czarny_winobluszcz
06.08.10, 13:02
Przykład zupełnie abstrakcyjny

Wyobraźcie sobie, że powstaje taka partia, która przed wyborami nie obiecuje
wszystkiego wszystkim, tylko uczciwie mówi, że zamierza walczyć o
zlikwidowanie KRUS (albo chociaż, wyeliminowanie osób, które korzystają z
niego nieuczciwie), zlikwidowanie przywilejów emerytalnych górników,
policjantów, żołnierzy, sędziów, prokuratorów itd. a dzięki temu... obiecuje,
że pozostałym zostanie znaczna suma pieniędzy w portfelu, wszak wszystkie
przywileje opłaca całe społeczeństwo (niektórzy się zachowują tak jakby
wierzyli, że na te cele pieniądze są specjalnie dodrukowane

)
Czy jakby ludziom uświadomić ile z WŁASNEJ kieszeni dokładają do tych
przywilejów, toby się zastanowili?
Czy Waszym zdaniem taka partia miałaby szanse?