sasiadka33
08.08.10, 00:38
Witam emamy bardzo serdecznie.
Piszę bo mam już dość i nie wiem co robić...

Sama doprowadziłam do tej sytuacji, ale może znajdzie się mama, która mi coś
podpowie.
Miałam przez ostatnie lata poważne problemy. Umarło mi dziecko, drugie było
operowane na cito, sama tez przeszłam operację z podejrzeniem raka.
Tak w skrócie.
Jestem trochę psychicznie wykończona tym co przeszła moja rodzina.
Moja sąsiadka uczestniczy w tych wydarzeniach i wręcz nimi żyje.
Ale zawsze mi strasznie dogaduje. Jest pielęgniarką, więc mi opowiada jak to
dziecko u nich z taką przypadłością przeżyło, albo inne tego typu rzeczy. Albo
że aniołka ma jakaś rodzina i udaje konsternację a ja umieram po raz kolejny.
Nie rozmawiam z nią prawie od miesiąca bo za dużo już tego mam, ale dziś
spotkała mnie i znów o operacji córki zaczęła, że lekarza jej widziała, a czy
może wszytsko jeść już (wyrostek 4 miesiące po operacji z powikłaniami)
starszej córki pytala, czy jest jej dobrze, fajnie, etc.
Już nie raz chcę się jej odgryźć ale nie mogę, ja nie gram w te gry...udaję za
każdym razem że mnie to nie rusza ale to mnie już łamie.
Mogę sobie radzić jak umiem, rozdrapywanie ran przez osobę obcą są bolesne.
Proszę Was mamy o radę.
Z góry jednak mówię, że nie powiem jej "odczep się" ani nie wytknę jej
kłopotów rodzinnych ( ma je bez liku i cała okolica wie, że wsadza nos w cudze
sprawy bo u niej ech, szkoda słów)ale ja jej tego ni powiem, bo to oczywista
oczywistość.
Ale z drugiej strony nie daję rady zaczynam się jej bać, chociaż mieszkamy
koło siebie 10 lat. Jej docinki w zwiazku z tym, że się radykalnie odsunęłam
stały się coraz trudniejsze dla mnie do zniesienia.
Jak to przerwać?
Proszę podpowiedźcie coś bo ja już mam dość. Jeśli wybuchnę to będzie to
naprawdę jak wybuch, a nie kociokwik, a tego wolałabym uniknąć.
Błagam o podpowiedź, o pomoc.