postawy na placu zabaw

24.06.10, 13:56
Po dzisiejszym wyjsciu na plac zabaw stwierdzilam, choc nigdy tak
nie uwazalam wczesniej, ze jestem mama kwoką.Zawsze w sumie jestem
blisko dziecka, nie pozwalam na branie obcych zabawek bez pytania,
pilnuje by sie nie przepychal itd..Dzis w ogole sklonily mnie do
rozwazan 2 sytuacjewink:
1.Siedzielismy w piaskownicy,nasz rowerek okolo 20 metrow od
nas.Podeszla do niego mama z chlopcem i mowi:"pojezdzij
sobie:,"mocniej krec pedalami".Oczywiscie bez pytania mimo iz
musiala wiedziec , ze to nasz,bo bylismy tam jedyni.Potem
powiedziala by wyjal z bagaznika nasze autka i sie tez pobawil.Nie
zebym im zalowalawink,ale normlnie mnie zatkalo.Ja to sie wlasnie
zawsze pękam,mowie mojemu, ze trzeba spytac itd..Nie wiem moze taka
otwarta postawa tej babki Was nie zdziwi,ale mnie jakos to troche
zirytowalowink

2.Na innym placu gdzie bylismy Ciocia gadala 2 godziny non stop z
sasiadka na lawce.Dziecko sie smecilo.proslo by je
pobujalo.Poplakiwalo,marudzilo, a ona z lawki tylko krzyczala "nie
bede cie bujac,rozmawiam teraz"i tak non stop.Ani razu nie
wstala.Potem ta mala przylaczyla sie do nas i cioci sie cieszyla ,
ze ma swiety spokoj.A ja w 9 miesiacu ciazu ,bo zal bylo mi tej
malej bujalam ich oboje i zabawialam.



Kurcze,moze faktycznie zaczne tez miec zlewke i tez wyluzuje.A jakie
Wy przejawiacie postawy?winkMyslicie, ze jestem przewrazliwiona, ze
sie wkurzylam dzis troche tymi sytuacjami?
    • green_nuska Re: postawy na placu zabaw 24.06.10, 14:15
      Ja zauważyłam, że na placach zabaw tworzą się pewne zasady. Na naszym jest tak, że zabawki są dla wszystkich i każdy może wziąć i się bawić, byle nie wyrywał drugiemu, nie niszczył i nie próbował przywłaszczyć do domu. Ale u nas na placu są stali bywalcy, czasem przybłąka się ktoś nowy i wtedy raczej pyta. Myślę, że Twoim przypadku ta pani też powinna zapytać.
      A co do towarzyszeniu dziecku, to ja też jestem z tych towarzyszących, ale są też tacy co siedzą i gadają, a dziecko robi co chce. Może jestem okrutna, ale uodporniłam się i jak coś się złego dzieje takiemu dziecku, staram się nie wtrącać, świata nie zbawię, no chyba, że niebezpieczeństwo grozi tuż obok mnie. Ja muszę pilnować swojej dwójki, bo jedno jest moje, a drugie tylko pod opieką.
      • thegimel Re: postawy na placu zabaw 24.06.10, 14:34
        U nas jest podobnie. Dzieci stałych bywalców bawią się zabawkami innych bez
        pytania i bez problemu. Jeśli jest ktoś nowy, a mój syn czymś chce się pobawić,
        pytam czy możemy i proponuję w zamian nasze zabawki. Gdyby ktoś obcy jeździł bez
        pytania na mojego syna rowerze, chyba też bym się wkurzyła. Zresztą bywają
        również dzieci, które nie zabawki niszczą, których rodzice są tak zajęci
        rozmową, lub gazetą, że nie zwracają na to uwagi, to też wkurzam i jak widzę, że
        ktoś coś niszczy, to biorę i tyle.
        • thegimel Re: postawy na placu zabaw 24.06.10, 14:35
          Miało być, dzieci, które zabawki niszczą. smile
      • sylwiawkk Re: postawy na placu zabaw 24.06.10, 14:41
        to ja opowiem historię z angielskiego placu zabaw: moje dzieci 7 i 3 latka, wiec
        starsza bawi sie sama a ja pilnuje młodszej, pomagam wspinać sie po drabinkach i
        na zjeżdżalnię nagle widzę obrazek [ z daleka] niespełna może 1.5 -2 letnia
        dziewczynka bierze nasza dużą hulajnogę i ciągnie ją wprost pod rozbujane
        hustawki moja 7 -dmio latka próbuje ja odebrać ale bez skutku, dziewczynka wpada
        z tą hulajnogą wprost pod nogi rozbujanego dziecka- i dopiero wtedy łaskawie
        matka ją zauważa- a mnie jeszcze dziwiło to że rodzice którzy bujali tam swoje
        dzieci nic nie zrobili-ja bym chociaz zatrzymała hustawkę. Ale cóż tam 1-2
        letnie dzieci biegają same nic nowego.
        • grzalka Re: postawy na placu zabaw 24.06.10, 14:59
          jak byłam matką jedynaczki to tez się angażowałam, gdy urodziły się bliźniaki
          przestałam się przejmować
        • aga_sama Re: postawy na placu zabaw 24.06.10, 15:02
          U nas na osiedlowym placu jest stała ekipa, do tego przychodzą dzieci z
          pobliskiego klubu malucha. Na stanie są "bezpańskie" łopatki, wiaderka itp.
          Moje dziecko zawsze musi mieć jakieś auto z domu w łapie. Dzieli się nim z
          kolegami, ale uczę, żeby nie zostawiał go gdzie popadnie, tylko pilnował, bo
          ostatnia zguba zakończyła się wielkim rykiem.
          Często znajome dzieci przyłączają się do naszych zabaw, jakoś mi to nie
          przeszkadza, chyba że dziecko jest mniejsze i wymaga ciągłej uwagi lub rozwala.
          Wtedy proszę opiekuna o zajęcie się swoim potomkiem. Nawet jeżeli paniusia
          tokuje przez komórkę, to prośba "Pani dziecko się nudzi i przeszkadza innym,
          proszę się nim zająć" działa błyskawicznie.
          Zawsze reaguję, kiedy kilkulatek robi coś niebezpiecznego.
      • agazagie Re: postawy na placu zabaw 25.06.10, 14:02
        U nas placu też jest stała obsada i wszyscy się znamy z widzenia. Zabawki są
        wspólne, nikt na nikogo wilkiem nie patrzy. No chyba, że dzieciaki, które są
        właśnie na etapie "moje!!!" smile I mimo, że przed chwilą się nie interesowały
        dana zabawką, to jak inne dziecko ją bierze do ręki to natychmiast chcą się nią
        bawić. Poza tym w przypadku mojego syna jest tak, że ile by łopatek nie miał, to
        i tak najfajniejsza jest łopatka kumpla z piaskownicy. Na plac chodzę objuczona
        jak osioł (samochód - jeździk, wózek - koszyk sklepowy, reklamówka z foremkami,
        wywrotki itp.) bo wiem, że Młody i tak będzie zainteresowany "obcą" zabawką więc
        muszę mieć coś na wymianę smile I jakoś się to wszystko bezboleśnie kręci smile
        I jeszcze jedno. U nas na placu zabaw przewagę mają ojcowie z dziećmi wbrew
        obiegowej opinii, że to mamuśki siedzą w piaskownicy.
        • thegimel Re: postawy na placu zabaw 25.06.10, 14:06
          Na plac chodzę objuczona
          > jak osioł (samochód - jeździk, wózek - koszyk sklepowy, reklamówka z foremkami,
          > wywrotki itp.) bo wiem, że Młody i tak będzie zainteresowany "obcą" zabawką wię
          > c
          > muszę mieć coś na wymianę smile I jakoś się to wszystko bezboleśnie kręci smile
          Jakbym siebie widziałasmile Foremki, wywrotka, kosiarka z odpustu, piłka big_grin Do tego
          jeszcze wór z prowiantem, wodą, pieluchą na zmianę, bluzą na wieczór, etc, etc.
          Mój mały też wszystko bierze, więc staram się mieć coś na wymianę. Jak na razie
          większych sporów nie bywasmile
          • thegimel Re: postawy na placu zabaw 25.06.10, 14:08
            I to wszystko przyczepiam gdzie się da do rowerka kotka. A bagażnik jeden i to
            mały. A w kosiarce rączkę zastąpiliśmy sznurkiem i kosiarkę młody ciągnie za sobąbig_grin
            • thegimel Re: postawy na placu zabaw 25.06.10, 14:33
              A jak mnie ostatnio teść z tym wszystkim zobaczył, to stwierdził, że załatwi mi
              taki wózek jak używają żuliki do wożenia złomu. big_grin
    • asia_i_p Re: postawy na placu zabaw 24.06.10, 15:05
      Zabawki - rzeczywiście różnie bywa, we Wrocławiu dzieci bawiły się bez pytania
      wszystkim, co było w piaskownicy (ale rowerków to jednak nie obejmowało), w
      Trzebnicy raczej pytają.
      Co do bycia przy dziecku, też tak miałam i chyba niestety trochę za długo i
      jeszcze pogłębiłam naturalną nieśmiałość mojego dziecka. Teraz staram się
      dyskretnie wycofywać.
      A bujać już nie muszę smile. Nauczyła się trzy tygodnie temu smile
      • ciociacesia o rowerek pytamy zawsze 25.06.10, 09:23
        a najczesciej wykrecam sie po prostu tym ze nie ma wlasciciela rowerka i nie
        mozna pojezdzic bo Nina jek juz dopadnie rower to oddac nie chce. a zaczyna sie
        tak niesmialo - podchodzi i sie zachwyca a ja mowie ze moze dotknac jesli chce.
        i ona po kolei podziwia kazdy element smile
        wyciagac z rowerków i wozków nic nie pozwalam. u nas jest tak ze w piaskownicy
        jest mnóstwo sprzetu 'wspólnego' zostawionego przez dzieci i najczesciej nie
        zabieram nic poza lopatka albo jedna foremka czy lalką. ogolnie zasade mam taka
        ze dopuki nie zglasza sie własciciel mozna bawic sie rozrzuconym sprzetem. i
        dziecko bawi sie samo - ja siedze na piensku kolo piaskownicy albo na lawce -
        podchodze jesli Nina ma takie zyczenie, albo jesli zaczyna sie wdrapywac na
        zjezdzalnie lub bujaki
    • najma78 Re: postawy na placu zabaw 24.06.10, 15:06
      Co do pkt. 1 to zlapalabym rower i powiedzialabym ''jesli chcesz pojezdzic
      rowerem to niech mama ci zabierze twoj wlasny lub najpierw zapytaj czy mozesz''
      to samo odnosnie zabawek i nie pozwolilabym mu ich uzyc ani rowerka i nie chodzi
      tu o ''zalowanie'' ale o podstawy dobrego wychowania, ktorych tej mamie wyraznie
      brakowalo.
      Co do pkt. 2 tak bywa nic nie poradzisz.
      • majenkir Re: postawy na placu zabaw 24.06.10, 17:42

        najma78 napisała:
        >zlapalabym rower i powiedzialabym ''jesli chcesz pojezdzic
        > rowerem to niech mama ci zabierze twoj wlasny lub najpierw zapytaj
        czy mozesz''

        Niby racja, ale mnie tez by zamurowalo... uncertain
        • thegimel Re: postawy na placu zabaw 24.06.10, 19:41
          Niektórym chyba dobrze by zrobiło jakby ich zamurowało. Kiedyś się jakiś
          dzieciak zabrał za nasz rowerek, mamusia oczywiście miała w nosie co potomek
          wyprawia, a ja potem zbierałam części po placu. Nie jestem aż taka bogata, żeby
          kupować nowe rowerki co tydzień. Natomiast jak ktoś się spyta i uważa potem na
          dziecko, to nie ma problemu, może jeździć. O foremki i tym podobne pierdoły nie
          kruszę kopii, ale droższych rzeczy pilnuję.
    • majka003 Re: postawy na placu zabaw 24.06.10, 16:59
      Mam takie same odczucia jak ty.Też uczę córę,aby pytała czy może się pobawić
      cudzymi zabawkami,itp.Raz w piaskownicy siedziała moja i chłopczyk mniej więcej
      rok starszy od córki i nikogo więcej nie było,to mały się przyłączył do
      zabawy.Tyle,że non stop zabierał bez pytania zabawki-moja córa wyszkolona mówi
      mu a zapytałeś czy możesz sobie wziąć?Chłopak nic,a moja mówi
      dobrze,możesz.Potem wszystko jej zabierał i bawił się swoimi nie dzieląc się z
      córką,że mała nie miała czym juz się bawić.Popatrzyłam na jegomatkę i ona
      nic.Wkroczyłam i mówię aby oddał jej zabawki skoro nie chce się dzielić nie musi
      ale niech nie zabiera małej swoje!Dobra oddał z niechęcia.Potem mała się skarzy
      że znowu to samo to ja mu mówie słuchaj proszę oddaj jej zabawki i nie
      zabieraj,młody jak się na mnie popatrzył z wściekłością i wziął rzucił małą
      piaskiem i nic nie oddał.ja już się wkurzyłam totalnie,mamulka siedzi sobie na
      ławce patrzy i nic.Ja mu mówi przeproś ją i oddaj jej zabawki,poza tym tak się
      nie robi i czy mu miło by było gdybym to ja go rzuciła piaskiem?Młodemu agresor
      się włączył i ciach uderzył małą,ja patrze na mamulke i mówie jej że ładnie
      synka wychowuje i dlaczego nie reaguje na jego zachowanie i czy może ja mam go
      też uderzyć skoro tak go uczy?Matka wstała od razu z ławki nic nie powiedziała
      tylko wywlokła młodego z piasku pozbierała zabawki i poszli.uncertain Chyba wchodzi
      nowe pokolenie wychowawcze młodych matekuncertain
    • 18_lipcowa1 tak, to okropne 24.06.10, 17:09
      ludzie to zwyczajnie porąbani są, widze na rysuje nam się super
      społeczestwo za 20 lat, z tych właśnie dzieci
      chodze na plac zabaw z 8 miesięczniakiem, bujam ja na tych
      spręzynkach, pokazuję dzieci, bo ona piszczy z radość jak je widzi i
      słucham słucham słucham, obserwuję
      normą jest ''przygłupie'' ''debilu'' ''bo cię strzelę'' ''inne
      bachory się bawią, tylko ona nie umie ''
      bicie po rękach, tyłku
      krzyki
      brak reakcji na to że dziecko straszy, bije, sypie piachem inne
      dzieci
      zmuszanie do dzielenia się ( co ludzie mają z tym dzieleniem
      się???????????)
      najczęsciej dziecko jest znudzone wtedy staje sie nieznosne, matka
      nie zabawi bo jej sie nie chce i błędne koło sie zamyka
      I tak moze nie z placu zabaw, ale slyszałam jak chlopak moze 12
      letnie ubliżał od najgorszych swojej koleżance a obok stał jego
      ojciec i sie z tego cieszył....
      brak słów...
      • deodyma Re: tak, to okropne 24.06.10, 17:21
        oj, to ja Ci napisze cos lepszego.
        kiedys poszlam na jeden z placow zabaw na naszym osiedlu z
        dzieckiem, przyszlo tam dwoch chlopakow na oko 12-letnich.
        najpierw jeden z nich zaczal niszczyc hustawke, wiec zwrocilam mu
        uwage, zeby tego nie robil.
        pozniej drugi zaczal mi wyzywac syna od idiotow, kretynow, debili (
        jakby ten dzieciak cos z tego rozumial) i zaczal mowic , ze jego
        matka jest pojebana, popie...na itd...big_grin
        smarkacz myslal, ze go nie slysze, poniewaz czytalam ksiazke i
        siedzialam z tylu na lawce.
        wstalam wiec, podeszlam do niego i powiedzialam, zeby powtorzyl to,
        co przed chwila powiedzial.
        gowniarz od razu zwatpil i zaczal sie glupio tlumaczyc, ze to do
        jego kolegi, ktorego akurat obok w tym czasie nie bylobig_grin
        bez mrogniecia okiem oswiadczylam, ze jak jeszcze raz uslysze cos
        podobnego z jego ust, to zarobi w lepetyne i osobiscie zaprowadze go
        do rodzicow a jek bedzie sie stawial, dzwonie po policje.
        no i sie uspokoil.
        • deodyma Re: tak, to okropne 24.06.10, 17:22
          mialo byc-bez mrugnieciabig_grin
        • 18_lipcowa1 Re: tak, to okropne 24.06.10, 17:29
          masakra jakaś
          wątpie by taki szczyl bał sie starych
          pewnie tacy sami

          oj juz czuje jak ja bede działać na placach jak córa zacznie z nich
          naprawde korzystac
          • deodyma Re: tak, to okropne 24.06.10, 17:31
            wiesz, jak rodzice niedorobieni to dziwne by bylo, zeby i te dzieci
            byly normalnebig_grin
            • deodyma Re: tak, to okropne 24.06.10, 17:40
              tego samego szczyla przegnalam kiedys przez pol osiedla, bo on i
              jego dwaj koledzy na placu zabaw zaczepiai umyslowo chorego faceta.
              na sasiedniej ulicy mieszka rodzina, ktora opiekuje sie chorym i
              uposledzonym synem zmarlej matki.
              nie wiem ile ma lat, ale przypuszczam, ze jst po 30-stce.
              chlopak jest spokojny, nikogo nie zaczepia, chodzi sobie na plac
              zabaw i sie husta nawet pol dnia.
              wyszlam wiec ktoregos pieknego letniego wieczorku na dwor z psem ,
              patrze, siedzi on sobie na tym placu i przychodzi takich trzech
              smarkaczy na oko 10 letnich.
              gdy podeszlam blizej zobaczylam, jak go opluwaja, sypia na niego
              piachem, kopia, wyzywaja od sku...synow i lecialy teksty typu " bo
              ci zaraz przypie...", "jebnij mu", "co sie gapisz glupi ch...u"
              itd...
              koszmar jakis.
              facet co prawda dorosly, ale agresji nie ma w nim zadnej i byl
              wystraszony, jak male dziecko.
              wiez zareagowalam, rozgonilam towarzystwo a tego jednego gnoja
              przegonilam przez pol osiedla, ale mi zwialbig_grin
              i to ten sam wlasnie walil te teksty do mojego 2 i pol letniego
              dzieciaka.
      • jak_matrioszka Re: dzielenie sie 24.06.10, 18:57
        > zmuszanie do dzielenia się ( co ludzie mają z tym dzieleniem
        > się???????????)


        Dzielenie sie zabawkami to przede wszystkim wstep do wspolnej zabawy. Male
        dziecko bawi sie samo i nie musi sie z nikim dzielic, a dopiero w pewnym wieku
        zaczyna sie interesowac innymi dziecmi i wtedy dzielenie sie, a co za tym idzie
        wymiana, zapewnia mu wejscie w grupe.
        • franczii Re: dzielenie sie 25.06.10, 05:47
          Tak, tylko z doswiadczenia wiem, ze jesli sie naciska na to dzielenie sie
          zabawkami lub jeszcze gorzej zmusza do tego to tylko frustracje w dziecku wzbudza.
          • jak_matrioszka Re: dzielenie sie 25.06.10, 13:15
            Ja mialam na mysli uczenie dzielenia sie, wymiany i wspolnej zabawy, a nie
            zmuszanie poprzez nacisk czy w inny sposob. Z niektorymi idzie latwiej, z
            niektorymi trudniej, ale zrobic sie da.
            • franczii Re: dzielenie sie 25.06.10, 14:26
              Tak to sie zgadzam, uczyc pozyczania zabawki ale bez naciskow i uporczywego
              przekonywania.
              Ja przy pierwszym synu wpadlam w pulapke bo chcialam miec szlachetne i dzielace
              sie dziecko i przekroczylam nieco granice miedzy nauka a przekonywaniem i co z
              tego wyszlo? Otoz moje dziecko nauczylo sie od razu oddawac zabawke kazdemu, kto
              chcial ale bylo strasznie poirytowane, boczylo sie i poplakiwalo. Na szczescie
              wpadlam na to co moglo byc powodem i zaczelam uczyc tym razem nie dzielenia sie
              a tego, ze jesli nie ma ochoty to niech nie pozycza i ze jako wlasciciel zabawki
              ma pierwszenstwo do bawienia sie nia. Teraz nie ma problemu z wymienianiem sie i
              pozyczaniem. Czasem upiera sie, ze nie pozyczy ale uznalam, ze ma do tego
              prawo. Moim zdaniem za bardzo wczesniej ingerowalam.
    • deodyma Re: postawy na placu zabaw 24.06.10, 17:15
      ja z kolei zauwazylam jeszcze cos innego.
      zdarza sie, ze po placu zabaw biegaja dzieci w wieku 6-7 lat, ktore
      zganiaja mlodsze dzieciaki z hustawek i koniecznie wtedy chca na nia
      wlezc, chociaz wczesniej zupelnie nie byly nia zainteresowane.
      kiedys jedna z dziewczynek szalala sobie na zjezdzalni i na plac
      zabaw wszedl ojciec z na oko poltoraroczna corka.
      gdy zaczel sie z nia kierowac na auto, ktore mozna bylo uruchomic za
      2 zl, ta mala natychmiast zaczela tam biec, wparowala do srodka i
      rzekla, ze ona tu bedzie siedziec.
      z kolei gdy poszlam ze swoim synem na hustawke, natychmiast
      przybiegla i oswiadczyla, ze teraz ona bedzie sie tu bujac i koniec
      z ON niech idzie gdzie indziejbig_grin
      spojrzalam na ta mala, bez ceregieli posadzilam syna na histawke i
      powiedzialam, zeby ona poszla bujac sie gdzie indziej a do wyboru ma
      oprocz tej az 3 hustawki.
      poszla,
      za jakis czas syn bujal sie na koniu nz sprezynie a obok niego byl
      wolny, maz siedzi obok na lawce, ja wracam z frytkami dla nas ,
      patrze a to dziewcze niewinne podchodzi do naszego syna, usiluje go
      zepchnac i mowi, zeby zszedl, bo ona chce tu sie bujac;D
      maz zdebial a ja powiedzialam dziecku, ze albo pojdzie na tego
      drugiego wolnego konika, albo ja poszukam jej matki i sobie z nia
      porozmawiam.
      od tego momentu byl spokoj.
      a mamusia siedziala sobie gdzies tam dalej z inna babka.
      • sylwiawkk Re: postawy na placu zabaw 24.06.10, 18:34
        wiecie ja nie chce nikogo obrażać ale gdzie wy mieszkacie, że takie dzieci sie
        kręcą po waszym osiedlu a może to juz takie czasy że zamiast dzieci mamy juz
        przeklinające bachory. Ja też chodzę na plac zabaw i jakos nie zauważyłam takiej
        agresji ze strony tak małych dzieci[3-10 lat] normalnie mnie to przeraża to co
        bedzie za kilka lat, mam sie bać gó...arzy no sorry....
        • maxi3 Re: postawy na placu zabaw 24.06.10, 18:45
          Zaraz pewnie usłyszysz ,że biedne dzieci pewnie chore są dlatego tak
          się zachowują i tak przeklinają.....
        • anmoko Re: postawy na placu zabaw 24.06.10, 18:46
          Mnie tez przerazaja Wasze doswiadczenia. Zanim corka poszla do
          przedszkola codziennie chodzilysmy na place zabaw, rozne. Na
          szczescie nigdy nie bylysmy swiadkiem takich hardcorow. Moze po
          prostu zmien/cie plac? Z mojego doswiadczenia wynika, ze place na
          nowych osiedlach, w odnowionych parkach nie sa zasiedlone przez tzw.
          element.
          • 18_lipcowa1 Re: postawy na placu zabaw 24.06.10, 18:53
            Z mojego doswiadczenia wynika, ze place na
            > nowych osiedlach, w odnowionych parkach nie sa zasiedlone przez
            tzw.
            > element.

            No ja mam plac przy plaży, wiec kazdy moze tam przyjsc,
            • aretahebanowska Re: postawy na placu zabaw 24.06.10, 22:59
              Lipcowo - a Ty mieszkasz w Gdyni czy w Gdańsku?
              • 18_lipcowa1 Re: postawy na placu zabaw 25.06.10, 09:00
                w Gdańsku
                • aretahebanowska Re: postawy na placu zabaw 25.06.10, 10:44
                  Tak sobie spytałam, bo też chadzam na plac zabaw na plażę ale na
                  drugim końcu TM.
          • ivaz Re: postawy na placu zabaw 24.06.10, 22:40
            Ja mieszkam w Warszawie na Pradze Połnoc najbardziej patologiczna z
            dzielnic W-wy i się z czymś takim nie spotykam, chodzimy na trzy
            palce zabaw wymiennie i nigdy nie zdarzyły się opisywane przez was
            historie.
            • deodyma Re: postawy na placu zabaw 24.06.10, 22:50
              widzisz, na naszytm osiedlu patologii niby nie ma, ale co niektore
              dzieciaki sa paskudne, niestety.
              kiedys kolezanka byla zmuszona pofatygowac sie do szkoly, poniewaz
              jej syn zostal pobity przez kolegow z klasy, ktorzy mieszkaja tez na
              naszym isiedlu.
              chlopak dostal tylko dlatego, poniewaz nie dal sie w szkole
              sprowokowac do klotni, czy tez bojki, wiec stlukli go po lekcjach i
              powiedzieli, ze jak pisnie slowo, to tak go urzadza, ze starzy go
              nie poznaja.
              gowniarze mieli wtedy po 10 lat a dzialo sie to jakies 2 lata temu.
              tak sie sklada, ze wiem, ktore to dzieciaki i niejednokrotnie
              widzialam, co wyrabiali na osiedlu.
      • thegimel Re: postawy na placu zabaw 24.06.10, 19:47
        U nas ostatnio zdarzyło się, że dałam młodemu kredę, podbiegła do niego jakaś
        dziewuszka, na oko sądząc 6-letnia i dawaj wyrywać mu tę kredę, z hasłami, że to
        jej kreda. Podeszłam, zabrałam, opieprzyłam i poszła sobie. Tatuś siedział obok
        na ławeczce.
    • ledydi5 Re: postawy na placu zabaw 24.06.10, 19:38
      ja jak idę na plac zabaw to zawsze pytamy czy możemy coś wziąć itd....- jak
      dla mnie to podstawa. Pełna kulturka. Nie lubię ostatnio chodzić za bardzo na
      plac z tego względu że trudno mi upilnować całą 3 gdy każda chce być gdzie indziej,
      ale i pojawił się problem mam, siedzących na ławkach a dzieci puszczone w
      samopas i mam tu na myśli dzieci kilkuletnie5-9 lat, co taranują wszystko po
      drodze,a uwagi nikt nie zwraca z opiekunów. dwa- takie dzieci wszędzie włażą
      m.in: na dachy domków.(przerażenie mnie zawsze ogarnia) U nas na huśtawkach jest
      ruchomy most przez który dociera się do ślizgawki. i nie tak dawno pewna
      dziewczynka (4-6lat) spadła z tego ruchomego mostku, na szczęście oprócz
      siniaków i strachu nic sobie nie zrobiła. Matka wystraszona podleciała z
      krzykiem na małą "gdzie włazisz, mówiłam że tam nie wolno i takie tam" cały
      pobyt na huśtawkach -pani-spędziła na ławce rozmawiając z kimś ani na chwilę nie
      schodząc z niej. A później miała pretensje do mnie i do pewnej kobiety, że nie
      złapałyśmy jej dziecka. SZOK. miała szczęście damulka,że wysadzałam maluchy pod
      drzewem na siku bo bym zrypała babę od góry w dół.
      po pierwsze ja nie idę na huśtawki po to by zabawiać inne dzieci, a tym
      bardziej nie ponoszę za nie jakiejkolwiek odpowiedzialności. Po za tym gdybym
      chciała tą dziewczynkę złapać to chyba zębami, obie ręce pozajmowane.
      jeżeli moje małe bawią się z innymi dziećmi to i owszem zwrócę uwagę na dziecko.
      Ale wkurzają mnie pindy co idą na huśtawki po to by z dzieckiem siedzieć na ławce.
      • ledydi5 Re: postawy na placu zabaw 24.06.10, 19:38
        się rozpisałamwink
        • joana.com Re: postawy na placu zabaw 24.06.10, 21:47
          Dokładnie wczoraj byłam z moją 2 i pół letnią córką na zjeżdżalni, wprawdzie w
          centrum handlowym, ale było dokładnie tak jak piszecie.
          Jakieś 3 wyrostki, jeden miał na pewno z 8-9 lat, bo mam porównanie do mojego
          syna który ma tyle lat, rozpychały się łokciami, deptali, gonili, skakali po
          dachu, a mamusia siedziała 2 metry od nich i bez słowa na to patrzyła, pilnowała
          całej gromadki, pozostałe 2 mamusie buszowały w pobliskim sklepie. Nawet jak ich
          siostra, taka 5 latka może, buczała że ją przewracają, łzy się jej lały, to nic,
          zero reakcji.
          Mała parę razy zjechała pod asekuracją brata, ale już nie mogłam patrzec na to
          wszystko, bo młodzi widzieli, że na nich patrzę bykiem, to się koło małej
          hamowali, ale ogólnie irytujące jak cholera. W ogóle wstyd żeby takie wyrostki
          bawiły się na placu dla małych dzieci, mój młody to się po głowie pukał jaki
          obciach;
          Ogólnie to matki chyba boją się zwrócic dzieciakom uwagę, naprawdę tak mi się
          na przykład wczoraj wydawało.
          • vivaluna Re: postawy na placu zabaw 24.06.10, 23:12
            Moja córka ma 12 lat i ciągle chodzi na plac zabaw-nie widzę w tym nic dziwnego.
            Raczej dziwię się dorosłym, którzy przeganiają takie dzieci w wieku 8-12 lat z
            huśtawek i zjeżdżalni, sadzają swoje maluchy lub sami włażą na sprzęty i
            złośliwie blokują starszym dzieciom dostęp. Zazwyczaj są to dorośli na tzw.
            występach gościnnych. Czasami obserwuję zza ogrodzenia nasze starsze dzieciaki
            (jak idę z psem) i widzę, że chętnie się bawią z maluchami, pomagają się
            wspinać, asekurują.....Jak się znudzą to idą grać w piłkę bo w ogródku oprócz
            sprzętów dla dzieci, wyskokowej zjeżdżalni, pająka, mamy boiska do siatki,
            kosza, nogi oraz mini siłownię dla dorosłych. Ogródki są dla wszystkich nie
            tylko dla maluchów i spretensjonowanych mam.
            • ledydi5 Re: postawy na placu zabaw 24.06.10, 23:20
              vivaluna- bez urazy do tego co napisałam, ja mam tylko pretensje do rodziców,
              starszych dzieci, że nie zwracają uwagi jak cosik przeskrobią. Ja osobiście nie
              mam nic przeciwko "starszakom" smile
              Wina leży w rodzicach, bo do nich należy obowiązek wpajania pewnych rzeczy. ja
              lubię jak są starsze dzieci bo moje ciągną do nich- chcą być samodzielne i takie tam
            • joana.com Re: postawy na placu zabaw 26.06.10, 18:44
              O matko ja byłam z dzieckiem na takiej małej zjeżdżalni, że dosłownie 4 małe
              plastikowe schodki, ślizg długości 2 metrów, no proszę Cię, od razu jestem
              spretensjowaną mamą? Zlituj się, ślizgawka długości nóg to naprawdę fajna
              zabawa, a maluchy dla których to jest przeznaczone mają stac bo ktoś ich zdepta tak?
              Ze swoim starszym synem też przecież chodzę na jakieś duże place zabaw żeby nie
              było ale tamto to było dla malutkich dzieci.
              Ale ktoś zawsze musi się do czegos przyczepic, blee
    • tika-tika Re: postawy na placu zabaw 24.06.10, 23:12
      ja osobiście wolę gdy moje dziecko biega samo po placu zabaw ,
      zawsze natomiast obserwuję co się dzieje i jeśli są kłopoty to
      reaguję . co do dzielenia to moje dziecko nie ma problemu ale wie
      juz że jest różnica między tym że chce komuś dać zabawke, a tym że
      któś mu tą zabawkę chce na siłę zabrać, wtedy nie pozwala smile
      Najbardziej nie lubię wink na placach zabaw opiekunek , ale na ten
      temat mógłby powstać oddzielny wątek wink)
    • ga-ti Re: postawy na placu zabaw 25.06.10, 01:19
      Moje małe do rowerków biegnie, ale zawsze niemal siłą ją odciągam, nie nasze, nie można i już. Rowerek to nie foremka za parę groszy. Zdarzyło się młodej grzebnąć w rowerkowym koszyczku - nie pozwalam.
      Zabawki w piaskownicy są "niczyje" i wszyscy się nimi bawią. Przyniesione i chwilowo porzucone czasem bierzemy bez pytania, gdy leżą przy właścicielu - pytamy, czy można.
      Ja swojej pilnuję, bo ona bardzo ruchliwa, może wpaść pod bujawkę, wspina się na drabinki, trzeba ją asekurować.
      Czekam z utęsknieniem czasu, gdy usiądę na ławeczce i gazetkę przejrzę smile
    • drzewozaoknem Re: postawy na placu zabaw 25.06.10, 08:00
      Ja też czekałam na czas, kiedy spokojnie sobie posiedze na placu zabawwinkNie
      doczekam się chyba niestety. Gdy młody był malutki musiałam pilnować by starsze
      nic mu nie zrobiły (chcący lub niechcący), matki tych starszych nie zwracały
      uwagi. Teraz pilnuje swojego by młodszym nic nie zrobił. Nie zna jeszcze swojej
      siły i czasami chce np. biegac za rączke z jakimś roczniakiem, wiadomo jak to
      się kończy. Potrafi tez niemiło zareagować, gdy mu jakiś maluch psuje po raz
      kolejny budowle z piasku. Ale tu i ja mam ochotę niemiło zareagować, bo swojego
      od poczatku uczyłam,że nie wolno psuć zabawy innym dzieciom. W sumie mamy miły i
      przyjazny plac zabaw.Jest tylko dwóch chłopców bardzo agresywnych, których
      rodzice cieszą sie,ze mają "przebojowe" dzieci, więc...Ale przychodzą o
      określonej porze, wiec da się albo ominąć, albo psychicznie przygotować.
      • thegimel Re: postawy na placu zabaw 25.06.10, 08:49
        U nas jest fajnie w tygodniu, zwłaszcza jak nie ma pięknej pogody. Przychodzą
        najwytrwalsi i zazwyczaj tak się składa że najfajniejsismile
    • miaowi Re: postawy na placu zabaw 25.06.10, 09:02
      Ja chodzę na plac i bawię się z córcią, chyba że znajdzie jakies
      towarzystwo dla siebie - wtedy siedzę obok i "mam oko". Natomiast nie
      angażuję się w rozmowy między rodzicami a już nie daj Boże,
      opiekunkami. Mam swoich przyjaciół i nie będę udawała, że sie
      socjalizuję z osiedlowym towarzystwem, skoro łączy nas tylko to, że
      mamy dzieci w wieku przedszkolnym.
      Żeby nie było- nie mam w tyłku i nie czytam gazety, naprawdę pilnuję
      mojego dziecka.
    • lapu_capuu A o co chodzi z tymi opiekunkami? 25.06.10, 09:35
      A o co chodzi z tymi opiekunkami na placu zabaw? Ze dwie osoby pisały, że stanowią one kategorię szczególną. Możecie rozwinąć/wyjaśnić?
      • miaowi Re: A o co chodzi z tymi opiekunkami? 25.06.10, 09:46
        Może to moje subiektywne wrażenie, ale wydaje mi się ,że opiekunki i
        większość babć jest nastawiona "anty-świat", tak jakby wszyscy dookoła
        chcieli temu jej dziecku zrobić krzywdę i w związku z tym należy ich
        prewencyjnie opierniczyć.
      • aga_sama Re: A o co chodzi z tymi opiekunkami? 25.06.10, 14:00
        Ja siedziałam z młodym 2 lata na placu zabaw i spotkałam jedną opiekunkę, która była tam z dzieckiem, towarzyszyła mu w zabawach, a nie siedziała na ławce z gazetką.
        Ta pani miała ponad 60 lat, była energiczna i z wielką pasją pokazywała podopiecznemu świat.
        I matki i dzieci uwielbiały tą kobietę, bo można było się od niej wiele nauczyć.
        Druga z takim podejściem to niania mojego syna - ale to wiem od innych matek, które spotykały ją codziennie na placu zabaw. Dziewczyna miała takie podejście, że wszystkie dzieci się do niej garnęły. Dla mojego potomka ten jej dar był nieoceniony, bo dzieć ma problemy z kontaktami społecznymi i gdyby nie ona, teraz byłoby znacznie gorzej.
    • ma_dre Re: postawy na placu zabaw 25.06.10, 10:15
      grudniowa29 normalna babka jestes, dane ci bylo obcowac z chamstwem
      i buractwem... Nie staraj sie im dorownac, bron Boze! No bo z kim ja
      sie bede kumplowac jakby tak wszyscy sie stali jak te panie z twoich
      przykladow?
    • analist73 Re: postawy na placu zabaw 25.06.10, 13:06
      Nie jesteś przewrażliwiona, jak dla mnie obie sytuacje są nie do przyjęcia.
      1. Nie bierze się cudzych rzeczy bez pytania. Zabawki wrzucone do piaskownicy są
      do wspólnej zabawy, o ile właściciel tych zabawek się zgodzi, o pozostałe należy
      się spytać. Nie dopuszczalne dla mnie jest, jeżeli dziecko zabiera innym zabawki
      a swoimi nie chce się dzielić. Mieliśmy takiego gagatka na placu. Przychodził
      sam, miał chyba 7 lat, brał mniejszym dzieciom zabawki, swoich nie dał, namawiał
      małych żeby szli na ślizgawkę i sam biegł aby im nie dać zjechać itd... Bardzo
      denerwujące było jego zachowanie, ale został "spacyfikowany" i od tej pory
      trzymał się od nas z daleka.
      2. Dzieci biegające po placu w większości są to znajomi, więc siłą rzeczy patrzy
      się nie tylko na swoje. Ale z czymś takim się nie spotkałam.
    • mantha Re: postawy na placu zabaw 25.06.10, 13:43
      Postawe mam taka, ze NIENAWIDZE byc na placu zabaw wlasnie ze
      wzgledu na takie sytuacje, nie znosze klarowac dziecku, ze to nie
      jej rowerek, nie jej zabawka, ze trzeba sie spytac itd itp... a
      wiadomo, ze dwulatek nie rozumie.
      nasze zabawki sa do dyspozycji wszystkich i dopoki nie ma awantury
      miedzy dziecmi to wisi mi to i powiewa kto sie tym bawi. zazweyczaj
      to matki czy babcie dostaja wscieklizny i zabieraja (doslownie
      wyrywaja z rak) dzieciom jakies lopatki czy wiaderka, ktor dla nich
      przedstawiaja jakas nieslychana wartosc materialna i sentymentalna.
      place zabaw to najwiekszy koszmar macierzynstwa jako takiego. cala
      reszta to cud miod i orzeszki.
    • ata99 Re: postawy na placu zabaw 25.06.10, 15:12
      To ja też kwoka smile.Zawsze zwracam uwagę na to co robi mój syn. Kiedy
      chce czyjąś zabawkę -pyta (inna sprawa, że gorzej kiedy spotka się z
      odmową-rozpacz), sam chętnie pożycza.Staram się go pilnować, chociaż
      ostatnio przegania mnie "idź usiądź, nie pilnuj mnie" (3lata 4mies.).
Pełna wersja