Nie zostałam chrzestną...

06.08.10, 17:34
I pewnie według wielu powinnam się cieszyć bo odpadnie mi kupowanie prezentów
na chrzest, urodziny, komunię i 100 innych okazji, ale ja mimo, że kasy nie
mam szczególnie dużo, chciałam nią zostać, bardzo bym się cieszyła gdybym
została w ten sposób wyróżniona - ale nie zostałam. Został za to mój brat.
Jaka jest różnica? Ja bym się cieszyła, on się nie cieszy, ja utrzymuję stały
kontakt z rodzicami dziecka, mój brat nie chce do nich jeździć bo nie ma z
nimi o czym rozmawiać (sam mi mówił). Dlaczego zatem wybór padł na nie niego
choć chrzestnej też jeszcze nie mają?
    • lubie.garfielda Re: Nie zostałam chrzestną... 06.08.10, 17:42
      > Dlaczego zatem wybór padł na nie niego

      może ma zasobniejszy portfel

      albo oni uważają, że wasz kontakt wcale nie jest taki super
    • aurita Re: Nie zostałam chrzestną... 06.08.10, 17:44
      moze chcieliby wlasnie aby brat sie do nich zblizyl?

      i tak mozesz byc najfajniejsza pod sloncem ciocia smile i na pewno bedziesz~!
    • gazeta_mi_placi Re: Nie zostałam chrzestną... 06.08.10, 18:05
      Zacznij więcej zabierać a nie będziesz mogła się opędzić...
      • marminia Re: Nie zostałam chrzestną... 06.08.10, 19:46
        Mogło być tak jak u mnie - mamy kilka fajnych kuzynek -
        potencjalnych chrzestnych, ale sensownego (wcale nie bogatego)
        chrzestnego trudno było znaleźć. Mój mąż ma czworo chrześniaków,
        ja - jednego...
    • joanna35 Re: Nie zostałam chrzestną... 06.08.10, 19:59
      A brat nie może grzecznie podziękować i zaproponować Twoją
      kandydaturę? Osobiście wolałabym chrzestną chętną niż kogos
      przymuszonego konwenansami. U nas tak było - siostra męża nam
      odmówiła i zaproponowała swoją córkę. Z propozycji nie skorzystałam(
      z tym też musisz się liczyć), ale kwasów w rodzinie nie było.
    • solaris31 Re: Nie zostałam chrzestną... 06.08.10, 20:44
      szczerze? ciesz się. w dzisiejszych czasach byc chrzestnym to
      prawdziwa masakra sad
    • fajka7 Re: Nie zostałam chrzestną... 08.08.10, 01:02
      Widocznie rodzice dziecka chwala sobie kontakt z Toba i nie chca go
      utracic ryzykujac potencjalne kwasy wychodzace w tego rodzaju
      ukladach na przestrzeni lat smile Realnie mysla, brawo smile
      • berdanka Re: Nie zostałam chrzestną... 08.08.10, 01:13
        No ładnie pocieszasz koleżankę ale niezbyt logicznie.Co masz na
        myśli pisząc kwasy? Bo ja jako matka chrzestna chciałabym ich
        uniknąc - a najwidoczniej ty coś wiesz o tym.
        Nie wybrali teraz - trudno...może następnym razem trafią ci się
        bliźniakismile
        • fajka7 Re: Nie zostałam chrzestną... 08.08.10, 01:29
          "a najwidoczniej ty coś wiesz o tym"

          Oczywiscie, ze wiem smile Czytuje forum od lat smile
          Czytam o tym, ze rodzice chrzestni sie nie sprawdzili dosc
          regularnie - cokolwiek to znaczy, z pewnoscia wskazuje, ze sa jakies
          oczekiwania w stosunku do chrzestnych. Jesli mijaja sie z tym co
          chrzestny ma do zaoferowania, powstaje zgrzyt. Tak po prostu smile

          "Bo ja jako matka chrzestna chciałabym ich
          > uniknąc"
          Czyli uważasz, że dbanie o dobro stosunków w takim układzie należy
          do zadań rodzica chrzestnego, tak?
          Dlatego to taka niewdzieczna fucha smile
          • berdanka Re: Nie zostałam chrzestną... 08.08.10, 02:02

            Jednakowoż Ci znajomi znają matkę/ ojca chrzestnego od lat więc
            wiedzą jakich zgrzytów się spodziewać! Czyli takich, które są w
            stanie sami znieśćsmile
            Tonight make me unstoppable
            And I will charm, I will slice,
            I will dazzle them with my wit
            • fajka7 Re: Nie zostałam chrzestną... 08.08.10, 02:13
              Wiesz co, a to tak do konca nie jest. Bo zwykle tarcia zachodza
              miedzy rodzicami dziecka a chrzestnymi, a nie samym dzieckiem i
              chrzestnymi.
              Ale tak w ogole, to traktuję kwestię lajtowo, taką sobie ostatnio
              prowadzę "antychrzestną" krucjatę w związku z tym zwrotem, który
              wcześniej przytoczyłam, że się chrzestni nie sprawdzają.
              Jest w tym wyrażeniu coś, co powoduje, że się wzdrygam.
              • asia_i_p Re: Nie zostałam chrzestną... 09.08.10, 10:56
                A z tym "nie sprawdzają", to nie chodzi o takie grubsze rzeczy jak prenumerata
                Hustlera jako prezent na bierzmowanie czy paczka fajek na 14-te urodziny? wink
          • berdanka Re: Nie zostałam chrzestną... 08.08.10, 02:15
            Oczekiwania też są różnorakie- zależy od rodziny i wychowania. Od
            mojej chrzestnej i chrzestnego wymagałam jedynie by byli na mojej
            komunii( tak mi mama powiedziałai moim ślubiesmile i zeby dali więcej
            niż inni - to pogląd mojej rodzicielki!W moim wyborze na matkę i
            ojca chrzestnego kierowałam się innymi wartościami - np.: kto byłby
            w stanie (finasowym i mentalnym podobnym do mego) wychować moją
            córkę, kto spośród moich znajomo- przyjaciół ma poglądy zbieżne do
            moich!Nie dałabym mej córy na wychowanie ludziom o poglądach
            faszystowskich - nawet gdyby to był mój rodzony brat!
            • fajka7 Re: Nie zostałam chrzestną... 08.08.10, 02:20
              "kto byłby
              > w stanie (finasowym i mentalnym podobnym do mego) wychować moją
              > córkę"

              No ale to chyba czysto teoretyczne kryterium, bo przeciez w praktyce
              Twoja wola w tym zakresie nie byłaby brana pod uwagę przez
              instytucje o tym decydujące- ?
    • czar_bajry Re: Nie zostałam chrzestną... 08.08.10, 01:07
      Dlaczego zatem wybór padł na nie niego
      > choć chrzestnej też jeszcze nie mają?

      może ma więcej kasytongue_out
    • jmama Re: Nie zostałam chrzestną... 08.08.10, 09:10
      Jeśli chodzi o sytuację finansową to brat ma lepszą choćby z tego względu, że ja
      mam dwójkę dzieci a on na razie nie ma.
      Na pewno będzie dobrym chrzestnym - wiem, bo jest też chrzestnym mojej córki,
      poglądów faszystowskich też nie ma smile

      Przykro mi głównie z tego powodu, że my utrzymujemy stałe kontakty a mój brat z
      nimi nie. Nie widział też jeszcze dziecka, gdzieś tam ma w pamięci że wypadałoby
      jechać ale już mnie pytał czy byśmy też z nimi nie pojechali bo o czym oni będą
      rozmawiać?
      • fajka7 Re: Nie zostałam chrzestną... 08.08.10, 15:51
        "Przykro mi głównie z tego powodu, że my utrzymujemy stałe kontakty
        a mój brat z
        > nimi nie."

        Wracasz do tej kwestii, ale nie widzisz, że najwyraźniej bliskość
        kontaktów nie jest dla tych ludzi kryterium decydującym. Dla Ciebie
        tak, ale dla nich nie, a dziecko jest ich.
        Nie uważasz, że trochę dziecinnie uczepiłaś się tych 'stałych
        kontaktów'?
        Przecież to sobie można wytłumaczyć na 1000 sposobów - choćby tak,
        że Twój brat będzie miał sposobność, żeby te kontakty zacieśnić i
        może to będzie dobre dla wszystkich.
        • kali_pso Re: Nie zostałam chrzestną... 08.08.10, 16:09

          No dokładnie tez mnie to uderzyło...chyba autorka wątku zbyt mocno
          przejęła się swoją rolą w życiu tamtych ludzi i zbyt dużo sobie
          nawyobrażała.
        • iwles Re: Nie zostałam chrzestną... 08.08.10, 16:17


          > że Twój brat będzie miał sposobność, żeby te kontakty zacieśnić i
          > może to będzie dobre dla wszystkich.



          smile
          i dlatego, kiedy ma jechać do swojej przyszłej chrześniaczki prosi siostrę, by z
          nim pojechała, bo on nie ma o czym z nimi gadać ? smile
          • fajka7 Re: Nie zostałam chrzestną... 08.08.10, 16:29
            Bo źle się wyraziłam smile
            Nie tyle "będzie miał sposobność" co "pojawią się nowe możliwości".
            Przecież nikt nie wie jak się sytuacja rozwinie przez lata.
            Zresztą to nie jest ważne. Chodzi mi tylko o to, że autorka zdaje
            się mieć mniemanie o sobie jako najlepszje możliwej chrzestnej dla
            tego dziecka i nie rozumie jakby, że życie pisze rozmaite
            scenariusze, często zaskakujące i nie zawsze rzeczy są takie jak się
            wydają. I to jest zreszta bardzo fajne.
            • iwles Re: Nie zostałam chrzestną... 08.08.10, 16:34

              ja myślę, że oni chrzestną już mają i chodziło im o chrzestnego, dlatego wybor
              padł na jej brata. Być może był najbliższym z mozliwych facetów do wyboru.

    • jmama Re: Nie zostałam chrzestną... 08.08.10, 22:35
      to może wyjaśnię: nie uczepiłam się niczego, po prostu wiele osób z naszego
      otoczenia jakoś tak nastawiło mnie na to, że to ja zostanę chrzestną (jako jedna
      z najbliższych osób) i teraz gdy okazało się inaczej zrobiło mi się przykro, że
      jednak nie. Tyle, żadnych więcej ideologii nie trzeba dopisywać. Wiem, rozumiem
      i szanuję to, że wybór należy do rodziców - po prostu wybór mojego brata był dla
      mnie i innych zaskoczeniem, stąd też chwilowy żal z mojej strony.

      Mój brat będzie dobrym chrzestnym a czy ich relacje się zacieśnią? może tak,
      może nie, ale jeżeli to kierowało rodzicami dziecka to ja nie mam absolutnie nic
      przeciw temu, bo niby czemu miałabym mieć?
Inne wątki na temat:
Pełna wersja