grudniowa29
24.06.10, 13:56
Po dzisiejszym wyjsciu na plac zabaw stwierdzilam, choc nigdy tak
nie uwazalam wczesniej, ze jestem mama kwoką.Zawsze w sumie jestem
blisko dziecka, nie pozwalam na branie obcych zabawek bez pytania,
pilnuje by sie nie przepychal itd..Dzis w ogole sklonily mnie do
rozwazan 2 sytuacje

:
1.Siedzielismy w piaskownicy,nasz rowerek okolo 20 metrow od
nas.Podeszla do niego mama z chlopcem i mowi:"pojezdzij
sobie:,"mocniej krec pedalami".Oczywiscie bez pytania mimo iz
musiala wiedziec , ze to nasz,bo bylismy tam jedyni.Potem
powiedziala by wyjal z bagaznika nasze autka i sie tez pobawil.Nie
zebym im zalowala

,ale normlnie mnie zatkalo.Ja to sie wlasnie
zawsze pękam,mowie mojemu, ze trzeba spytac itd..Nie wiem moze taka
otwarta postawa tej babki Was nie zdziwi,ale mnie jakos to troche
zirytowalo
2.Na innym placu gdzie bylismy Ciocia gadala 2 godziny non stop z
sasiadka na lawce.Dziecko sie smecilo.proslo by je
pobujalo.Poplakiwalo,marudzilo, a ona z lawki tylko krzyczala "nie
bede cie bujac,rozmawiam teraz"i tak non stop.Ani razu nie
wstala.Potem ta mala przylaczyla sie do nas i cioci sie cieszyla ,
ze ma swiety spokoj.A ja w 9 miesiacu ciazu ,bo zal bylo mi tej
malej bujalam ich oboje i zabawialam.
Kurcze,moze faktycznie zaczne tez miec zlewke i tez wyluzuje.A jakie
Wy przejawiacie postawy?

Myslicie, ze jestem przewrazliwiona, ze
sie wkurzylam dzis troche tymi sytuacjami?