moja Nauka Jazdy :)

09.08.10, 20:24
jako ze moje prawko niedlugo obchodzic bedzie kolejne urodziny
(jeszcze troche a bedzie pelnoletnie smile, pozwalam sobie na zalozenie
tego watku. prawko robilam w liceum, podczas powodzi mialam miec
egzamin i nikt nie wiedzial, czy ostatnie godziny jazdy sie odbeda i
czy wogole egzamin sie odbedzie. chodzilam do prywatnej szkoly nauki
jazdy, kase na prawko dostalam na 18-stke. moj instruktor miewal w
zwyczaju podczas jazdy trzymac mnie za kolanko (wiadomo, bo w
maluchu malo miejsca bylo). czesto moja jazda po miescie polegala na
podwiezieniu pana instruktora do domu gdzie szybko jadl obiad a
potem jachalo sie w kierunku szkoly bo juz na nic wiecej czasu nie
bylo. za jazde na placu odpowiedzialny byl najstarszy syn pana
istruktora, ktory w czasie kiedy ja jezdzilam po placyku, siedzial w
knajpce na przeciw, pil kawusie, palil sobie, milo spedzal czas z
paniami kelnerkami i przez okno obserwowal moja jazde. ja nie bylam
jedyna, ktora ma takie oto wspomnienia z jazdy, prawko robiam z 4
znajomymi ze szkoly i wszyscy mamy podobne wspomnienia. nie dziwie
sie, ze do egzaminu podchodzilam kilkakrotnie. teraz, gdybym miala
robic prawko i moi instruktorzy zachowywali sie w ten sposob,
zrobila bym awanture i prosto z mostu powiedziala co o takiej nauce
mysle. wtedy, choc mi sie to nie podobalo, nie odezwalam sie ani
slowa, siedzialam cichutko, nie ingerowalam nawet wtedy, gdy pan
trzymala raczke mi na kolanku. nawet rodzicom nigdy nie opowiadalam
jak wyglada moja nauka jazdy... jak bylo w waszym przypadku?
    • el_jot Re: moja Nauka Jazdy :) 09.08.10, 20:34
      W lipcu też miałam rocznicę zdania na prawo jazdy.

      Mój pierwszy instruktor to była porażka totalna, co prawda nie trzymał
      za kolano, ale dzięki niemu byłam pewna, że nigdy nie zdam egzaminu, nie
      mówiąc o samodzielnej jeżdzie. Jeżdziliśmy praktycznie tylko po wsi,
      ewenutalnie w małym miasteczku, bo bał się o samochód. Luku i cofania
      uczył mnie na polnej drodze. Uczył kompletnie bezsensownych rzeczy,
      krzyczał, że za mocno trzymam kierownicę i inne tego typu duperele. Był
      strasznie zły, jak pierwszy raz usiadłam za kierownicą i okazalo się, że
      nie umiem jeżdzićbig_grin Przed egazminem wykupiłam dodatkowe jazdy u kogoś
      innego i u tego instruktora przekonałam się, że może coś ze mnie będzie.
      Egzamin zdałam za drugim razem, cały czas jeżdę i sprawia mi to
      przyjemnośćsmile
    • nadika84 Re: moja Nauka Jazdy :) 09.08.10, 21:18
      a ja swojego instruktora lubiłam. jak coś robiłam źle to mnie bił CKM-
      em (tą gazetą), zawsze miał CKM na tylnym siedzeniu i miałam co czytać
      jak kolezanka akurat jeździła smile
      • phantomka Re: moja Nauka Jazdy :) 10.08.10, 01:39
        U mnie byla full profesja. Po czesci teoretycznej, ktora to
        prowadzil wlasnie taki obslizgly typ faceta, wiedzialam juz, ze
        jezdze tylko z babka. No i mialam nosa. Nikt mnie za kolana nie
        trzymal, nie olewal, bo mysle, ze babk jednak mocniej przykladaja
        sie do tej pracy, bo sa na swieczniku i sa w mniejszosci.
    • zawsze.konserwa Re: moja Nauka Jazdy :) 10.08.10, 02:45
      Prawko mam od dwóch tygodni. Pierwszy instruktor porażka uncertain Za
      kolanko nie trzymał (w punto), ale... ciągle słyszałam, że urwę mu
      lusterko, zgubię skrzynię biegów (zapominając zmienić biegu), nie
      ominęłam dziury, nooo i robił mi super 15 minutowe przerwy na
      papierosa (których nie palę), ewentualnie połowę drogi przegadał
      przez telefon. Drugi instruktor, u którego miałam kilka ostatnich
      jazd i dobierałam godziny, super i właściwie on mnie nauczył
      jeździć, powiedział czego pilnować na egzaminie i dzięki niemu
      zdałam za drugim podejściem. Po egzaminie dzwonił pytać jak mi
      poszło i pogratulować smile
    • lila1974 Re: moja Nauka Jazdy :) 10.08.10, 08:24
      Moje prawko za miesiąc skończy rok! big_grin

      Jaka ja głupia byłam, że go sobie nie zrobiłam właśnie w szkole średniej, kiedy
      to prawie cała moja klasa robiła. Jako dojeżdżająca wciąż spieszyłam się na
      pociąg i nie chciało mi się zostawać po lekcjach.

      Z czasem wyhodowałam w sobie przekonanie, że na kierowcę się nie nadaję. Dopiero
      mąż postawił mnie przed faktem dokonanym. Pewnego dnia oznajmił:
      - Idziesz na prawko! Już zapłaciłem.

      Z przepisów całe życie byłam świetna i na bieżąco (taki hopel), za to o swoich
      umiejętnościach praktycznych nie miałam dobrego zdania.

      W szkole jazdy przeszłam przez ręce 3 instruktorów, co okazało się dla mnie
      zbawienne. Ten ostatni, w sumie młody chłopak, najbardziej mi podpasował.
      Cierpliwy niewyobrazalnie i żywiący przekonanie, że on każdego nauczy jazdy od
      łuku zaczynając.

      Zastrzeżeń nie mam absolutnie żadnych.
      Teoria wyłożona przyzwoicie i bez pośpiechu.
      Ratownictwo z prawdziwego zdarzenia.
      Jazda - czynnik techniczny i ludzki bez zawodu.

      Pierwszy egzamin oblałam li i jedynie na własne życzenie.
      Zdałam za drugim.

      Kocham jeździć!
      • fajnyjagodka88 Re: moja Nauka Jazdy :) 10.08.10, 09:22
        ja właśnie robie i na każdej jeżdzie przynajmniej 4-5 razy gada przez telefon. ale całkiem sensownie tłumaczy i poprawia mnie jak coś żle zrobie. i mówi na co trzeba zwracać uwagę. ogólnie ok.
    • georgyporgy Re: moja Nauka Jazdy :) 10.08.10, 09:41
      Moje prawko w marcu skończyło 8 lat smile zdałam za drugim razem.
      Instruktora miałam bardzo dobrego... Byliśmy parą przez prawie 3 lata big_grin tak
      się jakoś złożyło... On młody i wolny ja też... Ach te wspomnienia!! Do dziś
      mamy dobre stosunki i poleciłabym go każdemu!
      • megan1501 Re: moja Nauka Jazdy :) 10.08.10, 10:36
        to było 12 lat temu , jazda po mieście to było nieustanne
        załatwianie spraw pana instruktora lub wożenie jego całej rodziny w
        rózne miejsca po mieście . A manewry .....o tym że trzeba z górki
        ruszyć z ręcznego dowiedziałam się ....na egzaminie państwowym smile
    • suazi1 W pysk bym przyłożyła za to kolanko :) 10.08.10, 19:29

    • agaja5b Re: moja Nauka Jazdy :) 11.08.10, 10:07
      Kurcze a ja myślałam że tylko mój instruktor był beznadziejny,że
      zniechęcił mnie do jazdy i sprawił że nie wierzę w siebie jako
      kierowcę. Teraz czuję potrzebę by stać się zmotoryzowaną i troche
      zaczynam jeździć ale potrzebuję doszkolenia. Czy myślicie że warto
      iść do kobiety instruktora?
      • beniusia79 teraz pewnie poszlabym do kobiety 11.08.10, 11:44
        mam wrazenie, ze kobiety sa w tej dziedzinie bardziej konkretne i
        maja swoje zasady no i za kolanka nie trzymaja. ja po swojej nauce
        zniechecilam sie do jazdy, moja siostra tez. mnie maz nauczyl kilka
        lat temu znowu jezdzic, teraz nie wyobrazam sobie zycia bez jazdy.
        moja sostra od egzaminu nie usiadla za kierownica sad
    • ata99 Re: moja Nauka Jazdy :) 11.08.10, 15:09
      Od poniedziałku idę na kurs prawa jazdy!!!!!! Nie mam 18 lat od b.dawna
      smile, ale będzie ....
    • sadosia75 Re: moja Nauka Jazdy :) 11.08.10, 15:18
      Jazdy mialam z instruktorem,ktory kazal jezdzic po miescie za
      dziewczynami. jesli byla jakas ladna na miescie,ktora sobie
      spacerowala to sie jezdzilo w kolo za ta dziewczyna. po 3 takich
      jazdach powiedzialam mu, ze to ja place i to ja moze zaczne
      decydowac gdzie bedziemy jezdzic. zmienilam instruktora na innego.
      i wtedy dopiero poznalam raj kierowcy smile jezdzilismy doslownie
      wszedzie na kazda trudna, ciezka do przejechania droge. nigdy nic
      latwego zawsze jakies przeszkody. egzamin zdalam bez problemu,
      jazde autem pokochalam niesamowicie. wdzieczna czlowiekowi jestem
      za to, ze nie byl pacanem pt. kobieta jezdzic nie potrafi. obudzil
      we mnie prawie, ze rajdowca smile
    • rosapulchra-0 Re: moja Nauka Jazdy :) 11.08.10, 15:22
      ja tylko pamiętam jedną jazdę z moim instruktorem, jeszcze maluchem, którym cała
      zaaferowana pędziłam z szybkością światła - 60 km/h po Trasie Łazienkowskiej,
      auto ryczało okrutnie, a pan instruktor nieśmiało mi podpowiedział, żebym
      zmieniła bieg z trójki na czwórkę, bo zaraz silnik zagotuję.. ponieważ ta
      prędkość mnie przerażała, jak i również jadące obok samochody to zamiast złapać
      za dźwignię do zmiany biegów złapałam pana instruktora za kolano, na co on
      spokojnie kazał mi się zatrzymać na najbliższym poboczu i wydał instrukcję: to
      jest kierownica, na dole masz pedały - gaz, hamulec, do zmiany biegów, a tu jest
      dźwignia zmiany biegów, tu moje kolano i zawsze możesz je za nie trzymać i nie
      tylko za nie, ale tylko wtedy, gdy auto stoi, NIE JEDZIE!
    • przeciwcialo Re: moja Nauka Jazdy :) 11.08.10, 15:29
      Robiłam prawko po trzydziestce, mój instruktor to kolega że szkoły.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja