beniusia79
09.08.10, 20:24
jako ze moje prawko niedlugo obchodzic bedzie kolejne urodziny
(jeszcze troche a bedzie pelnoletnie

, pozwalam sobie na zalozenie
tego watku. prawko robilam w liceum, podczas powodzi mialam miec
egzamin i nikt nie wiedzial, czy ostatnie godziny jazdy sie odbeda i
czy wogole egzamin sie odbedzie. chodzilam do prywatnej szkoly nauki
jazdy, kase na prawko dostalam na 18-stke. moj instruktor miewal w
zwyczaju podczas jazdy trzymac mnie za kolanko (wiadomo, bo w
maluchu malo miejsca bylo). czesto moja jazda po miescie polegala na
podwiezieniu pana instruktora do domu gdzie szybko jadl obiad a
potem jachalo sie w kierunku szkoly bo juz na nic wiecej czasu nie
bylo. za jazde na placu odpowiedzialny byl najstarszy syn pana
istruktora, ktory w czasie kiedy ja jezdzilam po placyku, siedzial w
knajpce na przeciw, pil kawusie, palil sobie, milo spedzal czas z
paniami kelnerkami i przez okno obserwowal moja jazde. ja nie bylam
jedyna, ktora ma takie oto wspomnienia z jazdy, prawko robiam z 4
znajomymi ze szkoly i wszyscy mamy podobne wspomnienia. nie dziwie
sie, ze do egzaminu podchodzilam kilkakrotnie. teraz, gdybym miala
robic prawko i moi instruktorzy zachowywali sie w ten sposob,
zrobila bym awanture i prosto z mostu powiedziala co o takiej nauce
mysle. wtedy, choc mi sie to nie podobalo, nie odezwalam sie ani
slowa, siedzialam cichutko, nie ingerowalam nawet wtedy, gdy pan
trzymala raczke mi na kolanku. nawet rodzicom nigdy nie opowiadalam
jak wyglada moja nauka jazdy... jak bylo w waszym przypadku?