prawo do glosu dla "Amerykanek" tudziez innych

07.07.10, 12:11
Czytam sobie tutaj rozne watki dotyczace ostatnich wydarzen politycznych i
osobiscie dochodze do wniosku, ze osoby przebywajace za granica od dluzszego
czasu i na dodatek (o zgrozo jakim prawem) maja podwójne obywatelstwo, nie
powinny brac udzialu w glosowaniu.
Moja teorie argumentuje tym, ze niby jakim prawem "Amerykanka" ma mi decydowac
w jakim kraju i pod jakimi rzadami bede mieszkac ja i moje dzieci...mnie
obywatelowi placacemu tutaj dosc pokazne podatki....
No powiedzcie, ktos kto od 20 lat jest za granica, Polske zna z telewizji lub
krotkich odwiedzin i na dodatek NIE MA ZAMIaRU WRACAC, czemu ma decydowac.
Nie mowie tu o osobach, ktore wyjechaly czasowo, na czas okreslony , nie
oderwane od rzeczywistosci....
moze sie myle, chetnie poznam argumenty podwójnych Obywateli.
Pozdrawiam
Aga
    • melmire Re: prawo do glosu dla "Amerykanek" tudziez innyc 07.07.10, 12:18
      Bo inaczej prawo staloby sie zbyt skomplikowane, trzeba by ustalac skomplikowane
      kryteria (kto wyjechal, gdzie, na ile,czemu), w wiekszosci nieweryfikowalne (jak
      udowodnic ze pobyt jest tylko czasowy, albo ze nie ma sie zamariu wracac). A
      prawo musi byc proste smile
      • agatina8 Zlikwidowac podwojne obywatelstwo 07.07.10, 12:28
        i po sprawie, przynajmniej w jakiejs czesci.
        Swoja droga dziwie sie, ze ktos wlasnie mieszakjacy tam lat nascie idzie do
        glosowania....
        • melmire Re: Zlikwidowac podwojne obywatelstwo 07.07.10, 12:33
          Kiedy zdaje sie ze w teorii podwojne obywatelstwo w Polsce nie istnieje, wiec
          nie bardzo da sie je zlikwidowac smile Po drugie, mozna zyc latami za granica nie
          zmieniajac obywatelstwa.
          Po trzecie, mi tez by sie nie chcialo glosowac, ale moze zmianilabym zdanie
          gdybym mogla, tzn. nie musiala jechac przez pol kraju do ambasady smile
          • agatina8 Re: Zlikwidowac podwojne obywatelstwo 07.07.10, 12:38
            Nie do konca na tych obywatelstwach sie znam, ale wiem, ze Ameryka aby nadac
            obywatelstwo swoje nie oczekuje zrzeczenia sie poprzedniego, inne kraje
            natomiast tak.., no bo w sumie jak mozna byc obywatelem tu i tu, sprzeczne troche...
            • melmire Re: Zlikwidowac podwojne obywatelstwo 07.07.10, 12:40
              Z tego co wiem, nie tak latwo jest zrzec sie obywatelstwa. Jesli ktos cos
              wie...(przymierzam sie do obywatelstwa francuskiego)
              • agatina8 Re: Zlikwidowac podwojne obywatelstwo 07.07.10, 12:41
                No niestety nie pomoge...nigdy o zadne sie nie staralam, pewnie Ambasada pomoze..
              • melmire Re: Zlikwidowac podwojne obywatelstwo 07.07.10, 12:42
                Sprawdzilam, bede mogla miec podwojne. Ponoc sprawy te reguluja umowy
                miedzynarodowe.
                • sueellen Re: Zlikwidowac podwojne obywatelstwo 07.07.10, 12:51
                  No i jeszcze dochodza dzieci ze zwiazkow mieszanych jak np moje posiadajace
                  automatycznie dwa obywatelstwa.
              • kamelia04.08.2007 Re: Zlikwidowac podwojne obywatelstwo 07.07.10, 15:25
                nie ty jedna zamieszkujesz we FR i zeby uzyskac obywatekstwo francuskie nie
                trzeba sie zrzekac dotychczasowego obywatelstwa, a nawet jesli to zrobisz, to
                Francuzka nie staniesz sie przez to bardziej, we FR zawsze będziesz cudzoziemką
                (Polką). Zreszta nie bardzo rozumiem dlaczego obywateltwo polskie kogos gryzie
                albo parzy.


                Co do zrzeczenia sie obywatelstwa, to tu masz art. 13 ustawy o obywatelstwie
                polskim:

                Art. 13. 1. Obywatel polski traci obywatelstwo polskie na swój wniosek po
                uzyskaniu zgody Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej na zrzeczenie się
                obywatelstwa polskiego.
                2. Zgoda na zrzeczenie się obywatelstwa udzielona rodzicom rozciąga się na
                dzieci pozostające pod ich władzą rodzicielską.
                3. Zgoda na zrzeczenie się obywatelstwa polskiego udzielona jednemu z rodziców
                rozciąga się na dzieci pozostające pod jego władzą rodzicielską, gdy drugiemu z
                rodziców nie przysługuje władza rodzicielska lub nie jest on obywatelem polskim
                albo gdy jest obywatelem polskim i wyrazi przed właściwym organem zgodę na
                utratę obywatelstwa polskiego przez dzieci.
                4. W przypadku gdy drugie z rodziców jest obywatelem polskim i sprzeciwia się
                rozciągnięciu na dzieci zgody na zrzeczenie się obywatelstwa polskiego
                udzielonej pierwszemu z rodziców lub gdy porozumienie napotyka trudne do
                przezwyciężenia przeszkody, każde z rodziców może zwrócić się o rozstrzygnięcie
                do sądu.
                5. Zgoda na zrzeczenie się obywatelstwa rozciąga się na dzieci, które ukończyły
                szesnaście lat, jedynie za ich zgodą.


                Z doswiadczenia konsulatowego wiem też, że ponowne uzyskanie obywatelstwa jest
                rzecza raczej trudna do uzyskania.

                Tu masz jeszcze:
                www.oslo.polemb.net/index.php?document=85
                • melmire Re: Zlikwidowac podwojne obywatelstwo 07.07.10, 15:57
                  Ani mnie gryzie, ani parzy, ale staram sie o prace w administracji, a tu
                  obywatelstwo moze pomocsmile Na dodatek, zgodnie z postulatem tego watku, bede
                  mogla glosowac tu gdzie zyje, co tez jest interesujace.
                  To ze nie ja jedna tu mieszkam to zauwazylam, sporo ludzi na ulicach mijam,
                  watpie czy to sami turysci :p
                  • kamelia04.08.2007 Re: Zlikwidowac podwojne obywatelstwo 07.07.10, 16:58
                    przeciez wiem, ze chodzi o prace w administracji francuskiej, bo zeby pracowac w firmie, to francuskie obywatelstwo nie jest ci do szczescia potrzebne, wielu cudzoziemców pracuje we FR, nawet ci spoza UE. Rozumiem tez chec brania udziału w głosowaniu

                    Niemniej jednak nie jest potrzebne aż takie farbowanie się, FR nie żąda zrzekania sie obywatelstwa dotychczasowgo. Nawet jeśli formalnie bedziesz obywatelka FR i dostaniesz te prace w merostwie, to nadal cudzoziemskie pochodzenie bedzie sie za toba ciagneło (bynajmniej nie w sensie negatywnym, ot po prostu taka twoja cecha), a to w postaci akcentu, niektórych zwyczajów, miejsca urodzenia wpisanego do dowodu, ukończenia szkół w PL, itp. W powszechnym frncuskim odczuciu bedziesz nadal cudzoziemka, która dłużej lub krócej mieszka we FR.

                    Takie są realia, na pocieszenie ci dodam, ze taka sytuacja ma miejsce na całym świecie
                    • melmire Re: Zlikwidowac podwojne obywatelstwo 07.07.10, 17:05
                      O tym zrzeczeniu pisalam tak teoretycznie, bo do glowy by mi nie przyszlo
                      dodawac sobie zachodu (to raz) a po drugie, nawet mieszkajac we Francji,
                      pracujac w merostwie i wychowujac tu ewentualne dzieci - to jednak jestem Polka
                      smile Wiec podwojne obywatelstwo pasuje mi idealnie smile
                      • kamelia04.08.2007 Re: Zlikwidowac podwojne obywatelstwo 07.07.10, 17:18
                        mi moje (tylko) polskie obywatelsto nie przeszkodziło tu (we FR) urodzic dziecka
                        (ze znieczuleniem zewnatrzoponowym podanym bez robienia łaski), go wychowywac, itp.
                        Moja młoda ma jak na razie francuski dowód osobisty, polskiego paszportu na
                        razie nie wyrobiłam, jak pojade do PL, to i tego dopilnuję.
                • osmanthus @Melmire & kamelia 12.07.10, 23:31
                  w temacie zrzeczenia sie polskiego obywatelstwa polecam goraco
                  ponizsza lekture.
                  Nie sadze by cos sie zmienilo w ostatnich 3 latach.
                  W koncu nawet Mrozek poczul sie zmuszony wyemigrowac z Ubulandii, lol

                  wtemaciemaci.salon24.pl/16970,polegly-na-walach
            • go-jab Re: Zlikwidowac podwojne obywatelstwo 08.07.10, 04:08
              tylko niektore nacje maja prawo do podwojnego obywatelstwa w usa... polacy
              miedzy innymi... ja nie glosowalam bo sie nie znam... poza tym z tego co
              wyczytalam/wysluchalam to nie bardzo bylo z czego wybierac...
          • angazetka Re: Zlikwidowac podwojne obywatelstwo 07.07.10, 12:54
            > Kiedy zdaje sie ze w teorii podwojne obywatelstwo w Polsce nie
            istnieje

            W teorii nie istnieje. W praktyce w Polsce nalezy się posługiwać
            polskimi papierami i jest OK. Nawet gdy polskie obywatelstwo jest
            tym drugim, nie ma przymusu rezygnacji z pierwszego. Chyba jesteśmy
            zbyt migracyjnym krajem, by miało się to zmienić.
          • duzeq Re: Zlikwidowac podwojne obywatelstwo 07.07.10, 13:05
            W prawie polskim nie ma zapisu zabraniajacego posiadania podwojnego
            obywatelstwa, co oznacza, ze nawet jezeli ktos mieszka od 50 lat za
            granica i ma drugie obywatelstwo, w sprawach urzedowych dotyczacych
            Polski musi byc traktowany jak Polak. Chyba, ze dana osoba
            obywatelstwa polskiego sie zrzeknie.

            Ponadto jesli chodzi np. o Stany, to w samym Chicago mieszka ok. 200
            tys Polakow, a zaglosowalo ok. 40 tys Z CALYCH STANOW. Mozna wiec
            zakladac, ze czesc z nich do Polski wroci. Druga czesc to stara
            Polonia, ktora po przyjezdzie do U.S. czula sie bardziej jak na
            przymusowym wygnaniu, a zostala dzieki azylowi politycznemu, przez
            co patriotyzm panujacy w tym srodowisku osiaga zazwyczaj
            niespotykany w samej Polsce poziom.
        • sueellen Re: Zlikwidowac podwojne obywatelstwo 07.07.10, 12:49
          Nie po sprawie, bo ktos moze mieszkac w kraju UE i nigdy nie ubiegac sie o obce
          obywatelstwo.

          Jestem w Londynie od dwoch lat, o obywatelstwo wystepowac nie mam zamiaru, bo po
          co. Po ilu latach Twoim zdanniem powinnam stracic prawo do glosowania w Polsce?
          5? 10? 20? i kto mi udowodni ze z Polska mnie nic nie laczy skoro mam tam np
          mieszkanie?
          • miliwati Re: Zlikwidowac podwojne obywatelstwo 07.07.10, 14:27
            sueellen napisała:

            > Jestem w Londynie od dwoch lat, o obywatelstwo wystepowac nie mam
            zamiaru, bo p
            > o
            > co. Po ilu latach Twoim zdanniem powinnam stracic prawo do
            glosowania w Polsce?

            Ale kto mówi że tracić? Po prostu w ambasadzie powinno się głosować
            jak w każdej innej komisji poza miejscem zamieszkania. Z odpowiednim
            dokumentem. W czym problem?
    • moustilou Re: prawo do glosu dla "Amerykanek" tudziez innyc 07.07.10, 12:20
      mieszkam za granica juz od nastu lat, mam podwojne obywatelstwo, nie mam
      zamiaru wracac do PL na stale i calkowicie sie z Toba zgadzam!!
      • ladyjay Re: prawo do glosu dla "Amerykanek" tudziez innyc 07.07.10, 17:02
        Ja rowniez! Mieszkam w usa od 20 lat, i nie glosuje w polskich wyborach z
        powodow jakie podalas wyzej.
    • k1234561 Re: prawo do glosu dla "Amerykanek" tudziez innyc 07.07.10, 12:24
      Zgadzam się w 100%.Skoro mają możliwośc oddania głosu,to niech potem
      tego konsekwencje ponoszą,poprzez np. powrót do Polski i wtedy niech
      doświaczają tych pozytywów lub ich braku z powodu głosowania na tego
      czy innego kandydata.
      Wybierać tak,ale potem mieszkać tu i żyć w tym wszystkim to już nie.
      To w Ameryce lepiej.Jak im tak tam dobrze to niech tam siedzą,ale
      uważam,że nie powinni mieć prawa głosu w wyborach,w państwie,któego
      realia znają z telewizji.
      • agatina8 Re: prawo do glosu dla "Amerykanek" tudziez innyc 07.07.10, 12:40
        glosowanie niestety jest tajne, ale powinni sie deklarowac do powrotu w
        przypadku wygranej favoryta wink
        • melmire Re: prawo do glosu dla "Amerykanek" tudziez innyc 07.07.10, 12:43
          Deklarowac mozna wszystko, jak mowia Francuzi "obietnice sa wiazace dla tych co
          w nie wierza" smile
          • des4 brednie 07.07.10, 12:50
            jeśli się jest obywatelem danego kraju z czynnym i nieograniczonym
            np. wyrokiem sadowym prawem wyborczym, to ma się święte prawo
            glosować, bez względu na to gdzie się mieszka i co się robi...

            na szczeście to jest prawo zawrte w Kostytucji bez względu na
            frustracje forumowych cioteczek...
            • agatina8 Re: brednie 07.07.10, 14:31
              Tak, wiem jakie jest Prawo i nie mowie, ze glosuja bezprawnie, tylko, ze glosuja
              bez sensu...
          • agatina8 Re: prawo do glosu dla "Amerykanek" tudziez innyc 07.07.10, 12:53
            Dokladnie tak, sama bylam za granica kilka lat, w tym okresie nie glosowalam,
            malo tego, niewiele sie interesowalam losami kraju, ale gdzies tam podswiadomie
            wiedzialam, ze wroce i wrocilam i mam sie dobrze smile To zeby nikt z emigrantow
            nie myslal, ze ma jakies wrogie nastawienie wink
            jezeli chodzi o obywatelstwa to np w Niemczech przed 2004 rokiem trzeba bylo
            sie zrzekac. Teraz juz nie.
            Jakkolwiek, Polska to piekny kraj, wiec WRACAC WRACAC!
            • agatina8 To w jakim celu glosujecie? 07.07.10, 12:56
              Zeby mieszkanie wlasnosciowe mialo sie dobrze?
              Jakie pobudki wami kieruja? Chec powrotu kiedys, czy tylko dlatego, ze czujecie
              sie Patriotkami? Nie czujecie sie odpowiedzialne za wasze wybory, ze moze osoby
              tu mieszkajace zycza sobie inaczej?
              • melmire Re: To w jakim celu glosujecie? 07.07.10, 13:08
                Konsultowalabym z mama smile
                Ewentualnie zalozylabym topik na emamie, i patrzyla na kogo glosuja ludzie z
                ktorymi mi po drodze smile
            • nangaparbat3 I tu jest pies pogrzebany! (jak mowią Niemce) 07.07.10, 15:55
              agatina8 napisała:

              > Dokladnie tak, sama bylam za granica kilka lat, w tym okresie nie glosowalam,
              > malo tego, niewiele sie interesowalam losami kraju,


              Nie masz się czym chwalić.
              • agatina8 Re: I tu jest pies pogrzebany! (jak mowią Niemce) 07.07.10, 18:03
                Nie ma sie czym chwalic, ani czego wstydzic, bylam b. mloda i nie do konca
                swiadoma roznych rzeczy, ot co
                • bi_scotti Re: I tu jest pies pogrzebany! (jak mowią Niemce) 07.07.10, 18:32
                  agatina8 napisała:

                  > Nie ma sie czym chwalic, ani czego wstydzic, bylam b. mloda i nie
                  do konca
                  > swiadoma roznych rzeczy, ot co

                  Ale na podstawie swoich, bardzo prywatnych, mlodocianych doswiadczen
                  wyciagasz daleko idace wnioski, ktore pragnelabys zaaplikowac
                  wszystkim, ktorzy wyjechali z PL. A to juz jest spore naduzycie.
                  Przyjmij bowiem do wiadomosci, ze dla wielu z nas kwestia brania
                  udzialu w polskich wyborach jest sprawa bardzo wazna i robimy to z
                  pelna swiadomoscia!
                  • agatina8 Re: I tu jest pies pogrzebany! (jak mowią Niemce) 07.07.10, 19:02
                    bi_scotti napisała:

                    > agatina8 napisała:
                    >
                    > > Nie ma sie czym chwalic, ani czego wstydzic, bylam b. mloda i nie
                    > do konca
                    > > swiadoma roznych rzeczy, ot co
                    >
                    > Ale na podstawie swoich, bardzo prywatnych, mlodocianych doswiadczen
                    > wyciagasz daleko idace wnioski, ktore pragnelabys zaaplikowac
                    > wszystkim, ktorzy wyjechali z PL. A to juz jest spore naduzycie.
                    > Przyjmij bowiem do wiadomosci, ze dla wielu z nas kwestia brania
                    > udzialu w polskich wyborach jest sprawa bardzo wazna i robimy to z
                    > pelna swiadomoscia!

                    Nie nie na podstawie doswiadczen, ale nabytej swiadomosci
                    Rozumiem swiadome wybory i poniesienie konsekwencji z tychze...tyle, ze pierwszy
                    czlon sie zgadza, a reszta nie...
                  • kunegunda32 Re: I tu jest pies pogrzebany! (jak mowią Niemce) 07.07.10, 21:37
                    Przyjmij bowiem do wiadomosci, ze dla wielu z nas kwestia brania
                    > udzialu w polskich wyborach jest sprawa bardzo wazna i robimy to z
                    > pelna swiadomoscia!

                    O.K. Wszystko pięknie tylko skoro głosujesz i wybierasz, to wróć do kraju i
                    ponoś konsekwencje swoich wyborów. Takie jest życie. A wy chcecie zjeść ciastko
                    i mieć ciastko. Albo wyjeżdżasz, nie płacisz podatków w kraju i nie głosujesz,
                    albo zostajesz tudzież wracasz na stałe i masz prawo głosu. Mnie wkurza jak ktoś
                    wybiera za mnie, siedząc sobie wygodnie na innym kontynencie, mając gębę pełną
                    pustych frazesów o patriotyzmie, a realia w których ja żyję codziennie zna z
                    opowiadań albo z telewizji. Z takiego patriotyzmu to moja droga każ psom buty szyć.
                    • bi_scotti Re: I tu jest pies pogrzebany! (jak mowią Niemce) 07.07.10, 23:54
                      kunegunda32 napisała:

                      Mnie wkurza jak kto
                      > ś
                      > wybiera za mnie, siedząc sobie wygodnie na innym kontynencie,
                      mając gębę pełną
                      > pustych frazesów o patriotyzmie, a realia w których ja żyję
                      codziennie zna z
                      > opowiadań albo z telewizji. Z takiego patriotyzmu to moja droga
                      każ psom buty s
                      > zyć.

                      Nie napisalam ani slowa o MOIM rozumieniu patriotyzmu, wiec bardzo
                      prosze, cytujac pana Michnika, nie wkladac mi dziecka w brzuch!
                      Ja nie podejmuje decyzji za Ciebie - ja podejmuje decyzje za siebie
                      poniewaz jestem tak samo obywatelka polska jak i Ty nia jestes. I
                      tyle, i nic ponad to. Moje prawo do glosu, moj glos, moja decyzja.
                      Ja nie probuje ograniczac Twoich praw obywatelskich i dokladnie
                      takiego samego stosunku do moich oczekuje. Nic mniej i nic wiecej. A
                      co ja zrobie z moim prawem do glosu to juz naprawde jest wylacznie
                      moj przywilej w decydowaniu. Podobnie jak wszystkich innych
                      obywateli polskich! Bo Polska nie jest Twoja ani moja, jest
                      nasza ... ujmujac rzecz nieco gornolotnie.
                      • kunegunda32 Re: I tu jest pies pogrzebany! (jak mowią Niemce) 08.07.10, 14:36
                        Wiesz, dyskutować o tym czyja jest Polska to mogę owszem z osobą która mieszka w
                        Polsce, a nie z kimś kto z tej swojej ukochanej Polski wyjechał i nie ma zamiaru
                        wracać, ale uważa że ma prawo decydować, z za oceanu, kto tą Polską będzie
                        rządził. Otóż, to trąci taaaką hipokryzją, że aż boli. Wróć do Polski, żyj tu i
                        wtedy pogadamy, bo teraz niestety nie ma między nami płaszczyzny do dyskusji.
                        Skoro tak tą Polskę kochasz, jest Ci tak strasznie bliska, to dlaczego do
                        ciężkiej ch...y do niej nie wrócisz? Powtarzam, dla mnie gadanie Polaków
                        mieszkających w Stanach na stałe, jakimi to są strasznymi patriotami to jest
                        stek pustych frazesów i hipokryzja. Ja nie jestem za tym żeby im zabrać
                        obywatelstwo ale za tym żeby nie mieli prawa do głosu i koniec. Skoro nie chcesz
                        wracać to to, kto będzie rządził w Polsce Cię nie dotyczy, bo NIE MIESZKASZ w
                        Polsce, nie żyjesz tu, nie pracujesz, nie płacisz podatków, po prostu Cię tu nie
                        ma i nie będzie, jak sama twierdzisz, to PO CO jest Ci to prawo głosu, co Ci to
                        da? Weź mi to wyjaśnij, podając konkretne FAKTY, a nie belblanie o patriotyzmie
                        z Rotą na ustach, bo to do mnie z ust Polako-Amerykanki jakoś nie przemawia.
                        • miliwati Re: I tu jest pies pogrzebany! (jak mowią Niemce) 08.07.10, 14:39
                          kunegunda32 napisała:

                          > Skoro tak tą Polskę kochasz, jest Ci tak strasznie bliska, to
                          dlaczego do
                          > ciężkiej ch...y do niej nie wrócisz? Powtarzam, dla mnie gadanie
                          Polaków
                          > mieszkających w Stanach na stałe, jakimi to są strasznymi
                          patriotami to jest
                          > stek pustych frazesów i hipokryzja.

                          Ale ona przecież nic nie mówi o patriotyźmie i kochaniu Polski. Ona
                          prezentuje typowe komunistyczne myślenie roszczeniowe: "kiedyś
                          miałam prawa wyborcze, więc nie ma takiej siły na ziemi i w niebie
                          która mogłaby mi je odebrać - BO MOM I NIY DOM".
              • gabi683 Re: I tu jest pies pogrzebany! (jak mowią Niemce) 08.07.10, 06:40
                nangaparbat3 napisała:

                > agatina8 napisała:
                >
                > > Dokladnie tak, sama bylam za granica kilka lat, w tym okresie nie glosowa
                > lam,
                > > malo tego, niewiele sie interesowalam losami kraju,
                >
                >
                > Nie masz się czym chwalić.

                Dla czego bo po wiedziała prawdę?
    • gandzia4 Re: prawo do glosu dla "Amerykanek" tudziez innyc 07.07.10, 13:06
      Też tak uważam. Rozwiązać to można w ten sposób jeśli przebywasz poza granicami
      kraju stale np przez 10 lat to dopóki nie powrócisz masz zawieszone prawo
      do głosowania a nie odebrane, wracasz tu i z automatu prawo wyborcze ci się
      odwiesza. Co do podwójnego obywatelstwa to nasz kumpel, który wyemigrował do
      Kanady takie posiada, posiada również dwa paszporty i zależnie gdzie wyjeżdżą i
      na który paszport mu wygodniej to tym się legitymuje.
      • melmire Re: prawo do glosu dla "Amerykanek" tudziez innyc 07.07.10, 13:10
        A kto sprawdzi czy wrociles (z kraju UE, czyli bez kontroli paszportowej?). I
        czy wystarczyloby wrocic raz na dziesciec lat na dwa tygodnie wakacji zeby
        zachowac prawo do glosowania?
    • ankh_morkpork Niech głosują tam, gdzie płacą podatki 07.07.10, 13:30
      Wybory prezydenckie co 5 lat? Prawo głosu dla obywateli polskich płacących podatki do polskiego budżetu minimum przez np. 4 lata z ostatnich 5-ciu. A dokładnie dla obywateli rozliczających się z polskim fiskusem.

      Nie mieszkasz w Polsce, nie płacisz tu podatków? To nie decyduj o tym, jacy ludzie będą MI uchwalać prawo i wydawać MOJE pieniądze.

      Ludzie nie powinni mieć prawa do podejmowania decyzji, których konsekwencji nie będą OSOBIŚCIE ponosić.
      • agatina8 Re: Niech głosują tam, gdzie płacą podatki 07.07.10, 13:35
        Bravo wlasnie o to mi chodzi... tam gdzie sie placi podatki tam sie glosuje
        • miliwati Re: Niech głosują tam, gdzie płacą podatki 07.07.10, 14:31
          agatina8 napisała:

          > Bravo wlasnie o to mi chodzi... tam gdzie sie placi podatki tam
          sie glosuje

          Czyli niech sobie azbeściarze i zmywakowcy głosują na prezydenta na
          uchodźstwie i tyle.
          • cherry.coke Re: Niech głosują tam, gdzie płacą podatki 07.07.10, 14:35
            miliwati napisała:

            > Czyli niech sobie azbeściarze i zmywakowcy głosują na prezydenta na
            > uchodźstwie i tyle.

            Tylko widzisz, gdyby rzeczona Irlandia przyjela twoja optyke (nawet
            nie chodzi o glosowanie jako takie, tylko o "azbesciarzy i
            zmywakowcow"), to po recesji lat 80 nadal bylaby w czarnej dooopie smile
            Tymczasem okazalo sie, ze stereotypowy "irlandzki budowlaniec" na
            emigracji potrafil calkiem sporo osiagnac, a potem przywiozl to na
            lono kraju. Ale byl dopieszczany i zachecany.
            • miliwati Re: Niech głosują tam, gdzie płacą podatki 07.07.10, 14:42
              cherry.coke napisała:

              > Tymczasem okazalo sie, ze stereotypowy "irlandzki budowlaniec" na
              > emigracji potrafil calkiem sporo osiagnac, a potem przywiozl to na
              > lono kraju. Ale byl dopieszczany i zachecany.

              Tylko że my tu nie mamy stereotypowych Irlandczyków, tylko
              stereotypowych Polaków. I poza dobrze wżenioną Piasecką-Johnson
              jakoś mało wśród nich milionerów-reemigrantów. A mieli 20 lat żeby
              zacząć wracać.
              • agatina8 Re: Niech głosują tam, gdzie płacą podatki 07.07.10, 14:46
                Wydaje mi sie , ze inteligentny czlowiek bylby w stanie to zrozumiec, czyli brak
                mozliwoesci glosowania za przyczyna jakis tam warunkow i nikt nic nie robi
                charytatywnie, wiec nie przynioslby Polsce zadnego businessu jezeli nie mialby w
                tym interesu...powiedzmy sobie szczerze..
              • cherry.coke Re: Niech głosują tam, gdzie płacą podatki 07.07.10, 14:49
                > Tylko że my tu nie mamy stereotypowych Irlandczyków, tylko
                > stereotypowych Polaków. I poza dobrze wżenioną Piasecką-Johnson
                > jakoś mało wśród nich milionerów-reemigrantów. A mieli 20 lat żeby
                > zacząć wracać.

                Nie znam sie na demografii emigracji amerykanskiej. Natomiast widze
                mase polskich nazwisk w amerykansko-irlandzkich firmach IT, z ktorymi
                wspolpracujemy. I teraz pytanie - jak zachecic tych ludzi do
                tworzenia wiezi z Polska? Gospodarczych, turystycznych,
                sentymentalnych nawet? "Nowa emigracja" na Wyspach i w Europie to tez
                przeciez nie sami zmywakowcy, chyba ze ktos opiera swoja wiedze na
                artykulach z Onetu. Znowu szczegolnie w IT i w farmacji widac bardzo
                wielu Polakow - a to sektory przyszlosci.
                • agatina8 Re: Niech głosują tam, gdzie płacą podatki 07.07.10, 14:52
                  Mozna zachecic jak wspomnialam korzysciami...jezeli interes sie oplaci to kazdy
                  chetnie w to wejdzie.
                  Irlandia najprawdopodobniej otworzyla mozliwosci, a gdzie najlepiej inwestowac w
                  takiej sytuacji? we wlasnym kraju, co umozliwia znajomosc kultury, jezyka, obyczajów
                  • cherry.coke Re: Niech głosują tam, gdzie płacą podatki 07.07.10, 15:10
                    Wiesz to jest bardziej zlozony problem, typowy "miekki potencjal". Trudno
                    go przelozyc na konkrety. Ale jak widac otwarta, zachecajaca polityka
                    wobec emigracji po prostu sie oplaca. Nawet przy korzystnych warunkach
                    wspomnieni przedsiebiorcy czy specjalisci maja wybor wielu krajow. Wcale
                    niekoniecznie moga chciec inwestowac czy przywozic swoj prywatny
                    kapitalik do kraju, gdzie sa widziani jako azbesciarze i zmywakowcy, a
                    jakas tam istniejaca wiez z krajem zrywa sie odbierajac prawo glosu.
                    Kwestia symboli tez jest wazna.

                    W Polsce rzad probowal robic jakies tam smutne kampanie dla
                    powracajacych, ale tak naprawde chodzi bardziej o kapital i nastawienie
                    spoleczne, a to juz jest kwestia szerszej mentalnosci. Czytam duzo forow
                    irlandzkich o polityce i ekonomii, niektore sa naprawde ostre, a jednak
                    do tutejszej emigracji nikt absolutnie nie stosuje okreslen zblizonych
                    chocby do azbesciarzy, zmywakowcow, szczurow z okretu itp. Tutaj
                    emigranci sa potencjalem i to sie czuje w powietrzu. Mimo tego, ze
                    wiekszosc emigrujacych mlodych ludzi tez jedzie na budowy, na farmy w
                    Australii, do pubu czy do okienka w banku.

                    Przykladem polskiego nastawienie do emigrantow jest za to kolezanka
                    miliwati.
                    • miliwati Re: Niech głosują tam, gdzie płacą podatki 07.07.10, 15:19
                      cherry.coke napisała:

                      > powracajacych, ale tak naprawde chodzi bardziej o kapital i
                      nastawienie
                      > spoleczne, a to juz jest kwestia szerszej mentalnosci. Czytam duzo
                      forow
                      > irlandzkich o polityce i ekonomii, niektore sa naprawde ostre, a
                      jednak
                      > do tutejszej emigracji nikt absolutnie nie stosuje okreslen
                      zblizonych
                      > chocby do azbesciarzy, zmywakowcow, szczurow z okretu itp. Tutaj

                      Cóż, bo to jest irlandzka emigracja, a ja mówię o Polskiej. Znam
                      całkiem sporo emigrantów jeszcze z czasów, kiedy mieszkali tutaj.
                      Nie ma wśród nich ani jednej osoby której wyjazd dałoby się uznać za
                      stratę dla Polski. Po prostu nadmiarowa siła robocza jak każda inna,
                      choćby i z "przyszłościowego sektora". Nie widzę więc powodów dla
                      których miałoby się ich jakoś specjalnie hołubić i stwarzać im
                      wyjątkowe warunki.

                      (Skądinąd prawne ułatwienia dla przedsiębiorców bardzo by mi
                      pasowały, nie mówię że w Polsce w ogóle jest jakis korzystny klimat
                      do robienia interesów. Ale to jest potrzebne wszystkim)
                      • cherry.coke Re: Niech głosują tam, gdzie płacą podatki 07.07.10, 15:25
                        Jak to sie mowi - twoi znajomi swiadcza o tobie. Tutaj polscy
                        specjalisci robia niezle kariery, ale oczywiscie lepiej powiedziec
                        phi smile A jesli nie rozumiesz, ze nawet dzisiejsza zwykla sila robocza
                        z przyszlosciowego sektora jest duzym potencjalem gospodarczym, to
                        naprawde nie ma co dalej ci tlumaczyc.
                    • agatina8 Re: Niech głosują tam, gdzie płacą podatki 07.07.10, 15:26
                      A, nie bynajmniej nie sadze, ze emigranci to zmywakowcy, azbesciarze i inni,
                      oczywiscie jak szeroki przekrój spoleczenstwa oferuje nam nasz kraj, taki sam
                      reprezentuje polski emigrant.
                      Moge takze zrozumiec postawe ludzi, ktorzy chca za wszelka cene zaglosowac, ale
                      chce byc takze zrozumiana, ze czulabym sie w pewnym sensie pokrzywdzona,gdybym
                      muziala zyc w kraju, w ktorym decydujacy glos mogli by miec emigranci.
                      realia naszego kraju jak malo ktorego zmienily sie na przestrzeni ostatnich 20
                      lat i nie sadze, zeby nawet na podstawie przekazów medii, osoba z zewnatrz miala
                      poprawny poglad. Wiedze o sytuacji zdobywa sie przebywajac na miejscu, walczac z
                      szeroko pojeta biurokracja, zaznajamiajac sie na biezaco ze zmnieniajacymi sie
                      ciagle przepisami.
                      • cherry.coke Re: Niech głosują tam, gdzie płacą podatki 07.07.10, 15:37
                        Nie no jasne. Na pewno duzo jest emigrantow, ktorzy nie sa dla Polski
                        w zaden sposob istotni przedsiebiorczo, a glosujac uprawiaja tylko
                        cos w rodzaju onanizmu politycznego big_grin Ale nawet oni moga generowac
                        na przyklad kapital turystyczny - oni sami, ich rodziny, ich znajomi.

                        Trzeba po prostu wywazyc, czy krajowie macierzystemu oplaca sie
                        podtrzymywac wiezi z emigracja za cene symbolicznego prawa do
                        glosowania, z ktorego po pierwsze korzystaja liczny stosunkowo
                        znikome, po drugie wyniki nie odbiegaja specjalnie od sredniej
                        krajowej, wiec przewrotu tez raczej nikt nie zafunduje.
                        • sueellen Re: Niech głosują tam, gdzie płacą podatki 08.07.10, 10:59
                          po drugie wyniki nie odbiegaja specjalnie od sredniej
                          > krajowej, wiec przewrotu tez raczej nikt nie zafunduje.

                          No i tu sie nieco mylisz. Polonia amerykanska zdecydowanie poparla Kaczynskiego.
                          W tych wyborach "zrownowazyla" ja polonia angielska popierajaca Komorowskiego,
                          ale np jeszcze 5 lat temu polonia angielska nie byla az tak liczna jak teraz.
                          Przy minimlnych roznicach procenowych kandydatow ich glosy moglyby miec znaczenie.
                        • echtom Re: Niech głosują tam, gdzie płacą podatki 09.07.10, 18:21
                          > Ale nawet oni moga generowac na przyklad kapital turystyczny

                          Kapitał turystyczny generują także stuprocentowi cudzoziemcy i, o ile mi wiadomo, nie mają prawa do głosowania w Polsce. Podobnie zagraniczni biznesmeni, którzy zakładają w Polsce firmy. Dla mnie to prawo jest bez sensu - to tak, jak gdyby gdańszczanie z Wilna mieli głosować na prezydenta Litwy.
                • miliwati Re: Niech głosują tam, gdzie płacą podatki 07.07.10, 15:00
                  cherry.coke napisała:

                  > wspolpracujemy. I teraz pytanie - jak zachecic tych ludzi do
                  > tworzenia wiezi z Polska? Gospodarczych, turystycznych,
                  > sentymentalnych nawet? "Nowa emigracja" na Wyspach i w Europie to
                  tez

                  Skoro nie udało się przez 100 lat, to szkoda zachodu. Może coś się
                  zmieni w przyszłości, ale to musi wyjść ze zmiany mentalności, a nie
                  z "zachęcania".

                  > przeciez nie sami zmywakowcy, chyba ze ktos opiera swoja wiedze na
                  > artykulach z Onetu. Znowu szczegolnie w IT i w farmacji widac
                  bardzo
                  > wielu Polakow - a to sektory przyszlosci.

                  Co z tego że sektory przyszłości? Nie ma w Polsce tradycji wracania
                  do kraju i rozkręcania "przyszłościowego" interesu, i tyle. Polski
                  emigrant jak wraca to żeby przehulać zarobione pieniądze, a nie żeby
                  założyć fabrykę.
      • nutka07 Re: Niech głosują tam, gdzie płacą podatki 07.07.10, 13:55
        A co z bezrobotnymi, oni tez nic nie odprowadzaja?
        • agatina8 Re: Niech głosują tam, gdzie płacą podatki 07.07.10, 14:00
          Tak, to straszne 10 % bezrobotnych pracuje na czarno....coz, prawa glosu bym im
          nie zabrala, moze wybiora sobie lepszy Rzad, ktory obnizy koszty zatrudnienia..
    • burza4 Re: prawo do glosu dla "Amerykanek" tudziez innyc 07.07.10, 13:35
      gdzieś w podobnej dyskusji wyczytałam, że obywatele UK po 5 letnim pobycie za
      granicą i niepłacenia podatku u siebie tracą prawo wyborcze, ale nie wiem czy to
      prawda.

      Natomiast uważam, że tak być powinno, bo nie widzę powodu, żeby prezydenta
      wybierali mi rodacy z Jackowa, nieobecni w kraju od 20 lat, którzy nie mają
      pojęcia o niczym.
      • bi_scotti Re: prawo do glosu dla "Amerykanek" tudziez innyc 07.07.10, 14:09
        Mieszkam poza Polska ponad cwierc wieku, do Polski nigdy nie
        zamierzalam i nie zamierzam wrocic, w wyborach biore udzial od 4
        czerwca 1989 roku. O prawo ludzi do demokracji w Polsce przylozylam
        troche swojej energii i ofiary; moje prawo do glosu pozostanie ze
        mna wraz z moim polskim obywatelstwem. Moje dzieci polskie
        obywatelstwo maja (by default), ale juz np. w zadnych wyborach
        polskich nie sa zainteresowane brac udzialu, bo polska polityka
        intersuje Ich marginalnie. Adres nie decyduje o zwiazkach czlowieka
        z okreslonym krajem czy jego polityka!
        Ponadto ograniczenie prawa do glosu wylacznie dla tych, ktorzy placa
        podatki odebraloby owo prawo sporejk czesci spoleczenstwa od
        studentow poczynajac a na bezrobotnych, otrzymujacych pomoc
        socjalna, nawet wielu matkach pozostajacych latami w domu konczac
        (czy pani Komorowska placila swoje podatki przez lata wychowywania
        dzieci? hmmm... smile ).
        I to nie jest wylacznie Polska Polakow mieszkajacych w Polsce! To
        jest tez i moja Polska choc akurat w niej nie mieszkam. Nikt nie
        jest mi tego w stanie odebrac.
        • agatina8 Re: prawo do glosu dla "Amerykanek" tudziez innyc 07.07.10, 14:19
          Tak, tylko po co? w jakim celu?
          Trzeba bylo zostac w kraju bedac tak wielka Patriotka...
          25 lat temu wyemigrowalas, czy masz pojecie jak sie tu teraz zyje i czego
          potrzebujemy? A jezeli twoj glos zawazy na naszej przyszlosci? Naszej, bo nie
          Twojej, jak slusznie zauwazylas nie masz zamiaru wracac.
          To przeciez nie ma sensu...
          • marysienka44 Re: zgadzam się z agatiną8 07.07.10, 14:33
            w 100%. Święte slowa.
            Jak babka która wybyła z mego kraju 25 lat temu, i nie ma zamiaru nigdy wracać
            moze decydować pod kogo rządami mam żyć uncertain
            I niby wielka patriotka a jakoś w dzieciach patriotyzmu do Polski nie
            zaszczepiła, bo oni się już tym nie inetresują (i dobrze, tak na marginesie)
            • miliwati Re: zgadzam się z agatiną8 07.07.10, 14:38
              marysienka44 napisała:

              > I niby wielka patriotka a jakoś w dzieciach patriotyzmu do Polski
              nie
              > zaszczepiła, bo oni się już tym nie inetresują (i dobrze, tak na
              marginesie)

              A kto mówi że to jest patriotyzm? To jest takie chłopskie "mom, to
              niy łoddom, bo moje".
            • nangaparbat3 Re: zgadzam się z agatiną8 07.07.10, 16:04
              marysienka44 napisała:

              > iby wielka patriotka a jakoś w dzieciach patriotyzmu do Polski nie
              > zaszczepiła, bo oni się już tym nie inetresują (i dobrze, tak na marginesie)


              Agatinie wystarczyło wyjechać na parę lat, by przestać się interesować losami kraju.
              Złe słowo - ona nie interesuje się "losami kraju", tylko sposobem wydawania JEJ
              PIENIĘDZY.
              To jest jej patriotyzm.
        • landora Re: prawo do glosu dla "Amerykanek" tudziez innyc 07.07.10, 15:28
          I uważasz, że to jest w porządku, że Polacy w kraju ponoszą konsekwencje Twoich
          wyborów? Chcesz głosować, wracaj do
          Polski i żyj ze swoimi wyborami!

      • aurita Re: prawo do glosu dla "Amerykanek" tudziez innyc 07.07.10, 14:11
        > gdzieś w podobnej dyskusji wyczytałam, że obywatele UK po 5 letnim pobycie za
        > granicą i niepłacenia podatku u siebie tracą prawo wyborcze,

        nie wiem czy akurat w UK ale sa kraje ktore maja to tak rozwiazane i to jest sluszne
        • landora Re: prawo do glosu dla "Amerykanek" tudziez innyc 07.07.10, 15:29
          www.direct.gov.uk/en/Governmentcitizensandrights/UKgovernment/Politicalpartiesandelections/DG_073241
          W skrócie - jeśli obywatel brytyjski był zarejestrowany do głosowania w ciągu
          ostatnich 15 lat w kraju, może glosować z zagranicy. w przeciwnym razie nie ma
          tego prawa.

        • gabi683 Re: prawo do glosu dla "Amerykanek" tudziez innyc 08.07.10, 06:42
          aurita napisała:

          > > gdzieś w podobnej dyskusji wyczytałam, że obywatele UK po 5 letnim pobyci
          > e za
          > > granicą i niepłacenia podatku u siebie tracą prawo wyborcze,
          >
          > nie wiem czy akurat w UK ale sa kraje ktore maja to tak rozwiazane i to jest sl
          > uszne



          I tak powinno być w PL
    • cherry.coke Re: prawo do glosu dla "Amerykanek" tudziez innyc 07.07.10, 14:17
      W Irlandii na przyklad Irlandczycy mieszkajacy za granica nie moga
      glosowac (z wyjatkiem dyplomatow, wojskowych lub policjantow na
      placowkach, ktorzy moga glosowac poczta). Inni nie zostana po prostu
      wpisani do rejestru wyborcow - inspektorzy chodz co roku po domach i
      uzupelniaja rejestr. Z drugiej strony, pomimo braku prawa do
      glosowania zwiazki z emigracja ("diaspora") sa bardzo podkreslane, sa
      liczne organizacje promujace je, spoleczny odbior diaspory jest
      bardzo pozytywny. Caly boom lat 90. w duzej mierze pojawil sie na
      skutek tego, ze powracajacy emigranci przywiezli ze soba kontakty i
      stali sie przedstawicielami firm amerykanskich, brytyjskich,
      australijskich czy europejskich. To rowniez ogromny potencjal dla
      turystyki. Rozwaza sie nawet wprowadzenie "certyfikatu wiezi z
      Irlandia" dla osob, ktore nie kwalifikuja sie do obywatelstwa, ale
      maja irlandzka rodzine. Ot taka forma promocji - ocenia sie, ze
      potencjalnie moze byc nia zainteresowanych 70 milionow osob na
      swiecie. Jesli choc u czastki wywola to chec odwiedzenia Irlandii czy
      nawiazania kontaktow biznesowych...

      Totez zabronienie polskim emigrantom glosowania w sytuacji, gdy nie
      promuje sie innych wiezi z Polska moze byc mieczem obosiecznym. Bo
      emigranci, ktorzy odniesli sukces moga wtedy powiedziec "nie to nie"
      i zajac sie wylacznie sprawami nowego kraju. A to niekoniecznie sie
      Polsce oplaci.

      Sama na razie glosowalam i zaglosuje w wyborach parlamentarnych, bo
      za jakies dwa lata podejmiemy decyzje, czy wrocic do Polski czy tez
      nie. Mam tez jeszcze "interesy" w Polsce lacznie z placeniem
      podatkow. Bylam nawet malym pracodawca i jesli wrocimy, to pewnie tez
      nim bede. Ale jesli podejmiemy decyzje o zostaniu, to raczej nie bede
      juz glosowac - uwazam, ze to fair.
      • agatina8 Re: prawo do glosu dla "Amerykanek" tudziez innyc 07.07.10, 14:22
        I to sie nazywa postawa Obywatelska, odpowiedzialna.Chociaz majac interesy w
        Polsce ryzykownym bylo zdac sie na glosy innych..
      • miliwati Re: prawo do glosu dla "Amerykanek" tudziez innyc 07.07.10, 14:35
        cherry.coke napisała:

        > Totez zabronienie polskim emigrantom glosowania w sytuacji, gdy
        nie
        > promuje sie innych wiezi z Polska moze byc mieczem obosiecznym. Bo
        > emigranci, ktorzy odniesli sukces moga wtedy powiedziec "nie to
        nie"
        > i zajac sie wylacznie sprawami nowego kraju. A to niekoniecznie
        sie
        > Polsce oplaci.

        Oj opłaci się, opłaci. Jak się widzi polskich emigrantów to jasne
        jest że się jednak opłaci.
        • a_gurk Re: prawo do glosu dla "Amerykanek" tudziez innyc 07.07.10, 15:04
          Nie wiem, ilu znasz polskich emigrantów i jakich. Ja jestem na
          emigracji i znam ich sporo. Wierz mi, drzemie w tej grupie ogromny
          kapitał. Nie tylko finansowy, zreszta. Wielu z nich nie wraca
          dlatego, że tego kapitału nikt nie chce, a czytając Twoje posty
          odnoszę wrażenie, ze przy takiej niechęci wobec nich taka ogromna
          rzesza ludzi nie szybko wróci. My zapisaliśmy sie na listy wyborcze
          polskie i gdyby nie choroba syna i konieczność przejechania z nim
          200 km do najblizszego konsulatu, pewnie byśmy głosowali w
          tegorocznych wyborach prezydenckich. Ciekawa jestem ilu rodaków w
          ojczyźnie gotowych jest pokonać taki szmat drogi, aby współdecydować
          o losach Polski. Często mają lokale wyborcze za rogiem, a i tak nie
          głosują. Poza tym wywody Twoje mają sens w przypadku osób, które
          wyjechały, nie chcą wracać i nie są zinteresowane losami swojej
          ojczyzny. W sytuacji wielu starszych osób, zmuszonych politycznie do
          wyjazdu, ale i młodych emigrantów, zmuszonych finansowo do
          opuszczenia kraju, którzy zaczynają dzień od czytania wiadomości z
          Polski i ciagle dyskutują o jej sytuacji, gdyż się przejmują tym, co
          się dzieje, Twój post jest bardzo krzywdzący. W dobie internetu,
          łatwo dostępnej prasy i możliwości częstych podrózy nietrudno
          dowiedzieć sie szczegółów dnia codziennego wielu Polaków. I nie mam
          tu na myśli wyłacznie ludzi pokroju Anny Muchy smile. Poza tym kto wie?
          Może niedługo zaczną sie te zapowiadane od dawna powroty i okaże
          się, że emigranci to nie tylko żywa gotówka, lecz także żywa siła
          polityczna. Tak więc szerokości myślenia życzę.
          • bi_scotti Re: prawo do glosu dla "Amerykanek" tudziez innyc 07.07.10, 15:19
            Konstytucja polska gwarantuje prawo glosu wszystkim obywatelom
            polskim niezaleznie od miejsca zamieszkania, poziomu dochodow,
            placenia lub nie podatkow i innych takich.
            Nikt nie ma monopolu na patriotyzm wiec uwagi na temat mojego sa
            wybitnie niewlasciwe.
            Demokracja nie jest systemem idealnym, ale poki co nic lepszego nie
            dziala.
            Polacy sa rozproszeni po swiecie i ci, ktorzy mieszkaja poza Polska
            nie przestaja byc Polakami chocby i nie byli w kraju dlugi czas. W
            ogole nie rozumiem tego dzielenia polskiego spoleczenstwa w
            zaleznosci od adresu. Skad sie to u Was bierze?
            • miliwati Re: prawo do glosu dla "Amerykanek" tudziez innyc 07.07.10, 15:32
              bi_scotti napisała:

              > Konstytucja polska gwarantuje prawo glosu wszystkim obywatelom
              > polskim niezaleznie od miejsca zamieszkania, poziomu dochodow,
              > placenia lub nie podatkow i innych takich.

              Ależ nie ma sprawy. Niech sobie obywatel weźmie kartkę z urzędu
              gminy i zagłosuje w komisji w Londynie, tak samo jak głosowałby w
              komisji w Kaczych Rowach, gdyby tak akurat wyjechał na wakacje z
              Poznania. W czym problem?

              > Polacy sa rozproszeni po swiecie i ci, ktorzy mieszkaja poza
              Polska
              > nie przestaja byc Polakami chocby i nie byli w kraju dlugi czas. W
              > ogole nie rozumiem tego dzielenia polskiego spoleczenstwa w
              > zaleznosci od adresu. Skad sie to u Was bierze?

              Czyli jakby mi się zachciało z Katowic zagłosować w wyborach
              lokalnych Koszalina, to trzeba mi to umożliwić. Bo co to za
              dzielenie społeczeństwa w zależności od adresu, nieprawdaż? Koszalin
              znam co prawda tylko ze słyszenia i koszalińskiego forum Wyborczej,
              ale nic to.

            • landora Re: prawo do glosu dla "Amerykanek" tudziez innyc 07.07.10, 15:32
              > Polacy sa rozproszeni po swiecie i ci, ktorzy mieszkaja poza Polska
              > nie przestaja byc Polakami chocby i nie byli w kraju dlugi czas. W
              > ogole nie rozumiem tego dzielenia polskiego spoleczenstwa w
              > zaleznosci od adresu. Skad sie to u Was bierze?

              Pewnie stąd, że my potem musimy się zmagać z konsekwencjami wyborów Polaków z
              Chicago, którzy wprawdzie nie byli w kraju od 30 lat, prawie zapomnieli języka,
              ale są PATRIOTAMI i wiedzą najlepiej, co dla kraju najlepsze.

              • nangaparbat3 Re: prawo do glosu dla "Amerykanek" tudziez innyc 07.07.10, 16:18
                Od 30 lat? Polacy z Chicago?
                Naucz się najpierw trochę najnowszej historii Polski (XX wiek) o kolejnych
                falach emigrantów, kto wyjeżdżał, kiedy i dlaczego.
                Albo pomysl logicznie: kto wyjeżdżał w latach 80?
                • burza4 Re: prawo do glosu dla "Amerykanek" tudziez innyc 07.07.10, 16:50
                  a co to za różnica kto wyjeżdżał w latach 80tych? czy kiedykolwiek skoro znaczna
                  ich część wracać nie zamierza nigdy?

                  Jeśli od tamtej pory w Polsce nie pracuje, nie płaci podatków, nie odkłada na
                  emeryturę to guzik wie co jest dobre dla rodaków w starym kraju, bo jego portfel
                  nie odczuwa skutków jego preferencji politycznych.
                  • nangaparbat3 Re: prawo do glosu dla "Amerykanek" tudziez innyc 07.07.10, 17:06
                    Różnica zasadnicza, w latach 80 wyjeżdżali z Polski ludzie, którzy ryzykowali
                    czymś o wiele ważniejszym niż własnym portfelem.

                    Wiesz, były takie wybory podczas których moja babcia staruszka głosowala na
                    opcję balcerowiczowską wiedząc, że straci na tym jej emerycki portfel.
                    Może umiała patrzeć dalej niz 3 lata do przodu, na przekór wiekowi.
                    Może - mimo że bardzo lubiła mieć pieniądze - wiedziała, że świat sie na nich
                    nie kończy.
                    A zakładanie takiego wątku przez osobę, która sama wyznaje, że wystarczyło jej
                    wyjechać na 4 lata by przestać sie interesować losem kraju, to po prostu żenada.
                    • agatina8 Re: prawo do glosu dla "Amerykanek" tudziez innyc 07.07.10, 18:06
                      Skad wzielas te 4 lata????Wyjechalam, bylam mloda i rzeczywiscie niewiele sie
                      interesowalam, gdybym teraz wyjachala, to pewnie bym sie interesowala, ale na
                      tym bym poprzestala, nie glosowalabym moja droga
                    • echtom Re: prawo do glosu dla "Amerykanek" tudziez innyc 09.07.10, 18:30
                      > Różnica zasadnicza, w latach 80 wyjeżdżali z Polski ludzie, którzy ryzykowali czymś o wiele ważniejszym niż własnym portfelem.

                      To dlaczego nie wrócili po roku 1989?
                • landora Re: prawo do glosu dla "Amerykanek" tudziez innyc 07.07.10, 17:25
                  Teraz już mogą wrócić, prawda?
                  • nangaparbat3 Re: prawo do glosu dla "Amerykanek" tudziez innyc 07.07.10, 17:28
                    Teraz maja wolny wybor.
          • miliwati Re: prawo do glosu dla "Amerykanek" tudziez innyc 07.07.10, 15:28
            a_gurk napisała:

            > Nie wiem, ilu znasz polskich emigrantów i jakich. Ja jestem na
            > emigracji i znam ich sporo. Wierz mi, drzemie w tej grupie ogromny
            > kapitał. Nie tylko finansowy, zreszta. Wielu z nich nie wraca
            > dlatego, że tego kapitału nikt nie chce, a czytając Twoje posty

            Tak samo nikt nie chce, jak nie chce kapitału mieszkającego cały
            czas na miejscu. No chyba że są jakieś specjalne utrudnienia dla
            reemigrantów? No a jeżeli oni czekają na rozłożenie czerwonych
            dywaników i hurysy, to trudno, niech czekają. Dlaczego niby ma nam
            zależeć akurat na tych ludziach?
            Jeżeli już mówimy o mitach to jednym z uporczywiej pielęgnowanych
            jest właśnie ten o tym jak to emigranci kochają swoją ojczyznę.
            Skoro tak kochają, to niech po prostu wrócą. Skoro są takim
            kapitałem, to przecież bez trudu się przeprowadzą i zarobią tu na
            utrzymanie. Czego im brakuje?

            > odnoszę wrażenie, ze przy takiej niechęci wobec nich taka ogromna
            > rzesza ludzi nie szybko wróci. My zapisaliśmy sie na listy
            wyborcze

            Cóż, jak nie wracają, a tylko opowiadają jak to w Polsce być
            powinno - ta niechęć nieprędko się skończy.

            > polskie i gdyby nie choroba syna i konieczność przejechania z nim
            > 200 km do najblizszego konsulatu, pewnie byśmy głosowali w
            > tegorocznych wyborach prezydenckich. Ciekawa jestem ilu rodaków w
            > ojczyźnie gotowych jest pokonać taki szmat drogi, aby
            współdecydować
            > o losach Polski. Często mają lokale wyborcze za rogiem, a i tak
            nie
            > głosują. Poza tym wywody Twoje mają sens w przypadku osób, które
            > wyjechały, nie chcą wracać i nie są zinteresowane losami swojej
            > ojczyzny. W sytuacji wielu starszych osób, zmuszonych politycznie
            do
            > wyjazdu, ale i młodych emigrantów, zmuszonych finansowo do

            Weź mnie nie osłabiaj. Ci "polityczni" mieli dwie dekady żeby
            wreszcie sobie kupić bilet. A bajki o "zmuszaniu finansowym" to
            można sobie opowiadać na Jackowie.

            > opuszczenia kraju, którzy zaczynają dzień od czytania wiadomości z
            > Polski i ciagle dyskutują o jej sytuacji, gdyż się przejmują tym,
            co

            Oj, aż mi się łezka zakręciła. I tak strasznie tęsknią, tak
            strasznie ich ta Polska obchodzi, ale żeby wrócić potrzebują... No
            właśnie, czego właściwie potrzebują?

            > się dzieje, Twój post jest bardzo krzywdzący. W dobie internetu,
            > łatwo dostępnej prasy i możliwości częstych podrózy nietrudno
            > dowiedzieć sie szczegółów dnia codziennego wielu Polaków. I nie

            G*wnianych szczegółów tak. Ale dowiedzieć się co sięnaprawdę dzieje
            w Polsce i jak się tu żyje - no bez jaj.
    • majenkir Re: 07.07.10, 15:49

      Uwazam, ze zwyka przyzwoitosc nakazuje, zeby emigranci
      wstrzymali sie od glosowania na polskie wladze. Niech glosuja na
      swoich lokalnych politykow. To co dzieje sie w Polsce ich nie
      dotyczy
      . Glosujaca polonia to efekt agitacji w polskich
      kosciolach wink.
      • bi_scotti Re: 07.07.10, 17:57
        majenkir napisała:

        > Glosujaca polonia to efekt agitacji w polskich
        > kosciolach wink.
        >

        Oh, jaka sympatyczna generalizacja. A co z nami, ktorzy w polskim
        kosciele (w kosciele w ogole) bywamy wylacznie gdy zaproszeni na
        jakies rodzinne uroczystosci? Kto nas, jak i gdzie agitowal?
        • majenkir Re: 07.07.10, 18:13

          bi_scotti napisała:
          > A co z nami, ktorzy w polskim
          > kosciele (w kosciele w ogole) bywamy wylacznie gdy zaproszeni na
          > jakies rodzinne uroczystosci?

          Wyjatki znajda sie zawsze i wszedzie, co faktu jednak nie zmienia.
          • bi_scotti Re: 07.07.10, 18:33
            majenkir napisała:


            > Wyjatki znajda sie zawsze i wszedzie, co faktu jednak nie zmienia.
            >

            Wiesz co, jak sie podeprzesz jakimis stats, to bedzie mozna
            rozmawiac o faktach. A tak bez liczb, to to jest wylacznie czysta
            spekulacja.
    • nangaparbat3 Re: prawo do glosu dla "Amerykanek" tudziez innyc 07.07.10, 15:49
      Polonia jest dobra, jak trzeba przepchnąć w Kongresie cos co nam tu pasuje, albo
      zakladać fundację, albo protestować przeciw szkalowaniu nas w zagranicznej
      prasie, a zwłaszcza jak nam sypnie groszem. A tak - ja decyduje bo płacę podatki.
      A moja córka nie płaci podatków, bo jeszcze nie zarabia - odbierzesz jej prawo
      głosu?
      A matkom-Polkom gospodyniom domowym?
      Cud miód.
      No tak to jest w cywilizowanym swiecie, że można mieć więcej niż jedno obywatelstwo.
    • jowita771 Re: prawo do glosu dla "Amerykanek" tudziez innyc 07.07.10, 15:56
      Ja się podpisuje pod założycielką wątku. Rozumiem, że osoby, które wyjechały
      niedawno i mają zamiar wrócić, mogą głosować, bo będą w przyszłości tu mieszkać.
      Ale skąd człowiek, który siedzi od ćwierć wieku za oceanem, ma znać realia
      dawnego kraju? I po co chce głosować? Zauważyłam też, że polonia amerykańska
      najczęściej głosuje na opcję mało postępową. Ich chyba interesuje, żeby stary
      kraj się za bardzo nie zmienił, żeby sobie mogli przyjechać co pięć lat i poczuć
      się jak w czasach, kiedy wyjeżdżali przed laty. A my tu mamy żć w takim skansenie.
      • kamelia04.08.2007 sami polscy Polacy głosuja na tych ze skansenu 07.07.10, 16:38
        jowita771 napisał:

        > Zauważyłam też, że polonia amerykańska
        > najczęściej głosuje na opcję mało postępową. Ich chyba interesuje, żeby stary
        > kraj się za bardzo nie zmienił, (...) . A my tu mamy żć w takim skansen
        > ie.

        To co? Odbierzmy prawo do głosowania tym w USA, Kanadzie i Afganistanie, bo głosowali na kaczynskiego????
        do wglądu: prezydent2010.pkw.gov.pl/PZT/PL/WYN/W/149901.htm

        Zauważam uprzejmie, ze na tę mało postepową opcje głowowało ostatnio ponad 47% procent Polaków w Polsce - czyli sami zainteresowani wydac zyja w tym samym poczuciu co Polonia amerykańska, kanadyjska i zołnierze w Afganistanie.
        Samo polskie społeczenstwo jest bardzo podzielone, duża cześc głosuje na tych zacofanych - widac chcacemu krzywda sie nie dzieje. Zabronisz tym z lubelskiego i podkarpackiego głosować, bo skreslaja na kartach nie tych co ci sie podoba????
        Spójrz łaskawie na mape wyników, te niebieskie obszery pozbawisz prawa wyboreczego????
        prezydent2010.pkw.gov.pl/PZT/PL/WYN/W/index.htm
        Osobiście nie podoba mi sie ani kaczor, ani Giertych, ani lepper, ale nie przychodzi mi do głowy, by komus odbierać prawo do głosu
        • marghe_72 Re: Kamelio 08.07.10, 01:00
          kamelia04.08.2007 napisała:
          > Zauważam uprzejmie, ze na tę mało postepową opcje głowowało
          ostatnio ponad 47%
          > procent Polaków w Polsce


          zauważam uprzejmie, że coś Ci się pozajączkowało
          47% głosujących.. a nie wszystkich Polaków
          • kamelia04.08.2007 Re: Kamelio 12.07.10, 23:36
            a czy ja napisałam wszystkich?

            każdy zrozumiał, ze chodzi o 47% tych co oddali swe głosy, widac tylko ty nie
        • kamcia_79 Re: sami polscy Polacy głosuja na tych ze skansen 09.07.10, 21:30
          No właśnie, ogromna przewaga Kaczyńskiego w Kanadzie i USA, właśnie w krajach
          gdzie jest dużo "starej" emigracji...
          Bo Kaczyński jawi się im jako wielki patriota.
    • kamelia04.08.2007 a bo co? bo nie głosują na tego co trzeba?? 07.07.10, 16:21
      a jakim prawem oceniasz mój (i innych zamieszkałych poza PL) patriotyzm i moje poczucie polskości???

      jaki znaczenie ma miejsce zamieszkania do prawa głosu w wyborach (pomijam wybory samorzadowe, bo to jest logiczne)???
      Nie masz prawa odmawiac obywatelom polskim prawa głosowania, tylko dlatego, ze mieszkaja za granicą, albo, ze maja dwa obywatelstwa. Wyobrax sobie, ze ci co wpisuja sie za granica na listy wyborcze sie czuja bardziej Polakami niz statystyczny Polak w Polsce, skoro przychodza na wybory, to jednak widac, że ich obchodzi kto bedzie głowa państwa, albo kto bedzie zasiadał w sejmie. Tym bardziej to obchodzi, bo przejeżdżaja szmat drogi, by stawic sie w Konsulacie na głosowanie. Polacy w Polsce mając lokal wyborczy za rogiem maja w (__.__) wybory.
      Tu masz frekwencje głosujących za granicą, o takiej frekwencji zdaje sie mozna w PL pomarzyć:
      prezydent2010.pkw.gov.pl/PZT/PL/WYN/F/149901.htm
      W ubiegła niedziele zrobiłam 160km w jedna strone i 160 km z powrotem, stałam w korku i płaciłam za autostrade, zeby byc na wyborach, bo mi nie jest wszystko jedno czy to bedzie Kaczor czy Komorowski.

      Co do tych z 2 obywatelstwami, ta sama sprawa. To czy urodzili sie, wychowali i mieszkają za granica nie odbiera im prawa do głosowania, jesli tylko maja obywatelstwo. Skoro chodza na wybory to znaczy, ze czują sie Polakami.
      W imieniu mojej córki pół-Polki, pół-niePolki nie zycze sobie, by jakas sfrustrowana paniusia czy sfruzstrowany facet mówili jej co ma robic, a czego nie.
      • agni71 Re: a bo co? bo nie głosują na tego co trzeba?? 07.07.10, 16:51
        kamelia04.08.2007 napisała:

        > a jakim prawem oceniasz mój (i innych zamieszkałych poza PL)
        patriotyzm i moje
        > poczucie polskości???

        Ale tu wcale nie chodzi o poziom patriotyzmu jak go zmierzyć?),
        tylko o to, że jesli ktos w danym kraju nie mieszka, i nie zamierza
        w nim zamieszkać, to nie powinien o jego losach decydować. Tylko
        tyle. Wy sobie tam z daleka glosujecie, a my tutaj zyjemy z efektami
        tego glosowania. Ot co. Polak mieszkający na stałe w innym kraju ma,
        IMO, takie samo prawo moralne glosować na prezydenta Polski,
        jak ja, mieszkajaca w Polsce, mam prawo glosowac w wyborach
        prezydenckich w USA.
        • kamelia04.08.2007 Re: a bo co? bo nie głosują na tego co trzeba?? 07.07.10, 17:13
          agni71 napisała:

          > jesli ktos w danym kraju nie mieszka, i nie zamierza
          > w nim zamieszkać, to nie powinien o jego losach decydować.

          to jest nielogiczne, bo w takim razie prawo głosu powinni miec też cudzoziemcy mieszkający w PL, przeciez oni użeraja sie wespół zespół z Polakami w tym piekiełku.

          > Wy sobie tam z daleka glosujecie, a my tutaj zyjemy z efektami
          > tego glosowania.

          bardziej zyjecie z efektami głosowania tych z lubelskiego, podkarpackiego i innych obszarów które kilka lat w cześniej masowo poparły Leppera i Giertycha oraz Kaczorów. A tobie nie przeszkadza życie w tymi efektami wyborów, z tym, ze pół Polski ma XIX-wieczne podejscie do zycia?
          Przecież głosuja tez alkoholicy, nieroby, ci co zyja bo inni na nich pracują - i maja prawo głosu i z ich decyzjami nad urną tez sie trzeba użerać.



          > Polak mieszkający na stałe w innym kraju ma,
          > IMO, takie samo prawo moralne glosować na prezydenta Polski,
          > jak ja, mieszkajaca w Polsce, mam prawo glosowac w wyborach
          > prezydenckich w USA.


          ma moralnie takie samo prawo, a czy z niego skorzysta to jest jego sprawa, bo ma obywatelstwo Polskie, bo go łaczy pochodzenie, a tobie do USA nijak, no chyba, ze byłas tam raz i drugi na wycieczce.
          • jowita771 Re: a bo co? bo nie głosują na tego co trzeba?? 07.07.10, 17:21
            > bardziej zyjecie z efektami głosowania tych z lubelskiego, podkarpackiego i inn
            > ych obszarów które kilka lat w cześniej masowo poparły Leppera i Giertycha oraz
            > Kaczorów. A tobie nie przeszkadza życie w tymi efektami wyborów, z tym, ze pół
            > Polski ma XIX-wieczne podejscie do zycia?

            Widzisz, ale te osoby też ponoszą konsekwencje swoich wyborów. Głosują dla
            siebie. Ja bym chętnie zagłosowała na kogoś, kto ukróci wydatki państwowych
            pieniędzy na kościół katolicki, ale nie mam pretensji, że Kowalski spod Zamościa
            głosuje wręcz przeciwnie, skoro mu te wydatki nie przeszkadzają. Natomiast
            przeszkadza mi, że Kowalsky z Chicago głosuje tak, żeby pieniądze na kościół
            szły, bo te pieniądze idą z mojej kieszeni, a nie z jego.
          • miliwati Re: a bo co? bo nie głosują na tego co trzeba?? 08.07.10, 10:31
            kamelia04.08.2007 napisała:

            > agni71 napisała:
            >
            > > jesli ktos w danym kraju nie mieszka, i nie zamierza
            > > w nim zamieszkać, to nie powinien o jego losach decydować.
            >
            > to jest nielogiczne, bo w takim razie prawo głosu powinni miec też
            cudzoziemcy
            > mieszkający w PL, przeciez oni użeraja sie wespół zespół z
            Polakami w tym pieki
            > ełku.

            A niech mają, nie mam nic przeciwko.

            > bardziej zyjecie z efektami głosowania tych z lubelskiego,
            podkarpackiego i inn
            > ych obszarów które kilka lat w cześniej masowo poparły Leppera i
            Giertycha oraz
            > Kaczorów. A tobie nie przeszkadza życie w tymi efektami wyborów,
            z tym, ze pół
            > Polski ma XIX-wieczne podejscie do zycia?

            Przeszkadza. Ale 3/4 emigracji ma też to podejście, więc w tej
            konkurencji wygrywają.

            > Przecież głosuja tez alkoholicy, nieroby, ci co zyja bo inni na
            nich pracują -
            > i maja prawo głosu i z ich decyzjami nad urną tez sie trzeba
            użerać.

            Ale to sa przynajmniej miejscowi alkoholicy i nieroby, a nie
            transkontynentalne.

            > ma moralnie takie samo prawo, a czy z niego skorzysta to jest jego
            sprawa, bo m
            > a obywatelstwo Polskie, bo go łaczy pochodzenie, a tobie do USA
            nijak, no chyba
            > , ze byłas tam raz i drugi na wycieczce.

            Wieloletniemu emigrantowi też do Polski nijak. A jak spróbujesz
            argumentować że co rano przy śniadaniu czytasz sobie polskie
            wiadomości, to cóż - ja za to czytam wiadomości amerykańskie, a
            szczególnie interesuje mnie gdzie i ile osób znowu zostało zabitych
            na ulicy przez przypadkowego wariata z karabinem maszynowym. Bo to
            przecież powszechne. Wiem o tym, bo się interesuję wiadomościami,
            więc znam dobrze sprawy USA. Czyli należy mi się też prawo
            głosowania w USA.

      • jowita771 Re: a bo co? bo nie głosują na tego co trzeba?? 07.07.10, 17:15
        Nikt nie odmawia prawa do czucia się Polakiem, chodzi o to, że głosujecie, a nie
        ponosicie konsekwencji swoich wyborów, a my - owszem. Jak wpływa na Twoje życie
        to, kto rządzi w Polsce? My mamy takie państwo, jakie nam urządzą politycy na
        górze, musimy przestrzegać prawa, jakie oni ustanowią, płacić podatki, jakie oni
        ustalą. Warunki, w jakich będziemy żyć zależą od nich. Dla Ciebie kończy się na
        tym, że przeczytasz w polskich wiadomościach, co się u nas dzieje. Nijak na
        Twoje życie nie wpłyną decyzje podjęte przez polityków w Polsce.
        • kamelia04.08.2007 Re: a bo co? bo nie głosują na tego co trzeba?? 07.07.10, 17:20
          wyobraź sobie, ze za mnie tutaj głosuja na Sarkozego, albo na Le Penna,
          wybieraja podatki itd, itp.
          Takie jest prawo i jest ono logiczne, wynika co do zasady z więzów krwi.

          A jesli rozliczam sie z podatków w PL??
          • bi_scotti Re: a bo co? bo nie głosują na tego co trzeba?? 07.07.10, 17:54
            Przede wszystkim prawo glosu jest przywilejem i obowiazkiem
            obywatelskim. Tak to postrzegam wiec swoj obywatelski obowiazek
            wypelniam korzystajac z przywileju demokracji.
            Po drugie kwestia ponoszenia konsekwencji jest plynna, bywa bardzo
            praktycznie odczuwalna nawet za oceanem - dramatyczne zmiany
            ustrojowe w PL nigdy nie byly/nie sa/nie beda mi obojetne tudziez
            zawsze moga zaczac mnie dotyczyc bardzo personalnie z roznych
            wzgledow. Przykladem niech beda obywatele kanadyjscy urodzeni np. w
            Iranie, Pakistanie, Afganistanie. Nawet jesli przyjechali do Kanady
            jako niemowleta, wciaz sa wielokrotnie zle traktowani przy
            przekraczaniu granicy - pochodzenie/miejsce urodzenia sa zawsze z
            nimi. Tak i moje miejsce urodzenia zawsze pozostanie w paszporcie
            (ktorymkolwiek) to samo i w zaleznosci od tego jak sie Polska bedzie
            rzadzic, bedzie interpretowane przez reszte swiata. Taki life, czy
            mi sie to podoba, czy nie. Dlatego od odpowiedzialnosci za losy
            Polski nie nalezy sie uchylac. Bo dotyczy nas wszystkich,
            niezaleznie od miejsca zamieszkania.
            Sprowadzanie obywatelstwa i demokracji do kwestii pieniedzy uwazam
            za niegodne odpowiedzi.
            Dodam jeszcze, ze swiat jest coraz mniejszy. Bzdurne decyzje w
            Polsce moga dotknac/czesto dotykaja wielu ludzi, ktorzy
            niekoniecznie w Polsce mieszkaja.
            No i kompletnie jest dla mnie nie do zaakceptowania wizja obywatli
            drugiej kategorii, ktorzy z powodu adresu mieliby miec odebrane
            prawa i przywileje obywatelskie. Rownych i rowniejszych juz
            przerabialismy!
            • minerallna Re: a bo co? bo nie głosują na tego co trzeba?? 08.07.10, 01:28
              bi_scotti napisała:
              (...)Dlatego od odpowiedzialnosci za losy Polski nie nalezy sie uchylac. Bo dotyczy nas wszystkich, niezaleznie od miejsca zamieszkania.(...)

              Jakoś słabo widzę wspólny interes tych za granicą i tych w kraju.
              I jakoś dziwnie ta odpowiedzialność za losy Polski spada na tych co w Polsce mieszkają.

              Uczepienie się prawa do głosowania jest chwalebne, niezrozumiałe jest decydowanie o losach innych.

              W końcu wybory mają wpływ na życie ludzi w PL.

              A maja jakiś wpływ na Twoje życie?
              Tylko Twoje, rodzinę zostawmy w spokoju, bo i w rodzinach bywają diametralnie odmienne opcje polityczne.
              • bi_scotti Re: a bo co? bo nie głosują na tego co trzeba?? 08.07.10, 02:06
                minerallna napisała:

                > A maja jakiś wpływ na Twoje życie?
                > Tylko Twoje, rodzinę zostawmy w spokoju, bo i w rodzinach bywają
                diametralnie o
                > dmienne opcje polityczne.

                Ja rodziny w PL wlasciwie juz nie mam wiec i mowic nie bardzo jest o
                kim procz grobow i dalekich krewnych ... Oczywiscie, ze sytuacja
                MOJEGO kraju ma ZASADNICZY wplyw na MOJE zycie. Na Twoje nie ma?
                Identyfikuje sie z dwoma krajami i OBA sa dla mnie ROWNIE wazne, na
                OBU w rownym stopniu mi zalezy i sytuacja w OBU ma nieustajacy wplyw
                na mnie, na moj stosunek do swiata, plany na przyszlosc, wiedze o
                ludziach ... Polska jest moim krajem, podobnie jak Twoim; to, co sie
                dzieje w PL i z Polska NIGDY nie bedzie mi obojetne totez ZAWSZE
                bede partycypowac w mozliwej i dostepnej aktywnosci politycznej.
                I choc zem ateista, zakoncze: Amen wink
                • agatina8 Re: a bo co? bo nie głosują na tego co trzeba?? 08.07.10, 08:16
                  A Tobie wszystko jedno ile bedziesz placic podatku? A jezeli opcja, ktora nam
                  wybierzesz podniesie podatki do 40%-50% to powiesz ups...i zaplacisz sobie swoj
                  jakis tam podateczek za granica i bedziesz opowiadac jaki Polska to chory lub
                  biedny kraj....
                  Lub np podniesie koszty zatrudnienia pracownika to bedziesz sobie saczyc drinka
                  i mowic o jak dobrze, ze mnie tam nie ma...
            • miliwati Re: a bo co? bo nie głosują na tego co trzeba?? 08.07.10, 10:34
              bi_scotti napisała:

              > Dodam jeszcze, ze swiat jest coraz mniejszy. Bzdurne decyzje w
              > Polsce moga dotknac/czesto dotykaja wielu ludzi, ktorzy
              > niekoniecznie w Polsce mieszkaja.

              A Polaków dotykają bzdurne decyzje podejmowane w USA lub Francji. To
              co, prawo głosowania w USA i Francji się nam należy, nieprawdaż?

              > No i kompletnie jest dla mnie nie do zaakceptowania wizja obywatli
              > drugiej kategorii, ktorzy z powodu adresu mieliby miec odebrane
              > prawa i przywileje obywatelskie. Rownych i rowniejszych juz
              > przerabialismy!

              Ależ nikt nie odbiera praw. Przecież każdy może przyjechać do
              swojego urzędu gminy i wziąć zaświadczenie do głosowania poza swoim
              obwodem, czyż nie? I z tym zaświadczeniem do ambasady. Nie mam nic
              przeciwko.
              • bi_scotti Re: a bo co? bo nie głosują na tego co trzeba?? 08.07.10, 12:55
                miliwati napisała:

                > Przecież każdy może przyjechać do
                > swojego urzędu gminy i wziąć zaświadczenie do głosowania poza swoim
                > obwodem, czyż nie? I z tym zaświadczeniem do ambasady. Nie mam nic
                > przeciwko.

                Wiec chodzi Ci wylacznie o kwestie organizacyjne dla osob przebywajacych za
                granica? Hmmm... Twoj pomysl wydaje sie nieco malo praktyczny dla np. zolnierza
                w Afganistanie czy 80-letniej staruszki w Texasie ALE zglos go swojemu lokalnemu
                poslowi i zparoponuj by wniosl projekt poprawki do Konstytucji - moze sie uda.
                Good luck!
                • jowita771 Re: a bo co? bo nie głosują na tego co trzeba?? 08.07.10, 12:59
                  Cóż za wielka strata, że ta staruszka z Teksasu nie zagłosuje na polskiego
                  prezydenta! Wybiera się do Polski? Płaci tu podatki?
                  • bi_scotti Re: a bo co? bo nie głosują na tego co trzeba?? 08.07.10, 14:16
                    jowita771 napisał:

                    > Cóż za wielka strata, że ta staruszka z Teksasu nie zagłosuje na
                    polskiego
                    > prezydenta! Wybiera się do Polski? Płaci tu podatki?

                    Ta staruszka jest taka sama obywatelka polska jak Ty. Coz to za
                    wielka strata, ze Ty bys nie zaglosowala na polskiego (Waszego
                    wspolnego!) prezydenta, hmmm... Naprawde jestescie sobie ROWNE wobec
                    prawa. I to jest w tym wszystkim najwazniejsze. Wasze glosy maja te
                    sama wartosc i wage. Nasze glosy smile
                    • agni71 Re: a bo co? bo nie głosują na tego co trzeba?? 08.07.10, 14:33
                      bi_scotti napisała:

                      > Ta staruszka jest taka sama obywatelka polska jak Ty. Coz to za
                      > wielka strata, ze Ty bys nie zaglosowala na polskiego (Waszego
                      > wspolnego!) prezydenta, hmmm... Naprawde jestescie sobie ROWNE
                      wobec
                      > prawa. I to jest w tym wszystkim najwazniejsze. Wasze glosy maja
                      te
                      > sama wartosc i wage. Nasze glosy smile

                      Wiesz co? Tak to napisalaś, że poczułam sie, jakbys pokazała mi
                      środkowy palec. Przykro.
                      Nikt nie przeczy w tym watku, że emigranci maja takie samo prawo do
                      glosowania. Natomiast dla wielu z nas niemoralne jest, ze osoby,
                      które zrezygnowały z życia w Polsce, chcą jednak wpływac na życie
                      tych, którzy tu mieszkają. Bo "się czują Polakami".....
                    • echtom Re: a bo co? bo nie głosują na tego co trzeba?? 09.07.10, 18:44
                      > Naprawde jestescie sobie ROWNE wobec prawa

                      Bi, wiem, że takie jest prawo, tylko intuicyjnie odbieram je jako ułomne i niesprawiedliwe. Przez 9 lat mieszkałam w ościennym województwie i choć często bywałam w Gdańsku i śledziłam na bieżąco tamtejsze wydarzenia, głosowałam w samorządowych wyborach w kujawsko-pomorskim. Wytłumacz mi na zdrowy chłopski rozum - dlaczego ja mieszkając w Bydgoszczy nie mogłam wybierać prezydenta Gdańska a Ty mieszkając w Kanadzie możesz wybierać prezydenta Polski?
                      • bi_scotti Re: a bo co? bo nie głosują na tego co trzeba?? 09.07.10, 18:59
                        Bo uprawnienia decyzyjne prezydenta Gdanska dotycza wylacznie
                        mieszkancow Gdanska, natomiast uprawnienia Parlamentu i Prezydenta
                        odnosza sie do WSZYSTKICH obywateli polskich. Prezydent Gdanska nie
                        prowadzi polityki miedzynarodowej, nie reprezentuje panstwa
                        polskiego, nie decyduje o prawach i obowiazkach obywatelskich; ma
                        natomiast sporo do powiedzenia na temat remontow lokalnych drog,
                        czasu otwarcia lokalnych sklepow, wysokosci mandatow naliczanych
                        przez straz miejska i setek innych spraw municypalnych.
                        To naprawde jest proste! I jak najbardziej sprawiedliwe smile
                        • echtom Re: a bo co? bo nie głosują na tego co trzeba?? 09.07.10, 19:05
                          > natomiast uprawnienia Parlamentu i Prezydenta
                          > odnosza sie do WSZYSTKICH obywateli polskich.

                          A konkretnie jaki mają wpływ na Twoje życie?
                          • bi_scotti Re: a bo co? bo nie głosują na tego co trzeba?? 09.07.10, 19:27
                            A jakie maja na Twoje?
                            • echtom Re: a bo co? bo nie głosują na tego co trzeba?? 09.07.10, 20:07
                              Uchwalają budżet państwa, w którym ja żyję, czyli mają wpływ na moje podatki, moją emeryturę, na edukację i szanse na rynku pracy moich dzieci. Twoich też?
                              • bi_scotti Re: a bo co? bo nie głosują na tego co trzeba?? 09.07.10, 21:12
                                ETak totalnie przyziemnie, to np. emeryture mam w PL wypracowana za
                                iles tam lat pracy smile Czy ja bede kiedys pobierac, to zupelnie inna
                                sprawa.
                                Mowiac szczerze, sprowadzanie kwestii parlamentarnych do wysokosci
                                podatkow, emerytur i szans zatrudnienia, to dla mnie duze splycenie
                                calej idei panstwowosci. Sprawne funkcjonowanie sprawiedliwego,
                                bezpiecznego, nowoczesnego panstwa polskiego jest dla mnie osobiscie
                                sprawa bardzo istotna, bo majac dobrze zaszczepione poczucie
                                obowiazku wiem, ze jesli cos by bylo znowu nie tak, to trzeba by
                                wracac zeby znow powalczyc ...
                                Ale to zdecydowanie nie jest temat do dyskusji na publicznym forum
                                pelnym oszolomow i ludzi czesto zwyczajnie chamskich - nie mam
                                zadnej przyjemnosci w "podkladaniu" sie niektorym, ktorzy w tym
                                watku zabrali juz glos, dlatego wybacz, ale nie chce juz tego
                                ciagnac, bo nikt tak naprawde nie powinien byc stawiany wobec
                                koniecznosci tlumaczenia sie z tego, ze odczuwa potrzebe spelnienia
                                swojego obywatelskiego obowiazku. Jak gdzies ponizej napisala Nanga,
                                schizofrenia tego watku siegnela juz zenitu.
                        • miliwati Re: a bo co? bo nie głosują na tego co trzeba?? 12.07.10, 09:55
                          bi_scotti napisała:

                          > Bo uprawnienia decyzyjne prezydenta Gdanska dotycza wylacznie
                          > mieszkancow Gdanska, natomiast uprawnienia Parlamentu i Prezydenta
                          > odnosza sie do WSZYSTKICH obywateli polskich. Prezydent Gdanska
                          nie
                          > prowadzi polityki miedzynarodowej, nie reprezentuje panstwa

                          A co tu ma do rzeczy polityka międzynarodowa? Kujpom to jest dla
                          Gdańska zagranica?
                          (Zresztą inna sprawa żę samorządy lokalne prowadzą też współpracę
                          transgraniczną. Jakbyś naprawdę interesowała się tym, co się dzieje
                          w Polsce, to bytś o tym wiedziała.)

                • miliwati Re: a bo co? bo nie głosują na tego co trzeba?? 08.07.10, 13:09
                  bi_scotti napisała:

                  > miliwati napisała:
                  >
                  > > Przecież każdy może przyjechać do
                  > > swojego urzędu gminy i wziąć zaświadczenie do głosowania poza
                  swoim
                  > > obwodem, czyż nie? I z tym zaświadczeniem do ambasady. Nie mam
                  nic
                  > > przeciwko.
                  >
                  > Wiec chodzi Ci wylacznie o kwestie organizacyjne dla osob
                  przebywajacych za
                  > granica? Hmmm... Twoj pomysl wydaje sie nieco malo praktyczny dla
                  np. zolnierza
                  > w Afganistanie

                  Żołnież w Afganistanie? Polski? A co polski żołnierz robi na drugim
                  końcu świata?
                  Ale dobrze, bez smutnych żartów. Żołnierze są na "wyjeździe
                  zorganizowanym" i to zorganizowanym przez państwo. W tej sytuacji
                  nie jest wielkim problemem zorganizowanie im głosowania na
                  rozsądnych zasadach.

                  > czy 80-letniej staruszki w Texasie

                  80-letnia staruszka w Teksasie? Nie rozumiem, skoro miała siłę w wym
                  wieku polecieć za Atlantyk, to będzie miała też siłę załątwić
                  odpowiednie zaświadczenie chyba, prawda?

                  > ALE zglos go swojemu lokalnem
                  > u
                  > poslowi i zparoponuj by wniosl projekt poprawki do Konstytucji -
                  moze sie uda.

                  Konstytucji? A co tu ma do rzeczy konstytucja? Od takich spraw jest
                  ordynacja wyborcza. Pani "głęboko zainteresowana sprawami
                  Polski", "orientująca się w nich" suspicious
                  • bi_scotti Re: a bo co? bo nie głosują na tego co trzeba?? 08.07.10, 14:07
                    Tak dlugo jak staruszka w Texasie (czy gdziekolwiek) pozostaje
                    OBYWATELKA POLSKA, tak dlugo ma takie same prawa jak staruszka w
                    Mlawie czy Kolobrzegu. Tak wiec zanim przystapisz do zmian ordynacji
                    wyborczej, musialabys zaczac od zmiany tego jedngo malego paragrafu
                    Konstytucji: Art. 32: Wszyscy są wobec prawa równi. Wszyscy mają
                    prawo do równego traktowania przez władze publiczne. I o to tu
                    chodzi. Nie ma bardziej obywatelskich ob ywateli ani mniej
                    obywatelskich obywateli poniewaz mieszkaja, gdzie mieszkaja. Tak
                    dlugo jak sa obywatelami SA SOBIE ROWNI wobec prawa i nalezy im sie
                    ROWNE TRAKTOWANIE.
                    Doloz do tego kolejny artykul: Art. 34: Obywatelstwo polskie nabywa
                    się przez urodzenie z rodziców będących obywatelami polskimi. Inne
                    przypadki nabycia obywatelstwa polskiego określa ustawa.
                    Obywatel polski nie może utracić obywatelstwa polskiego, chyba że
                    sam się go zrzeknie.
                    Tudziez jeszcze jeden: Art. 52: Każdy może swobodnie opuścić
                    terytorium Rzeczypospolitej Polskiej.
                    Zauwaz, ze do tego ostatniego nie ma dolaczonych ZADNYCH WARUNKOW -
                    nikt, kto opuszcza PL, nie traci ani czasowo, ani permanentnie praw
                    obywatelskich!
                    Aby wiec zmienic ordynacje, musialabys najpierw zmienic Konstytucje,
                    w ktorej wyraznie wyroznione zostalaby rozne kategorie obywateli w
                    zaleznosci o omiejsca zamieszkania, dlugosci pobytu poza PL,
                    wysokoscia placonych podatkow, moze jeszcze innych kategorii ...
                    Naprawde jestes przekonana, ze osiagnelabys bardziej demokratyczne
                    rezultaty?
                    • miliwati Re: a bo co? bo nie głosują na tego co trzeba?? 08.07.10, 14:23
                      bi_scotti napisała:

                      > Tak dlugo jak staruszka w Texasie (czy gdziekolwiek) pozostaje
                      > OBYWATELKA POLSKA, tak dlugo ma takie same prawa jak staruszka w
                      > Mlawie czy Kolobrzegu. Tak wiec zanim przystapisz do zmian
                      ordynacji
                      > wyborczej, musialabys zaczac od zmiany tego jedngo malego
                      paragrafu

                      Ależ nikc nie trzeba by zmieniać. Przecież każdy obywatel Polski
                      nadal mógłby głosować. Po prostu zgłosiłby się do miejsca swojego
                      zamieszkania i wziął stamtąd dokument uprawniający do głosowania w
                      innej komisji. A ta komisja mogłaby spokojnie być w ambasadzie,
                      przecież nikt nie odmawia prawa do głosowania osobom wyjeżdżającym
                      za granicę. W czym widzisz problem?
                      • bi_scotti Re: a bo co? bo nie głosują na tego co trzeba?? 08.07.10, 15:21
                        Ja problemu nie widze poniewaz obywatelstwo nie zjest zwiazane z
                        adresem! Nie ma zadnego obowiazku posiadania adresu pomiedzy
                        Baltykiem i Tatrami aby pozostawac pelnoprawnym (!) obywatelem
                        polskim. Dlatego zanim zaczniesz zmieniac ordynacje, musialabys
                        zmienic Konstytucje.
                        • miliwati Re: a bo co? bo nie głosują na tego co trzeba?? 09.07.10, 09:36
                          bi_scotti napisała:

                          > Ja problemu nie widze poniewaz obywatelstwo nie zjest zwiazane z
                          > adresem! Nie ma zadnego obowiazku posiadania adresu pomiedzy
                          > Baltykiem i Tatrami aby pozostawac pelnoprawnym (!) obywatelem
                          > polskim. Dlatego zanim zaczniesz zmieniac ordynacje, musialabys
                          > zmienic Konstytucje.

                          Dobre, dobre. Szkoda że tak żałośnie świadczące o Twoim znikomym
                          pojęciu o tym, co się w Polsce dzieje. Ordynacja wyborcza była już
                          nie raz zmieniana i jakoś nie wymagało to grzebanie przy
                          konstytucji. Również i taka zmiana jaką proponuję, porządkująca
                          sytuację, nie wymagałaby tego. Przecież nikomu żadne prawa
                          obywatelskie nie byłyby odbierane.
      • echtom Re: a bo co? bo nie głosują na tego co trzeba?? 09.07.10, 18:36
        > jaki znaczenie ma miejsce zamieszkania do prawa głosu w wyborach (pomijam wybory samorzadowe, bo to jest logiczne)???

        Przepraszam, a jaka to różnica?
    • elza78 Re: prawo do glosu dla "Amerykanek" tudziez innyc 07.07.10, 18:05
      mysle ze wiezniom rowniez powinno sie prawo glosu odebrac big_grin
    • polaola Troche wyobrazni .... 07.07.10, 18:16
      Autorka watku tudziez inne chcace odbierac prawo glosu albo podwojne
      obywatelstwo maja bardzo ograniczona wyobraznie. Otoz prosze wyobrazcie
      sobie ze mozna czuc sie obywatelem nie tylko jednego kraju. Mozna czuc
      sie w domu w Polsce i rownoczesnie w innym kraju, mozna miec rodzine i
      przyjaciol w obu krajach i plany lub inwestycje zwiazane z tym i tamtym
      miejscem pobytu. Szczegolnie w Europie nie jest to odosobniony sposob
      zycia i mam nadzieje ze tak zostanie.
      • agatina8 Ameryka sie obudzila 07.07.10, 18:19
        wink
        • polaola Re: Ameryka sie obudzila 07.07.10, 18:30
          Moze i sie obudzila, ale ja ide zaraz spac !
      • agatina8 Re: Troche wyobrazni .... 07.07.10, 19:04
        Wyobraznia mi podpowiada, ze nie trzeba byc wszedzia obywatelem zeby czegos
        dokonac...to jest kwestia wyborow. Ktos kto opuszcza swoj kraj, mniemam
        wiekszosc z wlasnej woli, dobrze zeby mial swiadomosc swoich wyborow i nie
        udawal wielkiego przywiazania do Kraju, ktory nota bene opuscil
        • polaola Re: Troche wyobrazni .... 08.07.10, 13:01
          I znowu wyobraznia Cie zawodzi ...
          Wyjezdzajac z kraju, nie koniecznie trzeba go opuszczac.
    • polaola Zagranica: wyniki glosowania 07.07.10, 18:32

      prezydent2010.pkw.gov.pl/PZT/PL/WYN/W/149901.htm
      No teraz kazdy moze wybierac ktorej "zagranicy" chcialby odbierac prawo
      glosu ....
    • alicja_ala Re: prawo do glosu dla "Amerykanek" tudziez innyc 07.07.10, 19:21
      mysle dokladnie tak jak Ty...mam ciotke mieszkajaca od ponad 25 w
      Kanadzie, ani ona , ani jej dzieci nie maja zamiaru wracac do
      Polski...glosowali i zeby jeszcze na mojego kandydatasmile to nie,
      przeciwnie.Nerw mnie zlapal, ale co poradze:p
      • gabi683 Re: prawo do glosu dla "Amerykanek" tudziez innyc 08.07.10, 06:56
        Autorka wątku ma racje i nie tylko ona uważam ze ludzie mieszkający zagranica
        dłużej niż 20 lat,powinni nie mieć prawa głosu w tak ważnej sprawie jak wybory .
    • problemkind Re: prawo do glosu dla "Amerykanek" tudziez innyc 07.07.10, 20:44
      Masz pretensje do garbatego, ze ma proste dzieci. Po pierwsze nie
      jestem wrozka i nie wiem czy za 20 lat ja czy moje dzieci nie wrócimy
      do .pl. Dlatego tez cieszę się, ze mam wpływ na to co się dzieje w
      kraju. To raz. A dwa zamiast narzekać na dyscypilne wyborcza Polonii
      zadbajcie o wysoka frekwencję. Co to jest w tych wyborach trochę ponad
      50%? Jesli frekwencja będzie wysoka w .pl to to jak głosują zagranica
      nie będzie mialo takiego znaczenia.
      • agatina8 Re: prawo do glosu dla "Amerykanek" tudziez innyc 08.07.10, 08:17
        problemkind napisała:

        > Masz pretensje do garbatego, ze ma proste dzieci. Po pierwsze nie
        > jestem wrozka i nie wiem czy za 20 lat ja czy moje dzieci nie wrócimy
        > do .pl. Dlatego tez cieszę się, ze mam wpływ na to co się dzieje w
        > kraju. To raz. A dwa zamiast narzekać na dyscypilne wyborcza Polonii
        > zadbajcie o wysoka frekwencję. Co to jest w tych wyborach trochę ponad
        > 50%? Jesli frekwencja będzie wysoka w .pl to to jak głosują zagranica
        > nie będzie mialo takiego znaczenia.

        Hmm, no tak,ciekawe kto na dodatek placi za Te wybory?
      • miliwati Re: prawo do glosu dla "Amerykanek" tudziez innyc 08.07.10, 10:38
        problemkind napisała:

        > Masz pretensje do garbatego, ze ma proste dzieci. Po pierwsze nie
        > jestem wrozka i nie wiem czy za 20 lat ja czy moje dzieci nie
        wrócimy

        A ja nie wiem czy za 20 lat nie będę przypadkiem mieszkać w
        Hiszpanii. Czyli oczywiste i zrozumiałe jest, że należy mi się już
        teraz prawo głosowania w wyborach hiszpańskich, nieprawdaż?
    • marripossa Re: prawo do glosu dla "Amerykanek" tudziez innyc 07.07.10, 21:38
      Popieram. Ja od dwudziestu lat mieszkam poza Polską; nigdy tam nie
      mieszkałam jako osoba dorosła. Ostatni raz byłam w Polsce w 2001 i
      nie czuję się uprawniona do decydowania co ma być lub nie w Polsce.
      • nangaparbat3 Re: prawo do glosu dla "Amerykanek" tudziez innyc 07.07.10, 21:55
        Ale nikt Cie nie zmusza do udziału w wyborach - nie jesteś zainteresowana, nie
        musisz. Prawda?
      • bi_scotti Re: prawo do glosu dla "Amerykanek" tudziez innyc 07.07.10, 23:58
        marripossa napisała:

        > nie czuję się uprawniona do decydowania co ma być lub nie w
        Polsce.

        No i cool - Twoje prawo. Tak samo jak moim prawem jest, pozostajac
        obywatelka polska, brac udzial w polskich wyborach, decydowac o
        tresci polskiej Konstytucji tudziez w ogole miec zdanie na temat
        MOJEGO kraju.
        Podkreslam jeszcze raz - to nie jest tak, ze ludzie zamieszkali w
        granicach PL sa wlasciwielami (!) Polski - sa takimi samymi
        obywatelami tego kraju jak ci z nas, ktorzy mieszkaja poza tymi
        granicami. I tu jest ten (niemiecki?) pies pogrzebany wink Razem z
        niemieckim marzeniem o World Cup 2010 przy okazji wink
        • notabelle Re: prawo do glosu dla "Amerykanek" tudziez innyc 08.07.10, 00:33
          Ja glosuje mieszkajac zagranica, i glosowac nadal zamierzam we wszystkich polskich wyborach, w ktorych mam prawo glosu. Chocby przez szacunek dla tych wszystkich, ktorzy w przeszlosci walczyli o to, abym jako Polka oraz kobieta takie prawo miala.

          Ja juz pewnie nie wroce, ale w PL mieszka prawie cala moja rodzina, przyjaciele i znajomi, i nie jest mi obojetne, w jakiej rzeczywistosci oni beda przez nastepne lata zyc. Tak samo jak nie jest mi obojetne, kto mnie, Polke, bedzie reprezentowal na arenie miedzynarodowej - a to jedno z glownych zadan prezydenta RP.

          Zamiast brac na celownik Polakow na emigracji, moze lepiej zajac sie tymi, ktorzy mieszkaja na miejscu i nie korzystaja z prawa glosu - potem zapewne najwiecej szczekaja, niezaleznie od wyniku.

          • mamamira Re: prawo do glosu dla "Amerykanek" tudziez innyc 08.07.10, 01:42
            A ja właśnie dlatego ze od ponad 20 lat mieszkam za granica nie glosuje i moja
            cala rodzina tez nie.Co ja mogę wiedzieć o sytuacji w Polsce,który kandydat
            dobry a który zły.Owszem widziałam ale tylko w TV a ogólnie się mówi ze TV kłamie.
            • myelegans Re: prawo do glosu dla "Amerykanek" tudziez innyc 08.07.10, 03:50
              mamamira napisała:

              >Owszem widziałam ale tylko w TV a ogólnie się mówi ze TV kłam
              > ie.

              czyli te x milionow glosujacych Polakow dokonuja wyboru na podstawie prywatnych
              znajomosci kandydatow, a nie wizerunku medialnego. Nieprawdaz?
              Dostep do mediow i informacji w kraju czy tutaj jest taki sam.
              • miliwati Re: prawo do glosu dla "Amerykanek" tudziez innyc 08.07.10, 10:42
                myelegans napisała:

                > Dostep do mediow i informacji w kraju czy tutaj jest taki sam.

                To jest oczywista bzdura. Informacje pozyskuje się "całym sobą", a
                nie tylko przez telewizor i gazetę. Tylko mieszkając na miejscu
                można wiedzieć, czy się żyje lepiej, czy gorzej. Z gazety to się
                dowiesz jak się żyje Helenie Łuczywo, a z telewizora - Monice
                Olejnik.
                • myelegans Re: prawo do glosu dla "Amerykanek" tudziez innyc 08.07.10, 13:25
                  miliwati napisała:

                  > myelegans napisała:
                  >
                  > > Dostep do mediow i informacji w kraju czy tutaj jest taki sam.
                  >
                  > To jest oczywista bzdura. Informacje pozyskuje się "całym sobą", a
                  > nie tylko przez telewizor i gazetę. Tylko mieszkając na miejscu
                  > można wiedzieć, czy się żyje lepiej, czy gorzej. Z gazety to się
                  > dowiesz jak się żyje Helenie Łuczywo, a z telewizora - Monice
                  > Olejnik.

                  Mam rowniez bliska rodzine, przyjaciol, znajomych i wlasny rozum
                  • miliwati Re: prawo do glosu dla "Amerykanek" tudziez innyc 08.07.10, 13:50
                    myelegans napisała:

                    > Mam rowniez bliska rodzine, przyjaciol, znajomych i wlasny rozum

                    Tylko miejscowego doświadczenia życiowego nie masz.
                    • bi_scotti Re: prawo do glosu dla "Amerykanek" tudziez innyc 08.07.10, 14:13
                      To naprawde nie ma zadnego znaczenia prawnego, czy czlowiek jest
                      poinformowany, czy nie. Nikt nie odpytuje przychodzacych do
                      glosowania czy sa swiadomi planow i propozycji kandydata, na ktorego
                      zamierzaja glosowac. Nikt nikomu nie robi testow z wiedzy o
                      potencjalnych konsekwencjach ekonomicznych, spolecznych,
                      politycznych itd. Jolka w Malym Cichym czy Malgoska w Madrycie moga
                      byc rownie glupie, olewackie i kompletnie nieswiadome tego, co robia
                      ze swoimi glosami ALE tak dlugo jak obie sa obywatelkami polskimi i
                      obie maja wolna, nieprzymuszona wole oddania glosu, obie maja do
                      tego takie samo prawo. Dopoki Konstytucja pozostaje w mocy, nie
                      bardzo jest tu o czym dyskutowac!
                      • miliwati Re: prawo do glosu dla "Amerykanek" tudziez innyc 08.07.10, 14:25
                        bi_scotti napisała:

                        > To naprawde nie ma zadnego znaczenia prawnego, czy czlowiek jest
                        > poinformowany, czy nie. Nikt nie odpytuje przychodzacych do

                        A czy ja mówię że ma?

                        > ze swoimi glosami ALE tak dlugo jak obie sa obywatelkami polskimi
                        i
                        > obie maja wolna, nieprzymuszona wole oddania glosu, obie maja do
                        > tego takie samo prawo. Dopoki Konstytucja pozostaje w mocy, nie
                        > bardzo jest tu o czym dyskutowac!

                        Oczywiście że mają. Każda z nich może sobie pójśc po zaświadczenie
                        że będzie głosować poza miejscem zamieszkania i skorzystać z niego,
                        skoro tak akurat jej wypadło że właśnie w czasie wyborów jest poza
                        granicami Polski.
                        • bi_scotti Re: prawo do glosu dla "Amerykanek" tudziez innyc 08.07.10, 15:24
                          OMG, mieszkajacy za granica OBYWATELE POLSCY nie potrzebuja zadnych
                          zaswiadczen, wystarczy zapisanie sie z waznym paszportem na liste
                          glosujacych w najblizszej placowce dyplomatycznej.
                          • miliwati Re: prawo do glosu dla "Amerykanek" tudziez innyc 09.07.10, 09:39
                            bi_scotti napisała:

                            > OMG, mieszkajacy za granica OBYWATELE POLSCY nie potrzebuja
                            zadnych
                            > zaswiadczen, wystarczy zapisanie sie z waznym paszportem na liste
                            > glosujacych w najblizszej placowce dyplomatycznej.

                            No i tę dyskryminację powinno się zlikwidować. Albo wprowadzić
                            możliwość zapisania się (z paszportem) w dowolnej komisji wyborczej
                            w Polsce dla obywateli mieszkających na miejscu. Bo teraz skoro
                            Polak za granicą potrzebuje się tylko zapisać, a Polak w Polsce musi
                            się zaopatrzyć w zaświadczenie, to Polacy w Polsce są dyskryminowani.
                            • paszczakowna1 Re: prawo do glosu dla "Amerykanek" tudziez innyc 09.07.10, 18:12
                              > Albo wprowadzić
                              > możliwość zapisania się (z paszportem) w dowolnej komisji wyborczej
                              > w Polsce dla obywateli mieszkających na miejscu. Bo teraz skoro
                              > Polak za granicą potrzebuje się tylko zapisać, a Polak w Polsce musi
                              > się zaopatrzyć w zaświadczenie, to Polacy w Polsce są dyskryminowani.


                              Taka możliwość jak najbardziej istnieje. Zgłaszasz się do wybranego urzędu
                              gminnego z dowodem tożsamości, i od ręki dopisują do listy wyborców.
                              Zaświadczenia ze swojej gminy potrzebujesz jedynie, gdy chcesz głosować w
                              dowolnym lokalu wyborczym.
                      • agni71 Re: prawo do glosu dla "Amerykanek" tudziez innyc 08.07.10, 14:37
                        Bi_scotti , ty mówisz o przepisach praw, a ja o prawie moralnym. Nie
                        rozróżniasz?
                        • bi_scotti Re: prawo do glosu dla "Amerykanek" tudziez innyc 08.07.10, 16:41
                          agni71 napisała:

                          > Bi_scotti , ty mówisz o przepisach praw, a ja o prawie moralnym.
                          Nie
                          > rozróżniasz?

                          Oczywiscie, ze rozrozniam, niemniej jest to kwestia do
                          interpretacji. Ja np. uwazam, ze branie udzialu w wyborach
                          dotyczacych mojego kraju to nie tylko moje morelane prawo, ale wrecz
                          moralny obowiazek. Obywatelski zreszta tez. I adres, pod ktorym
                          mieszkam tego w zaden sposob nie zmienia. Jak sama wiesz, kwestie
                          moralnosci sa wybitnie indywidualne, wiec tak jak ja nie
                          osmielilabym sie narzucac Ci mojej, tak podobnego traktowania
                          oczekuje w druga strone. Dlatego duzo bezpieczniej i sensowniej jest
                          rozmawiac o zapisach prawnych!
                        • kamelia04.08.2007 Re: prawo do glosu dla "Amerykanek" tudziez innyc 09.07.10, 08:30
                          agni71 napisała:

                          > Bi_scotti , ty mówisz o przepisach praw, a ja o prawie moralnym. Nie
                          > rozróżniasz?



                          wybacz kochana, ale z moralnością to nic wspólnego nie ma, to co proponujesz
                          jest niemoralne
                          • miliwati Re: prawo do glosu dla "Amerykanek" tudziez innyc 09.07.10, 09:40
                            kamelia04.08.2007 napisała:

                            > wybacz kochana, ale z moralnością to nic wspólnego nie ma, to co
                            proponujesz
                            > jest niemoralne

                            Masz na myśli wybieranie cudzych władz na odległość, bez ponoszenia
                            z tego tytułu konsekwencji? Tak, oczywiście. To jest niemoralne.
          • agatina8 Re: prawo do glosu dla "Amerykanek" tudziez innyc 08.07.10, 08:19
            notabelle napisała:

            > Ja glosuje mieszkajac zagranica, i glosowac nadal zamierzam we wszystkich polsk
            > ich wyborach, w ktorych mam prawo glosu. Chocby przez szacunek dla tych wszystk
            > ich, ktorzy w przeszlosci walczyli o to, abym jako Polka oraz kobieta takie pra
            > wo miala.
            >
            > Ja juz pewnie nie wroce, ale w PL mieszka prawie cala moja rodzina, przyjaciele
            > i znajomi, i nie jest mi obojetne, w jakiej rzeczywistosci oni beda przez nast
            > epne lata zyc. Tak samo jak nie jest mi obojetne, kto mnie, Polke, bedzie repre
            > zentowal na arenie miedzynarodowej - a to jedno z glownych zadan prezydenta RP.
            >
            > Zamiast brac na celownik Polakow na emigracji, moze lepiej zajac sie tymi, ktor
            > zy mieszkaja na miejscu i nie korzystaja z prawa glosu - potem zapewne najwiece
            > j szczekaja, niezaleznie od wyniku.

            A tak, tez racja, narzekanie i brak odpowiedzialnosci
            >
          • jowita771 Re: prawo do glosu dla "Amerykanek" tudziez innyc 08.07.10, 12:20
            > Ja juz pewnie nie wroce, ale w PL mieszka prawie cala moja rodzina, przyjaciele
            > i znajomi, i nie jest mi obojetne, w jakiej rzeczywistosci oni beda przez nast
            > epne lata zyc.

            Ja mam wielu przyjaciół w Norwegii i sporą część rodziny, bardzo mi zależy, żeby
            im się dobrze żyło. Myślisz, że mam szansę na prawa wyborcze z tymi argumentami?
            • kropkacom Re: prawo do glosu dla "Amerykanek" tudziez innyc 08.07.10, 13:02
              Ale nie jesteś Norweżką, tak?
              • jowita771 Re: prawo do glosu dla "Amerykanek" tudziez innyc 08.07.10, 13:07
                To była odpowiedź na argument, który zacytowałam.
                • agazat Re: prawo do glosu dla "Amerykanek" tudziez innyc 09.07.10, 23:14
                  jowita, gdybys byla Norwezka mieszkajaca w PL, dlaczego nie mialabys miec prawa
                  do glosowania w norweskich wyborach????
        • myelegans Re: prawo do glosu dla "Amerykanek" tudziez innyc 08.07.10, 03:48
          Bede nudna i podpisze sie pod bi_scotti. Polska konstytucja gwarantuje mi prawo
          do glosowania i dla mnie to jest obywatelski obowiazek, chociaz w Polsce nie
          mieszkam od 18 lat. Tak jak bralam udzial w referendum przed przystapieniem do
          UE, tak glosowalam w wyborach prezydenckich i parlamentarnych. Dopoki
          konstytucja nie odbierze mi tego prawa glosowac bede, czy sie to komu podoba,
          czy nie. Taka slodka cena demokracji. Niech decyduje wiekszosc niezaleznie od
          tego gdzie jest i czy ma zamiar wracac czy nie. Nie mam zadnych obiekcji moralnych.
          • aga_rn Re: prawo do glosu dla "Amerykanek" tudziez innyc 08.07.10, 07:48
            No to ja sie podpisze i pod bi_scotti i pod myelegans. I dodam ze wg polskiego prawa obywatelami polskimi sa nie tylko ci ktorzy sie w Polsce urodzili. Sa nimi rowniez dzieci emigrantow urodzone poza Polska, ktorych rodzice sa Polakami (np. moje dzieci). Wedlug prawa, jezeli podrozuja do Polski powinny posiadac polski paszport ktory otrzymuja po umiejscowieniu aktu urodzenia w polskim USC i po nadaniu numeru PESEL.
            Tak, tak, tego wymaga POLSKIE prawo. Mozna sprobowac zrzec sie polskiego obywatelstwa ale to bardzo dlugi i najczesciej nieskuteczny proces. Chcac czy nie, nasze polskie obywatelstwo bedzie z nami do konca zycia wink
            A wraz z nim nasze obywatelskie prawo do glosowania smile
    • kropkacom Re: prawo do glosu dla "Amerykanek" tudziez innyc 08.07.10, 09:06
      I jak by takie odebranie prawa do głosowania emigrantów miało wyglądać w
      praktyce? Odebrać paszporty? Od kiedy można uznać, że nie mamy zamiaru wracać?
      Płacenie podatków jeszcze nie oznacza, że chcemy tam zostać na zawsze i nie mamy
      interesu w kraju urodzenia. A co z sytuacją kiedy w kraju pozostają dzieci, żona
      itd?

      Osobiście mi to zwisa. Ale jak sobie pomyślę dokładnie to: jeżdżę tam trzy razy
      do roku, jest tam moja rodzina, dzieci może będą chciały kiedyś wrócić i ciągle
      mimo tych prawie 5 lat na obczyźnie mówię, że jestem Polka (bo jestem i świecić
      oczyma za swój kraj siłą rzeczy muszę). To jak? Nie mama już żadnych związków?
    • mrs.solis Re: prawo do glosu dla "Amerykanek" tudziez innyc 08.07.10, 17:43
      Zgadzam sie z toba. Sama mieszkam od wielu lat za granica i nie
      glosowalam. Na pytania znajomych o to czy pojde glosowac
      odpowiadalam,ze nie bede sie wtracac w polityke kraju, w ktorym nie
      mieszkam.
    • nangaparbat3 najbardziej schizofreniczny wątek wszech czasow 08.07.10, 18:12
      Damy głosujace na Komorowskiego (przypuszczam, ze wybrały w II turze mniejsze
      zło - prawdziwym ich wybrancem z pewnościa jest Korwin-Mikke) zaatakowały
      pisujace na forum "Amerykanki" (domyslam się, ze w II turze przynajmniej też
      głosujace na Komorowskiego), a wszystko to z powodu masowego głosowania na
      Kaczynskiego chicagowskiej Polonii.
      I w obronie moralnosci, którą sprowadza sie do tego, co w portfelu (nie płacicie
      naszych podatków!!!!!!!!!!!)
      W kompletnym niezrozumieniu słowa "odpowiedzialnośc", ktore zostalo zredukowane
      do konsekwencji w postaci - jeszcze taz - PODATKÓW.
      Najpierw myślałam, ze szukamy kozla ofiarnego, trzeba sie na kims wyzyc, skoro
      nie wygrałysmy (spokojnie, tez postawiłam krzyzyk przy Komorowskim) nie w
      pierwszej turze i niewielka większoscią głosow. A o 1 w nocy bylo nawet
      nieprzyjemnie.
      Teraz jednak, po przeczytaniu całego wątku, dochodze do wniosku, ze motorem
      wiekszosci atakujących jest zwykla zawisc - o to, ze ktoż bezczelnie mieszka
      sobie za oceanem i jeszcze mu tam dobrze.
      • bi_scotti Re: najbardziej schizofreniczny wątek wszech czas 08.07.10, 18:50
        nangaparbat3 napisała:

        > Teraz jednak, po przeczytaniu całego wątku, dochodze do wniosku,
        ze motorem
        > wiekszosci atakujących jest zwykla zawisc - o to, ze ktoż
        bezczelnie mieszka
        > sobie za oceanem i jeszcze mu tam dobrze.

        Eeee to zawistnice powinny sobie poprawic humory iloscia "migrants",
        ktorzy cierpia na depresje imigracyjne w roznym stopniu, maja
        pokomplikowane zycie, stoja "w rozkroku" i inne takie tam
        komplikacje wielokrotnie wcale nie w 100% na wlasne zyczenie. Iluz
        ja takich ludzi spotkalam ... ze wszystkich krajow swiata... i ze
        wszystkich pokolen migracyjnych ... Bo pieniadze i wygodne zycie to
        NAPRAWDE nie jest wszystko, co czlowiekowi potrzeba to tzw.
        szczescia czy chocby spokoju ducha. Gdybyz to tylko bylo takie
        proste i zalezne wylacznie od stanu konta w banku ...
        Moje wielkie zaskoczenie budzi przekonanie, ze ci z nas, ktorzy
        glosuja mieszkajac poza Polska czynia to "na zlosc" albo bez
        zastanowienia.
        Zeby oddac glosy w ostatnich wyborach parlamentarnych stalismy cos
        ze 2 godziny w kolejce do konsulatu - zapewniam wszystkich, ze nikt
        normalny nie spedza tyle czasu w sobote po poludniu ot tak dla
        kaprysu! Pomijam juz kwestie dojazdu dla wielu ludzi, ktorzy procz
        stania w kolejce musieli tez pokonac iles tam km zeby glosy oddac.
        Wybory prezydenckie byly bez porownania lepiej zorganizowane - ktos,
        na szczescie, wyciagnal wnioski. Hurra!
        • nangaparbat3 Re: najbardziej schizofreniczny wątek wszech czas 08.07.10, 19:31
          No ale te konsekwencje, których nie poniesiecie!
          A o szoku kulturowym mało kto u nas wie.
          U mnie w domu rodzinnym parokrotnie rozważało się emigrację i pamietam takie
          zdanie kogoś: emigruje się dla dzieci.
          I taką rozmowę:
          Babcia (ta wielbicielka Balcerowicza): Trzeba było wyjechac w 45!
          Ja: Przecież wtedy nas (wnucząt kochanej babuni) by nie było...
          Babcia (wzruszając ramionami): Miałoby się jakieś inne dzieci.

          Nigdy jej nie wybaczę.
      • agni71 Re: najbardziej schizofreniczny wątek wszech czas 08.07.10, 19:43
        nanga, zauważ, że o moralnosci pisalam ja i ani razu nie uzyłam
        argumentu o podatkach. Bo moim zdaniem kwestia płacenia czy nie
        podatków w Polsce nie ma tu znaczenia. Znaczenie dla mnie ma fakt,
        czy prawo (moralne, nie regulowane przepisami prawa) do decydowania
        o sprawach Polski maja osoby, których związek z tym krajem ogranicza
        sie do tego, że sie w nim urodziły.
        • bi_scotti Re: najbardziej schizofreniczny wątek wszech czas 08.07.10, 20:34
          agni71 napisała:

          > Znaczenie dla mnie ma fakt,
          > czy prawo (moralne, nie regulowane przepisami prawa) do
          decydowania
          > o sprawach Polski maja osoby, których związek z tym krajem
          ogranicza
          > sie do tego, że sie w nim urodziły.

          Jak napisalam wyzej - moralnosc to sprawa wybitnie indywidualna i
          nikt nikomu swojej narzucac nie powinien.
          Wielu z nas procz urodzenia sie w PL, sporo rowniez w kraju naszym
          podzialalo zanim wyjechalo jak i juz po wyjechaniu takoz ... Jak
          chocby i ta wspominana wyzej staruszka z Texasu smile Daj wielu obecnie
          mieszkajacym w Polsce zdzialac choc 1/100 tego dobra, co wielu z
          tych "wyjechanych" - po czynach ich poznacie ...
          Ale nie o licytacje tu chodzi. Prawo jest proste i na nim warto
          budowac.
        • nangaparbat3 Re: najbardziej schizofreniczny wątek wszech czas 08.07.10, 21:43
          agni71 napisała:

          > nanga, zauważ, że o moralnosci pisalam ja i ani razu nie uzyłam
          > argumentu o podatkach.

          Ty nie, ale inne osoby jak najbardziej.

          Bo moim zdaniem kwestia płacenia czy nie
          > podatków w Polsce nie ma tu znaczenia. Znaczenie dla mnie ma fakt,
          > czy prawo (moralne, nie regulowane przepisami prawa) do decydowania
          > o sprawach Polski maja osoby, których związek z tym krajem ogranicza
          > sie do tego, że sie w nim urodziły.

          Może jesteś bardzo młoda, ja akurat należę do najstarszych na tym forum i po
          prostu pamiętam. Pamiętam ludzi, którzy 30 lat temu wyjeżdżali, pamiętam, co
          robili zanim wyjechali, pamietam, czym ryzykowali, jak chocby mój kolega
          przechowujący w domu ulotki, żona i dwóch małych synków na jego utrzymaniu,
          przyszła milicja, dzieci wskazały pawlacz - więzienie, żona i dzieci bez środków
          do życia, i wierz mi, to nie była zabawa, nigdy się nie wiedziało, co będzie
          dalej. Wypuścili go i jakimś czasie wyjechali do Kanady - bez żadnej pewności,
          że jeszcze kiedyś zobaczą rodzeństwo, rodziców. Tamta emigracja miała zupełnie
          inny ciężar gatunkowy, nie można było - pojechać i wrócić, podejmowało się
          decyzję na całe życie. Jak to się ma do historii założycielki wątku, która
          wyjechała na krótko z Polski i od razu przestała interesować sie losami kraju?
          Była wtedy bardzo młoda - tłumaczy. Nieprawda, moi znajomi też byli bardzo
          młodzi, z wiekiem to nie ma nic wspólnego.
          Nie mam pojecia, czy oni teraz, po 30 latach, interesują się tym co dzieje się u
          nas. Nie wiem, czy głosują. Ale to ich wybór, mają do niego prawo. I prawo to ma
          w całym świecie niecałe 280 tysięcy osób, z których pewnie z połowa to Polacy
          pracujący za granicą, z rodzinami i adresami nad Wisłą. Więc "problem" dotyczy
          jakichś 150 tysięcy osób - pół procenta uprawnionych do głosowania. Mniejszość
          tak nieliczna i zróżnicowana, że w wyborach nigdy nie będzie nawet "języczkiem
          u wagi". Odebranie im prawa głosu w skali kraju niczego nie zmieni - za to
          będzie jasnym sygnałem odtrącenia. I pomijając wszelkie kwestie
          etyczno-sentymentalne - odtrącenia także ludzi, którzy jako emigranci mogą sie
          Polsce po prostu przydać.
          Panie które napadły na "Amerykanki" zdają się być rozsierdzone wynikami wyborów
          w Chicago (przynajmniej jedna pisze o tym wprost). Zupełnie jakby chciały ukarać
          polskich wyborców z Ameryki za niewłaściwy wybór, oczywiście stosując
          odpowiedzialność zbiorową. Nie wiem co bardziej - straszne czy śmieszne. Może
          odbierzemy prawo głosu kobietom powyżej 70? Mieszkańcom Podkarpacia?
          Myślę że energię wydatkowaną na walkę z "Amerykankami" (Kropka, Ty też się
          zaliczasz smile lepiej przeznaczyć na przekonywanie "miejscowych" do udziału w
          wyborach - bo na razie trzynaście milionów tubylców do urn sie nie pofatygowało.
          • miliwati Re: najbardziej schizofreniczny wątek wszech czas 09.07.10, 09:56
            nangaparbat3 napisała:

            > robili zanim wyjechali, pamietam, czym ryzykowali, jak chocby mój
            kolega
            > przechowujący w domu ulotki, żona i dwóch małych synków na jego
            utrzymaniu,
            > przyszła milicja, dzieci wskazały pawlacz - więzienie, żona i
            dzieci bez środkó
            > w
            > do życia, i wierz mi, to nie była zabawa, nigdy się nie wiedziało,
            co będzie

            Jak ktoś jest nieodpowiedzialnym smarkaczem, który ryzykuje losem
            żony i dzieci, żeby się pobawić w konspiratora, to niech już lepiej
            siedzi w tej Kanadzie. Bo tragedia Polski polega właśnie na tym, że
            za dużo tu mamy takich bezmyślnych bojowców, a za mało ludzi
            rozważnych. Szkoda dzieci że miały takiego ojca, szkoda że żona
            wybrała sobie takiego męża.

            Nie, NIE MUSIAŁ się bawić w walkę o niepodległość. Mógł normalnie
            żyć i pracować jak miliony innych Polaków.

            > dalej. Wypuścili go i jakimś czasie wyjechali do Kanady - bez
            żadnej pewności,
            > że jeszcze kiedyś zobaczą rodzeństwo, rodziców. Tamta emigracja
            miała zupełnie
            > inny ciężar gatunkowy, nie można było - pojechać i wrócić,
            podejmowało się
            > decyzję na całe życie. Jak to się ma do historii założycielki
            wątku, która

            Można było, można. Nie powtarzaj bzdurnych mitów. Ludzie wracali i
            nic im od tego nie było.

            • bez_seller Re: najbardziej schizofreniczny wątek wszech czas 09.07.10, 18:35
              miliwati napisała:

              > Jak ktoś jest nieodpowiedzialnym smarkaczem, który ryzykuje losem
              > żony i dzieci, żeby się pobawić w konspiratora, to niech już
              lepiej
              > siedzi w tej Kanadzie. Bo tragedia Polski polega właśnie na tym,
              że
              > za dużo tu mamy takich bezmyślnych bojowców, a za mało ludzi
              > rozważnych. Szkoda dzieci że miały takiego ojca, szkoda że żona
              > wybrała sobie takiego męża.

              Coz to za wyjatkowa podlosc. Tylko komunistyczna zdzira moze tak
              powiedziec. Korzystasz z wolnosci, ktora wywalczyli Ci "bezmyslini
              bojowcy".
              • nangaparbat3 Re: najbardziej schizofreniczny wątek wszech czas 09.07.10, 20:13
                To prawda, przypominacie mi koleżankę, która za najczarniejszą godzinę w
                historii świata uważa rewolucję francuską, zapominając, że dziadkowie ze wsi,
                chłopami byli.
              • miliwati Re: najbardziej schizofreniczny wątek wszech czas 12.07.10, 10:01
                bez_seller napisała:

                > Coz to za wyjatkowa podlosc. Tylko komunistyczna zdzira moze tak
                > powiedziec. Korzystasz z wolnosci, ktora wywalczyli Ci "bezmyslini
                > bojowcy".

                Prawie-prawie trafiłaś. A dokładnie powinno być tak: muszę sobie
                radzić w warunkach społeczno-polityczno-gospodarczych narzuconych
                przez towarzystwo wiedzące wówczas o świecie tyle, ile się
                dowiedzieli z zachodniej propagandy. Jak się okazało że
                rzeczywistość do tej propagandy ma się słabo, udawali że deszcz pada.
    • nutka07 Re: prawo do glosu dla "Amerykanek" tudziez innyc 08.07.10, 18:52
      Problem nie w prawie do glosowania a w tym na kogo glosuja emigranci.
      Gdyby '20letnia Amerykanka' chciala wesprzec swoich rodakow, zeby im sie lepiej zylo powinna glosowac na Komorowskiego. Niestety ta Amerykanka nie ma pojecia co sie dzieje i jak zyje sie w Polsce, wiec oddaje glos calkowicie nieswiadoma na Kaczynskiego, podobnie jak grubo ponad 40% glosujacych w Polsce. Ci ostatni to najgorsza grupa, bo sa 'wieloletnimi emigrantami' mieszkajac w swojej ojczyznie.
      Ale taki emigrant z wyspy, on juz nie jest tym 20letnim wyspiarzem, bo przeciez tam nikt wczesniej nie wyjezdzal, nie zapominajmy tez o 'swiezych' Niemcach. Oni wiedza na kogo glosowac, wiedza co zrobic zeby rodakom zylo sie lepiej i dolozyli swoje cegielki do lepszej przyszlosci Polski w przeciwienstwie do tych dokladajacych pustaki.
    • bez_seller Nie glosuje. 08.07.10, 19:54
      Uwazam, ze nie mam prawa wtracac sie w sprawy polskie.
    • parasol-ka dlaczego 45 % Polakow w POLSCE nie glosowalo??? 09.07.10, 18:05
      Ciesze sie, ze Kaczynski przegral, ja sama nie glosowalam, odkad
      uzyskalam obywatelstwo amerykanskie zdecydowalam, ze bede glosowac
      tylko w tutejszych wyborach, ale jak ktos glosuje i tu i tam, to
      szanuje ta decyzje.

      Ale ciekawi mnie, dlaczego zamiast dyskutowac nt. tego,
      czy "Amerykanki" i inne
      emigrantki powinny glosowac, nie podyskutujecie, dlaczego 45 %
      Polakow w POLSCE nie
      glosowalo???
      • osmanthus Re: dlaczego 45 % Polakow w POLSCE nie glosowalo? 12.07.10, 23:34
        parasol-ka napisała:

        > Ciesze sie, ze Kaczynski przegral, ja sama nie glosowalam, odkad
        > uzyskalam obywatelstwo amerykanskie zdecydowalam, ze bede glosowac
        > tylko w tutejszych wyborach, ale jak ktos glosuje i tu i tam, to
        > szanuje ta decyzje.
        >
        > Ale ciekawi mnie, dlaczego zamiast dyskutowac nt. tego,
        > czy "Amerykanki" i inne
        > emigrantki powinny glosowac, nie podyskutujecie, dlaczego 45 %
        > Polakow w POLSCE nie
        > glosowalo???


        No wlasnie.
        Please explain.
    • wbka1 Re: prawo do glosu dla "Amerykanek" tudziez innyc 10.07.10, 14:16
      Polonia bezpowrotowa marzy, ab y w Polsce żyło się jak za komuny- wtedy ich decyzja o emigracji uzasadnioniona a oni jak paniska! Nawet paczki rodzinie mogliby posyłać! Gwarantem, że Polska cofnie się w rozwoju byłby wetujący wszystkie ustawy Jarosław, szalejąca inflacja (wypinamy się na Euro) i socjalizm pt.'' Wszystko dla wszystkich''. Związkowcy zadymiarze, którym Jarosław sekunduje zadbaliby o nasze dobro; wszystko za darmo i dla każdego.
      Natomiast Europejska emigracja liczy się z powrotem do kraju i dlatego dobro Polski ma dla niej inny wymiar.Stąd takie wyniki wyborów.
      • jowita771 Re: prawo do glosu dla "Amerykanek" tudziez innyc 10.07.10, 15:18
        Ja też mam takie wrażenie. Ktoś wyjechał, tęskni za Polską, ale tam mu się żyje
        wygodniej. I nagle w Polsce warunki życia robią się porównywalne, a emigrantowi
        przykro, bo po co wyjeżdżał, skoro ci, co zostali, mają to samo? A wrócić nie ma
        jak, bo dzieci już amerykańskie.
        • fogito Re: 11.07.10, 00:10
          Podpisuje sie pod tym. Poczytajcie sobie forum Polki w Stanach.
          Bardzo czesto pisza o Polsce ludzie, ktorzy nie byli w niej latami i
          najczesciej krytykuja zawziecie kiepska sytuacje w Polsce i
          wypowidaja sie o rzeczach o ktorych nie maja pojecia.

          Ja jestem jak najbardziej za zmiana ordynacji wyborczej i odebraniu
          prawa wyborczego polskim obywatelom, ktorzy nie przyjezdzaja do
          kraju wcale przez wiele lat. Liczba lat oczywiscie do ustalenia.
          Nie rozumiem tego pokretnego tlumaczenia o glosowaniu z powodow
          patriotycznych, bo dla mnie ktos kto wyjechal z kraju na stale
          patriota nie jest. A jesli chcialby nim byc to powinien zostawic
          prawo glosu osoba zamieszkujacym Polske ze wszelkimi tego
          konsekwencjami.
          Glosowanie z powodow sentymentalnych to jakas bzdura, bo przeciez tu
          nie chodzi o sentymenty tylko o zycie ludzi z krwi i kosci.
          I jak juz wiele osob powiedzialo - jest to po prostu niemoralne.
          A jesli ktos bardzo chce uczestniczyc pelnie w zyciu politycznym
          Polski to niech kupi bilet i przyleci zobaczyc jak to sie w Polsce
          zyje.
          • konstancja16 Re: 11.07.10, 01:07
            Ciekawy watek. Tez mialam rozne watpliwosci, szczegolnie w odniesieniu
            do Polonii amerykanskiej drugiego i trzeciego pokolenia. Sama mieszkam
            w Europie, interesuje sie tym co sie dzieje w Polsce i nie mam innego
            obywatelstwa. Wiec pozbawienie mnie prawa do glosu w polskich wyborach
            byloby wykluczeniem mnie z decydowania gdziekolwiek (jak wiadomo
            mieszkajac za granica moge glosowac tylko w lokalnych).

            Niemniej jednak chcialam poruszyc jeszcze jedna kwestie (nie wiem czy
            sie pojawila, nie przeczytalam 170 wypowiedzi tylko pierwszych 40).
            Frekwencja w Polsce wyniosla okolo 50 procent. I wszyscy kwiczeli z
            rozkoszy, ze to taki swietny wynik. Co sie stalo z pozostalymi 50
            procentami uprawnionych do glosowania? Oblozenie chorzy?
            Zapracowani? Czy sie nie chcialo tylka ruszyc albo jest im wszystko
            jedno? Nie mieszkam w Londynie, nie moglam sobie podjechac do
            konsulatu czy innego okregu wyborczego metrem. Wsiadlam w samochod i
            pojechalam 80 km w jedna strone. To juz i tak niezle (nowy okreg
            wyborczy w poblizu), bo pare lat temu wsiadlam na motocykl i
            przejechalam sie 180 km w jedna strone.

            Moze mi sie powinno odebrac prawa wyborcze. Ale moze tez wprowadzic
            obowiazek glosowania dla tych co moga, a nie glosuja bo maja w dupie?
            O ile sie nie myle to w Belgii trzeba sie rozliczyc z nie-glosowania.
            I mandacik jak nie ma zwolnienia lekarskiego.

            Mieszkam w Europie, pare tysiecy kilometrow od Polski, ale mysle ze
            robie niezly kawalek roboty, rowniez dla mojego kraju. Czesto bywam w
            Polsce, tam jest moj dom. Nie wroce szybko na stale, bo teraz tu jest
            moja najblizsza rodzina i moja praca – rowniez ku chwale ojczyzny.
            Glosuje chociaz czasem wymaga to poswiecenia calego dnia. Glosuje, bo
            chce zeby Polska miala mocniejsza pozycje w Europie. Glosuje, bo nie
            jest mi wszystko jedno.
            • fogito Re: 11.07.10, 02:09
              Jestem jak najbardziej za wprowadzeniem kar dla tych, ktorym nie
              chcialo sie ruszyc tylka do glosowania. Ale jest niewiele krajow,
              ktore maja wprowadzone takie zasady. I dlatego w wiekszosci krajow
              frekwencja nigdy nie wyniesie 100%.
              Czym innym jest czasowa imigracja a czym innym calkowite spalenie za
              soba mostow. Glosowanie w przypadku kiedy nie ma sie zadnej rodziny
              ani interesow w kraju przez dziesiatki lat mija sie z celem i jest
              bzdurnym wykorzystywaniem bzdurnego prawa.
              • miliwati Re: 12.07.10, 10:08
                fogito napisała:

                > Jestem jak najbardziej za wprowadzeniem kar dla tych, ktorym nie
                > chcialo sie ruszyc tylka do glosowania. Ale jest niewiele krajow,
                > ktore maja wprowadzone takie zasady. I dlatego w wiekszosci krajow

                Bo to sa głupie zasady.

                Jeżeli ktoś nie potrafi sobie wyrobić zdania to chyba lepiej żeby
                nie głosował, nie? Bo skreśli coś przypadkowego, albo zrobi to co mu
                powie sąsiad, któremu akurat zależy. Jaka jest wartość takiego głosu?

                A jeżeli komuś jest zupełnie obojętne kto przejdzie bo jest mu
                dobrze jak jest, nie widzi różnicy, albo nikt mu nie pasuje? Ma iść
                i skreślić cokolwiek? Jaką wartość ma taki głos?

                Frekwencja wyborcza to jest konkretny parametr, z którego można
                wyciągać konkretne wnioski. Sztuczne zmuszanie ludzi do głosowania
                spowoduje tylko zaszumienie wyników i zlikwiduje możliwość
                wnioskowania o tym, do jakiego stopnia ludzie są w ogóle
                zainteresowani.

                • fogito Re: 12.07.10, 15:39
                  iliwati napisała:

                  >>
                  > Bo to sa głupie zasady.
                  >
                  > Jeżeli ktoś nie potrafi sobie wyrobić zdania to chyba lepiej żeby
                  > nie głosował, nie? Bo skreśli coś przypadkowego, albo zrobi to co
                  mu
                  > powie sąsiad, któremu akurat zależy. Jaka jest wartość takiego
                  głosu?

                  Jak ktos nie wie jak ma glosowac, to nie musi skreslac nikogo.


                  >> A jeżeli komuś jest zupełnie obojętne kto przejdzie bo jest mu
                  > dobrze jak jest, nie widzi różnicy, albo nikt mu nie pasuje? Ma
                  iść
                  > i skreślić cokolwiek? Jaką wartość ma taki głos?
                  >
                  > Frekwencja wyborcza to jest konkretny parametr, z którego można
                  > wyciągać konkretne wnioski. Sztuczne zmuszanie ludzi do głosowania
                  > spowoduje tylko zaszumienie wyników i zlikwiduje możliwość
                  > wnioskowania o tym, do jakiego stopnia ludzie są w ogóle
                  > zainteresowani.


                  Problem polega na tym, ze polowa nigdy nie jest zainteresowana.
                  Spoleczenstwo trzeba edukowac nawet w kwestii demokracji. I dlatego
                  nikt nie powinien sie uchylac od wziecia odpowiedzialnosci za swoj
                  kraj. W Polsce swiadomosc polityczna jest niziutka i dlatego nasz
                  kraj tak kiepsko przedzie. Panuje postawa 'tumiwisizmu' i
                  narzekania. A do dzialania jakos trudno kogokolwiek zachecic.
                  Pojscie na wybory - nawet obowiazkowe - powinno byc takim wstepnym
                  krokiem w edukacje polityczna spoleczenstwa. Moze mniej wtedy na
                  naszej scenie byloby ludzi pokroju Leppera.
                  >
                  • miliwati Re: 12.07.10, 15:59
                    fogito napisała:

                    > Jak ktos nie wie jak ma glosowac, to nie musi skreslac nikogo.

                    Po co?

                    > Problem polega na tym, ze polowa nigdy nie jest zainteresowana.
                    > Spoleczenstwo trzeba edukowac nawet w kwestii demokracji. I
                    dlatego

                    Po pierwsze - a dlaczego niby trzeba?
                    Po drugie - Ty mówisz o przymusie, a nie o edukowaniu.

                    > nikt nie powinien sie uchylac od wziecia odpowiedzialnosci za swoj

                    A czemu?

                    > kraj. W Polsce swiadomosc polityczna jest niziutka i dlatego nasz

                    Świadomość polityczna została skutecznie stłamszona skutkami
                    korzystania z niej 20 do 15 lat temu. Wtedy ludziom się wydawało że
                    coś od nich zalezy, ale już im przeszło.

                    > kraj tak kiepsko przedzie. Panuje postawa 'tumiwisizmu' i
                    > narzekania. A do dzialania jakos trudno kogokolwiek zachecic.
                    > Pojscie na wybory - nawet obowiazkowe - powinno byc takim wstepnym
                    > krokiem w edukacje polityczna spoleczenstwa. Moze mniej wtedy na
                    > naszej scenie byloby ludzi pokroju Leppera.

                    Jakby wybory były obowiązkowe to takich ludzi byłoby więcej. Bo ci
                    co nie głosują teraz, zagłosują najprawdopodobniej na kogoś
                    rzucającego się w oczy, a nie na kogoś mądrego.
                    • fogito Re: 12.07.10, 17:01
                      miliwati napisała:

                      > fogito napisała:
                      >
                      > > Jak ktos nie wie jak ma glosowac, to nie musi skreslac nikogo.
                      >
                      > Po co?

                      To jest dobre pytanie. Ale jak juz ktos do urny podejdzie to jest
                      szansa, ze sie zastanowi i odda wazny glos.


                      >
                      > Po pierwsze - a dlaczego niby trzeba?

                      Trzeba po to wlasnie, aby nikt nie zadawal takich pytan jak ty w tej
                      chwili.

                      > Po drugie - Ty mówisz o przymusie, a nie o edukowaniu.

                      To nie przymus tylko obowiazek. Tak jak zapinanie pasow w
                      samochodzie.

                      > > nikt nie powinien sie uchylac od wziecia odpowiedzialnosci za
                      swoj
                      >
                      > A czemu?

                      I to jest pytanie na poziomie kilkulatka. Podobne zadaje moj sym wink

                      > Świadomość polityczna została skutecznie stłamszona skutkami
                      > korzystania z niej 20 do 15 lat temu. Wtedy ludziom się wydawało
                      że
                      > coś od nich zalezy, ale już im przeszło.

                      JA odnosze inne wrazenie. Przez lata komuny ludzie nie mieli
                      wlasciwie zadnego prawa glosu i dlatego po prostu nie nauczyli sie
                      jeszcze, ze glosujac moga cos zmienic. Nauczyli sie pieknie narzekac
                      na system, ale nie nauczyli sie brac odpowiedzialnosci w swoje rece.
                      Jestesmy jak stado baranow, ktore tylko czekaja az ktos je na lake
                      wyprowadzi.

                      >> Jakby wybory były obowiązkowe to takich ludzi byłoby więcej. Bo
                      ci
                      > co nie głosują teraz, zagłosują najprawdopodobniej na kogoś
                      > rzucającego się w oczy, a nie na kogoś mądrego.


                      Nie wiem, czy zauwazaylas, ale ci na ktorych glosujemy musza sie
                      rzucac w oczy. Nie ma ich w mediach to nie ma ich wsrod wygranych.
                      Problem polega na tym, czym oni maja sie wyrozniac.

Inne wątki na temat:
Pełna wersja