Pracujące mamy są sfrustrowane?

21.07.10, 12:42
Nieprawda, wróciłam do pracy po 16 tyg. urlopu i nigdy nie czułam się winna. Przestańcie manipulować kobietami. Było nas za to stać na częste wyjazdy wakacyjne i poznawanie przez dziecko różnych ciekawych miejsc w kraju (i nie tylko) w przeciwieństwie do dzieci moich koleżanek, które polskie morze zobaczyły w wieku kilku lat albo później. Zaznaczam, że wtedy dziadkowie wyjazdów nie fundowali. Gdy syn miał lat naście, naliczyliśmy kilkadziesiąt co najmniej tygodniowych wyjazdów - wspólnych i tych, za które trzeba mu było zapłacić.
    • free.zolwik Pracujące mamy są sfrustrowane? 21.07.10, 13:22
      No nie mogę, jak czytam, że kiedyś kobiety nie pracowały i jeszcze miały mamki
      do pomocy. A te mamki też pewnie miały mamki, czy tak? Dlaczego porównuje się
      ciągle dawne wyższe sfery ze współczesnymi normalnymi ludźmi? I kiedyś, i dziś
      część kobiet pracowała, a część miała kasę i mogła zajmować się sprawami
      rodziny. Może wypadałoby zwrócić na to uwagę, a nie powtarzać bez
      zastanowienia jakieś utarte i niekoniecznie prawdziwe opinie.
      • iwoniaw O to to! 21.07.10, 13:37
        Cytatfree.zolwik napisała:

        > No nie mogę, jak czytam, że kiedyś kobiety nie pracowały i jeszcze
        miały mamki
        > do pomocy. A te mamki też pewnie miały mamki, czy tak? Dlaczego
        porównuje się
        > ciągle dawne wyższe sfery ze współczesnymi normalnymi ludźmi? I
        kiedyś, i dziś
        > część kobiet pracowała, a część miała kasę i mogła zajmować się
        sprawami
        > rodziny.


        No dokładnie, w dodatku w Pl akurat mieszczańska klasa średnia nigdy
        nie była zbyt liczna, a na wsi taka szlachcianka zarządzająca
        gospodarstwem miała robotę porównywalną z dyrektorem przedsiębiorstwa
        wielobranżowego, więc wynajmowanie mamek, nianiek, służby wszelkich
        profesji nie tyle jej roboty ujmowało, co zmieniało jej charakter.
        (Oczywiście, casus Emilii Korczyńskiej się zdarzał pewnie
        niejednokrotnie, co nie znaczy że inna kobieta nie musiała tych
        obowiązków przejąć wówczas)
        • kooreczka Re: O to to! 22.07.10, 15:19
          Emilia miała zaharowaną jak wół Martę, więc mogła się wałkonić.
    • lavenders27 Re: Pracujące mamy są sfrustrowane? 21.07.10, 13:27
      To prawda, ja też wróciłam szybko do pracy i wcale nie mam wyrzutów sumienia -
      dzieckiem opiekowaliśmy się na zmianę z mężem.

      Co do tych wyjazdów, to bym nie przesadzała - dziecko do ok. 4 roku życia nie
      pamięta takich wyjazdów- żeby nie wiem jak były ciekawe. A przyswajanie pewnych
      elementów tzw. kultury zaczyna dopiero w okolicach 5 roku życia - 3 lata to za
      mało, żeby powiedzieć, że podróże go kształcą wink Dlatego to bez znaczenia, czy
      pojedziesz z nim na Wyspy Wielkanocne, czy do Ustki. A później, w wieku szkolnym
      - to jak najbardziej.

      • lacitadelle Re: Pracujące mamy są sfrustrowane? 21.07.10, 13:35
        No po latach nie pamięta, ale jednak w momencie tego wyjazdu ma to dla niego
        znacznie jak najbardziej: mój syn bardzo lubi nowe miejsca i jak najbardziej ma
        dla niego znaczenie, gdzie spędzamy wakacje. Tylko kategorie oceny są zupełnie
        inne od naszych: jakość infrastruktury "dziecięcej", bliskość i dostępność wody,
        atrakcje w postaci zwierząt, pociągów, statków itp.
      • bez_seller Re: Pracujące mamy są sfrustrowane? 21.07.10, 13:53
        lavenders27 napisała:

        Dlatego to bez znaczenia, czy
        > pojedziesz z nim na Wyspy Wielkanocne, czy do Ustki. A później, w
        wieku szkolny
        > m
        > - to jak najbardziej.

        Moje dzieci zwiedzily najpierw "Wyspy Wielkanocne", a dopiero
        pozniej w wieku nastu lat zwiedzily Ustke. Dla nich Ustaka jest
        rewelacyjnym, najpiekniejszym miejscem na swiecie i w ogole Baltyk,
        ze swoimi wydmami, sosnowymi laskami, bialym piaskiem, a bociany sa
        ladniejsze od pelikanow.smile
      • alabama8 Re: Pracujące mamy są sfrustrowane? 21.07.10, 15:23
        lavenders27 napisała:
        dziecko do ok. 4 roku życia nie pamięta takich wyjazdów- żeby nie
        wiem jak były ciekawe. A przyswajanie pewnych elementów tzw. kultury
        zaczyna dopiero w okolicach 5 roku życia.


        Dlatego dziecko do 4 roku życia można spokojnie trzymać cały dzień w
        kojcu, nawet na spacery nie trzeba zabierać bo i tak nie będzie
        pamiętać, wystarczy okno otworzyć.

        A może to nie o pamiętanie tu chodzi. Chodzi o budowanie człowieka
        przez doświadczenie. A jakie doświadczenie będzie miał 4-ro latek
        który nosa za gospodarstwo w życiu nie wyściubił a najdalej to był w
        kościele? A jakie doświadczenie życiowe będzie miał 4-ro latek który
        regularnie chodzi do kina, bywa w zoo, jechał parowozem, budował nad
        morzem zamki z piasku, zaprzyjaźnił się z kozą i inne trele morele.

        Z jednej strony sknerskie podejście - a po co zabierać na wakacje
        jak i tak za 5 lat nie będzie pamiętał. Przy trym podejściu do 4
        roku życia nie warto nawet z gó...arzem gadać, i tak nie będzie
        pamiętał jak się matka napytlowała.
        • kali_pso Re: Pracujące mamy są sfrustrowane? 21.07.10, 15:38

          Nie wydziwiaj, alabama, bo juz po pierwszym akapicie przekroczyłaś
          granicę absurdu i nadinterpretacji a ostatni cię całkowicie pogrążył.
          Rusz swoją makówką- jeśli rodzic nie będzie rozmawiał z dzieckiem,
          pozostawi go w świecie ciszy, to dziecko najprawdopodobniej będzie
          miało powazne kłopoty z mową i ogólnym rozwojem. Jak to ma się do
          wakacji spędzonych z 1,5-latkiem nad Bałtykiem zamiast w Egipcie?
          Dla dziecka nie ma to żadnego znaczenia w tym wieku- to my lubimy
          sobie wmawiać, że właśnie zapracowaliśmy na jego świetlaną
          przyszłośćwinkp
          • mim288 Re: Pracujące mamy są sfrustrowane? 22.07.10, 07:15
            Róznivca bedzie taka, że nad Bałtykiem z dużym prawdopodobieństwem
            będzie lać i dzieciak wynudzi się setnie, a w Egipcie nie będzie
            wyłaził z basenów, bądź morza i ubawi się po pachy robiąc babki z
            piasku na plaży, jedząc lody, chlapiąc się z rodzicami w wodzie itd.
            • ja_w_twoim_wieku_nie_jadlam Re: Pracujące mamy są sfrustrowane? 22.07.10, 11:21
              hehehe no tak, bo baby z dzieciakami jezdza do egiptu wlasnie dlatego ze dzieci tak lubia tam przebywac.
              • kali_pso Re: Pracujące mamy są sfrustrowane? 22.07.10, 13:59

                No jasne, toż baby-migi przekazują to mamusiom dość wyraźnie...
            • kali_pso Re: Pracujące mamy są sfrustrowane? 22.07.10, 13:58

              ...1,5-roczniak będzie potrafił się nudzić? Łał.....Rzeczywiście,
              zapewnienie atrakcji i dobrej zabawy dziecku w tym wieku nad
              Bałtykiem to mega wyczyn..
      • mim288 Re: Pracujące mamy są sfrustrowane? 22.07.10, 07:13
        Niekoniecznie z tą "niepamięcią", moje dzieci dość dokładnie
        pamietają rózne wyjazdy (widać z ich licznych wypowiedzi). Swoją
        drogą nie widzę dlaczego miałabym być sfrustrowana jako pracująca
        matka, gdybym "nie pracowała" zasuwałabym w domu (robiąc wszystko
        sama) i dopiero miałabym stres, że dziecko coś zniszczy,
        pobrudzi,stłucze, że popsuje mi sie pralaka/zmywarka/samochów
        (niepotrzebne skreslić) itd. bo trzeba liczyć każdy grosz.
    • sadosia75 Re: Pracujące mamy są sfrustrowane? 21.07.10, 13:29
      Gdyby isc takim tokiem myslenia to kobieta powinna byc ciagle w
      domu bo przegapi pierwsze slowo, pierwsza czkawke, pierwsze
      kichniecie, pierwszy ulubiony serial dziecka. kobieta tez czlowiek,
      kobieta tez ma prawo realizowac swoje plany zyciowe. i niech je
      realizuje na swoj sposob. przestanmy wmawiac kobietom, ze siedzenie
      w domu jest albo be albo cacy. pozwolmy wreszcie kobietom robic to
      na co maja ochote. zadowolona ze swojego zycia kobieta- to
      szczesliwa matka, zona.
      • verdana Re: Pracujące mamy są sfrustrowane? 21.07.10, 13:41
        A dla ojca nic nie jest cenne, prawda? Może spokojnie sieszyć sie
        ojcostwem, nie uznajac, ze stracił najważniejszą jego część nie
        słyszac "pierwszych słów".
        Nigdy nie rozumiałam, dlaczego pierwsze słowo i pierwszy krok mają
        być o tyle cenniejsze niż drugie... I co matka straci, jak uslyszy i
        zobaczy je kto inny. Jak bedzie miała pecha, to zrezygnuje z pracy,
        wychodzenia z domu, ze wszystkiego, a dziecko usmiechnie się
        pierwszy raz - do teściowej, jak matka na sekundę wyjsdzie sama do
        toalety - i całe macierzynstwo na nic.
        Bzdura.
        • marripossa Re: Pracujące mamy są sfrustrowane? 21.07.10, 18:32
          Też nie rozumiem o co chodzi z tym pierwszym słowem czy krokiem. Ja
          nie pamiętam pierwszego słowa ani kroku mojego syna. Nie wiem kiedy
          powiedział/zrobił krok ani przy kim. Jakos nie miało to dla mnie
          znaczenia. Grunt, że chodzi i mówi i nawet za bardzo nie pyskuje smile
      • nuka_4 Re: Pracujące mamy są sfrustrowane? 19.08.10, 12:44
        pozwolmy wreszcie kobietom robic to
        > na co maja ochote. zadowolona ze swojego zycia kobieta- to
        > szczesliwa matka, zona.

        to pozwólmy tez kobietom decydowac czy w ogóle chcą mieć dziecko. czy chcą je
        urodzić.


















        • kasia111177 Re: Pracujące mamy są sfrustrowane? 22.08.10, 12:21
          Pracuję, chociaż jestem mamą i nie czuję się z tego powodu wcale sfrustrowana.
          Kocham moje dzieci nad życie i nawet zyskałam przydomek Matka Polka, ale żaden
          pierwszy kroczek, uśmiech czy słowo nie wywołały u mnie takiej euforii jak
          ostatnia informacja o 20% podwyżce pensji w uznaniu za wkład w rozwój firmy.
          • fabiolalast Re: Pracujące mamy są sfrustrowane? 22.08.10, 23:44
            gratulacjebig_grin
    • mia-emilia Pracujące mamy są sfrustrowane? 21.07.10, 14:18
      Ja może nie jestem sfrustrowana,ale przyznam że było mi baaaaardzo ciężko wrócić do pracy i zostawić dziecię z opiekunką. Cała masa wątpliwości, były momenty kiedy nawet myślałam o rezygnacji. Na szczęście wszystko się jakoś poukładało.
    • kali_pso Re: Pracujące mamy są sfrustrowane? 21.07.10, 15:40

      A mnie wcale nie dziwi, że one się czują winne, że nie widziały/nie
      słyszały itp. Bo do tej pracy też wracaja często wbrew sobie, każde
      więc wydarzenie w życiu dziecka, którego nie były świadkiem,
      traktują jak rysa na idealnym macierzyństwie.
      • mwiktorianka Re: Pracujące mamy są sfrustrowane? 21.07.10, 16:40
        Ludzie sa rózni,a wszak kobieta to tez człowiek smile.Jedne sa sfrustrowane tym,że
        musza siedziec z dzieckiem w domu, inne tym,że musza to dziecko zostawic pod
        opieka kogos innego i wrocic do pracy.Dla niektorych kobiet najwazniejsza rola w
        zyciu to rola matki,dla innych zas rola pracownicy.Nie ma sie co spierac kto ma
        racje.Kazdy ma w zyciu inne priorytety i kazdy ma prawo zyc jak chce(pod
        warunkiem oczywiscie,że nie krzywadzi tym innych) i tyle.Ja z tych dla,ktorych
        sensem zycia sa dzieci i nie wstydze sie tego bo uwazam,że nie ma w tym nic
        złego.Pracuje bo musze.Nie chcialabym byc przez cały czas w domu,ale tez
        uwazam,że 8h dziennie to dla mnie za duzo mam za malo czasu na spedzanie go z
        dziecmi.Ideałem dla mnie byloby 4,5 h w pracy.Pozdrawiam.
        • bez_seller Re: Pracujące mamy są sfrustrowane? 21.07.10, 17:16
          mwiktorianka napisała:

          Ja z tych dla,ktorych
          > sensem zycia sa dzieci i nie wstydze sie tego bo uwazam,że nie ma
          w tym nic
          > złego.Pracuje bo musze.Nie chcialabym byc przez cały czas w
          domu,ale tez
          > uwazam,że 8h dziennie to dla mnie za duzo mam za malo czasu na
          spedzanie go z
          > dziecmi.Ideałem dla mnie byloby 4,5 h w pracy.Pozdrawiam.

          No, jakis glos rozsadku, tym bardziej, ze w watku "co byscie zrobily
          majac czas i kase" tylko jedna (lub dwie) mama wspomniala o
          pelnoetatowj pracy.
        • berdanka Re: Pracujące mamy są sfrustrowane? 22.08.10, 14:10
          Czy matka pracująca jest sfrustrowana? Nie bardziej chyba niż Matka-
          Polka gotująca obiad.Jak ktoś coś robi z przymusu to zawsze będzie
          niezadowolony.
          Ja czułam się świetnie idąc do pracy i zostawiając roczną Młodą w
          domu. I wtedy kilka "mamusiek" zaczęło swoje obrzędy "jak to nie
          czujesz się winna zostawiając ją w domu"? Próbowano mi uświadomić,
          ze coś ze mną nie tak!
          Teraz siedzę w domu i też jestem szczęśliwa myjąc okna co drugi
          dzień i robiąc pranie. Ale obie decyzje - o pracy i pozostaniu w
          domu należały do mnie i małżonka!
          Nikt mnie do niczego nie przymuszał.
    • sueellen Pracujące mamy są sfrustrowane? 21.07.10, 18:09
      jeszcze nie wrocilam do pracy, ale juz nie moge sie doczekac! Nie nadaje sie
      na kure domowa.
    • joanna35 Re: Pracujące mamy są sfrustrowane? 21.07.10, 20:08
      E tam .... sfrustrowana to jestem ja kura domowa/darmowa służąca z
      dziesiecioletnim stażem. Po tylu latach z dziećmi w domu nawet gdyby
      któreś zdobyło Mount Everest to przyjęłabym to bez większego
      entuzjazmu. Kiedy ja mam za nimi/do nich zatęsknić?
    • lilka69 an dziolek 21.07.10, 21:07
      no i co w tym takiego wyjatkowego, ze wyjezdzaliscie? my tez wyjezdzalismy-na
      krajowe i zagraniczne wakacje ale urlop wychowawczy mialam przez 3 lata. dzieki
      temu syn mial mame na co dzien. a twoje dziecko TYLKO wyjazdy.
      • shellerka Re: an dziolek 21.07.10, 21:34
        a bo widzisz lilka, im sie wydaje, ze jak ktoras siedzi z dzieckiem na urlopie
        wychowawczym to od razu nie ma pieniędzy na wyjazdy.
        a bierze się takie myślenie chyba z faktu, że najczęściej na wychowawczy idą
        kobiety, którym nie opłaca się wracać do pracy z powodu niskiej pensji rzędu
        pensji opiekunki czyli jakieś 1000 - 1500 zł.

        kobiety które zarabiają powyżej 3000 tysięcy są już takim zastrzykiem finansowym
        dla budżetu domowego, ze nie mogą sobie najczęściej pozwolić na siedzenie w domu.

        trochę mało logiczne takie rozumowanie może być, bo obecnie obserwuje trend, że
        nawet kobiety zarabiające tak jak ja czyli powyżej tych 3k miesięcznie decydują
        się na wychowawczy.

        poprostu na chwilę obecną po zapłaceniu tego 1500 opiekunce, odliczeniu kasy na
        dojazdy do pracy, wynajęciu pomocy domowej, bo chyba bym nie dała rady ogarnąć
        domu po pracy, która niejednokrotnie wymagała odemnie pozostawania po godzinach,
        zostałoby mi może z 1000 zł. Za tysiąc złotych użerać się z szefem, nie mieć
        czasu i siły na zabawę z dziećmi - nie, dziękuję.



        • shellerka Re: an dziolek 21.07.10, 21:35
          tam miało być powyzej 3 tysięcy oczywista oczywistość.
      • mim288 Re: an dziolek 22.07.10, 08:00
        trzy lata w moim zawodzie to odlot w kosmos, potem już raczej nie
        miałabym realnych szans na ciekawą pracę (tzn pracę bym znalazła ale
        ani finansowo ani merytorycznie nie byłoby to zapewne nic
        ciekawego). Poza tym jak się chce mieć więcej dzieci niz jedno to
        biorąc 3-letnie wychowcze mamy never ending story.
        • lilka69 min228 26.07.10, 13:20
          nie never ending story tylko np. 2 dzieci to 6 lat. czyli ten czas
          konczy sie...za 6 lat w 2 czesciach.
          • mim288 Re: min228 27.07.10, 10:04
            To i tak za długo (może zależy od zawodu), poza tym chciałabym mieć
            więcej niż 2 dzieci. I pomijając milionerki bogate z domu, jest się
            przez lata na utrzymaniu męża - nie każdemu odpowiada. Ja tam jestem
            zdania, że jak mam dwie nogi, ręce i głowę i wszystko to w miare
            sprawne, to wolę zarabiac na siebie i dzieci (wiem, że inni moga
            mieć odmienny puntk widzenia, akceptuję to ale nie oznacza, że sama
            musze zmieniać własny).
      • byakhee Re: an dziolek 26.07.10, 12:40
        lilka69 napisała:

        urlop wychowawczy mialam przez 3 lata. dzieki
        > temu syn mial mame na co dzien.

        A tate od wielkiego dzwonu... Ale co z tego, ze tata nie bedzie
        widziec jak sie dziecko rozwija i pomina go pierwsze kroki, slowka...
    • moofka Re: Pracujące mamy są sfrustrowane? 21.07.10, 21:43
      ja jestem
      wrocilam do pracy po 15 miesiacach wychowawczego to byl taki kompromis miedzy ogladaniem pierwszych kroczkow a powrotem na rynek pracy
      cos tam jednak zarabiam i prace mam w miare ciekawą
      pracuje od 8 do 16
      mam problem jak mi sie dzieci pochoruja i ciagle brakuje mi dnia, zeby zrobic wszystko co sobie zaplanowalam
      dobrze ze chociaz w robocie mam spokoj swiety to tam odpoczne wink

      jakbym musiala wracac po 16 tygodniach od porodu a dziecko z nianka zostawiac to by mi serco peklo
      • grzalka Re: Pracujące mamy są sfrustrowane? 22.07.10, 00:39
        ja tam byłam sfrustrowana jak siedziałam w domu- z corka 8 miesiecy,
        z synami 10,5- dopiero jak wróciłam do pracy to sie zrobilo normalnie

        jakoś niespecjalnie mi przeszkadzało, że cos tam pierwsze zobaczyła
        niania czy mąz- no i co z tego? dziecku jest potrzebna jak najmniej
        sfrustrowana matka, mnie frustruje siedzenie w domu, jak kogoś
        frustruje praca to niech bierzez wychowawczy i dłuzej
      • mamakrzysia4 Re: Pracujące mamy są sfrustrowane? 26.07.10, 14:15
        powiem ze swojej perspektywy ja nie byłam i nie jestem kobietą domową i te
        wszystkie pierdoły pt. pranie,gotowanie, wycieranie nosów strasznie mnie
        wkurzają ale miałam złudzenia że kto jak kto ale ja to musze być matką polką
        idealną i co i figa z makiem rosół była zawsze lepszy u mamusi, kurz na
        żyrandolu był a dzieci chorowały pomimo domowego jedzonka, hartowania i
        wszystkich dostępnych metod uodparniania z karmieniem cycem do 2 roku życia
        włacznie wróciłam do pracy z rozdartym sercem i ambicją że napewno dam rade i
        wszystko będzie na tip top i co? w pracy myślałam o domu w domu o pracy
        odpuściłam sobie bo nabawiłam się mega depresji plus bezsenności teraz w domu
        jest brudnawo obiady domowe są ale w weekend
        a jak wpadam do domu to najpierw spokojnie pije kawe ze stoperami w uszach i
        dopiero po 15 minutach takiej ciszy wracam do domu
        Aequam memento rebus in arduis servare mentem non secus in bonis
        Horacy

        Cum recte vivis, ne cures verba malorum
    • molly_bloom Re: Pracujące mamy są sfrustrowane? 26.07.10, 12:33
      "Poza tym pracująca mama też jest fajna, bo jest bardziej niezależna, otwarta na
      świat i ludzi, silna i może nauczyć tego swoje dziecko."

      no, to jest dopiero stereotypowe myślenie!
      • redlinka Re: Pracujące mamy są sfrustrowane? 26.07.10, 13:50
        Dla mnie najgorsze jest to,że kobieta nie ma wyboru.
        Albo zarabia tyle,że wystarczy albo i nie na opiekunkę ( nie mówię o
        placówkach wych.)więc musi zostać w domu, albo zarabia tyle,że bez
        jej pensji budżet domowy nie da rady - i tak źle i tak nie dobrze.
        Daleko szukać nie muszę , we wrzesniu muszę zostawić praktycznie 3-
        miesięczne dziecko i wrócić do pracy bo dużo zarabiam, jaki mam
        wybór? ŻADNEGO i tak jestem sfrustrowana i serce mi pęknie na bank!!!
    • anorektycznazdzira Re: Pracujące mamy są sfrustrowane? 26.07.10, 22:43
      Ależ to takie ludzkie: te pracujące lubią myśleć, że matka pracująca
      jest fajna, pomysłowa, twórcza, otwarta i spełniona, co świetnie
      wpływa na dziecko, w przeciwieństwie do sfrustrowanej i wynudzonej
      kury domowej. Kura domowa lubi myśleć, że jest fajna, zrelaksowana,
      ma czas na działanie i pomysły oraz na dopilnowanie i rozwijanie
      swojego dziecka w przeciwieństwie do sfrustrowanej i zagonionej matki
      pracującej.
      Racja zawsze jest mojsza niż twojsza, nic się na to nie poradzi.
      Niewielu stać na wysunięcie choć nosa ze stereotypów, a już
      szczególnie gazeciska.
    • judytak sfrustrowana, to ja byłam, jak nie pracowałam n/tx 27.07.10, 09:21
      • aga29krakow pracująca mama jest sfrustrowana? 27.07.10, 11:17
        witam ,ja wróciłam do pracy jak moi bliźniacy skończyli 7 miesięcy,początki były trudne,niewyspanie.Ale teraz już mają 4latka jest coraz lepiej.Nie żałuje,że wróciłam do pracy ,bo teraz byłoby mi ciężko znaleść jakąs dobra pracę.POZDRAWIAM.
        • robin2510 Re: pracująca mama jest sfrustrowana? 27.07.10, 12:04
          Ja wróciłam do pracy jak pierwsza córka skończyła 5,5 m-ca a druga jak miała ok
          7 m-cy. Nie stać mnie było na urlop wychowawczy i jak lilka69 napisała moja
          pensja to był duży zastrzyk do domowego budżetu. Mój mąż nie jest prezesem
          banki, nie zarabia milionów, spadek nam z nieba nie spadł. Dlatego też wróciłam
          do pracy po części ze względu na finanse i ze względu też na to, że lubię
          pracować. Z mężem podzieliliśmy się obowiązkami i dziewczyny znają i mamę i tatę
    • przyszl_a_mamuska Re: Pracujące mamy są sfrustrowane? 28.07.10, 19:37
      Rozstanie z dzieckiem zawsze bywa trudne. Ciężko zostawić w domu maleństwo tym
      bardziej, że było się z nim przez kilka tygodni. Moim zdaniem to zależy od
      każdej z nas indywidualnie. Są mamy, które wręcz zmuszają się do powrotu do
      pracy, są i takie, które wracają do niej chętnie i nie znaczy to, że nie
      kochają, czy zaniedbują swoje dziecko.
    • magdakingaklara Re: Pracujące mamy są sfrustrowane? 28.07.10, 21:10
      chyba bylabym sfrustowana siedzac w domu i zostala kura domowa
      czekajacam na meza i dzieci
      • bubulenka Re: Pracujące mamy są sfrustrowane? 19.08.10, 08:42
        Ja wróciłam do pracy gdy synuś skończył 2 latka. Kocham pracę, ale tak jestem
        sfrustrowana. Haruję, jeżdżę na spotkania ale wszystko to za MARNE GROSZE - i
        mnie frustruje to, że spędzam cały dzień pracy za marne grosze, a gdy wracam do
        domu do nie ma już siły na nic innego tylko na spanie.

        Z drugiej strony marne grosze ale czuję się potrzebna i mam świetny wpis do cv.
        Nie ma to jak wysokie stanowisko a zarobki jak w markecie na kasie. Tak jestem
        sfrustrowana.
      • deodyma Re: Pracujące mamy są sfrustrowane? 19.08.10, 09:00
        jak sie w domu TYLKO SIEDZI i nudzi, to taka kobita moze potem mbyc
        sfrustrowanabig_grin
        w domu zawsze znajdzie sie cos do roboty i nudza sie tylko ludzie
        nudni.
        jesli zycie kreci sie tez tylko wokol dzieci i chlopa, zero
        znajomych, przyjaciol...
        zanim zaszlam w ciaze, nazapierniczalam sie przez 12 lat, jak dziki
        osiol, pozniej urodzilam syna, na poczatku przyszlego roku urodze
        drugie i jakos sfrustrowana sie nie czuje, nigdy mi sie nie nudzi.
        nastepne dziecko pojdzie do przedszkola, ja wroce do pracy a wtedy
        zacznie sie orka na dwa etety, bo nie dosyc, ze czlowiek narobi sie
        w robocie, to w domu tez beda czekaly obowiazki.
        przy jednym malym dziecku laby nie ma, nie bede jej miala przy
        dwojce.
    • masza12 Pracujące mamy są sfrustrowane? 21.08.10, 21:55
      a ja wrocilam do pracy jak moje dziecko mialo miesiac (takie prawo
      tu gdzie meszkam). i bylam bardzo sfrustrowana teraz dziecko ma 2
      lata ja nadal pracuje a wolalabym nie, ale raczej nie mam wyboru i
      zazdroszcze strasznie mamom ktore moga sobie pozwolic na zostanie w
      domu.
    • ateofi Pracujące mamy są sfrustrowane? 22.08.10, 08:15
      "Z powodu szybkiego powrotu do pracy po urodzeniu dziecka, jedna czwarta
      mam traci cenne momenty z życia malucha np. pierwsze wypowiedziane słowo -
      wynika z badań."
      Mogę powiedzieć jedynie na podstawie własnego doświaczenia, faktycznie
      odkąd wróciłam do pracy po 6 miesiącach w 2008 roku, a córcią zajęła się
      babcia, to faktycznie umknęło mi wiele chwil, o których późnie tylko
      słyszałam. Poza tym przez pewien czas, gdy córcia była w domu u dziadków
      to oni ją lepiej poznali. To oni leczyli jej 3-dniówkę i katarki. Ale w
      naszym przypadku nie było

      "Większość z nich czuje się z tego powodu winna."
      Nie, nie czuję się winna, ponieważ musiałam wrócić do pracy a zarobki nie
      wystarczyłyby do utrzymania nas. Poza tym, chciałam też być znów wśród
      ludzi a nie tylko siedzieć sama w domu i nie mieć z kim porozmawiać.
      Uważam, że nie powinno się wpędzać pracujące matki w poczucie winy, bo
      wiele z nich czuje, że spędza za mało czasu z dziećmi. Poza tym jak mają
      sobie wypracować emeryturę jeśli nie wrócą do pracy?
    • mama303 Re: Pracujące mamy są sfrustrowane? 22.08.10, 08:44
      an_dziolek24 napisała:

      > Było nas za to stać na częste wyjazdy wakacyjn
      > e i poznawanie przez dziecko różnych ciekawych miejsc w kraju (i
      nie tylko) w p
      > rzeciwieństwie do dzieci moich koleżanek, które polskie morze
      zobaczyły w wieku
      > kilku lat albo później.

      Akurat w tym wieku to dziecku wszystko jedno gdzie wyjeżdża, gdyby
      go tak spytac to pewnie wolałoby pobyć z mamą choćby w domu smile
    • mama303 Re: Pracujące mamy są sfrustrowane? 22.08.10, 09:04
      Pracuję w dużej firmie, w dużym dziale gdzie większośc to młode
      kobiety. Nie widziałam jeszcze żadnej koleżanki uszczęśliwonej
      powrotem do pracy i zostawieniem w domu malucha. Sama bardzo to
      przeżywałam /były łzy, zmęczenie, wychowywanie dziecka przez
      telefon/ale wrócić do pracy musiałam.
      • aretahebanowska Re: Pracujące mamy są sfrustrowane? 22.08.10, 09:17
        Bez przesady, naprawdę ŻADNEJ? Bo ja takie znam. Sama jestem przykładem.
        Za każdym razem z chęcią wracałam do pracy. Nie płakałam, nie
        frustrowałam się, nie wisiałam na telefonie. Każde z dzieci zostawało z
        babcią (dwiema, na zmianę). Krzywda im się nie stała. A to, że można nie
        zobaczyć jak pierwszy raz stanie na nogi, czy można nie być pierwszą
        osobą, która zauważy wychodzący ząb? Zobaczy się ten drugi krok, będzie
        się drugą osobą patrzącą na ten ząb (4 godziny później). To mniejsza
        radość? Najważniejsze, że dziecko przekracza kolejne bariery a nie
        zadowolenie mamy, że była pierwsza. Ciekawe, że nikt nie dba tak o
        tatusiów i nie martwi się, że oni też mogą być sfrustrowani wink.
Pełna wersja