tymzuz
26.06.10, 11:57
mogłam nią zostać, być, z kilkulatkiem i za połową ciąży... Nie chodzi mi o
współczucie, gdy zakładam ten wątek. Właściwie chyba potrzebuję się kolejny
raz z tego wygadać. Tak ostatecznie nic się nie stało. Mąż miał wypadek,
wyszedł z tego właściwie w nienaruszonym stanie, a potem ktoś mi tak
powiedział: mogła być pani wdową...z dwójką dzieci...
Myślicie czasami o czymś takim? O pierdołach o które się kłócimy, o
nieistotnych drobiazgach, na których nadmiernie się skupiamy?
Chwila, moment, czyjś błąd lub przypadek...i życie wyglądałoby zupełnie inaczej...