Menopauza własnej matki , ratunku!

28.07.10, 10:43
Jak przetrwać menopauzę własnej matki ? Bo choc ograniczyłam kontakty
bezposrednie , wykancza mnie kazdego dnia telefonicznie wisi tez na mojej
tesciowej. Ma stany od euforii do histerii jest czepialska niemiła ,
extremalnie wscibska , potrafi wydzwaniac do mojej tesciowej nakręcając ją na
mnie bo np nie odebrałam jej telefonu , chce wiedziec o mnie wszystko a
pozniej roztrząsa moje zycie z przypadkowymi ludzmi typu sąsiadka czy
sprzątaczka. Potrafi dzwonic do mnie kilkanascie razy w ciągu dnia z tym samym
pytaniem. Gdy sie dystansuje jest foch i wieszanie na mnie psów Gdy
dowiedziała sie ze kolezanka z firmy w której uwczesnie pracowałam zamieszkała
w jej bloku , poszła do niej ,przedstawiła się i zaproponowała ze bedzie w
stałym kontakcie chcąc rozprawiac z nią o moich zawodowych relacjach z innymi
,kolezanke zatkało. Wszystkie te cechy nasilają sie ,nie da sie z nią
wytrzymac , gdy sie dystansuje jest tragedia. Najchętniej uciekłabym przed
wlasna matką gdzies daleko , masakra.
    • imasumak Re: Menopauza własnej matki , ratunku! 28.07.10, 10:46
      Zajmij się nią. Ona teraz potrzebuje Twojej uwagi i miłości, przechodzi bardzo
      ciężki okres w życiu, to nie czas, żeby jej unikać. Namów ją na wizytę u
      endokrynologa, pomóż jej po porostu.
      • gazeta_mi_placi Re: Menopauza własnej matki , ratunku! 28.07.10, 11:06
        Niech bierze jakieś hormony,ponoć pomagają na histerie...
        • lacitadelle Re: Menopauza własnej matki , ratunku! 28.07.10, 11:18
          > Niech bierze jakieś hormony,ponoć pomagają na histerie...

          Moja Mama za nic nie chciała, na siłę przecież nie podasz. Ale oczywiście
          spróbować namówić nie zaszkodzi.

          Jakoś przetrwaliśmy, staraliśmy się być wszyscy bardzo delikatni (moja Mama
          tylko wybuchała płaczem przynajmniej raz dziennie). Pocieszające jest to, że to
          nie trwa wiecznie, u nas około roku i Mama w 100% "wróciła do siebie".
          • heca7 Re: Menopauza własnej matki , ratunku! 28.07.10, 12:32
            Moja nie wrociła niestety i teraz jest jeszcze gorzejsad
            Z bratem powoli po latach "tępiejemy" na jej zagrywki, dziwactwa,
            bzdury opowiadane, czepialstwo i fochy.
            • gazeta_mi_placi Re: Menopauza własnej matki , ratunku! 28.07.10, 15:25
              Współczuję sad
            • whitediamond Re: Menopauza własnej matki , ratunku! 30.07.10, 09:02
              to samo moglabym napisac o mojej matce crying jest coraz gorzej, a
              menopauza juz sie skonczyla.
              Najbardziej co mnie uderza to jej klamstwa, opowiada takie bzdury ze
              czasami az trudno w to uwierzyc
    • mama-osama Re: Menopauza własnej matki , ratunku! 28.07.10, 15:33
      U mnie też się zaczyna, tyle że jest gorzej bo menopauza dopadła
      teściową, na dodoatek mieszkajacą po sasiedzku. Z moja mamą tez było
      nie całkiem ok jak zaczęła przekwitać, ale na szczeście sama to
      zauważyła i teraz jest na hormonalnej terapi zastępczej i jest ok.
      Teściowa niestety dewota i hormonów brac nie chce. Dlatego kupiliśmy
      działke 30 km od jej domu i spierniczamy.
      • alanis11 Re: Menopauza własnej matki , ratunku! 28.07.10, 15:38
        Moja teściowa ma usunięte narządy kobiece więc jej problem przekwitania nie
        dotyczy i uwierzcie jest do rany przyłóż nie ma chorych jazd , zachowuje sie
        normalnie , róznica między mną a moją mamą jest gigantyczna , dlatego nikt mi
        nie pwoie że hormony nie mają wpływu na zachowanie kobiet w srednim wieku.
        • imasumak Re: Menopauza własnej matki , ratunku! 28.07.10, 15:44
          To namów mamę na wizytę u endokrynologa. Ona Ci poświęciła kawał swojego życia,
          teraz Ty jej pomóż.
          Moja koleżanka miała podobny problem ze swoją mamą, z tym że tam były już
          początki depresji i sytuacja wyglądała koszmarnie. Ale się dziewczyna uparła,
          przez dwa miesiące truła matce dzień w dzień o wizycie u specjalistów, aż w
          końcu wygrała. Poszły i do psychiatry i do endokrynologa, zostało ustalone
          leczenie, pani chodzi dodatkowo na psychoterapię i jest OK.
      • marzeka1 Re: Menopauza własnej matki , ratunku! 28.07.10, 17:27
        "Teściowa niestety dewota i hormonów brac nie chce."- a skąd wiesz,
        że z tych powodów? Bo hormonów to tylko dewoty nie biorą? Też nie
        mogę brać, właśnie ze względów zdrowotnych i gdy będę w tym okresie,
        inaczej będę musiała sobie radzić.
        • mgla_jedwabna Re: Menopauza własnej matki , ratunku! 30.07.10, 12:35
          Jest dosyć silna korelacja między dewocją a ignorowaniem zdobyczy nauk ścisłych.

          Jest też silny związek między dwocją kobiety a jej podejściem do własnego ciała - jeśli komuś dewocja mózgu nie wyżarła, to będzie wiedział, że sam decyduje o swoim życiu i ciele, od kwestii planowania rodziny poczynając na hormonach właśnie kończąc.

          Po prostu - albo ma się podejście "to moje ciało i dbam o siebie" albo "będzie tak, jak Bóg zechce".
    • billeczka1 Re: Menopauza własnej matki , ratunku! 28.07.10, 15:38
      A jesteś pewna, że to właśnie przez menopauzę? Może to nie wina stanu fizycznego tylko po prostu ma taki charakter. W jednym i w drugim przypadku porozmawiałabym z nią i powiedziała jej jak się czujesz. Nie może być tak, że matka zniechęca do siebie własne dziecko
      • imasumak Re: Menopauza własnej matki , ratunku! 28.07.10, 15:47
        Jasne, że nie można wszystkiego zwalić na hormony, ale skoro babka wcześniej
        była w porządku, to nie widzę powodu, żeby twierdzić, że to wredny charakter smile
        • k1234561 Re: Menopauza własnej matki , ratunku! 28.07.10, 16:34
          Z moją było identycznie.Na szczęście sama,bez namawiania wybrała się
          do gina i zapisano jej hormony i jest ok.
    • kol.3 Re: Menopauza własnej matki , ratunku! 28.07.10, 18:15
      A ile ona ma lat, czy pracuje, czy ma męża? Wygląda na to, że nie ma
      własnego życia i "wisi na Tobie".
      Jestem za tym, żeby kobiety pracowały do 60 lat a nawet dłużej, wtedy
      mają swoje zajęcia nie żyją życiem, swoich dzieci.
      Nie wiem ile w zachowaniu matki jest menopauzy a ile jej własnego
      charakteru.
      • imasumak Re: Menopauza własnej matki , ratunku! 28.07.10, 19:07
        kol.3 napisała:

        Jestem za tym, żeby kobiety pracowały do 60 lat a nawet dłużej, wtedy
        mają swoje zajęcia nie żyją życiem, swoich dzieci.


        Akurat to nie ma nic do rzeczy. Moja mama ma skończone 65 lat, nadal pracuje
        zawodowo, a i tak dzwoni do mnie kilka razy dziennie smile


        • kol.3 Re: Menopauza własnej matki , ratunku! 29.07.10, 18:16
          Nie musi to być sztywna reguła, le często żyją życiem innych osoby
          nudzące się, nie mające zajęcia i własnego życia.
    • aandzia43 Re: Menopauza własnej matki , ratunku! 29.07.10, 20:19
      To nie menopauza, tylko paskudny charakter spotęgowany problemami
      przekwitania. Nie obrażajmy kobiet, które mimo huśtawek nastroju
      spowodowanych szalejącymi hormonami nie urządzają takich żenujących
      scen. Jak już mama przekwitnie, to się zacznie starcze zmiany w
      mózgu. Osobowości jej nie zmienisz. W farmakologii ratunek. I w
      izolowaniu jej od swojego życia.
      • elka323 Re: Menopauza własnej matki , ratunku! 30.07.10, 10:24
        Mam podobnie z moją mamą.Do tego jest byłą nauczycielką , a to nie zawód , to
        rozpoznanie chorobowe.Musi o wszystkim wiedzieć , chciałaby decydować o życiu
        moim i dzieci , bo ja przecież nic nie potrafię i robię same głupoty.Nauczona
        doświadczeniem , sama już biorę hormonalną terapię , bo boję się , że mogę tak
        zatruć życie swoim dzieciom.Do tego siostra mieszka za granicą i niestety , mama
        ma tylko mnie do dręczenia.Kłóci się wiecznie z moim tatą , bo jest przecież
        głupi.Wnuki odstręczyła od siebie całkowicie , odwiedzają ją , kiedy muszą, gdyż
        na powitanie przeprowadza przesłuchania, a to dorośli ludzie i nie o wszystkim
        chcą opowiadać ze szczegółami.Niestety , jest też lekomanką - je leki garściami
        na wszelkie możliwe choroby . te prawdziwe i urojone.Ciąga mnie po lekarzach i
        klinikach i robi wszelkie możliwe badania i jest wściekła , gdy nic nie
        wykazują.A przyczyna jest jedna , od 30 lat jest na emeryturze , ale zostały
        przyzwyczajenia z pracy w szkole - ja tu rządzę i decyduję i wszelkie odstępstwa
        od tego są dla niej nie do przyjęcia.Niestety wraz z wiekiem to wszystko się
        nasila i staję się dla nas prawdziwym koszmarem.Do tego uważa , że chcemy ją
        pozbawić majątku.Koszmar!Z utęsknieniem czekam na przyjazd siostry , bo tylko
        wtedy mam trochę spokoju, niestety tylko przez miesiąc.
        Siostra kiedyś miała wpływ na mamę i po jej wizycie było trochę lepiej , ale
        teraz już to nie działa , więc wiem , że po jej wyjezdzie da mi popalić , ale
        miesiąc spokoju to tez dużo.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja