alanis11
26.06.10, 11:41
Jeszcze niedawno miałam kołowrotek ,pobudka 5.30 ,kawa ,przygotowanie dziecka
do przedszkola , biegiem do pracy , w pracy harówka ,po pracy zmęczenie takie
że sił wystarczyło jedynie tv i net. Dziś jako że nie pracuję , wstaje na
chwile wczesnym rankiem by przygotowac dziecko do przedszkola i wysłac je tam
wraz z mężem , po czym śpię dalej. Po przebudzeniu sącze kawe w łóżku , robię
sobie na spokojnie pachnącą kąpiel , jade na śniadanie do pobliskiej Ikei ,
wracam i mam czas na zrobienie maniciure , zadbanie o siebie ,moge w kazdej
chwili jechac do lekarza bo mam na to czas. Nie pamiętam kiedy czułam sie tak
dobrze , byłam tak wyspana i zadbana, mąż twierdzi że wyglądam swietnie i
przyzaje sie że koledzy straszyli go że będac w domu jak prawie każda baba
zwyczajnie sie zaniedbam.
Nie wiem skąd to przekonanie że kobieta siedząca w domu jest zaniedbana a
pracujace lśniąca i błyszcząca

Gdy porównuje siebie z dnia dzisiejszego i
tą z przed kilku miesięcy to jest kosmos. Kiedys zabiegana , niewyspana ,
wszystko na huziaaa z wywieszonym jęzorem , brak czasu i sił na kompleksowe
dbanie o urode i zdrowie itd Przeciez to oczywiste że kobieta będąca w domu
ma dla siebie o wiele wiecej czasu niz ta pracująca , bo przypominam że ta
druga ma tak na prawde 2 etaty , prowadzic dom tez musi i pada na pysk , sama
doskonale to pamiętam. Bedąc w domu mozna spokojnie wykonywac obowiązki domowe
nic na huziaa i mozna spokojnie zadbac o siebie. Zgadzacie się ze mną?