakteru owej przyjaźni. Setki razy
                > mówiłam "byłyśmy", mając za towarzyszkę przyjaciółkę, siostrę, mamę,
                > ciotkę, znajomą: "byłyśmy na wakacjach, w kinie, na balandze" i
                > jakoś nikt się nie dziwił ani dopytywał - kobiety mają zresztą pod
                > tym względem lepiej, facet może z drugim facetem iść co najwyżej na
                > piwo czy mecz wink. Ba, pewnie nawet kiedyś powiedziałam: "byłyśmy na
                > lesbijskiej imprezie" - ale nie jestem, oczywiście, nauczycielką. I
                > nauczycieli-gejów czy lesbijek faktycznie nie znam (abo nie wiem, że
                > znam).

                Nie lapiesz chyba istoty problemu smile A gdyby chodzilo o nauczyciela, to tez
                musialby mowic, ze z przyjaciolmi, a nie z dziewczyna czy zona? A gdyby mlody
                nauczyciel podobnie wygadal sie, ze jego dziewczyna jest w ciazy? Czy to
                wszystko zakazane tematy i naruszanie dystansu?

                Wyobraz sobie, ze jestes nauczycielka uczaca "kontaktowego" przedmiotu, nawet
                moze wychowawczynia, ale nie wolno ci sie przyznac, ze masz meza i dzieci, bo to
                zgorszy uczniow. I przez iles lat i iles rozmow, najczesciej zwyklych o zyciu
                albo dupie Maryni, ale czesto osobistych z wychowankami, ktorzy przychodza po
                rade, musisz udawac osobe samotna.

                To jest wlasnie ten problem, jaki oni maja - lata gryzienia sie w jezyk,
                kombinowania albo zwyklego klamstwa. A przez ten czas uczniowie i tak wszystko
                wiedza o "homosiach", bo ogladaja TV i czytaja gazety.
                • mdro Re: "Jestem nauczycielką i jestem lesbijką" 24.06.10, 16:36
                  Hmm, faktycznie chyba się nie rozumiemy - miałam wrażenie, że
                  piszesz o kimś, kto zdecydowanie chce swoją orientację seksualną
                  ukrywać. Ja optuję za traktowaniem jej jak innych faktów z
                  prywatnego życia. A moim zdaniem dorosły człowiek powinien wiedzieć,
                  gdzie postawić granice swojej prywatności, a młody człowiek uczyć
                  się, że pewnych sfer naruszać się nie powinno. I dla mnie tak samo
                  bezsensownej jest opowiadanie uczniom o swoim życiu uczuciowym,
                  chorobach czy dzieciach. A właśnie, jeśli chodzi o dzieci, to w
                  liceum wiedzieliśmy o potomstwie jednego nauczyciela (bo akurat mu
                  się córeczka urodziła i się swoją radością podzielił z lubianymi i
                  wzajemnie lubiącymi go uczniami) i jednej nauczycielki (bo używała
                  dziecka jako wymówki wink), bo i o braku takowego u naszej
                  wychowawczyni. Inni jakieś dzieci i żony/mężów pewnie mieli (albo i
                  nie), ale o tym nie rozpowiadali.

                  Ja rozumiem, że może to być problemem, podobnie jak np. rozwód czy
                  nieślubne dziecko u nauczyciela religii, który pewnie też nie
                  chciałby specjalnie tego faktu ujawniać.

                  I nie mam nic przeciwko temu, by moich synów uczyli gej czy
                  lesbijka, ujawnieni czy nie - nie mam fobii pt. "bo oni będą uwodzić
                  uczniów/uczennice" (jakoś nauczyciele heteroseksualni sobie z tym
                  radzą wink).
                  • cherry.coke Re: "Jestem nauczycielką i jestem lesbijką" 24.06.10, 16:54
                    Nie, mowie wlasnie o osobach, ktore nie chca sie ukrywac, ale zmusza je do tego
                    nastawienie szkoly. Wiekszosc szkol to raczej nie sa miejsca, gdzie nauczyciel
                    moze sie ot tak bez obaw przyznac do swojej orientacji. Posluchaj, jakie opinie
                    padaja w tym watku, poczytaj jakie nastawienie maja dyrektorzy. Moi znajomi to
                    przerobili. Oni zapytani przez mlodziez chetnie by powiedzieli "a, bylam gdzies
                    z dziewczyna" (czy co tam wychodzi z kontekstu), bo to przeciez nic strasznego.
                    Ale jesli to ma sie rownac dywanikowi u dyrekcji albo byciu pierwszym do
                    odstrzalu przy cieciach? Przyznasz sie na wejsciu w pokoju nauczycielskim - beda
                    ci obrabiac tylek, wystawiasz sie na strzal i komentarze, "epatujesz". Nie
                    przyznasz sie - zyjesz w zaklamaniu, uwazasz na kazde slowo, wysluchujesz
                    chamskich dowcipasow o ciotach (bo nie wiedza, ze i ty jestes "ciota").

                    Ja np. mialam nauczycielke (na szczescie tylko na zastepstwa), ktora opowiadala
                    ze szczegolami o zyciu swojego meza, corki, syna tudziez psa. Ta corka - w
                    rownoleglej klasie - miala dopiero ciezkie zycie z taka matka... I to bylo
                    bardzo niewlasciwe. Ale z drugiej strony nie mozna zabronic nauczycielom przez
                    iles lat pracy nie wspomniec o mezu, zonie, dziewczynie czy chlopaku, o ile to
                    wynika naturalnie z kontekstu czy dyskusji - a niektorych w tym watku szokuje,
                    ze "lesbijka epatuje", jesli powie, ze ma dziewczyne. Czy tam ze nie ma dziewczyny.
                    • verdana Re: "Jestem nauczycielką i jestem lesbijką" 24.06.10, 17:14
                      W szkole, w ktorej uczylam, mój kolega pokazał mi na zabawie
                      dziewczyne. Pytam "To Twoja dziewczyna"? On na to "A wygląda na
                      faceta?" Naprawdę, nie we wszystkich szkolach nauczyciele ukrywają
                      swoje preferencje przed kolegami, co nie znaczy, ze zwierzają się
                      uczniom z kim sypiaja, niezaleznie od tego, czy to dziewczyna, czy
                      chłopak. Co innego mowić czasem o stalych związkach czy małżenstwie -
                      trudno tego uniknąć, a co innego o swojej orientacji, gdy sie nie
                      jest w związku - dla mnie zasadnicza różnica.
      • narsen Re: "Jestem nauczycielką i jestem lesbijką" 24.06.10, 13:50
        "Wszystko jedno, czy chodzi o osobę hetero- czy homoseksualną, takie skracanie dystansu nie powinno mieć miejsca."

        A można spytać dlaczego?
        • mdro Re: "Jestem nauczycielką i jestem lesbijką" 24.06.10, 14:03
          Bo uczeń dla nauczyciela nie powiniem być kumplem ani psiapsiółką, i
          vice versa. Ich wzajemne kontakty powinien cechować odpowiedni
          dystans, zwłaszcza jeśli chodzi o sprawy prywatne (oczywiście
          pomijam przypadki, gdy dzieje się coś zdecydowanie złego i konieczna
          jest interwencja). W drugą stronę - wyobrażasz sobie, by
          nauczycielka zapytała np.: "ten chłopak, co czeka na ciebie przed
          szkołą, to na poważnie? Sypiacie ze sobą?" albo "ile zarabiają twoi
          rodzice?".
          • narsen Re: "Jestem nauczycielką i jestem lesbijką" 24.06.10, 14:23
            Ale dlaczego nauczyciel nie może być kumplem? Dlaczego musi być dystans?
            Wiadomo, że nie stoją na tej samej pozycji w formalnej hierarchii ,jednak dobry
            pedagog wie, że często drogą do pomocy (np trudnym przecież nastolatkom) jest
            właśnie pochylenie się nad młodym człowiekiem. Tylko w ten sposób można czasem
            do nich dotrzeć. Uważam, że błędem jest stawianie się w pozycji wielkiego
            mistrza, pana i władcy klasy. Mądry nauczyciel wie, że może się mylić. Powinien
            umieć słuchać i rozmawiać z uczniem. Autorytet zdobywa się szacunkiem a nie
            dyscypliną i strachem.
            • mdro Re: "Jestem nauczycielką i jestem lesbijką" 24.06.10, 15:30
              Ale dlaczego zakładasz, że dystans = dyscyplina i strach? I że
              chodzi o stawianie się w pozycji mistrza, pana i władcy? Ale
              podobnie jak niedoorosłe dziecko nie powinno być kumplem dla
              rodzica, tak uczeń nie powinien być kumplem dla nauczyciela - a już
              na pewno nie w szkole, tzn. wyobrażam sobie, że uczeń (zwłaszcza w
              liceum) z nauczycielem, mający takie samo hobby, na jego gruncie
              mogą być kumplami.
              • narsen Re: "Jestem nauczycielką i jestem lesbijką" 24.06.10, 16:28
                Znowu muszę zapytać czemu dziecko nie może być kumplem dla rodzica? Jezu, skąd
                te Wasze ciągoty do autorytaryzmu? Boicie się, że Was nie będzie szanować jak
                wyjdziecie poza rolę wielkiego mądrego, wszechwładnego opiekuna? To jest strach
                bezpodstawny. Młodzież ufa ludziom szczerym a nie skostniałym, władczym
                despotom. Tak samo nauczycielom jak i rodzicom. Wydaje się Wam chyba, że bycie
                przyjacielem dziecka = pozwoleniu na samowolkę. Nic bardziej błędnego. Rodzic
                (czy pedagog) przyjaciel rozmawia z dzieckiem NAPRAWDĘ. Nie patrząc z góry i
                sypiąc dobrymi radami w stylu: "Ja w Twoim wieku...", "To nie wypada",
                "Zobaczysz jak dorośniesz". Myślisz, że młodzi chcą tego słuchać? Że to do nich
                trafia?
                A może korona Ci z głowy nie spadnie jak przyznasz, że sama dokonywałaś złych
                wyborów. Że na spojrzenie z dystansu trzeba czasu, że nie od razu się wszystko
                wie? Tak bardzo naruszysz tym własną psychiczną konstrukcję? Czego się boisz?
                Każdy popełnia błędy. Młodzi najczęściej. Z pozycji wszechwiedzącego mentora
                wiele w pracy z dziećmi nie zdziałasz.
                Zwłaszcza, że dzieci nie są ślepe. Widzę błędy swoich rodziców, nauczycieli. Nie
                udawaj przed nimi niewiadomokogo bo stracisz tylko ich zaufanie.
                • mdro Re: "Jestem nauczycielką i jestem lesbijką" 24.06.10, 16:47
                  Czy dla Ciebie istnieje wyłącznie układ kumpel-kumpel albo despota-
                  poddany? I co ma wspólnego szacunek i szczerość z kumplowskimi
                  układami? Dlaczego zakładasz, że unikanie takowych to patrzenie z
                  góry i autorytaryzm? Niemożność przyznania się do błędów? Udawanie
                  nie wiadomo kogo?

                  A tak nawiasem, to nie jestem nauczycielką.
                  • narsen Re: "Jestem nauczycielką i jestem lesbijką" 24.06.10, 17:12
                    I dzięki bogu. Wszyscy uczniowie skaczą z radości.

                    Jaki widzisz układ poza zbliżeniem się do ucznia lub oddaleniem się od niego? Skoro znasz złoty środek to zdradź mi go. Ja akurat jestem pedagogiem. Chętnie posłucham dobrych rad. Jeśli dany uczeń jest problemowy to nie masz wyboru. Możesz go zmuszać, żeby się zmienił albo go poznać, żeby się otworzył przed Tobą i dał sobie pomóc. Jak myślisz? Co się sprawdza? Zmuszanie? Czy szczerość? Zaufanie, nawet kumplowanie się?

                    Pytasz co ma wspólnego szacunek i szczerość z kumplowskimi układami? Jak to co? Wszystko. Młodzież szanuje ludzi, których lubi, którzy są godni zaufania, którzy chcą pomóc, doradzić. Młodzież nie szanuje starych, skostniałych frustratów. A już najbardziej nienawidzi tych, którzy zaprzepaścili ich zaufanie. Ci młodzi ludzie to nie wataha zwierząt. To bardzo cenni, inteligentni i wrażliwi ludzie. A autorytarne osły tylko zabijają ich wiarę w otoczenie. A ta wiara jest strasznie krucha. Należy o tą wiarę dbać jak o bezcenne dobro. Bo raz stracona - nigdy się nie odrodzi.
                    • pochodnia_nerona Re: "Jestem nauczycielką i jestem lesbijką" 24.06.10, 17:50
                      narsen napisała:

                      > I dzięki bogu. Wszyscy uczniowie skaczą z radości.

                      Co to za nauczyciel, który wypowiada siew imieniu wszystkich uczniów?
                      Nie widzisz różnicy między bycia apodyktyczną jędzą, a sympatyczną nauczycielką,
                      do której lgną uczniowie, ale jej wiek i naturalny autorytet sprawiają, że ci
                      uczniowie nie zapytają o to, z kim śpi, gdzie mieszka?
                      Ja, dopiero kiedy ukończyłam szkołę, zostałam zaproszona do domu nauczycielki.
                      Jakoś nie pchałam się wcześniej, jak do kumpeli i naprawdę poczułam się
                      zaszczycona zaufaniem mojej polonistki, jakie mi okazała.
                • mdro Re: "Jestem nauczycielką i jestem lesbijką" 24.06.10, 17:06
                  I jeszcze jedno - układ kumplowski czy przyjacielski zakłada pewną
                  równość i wzajemność. A ja nie czuję potrzeby obarczania swojego
                  dziecka swoimi kłopotami, zwierzania się mu z problemów czy szukania
                  rady. To ja mam być dla niego ostoją, a nie ono dla mnie. Ja od tego
                  mam inne osoby. Oczywiście w miarę jego dorastania będzie się to
                  zmieniać - tak, jak obecnie stosunki moje i moich rodziców są
                  zupełnie inne niż wówczas, gdy miałam 5, 10, 15 czy nawet 20 lat.

                  I uwierz mi, młodzież też często nie chce od dorosłych "kumplowania
                  się", a nawet uważa takie zachowanie za krępujące i nie na miejscu.
                  • narsen Re: "Jestem nauczycielką i jestem lesbijką" 24.06.10, 17:28
                    To bardzo niedobrze, że chcesz dziecko od każdej złej rzeczy odgrodzić. Według
                    badań PISA tylko u nas w szkołach dzieci NIE uczą się co to jest śmierć,
                    choroba, co oznacza posiadanie brata/siostry z zespołem Downa. Lub z Autyzmem.
                    Co się dzieje, gdy rodzinę zostawia tata (lub mama), jak sobie radzić gdy całą
                    moją rodziną jest babcia. Uważasz, że jak się o czymś nie mówi to tego nie ma?
                    Że te dzieci, którym nikt nie tłumaczy, że NIE są winne czują się dobrze, gdy
                    inni udają, że nie ma tematu?
                    • mdro Re: "Jestem nauczycielką i jestem lesbijką" 24.06.10, 18:00
                      Chyba nie rozumiesz, nie po raz pierwszy zresztą. Czym innym jest
                      mówienie dzieciom o róznych trudnych sprawach, typu choroba czy inne
                      problemy w rodzinie, czym innym obarczanie ich tymi problemami i
                      oczekiwanie wsparcia.
            • pochodnia_nerona Re: "Jestem nauczycielką i jestem lesbijką" 24.06.10, 15:48
              Wybacz, ale kumpla nie darzy się jakimś szczególnym szacunkiem, tylko sympatią.
              Mądry nauczyciel potrafi zachować dystans, a jednocześnie mądrze doradzić. Ja
              np. miałam oparcie w polonistce, zwierzałam się jej, ale też nigdy nie
              naruszyłam jej prywatności, nie pytałam, czemu nie ma faceta, z kim spędza
              wakacje i gdzie. Jeśli chciała - sama powiedziała. Gdyby chciała się
              "zakumplować", to poczułabym się zniesmaczona, bowiem jej porad oczekiwałam od
              niej jako kogoś bardziej doświadczonego ode mnie i patrzącego z perspektywy
              osoby starszej, a mimo to rozumiejącej rozterki mojego wieku.
              • pochodnia_nerona Re: "Jestem nauczycielką i jestem lesbijką" 24.06.10, 15:49
                To było do narsen, rzecz jasna.
              • narsen Re: "Jestem nauczycielką i jestem lesbijką" 24.06.10, 16:37
                Nie darzysz kumpli szacunkiem? Współczuję kumplom. Sympatia to też szacunek. Nie
                wiem jak Ty, ale ja nie umiem kogoś jednocześnie lubić i nie szanować. Piszesz,
                że zwierzałaś się polonistce. A co Cię skłoniło do tego? Co spowodowało, że jej
                zaufałaś? Chyba nie to, że była zdystansowaną, wyniosłą jędzą.
                • mdro Re: "Jestem nauczycielką i jestem lesbijką" 24.06.10, 16:59
                  Bycie godnym szacunku, sympatii i zaufania człowiekiem nie oznacza
                  zaraz, że się ma być czyimś kumplem. Skoro jesteśmy przy szkolnych
                  tematach - miałam w szkole nauczyciela, będącego niekwestionowanym
                  autorytetem dla pokoleń uczniów. Prócz tego, że znakomicie uczył
                  swojego przemiotu, był człowiekiem bardzo mądrym, rozumiejącym
                  innych i widzącym ich problemy, serdecznym i wyrozumiałym. Ale
                  nikomu (i nie mówię tu tylko o uczniach, ale i co młodszych
                  nauczycielach) nie przyszłoby do głowy, by się z nim zakumplowywać.
                  • narsen Re: "Jestem nauczycielką i jestem lesbijką" 24.06.10, 17:42
                    Oczywiście, ja też miałam polonistkę, która nie spoufalała się z uczniami, miała
                    wielki autorytet a jednocześnie potrafiła zjednać sobie większość. Była godna
                    zaufania bo w rozmowach osobistych nie traktowała dzieci z góry. Jednak to nie
                    jest recepta. Uczniowie to ludzie jak ja czy Ty kiedyś. Do każdego powinno się
                    podejść indywidualnie. Analogicznie miałam za wychowawcę Informatyka, który
                    niejednego chłopaka wywabił z kłopotów. A był dla nich przede wszystkim kumplem.
                    Na lekcjach rozmawiali o tym jakim dyrektor jest palantem i grali w Quake'a 2 po
                    sieci. Uczniowie słuchali go, bo darzyli go sympatią i nie chcieli zawieść.
                    Traktowali go jako informatycznego boga a on ich jak równych sobie partnerów do
                    dyskusji (Czasem znali więcej nowinek niż on sam). I co na litość jest w tym
                    złego?
                    • pochodnia_nerona Re: "Jestem nauczycielką i jestem lesbijką" 24.06.10, 17:53
                      narsen napisała:
                      Analogicznie miałam za wychowawcę Informatyka, który
                      > niejednego chłopaka wywabił z kłopotów. A był dla nich przede wszystkim kumplem
                      > .
                      > Na lekcjach rozmawiali o tym jakim dyrektor jest palantem i grali w Quake'a 2 p
                      > o
                      > sieci. Uczniowie słuchali go, bo darzyli go sympatią i nie chcieli zawieść.

                      Ja nie miałabym szacunku dla kogoś, kto mówi o dyrektorze, ze jest palantem.
                      Można się zgodzićz uczniami, że dyrektor nie jest fair, ale to lekka przeginka,
                      nie uważasz? Poza tym informatyka to zupełnie inna para kaloszy, niż matma czy
                      j. polski.
                • pochodnia_nerona Re: "Jestem nauczycielką i jestem lesbijką" 24.06.10, 17:33
                  narsen napisała:

                  > Nie darzysz kumpli szacunkiem? Współczuję kumplom. Sympatia to też szacunek. Ni
                  > e
                  > wiem jak Ty, ale ja nie umiem kogoś jednocześnie lubić i nie szanować. Piszesz,
                  > że zwierzałaś się polonistce. A co Cię skłoniło do tego? Co spowodowało, że jej
                  > zaufałaś? Chyba nie to, że była zdystansowaną, wyniosłą jędzą.

                  Chyba nie wiesz, co oznacza słowo "kumpel". Kumpel to taka osoba, z którą się
                  idzie na piwo, robi żarty, czasem coś załatwi. Natomiast od zwierzeń i szacunku
                  szczególnego jest przyjaciel. I ta polonistka była kimś w rodzaju starszej
                  przyjaciółki. Zaufałam jej, bo budziła naturalny szacunek oraz zaufanie.
                  Kumplowi nie poświęciłabym swoich tajemnic i rozterek.
                  • pochodnia_nerona Re: "Jestem nauczycielką i jestem lesbijką" 24.06.10, 17:36
                    Dodam jeszcze, że w młodym wieku wiele osób ma naturalną potrzebę posiadania
                    autorytetu, który zdobywa się inaczej, niż poprzez np. picie z uczniami czy
                    żarty na ich poziomie. Albo się ma osobowość i naturalny autorytet, albo jest
                    się kumplem.
                    • narsen Re: "Jestem nauczycielką i jestem lesbijką" 24.06.10, 17:44
                      pochodnia_nerona napisała:

                      > Albo się ma osobowość i naturalny autorytet, albo jest
                      > się kumplem.

                      To bardzo smutne, co piszesz.
                      • pochodnia_nerona Re: "Jestem nauczycielką i jestem lesbijką" 24.06.10, 20:14
                        Czy smutne jest dla Ciebie, że ktoś nie pije z uczniami i nie nabija się z
                        reszty kadry, jak oni? Czy smutne jest to, że ktoś nie walnie nauczyciela w
                        karczycho i nie powie "co jest, stara/y?" Jeśli tak, to na zbyt grząskim terenie
                        pragniesz zbudować relację z uczniami. Teraz się zakumplują, potem powiedzą
                        "narsen, weź się odp...", kiedy postawisz im zasłużoną pałę.
                        • narsen Re: "Jestem nauczycielką i jestem lesbijką" 24.06.10, 21:46
                          A Ty tak dokładnie wiesz jak postępować z młodzieżą? Czyżby złe wspomnienia?
                          • pochodnia_nerona Re: "Jestem nauczycielką i jestem lesbijką" 25.06.10, 12:37
                            Mam wspomnienia zarówno ze szkoły, jak i z praktyk, które odbyłam na studiach.
                            Ze swoich czasów szkolnych pamiętam, że nauczyciele próbujący się spoufalać,
                            natychmiast tracili szacunek. Byli tacy, którzy, myśląc może, że tłumaczy ich
                            mała różnica wieku, chodzili z uczniami i studentami na piwo, ale ci sami
                            studenci, z którymi się tak dobrze bawili, obrabiali im potem z pogardą 4
                            litery, ciekawe, czemu? Źle były w ogóle widziane (i wcześniej, i później)
                            wszelkie takie zachowania, które zbytnio skracały ZDROWY dystans. Ale, na
                            szczęście, takich akcji było mało. Miałam kilku przefajnych nauczycieli, którzy,
                            mimo, iż nie spoufalali się z uczniami, cieszyli się ich sympatią i zaufaniem.
                            Zgodzę się, że do każdego młodego człowieka dociera się inaczej, ale nigdy droga
                            nie wiedzie przez stanie się "kumplem". Przyjacielem, doradcą, powiernikiem -
                            tak, ale nie kumplem.
      • asia_i_p Re: "Jestem nauczycielką i jestem lesbijką" 24.06.10, 15:33
        Ja mam wrażenie, że tu wymieszane są pytania od koleżanek i od uczniów. I te
        bardziej intymne są jednak od koleżanek.
    • cherry.coke Re: "Jestem nauczycielką i jestem lesbijką" 24.06.10, 13:17
      Mysle, ze cala taka sprawa ma aspekt zupelnie tu pominiety - nie chodzi tylko o
      nauczycieli gejow czy lesbijki, ale przede wszystkim o uczniow o takiej
      orientacji. W kazdej klasie jest ich przeciez pewnie od jednej do paru osob. I
      to oni musza patrzec, jak osoby o ich orientacji sa zaganiane do kata i
      sekowane, jak nadmiernie seksualizuje sie ich orientacje, jak wierszykom dorabia
      sie prymitywne scenki byle tylko unikac metafory czy bron Boze aluzji, jak
      prosty fakt bycia dziewczyny z dziewczyna jest czyms wstydliwym i zlym. Musza
      patrzec i sie uczyc - jak sie chowac, jak sie wstydzic, jak klamac.

      To dla dobra i normalnego samopoczucia takich uczniow powinno sie dbac o
      tolerancje w szkole - oni w trudnym wieku maja juz i tak dosc problemow ze soba
      i swoja orientacja. Tutaj duzo sie mowi o roli szkoly w ograniczaniu samobojstw
      wsrod nieletnich, zwlaszcza chlopcow - podobno wiele z nich wiaze sie ze "school
      bullying" mlodych gejow i lesbijek. Tylko co zrobic, gdy takie podejscie ma sama
      szkola?...
      • papalaya kolejna "ciemiężona" homoaktywstka? 24.06.10, 13:37
        cytat z innego forum:

        Ta pani mówi o zaszczuciu, ostracyzmie, jakiego ostatnio doznała. A
        to jest
        zwykła nieprawda.
        Dowód: Marta Konarzewska od wielu lat aktywnie działa w środowiskach
        lesbijskich. Pod swoim nazwiskiem. Nic więc ostatnio się nie wydało,
        jeżeli ktoś
        chciałby ją prześladować za jej orientację, to zrobiłby to już wiele
        lat temu.
        Do "wyguglania" są jej artykuły np. z 2005r.

        Jedno pani Marta osiągnęła takim artykułem: NIETYKALNOŚĆ. Teraz już
        żadna
        dyrekcja nie odważy się jej zwolnić - bo to na pewno byłby przejaw
        straszliwej
        homofobii.


        Brakiem rzetelności dziennikarskiej jest nieprzedstawienie
        wypowiedzi innych
        osób ze szkoły, w tym wicedyrektorki. Może to trochę inaczej
        wygląda - może jej
        niechęć tak naprawdę oznacza OBAWĘ, ale nie przed fizyczną agresją,
        a przed
        późniejszymi pomówieniami co do przebiegu rozmowy?

      • pochodnia_nerona Re: "Jestem nauczycielką i jestem lesbijką" 24.06.10, 17:45
        Powrócę jeszcze do tej scenki - już ktoś wyżej dobrze wyjaśnił, że nie chodzi o
        to, że np. wierszyk czy piosenka ROBI SIĘ LESBIJSKA, ale że jeżeli podmiot
        liryczny jest chłopcem przemawiającym do dziewczyny, to niechże czyta go
        chłopiec, żeby nie wprowadzać dysonansu, chyba, że jest to teatrzyk
        eksperymentalny albo z góry założono tezę, że przerabiamy wszystko, co mówili
        chłopcy do dziewcząt na wersję lesbijską, wtedy będzie czytelna ta intencja.
        Tak więc, abstrahując od sytuacji nauczycielki, historyjka z piosenką czy
        wierszem jest kompletnie od czapy i dowodzi przewrażliwienia oraz nerwicowego
        patrzenia na wszystko przez pryzmat własnego problemu.
        A orientacja nauczyciela nie interesuje mnie wcale, jeśli nie przeszkadza jemu w
        wypełnianiu obowiązków.
        • cherry.coke Re: "Jestem nauczycielką i jestem lesbijką" 24.06.10, 18:13
          Ja mysle, ze z ta scenka nie mozna niczego powiedziec nie znajac dialogow w
          pokoju nauczycielskim. Bo co innego, jesli byly "przeciez podmiotem lirycznym
          jest chlopak, to niech spiewa chlopak i basta", a co innego jesli byly "oj
          dziewczyna do dziewczyny to nie wypada, jakze to tak".

          Nawiasem mowiac, czy mlodziez nie uczy sie w szkole, ze podmiot liryczny a
          autor/wykonawca to zupelnie inne sprawy? Bardzo lubie piosenke "Ain't No
          Sunshine (When She's Gone)", a nagraly ja tlumy ludzi roznych plci,
          lacznie z zespolami mieszanymi. Nie zastanawiam sie nad dysonansami oraz
          mozliwym stosunkiem wykonawcy do opisywanej "onej", tylko slucham piosenki o
          tesknocie i pustce, moze nawet troche o obsesji smile
          • pochodnia_nerona Re: "Jestem nauczycielką i jestem lesbijką" 24.06.10, 20:16
            A ja mam tak, że kiedy chłopiec śpiewa: "Gdybym ja byyyła słoneczkiem na
            nieeebie", to umieram ze śmiechu i jedynie w konwencji parodii postrzegam taki
            przekaz wink
    • croyance Re: "Jestem nauczycielką i jestem lesbijką" 24.06.10, 14:33
      Pisalam juz o tym, ale powtorze.
      W synagodze, do ktorej naleze, rabin jest gejem (BTW, ma troje
      dzieci, bo byl wczesniej zonaty - zabojczo przystojny facet zreszta).
      Wszyscy o tym wiedza, bo aktywnie sie udziela w roznych gejowskich
      organizacjach: jak on, a takze w imieniu synagogi (w ktorej zreszta
      mozna zawierac jednoplciowe zwiazki i sa udzielane sluby). Nikomu to
      nie przeszkadza, a ze nie sa to tylko delaracje, swiadczy to, ze on
      wlasnie jest odpowiedzialny za nauke dzieci. Jest zreszta w tym
      swietny, i w kazda sobote ma zajecia z maluchami, i to on
      odpowiedzialny jest za ich edukacje religijna. Dziciaki go
      uwielbiaja, on ma do nich swietne podejscie i bardzo je lubi, i
      wszystko toczy sie normalnie.
    • asia_i_p Re: "Jestem nauczycielką i jestem lesbijką" 24.06.10, 15:24
      Jestem ciekawa, jak by to wyglądało u nas w szkole.
      Jako rodzic nie miałabym nic przeciwko temu, żeby moje dziecko uczyła lesbijka
      albo gej.
      A co do tego, co wolno nauczycielowi od strony prywatnej, to trudna sprawa. Bo
      tak naprawdę, to jeśli organizujemy pogadanki profilaktyczne, to uczniowie nie
      powinni nas widywać z papierosem (na szczęście nie palę, więc nie mam tego
      problemu). U nas w szkole konsekwentnie nie ma też palarni dla nauczycieli, ale
      i tak uczniowie wiedzą, kto pali. Powinni widzieć, że nie wyrzucam papierów
      hurtem do śmieci, tylko niosę na makulaturę. Że nie odwarkuję na ulicy
      pytającemu mnie o godzinę, tylko odpowiadam. A z drugiej strony człowiek jest
      tylko człowiekiem i miewa lepsze i gorsze dni.

      Erotyka to oddzielna sprawa. Abstrahuję od tego tekstu, bo orientacja seksualna
      nie powinna nikogo obchodzić i to, co się w tamtej szkole dzieje, to mobbing i
      chyba jest karalne- ale zastanawiam się np. nad sytuacją, kiedy nauczycielka
      chce umieścić swój akt w jakiejś gazecie. Czy wtedy zatrudniający ma prawo
      protestować? I najgorsze jest to - chyba jednak jestem kołtunem - że moim
      zdaniem ma. Nauczyciel występuje w roli urzędnika państwowego i jeśli uznałabym
      za niestosowną sesję rozbieraną minister albo posłanki, to moja też jest. Między
      innymi dlatego, że uczę dorastającą młodzież, która ma na lekcji uważać, a nie
      przyglądać się, czy tak mam naprawdę czy mi zrobili fotoszopem. Pamiętam
      jeszcze, jak mój kolega w liceum zupełni szczerze się żalił, że nie może się
      skupić na lekcji, bo pani od niemieckiego ma przejrzysty sweterek i nic pod spodem.
    • aluc Re: "Jestem nauczycielką i jestem lesbijką" 24.06.10, 17:21
      mam mieszane uczucia

      z jednej strony nie do końca rozumiem potrzebę oficjalnych coming-
      outów w sensie "niniejszym wydaję oświadczenie, że jestem
      lesbijką/homoseksualistą/transwestytą etc."

      z drugiej widzę,że uprzedzone i pełne hipokryzji polactwo (to nie
      określenie całego społeczeńśtwa, ale pewnej jego części) stawia ludzi
      pod ścianą, wymagając albo uczestnictwa w fobicznym teatrzyku pt.
      "niechajże prywatność pozostanie w ukryciu" (z mrugnięciem oczkiem)
      albo oficjalnego się ujawnienia, za którym idą z miejsca szykany i
      wykluczenie

      wybór między dżumą a cholerą, jak się domyślam

      afera wywołana przez szkołę z powodu zdjęcia blogowego była
      absurdalna, opowieści przytaczane przez autorkę tekstu byłyby może
      nawet śmieszne jako anegdoty, ale w kontekście całości są żenujące

      szanuję jej odwagę, nie jest celebrytką, nie zarabiana skandalach, ta
      odwaga prędzej może jej zaszkodzić niż pomóc

      dla mnie ewentualny homoseksualizm nauczyciela nie ma żadnego
      znaczenia, wolałabym jednak poznać jego partnera na szkolnym pikniku
      niż przeczytać w gazecie oświadczenie w tym względzie
      • marzeka1 Re: "Jestem nauczycielką i jestem lesbijką" 24.06.10, 17:30
        Ale dla mnie to żaden coming-out, pani przecież drukowała w "Furii"-
        niecodzienniku feministyczno-lesbijskim. Teraz po prostu dowiaduje
        się jej orientacji więcej osób.
        Mam mieszane uczucia także, kompletnie nie przeszkadza mi orientacja seksualna nauczyciela, przeszkadzałby mi konflikt z prawem lub
        alkoholizm.
        • aluc Re: "Jestem nauczycielką i jestem lesbijką" 24.06.10, 18:02
          coming-outów zapewne przechodzi się wiele, ten w ogólnopolskiej
          gazecie, ze zdjęciem i pod nazwiskiem oraz miejscem pracy jest
          zdecydowanie bardziej spektakularny
        • narsen Re: "Jestem nauczycielką i jestem lesbijką" 24.06.10, 18:06
          Ja rozumiem jak najbardziej powód coming-outu. Ileż można kłamać, lawirować,
          udawać? Uczniowie zadają pytania - "Czemu Pani sama, nie z chłopakiem, mężem,
          itp? "Kiedy dzieci, gdzie mąż?"
          I teraz wspinaj się jedna z drugą ma wyżyny ściemy. Albo powiedz - odwalcie się.
          Gdyby była "normalna" odpowiedziałaby - idę na macierzyński, maż w pracy za
          granicą, whatever. I koniec tematu. A tak musi milczeć. Żeby nie skłamać. Prawdy
          też nie powinna mówić - bo się afiszuje. Wstrętna, obleśna lesba.
          Wszystkich ludzi o odmiennej orientacji, którzy czytają to forum - autentycznie
          przepraszam. Za to co musicie znosić.
          Nie każdy tak myśli - wiem, że wiele nerwów musi Was kosztować czytanie tych
          poronionych pierdół. Tych oszczerstw i obelg.
          Sama nie wiem jakbym to wytrzymała. Ale to minie. Kwestia czasu.
          Wierzę, że to tylko kwestia czasu.
          • aluc Re: "Jestem nauczycielką i jestem lesbijką" 24.06.10, 18:15
            idzisz narsen, ja też bym chciała, żeby było normalnie
            żeby nie trzeba było pisać o tym w gazecie, tylko przyjść na szkolną
            uroczystość z partnerem tej samej płci
            i żeby nikt tego nie traktował w kategoriach epatowania i afiszowania
            oraz promocji homoseksualizmu (btw, jedno z bardziej absurdalnych
            haseł)

            co do coming-outu - ja w ogóle nie rozumiem potrzeby dzielenia się z
            publicznością (na tutejszym forum również) swoim życiem prywatnym,
            heteroseksualnym również
            • narsen Re: "Jestem nauczycielką i jestem lesbijką" 24.06.10, 18:24
              Aluc to fatk, tylko:
              "co do coming-outu - ja w ogóle nie rozumiem potrzeby dzielenia się z
              publicznością (na tutejszym forum również) swoim życiem prywatnym,
              heteroseksualnym również"

              Tylko swoim heteroseksualnym życiem nie musisz się afiszować. Niejako każdy z nas w takie życie jest wpisany. Obcy ludzie rozpatrują nas w kategoriach - panna, rozwódka, wdowa, samotna matka, mężatka, dziwka i wariatka. Ile ma to wspólnego z prawdą?
              • aluc Re: "Jestem nauczycielką i jestem lesbijką" 24.06.10, 18:42
                jest wpisany, bo to mimo wszystko większościowa norma, tak samo, jak
                ciągle większościową normąjest małżeństwo, a nie związek nieformalny

                mniejszościowa norma zawsze będzie budzić zaciekawienie i takie lub
                inne reakcje, na początku uparcie poprawiałam z "mąż" na "niemąż",
                teraz ci, co mają wiedzieć, to wiedzą, resztę mam w odwłoku, mówię
                "mąż", bo to łatwiejsze, niż tłumaczenie, kim jest dla mnie
                mężczyzna, z którym mieszkam, panu Heniowi od rur

                zdaję sobie sprawę, że w kategoriach społecznej akceptacji między
                homoseksualizmem a związkiem nieformalnym jest przepaść, ale
                mechanizm "afiszowania się" jest podobny, na tutejszym forum też
                spotkałam się z opiniami, że pisząc "niemąż" niepotrzebnie
                podkreślam, że żyjemy grzesznie i bezślubnie, jakbym z tego co
                najmniej dumna była wink

                i w sumie słusznie, jeśli wara innym od tego, jak żyję, z kim i co z
                nim w łóżku robię, to nie będę im pokazywać sypialni
          • verdana Re: "Jestem nauczycielką i jestem lesbijką" 24.06.10, 18:16
            Uczniowie pytają, nie zawsze musza otrzymać odpowiedź. Nauczyciel ma
            męża, partnera, stałego faceta, stałą dziewczyne - OK, chce to mowi,
            nie to nie. Ale jeśli powie "Nie uznają stałych związków, codziennie
            idę do łóżka z kim innym", to niezaleznie od orientacji mnie się to
            nie spodoba. Ale czy NIE mając chłopaka, dziewczyny itd tez musi
            odpowiadać, jednoczesnie mowiąć "Nie mam chłopaka, jestem
            hetero/homo/aseksualna?" O to mi chodzi - czym innym jest mowienie o
            swoim życiu rodzinnym, czy uczuciowym, a co innego mowienie o swoich
            preferencjach seksualnych w oderwaniu od konkretnej sytuacji.
            Gdyby nauczyciel na pytanie ucznia odpowiedział "Nie mam dziewczyny,
            ale jestem hetero" nie powiem, zeby mnie to zachwyciło.
            Nie sadzę, aby dziewczyna hetero byla zachwycona odpowiadając na
            pytanie "Nie mam męża, ani faceta, jestem starą panną" - a nikt w
            tym dyskryminacji nie widzi.
            Nie zauwazylam aby ktokolwiek w tym wątku żądał ukrywania się przed
            uczniami i uznawał, ze powiedzenie "Mam dziewczynę" dyskwalifikuje
            nauczycielke, czy jest niedopuszczalne. przesadzasz.
            Przypomina mi to trochę moja znajomą, ktora słyszac słowo "judzisz",
            zaczyna narzekać na wszechobecny w kraju antysemityzm i
            dyskryminację.
            • cherry.coke Re: "Jestem nauczycielką i jestem lesbijką" 24.06.10, 18:22
              Czyli jesli ktos powie "bardzo chcialbym poznac fajna dziewczyne", ale aktualnie
              jej nie ma, to juz za duzo informacji? Czy nie?
              • aluc Re: "Jestem nauczycielką i jestem lesbijką" 24.06.10, 18:24
                pytanie raczej brzmi "czy koniecznie należy się zwierzać publiczne z
                chęci poznania fajnej dziewczyny"
                • verdana Re: "Jestem nauczycielką i jestem lesbijką" 24.06.10, 18:29
                  Cóż, może ja mam spaczone pojecie, bo ostatnio do nas sami geje na
                  obiad przychodzą, jak znajomy dzieci jest hetero, to dopiero jest
                  sensacjasmile
                  I zaręczam, ze żaden z facetów nie oznajmia na wstępie "jestem
                  homo", ale też jak się rozmawia, to po prostu mowi o swoim facecie,
                  tak jak inny mowi o dziewczynie. Dla mnie to, a nie oficjalna
                  deklaracja orientacji, jest normalne.
                • cherry.coke Re: "Jestem nauczycielką i jestem lesbijką" 24.06.10, 18:30
                  aluc napisała:

                  > pytanie raczej brzmi "czy koniecznie należy się zwierzać publiczne z
                  > chęci poznania fajnej dziewczyny"

                  Ale to naprawde wcale nie musi byc zwierzanie. Takie czy podobne rzeczy wychodza
                  z najdziwniejszych czasem rozmow na lekcjach, tzn. o ile nauczyciel jest
                  osobnikiem otwartym i dopuszczajacym dyskusje. Na zajeciach jezykowych dyskusje
                  o rodzinie, wolnym czasie itp. masz wrecz w programie obowiazkowym. W pokoju
                  nauczycielskim tez mozna w milczeniu zuc kanapke lub rozmawiac o zyciu i
                  wszystkim z tym zwiazanym.
                  • verdana Re: "Jestem nauczycielką i jestem lesbijką" 24.06.10, 18:33
                    Toteż chyba nikt tu nie ma nic przeciw "wychodzeniu" tego, ani
                    powiedzeniu "moja dziewczyna to", tylko przeciw wejsciu na pierwszą
                    lekcję do klasy z oswiadczeniem "jestem lesbijką". Bo to nie powinna
                    być zadna istotna informacja.
                    • asia_i_p Re: "Jestem nauczycielką i jestem lesbijką" 24.06.10, 21:09
                      tylko przeciw wejsciu na pierwszą
                      > lekcję do klasy z oswiadczeniem "jestem lesbijką".
                      To mi przypomina jak mój polonista z liceum na pierwszej lekcji z łagodnym
                      uśmiechem poinformował nas, że jest mężem i ojcem. Koleżanka wychyliła się do
                      mnie i syknęła "To nam odebrał nadzieję".
                      • verdana Re: "Jestem nauczycielką i jestem lesbijką" 24.06.10, 21:13
                        smile
                  • aluc Re: "Jestem nauczycielką i jestem lesbijką" 24.06.10, 18:44
                    o życiu można rozmawiać, nie mówiąc ani słowa o sobie wink mam to zresztą
                    całkiem nieźle opanowane smile
                    • cherry.coke Re: "Jestem nauczycielką i jestem lesbijką" 24.06.10, 19:04
                      mozna, oczywiscie! Ale czy trzeba? To jest pytanie smile
                      • pochodnia_nerona Re: "Jestem nauczycielką i jestem lesbijką" 24.06.10, 20:21
                        Wiesz, nauczyciel to specyficzny zawód. W zasadzie pan Zenek może iść po pracy
                        się naj...w 3 pupy, a sąsiad jeszcze się dobrotliwie (niestety) pośmieje i
                        odprowadzi do drzwi. Natomiast pan profesor zataczający się po lekcjach od razu
                        ma obrobioną pupę przez pół miasta, a jego szacunek wśród młodzieży, wyobraź
                        sobie, drastycznie spada. Dlatego lepiej nie zaznajamiać uczniów z własnym
                        życiem. Jak pytają, czy jedzie się/było się na wakacjach, można odpowiedzieć, że
                        tak, gdzie. Można odpowiedzieć też, że z kimś. Ale jeśli dopytują - z kim -
                        odpowiedzieć - to moja sprawa. Ostatecznie w ten sposób wpaja się również zasady
                        współżycia społecznego - wścibstwo nie jest zbyt elegancką cechą, prawda?
                      • duzeq Re: "Jestem nauczycielką i jestem lesbijką" 24.06.10, 20:34
                        Ja mam inne pytanie. Wystepowalas w obronie tych uczniow, ktorzy tez
                        sa jeszcze takimi cichociemnymi homoseksualistami.

                        Gazeta W nie bez logiki nazywana jest gazeta wybiorcza i czasami
                        musze czola pochylic przed zrecznymi sztuczkami stylistycznymi,
                        dzieki ktorym niewprawne oko wyniesie z artykulu tylko to, co bylo
                        celem autora.

                        Ja zastanowilam sie przede wszytskim nad poczatkiem i opisem tego
                        wybuchu pani nauczycielki po publikacji zdjec uczennic.
                        "Opublikowały na prywatnym blogu zdjęcia, na których się niby
                        erotycznie obejmują. Taka kreacja, zabawa artystyczna - pełno tego w
                        internecie".

                        Hmm, "niby erotycznie", kreacja, zabawa - oto zdjecie:
                        lodz.gazeta.pl/lodz/51,35153,7719380.html?i=1
                        Wiesz, nie to zebym tutaj pruderia prychala, ale zaprawde,
                        chcialabym, zeby moja niepelnoletnia corka inaczej sie bawila. To,
                        co nie zaszkolowalo pani nauczycielki o innej orientacji, moglo jak
                        najbardziej zaszkowac reszte ciala pedagogicznego. TYm bardziej, ze
                        pierwsze ostrzezenie o wylocie zdjec z bloga dotyczylo "zbytniej
                        anoreksji" o czym pani nauczycielka o innej orientacji w artykule
                        juz nie wspomniala.
                        Do jakiego stopnia dyrekcja moze interweniowac w to, co sie dzieje
                        na prytwatnym blogu - nie wiem. Nie wiem tez jakiej orientacji sa te
                        dziewczeta, bo to dokladnie nie zostalo powiedziane. Moze to sa
                        pasjonatki fotografii, a nie lesbijki...? W takim razie skad gniewny
                        wywod pani nauczycielki o innej orientacji o dyskryminacji...? Ze
                        niby skad ta dyskryminacja...?

                        Ale slowem dyskryminacja konczy sie pierwsza strona i w nastrojach
                        opresyjno-rewolucyjnych przechodzimy na nastepna. Etc, etc.
                        Majsterszyk manipulacji.

                        Wracam do pytania: dlaczego pani nauczycielka nie wyszla wczesniej z
                        inicjatywa? Skoro tak aktywnie udziela sie w srodowisku
                        homoseksualnym to powinna duzo wczesniej wyjsc z szafy. I zrobic to
                        od niechcenia, a nie przy okazji rozneglizowanych zdjatek jakichs
                        malolat, bo wtedy czesc ciala pedagogicznego utworzyla automatycznie
                        konotacje, ze lesbijka = brak poszanowania dla moralnosci (i to nie
                        dlatego, ze jest lesbijka, tylko dlatego, ze te malolaty w dziwnych
                        pozycjach sie sfotografowaly).
                        Gdyby wczeseniej zadeklarowala swoj homoseksualizm, nawet przy
                        okazji pogadanek ze swoja klasa, obeszlo by sie bez tej atmosfery
                        skandalu i ona sama moglaby stanowic dobry przyklad dla
                        homoseksualnych uczniow. A tak? A tak Wybiorcza zrobila tylko jakis
                        kolejny artykulik o tym jak to, lolaboga, w szkole przekazuje sie
                        uczniom takie straszne wiadomosci jak "mama plus tata rowna sie
                        rodzina". I ze one, lesbijki, to tak straszne uciskane som.

            • kawka74 Re: "Jestem nauczycielką i jestem lesbijką" 24.06.10, 21:07
              > Uczniowie pytają, nie zawsze musza otrzymać odpowiedź. Nauczyciel ma
              > męża, partnera, stałego faceta, stałą dziewczyne - OK, chce to mowi,
              > nie to nie.

              Tu chodzi o jeszcze jedną rzecz.
              Na pytanie o związek ('czy ma pani męża' czy coś podobnego) nauczyciel heteryk
              nie musi odpowiadać, ale może również swobodnie odpowiedzieć: mam męża, a
              wszyscy przechodzą nad tym do porządku dziennego. Nauczyciel homo tego luksusu
              nie posiada.
              • verdana Re: "Jestem nauczycielką i jestem lesbijką" 24.06.10, 21:14
                Fakt, ale to tzw. "siła wyższa". Nawet jak wprowadzimy, na co
                liczę,, małżeństwa homoseksualne, to obawiam się, ze
                powiedzenie "mam męża" przez faceta nie będzie tak oczywiste, jak
                przez kobietę.
                Ale czy ja wiem?
                • myelegans Re: "Jestem nauczycielką i jestem lesbijką" 25.06.10, 04:23
                  verdana napisała:

                  > Fakt, ale to tzw. "siła wyższa". Nawet jak wprowadzimy, na co
                  > liczę,, małżeństwa homoseksualne, to obawiam się, ze
                  > powiedzenie "mam męża" przez faceta nie będzie tak oczywiste, jak
                  > przez kobietę.
                  > Ale czy ja wiem?


                  Bedzie bedzie, tu gdzie mieszkam malzenstwa jednoplciowe sa prawnie
                  usankcjonowane (i nazywa sie to malzenstwo, bez zadnych eufemizmow) i maja
                  takie same prawa i obowiazki jak tradycyjne malzenstwa.
                  Nasz naczelny prawnik firmy (200 osob) ma meza i mowi o nim maz, obraczke
                  nosi, na imprezy firmowe razem przychodza, zdjecia z rozlicznych podrozy w
                  biurze ma, obok typowo rodzinnych, babcia, bratanek itd. itp. Afiszuja sie
                  tak samo jak my, z zonami, mezami i dziecmi.
                  Podobnie w przypadku 2 kobiet w jeszcze nieformalnym, acz stalym zwiazku
                  wychowujacych dzieci jednej z poprzedniego malzenstwa. Dzieci zaadoptowane
                  przez partnerke. To sytuacja z grupy przedszkolnej. Przyjmuje sie, ze tak
                  jest, dzieci przyjely, ze Stacy ma 2 mamy jak rzecz calkiem naturalna.

                  W przedszkolu syna nauczyciel jest gejem, nie trzeba sie szczegolnie
                  dopytywac, ale i tak wszyscy wiedza, po pracy podjezdza jego chlopak,
                  widze ich w supermarkecie na zakupach, podczas luznej rozmowy wychodzi, ze
                  przychodza znajomi na party, stad ten wyladowany wozek.

                  Ta nauczycielka musialaby chodzic tunelami, zeby ukryc, ze jest w zwiazku
                  z kobieta. Wystarczy, ze zobaczyl ja ktorys z uczniow w sobotnie
                  popoludnie na spacerze trzymajaca sie za reke ze swoja dziewczyna. Nie
                  trzeba pytac wprost, uczniowie TO wiedza, zwlaszcza jak sie na nauczycielu
                  modeluja, bo mlody, mala bariera wiekowa, z ich pokolenia i taki, ktory
                  chce wejsc w ich swiat. poza tym przeciez od lat dziala w pismie, chodzi
                  na manifestacje, wiec wszyscy i tak wiedzieli, tylko nie mowili. I to jest
                  zaklamanie, wszyscy wiedza, a ona nadal krepuje sie w miejscu pracy, w
                  ktorym przebywa 8 godzin dziennie, powiedziec, ze byla na wczasach z
                  dziewczyna. To hipokryzja. Jak dlugo mozna z tym zyc, pilnowac sie na
                  kazdym kroku co sie powie i jak to zostanie zinterpretowane. W koncu cos w
                  niej puscilo i wyszla, na dobre i na zle, bo bylo to chyba lepsze od
                  ciaglego udawanego zycia.

                  Marta przeciera szlak. Przypomina mi to sytutacje z lat 50-60 w USA, walki
                  o desegregacje rasowa. pewne rzeczy byly niedopomyslenia, np. dzieci
                  czarne w klasie z bialymi, koscioly, biblioteki, sklepy, autobusy,
                  szpitale, wszystko rozdzielone rasowo itd. itp. I co? Po 40 latach, jest
                  przemieszanie, powstal na to miejsce rozdzial socjo-ekonomiczny, ale to
                  inna sprawa. Nikt nie ma prawa szykanowac i dyskryminowac nikogo z powodu
                  koloru skory, wyznania, religii czy preferencji seksualnych, to jest
                  zagwarantowane konstytucyjnie. To jest cena demokracji. Wystarczy jeden
                  popisowy proces o sporej wygranej, zeby jeden z drugim ugryzl sie w jezyk
                  zanim wykrzyknie w twarz "ty pedale".

                  Ja sie bardzo ciesze, ze to wyszlo z przytupem przednimi drzwiami, nie po
                  cichu kuchennymi. Spoleczensto sie przekona, metoda malych kroczkow, ale
                  takie postawy musza byc promowane w szkole, niech to bedzie "political
                  correctness" zamiast niepolitycznego chamstwa. Marta jest aktywistka, chce
                  o tym mowic, dziala preznie w ruchu, studiuje, pisze doktorat. Mysle, ze
                  dlugo w szkole nie zagrzeje miejsca, ale moze sluzyc jako dobry "role
                  model" dla mlodych gejowi i lesbijek, ktorych pozycja w szkolach jak
                  bardzo krucha. Jak sie dopasowac do grupy? Jak sie z grupa identyfikowac?
                  Jak i komu klamac? Komu zaufac? Co zrobic jak wyjdzie na jaw? Do tego
                  szkola, rodzice, srodowisko, nic tylko se w leb strzelic.

                  W amerykanskich szkolach (liceach, uniwersytetach) sa stowarzyszenia dla
                  uczniow GLBT, w ktorych sa psychologowie, pedagodzy, nauczyciele, ktore sa
                  rowniez grupami wsparcia, w sytuacjach mobbingowych, dyskryminacji itd. A
                  it tak zdarzaja sie samobojstwa uczniow GLBT mobbingowanych za pomoca
                  elektroniki, fizycznie i werbalnie co krok przez rowiesnikow.
                  • verdana Re: "Jestem nauczycielką i jestem lesbijką" 25.06.10, 14:37
                    Czy ja wiem? Moja córka zobaczyła swojego nauczyciela z jego
                    faceetem na zakupach już dobre parę lat temu i nie widzę, aby to
                    byla jakakolwiek sensacja i cokolwiek z tego wynikło. Uczniowie
                    wiedzą (syn chodził do tej samej szkoly) i po prostu - zadziwiające -
                    nikogo to jakoś nie interesuje... Tyle, ze to szkoła w liberalnej
                    dzielnicy Warszawy, może dlatego.
                    • myelegans Re: "Jestem nauczycielką i jestem lesbijką" 26.06.10, 00:22
                      Ja nie twierdze, ze zadziwiajace, ani ze sensacja tylko nie trzeba sie
                      specjalnie epatowac, a i tak wszyscy wiedza, tak jakos w praniu wychodzi.
                • kawka74 Re: "Jestem nauczycielką i jestem lesbijką" 25.06.10, 08:20
                  Myślę, że kiedyś będzie, z tym, że nieprędko...
    • mruwa9 Re: "Jestem nauczycielką i jestem lesbijką" 24.06.10, 19:03
      Strasznie mnie zniesmaczyla cala ta historia sad Orientacja
      seksualna nauczyciela (o ile nie jest to dewiacja, np. pedofilia)
      jest jego zupelnie prywatna sprawa i ma sie nijak do jego
      kompetencji zawodowych, a nauczyciel wlasnie ma byc rozliczany ze
      swoich kompetencji, a nie zycia prywatnego. Moim zdaniem przydaloby
      sie kilka procesow z pracodawcami o przesladowanie, mobbing ze
      wzgledu na orientacje seksualna (ktora to wolnosc jest
      zagwarantowana konstytucyjnie, myle sie?), kilka wysokich
      odszkodowan za poniesione szkody, to moze wreszcie taki jeden
      dyrektor z drugim dyrektorem palnal by sie w glowe i ugryzl w jezyk,
      zanim cos powie nastepnym razem.
      Polska tkwi jeszcze mentalnie w Sredniowieczu. Wstyd.
      Chcialabym dozyc czasow, gdy homoseksualny Polak (czy to uczen, czy
      nauczyciel, czy kierowca bombowca) nie bedzie musial sie ukrywac ze
      swoim zwiazkiem, partnerem.
      • pochodnia_nerona Re: "Jestem nauczycielką i jestem lesbijką" 24.06.10, 20:25
        Zgodzę się, z tym, że przeczytaliśmy wyłącznie list pani nauczycielki. Natomiast
        nie wiemy, czy faktycznie pani nauczycielka zalicza objawy ostracyzmu ze względu
        na swoją orientację, czy z innego powodu, który w ten sposób tłumaczy. Dlatego
        nie będę od razu brała jej strony, bo brak mi danych. Natomiast to, że jest
        lesbijką, w żaden sposób nie powinno jej dyskryminować, to jasne.
      • myelegans Re: "Jestem nauczycielką i jestem lesbijką" 25.06.10, 04:24
        Mruwa, napisalam wyzej zanim przeczytalam. Pozwol, ze sie podpisze i tu
        • thaures Re: "Jestem nauczycielką i jestem lesbijką" 26.06.10, 05:31
          W naszym mieście jest nauczyciel-homoseksualista- znany oraz ceniony i od czasów
          moich czasów licealnych wszyscy wiedzą jakie ma preferencje seksualne. Chyba
          nikomu nie przeszkadza, bo nadal pracuje w jednym z najlepszych liceum w moim
          mieście.
          Ja od 15 lat pracuję z młodzieżą- nieraz mnie pytają o dzieci, kierunki studiów,
          które pokończyłam,natomiast rzadko pytają o męża. Nauczyciel zresztą zawsze ma
          możliwość odpowiedzieć na pytanie szczerze i tak by zabrzmiało to "poprawnie
          politycznie"
          Mam takie odczucia,że albo autorka pracuje w wyjątkowo dziwnej szkole, gdzie
          każda inność jest piętnowana, albo problem tkwi w niej samej. Może afiszuje się
          bardzo, mówi o swoich preferencjach każdej napotkanej osobie w dosadny sposób i
          po prostu dlatego jest napiętnowana, albo problem tkwi zupełnie w czymś innym
          (nie wiem- sposobie nauczania, braku odpowiedzialności itp), ale lepiej zrzucić
          to na lesbijstwo.
          • verdana Re: "Jestem nauczycielką i jestem lesbijką" 26.06.10, 12:22
            Przypominają mi sie wspomnienia pewnej Żydówki, ktora opisywała
            swoje lata w przedwojennej polskiej szkole. Twierdziła, ze była
            przekonana, ze spotyka się w szkole z antysemityzmem, bo nikt jej
            nie lubił. Dopiro po wielu latach zrozumiała, ze byla wrednym
            dzieckiem i to bylo główna przyczyną...
            Ale oczywiscie taka interpretacja może być krzywdząca. Choć zawsze
            warto się zastanowić, czy odrzucenie wynika z uprzedzeń, czy z
            osobowosci.
            • cherry.coke Re: "Jestem nauczycielką i jestem lesbijką" 26.06.10, 13:38
              verdana napisała:

              > Przypominają mi sie wspomnienia pewnej Żydówki, ktora opisywała
              > swoje lata w przedwojennej polskiej szkole. Twierdziła, ze była
              > przekonana, ze spotyka się w szkole z antysemityzmem, bo nikt jej
              > nie lubił. Dopiro po wielu latach zrozumiała, ze byla wrednym
              > dzieckiem i to bylo główna przyczyną...
              > Ale oczywiscie taka interpretacja może być krzywdząca. Choć zawsze
              > warto się zastanowić, czy odrzucenie wynika z uprzedzeń, czy z
              > osobowosci.

              Tak tak jasne jasne. Tak to sobie tlumacz smile

              Albo raczej wyobraz sobie sytuacje, w jakiej znalazl sie ten moj znajomy gej na
              praktykach w szkole - od samego poczatku w pokoju nauczycielskim jednym z
              glownych tematow rozmow byli pedofile (moze to normalne wsrod nauczycieli, w
              koncu pracuja z dziecmi, nie wiem?), a razem z pedofilami oczywiscie i
              pederasci. Wkrotce potem jakis inny starszy nauczyciel opowiedzial mu chamski
              dowcip o gejach i dupach z szerokim usmiechem na twarzy - nie tylko nie przyszlo
              mu do glowy, ze ktos moze nie byc hetero, ale nawet, ze nie kazdy hetero ceni
              takie poczucie humoru. Co bys wtedy zrobila na miejscu mlodego nauczyciela,
              ktoremu zalezy na zdobyciu doswiadczenia i pracy? Grzecznie dokonala coming-outu
              na dzien dobry, jak sugerujesz autorce artykulu, czy moze lykala to wszystko w
              milczeniu, kryla starannie fakt posiadania zycia prywatnego, az w koncu pewnego
              dnia szlag by cie trafil i cos bys powiedziala, oczywiscie "agresywnie wtedy
              epatujac"?
              • ratyzbona Re: "Jestem nauczycielką i jestem lesbijką" 26.06.10, 19:41
                Cóż - problem polega na tym jakie jest nasze nastawienie - owi nauczyciele
                radośnie żartujący z gejów najprawdopodobniej nie dopuszczają do siebie myśli że
                gdzieś tam jest gej - nie oznacza to jednak że będą agresywni jeśli ktoś się
                ujawni. Problem moim zdaniem jest w głowie wielu osób o innej orientacji - część
                z nich jest przekonana że jeśli się ujawni spotka się z agresją, część z nich
                jest przekonana że jeśli się nie ujawni to w pewien sposób będzie oszukiwać
                otoczenie. Tymczasem idealna sytuacja to taka w której orientacja nie jest czymś
                co trzeba deklarować.
              • verdana Re: "Jestem nauczycielką i jestem lesbijką" 26.06.10, 19:54
                Cóż, w takiej sytuacji może nalezalo zwyczajnie powiedzieć "Hej,
                przeszkadza mi to, bo jestem gejem". Jak przy mnie ktoś opowiada
                antysemicki dowcip, to naprawdę po prostu zwracam mu uwagę, zwykle
                ten ktoś więdnie i zwija sie z zazenowania. Tak, w pracy również.
                Nie cierpię w milczeniu jako "przesladowana", tylko mowie, co mi
                przeszkadza. I zapewniam, ze dobre kawały o Żydach mogą sobie
                opowiadać w dowolnej ilosci.
                A moglabym sluchać, ze Żydzi sa tacy czy owacy, cierpiec w
                milczeniu, doszukiwać sie w polowie wypowiedzi drugiego dna i
                napisac do "Wyborczej", jak źle się czuję w katolickim
                spoleczeństwie.
                Dopiero, gdy się powie, co czlowiekowi przeszkadza i tym samym
                wyedukuje nieco kolegów, a koledzy są jak beton i rzeczywiście
                eliminują z towarzystwa - to jest problem. Tu problem zaczął sie
                chyba wczesniej i sadzac z tej piosenki - autorka JEST przeczulona,
                doszukujac się wszedzie uprzedzeń. Co nie przeszkadza, ze one
                rzeczywiscie istnieja, tylko trzeba z nimi walczyć, a nie tylko nad
                nimi plakać.
                • menodo Re: "Jestem nauczycielką i jestem lesbijką" 26.06.10, 21:21
                  Ja nawet znam gejow, ktorzy opowiadaja dowcipy "antygejowskie" smile Przeciez to
                  srodowisko nie jest jednorodne pod wzgledem kulturowym, obyczajowym,
                  swiatopogladowym etc.!
                  Mnie jako osobie hetero tez dosc daleko np. do do prostytutek czy
                  "pezpruderujnych par", ktore chcialyby poznac inne pary w tzw. jednym celu.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja