myslicie daleko o przyszlosci decydujac sie na...

    • sueellen Re: myslicie daleko o przyszlosci decydujac sie n 07.07.10, 16:03
      Tak, mysle ze dam rade. Szczerze nie lubie kupek i zupek i calej tej babraniny,
      ale nie chce aby moja corka byla sama.
    • betticzka Re: myslicie daleko o przyszlosci decydujac sie n 08.07.10, 10:23
      Sytuacja finansowa mogłaby być przeszkodą tylko gdybym nie miała
      mieszkania, pracy itp. Natomiast u mnie zadycedował za jedynactwem
      strach: mały po urodzeeniu miał operscję, ciągłe choroby,
      nietolerancje, porzerzenia,wodniaki itd.; i brak oparcia w moim
      partnerze. Gdybym urodziła zdrowe dziecko i ojca dziecka
      zdecydowałabym się na drugie.
    • memphis90 Re: myslicie daleko o przyszlosci decydujac sie n 08.07.10, 13:28
      A jakie to wysokie koszty są w tej daaaaalekiej przyszłości? Decydując się na
      dzieci zastanawiam się, czy będzie mnie stać na podstawowe potrzeby: buty,
      ubrania, jedzenie, książki do szkoły itd. Nie dywaguję, czy będę mieć kasę na
      prywatny angielski, konie, tenisa czy studia na Harvardzie.
    • morekac Re: myslicie daleko o przyszlosci decydujac sie n 08.07.10, 14:22
      A jak komuś wyjdzie, że stać go na dalsze dzieci, tylko potem coś
      się rypnie i świetlaną przyszłość szlag trafi?
    • ihanelma Ciekawa jestem 08.07.10, 15:59
      jak daleko jesteś w stanie spojrzeć w tą przyszłość? Ja mam kota i
      skrzywienie zawodowe na bazie planowania i projektowania, a
      wielokrotnie zdarzało mi się na szybko i spontanicznie dopasowywać
      do różnych zakrętów. Gdybym trzymała się planu i nie podejmowała
      ryzyka, kupę fajnych rzeczy bym przegapiła, zyskując - jakąś pewnie
      tam małą stabilizację. Obawy rozumiem, ale czasem naprawdę warto
      pójść na całość. Jeśli się czegoś chce, a nie szuka uczonych
      wymówek, jak nie zrobić czegoś, co "wypada" i czego oczekuje
      otoczenie.
      Bo i tak trochę rozumiem twój post.
    • angelina123 Re: myslicie daleko o przyszlosci decydujac sie n 09.07.10, 17:58
      lilka
      ja Cie rozumiem w pewnej kwestii, również mam wygodnie ułożone życie: piękne
      mieszkanie w stolicy (i to nie jedno) praca w niepełnym wymiarze. Zarabiamy z
      mężem tak sobie, ale jesteśmy "bogaci z domu" wiec tak bardzo tego nie odczuwamy.

      Ale jednego nie moge pojac!!!Czy Ty jestes snobem??? Po co Ci te prywatne
      szkoły, ja sama chodziłam do takich i uważam, ze to bardzo krzywdzące, po pierwsze:
      niski poziom nauczania
      dzieci często zaniedbane ponieważ rodzice są do tego stopnia zajęci praca, ze
      nie poświęcają im wystarczająco czasu.
      Pisze to z własnego doświadczenia.
      • lilka69 angelina 09.07.10, 20:03
        ja tez chodzilam( do prywatnego liceum) i byla zadowolona. rodzice mieli dla
        mnie czas. jedno nie wylucza drugiego. to raczej dzieciaki z panstwowych szkol
        lataja z kluczem na szyi pol dnia.

        prywatne przedszkole, szkola podts, gimnzajum jest moim zdaniem lepszym
        rozwiazaniem. liceum niekoniecznie a bron boze studia. takie mam zdanie na temat
        szkolnictwa prywatnego.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja