Wizyty położnych

28.07.10, 17:41
Inspirowane wątkiem o wspolczuciu.
Myślicie, że w ogole mają sens?
Ja niewiele pamiętam, bo moje dziecko ma już dwanaście lat, pamiętam tylko
swoją dużą irytację - wizyta w niczym mi nie pomogla, odbyla się prawie
miesiąc po powrocie ze szpitala, polożna nic nie wiedziala o wcześniakach, za
to probowala mnie poinstruować, jak się dziecko przewija czy kąpie. Nie wiem,
jak by dożylo do tego momentu, gdybym takich rzeczy nie wiedziala.
    • el_jot Re: Wizyty położnych 28.07.10, 17:53
      U mnie była kilka dni po porodzie, wcześniej się umówiła. Nie
      pamiętam szczegółów, ale chyba chodziło o to, żeby uprzedzić, ze
      przyjdzie lekarz, mówiła o jakichś pierdołach, wizyta trwała nie
      wiecej niż pięć minut.

      Za kilka dni przyszedł lekarz, a jakiś czas póżniej ktoś zadzwonił o
      9-tej godzinie do drzwi. Byłam wtedy jeszcze w piżamie, mieszkaliśmy
      w malutkim mieszkaniu, łóżko było nie zaścielone,dzieciak się darł w
      niebogłosy, baba poprosiła przez drzwi o otwarcie, ale nawet nie
      usłyszałam kto stoi, bo moja psica się potwornie darła. I nie
      wpuściłam, na szczęście. W karcie dziecka przeczytałam: Nie weszłam
      do mieszkania, ponieważ jakaś bardzo młoda osoba nie potrafiła sobie
      poradzić z psembig_grin. Miałam wtedy 32 lata,więc miło mi się zrobiło po
      przeczytaniu o sobie " bardzo młoda osoba"smile
    • alexa0000 Re: Wizyty położnych 28.07.10, 17:59
      Mięzdy innymi po to,żeby sprawdzić, czy dziecko nie jest zakatowane,
      głodzone, itp, td. U mnie była 4 dni po powrocie do domu. Babka
      rozebrała młodego i surowym tonem zapytała, co stało mu się z
      brzuchem. Miał długa , czerwoną szramę. Mało sie tam z nerwów nie
      poryczałam. Patrzyła i patrzyła, a ja ani dudu ,nie umiałam jej
      wyłumaczyć,skad ten slad. Nagle mnie olśniło-na ciałku odcisnął się
      sznureczek od dziadowskiego kaftanika.Przez moment bałam się,że poda
      mnie do prokuraturysmile

      Niech sobie chodzą. Szkoda,że nie są przeszkolone w zakresie
      laktacji (przynajmniej w moim mieście).
    • mia_siochi Re: Wizyty położnych 28.07.10, 18:06
      Wyjaśnijcie prosze ciemnej babie: a to obowiązkowe jest? Pierwsze
      dziecko w drodze, zwyczajnie nie wiem.

      U mnie sytuacja wygląda tak:
      -lekarza rodzinnego okazało się że mam wybranego (w innym wątku
      pisałam że nie mam, zrobiłam rachunek sumienia i przypomniałam sobie
      że mam), ale w poprzednim miejscu zamieszkania, 150 km od aktualnego
      -w aktualnym miejscu zamieszkania korzystam tylko z prywatnego
      abonamentu
      -nie mam ochoty na wizyty jakiegoś babska
      -dzieciaka wozić będę do tej mojej prywatnej przychodni, bo mam tak
      już pakiet rodzinny wykupiony
      • el_jot Re: Wizyty położnych 28.07.10, 18:18
        Zawsze szpital, w którym rodzisz zgłasza nowonarodzone dziecko do
        przychodni w twoim rejonie. Jak dziecko się urodziło też miałam
        wykupiony prywatny abonament, a i tak do mnie zadzwonili z
        przychodni rejonowej i przyszli do domu. Nie mam pojęcia czy ta
        wizyta jest obowiązkowa.
        • mia_siochi Re: Wizyty położnych 28.07.10, 18:23
          A skąd oni wiedzą która jest w moim rejonie? wink Zameldowana jestem
          zupełnie gdzie indziej, niż mieszkam...
          • di01 Re: Wizyty położnych 28.07.10, 18:30
            Witamsmilewizyta położnej środowiskowej po porodzie nie jest obowiązkowa, jednak
            jeśli mama życzy sobie takową to powinna sama zgłosić w wybranej przez siebie
            przychodni niekoniecznie w tej do której składała deklaracje.Obecnie nie ma
            rejonizacji więc mama idzie tam gdzie chce.Szpitale raczej nie zgłaszają wizyt
            patronażowych przesyłają tylko do przychodni karty szczepień, co nie jest
            jednoznaczne z wizytą patronażową.
            • mia_siochi Re: Wizyty położnych 28.07.10, 18:34
              Dziękuję Ci dobra kobieto za te pokrzepiające informacje! ;D
        • joanna_poz Re: Wizyty położnych 29.07.10, 10:04
          > Zawsze szpital, w którym rodzisz zgłasza nowonarodzone dziecko do
          > przychodni w twoim rejonie.

          nie zawsze.
          mnie poinstruowano, że sama mam to zgłosić u siebie w rejonie i po
          zgłoszeniu położna dzwoniła, żeby się umówić.
    • milva_barring Re: Wizyty położnych 28.07.10, 18:27
      U mnie wizyta położnej była kilka dni po powrocie do domu ze szpitala. Przyszła z zapowiedzianą wizytą. Potem jeszcze 3 razy była (też zawsze zapowiadała wcześniej).
      Bardzo sympatyczna kobieta i co ważniejsze kompetentna. Np. pokazała jak dbać o pępek dziecka - w dużo łatwiejszy sposób niż uczyła położna w szpitalu. Odpowiedziała na wszystkie pytania, a miałam ich wiele. Dyskretnie obejrzała mieszkanie idąc do łazienki, żeby umyć ręce, ale usprawiedliwiała się tym, że ma do wypełnienia rubryki w kwestionariuszu.
      Kiedy widzi mnie na osiedlu zawsze pyta co u dziecka, pamięta jak ma na imię i pamięta dużo szczegółów z tych wizyt.

      Dla mnie więc, jako dla matki pierwszego dziecka takie wizyty mają sens, ale jak znam życie, to do rodzin zagrożonych prawdziwą patologią raczej położne nie zachodzą.
      • mia_siochi Re: Wizyty położnych 28.07.10, 18:33
        Tia, jak zobaczy moje mieszkanie (bałaganiarze jesteśmy z chłopem
        nieziemscy, do tego 2 wiecznie liniejące koty i zupełny brak ochoty
        na sprzatanie przed jakakolwiek "wizytacją", a już napewno ja tej
        ochoty nie nabiorę po porodzie wink ) to na 100% wyladuję w szanownym
        gronie "patologii" ;D
        No kurcze, już tak mam, że pasjami nie cierpię włażenie na siłę do
        mojego mieszkania. Nie lubię gości, specjalnie mieszkam w miejscu,
        które eliminuje skutecznie wszelkie wizyty... Jak sobie o takiej
        wizycie położnej pomyślę, to już mnie mdli...;/
    • pola.cocci Re: Wizyty położnych 28.07.10, 18:33
      za granica nie ma czegos takiego, ja kilka miesiecy po porodzie sama
      umowilam sie z polozna, bo pytania mialam; b. sympatyczna mloda
      osoba przyjechala i odpowiedziala na wszystkie moje pytania
      dotyczace mnie i dziecka
      • majenkir Re: Wizyty położnych 28.07.10, 18:42

        pola.cocci napisała:
        > za granica nie ma czegos takiego,


        A zagranica to jedna jest big_grin
        Mnie w szpitalu zapytali czy chce, zeby przyszla.
        Odmowilam i nikt mnie nie nachodzil wink.
        • duzeq Re: Wizyty położnych 28.07.10, 18:59
          Tez mnie rozsmieszyla ta jedyna zagranica. smile

          W naszej zagranicy polozna przychodzi na 8-10 dni zaraz po porodzie,
          spedzajac po 6-8 godzin w domu i jest to najlepszy wynalazek naszej
          zagranicy.
          Nie dosc, ze ja, jako matka, moge lezec i hmmm, pachniec, nie dosc,
          ze polozna przyucza ojca do zawodu (kapanie, przewijanie, padanie
          plackiem przed kazdym zyczeniem partnerki w pologu), to jeszzce
          sprzata i gotuje.

          Ja tam lepiej nie widze.
          • najma78 Re: Wizyty położnych 28.07.10, 19:09
            Za granica tez sa, przychodza czesto i mozna sie od nich sporo
            dowiedziec, nie trzeba szukac na forachsmile
            • duzeq Re: Wizyty położnych 28.07.10, 20:22
              Ar ju tokin tu mi? smile
              • najma78 Re: Wizyty położnych 28.07.10, 20:41
                ajm notsmile
                Tak sie akurat post wkleil
          • imasumak Duzeq, gdzie jest Twoja Zagranica? 29.07.10, 13:39
            To tam chętnie wyjadę i może jeszcze dziecko sobie zrobię, a co!
        • karolinkaa3a Re: Wizyty położnych 28.07.10, 19:01
          U mnie po każdym porodzie przychodziła,za każdym razem inna.Po pierwszym
          starsza,bardzo mądra kobieta.Właściwie to ona nauczyła mnie karmienia
          piersią(reszty nauczyła mnie moja mama).Po drugim przyszła też starsza ,ale
          bardzo dziwna kobita,która mówiła bardzo dziwne rzeczy,np.kiedy mój 5letni
          wówczas syn zapytał co to jest miesiączka,to powiedziała,że jak mamusia będzie
          miała to mu pokaże:0Po trzecim przyszła młoda bardzo fajna i rzeczowa
          dziewczyna.Każda najpierw dzwoniła i pytała czy chcę żeby przyszła,można więc
          odmówić,albo np.zaprosić dopiero kiedy ma się jakieś pytania czy problem
    • franczii Re: Wizyty położnych 28.07.10, 18:50
      Moim zdaniem nie maja sensu ale zdanie sobie wyrobilam na podstawie relacji
      innych. Z tego co slyszalam to tropia patologie, zagladaja do szafy, wpisuja w
      karte ze okruchy na stole i nieumyte szklankibig_grin
      Co innego gdyby taka przyszla rzeczywiscie w takim celu do jakiego polozna
      zostala powolana czyli opieki nad poloznica i noworodkiem. Powinna pomoc dziecko
      przystawic, doradzic, rozwiac watpliwosci matki co do tego jak sobie radzi i
      zapewnic ja ze jest najlepsza matka na swiecie a nie czepiac sie ze sie cos tam
      odcisnelo na skorze. No i zwrocic uwage uwage czy nie ma objawow mogacych
      swiadczyc o depresji ale to juz chyba wyzsza szkola jazdy, choc gdyby ta sama
      polozna znala matke juz z czasow ciazy to kto wie? To taka utopiatongue_out
      • kai_30 Re: Wizyty położnych 28.07.10, 19:30
        Ja na taką super położną trafiłam po urodzeniu najmłodszego. Po pierwsze -
        zadzwoniła w dzień mojego powrotu ze szpitala i zapytała, czy mam "pilną
        potrzebę" się spotkać big_grin Nie miałam, więc zapowiedziała, że odezwie się za kilka
        dni i zostawiła swój numer komórki, na wypadek jakbym jednak pilną potrzebę
        poczuła smile

        Na wizytację przyszła (umawiając się wcześniej telefonicznie), ale po kątach się
        nie rozglądała, obejrzała Młodego, zapytała o samopoczucie, chciała mnie
        poczęstować stosem ulotek, ale podziękowałam, i poszła, przypominając, że jakby
        co, to mam dzwonić.

        Dzwoniłam rzeczywiście kilkakrotnie z różnymi pierdołami, i przychodziła jeszcze
        dwa razy, bo mnie Młodego pępek niepokoił. Ostatni raz była trzy tygodnie po
        porodzie.

        Pani doktor na wizycie patronażowej też była, też się wcześniej umawiała
        telefonicznie, też na niej pies wrażenia nie zrobił ani stos gazet i książek na
        pościelonym byle jak łóżku w sypialni.

        Normalna, zwyczajna przychodnia "osiedlowa", panie, a takie cuda big_grin
        • el_jot Re: Wizyty położnych 28.07.10, 19:38
          kai_30 napisała:
          Pani doktor na wizycie patronażowej też była, też się wcześniej
          umawiała
          > telefonicznie, też na niej pies wrażenia nie zrobił
          O nie, nie, to na "mój" pediatra bardziej się psem zainteresował niż
          dzieckiembig_grin
    • truscaveczka Re: Wizyty położnych 28.07.10, 18:54
      Kocham moją położną środowiskową, walczącą feministkę zresztą smile
      Mój mąż skakał na jej wezwanie jak na sprężynce i wcale się nie bał
      wink
      Kompetentna, ciepła, ofiarna osoba, przylatująca na wezwanie
      telefoniczne gdy miałam problem z karmieniem... Dopadła mnie
      ostatnio na ulicy i zaklepała się do mnie i na tego noworodka,
      który w listopadzie ma się urodzić smile
      Przewijania nauczyli mnie w szpitalu, kąpała ona z mężem smile
      Jeszcze raz podkreślam - kompetentna i rozsądna smile
    • gryzelda71 Re: Wizyty położnych 28.07.10, 19:16
      Dawno temu już byłosmilei to co pamiętam to raczej oglądanie niż rady.Zawsze
      trafiają jak dziecko spało,a ja nie umiała wymyślić żadnych problemów(bo że
      płacze norma,wisi na piersi całą dobę norma itp)
      A raz przyszła koło 10 jak kąpałam córkę,bo lepiej wychodziło w dzień
      spokojniejsza była cała dobę niż jak robiłam to wieczorem.Oj nie spodobało
      się,coś tam burczała pod nosemsmile
      I nawet w sprawozdaniu najwięcej było o warunkach,że czysto i że prawdziwie
      rodzinna atmosfera,cokolwiek to znaczyło.
    • 1.tulipanna Re: Wizyty położnych 28.07.10, 19:51
      do mnie przyszła cudowna kobieta
      domu nie chciała oglądać, pogłaskała liniejącego kota, zapytała jak
      sobie radzę, jak się czuję ja i mała
      chciała pokazać jak wykąpać dziecko - nie miałam takiej potrzeby,
      podziękowałam
      przemyła małej pępek, popatrzyła jak karmię piersią i uspokoiła, ze
      mała ładnie ssie i na pewno się najada
      przychodziła do mnie jeszcze kilkakrotnie dopóki małej nie odpadł
      pępek
      i, za co jestem jej wdzięczna bardzo, zdjęła mi szwy,
      miałam co prawda rozuszczalne, ale rozłaziły się jakoś koszmarnie
      długo i jak się ich pozbyłam to poczułam wieeelką ulgę
      b. ciepła, dobra osoba
      podziękowałam jej bombonierką i kawą - nie chciała wziąć
    • malgosiek2 Re: Wizyty położnych 28.07.10, 20:28
      Tak Was czytam i momentami oczy mam wielkie ze zdziwienia i nie wiem
      czy mam się śmiać czy może jeszcze coś innego.
      Mia_siochi wymyśla od jakiegoś babska,co jest niezbyt przychylneuncertain
      Franczii twierdzi,że bez sensu nie mając doświadczenia,ale bazuje na
      "relacji innych"wymyślając niestworzone rzeczy o zagladaniu do
      szafy,okruchach na stole itp.i w to akurat nie uwierzę.
      Owszem wiem,że sa różne położne,róznie wykształcone z różnymi
      poglądami,zgadza się.
      Ale tez jesteście tez po części niesprawiedliwe.
      A piszę to,bo sama jestem położną środowiskową właśnie.
      Z pacjentkami umawiam sie na wizyty telefonicznie,zawsze jestem
      "dostępna"pod telefonem 7 dni w tyg.
      Oglądam dziecię tzn.sprawdzam skórę pod kątem ew.zółtaczki
      fizjol,pokazuje jak dbać o pępek,informuję o
      szczepieniach,ortopedzie,okuliście,ubiorze,spacerach etc.
      Świeżo upieczoną mamę też "oglądam",ale jesli sobie nie życzy szanuję
      jej zdanie,ściągam szwy po cc ew. z krocza jeśli są
      nierozpuszczalne,aby nie musiała specjalnie jeździć do szpitala na IP
      i tam czekać kilka godzin na zdjęcie szwów.
      Miałam kilka pacjentek z depresją poporodową,gdzie kierowałam do
      psychiatry(były i przyjmowały leki p/depresyjne)
      Owszem i wg.mnie te wizyty mają sens,bo są różne pacjentki o różnych
      potrzebach choćby nawet,aby się pożalić czy wygadać.
      Owszem mają sens poniewaz też współpracuję z Mopr-em i zdarzyło sie
      wiele razy chodzić na wspólne wizyty u rodzin nazwijmy to na
      pograniczu patologii.
      I mam tez za sobą kilka wizyt w sądzie rodzinnym jako świadek w
      sprawach rodzicielskich,bo taka zaistniała potrzeba jak dzieciaki
      trafiły do pogotowia opiekuńczego z powodu zaniedbań rodziców.
      Trójka moich podopiecznych został odebrana,ponieważ były ku temu
      poważne powody i dzięki temu dzieci żyją całe i zdrowe.
      Ale tez bardzo sie cieszą z pozytywnych opinii pełnych ciepła i
      uznania przez Was,bo własnie takie opinie dodają pewności siebie i
      otuchy,że warto się starać.
      • mia_siochi Re: Wizyty położnych 28.07.10, 21:22
        malgosiek2 napisała:

        > Mia_siochi wymyśla od jakiegoś babska,co jest niezbyt przychylneuncertain

        No i utwierdziłas mnie tylko w moim zdaniu.
        Kobieto, nikomu nie wymyslam. Pytałam tylko, czy mam obowiązek
        położną (wybacz, ale zdecydowanie jest to kobieta, i jeszcze bardziej
        zdecydowanie- obca) wpuszczać do domu. Bo nie chcę wizyt obcych bab,
        rozglądających mi sie po kątach. Nie mam ochoty na je wizytę
        odkłaczać mieszkania, a przy moich sierściuchach musiałabym to
        zrobic. Wreszcie- nie chce mi sie rozmawiać z osobą której nie
        zapraszałam.
        Gdybym miała możliwość wybrać jakaś miłą panią (chętnie bym jej
        zapłaciła) która byłaby z polecenia, o której słyszałabym wiele
        dobrego- kto wie, czy bym nie skorzystała. NZOZ okoliczny nawet nie
        wiem gdzie jest, nie znam personelu i nie mam potrzeby poznać.

        Dziewczyny mi wyjaśniły że nie mam obowiązku i dziękuje za te
        informacje.
        • malgosiek2 Re: Wizyty położnych 28.07.10, 21:32
          Jak widać jestes bardzo uprzejmawink
          W sumie bardzo sie cieszę,że pacjentek o Twoich poglądach i stosunku
          do tego rodzaju wizyt jest bardzo znikoma na szczęściebig_grin
          Owszem ja tez powtórzę,że nie ma obowiązku wizyty położnej.
          Lecz jeśli takowa się zgłosi do Ciebie może prosić Cię o złożenie
          podpisu,że nie wyrażasz ochoty na wizyty położnej.
          Niestety papierkologia w tym kraju wielka,a my musimy mieć
          tzw."podkładkę",bo rozliczamy się z ilości wizyt patronażowych przed
          Nfz-etem .
        • bozenka78 Re: Wizyty położnych 29.07.10, 09:26
          Ja bylam bardzo zadowolona z wizyt poloznej.
          Nikt mi sie po katach nie rozgladal i o nic nie wypytywal.
          Za to bezposrednio po powrocie do domu niezwykle cenne bylo dla
          mnie, ze ktos przyjdzie co dwa dni i zobaczy, jak sie goja moje
          rany, czy mozna juz sciagnac szwy, czy nie ma zadnej infekcji, czy
          na pewno z pepkiem dziecka jest wszystko w porzadku.
          Sama nie bylam w stanie pojechac do lekarza czy szpitala, bo
          zwyczajnie zle sie czulam, bylam obolala, dodatkowo karmilam dziecko
          i gdybym je wtedy kilkudniowe zostawila na 2 godziny z kims, to by
          caly czas plakalo.
          Nie wiesz, jak sie bedziesz czula po porodzie, zazwyczaj czuje sie
          niepewnosc, czy wszystko jest w porzadku, czy wszystko dobrze sie
          goi. Stad wlasnie pomysl oplacania przez panstwo poloznych, ktore
          przychodza pomoc i odpowiedziec na pytania.
          Dla mnie to byl komfort, ze nie musze w moim stanie nigdzie jechac,
          gdybym trafila na jakas wscibska czy niemila kobiete, zwrocilabym
          jej uwage na niewlasciwe zachowanie i wyprosila.
          • mia_siochi Re: Wizyty położnych 29.07.10, 10:39
            bozenka78 napisała:

            > Dla mnie to byl komfort, ze nie musze w moim stanie nigdzie jechac,
            > gdybym trafila na jakas wscibska czy niemila kobiete, zwrocilabym
            > jej uwage na niewlasciwe zachowanie i wyprosila.

            No trudno Ci racji odmówić smile
            Podjadę kiedyś do przychodni w mojej okolicy i wypytam się o te
            położne smile może uda mi się z nimi wcześniej pogadać? wtedy nie
            będzie to już obca baba z przydziału wink
      • purpurowa_komnata Re: Wizyty położnych 29.07.10, 10:56
        > Ale tez jesteście tez po części niesprawiedliwe.
        może i tak.
        Urodziłam wcześniaka-o wizyty się bardzo starałam i upominałam.
        Uważam,ze takie wizyty są bardzo potrzebne-ale ja już więcej nie skorzystam.
        Wizyty były 2. Jedna z nich zapowiedziana. Na niezapowiedzianej Pani przyszła po
        to żeby jej podpisać,ze kolejne się odbyły-bo by jej nie zapłacili...
        Jedna rzecz mnie tylko ucieszyła-położna stwierdziła,że zrobiłam właściwie
        wszystko żeby karmić piersią i do końca walczyłam o mleko dla dziecka-to tyle.
    • q_fla Re: Wizyty położnych 28.07.10, 20:30
      U nas najpierw położna dzwoni i umawia sie na konkretny dzień i
      godzinę - nigdy przed 10 rano, bo jak twierdzi mamy są zmęczone po
      nocy i chcą rano pospać.
      Przychodząc zakłada biały fartuch i idzie myć ręce. Wizyta trwa do
      godziny, czasem dłużej w zależności od potrzeb. Wpisuje do
      książeczki zdrowia obszerną relację z wizyty, spokojnie udziela
      odpowiedzi na pytania, ogląda dziecko bardzo dokładnie, udziela
      bardzo cennych rad.
      Na koniec wręcza wizytówkę z informacją, że zawsze można do niej
      zadzwonić i się poradzić i/lub poprosić o kolejną wizytę.
    • lykaena Re: Wizyty położnych 28.07.10, 21:18
      Do mnie przyszły dwie naraz -podczas owej surrealistycznej wizyty poczułam się
      jakbym się cofnęła do lat 50tych, albo i wcześniej.
      Zadawały następujące pytania:
      Ile dom liczy izb?
      Ile posłań znajduje się w izbie?
      Itd.
      Razem zastanawiałam się z dziewczynami( były to dwie studentki pielęgniarstwa)
      co to izba -czy pokój, czy w ogóle pomieszczenie i wliczyć kuchnię, łazienki? wink
      Na plus zaliczam to, że miały jednorazowe buty.
      Później przyszła pani pediatra- powiedziałam, że mam swojego pediatrę, dałam
      zbadać dziecko, ona opowiedziałą mi parę historii z rejonu - a dzielnicę mam
      ciekawą....
      Więcej nikt się nie pojawił.
      • kai_30 Re: Wizyty położnych 28.07.10, 21:46
        A, tak, o izby mnie pytano przy najstarszym dziecku, 12 lat temu smile I o to, jak
        oceniam sytuację materialną rodziny itp. Tamta położna była akurat średnia -
        przyszła bez zapowiedzi, parę idiotyzmów walnęła na temat karmienia piersią,
        tyle dobrego, że szwy mi zdjęła.
        • lykaena Re: Wizyty położnych 28.07.10, 21:50
          Mnie o te izby pytano w tym roku.....
    • anorektycznazdzira Re: Wizyty położnych 28.07.10, 21:58
      Zawsze robiły na mnie te wizyty wrażenie inwigilacji i odgórnej
      kontroli ze strony systemu. Ogólnie to głęboko wierzę, że służą
      WYŁĄCZNIE wyłuskaniu meliniarzy itp, coby nakablować w porę do MOSPSu.
      Nie widzę potrzeby wizytowania "normalnych" obywateli. Na nic mi się
      nigdy te wizyty nie przydały.
    • xxx-25 Re: Wizyty położnych 28.07.10, 23:48

      A ja mam wątpliwości czy ta wizyta była potrzebna, przyszła pani,
      dość miła, rozejrzała się po domu, zadała górkę pytań, wpisała
      odpowiedzi z w swój klamocik i zapytała w czym może nam pomóc.
      Mieliśmy dwa problemy – pępek i kąpiel maluszka, to był 2 dzień w
      domu, położna była około 18, więc zapytaliśmy grzecznie czy nam
      pomoże i pokaże jak się kąpie dziecko. Pokazała jak dbać o pępek(za
      co jestem jej bardzo wdzięczna), stwierdziła że bardzo się śpieszy i
      poszła. Kąpieli oczywiści nie było. Po 3 tygodniach zadzwoniła czy w
      czymś nam nie pomóc, podziękowaliśmy i się skończyło.
    • sueellen Re: Wizyty położnych 28.07.10, 23:59
      Miało sens w moim przypadku. Wyszłam do domu w dniu porodu, polozna przyszla
      nastepnego dnia, zwazyla, pokazała jak karmic, poszla. 3 dni potem przyszła
      kolejna i znow zmierzyła, pobrala krew z pietki, sprawdziła mi szwy i znów po
      2-3 dni kolejna i po tygodniu kolejna. W sumie miałam 4 wizyty w pierwszych 2
      tygodniach zycia dziecka. Z kazda mozna było pogadac, zostawialy tony ulotek,
      adresow, telefonow., insytucji wsparcia. Zarowno ja jak i dziecko miałysmy
      teczki do korych wpisywaly swoje uwagi. Opisywały moje samopoczucie, zwracaly
      uwage czy nie mam depresji, np jedna wpisala: partner zwrocil uwagę, że sueellen
      codziennie płacze, jednak jest zadbana, ubrana, lózko pościelone. Rekomendacja:
      kolejna wizyta kontrolna. Jak się wizyty skończyly, zabrały "teczki".

      Nie mieszkam w PL.
      • malusiamamusia Re: Wizyty położnych 29.07.10, 00:36
        U mnie żadna położna nie była,i bardzo mnie to zniesmaczyło do danego ośrodka
        zdrowia. Nie przyszła dlatego, bo to wioska i ona zna moją teściową (wiem to od
        kuzynki pracującej w tym ośrodku). To nic ,że ja jestem całkiem inna "parafia",
        że nie mieszkam z teściową i mogę być najgorszą matką dla swojego dziecka. Ważne
        że moja teściowa jest ok!
        Nie mogę tego przeżyć,bo ja od niedawna mieszkam na wiosce i wiem jak to jest w
        mieście. U mojego brata położna była 3 razy i bardzo mi się to podobało. Ja
        liczyłam na tą wizytę bo bardzo się bałam czy robię wszystko dobrze (zresztą do
        teraz się boję),a druga sprawa przez pierwszy miesiąc cały czas wyłam i może
        gdyby przyszła taka położna jak któraś tu z pań wypowiadających się na forum,to
        może by mi pomogła.
      • a-inka Re: Wizyty położnych 29.07.10, 08:07
        U mnie jak u Suewink,w dodatku pani przyszła w czasie świąt BN bo ją o to
        poprosiliśmy,nie było problemu,bardzo miła i kompetentna.Przychodzi z wagą do
        ważenia dziecka i zawsze jest specjalny numer tel aby móc zadzwonić,gdyby się
        działo cokolwiek ze mną albo z dzieckiem.Wszystko,ale dosłownie wszystko jest
        opisywane,co tyczy się matki i dziecka.Sam poród to były trzy grube teczkiwink
    • alba27 Re: Wizyty położnych 29.07.10, 10:01
      po pierwszym porodzie byłam bardzo słaba, ciągle mdlałam, dziecko
      całe szczęscie bardzo spokojne, ciągle spało co pozwalało na
      regenerację sił, potem przyszła położna... Miła bardzo i taka
      uczynna ale ja o pielęgnacji dzieci wiedziałam duzo, bo wcześniej
      pracowałam jako opiekunka malutkiego dziecka, a poza tym polozna
      siedziała z 2 godziny a ja naprawdę nie miałam siły z nią rozmawiać.
      To co było fajne to to że położna zaproponowała że przyjdzie
      ściągnąć mi szwy, nie musiałam przynajmniej do gina się udawać.
    • mirkad Re: Wizyty położnych 29.07.10, 10:07
      dla mnie to było jedno duże nieporozumienie: przyszła po naszym
      wyjściu ze szpitala, gdzie z racji wcześniactwa córki spędziłyśmy 3
      miesiące i stwierdziła że MUSI przyjść;
      pytania - pusty śmiech np. jak goi się rana po cc, jak pępuszek;
      nie miała zielonego pojęcia o wcześniakach i sama przyznała że nie
      umie mi pomóc w moich wątpliwościach; no cóż wizyta zaliczona
    • joanna_poz Re: Wizyty położnych 29.07.10, 10:09
      ja sobie chwaliłam.
      położna była fajną, sympatyczną, kompetentną osobą.
      żadnego zaglądania po kątach nie uprawiała.
      pokazała nam jak wykąpać dziecko. co i jak robic z pępkiem. jak
      karmić, co jeść (to ja). jak obciąć małemu paznokcie - niby nic, ale
      przy pierwszym dziecku strachsmile
      była kilka razy, w sumie później to już przychodziła bardziej do
      mnie, bo fatalnie goiły mi się szwy na kroczu i wszystko mi się
      paprało.
    • lelija05 Re: Wizyty położnych 29.07.10, 10:18
      Do mnie przychodziła fantastyczna położna, doszło nawet do tego, że
      przychodziła, mimo, że już nie musiała - spytała czy chcę, żeby jeszcze
      przyszła, powiedziałam, tak, bo mi smutno smile
      Traktowałyśmy te wizyty bardziej towarzysko, niż jako państwowy obowiązek.
      Bardzo miła i kompetentna osoba, na moim osiedlu wszyscy ją polecają.
      • zonkastonka Re: Wizyty położnych 29.07.10, 10:30
        U mnie położna nigdzie nie zaglądała, robiła swoje i wychodziła (miała mnóstwo
        "klientek"). Nie przeszkadzało ani jej, ani mi jak wyszłam do drzwi prosto spod
        prysznica. Z pozytywów: zdjęła mi szwy niby rozpuszczalne, obcięła pierwsze i
        chyba drugie też paznokcie młodemu, pokazała jak pielęgnować pępek i odparzenia
        na pupie (od chusteczek).
        Z negatywów, ale nie do końca: położna była ze "starej szkoły" i przy żółtaczce
        kazała mi dopajać młodego wodą z glukozą. Potem gdzieś wyczytałam, że się
        obecnie od tego odchodzi (wystarczy pierś).
        Aha! Sama się do niej zgłosiłam, wręcz zmusiłam żeby przyszła na drugi dzień po
        moim powrocie do domu, bo wydawało mi się że dziecko żółcieje coraz mocniej.
    • ledydi5 Re: Wizyty położnych 29.07.10, 10:28
      ja po pierwszym porodzie a było cc na wizytę położnej czekałam 2 tygodnie i
      jeszcze sama dzwoniłam do ośrodka bo myślałam, że zapomnieli. na szczęście dużo
      czytałam i teściowa pielęgniarka ciut pomogła ale uczyliśmy się z mężem razem
      wszystkiego i dużo rzeczy braliśmy na wyczucie, a po urodzeniu trzeciego malucha
      wizyta odbyła się przez telefon i to dwa razy smile to dopiero czad!
    • babsee Re: Wizyty położnych 29.07.10, 11:36
      Ja bylam nastawiona jak jedna forumka- nie lubie wizyt obcych,porod
      mialam tragiczny, mdlalam co minute i nie w glowie byly mi wizyty.
      Pani umowila sie wczesniej,postanowilam odbębnic,.
      Pani okazala sie być fantastyczna-fachowa, serdeczna,mila.
      Zdjęla mi szwy,oderwala kikut pępowiny(bo dyndal ale ja nie mialam
      odwagi)obciela corci paznkcie, pokazala jak robic masaz oliwka(po
      ktorym moja corcia zasnela naprzewijaku smile, zdiagnozowaal wstępną
      depresję poporodowa.
      Jednym slowem-mialam ja splawic w 5 min a siedziala ponad 2 h.
      Przy drugim dziecku nie mialam juz tylu pytan ale jej wizyta mnie
      uspokoila.
    • mim288 Re: Wizyty położnych 29.07.10, 12:20
      Mam dwoje dzieci i ani razu nie była u mnie położna (starsze dziecko
      wkracza w wiek szkolny, młodsze też dawno z pieluch wyrosło).
      Pierwszą instytucją publiczną która się zainteresowała czy moje
      dzieci w ogóle żyją (urodziły sie w szpitalu prywatnym) była szkoła
      rejonowa, która przysłała zapytanie gdzie będzie dziecko realizować
      obowiązek szkolny. Wizyt położnej negdy mi nie brakowało, lekarza
      pierwszego kontaktu nie mamy (mamy pediatrę który prywalnie leczy
      nasze dzieci bardzo rzadko zresztą jest taka potrzeba, szczepimy w
      Damianie). Nie wiem, czy takie wizyty położnej mają sens, pewnie
      zależy od połoznej (moja znajoma mieszkająca w Berlinie np. bardzo
      dobrze wizytę tamtjeszej połoznej po pierwszym porodzie wspomina,
      stwierdziła że duzo sie od niej dowiedziała, więcej niz w szpitalu,
      położna odwiedzila ją pare dni po porodzie, wykapała dziecko itp.).
    • pruszynkaaa Re: Wizyty położnych 29.07.10, 12:51
      u mnie położna była 2 razy - rozebrała synka, pomacała, kazała ubrać,
      zrobiła wywiad - czy pracujemy, jakie zawody itp. Sprawdziła jak syn
      ssie pierś. Pytała jak się czuje po cc kazała pokazać ranę - miałam
      powikłaną (zbierał mi się w niej płyn... duuużo płynu, ktory sobie
      wyciekał specjalną dziurką)
      Drugi raz przyszła już tylko do mnie sprawdzić tą ranę.
      Za każdym razem dzwoniła i się umawiała na konkretną godzinę. Zostawiła
      także swój numer komórki.
    • imasumak Re: Wizyty położnych 29.07.10, 13:47
      Po urodzeniu pierwszej córki (1993 r) położna przyszła kilka dni po tym, jak
      wróciłyśmy ze szpitala. Obejrzała jak się goją szwy, popatrzyła jak przystawiam
      młodą do piersi, potem asystowała przy kąpieli, powypełniała dokumentację,
      powiedziała, że jakbym miała jakieś problemy, to mam dzwonić po pomoc. Dość
      dobrze wspominam tę wizytę, pani byłą miła i kompetentna, przy czym ani trochę
      wścibska.

      Po trzech miesiącach przyszła ponownie, spytała jak sobie radzimy, czy nadal
      karmię piersią i takie tam. Potem już nikogo nie było.

      Po urodzeniu drugiej córki (2003 r) nikt nie przyszedł smile
Inne wątki na temat:
Pełna wersja