Roszczeniowość młodych mam sięga zenitu...

08.07.10, 17:35
A propos wątku o ogrodzony placu zabaw.
Mamusi nie wystarczyło obsmarowanie jakże BEZCZELNEGO ogrodzenia placu zabaw prywatnej wspólnoty na wszystkich lokalnych forach,poszła do gazety:


krakow.gazeta.pl/krakow/1,44425,8114114,Plac_zabaw_na_Ruczaju_podzielil_mieszkancow.html
Smutne,że ludzie nie potrafią uszanować prawa innych ludzi do decydowania o własności prywatnej...
I po co gazeta drukuje takie bzdety? Gdyby zrobili to bezprawnie to inna sytuacja..

    • mia_siochi Re: Roszczeniowość młodych mam sięga zenitu... 08.07.10, 17:40
      Ale jaja smile
      I dobrze że zamknęli, to przecież własność prywatna.
      • gazeta_mi_placi Re: Roszczeniowość młodych mam sięga zenitu... 08.07.10, 17:53
        Była taka jedna wściekła "plujka" na forum Krakowa i kilku osiedlowych,pozakładała tematy o grodzeniu się i tałatajstwie (!) które się grodzi,forumowicze na Krakowie nie przyklasnęli jej (poza dwoma może nickami) to poszła do gazety...
        Bezczelność niektórych nie zna granic.
        Najlepsze,że w okolicy są co najmniej trzy inne dostępne place zabaw (choć nie tak może rozbudowane),ale lepiej pójść na cudze a potem jak mieszkańcy zamknęli poskarżyć się gazecie uncertain
    • franczii Re: Roszczeniowość młodych mam sięga zenitu... 08.07.10, 18:11
      Plac zabaw ogrodzili w trosce przed ludzmi ale zeby piaskownice zabezpieczyc
      przed zwierzetami to juz wyobrazni nie styklobig_grin
      • gazeta_mi_placi Re: Roszczeniowość młodych mam sięga zenitu... 08.07.10, 18:57
        Kotów bezpańskich w tej okolicy nie ma a psy mają właścicieli którzy z nimi
        wychodzą i pilnują.
        • franczii Re: Roszczeniowość młodych mam sięga zenitu... 08.07.10, 19:03
          A skad wiesz? Jestes tam strozem nocnym?
          • gazeta_mi_placi Re: Roszczeniowość młodych mam sięga zenitu... 08.07.10, 19:42
            Znam tę okolicę.
            • franczii Re: Roszczeniowość młodych mam sięga zenitu... 09.07.10, 08:17
              To, ze nie widzisz luzem puszczonych kotow nie znaczy, ze piaskownica jest
              bezpieczna.
              Porzadna piaskownica powinna byc zabezpieczona i juz.
              • gazeta_mi_placi Re: Roszczeniowość młodych mam sięga zenitu... 09.07.10, 10:11
                Masz rację,na szczęście niezabezpieczona piaskownica i ewentualne choroby z niej
                biorące się są teraz tylko sprawą tych mieszkańców,a nie całej okolicznej
                dzielnicy smile
                Zawsze to mniej przypadków zarażeń dzieci,prawda? smile
    • bez_seller Re: Roszczeniowość młodych mam sięga zenitu... 08.07.10, 18:22
      W normalnym spoleczenstwie nie grodzi sie placow zabaw dla dzieci,
      grodzi sie je tylko dla bezpieczenstwa, np. przed psami. Grodzenie
      placow zabaw to problem polskiej, nowobogackiej mentalnosci.
      Niestety, w Polsce nie istnieje wspolnota i myslenie obywatelskie.
      Kazdy mysli tylko o sobie.
      • mia_siochi Re: Roszczeniowość młodych mam sięga zenitu... 08.07.10, 18:30
        No nie pojmę tego myślenia smile
        Dlaczego ktos, kto zapłacił za wybudowanie placu zabaw i buli co
        miesiąc za jego utrzymanie ma się przejmować dziećmi mieszkającymi 458
        ulic dalej? Tylko dlatego ze są dziećmi? Bez przesady smile Po drodze mają
        inne, publiczne place zabaw.
        • nangaparbat3 Re: Roszczeniowość młodych mam sięga zenitu... 08.07.10, 18:44
          Każdy buli za budowanie placow zabaw, utrzymanie trawnikow, nowe chodniki etc. W
          kazdym razie każdy, kto nalezy do spółdzielni.
          Ale tylko niektórzy zamykaja sie przed innymi. Pytanie: dlaczego?
          moim zdaniem odpowiedź napisala Karen Horney, dawno temu, ale dopiero teraz
          widac, jak to dziala.
          • mia_siochi Re: Roszczeniowość młodych mam sięga zenitu... 08.07.10, 19:02
            nangaparbat3 napisała:

            > Każdy buli za budowanie placow zabaw, utrzymanie trawnikow, nowe
            chodniki etc.
            > W
            > kazdym razie każdy, kto nalezy do spółdzielni.

            Ale w tym artykule to nie spółdzielnia, tylko prywatna własność
            mieszkańców.
          • mia_siochi Re: Roszczeniowość młodych mam sięga zenitu... 08.07.10, 19:49
            angaparbat3 napisała:

            > Każdy buli za budowanie placow zabaw, utrzymanie trawnikow, nowe
            chodniki etc.
            > W
            > kazdym razie każdy, kto nalezy do spółdzielni.

            No litości, jakiej SPÓŁDZIELNI????!!!!! W artykule mowa jest o
            PRYWATNEJ WŁASNOŚCI.
            Nie każde bloki to bloki spółdzielcze.
            • vivibon Re: Roszczeniowość młodych mam sięga zenitu... 08.07.10, 19:50
              no i?
              • mia_siochi Re: Roszczeniowość młodych mam sięga zenitu... 08.07.10, 20:10
                vivibon napisała:

                > no i?

                Nie wiesz co to własność prywatna? smile
                • vivibon Re: Roszczeniowość młodych mam sięga zenitu... 08.07.10, 20:37
                  wiem, cały wątek o tym jest. Myślałam, że może rozwiniesz złotą myśl o
                  wspólnocie i spółdzielni. Może ja mam wszytko za frajer i płacę, bo o tym nie
                  wiem?big_grin
                • nangaparbat3 Re: Roszczeniowość młodych mam sięga zenitu... 08.07.10, 22:02
                  mia_siochi napisała:


                  > Nie wiesz co to własność prywatna? smile

                  Powinnaś pisać: święta własność prywatna.
                  • gazeta_mi_placi Re: Roszczeniowość młodych mam sięga zenitu... 08.07.10, 22:23
                    Najlepiej żeby wszystko było wspólne jak za czasów tzw.komuny.
                    Nie było prywatnych wspólnot,prywatnych placów zabaw...
                    Cud,miód i orzeszki...
                    • vuvuzeliusz Re: Roszczeniowość młodych mam sięga zenitu... 08.07.10, 22:32
                      gazeta_mi_placi napisała:

                      > Najlepiej żeby wszystko było wspólne jak za czasów tzw.komuny.
                      > Nie było prywatnych wspólnot,prywatnych placów zabaw...
                      > Cud,miód i orzeszki...

                      Tyle wątków, tyle postów, artykułów, książek etc., a Ty dalej nic nie
                      rozumiesz. Nie rozumiesz na czym polegały przekształcenia systemowe w
                      tym kraju, nie rozumiesz pojęć, którymi operujesz, nie dopuszczasz do
                      siebie innych pojęć. I na dodatek masz bardzo uproszczony, niemal
                      prymitywny obraz świata. Smutne.
                      • gazeta_mi_placi Re: Roszczeniowość młodych mam sięga zenitu... 08.07.10, 22:40
                        Za to ci roszczący sobie prawo do cudzej własności mają bardzo skomplikowane i pokrętne myślenie smile
                        Już wolę swoje prymitywne,ale szanujące cudzą własność prywatną,nieważne czy na tę własność złożyło się 80 członków wspólnoty czy jeden Pan Józek-właściciel domku z ogródkiem i huśtawkami...
            • nangaparbat3 Re: Roszczeniowość młodych mam sięga zenitu... 08.07.10, 22:01
              A to aż taka różnica? Dwustu właścicieli, którzy płacą, i dwustu członków
              spółdzielni (własnościowej), którzy też płacą?
              • mia_siochi Re: Roszczeniowość młodych mam sięga zenitu... 08.07.10, 22:15
                Ok, w życiu nie miałam mieszkania spółdzielczego, więc może mnie
                oświecisz wink
                Moge powiedzieć jak to jest z mieszkaniem własnościowym- jestem
                właścicielem fragmentu ziemi (nie , nie skrawka, bo zaraz ktos mi te
                30cm kwadratowych wyliczy tongue_out tylko udziału w niej). Mam to ujęte w
                akcie notarialnym.

                Ok, jeśli tak samo jest z mieszkaniem spółdzielczym (własność, akt
                notarialny) to faktycznie- nie ma różnicy wink
                • vuvuzeliusz Re: Roszczeniowość młodych mam sięga zenitu... 08.07.10, 22:30
                  Rany boskie, czy ktoś z Was wróci kiedyś do szkoły i pozbędzie się
                  wtórnego analfabetyzmu, po czym przestanie nieustannie powtarzać te
                  bzdety o własności fragmentu ziemi? Przyjmijcie wreszcie do
                  wiadomości, że pojedynczy członek wspólnoty nie właścicielem kawałka
                  ziemi, tylko CAŁY WYZNACZONY GRUNT należy do CAŁEJ WSPÓLNOTY. Przez
                  analogię, bo to może za trudne: jeśli małżeństwo nabyło ziemię,
                  nieruchomość czy jakikolwiek inny przedmiot materialny w trakcie
                  trwania wspólnoty majątkowej, to jako małżeństwo mają w posiadaniu tę
                  nieruchomość czy przedmiot razem, wspólnie. Nie jest tak, że mąż ma
                  kuchnię, a żona łazienkę i podobnie jest w przypadku wspólnot
                  mieszkaniowych. Jeśli uważacie inaczej, to proponuję ćwiczenie
                  praktyczne i wystąpienie do
                  spółdzielni/developera/zarządcy/kogokolwiek o wydzielenie kawałka
                  gruntu, który rzekomo posiadacie. Tylko nie zapomnijcie napisać o tym
                  tutaj, to pośmiejemy się wspólnie.
                  • mia_siochi Re: Roszczeniowość młodych mam sięga zenitu... 08.07.10, 22:38
                    Napisałam wyraźnie że mam UDZIAŁY, a nie że jestem właściecielem 30 cm
                    kwadratowych.
                • martishia7 Re: Roszczeniowość młodych mam sięga zenitu... 09.07.10, 10:49
                  Różnica pomiędzy odrębną własnością lokalu a spółdzielczym własnościowym prawem
                  do lokalu jest z jednej strony teoretycznie duża (odrębna własność lokalu jest
                  odmianą prawa własności, spółdzielcze własnościowe jest "tylko" ograniczonym
                  prawem rzeczowym). W praktyce nie jest tak wielka.

                  Jeżeli piszesz, że masz mieszkanie "własnościowe" to wprowadzasz rozmówcę w
                  błąd, bo ktoś kto wie o co chodzi na takie hasło pomyśli o spółdzielczym
                  własnościowym właśnie. Natomiast Ty masz na myśli odrębną własność lokalu.

                  Przeniesienie spółdzielczego własnościowego prawa do lokalu, tak samo jak
                  przeniesienie odrębnej własności lokalu wymaga formy aktu notarialnego.
          • anorektycznazdzira z taką logiką może być wesoło 08.07.10, 21:51
            Przecież to nie spółdzielnia, tylko prywatny teren. Nie miasto
            sponsoruje zagospodarowanie tego terenu, tylko osoby prywatne.
            To jak ktoś sobie w ogródku przy prywatnym domu postawi brodzik i
            zjeżdżalnię, będę miała prawo władować się tam z przychówkiem w imię
            niedyskryminowania dzieci? Moje nie maja zjeżdżalni i baseniuku, moze
            im jest przykro i będą miały traumę. A właściciel, o ile mnie ze
            swojego terenu wyprosi, wychowa aspołeczne bydło...
            • nangaparbat3 Re: z taką logiką może być wesoło 08.07.10, 22:04
              Na terenie osiedla spółdzielczego też nie miasto sponsoruje, tylko spółdzielcy
              płacą. Ze swoich jak najbardziej prywatnych pieniędzy.
              • anorektycznazdzira Re: z taką logiką może być wesoło 08.07.10, 22:10
                Fakt, z tym się zgadzam.
                • nangaparbat3 Re: z taką logiką może być wesoło 08.07.10, 22:14
                  Jak nie piję, to chyba se golnę - pierwszy raz w życiu czytam takie słowa na
                  forum do mnie skierowane. Już zleciłam córce żeby mi tokaju przyniosła.
                  • anorektycznazdzira Re: z taką logiką może być wesoło 08.07.10, 22:24
                    Na zdrowie, doczytałam, że ci bez płota to spółdzielnia.
              • gazeta_mi_placi Re: z taką logiką może być wesoło 08.07.10, 22:24
                A spółdzielcy nie mogą iść do swojego prezesa z wnioskiem o ogrodzenie placu?
                Chyba mają takie sama prawo jak wspólnota?
                • ahhna Re: z taką logiką może być wesoło 09.07.10, 00:26
                  A jak ty sobie wyobrażasz ogrodzenie placu spółdzielni np. w centrum
                  miasta, z przelotowymi ulicami czy chodnikami? Czy ty możesz przez
                  chwilę pomyśleć racjonalnie - zamiast powtarzać te swoje trollowe
                  komunały o własności prywatnej i ogródkach - w jaki sposób byś
                  funkcjonowała, gdyby wszystkie spółdzielnie w twoim mieście się
                  poodgradzały, do czego, według ciebie, mają święte prawo?
                  • bri Re: z taką logiką może być wesoło 09.07.10, 04:03
                    Przelotowe ulice i chodniki zazwyczaj należą do miasta, a nawet
                    jeśli należą do spółdzielni to istnieje coś takiego jak służebność
                    drogi i spółdzielnia ma obowiązek umożliwić przejazd tymi arteriami.
                    To dotyczy także jednoosobowych właścicieli prywatnych działek.
                    Droga idąca wzdłuż mojej działki jest moja, muszę wyrazić zgodę np.
                    na przeprowadzenie pod nią mediów, ale nie mam prawa jej ogrodzić.
                    Nie wpływa to na moje prawo i możliwość ogrodzenia reszty terenu.
                    • ahhna Re: z taką logiką może być wesoło 11.07.10, 01:46
                      > Przelotowe ulice i chodniki zazwyczaj należą do miasta, a nawet
                      > jeśli należą do spółdzielni to istnieje coś takiego jak służebność
                      > drogi i spółdzielnia ma obowiązek umożliwić przejazd tymi
                      arteriami.

                      Świetnie. To czemu niedaleko mnie ogrodziło się kilka bloków,
                      zabierając mieszkańcom kawał chodnika, tak że teraz od przystanku
                      trzeba dymać do przychodni kilometr zamiast 100 metrów?
                      • bri Re: z taką logiką może być wesoło 11.07.10, 16:47
                        Widać tego chodnika w planie zagospodarowania nie było. Podziękuj
                        urbanistom, a nie miej pretensje do spółdzielni, która ogrodziła
                        swoją właność, którą sama musi utrzymywać.
                  • gazeta_mi_placi Re: z taką logiką może być wesoło 09.07.10, 10:13
                    Akurat jak pisałam znam tę okolicę i wiem,że (niezależnie od
                    służebności,przejazdów itp.) ogrodzenie tego placu nie wpłynęło i nie odgrodziło
                    drogi nikomu (to jest odgrodziło jedynie drogę mamom spoza wspólnoty na plac
                    zabaw-to jedyne co odgrodziło).
        • bez_seller Re: Roszczeniowość młodych mam sięga zenitu... 08.07.10, 18:49
          mia_siochi napisała:

          > No nie pojmę tego myślenia smile
          > Dlaczego ktos, kto zapłacił za wybudowanie placu zabaw i buli co
          > miesiąc za jego utrzymanie ma się przejmować dziećmi mieszkającymi
          458
          > ulic dalej? Tylko dlatego ze są dziećmi? Bez przesady smile Po drodze
          mają
          > inne, publiczne place zabaw.

          Powtorze co napisalam na tamtym forum -

          Prywatny plac zabaw, to mozna miec w swoim ogrodku, a nie w
          przestrzeni miejskiej. Utrzymywanie placu zabaw ze swoich pieniedzy,
          nie upowaznia do zamykania go dla innych. To piekna obywatelska
          postawa dokladac sie do publicznych obiektow, ale w zadnym wypadku
          nie mozna tych obiektow uwazac za swoje wlasne.
          • gazeta_mi_placi Re: Roszczeniowość młodych mam sięga zenitu... 08.07.10, 19:44
            >Utrzymywanie placu zabaw ze swoich pieniedzy,
            nie upowaznia do zamykania go dla innych.

            Oczywiście,że upoważnia o ile teren pod tym placem zabaw należy do wspólnoty a
            nie do miasta.
            I mają pełne prawo go ogrodzić/zamknąć.

            • bri dokładnie n/t 08.07.10, 19:52
            • bez_seller Re: Roszczeniowość młodych mam sięga zenitu... 08.07.10, 20:00
              Kupujesz kamienice, na parterze masz sklep. Sklep jest otwarta
              przestrzenia publiczna. Nie masz prawa nie wpuszczac do sklepu ludzi
              wg swojego widzimisie. Ale ozesz sklep zamknac lub sprzedac.
              • bri Re: Roszczeniowość młodych mam sięga zenitu... 08.07.10, 20:03
                A co z podwórkiem za kamienicą, które zwykle jest zabezpieczone
                zamkniętą bramą i domofonem? Podwórko przy moim bloku spełnia tą
                samą funkcję i nie ma to nic wspólnego z przestrzenią publiczną.

                Bez sensu jest grodzenie całych oddzielnych miasteczek jak Marina
                Mokotów, ale o tym wiedzą chyba najlepiej ich właściciele, którzy
                jeśli nie mają samochodu muszą dymać kilka kilometrów do przystanku.
                Grodzenie niewielkich przestrzeni, na mniej więcej tyle mieszkań ile
                w przeciętnym kwartale kamienic, jest jak najbardziej zgodne z
                logiką przestrzeni miejskiej.
              • mmena Re: Roszczeniowość młodych mam sięga zenitu... 09.07.10, 12:09
                bez_seller napisała:

                > Kupujesz kamienice, na parterze masz sklep. Sklep jest otwarta
                > przestrzenia publiczna. Nie masz prawa nie wpuszczac do sklepu
                ludzi
                > wg swojego widzimisie. Ale ozesz sklep zamknac lub sprzedac.
                A co z panienkami, ktore prowadza kawiarnie, do ktorej wpuszczane sa
                tylko kobiety (ew. mezczyzni w peukach)? Robia to nielegalnie?

                ahhna napisała:

                > Spróbuj
                > dziś kupić se działkę i postawić na niej domek w centrum Warszawy.
                > Jakiś facet odzyskał prawo własności do kawałka terenu w parku
                przy
                > Pałacu Kultury. I co on tam może zgodnie z prawem zrobić, twoim
                > zdaniem? NIC. Nawet kebab postawić - nie bardzo. A już zagrodzić -
                > na 1000% nie. I co z twoim świętym prawem własności?
                To nie jest tak, ze jak centrum to niczego nie wolno, a jak obrzeze
                miasta to hulaj dusza.
                Facet niczego nie moze tam zrobic bo nie pozwala na to plan
                zagospodarowania przestrzennego, a nie dlatego, ze to centrum. Gdyby
                plan przewidywal postawienie w centrum chatki na kurzej lapce, to
                moglby to zrobic i nie ogladac sie na nic. Jezeli na wsi, plan
                zagospodarowania przestrzennego nie pozwala na zabudowe domow z
                plaskim dachem to nie wolno tego robic. I nie ma znaczenia, ze to
                wiocha, a nie centrum, i - jak to nazwalas - "swiete prawo
                wlasnosci" mozna sobie w buty wsadzic.

                Co do artykulu - jesli jest to wlasnosc wspolnoty, oni placa za
                utrzymanie i zaplacili za utworzenie to moga robic co im sie zywnie
                podoba. Grodzic nie grodzic - innym nic do tego.
                Spoldzielcy tez placa? To niech ida tam gdzie zaplacili. Niech sobie
                u siebie wybuduja plac zabaw i utrzymuja go.
        • bez_seller Re: Roszczeniowość młodych mam sięga zenitu... 08.07.10, 19:00
          mia_siochi napisała:

          > No nie pojmę tego myślenia smile

          Zaraz pojmiesz, jesli Ci wyobrazni starczy. Przyjezdzasz z dziecmi
          do mojego miasta, mieszkasz przez pare dni na moim osiedlu z
          ogrodzonym placem zabaw. Ja nie mam klucza, bo moje dzieci juz z
          niego nie korzystaja. Moze uda sie w ciagu pare dni zdobyc klucz,
          moze nie, ale i tak ta wredna sasiadlka spod siodemki drze gebe, ze
          to jej wlasny plac zabaw i ze nie po to placi, zeby jacys goscie
          sasiadow z niego korzystali. Nie powiesz mi, ze takich wrednych
          sasiadek nie ma, bo sa.
      • gazeta_mi_placi Re: Roszczeniowość młodych mam sięga zenitu... 08.07.10, 18:30
        Nie wiem,jak byłam rok temu w Niemczech widziałam ogrodzony plac zabaw (z
        furtką) przy osiedlu..
        A Ty jakie normalne państwo masz na myśli?
        • bez_seller Re: Roszczeniowość młodych mam sięga zenitu... 08.07.10, 18:47
          gazeta_mi_placi napisała:

          > Nie wiem,jak byłam rok temu w Niemczech widziałam ogrodzony plac
          zabaw (z
          > furtką) przy osiedlu..
          > A Ty jakie normalne państwo masz na myśli?

          Grodzi sie place zabaw i nawet sa futrki, ale nie zamykane na klucz.
          To nawet jest wbrew przepisom bezpieczenstwa.
          • gazeta_mi_placi Re: Roszczeniowość młodych mam sięga zenitu... 08.07.10, 18:59
            Może u nich jest coś w rodzaju "bzyczka",chcesz wyjść naciskasz klawisz
            znajdujący się niedaleko ogrodzenia i wychodzisz.
        • kropkacom Re: Roszczeniowość młodych mam sięga zenitu... 08.07.10, 18:52
          U nas też są ogrodzone. Po to żeby psy nie właziły a dzieciaki nie uciekały big_grin
          • mariolka55 Re: Roszczeniowość młodych mam sięga zenitu... 11.07.10, 07:41
            > U nas też są ogrodzone. Po to żeby psy nie właziły a dzieciaki nie uciekały big_grin

            u nas podobnie,piekny wielki i nowoczesny plac mamysmile
            ogrodzony i z furtką ale bez klucza
        • franczii Re: Roszczeniowość młodych mam sięga zenitu... 08.07.10, 19:02
          w moim miescie tez sa ogrodzone ale nie przed ludzmi. I sa na noc zamykane na
          klodke, to juz przed ludzmi, pijaczkami i narkomanami tudziez i rozbuchana mlodzieza
      • mariolka55 Re: Roszczeniowość młodych mam sięga zenitu... 11.07.10, 07:34
        > W normalnym spoleczenstwie nie grodzi sie placow zabaw dla dzieci,
        > grodzi sie je tylko dla bezpieczenstwa, np. przed psami. Grodzenie
        > placow zabaw to problem polskiej, nowobogackiej mentalnosci.
        > Niestety, w Polsce nie istnieje wspolnota i myslenie obywatelskie.
        > Kazdy mysli tylko o sobie.


        podpisuje sie
        dodam tylko że jestem jeszcze za zabezpieczaniem przed "młodzieżą" nocą ,ale tam
        jest monitoring więc nie powinno byc problemu
        • gazeta_mi_placi Re: Roszczeniowość młodych mam sięga zenitu... 11.07.10, 13:59
          Akurat tam nie mieszkają nowobogaccy,zwykłe rodziny o normalnych dochodach.
          Prawdziwi nowobogaccy kupują raczej domy w willowej dzielnicy.

          > Niestety, w Polsce nie istnieje wspolnota i myslenie obywatelskie.
          > > Kazdy mysli tylko o sobie.

          Przez kilka lat (plac był swobodnie dostępny dla innych co najmniej od trzech
          lat o ile się mylę) wspólnota myślała "obywatelsko" dając swobodny dostęp do
          swojego prywatnego placu zabaw (o czym się tutaj jakoś zapomina,a może nie
          przeczytało artykułu).
          Ale jak zaczęli po pewnym czasie ściągać całe hordy rodziców "z całej dzielnicy"
          to nie dziwię się,że cierpliwość im się skończyła..
    • kropkacom Re: Roszczeniowość młodych mam sięga zenitu... 08.07.10, 18:51
      Mam pomysł. Ogrodźmy się wszyscy. big_grin

      A tak już bardziej poważnie, abstrahując już od tego konkretnego problemu ludzie
      grodzą się bo lubią tworzyć konflikty. Nie ma wroga? Trzeba sobie go stworzyć.
      • gazeta_mi_placi Re: Roszczeniowość młodych mam sięga zenitu... 08.07.10, 18:56
        Bez przesady.
        Gdybyś miała domek jednorodzinny także być go nie ogrodziła?
        • nangaparbat3 Re: Roszczeniowość młodych mam sięga zenitu... 08.07.10, 19:41
          Holendrzy nie grodzą i zyją, i to całkiem nieźle.
          • gazeta_mi_placi Re: Roszczeniowość młodych mam sięga zenitu... 08.07.10, 19:46
            W Polsce nie możesz na 5 minut zostawić pod sklepem nie przypiętego roweru,więc
            o czym Ty mówisz...
            • aniorek Re: Roszczeniowość młodych mam sięga zenitu... 09.07.10, 00:19
              W Finlandii kradzieze rowerow to niemal plaga. A ludzie i tak sie nie grodza,
              ploty wokol domow to rzadkosc. Kwestia zmiany mentalnosci, tylko w Polsce nikt
              nie chce byc tym pierwszym, ktory rozpocznie te walke o szacunek do wlasnosci
              cudzej i publicznej.
              • vuvuzeliusz Re: Roszczeniowość młodych mam sięga zenitu... 09.07.10, 00:27
                aniorek napisała:

                > W Finlandii kradzieze rowerow to niemal plaga. A ludzie i tak sie nie
                grodza,

                W Holandii, z tego co mi wiadomo, to również kradzieże rowerów osiągają
                jakiś monstrualny poziom. I też nie grodzą. Jacyś dziwni są, pewnie nie
                rozumieją pojęcia "własność prywatna"...
                • bri Re: Roszczeniowość młodych mam sięga zenitu... 09.07.10, 03:53
                  Że się nie grodzą to jeszcze nie jest żaden argument. Spróbuj w
                  takiej Holandii wejść sobie na podwórko obcej osoby i sprawdź, co
                  się stanie. Przypuszczam, że właściciel byłby mocno zdziwiony Twoim
                  przekonaniem, że masz prawo włazić na jego podwórko i w razie odmowy
                  opuszczenia go nie wahałby się przed wezwaniem policji. U nas
                  niestety na policję w takich razach liczyć nie ma co, więc ludzie
                  stawiają sobie płotki i dozorcę do ich pilnowania.
    • d.o.s.i.a Re: Roszczeniowość młodych mam sięga zenitu... 08.07.10, 18:58
      Mam mieszane uczucia. Mysle, ze problem jest w tym, ze ten plac
      jest... zbyt fajny. Gdyby takie place zabaw byly w Polce norma,
      problem by nie istnial. Problem nie istnialby, gdyby wlasnosc
      publiczna byla szanowana, a nie dewastowana. A tak niestety mamy
      zagwozdke. Bo z jednej strony nie dziwie sie ludziom, ktorzy nie
      chca godzic sie na dewastacje czegos co jest ich prywatna
      wlasnoscia, z drugiej strony razi mnie to ciagle odgradzanie sie
      od "plebsu". Jak bylam dzieckiem place zabaw byly dostepne dla
      wszystkich i nie wyobrazam sobie co musi czuc dziecko widzac klodke
      zamknieta na trzy spusty.

      Rozwiazanie? Niechze gmina kurde wybuduje fajne place zabaw, to
      dzieci beda sie mialy gdzie bawic. Dopoki bedzie tylko jeden
      prywatny plac, to niestety bedziemy miec takie sytuacje.
      • gazeta_mi_placi Re: Roszczeniowość młodych mam sięga zenitu... 08.07.10, 19:04
        >Mam mieszane uczucia. Mysle, ze problem jest w tym, ze ten plac
        jest... zbyt fajny.

        Masz rację.
        Znam tę okolicę i wiem,że w bezpośrednim sąsiedztwie są co najmniej trzy place
        zabaw (możliwe,że więcej),ale żaden nie jest aż taki rozbudowany i...fajny jak
        to określiłaś.
        Inne wspólnoty widać oszczędzają na własnych placach zabaw i wolą chodzić na
        cudze,a jak obca wspólnota w końcu zamknęła to rejwach na całego,łącznie z
        pójściem do lokalnej gazety...
        A nie lepiej poprosić zarządcę SWOJEJ wspólnoty o dołożenie kilku innych
        huśtawek czy drabinek na swoim placu zabaw?

        >z drugiej strony razi mnie to ciagle odgradzanie sie
        > od "plebsu".

        Nie nazwałabym tego tak.
        W tej okolicy są praktycznie same nowe bloki,mniej więcej o tym samym
        standardzie,więc nie ma bogatszych i plebsu.
        Po prostu ta konkretna wspólnota bardziej zadbała (pomyślała) o plac zabaw dla
        dzieci.

        >Dopoki bedzie tylko jeden
        > prywatny plac, to niestety bedziemy miec takie sytuacje.

        W bezpośredniej okolicy kojarzę co najmniej trzy inne.
      • kontopremiumizelkazaglowe Re: Roszczeniowość młodych mam sięga zenitu... 08.07.10, 19:07
        Ale tylko niektórzy zamykaja sie przed innymi. Pytanie: dlaczego?"

        hmm bo jest lepszy i kosztuje mieszkancow wiecej niz tych mieszkancow, ktorzy maja nieogrodzone?
      • bri Re: Roszczeniowość młodych mam sięga zenitu... 08.07.10, 19:50
        z drugiej strony razi mnie to ciagle odgradzanie sie
        > od "plebsu".

        Nowe osiedla nie grodzą się od "plebsu", grodzą się od złodziei i
        żulerii. Nigdy takiego określenia osób mieszkających poza
        ogrodzonymi osiedlami nie usłyszałam od ich mieszkańców, w końcu w
        przeważającej większości mają w wielkiej płycie rodziny, i sami tam
        mieszkali.

        Można sobie dywagować na temat słuszności lub nie grodzenia
        prywatnej własności mieszkańców strzeżonych osiedli, ale wystarczy
        odwiedzić dowolny blok z wielkiej płyty w okolicy lub nie strzeżony
        plac zabaw i porównać stan klatki schodowej i urządzeń na tymże
        placu zabaw, żeby zrozumieć dlaczego niektórzy wolą się ogrodzić.

        Czy byłabyś równie zbulwersowana gdybym w ogrodzonym ogródku swojego
        domu urządziła wypasiony plac zabaw i może jeszcze basen? Też byś
        żałowała wszystkich dzieci, które nie mogą z mojej prywatnej
        własności korzystać?

      • ahhna Re: Roszczeniowość młodych mam sięga zenitu... 09.07.10, 00:33
        i nie wyobrazam sobie co musi czuc dziecko widzac klodke
        > zamknieta na trzy spusty.

        Zwłaszcza dziecko, które do tej pory swobodnie się na danym placu
        zabaw bawiło.

        Dla mnie - masakra. I ta konkretna historia, i w ogóle grodzenie się
        jak w Kabulu w Afganistanie.
      • mariolka55 Re: Roszczeniowość młodych mam sięga zenitu... 11.07.10, 07:45
        Jak bylam dzieckiem place zabaw byly dostepne dla
        > wszystkich i nie wyobrazam sobie co musi czuc dziecko widzac klodke
        > zamknieta na trzy spusty.


        no i o to właśnie chodzi droga "gazeto" ale ty tego nie zrozumiesz smile
        • gazeta_mi_placi Re: Roszczeniowość młodych mam sięga zenitu... 11.07.10, 12:49
          A co czuje dziecko które przechodzi z mamą koło wesołego miasteczka,mama nie ma
          pieniędzy i nie może ono sobie pojeździć na karuzeli lub diabelskim młynie?
          W dodatku widzi inne dzieci w swoim wieku które bawią się tam na całego,w
          dodatku dzieci u niego na osiedlu/przedszkolu chwalą się,że były i było tak fajnie?
          Przykre,prawda? Może właściciel wesołego miasteczka powinien udostępnić karuzele
          za darmo,czemu nie? Dlaczego ma dzielić dzieci na te których rodziców stać
          (bogatsze) i na tych co nie stać (biedniejsze)?
          Przecież jakiemuś dziecku może być przykro,że inni jeżdżą a ono nie?
          Poza tym takie wesołe miasteczka często lokują się w przestrzeni miejskiej o
          której tak często się tu wspomina...

          Poza tym jak byłam dzieckiem w moim mieście były dwa place zabaw "zamknięte na
          cztery spusty"-jeden należał do przedszkola,drugi do żłobka (łączonego z
          przedszkolem).Obydwa o wiele bardziej zadbane i z większą ilością urządzeń niż
          nasze przyblokowe.
          Jakoś mamy nie szły do miejscowej gazety żalić się jakie to niesprawiedliwe...
          Zwłaszcza,że przedszkola nie pracują w weekendy a w tygodniu tylko do pewnej
          godziny,więc nie powinno być problemu z użytkowaniem przez innych w te dni
          chociażby? Ale nie...
          Zamknięte na cztery spusty i tyle...
          Może tamtejsze matki były bardziej kumate i umiały wytłumaczyć własnemu dziecku
          czemu nie może skorzystać z placu zabaw należącego do przedszkola.
          Pewnie po prostu: "To nie nasze" i tyle.
          Bez dywagacji o segregacji i gettach i "lepszych"...
          Najciekawsze,że laska która wklejała na wszystkie możliwe okoliczne fora (Kraków
          i osiedlowe) swój post napiętnujący ową wspólnotę (niewykluczone,że ta sama co
          wysłała donos do gazety sądząc po zaangażowaniu) sama w swoim poście nazwała
          tamtych mieszkańców napływowym TAŁATAJSTWEM ,które nie umie się zachować w mieście.
          Miło prawda?
          Dziwię się czemu w ogóle obruszyła się o ten plac zabaw,przecież jej dziecko
          musiałoby się tam bawić z dziećmi tego TAŁATAJSTWA ze wspólnoty..
          Sorry,ale najwięcej chamstwa,roszczeniowości i wyzwisk widzę raczej nie po
          stronie tych co ogradzają swoją własność tylko...
          A jak jesteście takie społecznice nic nie stoi na przeszkodzie aby namówić
          swojego zarządcę do zrobienia wypasionego placu zabaw (nie typu dwie huśtawki na
          krzyż),jeżeli odmówi powołując się na kwestie finansowe zaproponujcie,że
          sfinansujecie ze swoich własnych prywatnych pieniędzy.
          Nikt Wam nie broni..
          Dajcie dobry przykład smile
          Jeżeli któraś z Was mieszka w domku jednorodzinnym sprawa jeszcze
          prostsza-demontaż ogrodzenia,parę huśtaweczek (pewnie przy małych dzieciach
          macie choćby piaskownicę w ogródku),niech inni też korzystają smile


          • mariolka99 Re: Roszczeniowość młodych mam sięga zenitu... 11.07.10, 13:02
            Daj spokój, to takie komunistyczne wychowanie, "wspólne czyli niczyje".
            I nie miesci im się w głowach, że może ktoś sobie zwyczajnie NIE ŻYCZY
            żeby ktoś użytkował coś, za co zapłacił. Więc wyciągaja swoje teoryjki
            o "przestrzeniach publicznych", czy jak im tak. A "publiczne" kończy
            się tam, gdzie zaczyna "prywatne". Tak to jest na całym świecie
            zorganizowane, no może oprócz Chin Ludowych i komunistycznej Korei.
    • vivibon Re: Roszczeniowość młodych mam sięga zenitu... 08.07.10, 19:10
      z niektórych po prostu nie da się wybić wsi i nie pojmą za cholerę co znaczy
      miejska przestrzeń publiczna. Ktoś na podsumowanie mojego wątku wkleił tę
      definicję, przeczytaj ją sobie powoli, może zrozumiesz choć to wysoce wątpliwe.
      • kontopremiumizelkazaglowe Re: Roszczeniowość młodych mam sięga zenitu... 08.07.10, 19:14
        ci ktorzy maja w miescie domy jednorodzinne ogorodzne tez nie wiedza czym jest przestrzen miejska ? czym to sie rozni od dewelopera, ktory kupil parcele i wybudowal dom dla 200 ludzi i urzadzil ogrod
        • vivibon Re: Roszczeniowość młodych mam sięga zenitu... 08.07.10, 19:27
          każda budowla mieszkalna ma swoją specyfikę. Wspónota bloków to nie dom
          prywatny. Dom jednorodzinny we wspłóczesnym kształcie w mieście to idiotyzm, nie
          znam zresztą na szczęście takich przypadków, żeby ktoś wykupił sobie w centrum
          miasta działkę i strzelił na niej domek. Znam natomiast miejsca, gdzie miasto
          niejako narosło na wcześniejszą zabudowę. Mogłabym poprosić spółdzielnię o
          wydzielenie mojej jednej srylionowej trawnika, żeby strzelić sobie tam basen,
          ale byłoby to żałosne. Życie w mieście to kompromisy niestety. Może tylko mnie
          śmieszą prowincjonalne zwyczaje jak grodzenie, dzielenie wg developerów się czy
          obnaszanie gołych klat, ale mam najwyraźniej dziwne poczucie humoru. Uważam, że
          prowadzi to do degradacji przestrzeni publicznej, nie tylko ze względu na
          estetykę, ale pokolenia wychowywane na zasadzie "mój jest ten kawałek płotka, a
          za nim niech się dzieje co chce".
          • bri Re: Roszczeniowość młodych mam sięga zenitu... 08.07.10, 20:00
            Tradycyjna miejska zabudowa to kwartały kamienic z jak najbardziej
            zamkniętymi podwórkami. Nie słyszałam, żeby ktoś się czepiał, że w
            Warszawie na Ochocie czy w Środmieściu nie ma dostęp do wewnętrznych
            podwórek kamienic. Może dlatego, że nie widać, co na nich jest. Otóż
            do Waszej wiadomości, na niektórych są place zabaw!
            • bez_seller Re: Roszczeniowość młodych mam sięga zenitu... 08.07.10, 20:03
              bri napisała:

              > Tradycyjna miejska zabudowa to kwartały kamienic z jak najbardziej
              > zamkniętymi podwórkami.

              Te podworka zamkniete sa nielegalnie.
              • bri Re: Roszczeniowość młodych mam sięga zenitu... 08.07.10, 20:06
                Na jakiej podstawie stwierdzasz, że to nielegalne?
              • crises Re: Roszczeniowość młodych mam sięga zenitu... 08.07.10, 21:47
                Podstawa prawna albo zwiń sobie takie uwagi w ciasny rulonik i rozważ znacznie
                słowa "czopek".
            • vivibon Re: Roszczeniowość młodych mam sięga zenitu... 08.07.10, 20:09
              tradycyjna miejska zabudowa ulega transformacji, jednak domek jednorodzinny z
              ogródkiem nigdy nie stanowił jej części. Tradycyjna zabudowa miejska ulega
              również transformacji, sęk z tym czy powinna wyglądać jak rzeczona Warszawa w '41.
            • gazeta_mi_placi Re: Roszczeniowość młodych mam sięga zenitu... 08.07.10, 20:29
              >Otóż
              do Waszej wiadomości, na niektórych są place zabaw!

              Zgroza!!
              Powinny być one dostępne dla ogółu!
              Przecież to wywyższanie się!
              • vivibon Re: Roszczeniowość młodych mam sięga zenitu... 08.07.10, 20:30
                nikt biedactwo nie pisze o wywyższaniu. Próbuj dalej.
                • gazeta_mi_placi Re: Roszczeniowość młodych mam sięga zenitu... 08.07.10, 21:04
                  Moim zdaniem powinnam donieść do lokalnej gazety,że niektórzy mieszkający w
                  kamienicach w przestrzeni miejskiej przecież mają czelność się grodzić i mieć
                  jeszcze (w dodatku sprytnie zakamuflowany) place zabaw!
            • ahhna Re: Roszczeniowość młodych mam sięga zenitu... 09.07.10, 01:11
              > Tradycyjna miejska zabudowa to kwartały kamienic z jak najbardziej
              > zamkniętymi podwórkami.

              Nie widzisz różnicy między zamnkniętym podwórkiem typu studnia a
              ogrodzonym kawałem terenu spółdzielni w centrum miasta? Nie
              rozumiesz, że takie ogrodzenie zagbiera ludziom np. przelotowy
              chodnik, swobodny dostęp do przystanku, przychodni, itd., itp? Nie
              rozumiesz idei miasta?
              Nie mówiąc już o tym, że podwórka kamienic to anachronizm, od
              którego dawno już się w miastach odeszło, bo nikt nie chce mieć
              okien, widoku i duchoty od oficyny, a każdy chce mieć jak najwięcej
              miejskiej przestrzeni.
              • bri Re: Roszczeniowość młodych mam sięga zenitu... 09.07.10, 04:13
                Napiszę jeszcze raz: uważam, że bez sensu jest grodzenie ogromnych
                powierzchni. Nie ma to sensu ze względu na bezpieczeństwo i jest
                upierdliwe dla samych mieszkańców. Natomiast ma sens i jest zgodne z
                ideą miasta tworzenie się niewielkich wspólnot, maks. na około 200
                mieszkań, w dwóch-trzech budynkach, które nie zajmują wielkiej
                powierzchni i nie wymagają wielu wyjść/wyjazdów

                > Nie mówiąc już o tym, że podwórka kamienic to anachronizm, od
                > którego dawno już się w miastach odeszło, bo nikt nie chce mieć
                > okien, widoku i duchoty od oficyny, a każdy chce mieć jak
                najwięcej
                > miejskiej przestrzeni.

                Gdyby było jak mówisz każdy chciałby mieszkanie w wielkiej płycie,
                gdzie nawet korytarz jest przestrzenią publiczną, na której
                spotkanko może sobie urzadzić grupka miłośników kleju itp. Jak
                widać, jednak nie każdy chce mieć jak najwięcej miejskiej
                przestrzeni. Niektóry potrzebują też przestrzeni półprywatnej.
                • ahhna Re: Roszczeniowość młodych mam sięga zenitu... 11.07.10, 00:52
                  > Napiszę jeszcze raz: uważam, że bez sensu jest grodzenie ogromnych
                  > powierzchni. Nie ma to sensu ze względu na bezpieczeństwo i jest
                  > upierdliwe dla samych mieszkańców.

                  Naprawdę? Tylko wytłumacz to ludziom, którym nie wolno wchodzić
                  na "prywatny" plac zabaw z dzieckiem, choć wcześniej wchodzili, za
                  to osoby spoza ich wspólnotowego terenu mogą z niego korzystać bez
                  ograniczeń, np. wyprowadzając swoje pieski, bo np. jest on położony
                  w centrum, ma przelotowy chodnik i fajne ogólnodostępne trawniki.
                  Nawet ogrodzenie dwóch- trzech bloków w centrum może byc upierdliwe
                  dla reszty, i jest zazwyczaj. Wyobraź sobie ponadto, że miasto
                  składa się z wielu takich niekoiecznie duzych wspólnot - niech każda
                  z nich się ogrodzi, a ideę miasta trafi szlag.

                  > Gdyby było jak mówisz każdy chciałby mieszkanie w wielkiej płycie,
                  > gdzie nawet korytarz jest przestrzenią publiczną, na której
                  > spotkanko może sobie urzadzić grupka miłośników kleju itp. Jak
                  > widać, jednak nie każdy chce mieć jak najwięcej miejskiej
                  > przestrzeni. Niektóry potrzebują też przestrzeni półprywatnej.

                  Ja taką decyzję, wyobraź sobie, właśnie podjęłam. I kilkoro innych
                  ludzi z wyobraźnią. Może nie jest to wielka płyta, tylko rama H, ale
                  osiedle ma wygląd jak z lat 80, jeżeli chodzi o architekturę.
                  Decyzję podjęłam bardzo świadomie - kiedy kupowaliśmy mieszkanie,
                  spokojnie mogliśmy wybrać nowe gdzieś dalej od centrum za te same
                  pieniądze. Byliśmy, oglądaliśmy, przeraziliśmy się: grodzenia,
                  odległości bloków od siebie, akustyki i koszmarnego dojazdu do
                  centrum, do tego braku jakiejkolweik infrastruktury dokoła. Każdego
                  dnia gratuluję sobie tamtej decyzji. Korytarz mam na osobny domofon,
                  prócz tego domofon i kamery na dole. Załatwia to kwestię miłośników
                  kleju i podobnie może załatwić ją gdzie indziej, jestem o tym
                  głęboko przekonana.
                  • gazeta_mi_placi Re: Roszczeniowość młodych mam sięga zenitu... 11.07.10, 13:05
                    >Naprawdę? Tylko wytłumacz to ludziom, którym nie wolno wchodzić
                    na "prywatny" plac zabaw z dzieckiem, choć wcześniej wchodzili, za
                    to osoby spoza ich wspólnotowego terenu..

                    Nie "prywatny" tylko prywatny.
                    Nie Ty zapłaciłaś za niego ani miasto ani ja.
                    Musisz więc liczyć się z wolą właścicieli.
                    Na początku każdy mógł korzystać (taka była wola właścicieli),ale po kilku latach (nie znasz może tej konkretnej dzielnicy) pobudowana dużą ilość bloków dookoła (sama byłam w szoku jak wszędzie dosłownie stawiają tam blok na bloku jak miesiąc temu przejeżdżałam),że niewykluczone,że liczba dzieci znacząco wzrosła i mogło dochodzić do sytuacji,że matka (która płaci za ten plac) ze wspólnoty nie miała gdzie usiąść z dzieckiem bo ławki zajęte przez osoby spoza wspólnoty a jej dziecko nie może doczekać się na zwolnienie jakiejkolwiek huśtawki.
                    Dopóki bloków było mało to właściciele pewnie nie mieli nic przeciwko (inaczej przecież od razu by ogrodzili,prawda?),ale jak ilość mieszkań w okolicy znacząco wzrosła to już cierpliwość korzystania wielu ludzi z ich terenu mogła się wyczerpać..
          • anorektycznazdzira Re: Roszczeniowość młodych mam sięga zenitu... 08.07.10, 22:21
            vivibon napisała:

            > każda budowla mieszkalna ma swoją specyfikę. Wspónota bloków to nie
            dom
            > prywatny. Dom jednorodzinny we wspłóczesnym kształcie w mieście to
            idiotyzm, ni
            > e
            > znam zresztą na szczęście takich przypadków, żeby ktoś wykupił
            sobie w centrum
            > miasta działkę i strzelił na niej domek. Znam natomiast miejsca,
            gdzie miasto
            > niejako narosło na wcześniejszą zabudowę. Mogłabym poprosić
            spółdzielnię o
            > wydzielenie mojej jednej srylionowej trawnika, żeby strzelić sobie
            tam basen,
            > ale byłoby to żałosne. Życie w mieście to kompromisy niestety. Może
            tylko mnie
            > śmieszą prowincjonalne zwyczaje jak grodzenie, dzielenie wg
            developerów się czy
            > obnaszanie gołych klat, ale mam najwyraźniej dziwne poczucie
            humoru. Uważam, że
            > prowadzi to do degradacji przestrzeni publicznej, nie tylko ze
            względu na
            > estetykę, ale pokolenia wychowywane na zasadzie "mój jest ten
            kawałek płotka, a
            > za nim niech się dzieje co chce".

            Otóż nie za bardzo. Wydzielenie trawnika nie jest realne, bo akty
            notarialne mówią o wspólnej własności, czyli o "niezlokalizowanym"
            fragmencie działki. Ponosi się proporcjonalne do udziału koszty i
            zyski, ale się go nie odgrodzi. Za to całość, na wniosek wspólnoty,
            jak najbardziej.
            Co do domów jednorodzinnych, to nie mam pojęcia o jakim mieście
            piszesz i w jakiej dzielnicy mieszkasz, ale w moim (duuuże miasto) są
            ich HEKTARY. Naród kupuje działki, stawia se płoty i ma gdzieś, że to
            może kiedyś przestrzeń miejska była, a obecnie trzeba zapindalać do
            końca ulicy, żeby ich ominąć. Tak więc dlaczego, poza, oczywiście
            ideą, 100 czy 200 mieszkańców jakiegoś budynku, będąc właścicielami
            danego terenu, nie może go ogrodzić? No dlaczego?
            Tu jest piłeczka po stronie miasta, bo trzeba te radośnie
            wyprzedawane działki tak planować, żeby były pomiędzy nimi przejścia,
            ulice i żeby zostało coś niecoś miejskiej przestrzeni publicznej, z
            zielenią i placami zabaw.
            No, czasy się zmieniły, kiedyś tylko budynek partii był ogrodzonytongue_out.
            • gazeta_mi_placi Re: Roszczeniowość młodych mam sięga zenitu... 08.07.10, 22:38
              >Co do domów jednorodzinnych, to nie mam pojęcia o jakim mieście
              piszesz i w jakiej dzielnicy mieszkasz, ale w moim (duuuże miasto) są
              ich HEKTARY. Naród kupuje działki, stawia se płoty i ma gdzieś, że to
              może kiedyś przestrzeń miejska była, a obecnie trzeba zapindalać do
              końca ulicy, żeby ich ominąć.

              W Krakowie też dużo domków jednorodzinnych i to nie tylko w typowo willowych
              dzielnicach.
              Zdarza mi się widzieć jednorodzinny budynek z ogródkiem (przeważnie
              ogrodzonym,chyba trzeba gdzieś napisać donos,bo to wszak niedopuszczalne w
              przestrzeni miejskiej,prawda? Napiszcie tylko gdzie taki donos wysłać) przy
              blokach lub tu kilka domków jednorodzinnych a tam za chwilę osiedle bloków
              (czasem przy jednej ulicy są zarówno bloki jak i domki jednorodzinne).
              Czemu właściciele tych domków mogą się grodzić (często są na tej samej ulicy co
              bloki) a bloki już nie?
            • vivibon Re: Roszczeniowość młodych mam sięga zenitu... 08.07.10, 22:40
              w centrum Ci budują te domy jednorodzinne? Nie przypominam sobie żebym znała
              chociaż jedno miasto gdzie centrum składa się z domów jednorodzinnych.
              Współcześnie czy historycznie.
              W promieniu kilometra mam budynki przynajmniej 5 czy 6 spółdzielni, wspólnot czy
              jak je zwał. Każdy sobie ma strzelić płot? W przypadku niektórych oznacza to
              ewakuację helikopterem chyba, bo drogi do ich budynków wiodą przez własność
              innych. Masz rację, to broszka władz miasta, tyle, że zanim się miasto obudzi
              każdy mrówkowiec z wielkiej płyty postawi sobie mur, bo ma prawo. Tylko po co.
              Bo zagrożenie przychodzi z zewnątrz? Śmiechu warte. A jak zacznie mazać ściany
              ktoś z insajderów to co mu zrobią? Wystawią za karę za płotek? big_grin
              Mieszkam w nieogrodzonym budynku, niedaleko są 2 czy 3 mrówkowce, niektóre z
              mieszkaniami komunalnymi. I co? Czysto, bez wrzasków i awantur, potłuczonego
              szkła nie uświadczysz. Ale to dzięki wychowaniu mieszkańców.
              • gazeta_mi_placi Re: Roszczeniowość młodych mam sięga zenitu... 08.07.10, 22:52
                Samo centrum nie,ale bliskie okolice już tak (w odległości 3 km od ścisłego
                centrum na przykład).
                Takie zaskoczenie,że domki jednorodzinne też bywają w miastach i nie tylko w
                tzw.dzielnicach willowych i nie tylko na przedmieściach?

                • ahhna Re: Roszczeniowość młodych mam sięga zenitu... 09.07.10, 01:17
                  Jeśli nawet, to dlatego, że miasto "narosło" na te domki. Spróbuj
                  dziś kupić se działkę i postawić na niej domek w centrum Warszawy.
                  Jakiś facet odzyskał prawo własności do kawałka terenu w parku przy
                  Pałacu Kultury. I co on tam może zgodnie z prawem zrobić, twoim
                  zdaniem? NIC. Nawet kebab postawić - nie bardzo. A już zagrodzić -
                  na 1000% nie. I co z twoim świętym prawem własności?
                  • gazeta_mi_placi Re: Roszczeniowość młodych mam sięga zenitu... 09.07.10, 10:09
                    Mówię o swoim mieście (Krakowie) i o fakcie,że tam domy jednorodzinne
                    (niekoniecznie stare) są w okolicy np. 3 km od centrum,czasem w otoczeniu
                    miejskiej zabudowy (opisała to niżej Crises).
                    • falka32 Re: Roszczeniowość młodych mam sięga zenitu... 13.07.10, 00:01
                      W Warszawie na ten przykład Saska Kępa - całe ulice domków jednorodzinnych,
                      nieliczne kamienice, parę nowych bloków. Od ścisłego centrum dzieli je tylko
                      Most Poniatowskiego. Podobnie na Filtrach, które są w zasadzie ścisłym centrum.
              • anorektycznazdzira Re: Roszczeniowość młodych mam sięga zenitu... 09.07.10, 14:21
                Opisane w artykule blokowisko znajduje się w centrum???
                U nas w centrum są kamienice, które mają tyle gruntu, na ile stoją,
                ewentualnie podwóreczko, a w ogóle to są to przeważnie miejskie
                "komunałki".
                Wspólnoty z płotami pojawiają się w dużych dzielnicach
                mieszkaniowych. Pomiędzy/obok blokowisk starych spółdzielni, ktoś
                kupuje działkę, którą jeszcze da się kupić, buduje 2 bloczki albo 17
                domków 1r, no i grodzi płotem. Ludzi z sąsiedni bloków to denerwuje,
                bo nigdy tam płota nie było a teraz jest. Oni się nie ogrodzą nie
                tylko dlatego, że spółdzielnia powstała z Gierka a nigdy płota nie
                miała, ale przede wszystkim dlatego, że należy do niej np. 30 czy 50
                bloków z wielkiej płyty, zajmują pół dzielnicy, na swoim terenie mają
                dwie szkoły, przychodnię, dom kultury, kilkadziesiąt sklepów i
                drobnych zakładów usługowych i park-naprawdę-miejski. Ot życie. Kto
                inny ma jeden czy 3 budynki i montuje płot. To dobrze, że masz
                pozytywne doświadczenia z nieogrodzonym blokiem. Ja mieszkałam i tak
                i tak, w ogóle w kilku miejscach. Mogę wiec porównać, a porównanie
                wypada zdecydowanie na plus dla ogrodzonych. Tylko, że pierwszy raz
                słyszę o takim skutecznym ogrodzeniu, żeby się nie dało wejść na plac
                zabaw uncertain
          • daria_nowak Re: Roszczeniowość młodych mam sięga zenitu... 08.07.10, 23:37
            ni
            > e
            > znam zresztą na szczęście takich przypadków, żeby ktoś wykupił sobie w centrum
            > miasta działkę i strzelił na niej domek

            Zapraszam - Warszawa, Stary Mokotów: Dąbrowskiego na sporym odcinku, Różana,
            Odolańska.

            Przy mojej kamienicy też mamy kawał trawnika i okolicy. Wspólnota ogrodziła,
            dba, urządza, inwestuje. Póki nie było ogrodzenia był syf z malarią, a nasza
            praca szła w gwizdek, demolowana przez zachwyconych okolicznych mieszkańców,
            którym wprawdzie na własnym podwórku z łopatą szaleć się nie chciało, ale
            posiedzieć na zadbanym ogródku już tak.

            Sytuacja jest analogiczna.
            • ahhna Re: Roszczeniowość młodych mam sięga zenitu... 09.07.10, 01:22
              > Zapraszam - Warszawa, Stary Mokotów: Dąbrowskiego na sporym
              odcinku, Różana,
              > Odolańska.

              Przecież to są stare mokotowskie domy, w ogromnej części
              przedwojenne, sama piszesz: Stary Mokotów. Chodzi o możliwośc
              wykupienia sobie działki w centrum miasta TERAZ i o mozliwość
              postawienia tam domu TERAZ. Zapomnij.
              • daria_nowak Re: Roszczeniowość młodych mam sięga zenitu... 09.07.10, 08:59
                vivibon
                >>Dom jednorodzinny we wspłóczesnym kształcie w mieście to idiotyzm, nie
                >>znam zresztą na szczęście takich przypadków, żeby ktoś wykupił sobie w centrum
                >>miasta działkę i strzelił na niej domek.

                >>w centrum Ci budują te domy jednorodzinne? Nie przypominam sobie żebym znała
                >>chociaż jedno miasto gdzie centrum składa się z domów jednorodzinnych.
                >>Współcześnie czy historycznie.


                Chodzi o to, ze Vivibon udowadnia, że to idiotyzm i ze nie zna oraz nie ma.
                Zatem zapraszam do tego ślicznego i zadbanego idiotyzmu, który budzi dość
                powszechna zazdrość (choć niekoniecznie w pejoratywnym znaczeniu). Spokój,
                cisza, a przy tym – środek miasta.

                A co do teraz... Hm, serce mi podpowiada, ze to wszystko kwestia pieniędzy, ale
                mogę się mylićsmile.
              • crises Re: Roszczeniowość młodych mam sięga zenitu... 09.07.10, 09:37
                Przejdź się może po Krakowie w okolicach parku Młynówka Królewska.
                To samo centrum, na piechotę się do Rynku chodzi. I typowa miejska
                zabudowa, kamienice, plomby, apartamentowce. Stoi tam willa, która
                ma nie więcej jak 5 lat.
                • gazeta_mi_placi Re: Roszczeniowość młodych mam sięga zenitu... 09.07.10, 10:04
                  W tych okolicach ja widzę,że są co najmniej dwie wille (domki jednorodzinne) i obydwa co gorsza mimo,że przestrzeń miejska i blisko do centrum (o wiele bliżej niż z osiedla opisanego w artykule) właściciele mieli czelność je ogrodzić wraz ze swoimi ogródkami.
                  Myślę,że ktoś powinien się do nich przejść i wytłumaczyć im,co to przestrzeń miejska,a domek jak chcieli powinni wybudować albo na obrzeżach albo w typowej dzielnicy willowej (np.Wola Justowska).
                  I koniecznie rozebrać ogrodzenie..
                  Na pewno nie jedna starsza Pani albo matka z dzieckiem chciałaby spocząć na ławce w ogródku a tu ogrodzone sad
              • dynema Re: Roszczeniowość młodych mam sięga zenitu... 09.07.10, 14:46
                Bzdury piszesz. Jesli tam teraz kupisz dom, to nawet jesli go
                zburzysz to nie mozesz tam postawic bloku, bo na 99% w planie
                zagospodarowania przestrzennego jest ze na dzialce mozna postawic
                tylko dom.

                Wiekszosc stolic europejskich ma zabudowe jednorodzinna w okolicach
                centrum (Londyn - olbrzymie obszary centralnie sa szeregowkami,
                Rzym - szeregowki, wille itd...)
                • ahhna Re: Roszczeniowość młodych mam sięga zenitu... 11.07.10, 01:12
                  > Bzdury piszesz. Jesli tam teraz kupisz dom, to nawet jesli go
                  > zburzysz to nie mozesz tam postawic bloku, bo na 99% w planie
                  > zagospodarowania przestrzennego jest ze na dzialce mozna postawic
                  > tylko dom.
                  >
                  > Wiekszosc stolic europejskich ma zabudowe jednorodzinna w
                  okolicach
                  > centrum (Londyn - olbrzymie obszary centralnie sa szeregowkami,
                  > Rzym - szeregowki, wille itd...)

                  Jeśli tam stoi dom, zazwyczaj stary dom jednak (ile znacie domów
                  jednorodzinnych powstałych w ostatnich pięciu latach w ścisłym
                  centrum? Dwa? No, duŻo, naprawdę), to oczywiście, że nie postawisz w
                  jego miejsce bloku. Ale ty mnie chyba nie zrozumiałaś. Ja mówię o
                  sytuacji ODWROTNEJ, i w ogóle cała ta dyskusja dotyczy sytuacji
                  owdrotnej: jest sobie w centrum działka (do tej pory ogólnie
                  dostępna), na której nie ma ogrodzonego domu, są za to bloki i
                  między nimi kawał wspólnego chodnika, trawnik,jakieś budynki
                  użyteczności publicznej. Spróbuj tam kupić sobie kawał trawnika z
                  chodnikiem i postawić dom i go ogrodzić. więcej: odzyskaj ten teren
                  np. jako swoją powojenną własność i spróbuj tam coś wybudować.

                  Tak, większośc ma domy jednorodzinne w centrum - tak się
                  historycznie rozwijały. I co z tego?
                  BTW: widziałaś gdzieś grodzone osiedle w Londynie albo grodzone
                  bloki w centrum Wiednia? Może jak już dajesz przykład innych stolic,
                  to pełen?

                  Już sam fakt istnienia czegoś takiego jak plan zagospodarowania
                  przestrzennego zakłada, że jednak nie ma pełnej dowolności w
                  budowaniu i grodzeniu, czego się chce, nawet, jeśli to jest czyjaś
                  własność.
                  • gazeta_mi_placi Re: Roszczeniowość młodych mam sięga zenitu... 11.07.10, 12:56
                    A tak w ogóle plac zabaw z artykułu nie mieści się ani w centrum ani nawet w
                    okolicach centrum,więc po co te dywagacje o tym co jest w centrum i co tam można?
                    W tej okolicy (ogrodzonego placu zabaw) nawiasem mówiąc zaraz niemal przecznicę
                    dalej jest uliczka z domkami jednorodzinnymi -o zgrozo ogrodzonymi!!!
                    Jakoś nikt nie postuluje żeby się nie ogradzali bo przestrzeń miejska.
                    Czyli co? Jak wspólnota dwóch bloków ogrodzi własny plac zabaw (i to w ten
                    sposób położony że nie blokuje to dojścia do innych miejsc) to wrzawa i gadanie
                    o przestrzeni miejskiej,a ledwie 200 metrów dalej domki jednorodzinnej z
                    ogrodzonymi ogródkami i już naraz to nie przestrzeń miejska,niech w ogródkach
                    robią co chcą,bo wolnoć Tomku...
                  • dynema Re: Roszczeniowość młodych mam sięga zenitu... 12.07.10, 11:46
                    > Jeśli tam stoi dom, zazwyczaj stary dom jednak (ile znacie domów
                    > jednorodzinnych powstałych w ostatnich pięciu latach w ścisłym
                    > centrum? Dwa? No, duŻo, naprawdę),

                    W wiekszosci krajow Europy w centrum miasta naturalne sa stare
                    domy,max. kilkurodzinne, gdzyz nie bylo tam komuny, ktora by je
                    zrownala z ziemia i zrobila blokowiska dla celow ideologicznych. To
                    ze tych domow nikt nie burzy nie wynika z braku checi ich rozbudowy,
                    tylko z przepisow ograniczajacych niszczenie zabytkowych budynkow,
                    gdyz swiadomosc ich wartosci jest duzo wyzsza. Ale jesli
                    powstaje "dziura" w zabudowie to wieksze prawdopodobienstwo jest ze
                    powstanie tam budynek taki sam jak otaczajace go - czyli
                    jednorodzinny, max. kilkurodzinny. Ile znasz blokow powstałych w
                    ostatnich pięciu latach w ścisłym centrum takiego Paryza,Rzymu czy
                    Londynu?

                    > Tak, większośc ma domy jednorodzinne w centrum - tak się
                    > historycznie rozwijały. I co z tego?

                    To ze nalezy korzystac z najlepszych praktyk, a przyklad zniszczenia
                    po wojnie domow w centum Warszawy, niczym sie nie rozni od Talibow
                    wysadzajacych zabytki klasy zero, gdyz sa "grzeszne".

                    > BTW: widziałaś gdzieś grodzone osiedle w Londynie albo grodzone
                    > bloki w centrum Wiednia? Może jak już dajesz przykład innych
                    stolic,
                    > to pełen?

                    Mieszkam w domu w Londynie, i na tylach domow ja i kilku sasiadow
                    mamy park do ktorego tylko my mamy dostep poprzez nasze przydomowe
                    ogrodki. I w okolicy znam jeszcze kilka takich miejsc ktore widuje
                    przez bramke - najczesciej zamknieta.

                    Mieszkalam jakis czas w Wiedniu i w scislym centrum nie kojarze w
                    ogole zadnych blokow, grodzonych czy nie, dominuja kamienice.

                    Ale jak znajdziesz w scislym centrum jakis prywatny blok z ogolnie
                    dostepnym placem zabaw w ktoryms z tych miast, to podeslij link na
                    googlemaps.
        • bez_seller Re: Roszczeniowość młodych mam sięga zenitu... 08.07.10, 19:44
          kontopremiumizelkazaglowe napisała:

          > ci ktorzy maja w miescie domy jednorodzinne ogorodzne tez nie
          wiedza czym jest
          > przestrzen miejska ? czym to sie rozni od dewelopera, ktory kupil
          parcele i wyb
          > udowal dom dla 200 ludzi i urzadzil ogrod

          To nawet nie jest przestrzen miejska.

          ti.org/EuclidNbrhd4.jpg
          archives.buffalorising.com/upload/2007/08/64-Hodge---view-from-right.jpg


          argylevillagehoa.com/argylevillagehoa/upld_files/hoa0568/f0004_aerial_view_of_pond_and_pt_4.jpg

          Mozna zyc bez "plota"? Mozna.
          • gazeta_mi_placi Re: Roszczeniowość młodych mam sięga zenitu... 08.07.10, 19:51
            Można,ale czy obowiązkowo trzeba?
            Niech każdy ma prawo wyboru do decydowania o tym (oczywiście w świetle prawa).
            • vivibon Re: Roszczeniowość młodych mam sięga zenitu... 08.07.10, 19:56
              jak rozumiem, ty gazeto będziesz szczęśliwe kiedy będziesz spoglądać np. na
              Zakrzówek przez siatkę? Albo kiedy wszyscy mieszkańcy kamienic na Rynku
              postanowią wypieprzyć w kosmos ogródki i ogrodzić się płotkiem?
              No i zapewne poczujesz się swojsko kiedy Norbertanki postanowią wyegzekwować
              swoje prawo do wypasu bydła na Błoniach.
              • gazeta_mi_placi Re: Roszczeniowość młodych mam sięga zenitu... 08.07.10, 20:27
                Jest różnica między Twoimi przykładami a placem zabaw.
                Choćby taka że nic nie stoi na przeszkodzie aby "oburzeni" mieszkańcy innych wspólnot zgłosili się do swojego zarządcy z prośbą o rozbudowę (bo w większości jednak jakiś tam placyk zabaw jest) placu zabaw lub zorganizowanie jakiegokolwiek w przypadku gdy akurat nie ma żadnego.
                Ale rozumiem ich.
                Zawsze lepiej skorzystać z cudzego niż użerać się ze swoim zarządcą,jeszcze może zgodzi się rozbudować im plac zabaw,ale okaże się,że niekorzystnie odbije się to na czynszu lub funduszu remontowym big_grin
                Lepiej więc u kogoś big_grin
                • vivibon Re: Roszczeniowość młodych mam sięga zenitu... 08.07.10, 20:33
                  jaka to różnica, strasznie ciekawa jestem. Wiesz, na poziomie przestrzeni
                  miejskiej i prawa oczywiście. Myślisz, że ludzi, którzy wykupili sobie
                  mieszkania na osiedlu, które zamknie Zakrzówek wzruszy fakt, że Twój zarządca Ci
                  takiego nie postawi? big_grin
                  • gazeta_mi_placi Re: Roszczeniowość młodych mam sięga zenitu... 08.07.10, 21:03
                    Niech mieszkańcy otwarcia tamtego placu zabaw dla obcych też zrobią akcję "Nie
                    grodzeniu placu zabaw" i zbierą 12000 podpisów jak w przypadku Zakrzówka,a
                    co,skoro dla Ciebie większej różnicy nie ma między jednym a drugim big_grin.
                    • vivibon Re: Roszczeniowość młodych mam sięga zenitu... 08.07.10, 22:02
                      no popatrz popatrz - 12000? Strasznie dużo ludzi masz to uświadomienia, że
                      miasto to wieś.
                      Podaj mi proszę swoją definicję przestrzeni miejskiej, bo coś czuję, że to
                      będzie zakrawało na niezłą komedię big_grin
                      O ile oczywiście jesteś zdolne do takiego wysiłku umysłowego.
                      • gazeta_mi_placi Re: Roszczeniowość młodych mam sięga zenitu... 08.07.10, 22:03
                        Mogę Ci podać definicję prywatnej własności.
                        • vivibon Re: Roszczeniowość młodych mam sięga zenitu... 08.07.10, 22:21
                          to już znam. Chciałabym Twoją definicję przestrzeni miejskiej. To znaczy ciekawa
                          jestem jak myślą ludziki Twojego pokroju.
                          • gazeta_mi_placi Re: Roszczeniowość młodych mam sięga zenitu... 08.07.10, 22:33
                            Nie ma jednolitej definicji przestrzeni miejskiej,składa się ona z wielu różnych
                            aspektów,
                            W jej skład może zarówno wchodzić tzw.przestrzeń publiczna jak i prywatna.
                            To nie jest tak,że tylko na wsiach ludzie mają prawo do prywatnej własności
                            ogródka,podwórka i to co na nim się znajduję.
                            W mieście również jest coś takiego jak własność prywatna (na przykładzie choćby
                            tego placu zabaw).
                            Myślisz,że to co w przestrzeni miejskiej to publiczne,owszem ale nie wszędzie.
                            W mieście także mogą być prywatne działki i właściciele mają do nich takie samo
                            prawo jak właściciel domku rodzinnego z rzeczonym ogródkiem.

                            • vivibon Re: Roszczeniowość młodych mam sięga zenitu... 08.07.10, 22:47
                              no więc pytam czy fajnie Ci z tym, że sobie na Zakrzówek nie wejdziesz?
                              Ciekawe czy jesteś świadome ile z krakowskiej przestrzeni jest w rękach
                              prywatnych/kościelnych a to, że są udostępnione dla ogółu jest dobrą wolą
                              właścicieli. Gdyby owi właściciele myśleli podobnie do Ciebie gwarantuje Ci, że
                              poruszanie się po mieście stałoby się wielce upierdliwe, jeżeli nie niemożliwe.
                              • gazeta_mi_placi Re: Roszczeniowość młodych mam sięga zenitu... 08.07.10, 22:54
                                Ok,pójdźmy dalej,niech mieszkańcy domków jednorodzinnych też się nie grodzą i
                                udostępniają ogrody innym.Czemu nie?
                                Skoro tyle przestrzeni jest udostępnianych przez kościół i innych prywatnych
                                właścicieli niech oni też się dołączą,a co..
                                Niejeden ma pewnie tam i huśtawki i czasem nawet basen,niech się podzieli swoją
                                przestrzenią prywatną z innymi..
                                • ahhna Re: Roszczeniowość młodych mam sięga zenitu... 09.07.10, 00:45
                                  Mieszkańcy domków jednorodzinnych nie mieszkają w centrum miasta.
                                  Ich ogródki nie obejmują np. przelotowego dzielnicowego chodnika,
                                  dostępu do przystanku autobusowego czy innych rzeczy, które
                                  występują w przestrzeni miejskiej i do których dostęp MUSI być, żeby
                                  życie w mieście nie zamieniło się w koszmar w gęsto zaludnionym
                                  terenie. MUSI być, powiedziałam, niezależnie od tego, czy teren jest
                                  spółdzielniany, wspólnotowy czy miejski. Bo jak nie to miasto traci
                                  sens, zamienia się w zbiór ogrodzonych kawałów ziemi. Czy ty
                                  zaczniesz w końcu kumać różnicę między wsią i miastem, ogródkiem i
                                  terenem miejskim?
                                  Jesli ktos chce mieć prywatny ogródek, a na
                                  nim prywatny plac zabaw, to może sobie wybudować domek za miastem
                                  albo kupić bajecznie drogą willę w willowej dzielnicy miasta.

                                  Już nie wspominając, że prywatne przydomowe ogródki NIGDY nie były
                                  udostępniane nikomu innemu, a tutaj dzieci kiedyś KORZYSTAŁY z tego
                                  placu zabaw, po czym z dnia na dzien zabrano im tę możliwość.
                                  • bri Re: Roszczeniowość młodych mam sięga zenitu... 09.07.10, 04:21
                                    Jest coś takiego jak służebność drogi związana z własnością, która
                                    nie pozwala przejazdu drogą zabronić. Dotyczy to tak samo
                                    spółdzielni jak i właścicieli prywatnych działek. Nie ma nastomiast
                                    żadnych przeszkód, żeby spółdzielnia czy inny właściciel postawił
                                    płot z obu stron drogi, zostawiając wolny przejazd drogą. O ile
                                    takie jest życzenie właściciela czy członków spółdzielni.
                                    • ahhna Re: Roszczeniowość młodych mam sięga zenitu... 11.07.10, 01:14
                                      > Jest coś takiego jak służebność drogi związana z własnością, która
                                      > nie pozwala przejazdu drogą zabronić.

                                      Tyle że ja nie mówię o drodze, tylko o np. chodniku idącym w poprzek
                                      osiedla, z którego do tej pory korzystali wszyscy.
                                      • ahhna Re: Roszczeniowość młodych mam sięga zenitu... 11.07.10, 01:52
                                        I wyżej ci już to napisałam, a tu powtórzę: wbrew temu, co mówisz,
                                        kawały przelotowych chodników też są grodzone. Mam taki przykład
                                        niedaleko siebie. Wiele artykułów i skarg np. ludzi pracujących w
                                        centrum było.
                                        • gazeta_mi_placi Re: Roszczeniowość młodych mam sięga zenitu... 11.07.10, 14:11
                                          To co piszesz jest niezgodne z prawem.
                                          Sytuacja z placem zabaw jest jak najbardziej zgodna z prawem.
                                          Nawet w tym stronniczym artykuliku nie ma ani słowa o tym,że jest to bezprawne..
                                        • bri Re: Roszczeniowość młodych mam sięga zenitu... 11.07.10, 16:52
                                          Ale możesz jedynie mieć pretensje do urbanistów, którzy nie
                                          przewidzieli w tym miejscu drogi publicznej. Jeśli drogi o których
                                          mówisz należały do spółdzielni to miasto nie dokładało się ani
                                          grosza do wybudowania tychże, utrzymania w dobrym stanie i
                                          czystości, a jeszcze spółdzielnia musiała miastu płacić podatek od
                                          nieruchomości od gruntu, po którym szła droga.

                                          Zorganizuj akcję protestatycjną, zbieraj podpisy, ale nie przeciwko
                                          spółdzielni, a ratuszowi, który zaniedbuje takie rzeczy.
                                  • gazeta_mi_placi Re: Roszczeniowość młodych mam sięga zenitu... 09.07.10, 09:55
                                    >Mieszkańcy domków jednorodzinnych nie mieszkają w centrum miasta.

                                    Znam okolicę opisaną w artykule i nie jest bynajmniej centrum miasta,bardziej już obrzeża.
                                    Znam też w moim mieście niejeden domek jednorodzinny mieszczący się bliżej centrum niż to osiedle,więc argument że "centrum miasta" akurat jest chybiony..

                                    >np. przelotowego dzielnicowego chodnika,
                                    > dostępu do przystanku autobusowego czy innych rzeczy, które
                                    > występują w przestrzeni miejskiej i do których dostęp MUSI być, żeby
                                    > życie w mieście nie zamieniło się w koszmar w gęsto zaludnionym
                                    > terenie.

                                    Akurat ten konkretny plac zabaw jest tak usytuowany,że jego ogrodzenie nie wpływa w żaden sposób na dojście na przystanek,pocztę czy inne miejsce użyteczności publicznej.

                                    >Jesli ktos chce mieć prywatny ogródek, a na
                                    > nim prywatny plac zabaw, to może sobie wybudować domek za miastem
                                    > albo kupić bajecznie drogą willę w willowej dzielnicy miasta.

                                    Jeszcze raz : znam mnóstwo domów u mnie w mieście nie znajdujących się ani na obrzeżach ani w typowej willowej dzielnicy,zdarza się że na jednej ulicy są zarówno bloki i osiedla bloków jak i domki.
                                    I jest to bardziej "blokowa" niż "willowa" dzielnica...
                                    Tak,że w mieście jak widzisz bywa różnie..

                                    >a tutaj dzieci kiedyś KORZYSTAŁY z tego
                                    > placu zabaw, po czym z dnia na dzien zabrano im tę możliwość.

                                    Korzystały,ale dobra wola ich mieszkańców się skończyła (myślę,że nie bez przyczyny) i mieli prawo zarówno ten plac ogrodzić od razu jak i po dwóch latach użytkowania przez ogół-ich prawo.




                                    • ahhna Re: Roszczeniowość młodych mam sięga zenitu... 11.07.10, 01:21
                                      > Akurat ten konkretny plac zabaw jest tak usytuowany,że jego
                                      ogrodzenie nie wpły
                                      > wa w żaden sposób na dojście na przystanek,pocztę czy inne miejsce
                                      użyteczności
                                      > publicznej.

                                      Ale ty nie rozumiesz, że akurat nie o to chodzi? Chodzi o to, że
                                      akurat ta pani, która przychodziła tam z dzieckiem, a teraz nie ma
                                      dostępu, może akurat należeć do wspólnoty, która akurat jest w
                                      centrum z przelotowym akurat chodnikiem, z którego akurat korzysta
                                      pani należąca do wspólnoty zagradzającej placyk zabaw? I że akurat
                                      to trochę niesprawiedliwe jest? Jeśli się grodzimy, to pozwólmy
                                      innym na to samo. Ale jeśli inni zaczną robić to samo, to miasto
                                      przestanie być miastem, a zacznie być zbiorem zagród.
                                      • gazeta_mi_placi Re: Roszczeniowość młodych mam sięga zenitu... 11.07.10, 13:12
                                        Osoby kupujące mieszkanie czy dom mają wgląd do tego czy w obrębie ich działki
                                        jest przelotowa droga czy chodnik i wtedy (wszystko jedno czy osiedle czy
                                        jednorodzinny dom) ma obowiązek udostępnienia tej części działki innym.
                                        Kupując więc daną działkę wiedzą na co się decydują.
          • crises Re: Roszczeniowość młodych mam sięga zenitu... 08.07.10, 21:39
            W Usiech można.

            W Bolandzie nie można, bo jak nie zagrodzisz, będziesz mieć zaraz nasyfione,
            ograficone, zaśmiecone i zdewastowane. Jeden sąsiad będzie Ci s..al psem na
            Twoim trawniku, dziecko drugiego ogołoci Ci klomb przez Bożym Ciałem, a
            przygodnie przechodzący pijaczek podp..doli kosiarkę z garażu, który zostawisz
            otwarty na 10 minut.
      • gazeta_mi_placi Re: Roszczeniowość młodych mam sięga zenitu... 08.07.10, 19:50
        W miejskiej przestrzeni też mogą istnieć (i istnieją jak widać) prywatne place
        zabaw dla dzieci.
        Nie jest to niezgodne z prawem.
        Podobnie jak istnieją prywatne miejsce postojowe tylko dla mieszkańców i nikt
        się o to nie oburza.
        • vivibon Re: Roszczeniowość młodych mam sięga zenitu... 08.07.10, 19:53
          heloooł? Jednak ciężko dociera.
          Nikt nie pisze, że to niezgodne z prawem, czyż nie?
          Dyskutujemy o zasadności ogradzania się siatkami i potencjalnym wpływie na
          kształt miasta, zarówno w sferze estetycznej jak i społecznej. Potrafisz się
          włączyć czy umiesz tylko wystękać, że się należy się?
          • gazeta_mi_placi Re: Roszczeniowość młodych mam sięga zenitu... 08.07.10, 20:23
            Akurat w tej okolicy ten plac zabaw (mimo że ogrodzony) jest o wiele bardziej
            estetyczny i ładniejszy (pewnie dlatego taka afera big_grin) niż trzy inne pozostałe
            nieogrodzone...
            • vivibon Re: Roszczeniowość młodych mam sięga zenitu... 08.07.10, 20:28
              ależ Ty jesteś głupie. Nie chodzi o estetykę terenu ZA płotem, ale o estetykę
              terenu z płotem per se. Jak już kiedyś wspomniałam - nie rozumiesz podstawowych
              pojęć. Ale stękaj dalej, może kiedyś Ci się uda wstrzelić. Zgodnie z prawem
              prawdopodobieństwa chociażby big_grin
              • gazeta_mi_placi Re: Roszczeniowość młodych mam sięga zenitu... 08.07.10, 20:59
                >Nie chodzi o estetykę terenu ZA płotem, ale o estetykę
                terenu z płotem...

                Napisałam już,że tamten plac zabaw z płotem i tak najładniejszy w okolicy skoro
                ci z nieogrodzonych placów zabaw ciągną tam całymi zastępami i jeszcze do gazety
                idą na skargę big_grin
          • crises Re: Roszczeniowość młodych mam sięga zenitu... 08.07.10, 21:42
            Co do sfery estetycznej - wybierz losowo klatkę schodową zwykłego osiedla (nawet
            zamykaną i z domofonem) i klatkę schodową z zamkniętego osiedla z ochroną, a
            potem porównaj ich walory estetyczne. I jak?
            • nangaparbat3 Re: Roszczeniowość młodych mam sięga zenitu... 08.07.10, 22:12
              Wiesz co? Mój pedantyczny stryjek Warszawiak zawsze się zachwyca, w jakim to ja
              czystym - w porównaniu z jego - mieście mieszkam. Idąc Twoim tokiem rozumowania
              powinniśmy to nasze miasto otoczyć murem i zamknąć, będzie jeszcze czyściej.
              • gazeta_mi_placi Re: Roszczeniowość młodych mam sięga zenitu... 08.07.10, 22:29
                Miasto nie jest własnością prywatną,plac zabaw na terenie prywatnej wspólnoty tak.
                Łapiesz różnicę czy nie bardzo?
              • vuvuzeliusz Re: Roszczeniowość młodych mam sięga zenitu... 08.07.10, 22:47
                nangaparbat3 napisała:

                > powinniśmy to nasze miasto otoczyć murem i zamknąć, będzie jeszcze
                czyściej.

                Bywało już tak, bywało. ...set lat temu. Tyle, że jakoś wtedy pomyje i
                fekalia na ulicę wywalano i waliło jak z murzyńskiej chaty tongue_out
              • crises Re: Roszczeniowość młodych mam sięga zenitu... 09.07.10, 09:44
                Nie mam nic przeciwko dzieleniu miasta na małe kawałki, które będą
                CZYJEŚ. W spadku po komunie została nam mentalność typu "wspólne =
                nie moje = można zdewastować = naśmiecić = na.rać". Im więcej
                przestrzeni należy do kogoś, ktoś się poczuwa do dbania, tym lepiej.
            • ahhna Re: Roszczeniowość młodych mam sięga zenitu... 09.07.10, 01:25
              > Co do sfery estetycznej - wybierz losowo klatkę schodową zwykłego
              osiedla (nawe
              > t
              > zamykaną i z domofonem) i klatkę schodową z zamkniętego osiedla z
              ochroną, a
              > potem porównaj ich walory estetyczne. I jak?

              Czystość jest ta sama. Przestrzeń - różnie. Chodzi ci o różnicę
              estetyczną między "urokliwym" gresem polerowanym i betonową
              szlichtą? Ja wolę szlichtę, ale co kto lubi.
              • gazeta_mi_placi Re: Roszczeniowość młodych mam sięga zenitu... 09.07.10, 10:49
                Pomalowaną sprayem z rodzaju Wisła Cracov to k....rwa?
                Albo jak u mojej znajomej "J... żydów"??
                Ale masz rację,co kto lubi...
                • ahhna Re: Roszczeniowość młodych mam sięga zenitu... 11.07.10, 01:54
                  O! Stary Kraków i takie słowa? Cos podobnego... Nie, u mnie tak nie
                  jest. Problemu nie rozwiązał płot, tylko kamera i domofon. Mieli
                  pomysły z płotem, a jakże. Na szczęśie również dzięki mnie to upadło.
                  • dynema Re: Roszczeniowość młodych mam sięga zenitu... 12.07.10, 11:00
                    Rozumiem ze Twoja walka z domofonem trwa? Walczysz o to aby
                    staruszki mogly swobodnie w czasie deszczu przeczekac na klatce nie
                    proszac nikogo o nic. Walczysz o jego likwidacje myslac co czuja
                    dzieci z sasiednich blokow, ktore bawily sie na klatkach schodowych
                    w berka a teraz nie moga?
        • ahhna Re: Roszczeniowość młodych mam sięga zenitu... 09.07.10, 01:03
          > W miejskiej przestrzeni też mogą istnieć (i istnieją jak widać)
          prywatne place
          > zabaw dla dzieci.
          > Nie jest to niezgodne z prawem.

          Nie mogą i nigdy nie będą istniały, bo miasto jako takie przestanie
          mieć sens. Zamieni się w zbiór zagród, a nie taka jest jego idea.
          Jest zbyt gęsto zaludnione, żeby ktoś mogł mieć zachciewajkę
          grodzenia sobie prywatnego placu zabaw. A że prawo za tym nie
          nadąża? Kwestia czasu. Prywatne działki, na których planuje się np.
          budowę drogi, są już - zgodnie z prawem - bezpardonowo odkupywane
          przez panstwo. Nareszcie. Może w końcu w tym kraju poprawi się
          infrastruktura. Jedna zabździana działka blokowała rozbudowę
          Powstańców Sląskich w Warszawie, stała na przewężeniu, którego od
          lat nie można było zlikwidować. Wyeksmitowali dziadów, którzy za nic
          mieli odszkodowania, wyroki sądów itd. I dobrze, o jeden korek mniej
          w tym kompletnie zatkanym mieście. Twoje święte prawo własności nie
          stoi na szczęście wyżej od społecznego, wspólnego prawa do
          normalnego, nieutrudnionego korzystania z infrastruktury miejskiej.
          • dynema Re: Roszczeniowość młodych mam sięga zenitu... 09.07.10, 15:00
            > Nie mogą i nigdy nie będą istniały,

            Dobre. Czyli to co do tej pory widywalam to fatamorgana byla? Od
            starego mini-parku przy domu do ktorego ja i sasiedzi z kilku innych
            domow mamy dostep tylko przez ogrodek do nowobudowanych osiedli?
            Historia przeczy twojej teorii.

            A wyobraz sobie, ze moi znajomi w Warszawie maja basen w budynku.
            Skandal nie? A tyle osob by chcialo pokorzystac.
            • ahhna Re: Roszczeniowość młodych mam sięga zenitu... 11.07.10, 01:30
              W budynku mogą sobie mieć, co chcą. Dyskusja dotyczy tego, co przed
              budynkiem, a zwłaszcza tego, co do tej pory było powszechnie
              dostępne przed tym budynkiem. Ja mam świetne dwa baseny w odlegości
              kilometra od bloku, nie mam potrzeby korzystania z małego nudnego
              basenu w czyimś budynku.

              Słuchaj, a tobie nie pomyliło się osiedle w mieście z osiedlem pod
              miastem? Coś ci powiem: grodzenie się niedługo się skończy,
              przynajmniej w mieście. Jeden z drugim zorientują się, jak daleko
              Warszawa odstaje od Berlina np. i finito.
              • d.o.s.i.a Re: Roszczeniowość młodych mam sięga zenitu... 11.07.10, 13:00
                Ahhna. Wiekszosc nowych osiedli buduje sie na terenach, gdzie albo byly
                chaszcze, albo szczere pole, albo jakies stare budynki gospodarcze, albo
                kawaleczek gruntu na granicy innych dzialek. Nowe osiedle buduje wlasne drogi
                przelotowe - nikt nie stawia nowych osiedli na juz istniejacych drogach i
                niczego nie odcina. Ba, czesto jest tak, ze dopiero po wybudowaniu nowego
                ogrodzonego osiedla dopiero powstaje droga dojazdowa, bo nikt z okolicznych
                mieszkancow domkow jednorodzinnych nie pomyslal, zeby ja zrobic.

                No i rzeczywiscie wielka trauma dla mieszkancow, ze przyszedl prywaciarz, kupil
                kawal gruntu i ogrodzil. No tragedia, bo chaszcze zniknely! A zamiast tego, ktos
                smial pobudowac plac zabaw i kusi po chamsku i uzywac nie daje.
    • nutka07 Re: Roszczeniowość młodych mam sięga zenitu... 08.07.10, 19:25
      Lepiej zrobic to przez dewelopera, bo mamy 'wlascicielki' nie podejda do dziecka
      i nie powiedza mu opusc ten plac zabaw bo nie jest Twoj. Moze trzeba bylo pare
      razy zwrocic uwage przychodzacym.i bylo by po sprawie.
      Maja prawo to to robia. Szkoda tylko, ze dorosli sie kloca a dzieci na tym traca.
      • nutka07 Re: Roszczeniowość młodych mam sięga zenitu... 08.07.10, 19:28
        byloby
    • mandziola Re: Roszczeniowość młodych mam sięga zenitu... 08.07.10, 22:13
      Mieszkam w mieszkaniu spółdzielczym własnościowym. Równiez w czynszu płace za
      plac zabaw (nie jeden) na osiedlu spółdzielni. Obok jest ogrodzone osiedle.. i
      wiecie co - państwo z pieskami z ogrodzonego osiedla chodza po terenie
      spółdzielni.. - po trwanikach za utrzymanie których JA płacę. Ich dzieci póki
      nie dorobiły sie swojego placu - przychodziły na mój (spółdzielczy, za kóry
      płace w czynszu). Teraz maja swój - ale i tak do mnie porzychodza bo mój jest
      fajniejszy. Ale ja do nich nie moge isc.. bo sa ogrodzeni i nie mam
      kluczyka..... Teraz spółdzielnia zaczyna budowe placu - super wypasionego..
      myslicie, że nie będa tam przychodzic państwo z jasnie ogrodzonego osiedla???
      Będa.. a w końcu spółdzielnia buduje ten plac z moich pieniedzy...
      No i gdzie tu sprawiedliwosc??
      Moze faktycznie ogrodźmy wszystko... nie będzie gdzie stopy postawic bo wszystko
      będzie własnoscia prywatna..
      • gazeta_mi_placi Re: Roszczeniowość młodych mam sięga zenitu... 08.07.10, 22:27
        Tak czy inaczej tamta wspólnota z artykułu miała prawo ogrodzić swój plac zabaw
        i tyle.
        Po cała dyskusja typu "a u mnie nieogrodzone a płacę"..
        Mieli prawo-ogrodzili.
        Dziwnym trafem z tych "pięknych" nieogrodzonych jakoś nie chcą korzystać tylko
        idą na ten najładniejszy,obecnie ogrodzony...
        • nutka07 Re: Roszczeniowość młodych mam sięga zenitu... 08.07.10, 22:38
          Moga ogrodzic cale osiedle, bedzie bardziej prywatnie.
          • vuvuzeliusz Re: Roszczeniowość młodych mam sięga zenitu... 08.07.10, 22:50
            nutka07 napisała:

            > Moga ogrodzic cale osiedle, bedzie bardziej prywatnie.

            Ba, proponuję, żeby każdy na piętrze w bloku, tfu! - w apartamentowcu
            swoim - postawił płotek wokół drzwi. Będzie weselej i hiper-duper
            prywatnie.
            • gazeta_mi_placi Re: Roszczeniowość młodych mam sięga zenitu... 08.07.10, 22:55
              To zbyteczne.Tam gdzie jest domofon i ochrona raczej rzadko zdarzają się intruzi...
              • ahhna Re: Roszczeniowość młodych mam sięga zenitu... 09.07.10, 01:30
                Zbyteczne czy niezbyteczne, prawo mają, nie?
                • gazeta_mi_placi Re: Roszczeniowość młodych mam sięga zenitu... 09.07.10, 10:21
                  Ale dlaczego ograniczasz tylko do mieszkańców bloku? Mieszkańcy domków
                  jednorodzinnych też mają to prawo,ale o nich jakoś nie wspominasz.
                  • ahhna Re: Roszczeniowość młodych mam sięga zenitu... 11.07.10, 01:32
                    Nie odczytujesz ironii?
                    • gazeta_mi_placi Re: Roszczeniowość młodych mam sięga zenitu... 11.07.10, 14:10
                      Raczej złośliwości..
        • mandziola Re: Roszczeniowość młodych mam sięga zenitu... 08.07.10, 22:41
          No akurat tam byc moze.. ja przedstawiłam swoja sytuację.. zgoła odmienna..
    • wespuczi Re: Roszczeniowość młodych mam sięga zenitu... 08.07.10, 22:43
      po co siatki,
      czujke i snajpera postawic na posterunku...
      • gazeta_mi_placi Re: Roszczeniowość młodych mam sięga zenitu... 08.07.10, 22:49
        To samo byś powiedziała znajomym z ogrodzonym domem prywatnym?
        Przecież co za różnica,to ogrodzenia i to ogrodzenie..
        Ogrodzenie domów jednorodzinnych to już jakaś inna para kaloszy?
        • iwles Re: Roszczeniowość młodych mam sięga zenitu... 08.07.10, 22:59

          tak, inna para kaloszy.

          własnośc prywatna polega na tym, że właściciel może w pelni
          dysponować swoimi dobrami.
          Sprzedając dom z ogrodem może wyposażenie ogrodu sprzedać, może też
          zabrać ze sobą w nowe miejsce.
          Natomiast nie wyobrażam sobie jak ta własność ma wyglądać w sytuacji
          tego placu zabaw - każdy lokator, który się wyprowadza ma prawo,
          jako wspólwlasciciel, zabrać zdeżdżalnie, albo bujaczkę ze sobą ?

          Teraz widzisz roznicę pomiędzy własnością prywatną, a własnością
          wspólnoty (spóldzielni) ?
          • anyx27 Re: Roszczeniowość młodych mam sięga zenitu... 08.07.10, 23:10
            Nie dziwię się mieszkańcom tego osiedla i popieram całkowicie zamknięcie placu
            zabaw dla osób spoza osiedla.
            • iwles Re: Roszczeniowość młodych mam sięga zenitu... 08.07.10, 23:16


              to wyobraź sobie, że teraz zostana zamknięte na kłodkę wszystkie
              drogi osiedlowe, a kluczyki mają tylko mieszkancy danego osiedla.
              Wszak ulica też się zużywa.
              To samo z chodnikami.

              Życzę Ci w takiej sytuacji "szerokiej drogi".
              • ahhna Re: Roszczeniowość młodych mam sięga zenitu... 09.07.10, 01:32
                Obawiam się, że jej wyobraźnia tak daleko nie sięga wink
              • count_zero Re: Roszczeniowość młodych mam sięga zenitu... 09.07.10, 16:29
                A dlaczego sobie od razu wyobrażać? Można przyjechać i zobaczyć.

                W mojej okolicy tak jest - większość dróg jest prywatna, nawet te pomiędzy
                poszczególnymi osiedlami. Są pozamykane, z jednej strony najczęściej, żeby nie
                były przelotówkami. Płacimy za ich odśnieżanie i remonty żywą gotówką. Dlaczego
                więc mielibyśmy nie chcieć częściowego przynajmniej ograniczenia ruchu?
                Wspólnotowy plac zabaw też nie jest dostępny dla wszystkich - tylko dla dzieci
                (i gości) osiedlowych. Nikogo to nie oburza.
                Myślę, że to kwestia skali - moje osiedle ma 20 mieszkań, i pewnie łatwiej jest
                komuś niezorientowanemu życiowo przełknąć fakt, że jest ogrodzone i że nie
                wpuszczamy postronnych gapiów.
          • gazeta_mi_placi Re: Roszczeniowość młodych mam sięga zenitu... 08.07.10, 23:10
            Jest różnica taka,że placem zabaw na przykład musisz dzielić się z 70 członkami
            swojej wspólnoty,ale już niekoniecznie z 340 osobami z sąsiednich wspólnot (bo
            akurat im się plac bardzo podoba) lub na ten przykład z 1678 z całej dzielnicy.
            Dzielenie się prywatnym placem zabaw z innymi członkami wspólnoty nie oznacza
            automatycznie dzielenia się ze wszystkim z okolicy.
            • iwles Re: Roszczeniowość młodych mam sięga zenitu... 08.07.10, 23:21

              chdzi mi o samo pojęcie "wlasności" i jakie prawa z niej wynikają.
              I żebyś zrozumial, że własnośc porywatna to zupelnie cos innego niż
              własność wspólnotowa/spóldziecza (co tak usilnie próbujesz wszystkim
              wmowic, że domek prywatny i mieszkanie we wspólnocie to jedno i to
              samo).

              A swoją drogą to ja jestem bardzo ciekawa, czy teren, na ktorym jest
              tamten plac zabaw - jest rowno podzielony pomiędzy mieszkańcow
              blokow i czy jest wpisany do księgi wieczystej.
              • gazeta_mi_placi Re: Roszczeniowość młodych mam sięga zenitu... 08.07.10, 23:27
                Różnica polega na tym,że z placu zabaw przy swoim domku korzystasz tylko Ty,w
                przypadku wspólnoty korzystasz na równi z innymi członkami wspólnoty i jeżeli
                wspólnota podejmie decyzję o ogrodzeniu tylko z nimi,a nie jeszcze z całą
                okolicą.Wtedy masz obowiązek dzielić się z innymi członkami wspólnoty,ale już
                niekoniecznie z Panią Halinką z innej wspólnoty czy inną dowolną osobą,która
                przechodziła i chciała skorzystać.
                I jak najbardziej wspólnota dysponująca prywatnym placem zabaw może go ogrodzić
                tak aby korzystali tylko jej mieszkańcy a nie osoby spoza.
                • iwles Re: Roszczeniowość młodych mam sięga zenitu... 08.07.10, 23:34

                  mieszkańcy blokow należących do wspólnoty mają prawo czuc sie
                  wlaścicielami tylko i wyłacznie tych terenów, ktore mają wpisane do
                  księgi wieczystej - pisałam o tym wyżej. Dlatego jestem baaaardzo
                  ciekawa, czy teren pod placem zabaw lokatorzy mają także przypisany
                  (w co wątpię).
                  • bri Re: Roszczeniowość młodych mam sięga zenitu... 09.07.10, 04:28
                    Mają udział w terenie na którym leży całe osiedle, także części
                    wspólne, więc jak najbardziej także mają udział w placu zabaw.
                  • mia_siochi Re: Roszczeniowość młodych mam sięga zenitu... 09.07.10, 08:16
                    iwles napisała:

                    >
                    > mieszkańcy blokow należących do wspólnoty mają prawo czuc sie
                    > wlaścicielami tylko i wyłacznie tych terenów, ktore mają wpisane do
                    > księgi wieczystej - pisałam o tym wyżej. Dlatego jestem baaaardzo
                    > ciekawa, czy teren pod placem zabaw lokatorzy mają także przypisany
                    > (w co wątpię).
                    >

                    Gdyby nie mieli wpisanego- to by nie postawili tam placu zabaw (bo
                    nie mogliby postawić go na NIE SWOIM terenie) i następnie nie
                    mogliby go ogrodzić smile
                    Proste smile
                    • iwles Re: Roszczeniowość młodych mam sięga zenitu... 09.07.10, 09:27

                      no właśnie to nie jest takie ani proste, ani oczywiste. I prawdę mówiąc wątpię, by mieszkańcy mieli wpisany ten teren do KW.

                      Tak samo jak dojazdowa ulica, czy parking - właścicielami nie są mieszkańcy a developer.
                      • gazeta_mi_placi Re: Roszczeniowość młodych mam sięga zenitu... 09.07.10, 10:45
                        Niewykluczone,że mają wpisane do Księgi Wieczystej.
                        I wtedy chyba Twój argument upada,prawda?
                      • mia_siochi Re: Roszczeniowość młodych mam sięga zenitu... 09.07.10, 14:08
                        iwles napisała:

                        >
                        > no właśnie to nie jest takie ani proste, ani oczywiste. I prawdę
                        mówiąc wątp
                        > ię
                        , by mieszkańcy mieli wpisany ten teren do KW.
                        >
                        > Tak samo jak dojazdowa ulica, czy parking - właścicielami nie są
                        mieszkańcy a d
                        > eveloper.

                        Może być developer, ale nie musi.
                        Może być własność wspólna mieszkańców, wyrażona w udziałach.
                        To raz.
                        Dwa- nawet jeśli developer, to działa w interesie mieszkańców i
                        siebie, bo koszt zdewastowanego placu zabaw poniesie również on.
    • nangaparbat3 wiersz mi się dziwnym trafem przypomniał 08.07.10, 23:07
      Straszne mieszkania. W strasznych mieszkaniach
      Strasznie mieszkają straszni mieszczanie.
      Pleśnią i kopciem pełznie po ścianach
      Zgroza zimowa, ciemne konanie.

      Od rana bełkot. Bełkocą, bredzą,
      Że deszcz, że drogo, że to, że tamto.
      Trochę pochodzą, trochę posiedzą,
      I wszystko widmo. I wszystko fantom.

      Sprawdzą godzinę, sprawdzą kieszenie,
      Krawacik musną, klapy obciągną
      I godnym krokiem z mieszkań – na ziemię,
      Taką wiadomą, taką okrągłą.

      I oto idą, zapięci szczelnie,
      Patrzą na prawo, patrzą na lewo.
      A patrząc – widzą wszystko oddzielnie
      Że dom… że Stasiek… że koń… że drzewo…

      Jak ciasto biorą gazety w palce
      I żują, żują na papkę pulchną,
      Aż papierowym wzdęte zakalcem,
      Wypchane głowy grubo im puchną.

      I znowu mówią, że Ford… że kino…
      Że Bóg… że Rosja… radio, sport, wojna…
      Warstwami rośnie brednia potworna,
      I w dżungli zdarzeń widmami płyną.

      Głowę rozdętą i coraz cięższą
      Ku wieczorowi ślepo zwieszają.
      Pod łóżka włażą, złodzieja węszą,
      Łbem o nocniki chłodne trącając.

      I znowu sprawdzą kieszonki, kwitki,
      Spodnie na tyłkach zacerowane,
      Własność wielebną, święte nabytki,
      Swoje, wyłączne, zapracowane.

      Potem się modlą: „od nagłej śmierci…
      …od wojny… głodu… odpoczywanie”
      I zasypiają z mordą na piersi
      W strasznych mieszkaniach straszni mieszczanie.
      • gazeta_mi_placi Re: wiersz mi się dziwnym trafem przypomniał 08.07.10, 23:14
        Oj wolę mieszkać w tych strasznych,ale dziwnym trafem zadbanych niepomalowanych graffiti (te oglądam dziwnym trafem prawie zawsze tylko na nieogrodzonych budynkach,ale może to tylko taki dziwny zbieg okoliczności) gdzie jest czysta klatka schodowa po której nie plątają się zbieracze złomu ani akwizytorzy sprzedający za 50 zł badziew kosztujący 5 zł albo co gorsza (jak u mojej znajomej) narkomani i młodzież obczajająca jabola...
        Ale co kto lubi...
        • vuvuzeliusz Re: wiersz mi się dziwnym trafem przypomniał 08.07.10, 23:24
          gazeta_mi_placi napisała:

          > Oj wolę mieszkać w tych strasznych,ale dziwnym trafem zadbanych
          niepomalowanych
          > graffiti (te oglądam dziwnym trafem prawie zawsze tylko na
          nieogrodzonych budy
          > nkach,ale może to tylko taki dziwny zbieg okoliczności) gdzie jest
          czysta klatk
          > a schodowa po której nie plątają się zbieracze złomu ani
          akwizytorzy sprzedając
          > y za 50 zł badziew kosztujący 5 zł albo co gorsza (jak u mojej
          znajomej) narkom
          > ani i młodzież obczajająca jabola...
          > Ale co kto lubi...

          Łoj, zapomnieliśmy wszyscy, że w tych nieogrodzonych to tylko hołota
          i patologia mieszka. Ja wiem, gdzie dobrze byś się czuł(a) - masz
          tylko jakieś 2 kilometry do Kobierzyna. Tam też jest wszystko
          ogrodzone, zamknięte. Ba, nawet tapicerowane tongue_out
          • gazeta_mi_placi Re: wiersz mi się dziwnym trafem przypomniał 08.07.10, 23:29
            Hołotą są ci co wypisują chamskie i często wulgarne napisy na elewacjach budynków.
            Nie dziwię się,że wybierają te nieogrodzone budynki,mają po prostu do nich
            łatwiejszy dostęp,łatwiej uciec,więc wolą tam sobie popisać niż na
            ogrodzonym,często monitorowanym osiedlu...

            • mandziola Re: wiersz mi się dziwnym trafem przypomniał 08.07.10, 23:34
              Wiesz propozycja ta sama.. ja jestem w stanie zebrać radę osiedla i doprowadzić
              do ogrodzenia. Tylko co z tego???
            • iwles Re: wiersz mi się dziwnym trafem przypomniał 08.07.10, 23:40

              male 2-3-letnie dzieci, które chcą pokręcić się na fajnej karuzeli
              porównujesz do pijaczków rzygających po klatkach ?
              • vuvuzeliusz Re: wiersz mi się dziwnym trafem przypomniał 08.07.10, 23:47
                iwles napisała:

                >
                > male 2-3-letnie dzieci, które chcą pokręcić się na fajnej karuzeli
                > porównujesz do pijaczków rzygających po klatkach ?
                >
                >
                Ten cymbał w innym wątku pisał już o dorosłej "krowie z dzieckiem",
                więc nie wątpię, że faktycznie takie porównanie zakwitło w tej
                łepetynie.
              • gazeta_mi_placi Re: wiersz mi się dziwnym trafem przypomniał 09.07.10, 10:40
                Nie znasz tej okolicy to weź pod uwagę taką rzecz,że w tej okolicy co roku
                wyrastają coraz to nowe bloki (dosłownie blok przy bloku)...
                Wraz z nimi nowi lokatorzy z dziećmi.
                Nie przyszło nikomu do głowy,że jeszcze kilka lat temu tych mieszkań okolicznych
                (poza wspólnotą) było stosunkowo mniej i wszyscy mogli się spokojnie w zgodzie
                pobawić i miejsca było dla wszystkich,a teraz kilka lat po,gdy narosło bloków po
                prostu już nie ma jak bo wszystkie ławki pozajmowane,do każdej zabawki duża
                kolejka chętnych i robi się po prostu ciasno,a przez to i głośniej i mniej
                bezpiecznie?
                Może tu tkwi zagadka tych podłych nieużytych mieszkańców którzy kilka lat temu
                użyczali plac zabaw,a teraz nie, bo już sami ze swoimi dziećmi nie mają jak się
                tam swobodnie pobawić albo usiąść na ławce?
    • d.o.s.i.a Re: Roszczeniowość młodych mam sięga zenitu... 09.07.10, 00:34
      Dopoki w Polakach bedzie tkwic mentalnosc chetnego korzystania z cudzej
      wlasnosci, dewastowania, niszczenia i srania psami na terytorium sasiada, dopoty
      ludzie, ktorym zalezy, albo ktorych uderza to po kieszeniach, beda sie odgradzac.

      Jednen sie bedzie bulwersowal, ze cudze dzieciaki niszcza jego hustawki i sie
      ogrodzi, ale sam pojdzie z psem za potrzeba do sasiada pod plotem (bo przeciez
      nie ogrodzone, a swojego wypielegnowanego obsrywal nie bede).

      Niestety, nie sadze, zeby cos sie w tej kwestii w Polsce rychlo zmienilo.

      Jedyne rozwiazanie to inwestycje z pieniedzy gminy i nauka dbania o przestrzen
      publicznosc od dziecka.
      • ahhna Re: Roszczeniowość młodych mam sięga zenitu... 09.07.10, 01:36
        > Jedyne rozwiazanie to inwestycje z pieniedzy gminy i nauka dbania
        o przestrzen
        > publicznosc od dziecka.

        Racja, tylko najpierw trzeba zadbać, żeby ta przestrzeń publiczna w
        ogóle była.
    • narsen Re: Roszczeniowość młodych mam sięga zenitu... 09.07.10, 02:01
      Kwestia jest wybitnie trudna do rozstrzygnięcia. Mieszkańcy chcą płacić i płacą kupę kasy za możliwość odseparowania się od motłochu - mają do tego prawo. Tłuszcza płaci i wymaga. Chyba nikt o zdrowych zmysłach nie sądził, że "plebsowym" dzieciom ten plac oddadzą jak swoim. I nie ma tu miejsca na ocenę moralną. Oceniać mogą Ci, których na to stać.

      PS: Ja bym tam plac oddała do dyspozycji każdemu dziecku. Chyba za dużo się naczytałam Ani z Zielonego Wzgórza. Tylko co to zmienia?
      • bri Re: Roszczeniowość młodych mam sięga zenitu... 09.07.10, 04:35
        Problem polega na tym, że nie ma możliwości "oddania placu zabawy
        wszystkim dzieciom" bez oddania go także wszystkim żulom z okolicy,
        którzy lubią sobie na wygodnej ławeczce spożyć winko czy piwko, we
        własnym towarzystwie, przy okazji oddając mocz na wszystkie pionowe
        elementy w jego okolicy i zostawiając za sobą pełno petów i
        tłuczonego szkła. To nie ma nic wspólnego z uważaniem dzieci zza
        płotu za plebs i ciągłe przywoływanie tego argumentu jest
        idiotyczne.
        • iwles Re: Roszczeniowość młodych mam sięga zenitu... 09.07.10, 09:34

          niekoniecznie - wystarczy zamykać plac zabaw o godz. 20-21 i otwierać np. o
          godz. o 8-9 rano. A chyba jakiś "gospodarz domu", który mógłby to robić - jest
          zatrudniony ?
          • gazeta_mi_placi Re: Roszczeniowość młodych mam sięga zenitu... 09.07.10, 10:30
            Już nie dysponuj kto i w jakim zakresie ma dysponować swoją własnością prywatną.
            Poza tym wspólnota wykazała i tak dużo dobrej woli pozwalając przez lata
            swobodnie korzystać dowolnym osobom spoza swoich bloków.
            A teraz jak zamknęła wielki raban..
            Dać kurze grzędę...
          • bri Re: Roszczeniowość młodych mam sięga zenitu... 09.07.10, 11:30
            Że niby żuleria i starsza młodzież ogranicza się do spotkań po 20?
            Absurd.

            Ponadto - nie wiem jak w przypadku tego placu zabaw o którym mowa w
            pierwszym poście - u nas na osiedlu plac zabaw jest w centrum,
            między blokami. Gdyby dać dostęp do placu zabaw osobom z zewnątrz,
            nawet na godzinę dziennie, mogliby równie dobrze wchodzić sobie do
            klatek, garaży, na nisko położone balkony. Nie życzymy sobie tego
            jako wspólnota i już. Jak na razie dobrze na tym wychodzimy - od
            prawie pięciu lat nie ma kradzieży, dewastacji, itp.
            • gazeta_mi_placi Re: Roszczeniowość młodych mam sięga zenitu... 09.07.10, 11:38
              Tam też plac zabaw jest między blokami.
            • dynema Re: Roszczeniowość młodych mam sięga zenitu... 09.07.10, 15:04
              > Że niby żuleria i starsza młodzież ogranicza się do spotkań po 20?
              > Absurd.

              Moze planuja wczesniej polem elektromagnetycznym ich odstraszac?

              A tak na serio, to przypuszczam ze powodem zamkniecia placu byly
              zniszczenia i zaklocanie porzadku, a nie 3 latki na karuzeli. Tylko
              ze historie trzeba troszke udramatyzowac dla uzyskania zamierzonego
              efektu.
          • mia_siochi Re: Roszczeniowość młodych mam sięga zenitu... 09.07.10, 14:05
            iwles napisała:

            >
            > niekoniecznie - wystarczy zamykać plac zabaw o godz. 20-21 i
            otwierać np. o
            > godz. o 8-9 rano. A chyba jakiś "gospodarz domu", który mógłby to
            robić - jest
            > zatrudniony ?
            >

            Hmmm...u mnie nie ma "gospodarza domu" smile
            Jest pani sprzątaczka, która fakt, przychodzi codziennie, ale rano.
            I tyle.
            Zamknąć nie było by komu wink
      • thegimel Re: Roszczeniowość młodych mam sięga zenitu... 09.07.10, 07:54
        Nie mam zdania chyba wyrobionego na ten temat. Z jednej strony- mieli prawo
        ogrodzić, skoro ich. Ale z drugiej strony to odgradzanie się murami i płotami od
        tych "gorszych", innych nie jest zjawiskiem korzystnym dla społeczeństwa,
        zwłaszcza tak podzielonego jak nasze. Nikt mi nie wmówi, że matki i dzieci,
        którym z dnia na dzień zabroniono tam wstępu nie czują się gorsze. Matki mogą
        jeszcze to próbować zrozumieć. Dzieci na pewno nie zrozumieją. Mówimy o
        budowaniu społeczeństwa bez barier, a sami tych barier stawiamy coraz więcej.
        Niby mieli prawo ogrodzić, ale w sumie co by się stało, gdyby plac zamykać tylko
        na noc, a w dzień mogłyby z niego korzystać też inne dzieci. U nas żuliki i
        złota młodzież pojawiają się tylko jak nie ma matek z dziećmi, jeśli próbują to
        się ich przegania, wzywa straż miejską.
        • gazeta_mi_placi Re: Roszczeniowość młodych mam sięga zenitu... 09.07.10, 10:28
          Mogło też tak być,że w końcu ten plac zabaw stał się aż nadto popularny (a chyba
          taki był skoro nawet artykuł jest w gazecie) a to generuje o wiele wyższe
          stężenie hałasu i jednak zużywanie tych wszystkich jego elementów.
          No i jakby ktoś coś tam popsuł to nie składali by się na naprawę mieszkańcy
          innych wspólnot tylko tej jednej.
          Czy to sprawiedliwe?
      • gazeta_mi_placi Re: Roszczeniowość młodych mam sięga zenitu... 09.07.10, 10:36
        Akurat w tej okolicy nie ma takiego podziału,wszystkie okoliczne bloki (z tej
        wspólnoty i innych) są mniej więcej w jednym standardzie i w podobnej cenie.Więc
        nie mówcie o podziałach.Po prostu ta jedna wspólnota (myślę,że wcale nie
        bogatsza) postanowiła zrobić porządniejszy od innych plac zabaw i tyle.
        Może po prostu tych dzieci w pewnym momencie (akurat w tej dzielnicy buduje się
        co roku coraz to nowe bloki,więc lokatorów przybywa z każdym rokiem,także tych
        małych) tych dzieci już było zwyczajnie za dużo na tym placu zabaw? Ciężko
        korzystać z huśtawki do której stoi ogonek 20 dzieciaków.. Albo stać cały czas
        przy kilkulatku bo okoliczne ławki przyplacowe zajęte przez mamy z całej
        okolicy,prawda?

        • aga_sama Re: Roszczeniowość młodych mam sięga zenitu... 09.07.10, 12:51
          Skoro mieszkańcy utrzymują plac zabaw, to jako wspólnota mieli prawo ograniczyć
          dostęp.
          A sąsiedzi niech naciskają na swoich zarządców o podwyższenie standardu w innych
          ogródkach. I tyle.
          Ja też chodziłabym z dzieciakiem na fajniejszy plac zabaw.
    • zuzanka79 Re: Roszczeniowość młodych mam sięga zenitu... 09.07.10, 13:04
      A ja się w sumie nie dziwię, że plac zabaw ogrodzili i ograniczyli.
      U nas w mieście jedna WM postawiła na SWOIM terenie plac zabaw ze
      środków własnych (nie małych z resztą) WM. W bliskiej okolicy 2
      bloki spółdzielcze i 3 bloki innych WM. Po sześciu latach z tego
      placu zabaw nie zostało prawie nic. Do współfinansowania remontu
      placu zabaw chętnych nie ma.WM do której należy plac zabaw jeszcze
      jako bonus do wydatków musi doliczyć ubezpieczenie tegoż placu
      zabaw, na którym teraz o poważny wypadek nie trudno. I nie
      zdewastowała go żulownia tylko pozostawione samopas dzieci od lat 8
      do 14. Zwracając raz uwagę, że do piaskownicy się nie pluje
      usłyszałam : spie...j.

      Też nie chciałabym by moje pieniądze i moja współwłasność była
      marnotrawiona i niszczona.

      A jak wytłumaczyć dzieciom, że na ten plac zabaw nie wolno chodzić?
      Normalnie: to nie jest nasze podwórko.

    • dynema Re: Roszczeniowość młodych mam sięga zenitu... 09.07.10, 15:22
      Swoja droga ciekawa jestem jakie to przeszkody uniemozliwiaja
      niezadowolonym zrobienie np. ogolnodostepnego parku wodnego na
      terenie swojej wspolnoty?

      Co za problem aby zrobic przy swoim bloku jeszcze lepszy plac zabaw
      i udostepnic go wszystkim? Przeciez podkreslaja panie jak dobro
      szeroko pojetego spoleczenstwa jest im bliskie - co robia w tym celu
      aby zaoferowac temu spoleczenstwu np.odpicowany park wodny?
      • ahhna Re: Roszczeniowość młodych mam sięga zenitu... 11.07.10, 01:39
        Co stoi na przeszkodzie? Poczucie sprawiedliwości.
    • mariolka99 Uwaga! Tylko dla matek o silnych nerwach! 09.07.10, 15:46
      Drogie mamuśki.
      Myślę ze Wasz roszczeniowy światek legnie w gruzach.
      Oto w samiuteńkim centrum Poznania wybudowano budynek mieszkalny, który posiada- UWAGA- basen, który jest dostępny tylko -uwaga!- dla mieszkańców budynku...
      tak wygląda budynek


      W myśl Waszej pokrętnej logiki basen ten, ponieważ wybudowany w centrum, jest własnościa publiczną smile

      Spróbujcie powiedzieć to strażnikowi gdy pchać się tam będziecie z przychówkiem ;D No bo jak wytłumaczyć dziecku że nie wolno... ;D
      • gazeta_mi_placi Re: Uwaga! Tylko dla matek o silnych nerwach! 09.07.10, 16:17
        Zaraz pójdą ze skargą do poznańskiego oddziału Gazety smile
        Czekam niecierpliwie na kolejny artykuł i komentarze z serii "To oburzające" pani psychologi i profesora filozofii (mieszkających w domkach jednorodzinnych tak się składa,he he...)...
      • iwles Re: Uwaga! Tylko dla matek o silnych nerwach! 09.07.10, 21:21


        szkoda, że nie widzisz różnicy, że ten basen znajduje sie w środku
        budynku ! a nie na środku ogólnie dostępnego dla wszystkich terenu.
        • mariolka99 Re: Uwaga! Tylko dla matek o silnych nerwach! 09.07.10, 21:37
          Ten basen jest tak samo pośrodku czyjejś własności, co tamten plac
          zabaw.
          • iwles Re: Uwaga! Tylko dla matek o silnych nerwach! 09.07.10, 22:03


            czyzby wokól basenu był teren, po którym każdy, nawet tam nie mieszkający, mógł
            sobie swobodnie spacerowac i z niego korzystać, tak jak wokół placu zabaw ?
            Czy też raczej już samo wejście do budynku jest niemozliwe ?

            na zdjęciach chyba widziałam jakąś fontannę na zewnątrz i park z ławeczkami i
            alejkami - czy te tereny też są ogrodzone i są tylko na wyłączność mieszkańców ?
            • mariolka99 Re: Uwaga! Tylko dla matek o silnych nerwach! 09.07.10, 22:31
              iwles napisała:

              > na zdjęciach chyba widziałam jakąś fontannę na zewnątrz i park z
              ławeczkami i
              > alejkami - czy te tereny też są ogrodzone i są tylko na wyłączność
              mieszkańców
              > ?
              >

              Każdy teren ogrodzony przez mieszkańców (którzy sa włascicielami
              gruntu) przeznaczony jest tylko do ich dyspozycji wink
              Nieważne czy nazywa wybuduja sobie na nim basen czy plac zabaw wink
            • d.o.s.i.a Re: Uwaga! Tylko dla matek o silnych nerwach! 09.07.10, 22:47
              > czyzby wokól basenu był teren, po którym każdy, nawet tam nie mieszkający,
              mógł sobie swobodnie spacerowac i z niego korzystać, tak jak wokół placu zabaw ?
              > Czy też raczej już samo wejście do budynku jest niemozliwe ?

              A co za roznica. To i to jest terenem wspolnoty. Na swoim terenie wspolnota moze
              sobie wybudowac plac zabaw, basen, kino, albo terrarium dla jadowitych zmij i
              nic nikomu do tego. Wlasny teren moze ogrodzic i tyle. Nie rozumiem dlaczego ten
              watek wzbudza tyle emocji.

              Dla niektorych moze byc szokiem to, ze w niektorych miastach cale kwartaly sa
              wydzielone, ogrodzone i prywatne. Vide Canary Wharf w Londynie. Teren, na ktorym
              miesci sie cale centrum finansowe Londynu, budynki mieszkalne, pare stacji
              kolejki i metra. Uwaga, uwaga: jest to teren ogrodzony. Nawet sa budki
              straznicze i kontrole przy wjezdzie. Oraz wlasna policja i straz pozarna. W
              glowie sie nie miesci co?

              To tyle w temacie "przestrzeni publicznej".
              • hanalui Re: Uwaga! Tylko dla matek o silnych nerwach! 09.07.10, 23:04
                d.o.s.i.a napisała:
                > A co za roznica. To i to jest terenem wspolnoty. Na swoim terenie
                wspolnota moz
                > e
                > sobie wybudowac plac zabaw, basen, kino, albo terrarium dla
                jadowitych zmij i
                > nic nikomu do tego. Wlasny teren moze ogrodzic i tyle. Nie
                rozumiem dlaczego te
                > n
                > watek wzbudza tyle emocji.
                >
                > Dla niektorych moze byc szokiem to, ze w niektorych miastach cale
                kwartaly sa
                > wydzielone, ogrodzone i prywatne.

                Ano dlatego ze od dziecka sie dzieciom powtarza sie sie trza dzielic
                zabawkami, bo nikt cie nie bedzie lubic, bo bedziesz sobkiem, bo
                jakas mamcia nazwie cie chytra snobka, itd ... patrz watek tutaj
                forum.gazeta.pl/forum/w,566,113919898,113919898,Przestancie_tresowac_dzieci_w_piaskownicy.html
                a tu nagle zonk...ktos smial sobie oddzielic to co wlasne i dzielic
                sie nie chce i teoria dzielenia lega w gruzach
                • dynema Re: Uwaga! Tylko dla matek o silnych nerwach! 12.07.10, 12:14
                  > a tu nagle zonk...ktos smial sobie oddzielic to co wlasne i
                  dzielic
                  > sie nie chce i teoria dzielenia lega w gruzach

                  Calosc tego polega na dobrej woli obu stron: przez analogie - jesli
                  ktos nie instaluje w swoim domu ogrzewania, mimo ze go stac, bo
                  zaklada ze zima bedzie sie przenosil do sasiada, a ten dziecku nie
                  odmowi, to jest to cwaniactwo. A jesli ktos dzwoni do gazet ze
                  sasiad go kolejna zime goscic nie chce, to juz roszczeniowosc.

                  Ile wysilku opisane w gazecie mamy wlozyly aby ich wspolnota zrobila
                  jeszcze fajniejszy plac zabaw? Przeciez one pierwsze swoim
                  przykladem powinny pokazac ze zrobia super-wypasiony plac i go
                  udostepnia wszystkim.
            • anorektycznazdzira Re: Uwaga! Tylko dla matek o silnych nerwach! 09.07.10, 23:07
              oj matko, mógł spacerować, ale już nie może. Za moja chatą były
              kiedyś rozległe chaszcze (stare tereny kolejowe plus nieco nieużytków
              miejskich), po których nie tylko spacerować było można, ale jeszcze
              wiele innych interesujących rzeczy tam robić. Ktoś toto jednak
              sprzedał, ten, co kupił strzelił bloczek i elegancko zagrabił teren,
              zrobił parking, wstawił huśtawki i ogrodził. I już się tam nie chodzi
              ani innych rzeczy nie robi. Jakoś mnie to nie bulwersuje. Było
              "niczyje" (w sensie właściciela, któremu zwisało) a teraz jest kogoś,
              komu zależy. Tak samo w omawianym przypadku: do jakiegoś czasu
              właścicielowi było obojętne, czy im ktoś łazi po terenie. Potem
              zagrabili, zainwestowali w plac zabaw, pewnie w jedna naprawę, potem
              w drugą... Przestało być obojętne i mają do tego prawo.
      • deodyma Re: Uwaga! Tylko dla matek o silnych nerwach! 10.07.10, 08:26

        --Odpowiadasz na:
        mariolka99 napisała:

        > Drogie mamuśki.
        > Myślę ze Wasz roszczeniowy światek legnie w gruzach.
        > Oto w samiuteńkim centrum Poznania wybudowano budynek mieszkalny,
        który posiada
        > - UWAGA- basen, który jest dostępny tylko -uwaga!- dla mieszkańców
        budynku...




        e tam...
        na mnie to akurat by nie podzialalo z tego wzgledu, ze pluwac nie
        umiem i z basenu raczej b ym nie korzystalabig_grin




        z moją schizofrenią nigdy nie jestem samotnabig_grin
        • herriot Re: Uwaga! Tylko dla matek o silnych nerwach! 10.07.10, 10:38
          Na terenie naszej wspólnoty, nieogrodzonej jest mały parking, niestety blisko jest atrakcyjny plac zabaw (przy którym są dwa bezpłatne parkingi niewiele dalej od naszego) tabliczka 'teren wspolnoty' na nikim nie robi wrażenia, prośby zazwyczaj spotykają się z uwagami typu przecież możemy sobie parkować w garażu, a w ogole to co się czepiamy i dzieciom żałujemy. Zaczęły się upały, parking zrobił się pusty...bo jest w słońcu, za to zaczęło się parkowanie przed wejściami do klatek, postawiliśmy doniczki z kwiatami to teraz mamy samochody na trawnikach bo z tej strony jest cień, pewnie powinniśmy zadaszenie nad parkingiem zrobić. I jak nie robić ogrodzenia. Wcześniej w tym miejscu był jakiś stary zakład, chaszcze, teren był całkowicie ogrodzony i było OK, nikomu to nie przeszkadzało, nikt nie chciał tu parkingu, nikt nikomu przestrzeni miejskiej nie ograniczał...
      • ahhna Re: Uwaga! Tylko dla matek o silnych nerwach! 11.07.10, 01:42
        Dlaczego ty problem ograniczasz do "mamusiek" i placów zabaw? Dalej
        twoja wyobraźnia nie sięga? A co ze staruszkami, które muszą
        zapierniczać do przychodni zamiast 100 metrów od przystanku, to 1
        km, bo wspólnota w centrum odgrodziła kilka starych bloków?
        • nutka07 Re: Uwaga! Tylko dla matek o silnych nerwach! 11.07.10, 08:19
          Ale to nie o mamuski chodzi ale o dzieci, ktore zuzywaja obcy plac zabaw. Gdyby
          sama mamuska przychodzila i siadala na lawce wspolnoty to pewnie by problemu nie
          bylo.
          • 3-mamuska Re: Uwaga! Tylko dla matek o silnych nerwach! 11.07.10, 12:16
            A ja mysle ze dobrze ze sie ogrodzili, bo placa a wszyscy z okolicy sie
            pchaja bo najlepszy. Mamuski ucza dzieci ze dostaja to co najlepsze ale
            nie chca za to placic.
            Placisz przychodisz a tam stado dzieci ciezko sie bawic bo innym ciezej
            zadbac o swoj plac zabaw, wola korzystaja z gotowrgo podstawionego pod
            nos.
            Kilka dni temu bylam najblizszym parku na placu zabaw po 2 godzinach
            zjawila sie grupa kilkunastu nastolatkow rozsiedli sie na sprzetach z
            komorkami i przkilnaja, dzieci nie maja sie jak chustac,poprosliam zeby
            zeszli bo dzieciaki nie maja jak sie bawic a oni tylko siedza
            uslyszalam ze to wlasnosc wspolna i tyle.
            Ale zgadam sie z tym ze spoleczenstwo nie lubi dzieci, ostatnio to mam
            wrazenie ze dzieci to powinno sie chowac w piwnicy az nie osoagna 18.a
            zwlaszcza bezdzietni i panny mlode maja awersje do dzieci.
            • gazeta_mi_placi Re: Uwaga! Tylko dla matek o silnych nerwach! 11.07.10, 13:16
              Gdyby tamta wspólnota nie lubiła dzieci nie postarałaby się o taki piękny i
              zadbany plac zabaw smile
              Poza tym przez kilka lat inne dzieci mogły swobodnie korzystać z tego placu zabaw.
              Niestety jest to dzielnica gdzie deweloper buduje wręcz blok na bloku więc
              liczba mieszkańców wzrosła,ktoś może tolerować np. 20 dzieci spoza wspólnoty,ale
              jak przez coraz to nowe bloki liczba ich (przykładowo) wzrosła do 50 ich
              cierpliwość się mogła wyczerpać.
              Ot tyle..
        • gazeta_mi_placi Re: Uwaga! Tylko dla matek o silnych nerwach! 11.07.10, 13:23
          >ahhna napisała:

          > Dlaczego ty problem ograniczasz do "mamusiek" i placów zabaw? Dalej
          > twoja wyobraźnia nie sięga? A co ze staruszkami, które muszą
          > zapierniczać do przychodni zamiast 100 metrów od przystanku, to 1
          > km, bo wspólnota w centrum odgrodziła kilka starych bloków?

          Już pisałam,ale napiszę jeszcze raz:
          W przypadku tego artykułu plac zabaw nie grodzi nikomu dojścia do przychodni czy
          gdziekolwiek indziej.Tak jest usytuowany.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja