przy zwłokach

    • z_lasu Re: przy zwłokach 18.07.10, 16:01
      Niewiele mam doświadczeń ze śmiercią, nikt z moich bliskich nie
      umarł w domu. Tzn. brat umarł w domu, ale była to śmierć nagła i
      ciało zabrano (prokurator?), by potwierdzić przyczynę zgonu. Dlatego
      swoich doświadczeń nie opiszę. Uważam jednak, że ludzie powinni
      rodzić się i umierać w domu, wśród bliskich. Obie te sytuacje
      przejścia są wystarczająco trudne, narażanie ludzi na przeżywanie
      ich w obcym otoczeniu i samotności jest nieludzkie.

      Zainteresowanym tematem mogę polecić wspaniałą książkę "Trup. Od
      biologii do antropologii" Louis-Vincenta Thomasa, traktującą o tym
      jak ludzie w różnych kulturach radzą sobie z ludzką śmiercią w
      ogóle, a ze zwłokami w szczególności.
      • guderianka Re: przy zwłokach 18.07.10, 18:21
        Od dziecka mam doświadczenia z takim przeżywaniem smierci-z
        czuwaniem przy zwłokach, modlitwami, zmarly przebywa w domu na
        katafalku zrobionym z ław i stołów. Pierwszy raz doświadczylam
        takiej sytuacji chyba jako 10latka, ostatni raz 4lata temu. W ten
        sposób żegna się zmarłych na wsi. W mieście jest kostnica , zakład
        pogrzebowy i przycmentarna kaplica.
        • sarling Re: przy zwłokach 18.07.10, 19:10
          A właśnie nie - ja nie chcę już widzieć mojego kiedyś-żyjącego
          zmarłym.
          Kiedy umarł mój ukochany dziadek stałam pod domem i czekałam aż
          panowie wyjadą.
          Kiedy umarł teść, nie brałam udział w uroczystościach czuwania i nie
          poszłam na "ostatnie pożegnianie" przed zamknięciem trumny.
          Nikt tego nie rozumiał i wszyscy byli zbulwersowani. A mi było
          cholernie przykro, że nie mogę swojej żałoby przeżywać po swojemu,
          tylko wedle tradycji.
          • guderianka Re: przy zwłokach 18.07.10, 19:51
            sarling-bo ta tradycja nie wzięła się znikąd ale wynika z wyrażania
            potrzeby czlowieka-oswojenia się ze śmiercią, przeżycia etapu
            pożegnania, przejścia z pojmowania cielesnego do pojmowania
            duchowego, ostatecznego pożegnania ze światem. Dlatego wlaśnie dla
            tak wielu ludzi najbardziej bolesnym momentem z pogrzebu jest dźwięk
            pierwszej garści ziemii rzuconej na wieko trumny,
            To , w jaki sposób Ty przeżywać chcesz żałobę świadczy o Twojej
            ogromnej wrazliwości ale też negacji procesu życia i smierci, konca
            ludzkiego życia. Chyba trochę Cie rozumiem bo mimo obecności smierci
            w moim życiu wiele razy, obecnoci zmarlych, obserwowania co dzieje
            się z cialem zmarlego- nie mogę do końca pogodzić sie ze smiercia
            mojego Taty a przejawem mojego buntu jest fakt, że nie jeżdzę na
            jego grób. Ja sobie tłumaczę że nie lubie ale..to
            nieprawda..jeżdzenie na grób oznacza nadanie mu statusu zmarłego, a
            ja nadal jakoś sie przed tym bronię. Bardzo Ci współczuję.
          • nangaparbat3 Re: przy zwłokach 18.07.10, 22:40
            Funkcjonowalam podobnie jak Ty, dopoki nie przezyłam siedzenia przy zmarłym bliskim.
      • nangaparbat3 Re: przy zwłokach 18.07.10, 22:38
        A wiesz, ze ja ją mam. Stoi na półce od lat. Teraz juz na pewno przeczytam.
    • joanekjoanek Re: przy zwłokach 18.07.10, 19:00
      Przed zamknięciem trumny z ojcem pamiętam, że zdumiało mnie bardzo takie dojmujące uczucie, że chciałabym mu coś dać do tej trumny. Nie wiem, zabawkę po wnuczku, rysunek, rękawiczkę. Nie znalazłam niczego takiego w torbie, więc nic z tego nie wyszło. Ale naprawdę mnie zdziwiło to uczucie. Jak w starej klechdzie. Nie podejrzewałabym siebie.
    • burza4 Re: przy zwłokach 18.07.10, 21:41
      Nienawidzę tego makabrycznego zwyczaju. Nie znoszę publicznego żegnania się ze
      zmarłym, którego chcę pamiętać żywego, nie w trumnie.
      • nangaparbat3 Re: przy zwłokach 18.07.10, 22:43
        Zauważ, ze nie pisalam o zadnym zwyczaju, sama zresztą reagowalam (i do dzis
        reaguje na przyklad na otwarta trumne w kaplicy) podobnie jak Ty.
        Byla dla mnie wielkim zaskoczeniem, że przypadkowe własciwie siedzenie w gronie
        najblizszej rodziny przy zmarłym, przez kilka godzin, okazalo sie niezmiernie
        waznym, dobrym, dającym spokoj i siłę doświadczeniem.
        • sarling Re: przy zwłokach 19.07.10, 09:54
          Po namyśle muszę jeszcze cos dopisać smile
          Otwarta trumna i czuwanie przy zwłokach jest dla mnie nie do
          przejścia. I chyba wiem skąd tak mam. Kiedy miałam jakieś 8 lat
          umarła siostra mojej babci, były tradycyjne czuwania itd.
          KAzano mi (jak wszystkim) pocałować ciocię-babcię. Do teraz pamietam
          jej chłód i "twardość" - jakże odmienną od moich wspomnień o niej.
          Kilka lat to było dla mnie okropne wspomnienie.
          Za to kiedy umarł mój drugi dziadek, a byłam już absolutnie dorosła
          jakiś czas spędzilismy przy trumnie (zamkniętej). I to był ten dobry
          czas, o którym piszecie. Był czas na wspomnienia, żarty i poczucie
          niesamowitej bliskości ze wszystkimi obecnymi.
        • burza4 Re: przy zwłokach 19.07.10, 11:33
          Podobne doświadczenie daje stypa, gdzie wspominaliśmy zmarłą, opowiadaliśmy
          sobie anegdotki i historyjki z życia.
          Siedzenie przy trumnie i klepanie zdrowasiek mnie odrzuca - a tak właśnie
          wygląda tradycyjne pożegnanie (przynajmniej w rodzinnych stronach) - to nie
          czas i miejsce na rozmowy, tylko coś co ma być zgodne z określonym scenariuszem.

          • nangaparbat3 Re: przy zwłokach 19.07.10, 14:11
            Są osoby, ktorym odmawianie modlitwy wiele daje. Pamietam bardzo dramatyczny
            pogrzeb mlodziutkiej dziewczyny - dla mnie, niepraktykujacej, powtarzanie
            obrzędowych tekstow niezwiazanych ze zmarlą, wydawało sie nie do zniesienia.
            Koleżanka, wierząca i praktykujaca, powiedziala, że wlasnie w tej powtarzalnosci
            i przewidywalnosci znajduje spokoj i ukojenie.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja