lykaena
19.07.10, 23:57
Byłam na wakacjach ,ludzie mieszkający w pensjonacie nad nami urządzili 1 dnia
b. huczną imprezę-jakoś to wytrzymałąm, pomyslałam, że to tak jednorazowo w
końcu są wakacje.
Następnego wieczoru jednak to samo, a nawet gorzej.
Przyjrzałam się rodzince- 2 dzieci ,na oko 5 ,8 lat - dzieci puszczone
samopas, oni wynoszący kolejne butelki ,zgrzewki z auta.
Zwracanie uwagi raz, drugi, trzeci nie przyniosło skutku, w końcu się
wkurzyłam i wezwałam policję, sugerując ,że osoby pod wpływem alkoholu mają
pod opieką dzieci.
Policja przyjechała, popatrzyli z pobłażaniem, znaleźli jedną trzeźwą osobę ,
reszcie kazali iść imprezować do miasta, powiedzieli ,że to dom- teren
prywatny i nic złego się nie dzieje, udzielili pouczenia i nara.
Szczęka mi opadła...