andzia1976
17.03.04, 01:58
Nie potrafie dzisiaj usnac wiec postanowilam wyrzucic z siebie to co siedzi
we mnie od soboty.Problemem jest to, ze poklocilam sie ze swoim tesciem i to
strasznie poklocilam. Maz wprawdzie stanal po mojej stronie , ale coz z tego
skoro ja do dzisiaj czuje gorzki smak wypowiedzianych przez jego ojca
slow.Cichy konflikt zaczal sie kiedy przeprowadzilismy sie do wlasnego domu
stojacego co prawda 20 metrow od domu tesciow , ale myslalam ze to zapewni
nam prywatnosc. Jakze srodze sie mylilam... Moj tesc jest osoba niepracujaca
majaca duzo energi w sobie i to raczej negatywnej . Przez pierwszy tydzien
przychodzil do nas o siodmej rano wlazac do sypialni z pretensjami ze moj maz
jeszcze spi choc zawsze wstaje 7.20.Mamy polroczne dziecko a on nie liczyl
sie czy maly spi tylko trzaskal drzwiami, puszczal wode na caly dom i
totalnie niczym sie nie przejmowal. Pomijam juz fakt ze wchodzil w
butach ...wlasciwie nie w butach tylko w gumowcach jak do obory . Na
zwrocenie przez mojego meza uwagi powiedzial ze przeciez w domu jest
sprzataczka ( niby ja) i posprzata bo i tak nic caly dzien nie
robi...Potrafil zadzwonic do meza z informacja ze u mnie o godzinie
dziewiatej sa jeszcze zaluzje zasloniete i co jak tak dlugo spie...zaluzji
nie odslaniam bo nie lubie jak tesciu bezczelnie stoi u siebie za firanka i
gapi sie co ja robie.Potrafia (oboje z tesciowa) wpasc do nas na inspekcje
ktory ze znajomych u nas siedzi i czy to nie przypadkiem nie ci co ich nie
lubia...a potem przychodza do nas po wizycie gosci i susza glowe ze po co
zapraszamy znajomych , ze oni ich stad wypedza

)Tak wygladala sytuacja do
soboty , a w sobote cos we mnie pekla po tym jak ojciec mojego meza
przyprowadzil mi do domu o osmej rano inkasenta zastajac mnie prawie naga
karmiaca i przewiajajaca synka . Wchodzac bez pukania i widzac mnie w takim
stanie odezwal sie do mnie"ej ty" i to przelalo ten kielich goryczy.
Powiedzialam mu czego sobie nie zycze , a on przerywajac mi w pol slowa
wyzwal mnie od prostaczek, chamow i sobkow ,a meza od ...nie bede tu
cytowac..poniewaz daje zeby kobieta nim rzadzila.Widzicie czuje niesmak , ze
moje dziecko ma takiego dziadka ,ktory widzac je pierwszy raz zaczal
bluznic i przeklinac , ze przywiezlismy mu pokazac dwumiesiecznego wnuka no
i malec z tego wszystkiego dostal kolki i strasznie plakal. Nie mialam do
czynienia jeszcze z takim czlowiekiem i nawet nie wiem jak sie teraz do
niego ustosunkowac. Moglabym tu jeszcze napisac cala rozprawke na temat moich
tesciow bo mam do nich tak ogromny zal o wiele rzeczy jak chocby za to ze
mieszkajac piec krokow odemnie nie potrafili mi zlozyc zyczen urodzinowych i
dziwnym trafem tego dnia omijali nasz dom wielkim lukiem.Jedno jest
pewne ..nie chcialabym zeby moj synek odziedziczy po swoim dziadku
charakter...troszeczke mi ulzylo po tym wypisaniu sie..ale mysle ze zadra
zostanie juz do konca zycia....