ewazdrzewa7
25.07.10, 09:22
Mam roczną coreczkę,która nie sprawia kłopotów,w zasadzie odkąd
skończyla miesiąc jest cudem przesypiajacym noce. budzi się co
prawda dzien w dzień o 5.30 i chce jesc i sie bawic ale takie jej
prawo.Za to w ciągu dnia jest tornadem robiącym mega
bałagan,interesuje się wszytskim tylko nie zabawkami,wisi mi u nogi
jak chcę coś prawdzić w necie,jest ciekawska i oczywiście wpada w
histerię jak czegoś nie wolno (tylko jeśli coś jest niebezpiecznego
dla niej).W czym problem? ja już nie mam do niej cierpliwośći. męczy
mnie to wiszenie przy nodze, do tego teraz ma lek separacyjny i
nawet jak się kępię to chce wchodzić pod prysznic wrzucając tam po
kolei moje ubrania,kapcie itp... pracuję,wiec mam "odaspkę" w pracy,
gdzie naprawdę mam nawał obowiązków bo pracuję na pół etatu a
wyrabiać normę muszę jak za cały. a poza tym dzieckiem zajmuję się
sama,mąż pracuje.wczoraj zawizołam ją do mamy (3 raz w ciągu
roku,więc niezbyt często) bo muszę odaspnąć, wyspać się, wypić kawę
w spokoju i napisać na forum

oczywiście zabiore ją koło 12 bo
tęsknię itp. ale czy tez macie serdecznie dość,mimo ze dziecie
wyczekane,kochane, superfajne?ja już się wyiprezowałam,mam 30 lat
wiec nic mnie nie omija ze względu na dziecko,ale czuje się jak w
potrzesku,wiem ze jak wróci do domu to bedzie znów tornado a tak
jest miło. mąż jak jest w domu to się nią zajmie, mam możliwość
wyjścia z domu, z tym nie ma problemu tylko nic już nie jest
spontaniczne. jak patrzę na wileu znajomych,którzy mają dwójkę i
nietęgie miny to wspołczuje im i zastanawiam się czy sama dam sobie
radę z 2.może to przez to że w zasadzie coedziennie toczę walkę o
chwilkę spokoju na załatwienie spraw służobowo-edukacyjnych w domu
co nie jest łatwe organizacyjnie. a moze ze mnie wyrodna matka?