nigdy nie bylam na koloniach

30.06.10, 20:29
nigdy nie bylam tez z rdzicami na urlopie. rodzice latem urlopu nie
dostawali, obydwoje pracowali i trudno byloby im pojsc na urlop w
podobnym czasie. oprocz tego nie bylo takze kasy na takie luksusy.
na kolonie nie jezdzilam bo jakos mialy zla opinie w tamtych
czasach, poza tym mama bala sie nas puszczac gdziekolwiek samych.
spedzajac wakacje w domu, na nude i brak zajec nigdy nie narzekalam.
gdy bylam nieco starsza, czesc wakacji przeznaczlam na prace
sezonowa. podobne wspomnieja maja moi znjomi/przyjaciele. teraz o
dzieciach niejezdzacych nigdzie na wakacje mowi sie, ze sa biedne.
kiedys sie nie jezdzilo na wakacje i tyle, nigdy jakos tego nie
przebolewal, nikt z nas nie czul sie biednym, gorszym, innym. nikt
tez nie organizowal zadnych "wakacji w miescie" dla tych, co wakacje
spedzali w domach. jak bylo u was?
    • broceliande Re: nigdy nie bylam na koloniach 30.06.10, 20:41
      Jeżdziłam na kolonie i "do babci".
      Ale tak bez refleksji, czy kolonie są fajne. Różnie było.
      Mieszkałam w bogatszym regionie i wszyscy w klasie opowiadali, że
      byli na koloniach.
      I faktem jest też, że pracując przez moment w szkole i pytając o
      wakacje (ankieta taka) musiałam zaznaczyć, że dzieci w większości
      nie wyjeżdżały i żal mi ich było.
      • ewra77 Miasto-wieś 01.07.10, 14:44
        Faktem jest, że na wsi standardem jest niewyjeżdżanie, a w mieście modne jest wyjeżdżanie, aczkolwiek wielu rodziców na to nie stać. Mój mąż, który wychował się na wsi, tylko raz był na kolonii i raz z Mamą na wczasach. Poza tym siedział w domu, tzn. biegał po polach i lasach, bawił się z kolegami, a jako nastolatek pomagał w gospodarstwie. Rodzice latem urlopów nie miewali (żniwa). Ja wychowałam się w mieście i wyjeżdżałam na kolonie od 9 roku życia. Ponadto do Babci, do Cioci, z Rodzicami na wczasy. Moje dzieci jeżdżą na kolonie od 7 roku życia, poza tym do Dziadka na wieś, z drugimi Dziadkami nad jezioro, z nami w góry i nad morze.
        Muszę przyznać, że był czas, gdy mąż uważał wakacyjne wyjazdy za zbędny luksus, ale raz namówiłam, a potem się rozsmakował smile
        • edw-ina Re: Miasto-wieś 01.07.10, 16:30
          Wydaje mi się, że różnica między wyjeżdżającym miastem a nie
          wyjeżdżającą wsią polega na pracy rodziców. Tj. niedawno sama
          wyniosłam się z miasta na wieś (podmiejską, ale jednak wieś) i z
          moich obserwacji wynika, że nie często się zdarza, aby oboje rodzice
          tutaj pracowali. Nawet jeśli pracuje i ojciec i matka to dziwnym
          zbiegiem okoliczności (przynajmniej w mojej okolicy) zwykle matka
          pracuje na pół etatu, co drugi czy trzeci dzień. Nie rozumiem tego,
          ale ok.
          Innymi słowy - przy ośmiogodzinnym dniu pracy, jaki ma się w
          mieście, przy konieczności spędzenia dodatkowej godziny czy dwóch na
          dojazd, rodzice zwyczajnie nie mają innego wyjścia jak wysłać
          malucha na kolonie czy inne wczasy. Na wsi jest to prostsze,
          dodatkowo jest tam wiele tereneów zielonych, gdzie dzieci mogą się
          wyszaleć.
          • haldeman79 Litości 01.07.10, 16:57
            edw-ina napisała:

            > Wydaje mi się, że różnica między wyjeżdżającym miastem a nie
            > wyjeżdżającą wsią polega na pracy rodziców. Tj. niedawno sama
            > wyniosłam się z miasta na wieś (podmiejską, ale jednak wieś) i z
            > moich obserwacji wynika, że nie często się zdarza, aby oboje rodzice
            > tutaj pracowali. Nawet jeśli pracuje i ojciec i matka to dziwnym
            > zbiegiem okoliczności (przynajmniej w mojej okolicy) zwykle matka
            > pracuje na pół etatu, co drugi czy trzeci dzień. Nie rozumiem tego,
            > ale ok.

            Ci ludzie pracują jeszcze we własnym gospodarstwie. Mają pola, które trzeba
            obrobić czy tzw. trzodę, którą...tu sobie sama dopisz.

            > Innymi słowy - przy ośmiogodzinnym dniu pracy, jaki ma się w
            > mieście, przy konieczności spędzenia dodatkowej godziny czy dwóch na
            > dojazd, rodzice zwyczajnie nie mają innego wyjścia jak wysłać
            > malucha na kolonie czy inne wczasy.

            Wstawałaś kiedyś może o 4 rano żeby zrobić co trzeba w gospodarstwie a potem już
            kolo 7 do pracy czy szkoły?

            > Na wsi jest to prostsze,
            > dodatkowo jest tam wiele tereneów zielonych, gdzie dzieci mogą się
            > wyszaleć.

            Dzieciaki w tzw. wakacje na wsi pewnie mają dość tych terenów zielonych i
            szaleństwa przy żniwach.
            • error_05 Re: Litości 01.07.10, 17:16
              Bo pewni miastowi nie rozumieją że rolnik to praca 24 godziny na
              dobę 7 dni w tygodniu. tu nie ma wolnego, urlopu, czasem trzeba
              wstać o 4 rano, czasem całą noc spędzić przy zwierzetach. Nie ma tez
              wolnych świąt czy to Wielkanoc czy Boże Narodzenie rolnik tez ma
              pracę. Nie można nigdzie wyjechac. Dzięki temu miastowi mają co jeść.


              To, że ktoś nie wyjeżdża, nie oznacza też że jest biedny.
              • xolaptop Re: Litości 01.07.10, 19:45
                Rolnicy są różni. Jak ktoś nie ma inwentarza, musi nawozić, siać i zebrać plony,
                a to na pewno nie jest robota na każdy miesiąc i przez 24 na dobę.
                • beniusia79 to sie mylisz 01.07.10, 19:58
                  80% ma inwentarz i cala reszte...
                  • edw-ina Re: to sie mylisz 02.07.10, 09:26
                    Dałam przykład swojej wsi i w żadnym miejscu nie napisałam, że są
                    tam rolnicy. przeciwnie, jeśli są, to jest ich garstka. Ale tak
                    fajnie się dopisuje komuś coś, czego nie napisał, prawda?
                    • haldeman79 Re: to sie mylisz 02.07.10, 10:52
                      edw-ina napisała:

                      > Dałam przykład swojej wsi i w żadnym miejscu nie napisałam, że są
                      > tam rolnicy. przeciwnie, jeśli są, to jest ich garstka. Ale tak
                      > fajnie się dopisuje komuś coś, czego nie napisał, prawda?

                      Wydaje mi się, że różnica między wyjeżdżającym miastem a nie
                      wyjeżdżającą wsią polega na pracy rodziców.


                      Nie mieszkasz na wsi tylko na tzw przedmieściach, nawet jeżeli jest to 15-20 km
                      od tego właściwego miasta.Co za tym idzie Twoje wnioski o nie wyjeżdżającej wsi
                      są niezbyt trafne.
    • angazetka Re: nigdy nie bylam na koloniach 30.06.10, 20:44
      Kasy na jakieś wypasione wakacje nigdy nie było, ale na kolonie
      jeździłam niemal co roku. Trzy tygodnie lipca na Mazurach to był
      czas, na który czekałam cały rok. Generalnie mam z tych kolonii
      wspomnienia raju na ziemi, tak było świetnie.
      Mam wrażenie - czy słuszne? - że gloryfikujesz ten czas wakacji bez
      wyjazdów. Moim zdaniem, niesłusznie. Jeśli tylko warunki pozwalają,
      fajnie jest odpocząć w innym niż domowe środowisko, zoaczyć jakiś
      kawałek świata, poznać nowych ludzi.
      • beniusia79 nie, nie gloryfikuje 30.06.10, 20:48
        wrecz przeciwnie. dotarlo do mnie tylko to, ze taraz taki stan
        rzeczy nazywa sie bieda. kiedys nie wpadlabym na to, ze jestem
        biedna, ze moi znajomi sa biedni. my jezdzilismy ze dwa razy do roku
        na dluzsze wycieczki szkolne wiec to duzo nam dawalo. gdy bylam w
        liceum, jezdzilismy ze znajomymi na kilka dni w gory lub na Mazury
        za wlasne zarobione pieniazki.
        • attiya Re: nie, nie gloryfikuje 01.07.10, 09:49
          cóż, pamiętam, ze jak koleżanka z klasy mówiła, że nie była na żadnych koloniach
          to tak właśnie myślałam - "och jaka ona biedna"
          W podstawówce - lata 80-te wycieczek szkolnych wówczas ie było. Pojawiły się jak
          zdałam do liceum. Ale to były wyjazdy 3-4-góra 5-dniowe. I często koszt takowej
          równał się niemal wyjazdowi na 3 tygodnie w wakacje. I często tak było, że z
          kilku klas nie można było zebrać grupy na taki wyjazd. Za zarobione pieniądze to
          w liceum wyjeżdżałam na obóz np. wędrowny. Szkoda było mi kasy na bezcelowe
          wyjazdy na kilka dni nad jezioro, żeby tam tylko leżeć i opalać się.
          • triss_merigold6 Re: nie, nie gloryfikuje 01.07.10, 09:53
            Ja znałam sporo osób, które należały do harcerstwa, w LO była bardzo
            aktywnie działająca drużyna, ludzie wyjeżdżali i bardzo sobie
            chwalili. Tanio jak barszcz + aktywny wypoczynek.
          • ma-rysia78 Re: nie, nie gloryfikuje 01.07.10, 13:52
            Na kolonie nie jeździłam - mordęgą byłby dla mnie przymus codziennego obcowania
            z nieznajomymi dziećmi/ludźmi. Jeśli by mnie rodzice na coś takiego wysłali to
            prędzej bym uciekła niż spędziła dzień w nieznanym mi towarzystwie.
            Na wakacjach z rodzicami byłam 3x, wtedy takie wyjazdy były reglamentowane i
            "przysługiwały" co kilka lat... za to gdy miałam 17 lat pojechałam po raz
            pierwszy z chłopakiem na wakacje (takie bez rodziców) i jeździmy tak do tej pory
            - czasem nawet kilka takich wyjazdów rocznie uda się zorganizować - widocznie
            odbijam sobie lata posuchy wink
            • ultra.kuku Re: nie, nie gloryfikuje 02.07.10, 11:47
              Jako dziecko uwazalas, ze obcowanie z nieznajomymi dziecmi jest mordega? Rany,
              dzieci zwykle latwo nawiazuja kontakt i odnajduja sie w towarzystkie innych dzieci.
        • daga_1 Re: nie, nie gloryfikuje 01.07.10, 15:29
          Piszesz, kiedyś, ale kiedy konkretnie. Bo o ile pamiętam kolonie były z zakładów
          pracy zawsze, dla biedniejszych rodzin były obozy z ZHP. Nie jeździły tylko
          dzieci, które nie chciały albo których rodzice nie posyłali. Twoi rodzice
          uwazali pewnie, że nie musicie nigdzie jeździć, bo gdyby się trochę postarali,
          to by was mogli posłać na kolonie, na których nie jest wcale tak źle.
        • enlightened pieniazki 01.07.10, 18:19
          Nie wiem dlaczego, ale nienawidze ludzi ktorzy uzywaja slowa 'pieniazki'.
      • gabi683 Re: nigdy nie bylam na koloniach 01.07.10, 07:53
        Jeździłam pierwsza kolonia Żary,Kotlina Kłodzka (zwiedzanie wszelkich atrakcji
        Wrocław oraz okolice ,Modlin (zwiedzanie wszystkiego co się dało Warszawa i
        Okolice ),Kraków,Zamość,trzy razy morze Ustronie i Dziwnów oraz trójmiasto.Nie
        liczę obozów sportowych smile
        Kolonie były dofinansowane od mamy z pracy (nauczyciel)
    • przeciwcialo Re: nigdy nie bylam na koloniach 30.06.10, 20:48
      Dawniej kolonie organizował każdy niemal zakład pracy, urząd itp.
      Jeździłam na 1-2 w czasie wakacji. Kolonie były dotowane bardziej
      niz teraz.
      Oj, to były fajne czasy. Moje najstarsze dziecko zalicza piata
      kolonie, młodsze tez bedą jeździc w stosownym czasie.
    • kropkacom Re: nigdy nie bylam na koloniach 30.06.10, 20:54
      Nie jeździłam na kolonie. Nie chciałam. Na wczasy (także zagraniczne) zdarzało się i tam chciałam jeździć. Poza tym, z racji, że wychowałam się na wsi miałam do dyspozycji podwórko i tam z siostrą, koleżanką i kolegą w lato urzędowaliśmy. Tylko mama włosy z głowy rwała bo mając do dyspozycji maleńki lasek i gnieżdżąc się non stop w cieniu drzew byłam ciągle nie blada big_grin
    • moofka Re: nigdy nie bylam na koloniach 30.06.10, 20:56
      smutne
      ja jezdzilam zakladowe byly
      w podstawowce
      a odkad skonczylam lat 16 pod namiot z paczka
      • k1234561 Re: nigdy nie bylam na koloniach 30.06.10, 21:07
        Ja też na koloniach nie byłam nigdy.Jakoś przeżyłam.
        Rodzice jednak bardzo starali się,abyśmy zawsze latem gdzieś
        wspólnie wyjechali,raz było to morze,kilka razy pod rząd góry.Trafił
        się tez wyjazd zagraniczny do Włoch.Moi rodzice,którzy niemal od I
        klasy podstawówki byli wysyłani na kolonie,bardzo źle wspominali ten
        czas i pewnie dlatego ja też nie jeździłam,a swoją drogą tez i nie
        bardzo chciałam.
      • beata985 Re: nigdy nie bylam na koloniach 01.07.10, 08:43
        ale dlaczego smutne???
        ja na koloniach byłam 2 lub 3 razy w 7-8 klasie-owszem było świetnie
        ale również świetnie o ile nie lepiej wspominam wakacje u babci-w
        polu, pod gruszą, lipą, przy sianokosach, krowach, kurach i tp.
        nie miałam poczucia bycia gorszą czy tego, że coś tracę.
        tam też poznawałam ludzi, spędzałam czas wśród rówieśników....no i to
        były całe dwa miesiące a nie 2 czy 3 tygodnie.
        kto co lubi.....ja bym tam chętnie pojechała na takie wakacje....
        a moje dizeci już nie mogą się doczekać kiedy pojadą do babci...na
        kolonie i obozy ich nie ciągnie. Zorganizowali sobie namioty na
        miejscu-starszy od razu zakomunikował, że narazie to z kolegami jest
        a do babci pojedzie w nast miesiącu, a młodsza też koczuje w
        namiocie, maja basen ...
        i myslę, że niebyłby szczęśliwa gdybym ją wysłała na kolonie.
    • kali_pso Re: nigdy nie bylam na koloniach 30.06.10, 21:01

      A ja jeździłam na kolonie- było różnie...bo ja bardzo nieśmiała
      byłam i te wszystkie kolonijne rytuały mocno mnie męczyły... wczasów
      nie było- później był czas spędzany u babci na wsi- zabawy w stogach
      siana, brodzenie w rzece, gonitwy do 22, rajjjjjjj, zaszywanie sie w
      południe z ksiązką, kompotem babcinej roboty i ciastem pod orzechem
      i chwile samotności...koleżanka, która przyjeżdzła na wakacje z
      Warszawy do swojej babci, gry w Chińczyka, kregle, Państwa-Miasta
      przy brzydkiej pogodzie...co za wspomnieniasmile
      • beniusia79 Re: nigdy nie bylam na koloniach 30.06.10, 21:15
        ja zawsze wakacje spedzalam z moja przyjaciolka, psocilysmy,
        wydurnialysmy sie. ze dwa tygodnie bylam tez zawsze u babci, ktora
        mieszkala z 2 km dalej smilei zawsze gonila mnie do roboty smile wakacje
        zawsze nalezaly do udanych
    • triss_merigold6 Re: nigdy nie bylam na koloniach 30.06.10, 21:14
      Przykre.
      Ja jeździłam na kolonie i zimowiska od rodziców z pracy, potem na
      obozy i na wczasy z rodzicami. Tak z półtora miesiąca każdych
      wakacji byłam poza Warszawą.
      Tak, dzieci nie jeżdżace nigdzie na wakacje to dzieci z biednych
      rodzin.
      • kropkacom Re: nigdy nie bylam na koloniach 30.06.10, 21:32
        W tamtych czasach nie trzeba było być bogatym żeby jeździć na kolonie i
        zimowiska. Na wczasy często też nie potrzeba było mieć dużej kasy. Wszystko
        zależało gdzie kto pracował z rodziców.
        • lavinka Re: nigdy nie bylam na koloniach 01.07.10, 13:01
          To prawda, niemniej niektórych rodziców nie stać było nawet na takie.
          Ale to był margines, w latach 80 praktycznie nie było biednych ludzi,
          to zjawisko na masową skalę pojawiło się dopiero podczas szalejącej
          inflacji po reformach Balcerowicza i niestety w wielu regionach
          Polski trwa do dziś...
          • jelly_kitten Re: nigdy nie bylam na koloniach 01.07.10, 13:30
            Cos Ci sie pomieszalo, Balcerowicz te szalejaca inflacje zatrzymal.
            W latach 80-tych biedy nie bylo? Moze inaczej, nikt nic nie mial, to sie tak w oczy nie rzucalo.

            Ja wyjezdzalam na kolonie, reszte wakacji spedzalam na wsi. Rodzice zabierali nas tez nad morze, za granice (Czechy, Tatry Slowackie, Wlochy pod namiotem i takie klimaty, rewelacja za male pieniadze).
            Znalam dzieci ktore na koloniach spedzaly po 3 dwutygodniowe turnusy (niektore firmy dofinansowywaly kolonie w 90%, byly tanie jak barszcz).

            Nie wyobrazam sobie spedzania 2 miesiecy na podworku przed blokiem sad

            > Ale to był margines, w latach 80 praktycznie nie było biednych ludzi,
            > to zjawisko na masową skalę pojawiło się dopiero podczas szalejącej
            > inflacji po reformach Balcerowicza i niestety w wielu regionach
            > Polski trwa do dziś...
          • ultra.kuku Re: nigdy nie bylam na koloniach 02.07.10, 11:51
            W latach 80-tych rzadko kto byl bogaty, albo inaczej - nikt nic nie mial, to byl
            znak tamtych czasow. Skoro ludzie nie wydawali forsy, poniewaz nie bylo na co,
            moglo faktycznie wydawac sie, ze pieniedzy maja wiecej.
    • aluc Re: nigdy nie bylam na koloniach 30.06.10, 21:15
      w "dobre" wakacje przesiadałam się niemalże z jednego autokaru do
      drugiego, zaczęłam jeździć na kolonie mając 6 lat i jeździłam na
      różne formy zbiorowej rozrywki wink do końca liceum, znaczy od
      rozkwitającego Gierka po upadek PRLu

      i z tego, co pamiętam, wszyscy moi znajomi tak jeździli - kolonie
      były współfinansowane przez zakłady pracy, domy kultury, kluby
      sportowe i tak dalej, im w rodzinie było mniej dochodu, tym większe
      dofinansowanie było

      były wakacje w mieście, były półkolonie

      krótkie pobyty w domu pomiędzy wyjazdami zaczęłam doceniać dopiero
      jako nastolatka, bo można było się spotkać ze znajomymi

      z rodzicami przestałam jeździć we wczesnej podstawówce - oni jeździli
      na wakacje rowerowe z namiotem, ja tego szczerze nie znosiłam

      zawsze we wrześniu trzeba było w szkole
      opowiadać/opisywać/wyrysowywać swoje wakacje, jak kto nigdzie nie
      był... no cóż, raczej im nie zazdrościłam
    • lolinka2 Re: nigdy nie bylam na koloniach 30.06.10, 21:22
      ja też nie, ale jakoś nigdy nie czułam się z tego powodu poszkodowana
      przez kawał czasu byłam z matką związana na tyle symbiotycznie że
      wyjazdy były tragedią
      potem były 2-3 stałe adresy: W-wa (ciocia, plus moja rosnąca
      samodzielność w poruszaniu się po mieście - b. cenna, nauczyłam się
      W-wy, przydaje się od 5 lat...), babcia mieszkająca nad rzeką
      (jagody, grzyby, rzeka, kuzynostwo), Kraków (kolejna ciocia, stałe
      trasy, wypady do Zakopanego), okresowo lotnisko w Dęblinie z detalami
      (wujek), samodzielne wyjazdy gdzie oczy poniosą (od 12 r.ż.)......,
      wyjazdy grupowe od 14 r.ż.
      fajnie było smile
      • beniusia79 gdzie ty jezdzilas sama od 12 r.ż? 30.06.10, 21:30
        j.w.
        • lolinka2 Re: gdzie ty jezdzilas sama od 12 r.ż? 30.06.10, 21:58
          o kochana - sporo miejsc, miałam takie specjalne zafoliowane
          pozwolenie od matki z autentycznością potwierdzoną w urzędzie gminy i
          w lokalnym komisariacie policji, bo była akcja że mnie zatrzymano na
          dworcu centralnym w w-wie i spędziłam pół dnia na komisariacie
          kolejowym w dodatku potraktowana nietęgo przez panów policjantów
          (traumę na widok munduru miałam przez dobre 10 kolejnych lat). Tatry,
          Łódź, Poznań, Wrocław, Częstochowa - oto miejsca, które odwiedziłam
          jako gó...ara smile
          • beniusia79 wow, ciesz sie, ze cie nikt nie zabil, 30.06.10, 22:00
            nie zgwalcil, nie okradl. teraz pewnie za taki wyczyn (puszczanie
            nieletniej samej na wakacje) skonczyloby sie pewnie odebranie praw
            rodzicielskich....
            • lolinka2 Re: wow, ciesz sie, ze cie nikt nie zabil, 30.06.10, 22:04
              wiem. Swojej córki w życiu bym nie puściła!!!!!!!
              Anyway, to niejeden błąd rodzicielski, jakiego się na mnie
              dopuszczono.....
    • izabellaz1 Re: nigdy nie bylam na koloniach 30.06.10, 21:32
      Odkąd pamiętam były wyjazdy z rodzicami. Potem (od 7 r.ż.) oprócz wspólnego
      urlopu z mamą i tatą doszły jeszcze obozy/kolonie.
    • 18_lipcowa1 Re: nigdy nie bylam na koloniach 30.06.10, 21:55

      > na kolonie nie jezdzilam bo jakos mialy zla opinie w tamtych
      > czasach,

      w jakich czasach?
      ja jezdzilam na przelomie lat 80 i 90 i nie bylo takiej opinie

      poza tym mama bala sie nas puszczac gdziekolwiek samych.


      no tak,,,


      > spedzajac wakacje w domu, na nude i brak zajec nigdy nie
      narzekalam.



      napprawde?
      a coż takiego robilas??????


      > teraz o
      > dzieciach niejezdzacych nigdzie na wakacje mowi sie, ze sa biedne.



      a nie są?
      upalne lato w blokowisku dla dzieciaka fajne nie jest


      > kiedys sie nie jezdzilo na wakacje i tyle,


      JEZDZIŁO SIE JEZDZIŁO


      jak bylo u was?


      jezdzilam na kolonie
      w gory
      na przykład
      albo chociaz nad jezioro
      • beniusia79 co robilam? 30.06.10, 22:05
        duzo rzeczy. jezdzilam prawie codzien nad jeziorko. wydurnialm sie.
        przegrzebywalam szafe mojej starszej siostry i razem z psiapsiolka
        przebieralysmy sie w super ciuchy i malowalysmy sie smile robilysmy
        wycieczki rowerowe, jezdzilysmy do lasu, skakalysmy po drzewach.
        jezdzilysmy na lody do pobliskiego miasta. nie mieszkalam w
        blokowisku tylko w domku z ogrodem wiec bylo wesolo. co roku sie
        cieszylismy bo wszyscy nasi znajomi z daleka, moje kuzynostwo z
        wielich miast przyjezdzalo na wakacje do swoich rodzin. dodam, ze z
        tymi ludzmi widywalismysie tylko latem.
        • przeciwcialo Re: co robilam? 30.06.10, 22:12
          Ja oprócz takich rzeczy zwiedziłam Polske i nie tylko wzdłuż i
          wszerz.
        • attiya Re: co robilam? 01.07.10, 10:27
          tez to robiłam ale między jednym a drugim bądź trzecim wyjazdem
          Jakbym miała to robić od 21 powiedzmy czerwca do pierwszego września to
          oszalałbym chyba uncertain
    • a1ma Re: nigdy nie bylam na koloniach 30.06.10, 22:00
      Żałuj! Ja na kolonie jeździłam co roku od 9 roku życia, i poza tym, że
      przepłakałam pierwsze 3 dni pierwszego wyjazdu - było absolutnie bosko!
      Przyjaźnie na lata, pierwsze miłości... kolonie są super smile
    • alexa0000 Re: nigdy nie bylam na koloniach 30.06.10, 22:06
      Naprawdę nie żałujesz,że rodzice nigdzie cię nie zabrali?Tu nie
      chodzi o forsę, tylko o niespędznie z własnm dzieckiem choćby kilku
      dni w ciekawym miejscu.
      • beniusia79 trudno powiedziec 30.06.10, 22:12
        jakos nie mialam takiej potrzeby. oni widocznie tez nie. z calej
        mojej klasy moze z dwie osoby jezdzily co jakis czas na urlop z
        rodzina wiec to raczej oni byli wyjatkami.... dla nas taki kolej
        rzeczy byl naturalny.
        • red.sarah Re: trudno powiedziec 30.06.10, 22:20
          Też raczej nigdzie nie jeździłam.Raz byłam na kolonii i raz na
          obozie,czasem gdzieś u rodziny,ale nie uważam żeby to było jakieś
          fajne,dlatego staram się aby mój syn zawsze gdzieś wyjeżdzał,właśnie
          w tym roku jedzie pierwszy raz na kolonie.My w tym roku nigdzie nie
          jedziemy bo nasz drugi synek jest malutki ale na drugi rok pewnie
          się gdzieś wybieżemy.
        • daga_1 Re: trudno powiedziec 01.07.10, 15:38
          Jak się mieszka niedaleko jeziorka i jeszcze na wsi w domu z ogródkiem, to
          obleci. A o dzieciach, że są biedne, bo nie wyjeżdżają mówi się o tych z dużych
          i mniejszych miast.
    • lee_a Re: nigdy nie bylam na koloniach 30.06.10, 22:25
      ja też nigdy nie byłam na koloniach ani na wczasach z rodzicami. Za granicę
      pierwszy raz pojechałam jak skończyłam studia i sama na to zarobiłam. A co
      robiłam w wakacje jako dzieciak? Pracowałam w polu. Bo dla mnie pobyt w wakacje
      na wsi to nie był wypoczynek - to była codzienność, wstawanie przed słońcem,
      szybki wypad nad pobliskie jezioro w południowym skwarze i powrót na pole po
      południu. W przerwach między pracami polowymi kilka dni u cioci 3 km od domu.
      Moje dzieci znają wieś jako dom babci i dziadka i miejsce do szaleństw i
      wypoczynku. Ja pamiętam lato jako okres ciężkiej pracy, bólu kręgosłupa, bólu
      głowy od przebywania na słońcu, spania pod namiotem rozbitym w ogrodzie (bo
      gdzieżby indziej) jako namiastki "wakacji". Moi rodzice są rolnikami - w
      "tamtych" czasach nic nie należało się dzieciom chłopów...
    • mika_p Re: nigdy nie bylam na koloniach 30.06.10, 23:22
      Ech... Moi rodzice pracowali w jednym zakładzie, więc kolonie przysługiwały
      tylko jedne w roku na dziecko, a niektórzy koledzy jeździli dwa razy, raz od
      mamy z pracy, raz od taty.
      Rodzice byli na wczasach, zakładowych, rzecz jasna, dwa razy, raz chyba przed
      dziećmi, drugi raz jak byłam po 2. klasie podstawówki. Potem ja jeździłam na
      zimowiska i kolonie, 3 lata później do wyjazdów doszedł brat i już więcej na
      wczasach rodzinnych nie byliśmy.

      I nigdy nie byłam na koloniach takich, jak w książkach opisują, że dzieci z
      całej Polski, u nas wszyscy byli z jednego miasta.
      Zakład był bogaty, miał kilka własnych ośrodków wypoczynkowych, w kilku był
      stałym, dużym klientem. Na kolonie jechały 2-3 autokary pełne dzieciaków, zawsze
      był ktoś znajomy - jak nie ze szkoły/podwórka, to z poprzednich kolonii czy
      półkolonii.

      A resztę lata spędzałam głównie u babci na wsi.
    • ivaz Re: nigdy nie bylam na koloniach 30.06.10, 23:26
      A ja jeżdziłam na obozy harcerskie, przez całą szkołe podstawową,
      byłam zapaloną harcerką i bardzo, ale to bardzo miło je wspominam,
      spanie w namiotach, mycie się w rzece, kuchnia polowa, nawet
      latryny dało się przeżyć Poza tym ogniska, spiewanie piosenek
      harcerskich, rajdy, podchody, zdobywanie sprawności, dzieciństwo
      miałam super napewno dzięki harcerstwu. A wspomnienia z obozów
      bezcenne
      U mnie w klasie prawie wszyscy wyjeżdzali na wakację, albo na
      kolonie z zakładów pracy rodziców, albo na obozy szkolne, mało kto
      siedział w domu.
    • e_r_i_n Re: nigdy nie bylam na koloniach 30.06.10, 23:26
      Na koloniach nie byłam, ale z rodzicami wyjeżdżałam. I bardzo się z tego
      cieszyłam zawsze.
      Teraz staram się sprawić, aby Młody w mieście był tylko w ramach przesiadek.
    • lykaena Re: nigdy nie bylam na koloniach 30.06.10, 23:38
      Z innej strony.
      Ja jeździłam, a jakobym nie jeździła.
      Rodzice byli wychowawcami, druhami,instruktorami itd.
      na obozach spędzałam całe 2 m-ce wakacji, niby fajnie, a jednak niesmak
      pozostał.....
    • echtom Re: nigdy nie bylam na koloniach 30.06.10, 23:46
      > na kolonie nie jezdzilam bo jakos mialy zla opinie w tamtych
      > czasach, poza tym mama bala sie nas puszczac gdziekolwiek samych.

      Moja miała taką samą schizę i moje wieloletnie błagania o kolonie nigdy nie zostały wysłuchane (podobnie zresztą było z dyskotekami). Jeździłam na wczasy do gospodarstw agroturystycznych lub do domków nad jeziorem, żeby miejskie dziecko nawdychało się świeżego powietrza. Mam z tych wyjazdów sporo dobrych wspomnień, choć nie ukrywałam, że chciałabym czasem zobaczyć jakieś inne duże miasto. Sama zaczęłam sobie sensownie organizować czas i wyjazdy dopiero w wieku 20 lat.
    • dagbe Re: nigdy nie bylam na koloniach 01.07.10, 00:46
      Ja jeździłam na obozy harcerskie. Uwielbiałam to! Całe wakacje spędzałam gdzieś
      w leśnej głuszy, do domu wracając tylko przepakować plecak. Pamiętam swój
      pierwszy pobyt w kultowych Bieszczadach i codzienne poranne zdziwienie po
      wyjściu z namiotu na widok gór wink
      Mój starszy syn harcerzem niestety nie jest. Znalazł sobie jednak inne
      zainteresowania (RPG, żeglarstwo, taniec) i też wakacji w domu nie spędza smile
      Młodszy syn debiutuje kolonijnie w tym roku. Obawiam się jednak, że może mu się
      nie spodobać, bo to typ domatora jest...
      Przynajmniej dwa tygodnie w roku spędzamy na wyjeździe rodzinnym. Nie uważam, że
      osoby nie wyjeżdżające są "biedne". Ja jednak wyjazdy wspominam bardzo dobrze i
      mam nadzieję, że moje dzieci będą miały równie dobre wspomnienia.
      Nie zawsze było tak różowo. Ze swoich pierwszych trwających 3 tygodnie kolonii
      zuchowych kazałam się zabrać rodzicom 2 dni przed ich zakończeniem wink Nuda była
      okrutna i pasta jajeczna na śniadanie. Podobno obiecałam też więcej na kolonie
      nie pojadę ani dzieci swoich nie wyślę. Nie dotrzymałam słowa wink

      Pozdrawiam,
      Dagmara
    • lila1974 Re: nigdy nie bylam na koloniach 01.07.10, 01:02
      Od 4 do 8 klasy jeździłam na kolonie i zimowiska.
      Bardzo dużo mi one dały/
      Jestem rodzicom wdzięczna, że mnie wysyłali.

      Natomiast nie jeździliśmy na zorganizowane wczasy.

      Dni przed i po koloni spędzałam w dużej mierze u babci na wsi, gdzie ganiałam po
      okolicy, grałam z rówieśnikami w różne gry, bawilismy się w Indian w ruinach
      kopalni wapna, pływaliśmy w jeziorze, urządzaliśmy ogniska i bijatyki na
      kamienie, graliśmy w piłkarzyki lub pingponga w klubie, ... gdzie szłam z babcią
      rano po mleko do gospodarza i po rogale do sklepu, a śniadanie jadłam w biegu,
      bo szkoda mi było czasu ... gdzie zbierałam jeżyny dla chorego dziadka i
      szabrowałam śliwki u sąsiadów ...

      i jakoś nigdy nie tęskniłam za wyjazdem do drugiej babci, choć mieszka w
      Świnoujściu smile
    • mruwa9 ja tez nie 01.07.10, 01:17
      nigdy nie bylam na koloniach. Za to jezdzilam na obozy harcerskie i
      bardzo sobie to chwalilam. Uwazalam , ze kolonie to impreza dla
      maminsynkow, za to oboz harcerski (namioty, mundury, alarmy, warty)
      to bylo cos!
      • bi_scotti Lato :) 01.07.10, 01:34
        Jak bylam mala, rodzice sie dzielili - tata spedzal ze mna miesiac
        poza Warszawa, potem mama. Idea byla taka, ze miejskie dziecko MUSI
        byc gdzies poza miastem chociaz te 2 miesiace w roku. Odkad
        skonczylam 6 lat, wysylano mnie najpierw na kolonie zuchowe, potem
        na obozy harcerskie. Podobnie jak ktos wyzej, przesiadalam sie z
        jednego autobusu do drugiego albo do pociagu. Jesli spedzilam w
        Warszawce wiecej niz 3 dni w ciagu lata to mama czula sie winna wink A
        to byly siermiezne czasy przelomu Gomulki i Gierka, moi rodzice byli
        cienko-przednaca "inteligencja pracujaca", wiec rzecz chyba nie w
        forsie jesli chodzi o organizowanie czasu wakacji dla dzieci. Maja
        15 lat pojechalam pierwszy raz na autostop tudziez w te same wakacje
        zaczelam sie wspinac - no i wtopilam - nastepne lata to juz byly te
        dwie pasje, a mogly kwitnac rowniez dzieki gierkowskiemu ulatwieniu
        w podrozowaniu po demoludach wylacznie z dowodem osobistym. Piekne
        to byly lata smile
        Model moich rodzicow powtorzylam z moimi dziecmi. Poniewaz mieszkamy
        w wielkiej metropolii, dzieci spedzaly zawsze cale lato poza miastem
        czesciowo rodzinnie, czesciowo na obozach. Nawet jak byly wysylane
        na wakacje do Polski, to zawsze mialy tam organizowane pobyty na
        obozach lub koloniach, z rodzina w miastach spedzaly tylko po kilka
        dni. Dodam, ze nasze imigranckie poczatki byly bardzo ubogie ale na
        wakacje zawsze odkladalismy i dzieciaki zawsze mialy swoj czas w
        lesie, nad jeziorami, na swiezym powietrzu. Ja to w jakims sensie
        traktuje jako czesc mojego obowiazku rodzicielskiego wink
        Niech zyja wakacje - rzeka, pole i las smile
    • mikas73 Re: nigdy nie bylam na koloniach 01.07.10, 06:17
      Jeździłam od 7 roku życia. Na kolonie, zimowiska i wczasy z
      rodzicami. Tato pracował/uje w dużym zakładzie (teraz ja też) gdzie
      wszystko było mocno dofinansowane. Kolonie wspominam różnie; jednak
      większość fajnie, zwiedziłam kawał Polski.
      Wczasy z rodzicami zawsze nad morzem.
      Ponadto miesiąc u babci na wsi w kujawskim, gdzie zjeżdżało
      rodzeństwo mojej mamy z dziećmi; wspominam cudownie; prowadzenie
      krowy na łańcuchu na pole, dojenie, picie świeżego mleka, śliwki z
      drzewa, jazda kombajnem, karmienie świń, kaczek, gromada kuzynostwa,
      słońce, siano, kąpiele w stawie ……. no cudnie było…

      Pierwsze samodzielne wakacje: w wieku 17 lat z koleżankami na
      Mazurach, pod opieką ich starszych o 5 lat braci i z ich kolegami,
      tak się przejęli ochroną naszego dziewictwa; że miałyśmy przewalone,
      meldowanie się co chwila, zakaz oddalania się od ogniska z
      osobnikiem płci przeciwnej, o 20:00 w namiocie, no horror jakiś,
      odwaliło im wtedy zupełnie… na następne Mazury pojechałam już z moim
      przyszłym mężem…cryingex).

      Wydaje mi się, że więcej straciłaś niż zyskałaś; to co robiłaś na
      podwórku w czasie wakacji, można też we wrześniu po lekcjach….

      Mój 12-letni syn jest teraz na koloni, po ilości telefonów oraz
      śmiechów i chichów (dziewczęcych!) mniemam, że bawi się świetnie…
      wraca i na następny dzień z nami na wczasy a potem znowu nad morze
      ze swoim ojcem… na podwórku spędzi ostatni tydzień sierpnia……
      • mikas73 Re: nigdy nie bylam na koloniach 01.07.10, 06:19
        Ta gęba płacząca przy moim ex mężu ??????? nie wiem skąd się
        wzięła..... big_grin big_grin big_grin
      • beniusia79 moze i rzeczywiscie stracilam, ale nie tesknie 01.07.10, 07:46
        za tym ani mi nie zal, bo nie mozna tesknic za czyms czego sie nie
        zna. jak pisalam wyzej, ze dwa razy w roku jezdzilismy na wycieczki
        szkolne-pod namiot, do osrodkow PTTK, w gory, nad Morze.
        podejrzewam, ze nauczyciele ze wzgledu na to, ze nigdzie latem nie
        jezdzilismy, organizowali nam wypady w czasie roku szkolnego. nasza
        szkola byla mala, kazdy nauczyciel wiedzial wszystko o swych
        uczniach, nauczyciele znali nasza sytuacje. te wycieczki tkwia w mej
        pmieci-uczenie sie samodzielnosci, pobudka o swicie, ogniska,
        calodniowy marsz na Sniezke.... to byly moje "kolonie", z dziecmi z
        mojej klasy, ktorych znajam od malego. przez te wycieszki bardzo sie
        zzylismy, kontakt utrzymujemy d dzis smile swoje braki nadrabiam
        aktualnie. razem z mezem uwielbiamy zwiedzac przedziwne miejsca.
        bylismy juz w wielu miejscach na Swiecie, wiele zakatkow czeka na
        nas. latem nocujemy glownie pod namiotem, nasza corka to uwielbia.
        kilka dni temu dopiero co wrocilismy z weekendu pod namiotem a mnie
        juz ciagnie na kolejny wink
    • franczii Re: nigdy nie bylam na koloniach 01.07.10, 07:57
      A ja zawsze jezdzilam na wakacje z rodzicami, cala rodzina. Na koloni bylam
      tylko raz i to byly nudy w porownaniu z wakacjami rodzinnymi, do tej pory nie
      lubie zorganizowanych masowek. Potem jezdzilam na obozy zeglarskie i taneczne
      ale to juz bylam prawie dorosla.
Pełna wersja