wdowa z dwójką dzieci

26.06.10, 11:57
mogłam nią zostać, być, z kilkulatkiem i za połową ciąży... Nie chodzi mi o
współczucie, gdy zakładam ten wątek. Właściwie chyba potrzebuję się kolejny
raz z tego wygadać. Tak ostatecznie nic się nie stało. Mąż miał wypadek,
wyszedł z tego właściwie w nienaruszonym stanie, a potem ktoś mi tak
powiedział: mogła być pani wdową...z dwójką dzieci...
Myślicie czasami o czymś takim? O pierdołach o które się kłócimy, o
nieistotnych drobiazgach, na których nadmiernie się skupiamy?
Chwila, moment, czyjś błąd lub przypadek...i życie wyglądałoby zupełnie inaczej...
    • emily_valentine Re: wdowa z dwójką dzieci 26.06.10, 12:26
      Tak, myślę o tym. Zwłaszcza od czasu, gdy kilka lat temu byliśmy na
      chrzcinach u kuzynki męża. Mąż został chrzestnym ich trzeciego
      dziecka. Mały miał ok. 11 miesięcy. A tydzień później byliśmy na
      pogrzebie taty małego. To był ogromny szok dla wszystkich. Mąż
      kuzynki zgiął w wypadku samochodowym, a kuzynka została sama z
      trójką dzieci, budową domu, małym biznesem, kredytami, długami itd.
      • majka-1980 Re: wdowa z dwójką dzieci 26.06.10, 12:34
        Ja tez czasami mysle. zwlaszcza, gdy maz wyjezdza gdzies dalej.
        Ostatnio byl w dalekiej podrozy, jak wrocil, powiedzialam: nigdy
        wiecej; w ciazy inaczej to przezywam. Mnostwo glupich mysli mi
        chodzilo po glowie.
        A' propos Twojego wątku, to zamarłam na chwile, zanim go otworzylam,
        a potem odetchnelam z ulga, ze wszystko skonczylo sie dobrze smile
        Pozdrawiam serdecznie
    • kavainca Re: wdowa z dwójką dzieci 26.06.10, 12:35
      Jak ma się dzieci, to głupotą jest nie myśleć!
      • iskierka_83 Re: wdowa z dwójką dzieci 26.06.10, 13:32
        mój mąż z kolei prawie 2 lata temu zachorował na bardzo rzadkiego raka nerki bo
        typu dziecięcego ( nie występuje u osób dorosłych) rok temu zakończył leczenie,
        za miesiąc urodzi nam się córeczka...nie ma dnia, żebym o tym nie myślała na
        dodatek miałam świetną pracę, ale gdy zaszłam w ciążę pracodawca nie przedłużył
        ze mną umowy...jeśli po macierzyńskim nie znajdę pracy to będziemy w poważnych
        tarapatach...życie układa nam różne scenariusze i niestety nie zawsze takie jak
        byśmy chcieli...
        • thea19 Re: wdowa z dwójką dzieci 26.06.10, 16:58
          dlaczego pracodawca nie przedluzyl Ci umowy? byla to umowa o prace czy inna?
          • iskierka_83 Re: wdowa z dwójką dzieci 26.06.10, 19:57
            umowa o pracę kończyła mi się w maju, o ciąży dowiedziałam się w grudniu, a że
            była zagrożona i po moim pobycie w szpitalu musialam isc na chorobowe to
            przedłużenia umowy już nie dostałam, tzn. oczywiście zgodnie z przepisami mam do
            dnia porodu, potem zasiłek macierzyński ale potem będę musiała szukać nowej
            pracy ;/
    • puellapulchra Re: wdowa z dwójką dzieci 26.06.10, 13:44
      No cóż, też czasem o tym myślę, gdy mąż skądś długo nie wraca. Dlatego natrętnie zasypuję go telefonami. Ale ja w przeciągu kilku lat straciłam prawie całą rodzinę i mam pewne skrzywienie psychiczne. Tez mam małą córeczkę i jestem w kolejnej ciąży.
      Ja też miewam schizy, że ja nagle umrę...
      Ale nie należy poddawać się takim myślom, co ma być to będzie i nie mamy na to wpływu.
      • ognista998 Re: wdowa z dwójką dzieci 26.06.10, 14:05
        to dobrze że założyłaś taki wątekwink trza się czasem wygadać. w życiu nie ma nic
        pewnego i każdemu może się coś przydarzyć, i każda tak czasem ma, że dzwoni jak
        długo mąż nie wraca. ja sama, zwłaszcza jak mąż robi na 2 zmianę i wraca przed
        północą zastanawiam sie czy mu się po drodze co nie przytrafiło, bo róznie może
        być. ale nie mamy na to wpływu, że właśnie dziś czy jutro zdarzy nam się
        wypadek, to są rzeczy "losowe". a jakbyś miała męża żołnierza, który by wyjechał
        do Iraku i zginął, albo strażaka, który by zginął na ackji?? ciesz się że nic mu
        się nie stałowink to zupełnie normalne że się boimy o kogoś bliskiego, ale
        starajmy się myśleć pozytywniewink pzdr
    • claire1983 Re: wdowa z dwójką dzieci 26.06.10, 14:01
      Ja też o tym myślę... i to często. Jestem w 31 tyg ciąży i to nasze
      pierwsze dziecko. Piotrka kocham bardzo mocno i jesteśmy ze sobą
      bardzo blisko. Jest dla mnie całym światem, mamy wspólne marzenia i
      rozmawiamy o nich godzinami, mamy wspólne zobowiązania finansowe
      które razem spłacamy. On nie może się doczekać dzidziusia, ciągle o
      nim mówi, pisze mi smsy jak bardzo nas kocha. Teraz kiedy postanowił
      pracować dużo więcej, właśnie dla nas - nie mogę się opędzić od
      myśli że coś może się stać. Czasami jest w trasie ponad 20 h bez snu
      i odpoczynku a ja wariuję w domu. Moje życie bez niego nie miałoby
      sensu, a wiem, że będzie najcudowniejszym ojcem na świecie. Dla mnie
      byłby to koniec życia. Popłakałam się jak to pisałam... Hormony w
      ciązy są straszne.
      • agawa22 Re: wdowa z dwójką dzieci 26.06.10, 15:55
        Ja tez o mały włos nie zastałabym wdową. Mielismy wtedy tylko jedno dziecko w wieku 1,5 roku.
        Któregos dnia jak zwykle maz dzwoni z pobliskiego sklepu, co ma kupić bo zaraz bedzie i czekam i czekam a jego nie ma.
        Zaczełam sie niepokoić, wygadam przez okno i widze tłum ludzi , juz wiedziałam że coś się stało.
        Dzieciaka pod pache i wyleciałam na dwór, mój mąz lerzy nieprzytomny na ulicy. Nikt nie wiedział co mu sie stało, szedł i nagle upadł. Wszyscy ludzie oczywiście gapili sie a;le nikt nie pomagał, dałam sąsiadce dzieciaka i zaczęłam go reanimować, prosiłam żeby ktoś zadzwonił po karetkę.w czasie reanimacji ocknął się i dostał napadów padaczkowych. Możecie sobie wyobrazić co ja czułam. Ale na szczescie jestem w takich sytuacjach opanowana (i to mu chyba uratowało zycie, jak powiedział lekarz), szybko połozyłam go w pozycji bezpiecznej, pod głowę sweter i czekaliśmy na pogotowie. Przyjechało po 30 min!, zgroza.
        Ale zabrali go do szpitala i okazało sie że ma guza mózgu, w miejscu mało dostępnym
        A jaka konkluzja-lekarze nie dawali mu szans, ja sie uparłam na operację bardzo ryzykowną, chyba mam dar przekonywania bo profesor który go operował powiedział że nie może mi odmówić. Podjął się operacji. Wszystko wbrew przewidywaniom poszło bardzo dobrze. Guz okazał sie mniej groźny niż sądzili a mój mąż po tygodniu po operacji czuł się już świetnie, nawet lepiej niż przed operacją, guz mu uciskał jakieś naczynia. Guz okazał sie zupełnie niezłośliwy.
        Teraz 5 lat po czuje się świetnie a my własnie oczekujemy juz trzeciego dziecka.
        mam nadzieję że nie wystraszyłam nikogo ta opowieścią a wlałam trochę optymizmu
        • mikrusek_2 Re: wdowa z dwójką dzieci 26.06.10, 17:33
          Czytając te historie zobaczcie jak życie potrafi dać w kość i płatać
          figle. W naszym związku to mnie cudem uratowali,pamiętam jak się
          wybudziłam po operacji mąż płakał tak bardzo, później zmarł nam
          synek to było jeszcze gorsze pochować 18 dniowe dziecko na które się
          tak czekało i tak czasami się zastanawiam jak mąż by sobie poradził
          sam z córeczką, gdzie by mieszkał, już łzy mi płyną jak sobie to
          wszystko przypomniałam.Najgorsze jest to że nie umiemy się cieszyć
          tym czasem który możemy spędzić razem, kłócimy się o bzdury i to
          jest przykre.Kończe bo łzy mi cały czas lecą.
          • gondziakoja Re: wdowa z dwójką dzieci 27.06.10, 21:10
            Ja też się popłakałam czytając wasze wypowiedzi sad Mój mąż dojeżdża do pracy 60
            km. w jedną stronę i zawsze się o nie martwię, ale rzeczywiście teraz jak jestem
            w drugiej ciąży, to jakoś bardziej intensywnie to przeżywam. Nie wyobrażam sobie
            dalszego życia bez niego. Zawsze sobie mówię, że on jest dużo silniejszy
            psychicznie ode mnie i pewnie jakoś by sobie poradził, ale ja nie sad
            Współczuję wszystkim kobietom, które znalazły się w takiej sytuacji sad Koszmar...
      • kiddy Re: wdowa z dwójką dzieci 29.06.10, 15:58
        Faktycznie kocha was jak diabli. 20 godzin w trasie bez snu to
        prawdziwy przejaw miłości. Wypadek to kwestia czasu, więc może
        uświadom swojemu mężowi, że to, co robi, to bezmyślność, głupota i
        brawura. Nawet, jeśli jemu nic się nie stanie, to może odebrać życie
        komuś innemu, komuś, kogo ktoś też kocha tak, jak ty męża.
      • rereretra Re: wdowa z dwójką dzieci 29.06.10, 17:19
        claire1983 napisała:

        > Ja też o tym myślę... i to często. Jestem w 31 tyg ciąży i to
        nasze
        > pierwsze dziecko. Piotrka kocham bardzo mocno i jesteśmy ze sobą
        > bardzo blisko. Jest dla mnie całym światem, mamy wspólne marzenia i
        > rozmawiamy o nich godzinami, mamy wspólne zobowiązania finansowe
        > które razem spłacamy. On nie może się doczekać dzidziusia, ciągle o
        > nim mówi, pisze mi smsy jak bardzo nas kocha. Teraz kiedy
        postanowił
        > pracować dużo więcej, właśnie dla nas - nie mogę się opędzić od
        > myśli że coś może się stać. Czasami jest w trasie ponad 20 h bez
        snu
        > i odpoczynku a ja wariuję w domu. Moje życie bez niego nie miałoby
        > sensu, a wiem, że będzie najcudowniejszym ojcem na świecie. Dla
        mnie
        > byłby to koniec życia. Popłakałam się jak to pisałam... Hormony w
        > ciązy są straszne.



        Tak jak ktos juz napisał: kwestią czasu jest wypadek przy prowadzeniu
        po 20 h na dobę. I to nie jest sprawa hormonow w ciąży.
    • mamahubcia13 Re: wdowa z dwójką dzieci 27.06.10, 22:30
      Ok.A ja wam opowiem coś innego.Ja byłam wdową i wiem co to
      znaczy.Zostałam sama z dwójką dzieci 7 i 4 latka.Mąż umarł
      nagle,rano był z nami a wieczorem już byłam wdową.Umarł w karetce po
      tym jak zemdlał na podwórku.Miał tętniaka mózgu. teraz już piszę o
      tym spokojnie bo mineło już trochę czasu,ale na poczatku było
      strasznie.Wszyscy nagle mnie opuścili, czułam się strasznie samotna
      i okrutnie potraktowana przez los.Koleżanki i przyjaciele nagle
      przestali mnie odwiedzać,bali się moich reakcji,nie wiedzieli o czym
      ze mną rozmawiac w tak trudnym czasie.Byłam twarda na zewnątrz bo
      musiałam,dla dzieci ale tak naprawdę wszystko we mnie płakało.Nie
      miałam się komu wyżalić,podzielić swoimi rozterkami,
      problemami ,byłam sama z dziećmi.Miałam wtedy 29 lat.Potrzebowałam
      wsparcia i pomocy,potrafiłam mieć pretensje do że odszedł i mnie
      zostawił samą.
    • leneczkaz Re: wdowa z dwójką dzieci 28.06.10, 10:05
      Super. Mój mąż pojechał dziś do Wawy (ok. 200km.), a że zaspał pewnie
      gonił na zbity łeb. A wczoraj go prosiłam, żeby jechał wolno bo umrę
      jak zostanę wdową z dzieckiem i brzuchem.
      • mama-008 Re: wdowa z dwójką dzieci 28.06.10, 10:27
        juz zaciążyłaś?!
        • leneczkaz Re: wdowa z dwójką dzieci 28.06.10, 10:39
          Noooooo, toć Ci pisałam ostatnio.
          • montechristo4 Re: wdowa z dwójką dzieci 28.06.10, 22:19
            prawie 9 lat temu mój mąż miał perpektywę zostania wdowcem z 5-
            latkiem i 5-dniowym noworodkiem. Ja na szczęście nie byłam świadoma
            na tyle, żeby wiedzieć o zagrożeniu. Byłam przytomna, ale nikt mnie
            nie informował jak powazny jest mój stan.
            Za to jak on wyjeżdża, zawsze bardzo się denerwuję. Mam zasadę, może
            głupią, ale tak jest - nawet jeżeli posprzeczamy się, przed jego
            wyjazem musimy się pogozić. Nie zniosłabym mysli, w razie jakby się
            coś stało. Tfu, tfu, odpukać.
    • czar_bajry Re: wdowa z dwójką dzieci 28.06.10, 22:24
      myślę i bardzo się wstydzę tego co myślę.
      Na usprawiedliwienie powiem że to tylko w stanie silnego wzburzenia myślętongue_out
      I wiem że nie zupełnie o to autorce chodziłosmirk
      • marzeka1 Re: wdowa z dwójką dzieci 28.06.10, 22:29
        Myślę, bo moja matka została wdową, mając niecałe 40 lat i nas,
        czyli dwie córki, więc widziałam, jak trudno to się przechodzi. Na
        dodatek sama miałam obsesję, że wdową zostanę, gdy zbliżałam się do
        40, potem mi przeszło. I tak dłużej jestem mężatką niż moja śp.
        mama.
        • loganmylove Re: wdowa z dwójką dzieci 29.06.10, 00:01
          Kilkanaście dni temu mój mąż omal nie został wdowcem z dwójką dzieci...mam
          poczucie, że wywinęłam się grabarzowi spod łopaty i widzę jak bardzo zmieniło to
          moje spojrzenie na światsad niestety w tym samym wypadku uczestniczył mój
          najserdeczniejszy przyjaciel który nie miał tyle szczęścia co ja...jego zona
          będzie wdową z trójką dzieci...
          Już nigdy nie wyjdę ani nie pozwolę wyjść mężowi z domu w gniewiesad
          • rereretra Re: wdowa z dwójką dzieci 29.06.10, 17:20
            loganmylove napisała:

            > Już nigdy nie wyjdę ani nie pozwolę wyjść mężowi z domu w gniewiesad

            magiczne wyznaniesmile
    • dag_dag Re: wdowa z dwójką dzieci 29.06.10, 01:15
      Oczywiście, że myślę o tym. Muszę, bo mam dwie córki, nie mieszkamy w PL, ja nie
      pracuję, dziewczyny mają tu swój świat, starsza chodzi do szkoły, wracać do PL
      nie miałabym do kogo, itd. Mój mąż też o tym pomyślał i ma wysoką polisę na
      życie. Finansowo jesteśmy zabezpieczone, a reszta... A o tym to akurat staram
      się nie myśleć.
    • a1ma Re: wdowa z dwójką dzieci 29.06.10, 01:32
      Tak.
      Takie historie zdarzają się codziennie, czasem bardzo blisko nas.
      • phantomka Re: wdowa z dwójką dzieci 29.06.10, 09:47
        W naszej rodzinie kobiety wczesnie zostawaly wdowami, wiec ten temat
        jest mi bardzo bliski. Mama nie miala 40 lat, kiedy tato zmarl, a
        ona musiala wychowywac 2 dzieci. Jako, ze maz czesto podrozuje, to
        temat przewija sie w mojej glowie w zasadzie co tydzien.
    • gandzia4 Re: wdowa z dwójką dzieci 29.06.10, 10:10
      Mój mąż przez długie lata pracował pod ziemią, bardzo często na zmianach
      nocnych. Wiele nocy spędziłam bezsennie, po tym jak słyszałam sygnał karetki,
      jadacej w tamtym kierunku. Ostatni raz taką nerwówkę miałam dwa lata temu i to w
      dzień gdy kawalkada karetek i wozów straży pożarnej wyjechała trasą wylotową
      właśnie w kierunku kopalnii, do kopalni nie dojechali okazało się że był poważny
      wypadek busa z pasażerami. Teraz pracuje wreszcie na powierzchni to i
      spokojniejsza jestem, ale i tak zawsze włącza mi się nerwówka jak się trochę
      spóźnia.
    • edw-ina Re: wdowa z dwójką dzieci 29.06.10, 11:48
      Ja bardzo często. Mam świadomość ulotności życia, a co za tym idzie - staram się
      nie odkładać niczego na później, nie myśleć, że jeszcze zdążę powiedzieć, zrobić
      itd. Żyje się raz - teraz i tutaj. Nie ma co odkładać życia na później, bo to
      jak z pięknymi butami, które trzymamy w szafie "na specjalną okazję". Zwykle
      okazuje się, że nigdy się ich nie założyło.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja