kulma.m
12.07.10, 22:25
Czesc drogie emamy
Pisalam jakis czas temu ze mam najblizsza kolezanke, ktora po
klopotach z pierwszym dzieckiem (silna alergia) dluuugo zwlekala z
decyzja o drugim.
Kiedy zaszla w ciaze, wszytsko bylo inaczej niz w pierwszej, czyli
zamiast doskonalego samopoczucia, ciagle wymioty, oslabienie itp.
Na drugim z koleji USG okazalo sie ze beda bliznieta, na czwartym ze
maja zespół przetoczenia krwi (bliznieta jednojajowe, dwuowodniowe,
jednokosmowkowe). Wtedy kiedy sie dowiedziala byl to 14 tydzien,
zabiegi laserowego odcinania powiazan zylnych miedzy dziecmi robia
od 16 tygodnia. Nie dawali jej duzych szans ze dzieci przezyja te
dwa tygodnie... PRZEZYLY!!!
Pojechala z Warszawy na zabieg do Gdanska, wszytsko sie udalo,
lekarze byli zadowoleni.
Przelezala tam tydzien i puscili ja do domu. Wrocila szczesliwa,
wydawalo sie ze wszystko bedzie juz dobrze. Jezdzila na USG co
tydzien, na Karowa w Warszawie.
Tydzien temu (23 tydzien ciazy) zaczely wyciekac jej wody, w srodku
nocy pojechala na Karowa i juz tam zostala. Wyciek sie zatrzymal i
od tamtej pory miala juz tylko lezec, lezec i lezec.
Mimo ze lezenie (bez wstawania nawet do WC) na patologii bylo jej
najgorsza zmora, jakos sie z tym pogodzila.
Dzis (o 18) przyszly zle wiesci, napisala tylko smsa, ze
prawdopodobnie zaczela sie akcja porodowa i ze dzieci w obecnym
momencie nie da sie uratowac...
Bliznieta, 24 tydzien, coreczki (ma juz synka), mialy wytrzymac
jeszcze tylko 4 tygodnie!!!! I wtedy lekarze dawali duze szanse...
Nie wiem nic wiecej, nie naplywaja juz zadne wiesci...
Chyba oszaleje... tak mi zle, ona tak dbala o ta ciaze, swiadoma
pragnaca dzieci mama...
Najgorsze ze juz sie na bank nie zdecyduje na kolejna ciaze, po
klopotach z synkiem i teraz z ta ciaza, takie komplikacje.
Smieszne ze podobno lekarka ktora ja prowadzi w Warszawie
powiedziala teraz ze po tym zabiegu w Gdansku powinna lezec, a jej
powiedzieli tylko ze ma sie oszczedzac (ona raczej z tych co
maja "owsiski" i wszedzie je nosi) i zyla normalnie tylko spokojniej.
Tak bardzo bardzo bardzo mi zle, i ta bezsilnosc, brak wiadomosci.
Tylko mnie to dobija.
M.