siemiel
28.07.10, 09:15
smuci mnie ten fakt. ona ma 18lat i mieszka ze 500km od nas-wiec z
ojcem widuje sie b.rzadko. kontakt utrudnia jej mama-mysle tez ze ja
odpowiednio ukierunkowala,tak ze tatus jest zly,ze jej nie kocha
itd....wiadomo jak jest po rozstaniu,zwlaszcza ze ta kobieta
zabraniala mu przyjezdzac do dziecka.
przychodza dni,ze mi smutno z tego powodu-w koncu jest to corka
mojego faceta-chcialabym ja poznac i chcialabym zeby miala dobry
kontakt z ojcem. ale kontakt jest marny-moj mezczyzna zniechecil sie
mocno i nie chce juz wycigac 1szy reki. dziecko jest juz duze-
kumate, nigdy do ojca nie zadzwonila,nigdy nie odpisala na
list,dostawala rokrocznie zyczenia,nigdy sama nie zlozyla jemu lub
dziadkom. ma wszelkie namiary-gg, skype,mail,dostawala nawet karte
do telefonu-nie wykorzystala zadnego srodka by poznac swojego
ojca.jedyne fajne chwile to ich wspolne wakacje nad morzem (w
tajemicy przed matka dziecka)wytedy padaly obietnice corki,ze bedzie
utrzymywala kontakt z tata.ale niestety wakacje sie konczyly,dziecko
jechalo do matki i zero kontaktu.jak on dzwoni to oczywiscie jesli
mama zezwoli na rozmowe,to porozmawia z ojcem ale to sa slowa "tak,
nie ,dobrze, ok" zero chocby zaiteresowania co tam u ciebie tato?
moze glupio robie ze to przezywam,ale widze ze boli to mojego
mezczyzne. bo nawet jesli nie zyje z matka dziecka,to z dzieckiem
powinien byc ten kontakt staly,a ja jako przyszla macocha tez
chciabym znac to dziecko. sama mam ze swoja macocha kontakt
rewelacyjny i przykro ze tu sie tak ulozylo.