Dodaj do ulubionych

W rękach dr Hausa….

13.08.10, 11:21
Oglądam od czasu do czasu…..

Coraz częściej patrzę na drugie dno tego serialu. Niepotrzebnie
denerwuje (lekko powiedziane) polskich pacjentów! wink

Dobijające obrazy o dostępności sprzętu medycznego (rezonans za 10
min? – phii), czy zabiegów medycznych (przeszczep szpiku ? - żaden
problem, operacja na otwartej czaszce? – w sali obok) .
Specjaliści ? – w jednym szpitalu pięciu na m2. A w dodatku, ilość
chorób możliwych do zdiagnozowania wyłącznie przez Hausa ? -
nieskończona, inaczej zejdziesz w dwa dni z nierozpoznanymi
przerzutami do dróg oddechowych, endometriozum. Po odcinku chcę
tylko „lekarza z laską”….

Za oceanem naprawdę takie cuda się dzieją, bo zastanawiam się
czy „Dr Haus” to thriller medyczny czy bajka dla dorosłych ?
Obserwuj wątek
    • verdana Re: W rękach dr Hausa…. 13.08.10, 11:22
      Pocieszę Cię. Denerwuje nie tylko polskich pacjentów, denerwuje
      pacjentów niemal wszedzie. A lekarzy jeszcze bardziej, bo pacjenci
      oczekują opieki jak w serialu.
      A wystarczy obejrzeć Ostry Dyżur - i jakie swojskie widoki pełnej
      poczekalni i wscieklych, czekajacych godzinami pacjentów.
      • araceli Re: W rękach dr Hausa…. 13.08.10, 11:30
        verdana napisała:
        > A wystarczy obejrzeć Ostry Dyżur - i jakie swojskie widoki pełnej
        > poczekalni i wscieklych, czekajacych godzinami pacjentów.

        Właśnie - a zamiast seriali o policyjnych detektywach rozbijających się sportowymi autami - 'Brygada Ratunkowa' smile
      • mikas73 Re: W rękach dr Hausa…. 13.08.10, 11:46
        A wystarczy obejrzeć Ostry Dyżur - i jakie swojskie widoki pełnej
        > poczekalni i wscieklych, czekajacych godzinami pacjentów.

        No właśnie, to zestawienie obrazów z Ostrego dyżuru a wygodami u
        Hausa mi nie grało...
        • iamhier Re: W rękach dr Hausa…. 18.08.10, 10:06
          do mikas-sorry,ale lekarze za granica musza miec bardzo duze
          umiejetnosci,w tym chirurgiczne.Tam inaczej ksztalca,najpierw w
          kierunku zabiegowo-chirurgicznym,potem ogolnym.

          Lekarz w Polsce nawet zastrzyku czy krwi nie pobierze.Co prawda maja
          cala asyste personelu pielegniarskiego,ale to TYLKO W BOGATYCH
          SZPITALACH.nie tak jak w Polsce gdzie w biednym szpitalu jest wiecej
          pielegniarek,poloznych niz lekarzy.
          Studenci medycyny tez sie w Polsce do zawodou nie nadaja,licza od
          razu na intratne specjalizacje.
          • iamhier Re: W rękach dr Hausa…. 18.08.10, 10:10
            Tam lekarz musi umiec wszystko,obyc sie bez pomocy personelu
            sredniego.Zna sie nawet na analityce medycznej.Tylko w bogatej
            klinice ma asyste.A nie tylko udzielic pierwszej pomocy.....
            (ratownictwo).
    • araceli Re: W rękach dr Hausa…. 13.08.10, 11:27
      mikas73 napisała:
      > Za oceanem naprawdę takie cuda się dzieją, bo zastanawiam się
      > czy „Dr Haus” to thriller medyczny czy bajka dla dorosłych ?

      I tak i nie - jak masz drogie ubezpieczenie to pokryje Ci nawet operację
      plastyczną usuwającą blizny po medycznym zabiegu wink Ale do niedawna spora część
      społeczeństwa nie była objęta w zasadzie żadnym ubezpieczeniem, bo ich na to
      stać nie było uncertain
    • metodiw Re: W rękach dr Hausa…. 13.08.10, 11:28
      Serial jest współczesną telenowelą o nowym wcieleniu Sherlocka Holmesa i jeżeli podejdziemy do niego tak, jak do każdej fikcyjnej fabuły, jest po prostu świetnie zrobionym filmem smile
    • el_jot Re: W rękach dr Hausa…. 13.08.10, 11:28
      To niestety tylko bajkasmile
      Kilka razy byłam w szpitalu, za każdym razem oczekiwałam takiego dr
      Hausabig_grin Rozczarowanie ogromnebig_grin
      Tak mi się wydaje, że Haus to niedościgniony wzór lekarzy, w jednym ze
      szpitali(dobrym) widziałam w dyżurce lekarzy plakat z Hausem na szafce.
    • kali_pso Re: W rękach dr Hausa…. 13.08.10, 11:32

      A mnie się wydaje, że nie tak trzeba to czytać.
      Komórka Housa to takie państwo w państwie trochę- Wydział Specjalny,
      Specgrupawink To na nich i ich pracy szpital zbija kasę- dr. Cudy
      wielokrotnie podkreśla przecież w serialu, że House ma z nią razem
      szukać sponsorów, dawać wykłady, chwalić swoje osiagnięcia aby
      promować placówkę itp.- jest kura znoszącą dolary, więc ma wszystko,
      co najlepsze i jak najszybciej.

      Co tak naprawdę wiemy o pracy innych oddziałów w tym szpitalu?
      Niewiele....
    • justyna302 Re: W rękach dr Hausa…. 13.08.10, 11:36
      To trochę nie tak.. Jako miłośniczka House'a od pierwszego odcinka, odpowiem Ci:
      w serialu było podkreślane, ze oddział diagnostyczny House"a to oddział
      ekskluzywny, który leczy tak mniej więcej jednego, dwóch pacjentów na tydzień (
      wiadomo - tylko ciekawe przypadki, których nie udało się normalnie w żadnym
      szpitalu zdiagnozować ). Toteż wielokrotnie zastanowiano się nad sensem jego
      utrzymywania. Na początku serialu było parę sytuacji i perypetii kiedy już
      prawie prawie go zamykano, Cuddy ratowała.. Poza tym nie raz nie dwa Cuddy
      dokonuje ekwilibrystycznych cudów żeby upchnąć gdzieś koszty niepotrzebnie
      wykonanych przez House'a badań. To właściwie ona jest tutaj głosem rozsądku i
      dobrym duchem. To House lekką ręką, nie przejmując się jak wiadomo finansami i
      papierkami wozi wg własnego widzimisię pacjentów na te wszystkie tomografie i
      biopsje.
      Tak, bajka, ale wciągająca bajka..
      • mikas73 Re: W rękach dr Hausa…. 13.08.10, 11:50
        w serialu było podkreślane, ze oddział diagnostyczny House"a to
        oddział
        > ekskluzywny,

        nie wiedziałam, śledzę od około roku dopiero, wcześniej nie chciałam
        się wciągnąć na zasadzie: "nie bo nie", teraz żałuję smile
        • justyna302 Re: W rękach dr Hausa…. 13.08.10, 11:59
          To teraz żażądaj brakujących sezonów na DVD gdy ktoś będzie pytał co chcesz w
          prezencie urodzinowo/imieninowo/świątecznym smile
          Ja się podkochuję w Housie, mąz o tym wie i toleruje to.. Co więcej ogląda ze
          mną wytrwale smile
    • woman_in_love spoleczenstwo wtornych analfabetow nie tylko ze 13.08.10, 11:59
      nie rozumie, co czyta, ale nawet nie rozumie co oglada, a w filmie:
      1) nie raz bylo widac standardowy oddzial, gdzie pacjenci na sali
      lezeli chyba w 10, oddzieleni kotarami jak spod prysznica (tam np.
      pracuje Cameron po przenosinach),
      2) czesc pacjentow sam sobie znalazl na "korytarzu" - i to byli np.
      ci, u ktorych przerowadzone "badania" nic nie wykazaly,
      3) to jest diagnosta, czyli nie ten co leczy, ale ten co diagnozuje,
      kto jak kto, ale to diagnosta powinien miec przede wszystkim dostep
      do najlepszego sprzetu. W dodatku to super diagnosta wiec ma jeszcze
      wieksze uprawnienia,
      4) i bylo tam wiele innych kwiatkow, ktore pokazywaly ze wcale nie
      jest tak rozowo, a wrecz gdyby nie bylo Housa to czesc pacentow by i
      tak umarla, bo reszta by nie wiedziala na co leczyc.
      • mikas73 Re: spoleczenstwo wtornych analfabetow nie tylko 13.08.10, 12:09
        > nie rozumie, co czyta, ale nawet nie rozumie co oglada,

        Nie musisz się tak podniecać z tymi analfabetami i wyzywaniem całego
        społeczeństwa… to ja jedna.
        Nie przeczytałaś, że wyjaśniono już powyżej zasadę działania grupy
        Hausa? Nie trzeba już było popisywać się dedukcją w stylu Sherlocka
        Holmesa.
        Zdecydowanie powinnaś zmienić nick – nie pasuje po prostu smile
      • yu-me + 17.08.10, 13:16
        Poza tym, dziwi mnie że nikt nie wspomniał jeszcze o tym, jak często jest widać
        poczekalnię z olbrzymimi kolejkami i pacjentami którzy narzekają właśnie na to,
        że czekają na to, żeby jakiś lekarz się nimi zajął, godzinami.

        A reszta została już chyba powiedziana.
        • 4litery Re: + 17.08.10, 14:43
          yu-me napisała:

          > Poza tym, dziwi mnie że nikt nie wspomniał jeszcze o tym, jak często jest widać
          > poczekalnię z olbrzymimi kolejkami i pacjentami którzy narzekają właśnie na to,
          > że czekają na to, żeby jakiś lekarz się nimi zajął, godzinami.
          >
          > A reszta została już chyba powiedziana.


          Ale ja z kolei zrozumiałem, że jest to DARMOWA przychodnia - dla tych, którzy
          nie mają ubezpieczenia. Taki poprawiacz sumienia dla zarządu.
          • mikas73 Re: + 17.08.10, 22:33
            > Ale ja z kolei zrozumiałem, że jest to DARMOWA przychodnia - dla
            tych, którzy
            > nie mają ubezpieczenia. Taki poprawiacz sumienia dla zarządu.

            big_grin to dopiero bajkowe rozwiązanie...
    • nowi-jka Re: W rękach dr Hausa…. 13.08.10, 12:15
      ja tam nie wiem ale moja siostra (bedac na studenckim wyjezdzie
      ciezko mi sprecyzowac rodzaj ubezpieczenia)tarfiła w Stanach do
      lekarza z bólem brzucha to obejrzało ja kilku specjalistów i zrobili
      badania wszelakie, i nefrologi i urolog i ginekolog i chirurg i
      ch.j wie kto jeszcze - 1,5 dnia w szpiatlu az do znalezienie
      przyczyny bólu
      u nas pzry takim ataku wczesniej po wykluczeniu wyrostka powiedzieli
      ze okres sie zbiza, zaaplikowali przeciwbólowy w tyłek i wysłali do
      domu

      wiem tez ze moja mama jak lezała na nefrologi i dostała krwotoku w
      czasie okresu to jej powiedzieli ze nie obejrzy jej zaden gin bo nie
      jest na ginekologi, lezac na zapalenie płuc z synem 5 dni prosiłam o
      zajrzenie mu do uszu i nei mogli bo to nie laryngologia - musiałam
      sie mocno upierac zeby wywalczyc zwykłe obejrzenie uszu
    • dynema Re: W rękach dr Hausa…. 13.08.10, 12:32
      Hehe...a widzialas policjantki w CSI Miami jak pieknie w bialutkich
      dlugich spodniach w kant i koszulach chodza po spaleniznie/bagnach i
      ani kropelka na te nienaganne spodnie nie spadnie a kancik nawet
      przy 3 godzinnym kleczeniu pozostaje nienaganny? wink

      W szpitalu w USA na naglych przypadkach bylam raz i nie zapomne
      widoku malej dziewczynki ktora miala drobne fragmenty szkla w twarzy
      i sobie grzecznie czekala na krzeselku przy wejsciu do sali co
      najmniej 4 godziny (dalej nie wiem bo wyszlam)...
      • bi_scotti Re: W rękach dr Hausa…. 13.08.10, 14:15
        Bajka. Ale jakze urocza smile Publiczny health care wszedzie na swiecie
        cierpi na dziesiatki brakow, bo aplikowanie medycyny jest drogie
        wiec wyborow trzeba dokonywac. Autorzy serialu nie musza - good for
        them wink
      • mrs.solis Re: W rękach dr Hausa…. 13.08.10, 16:27
        > W szpitalu w USA na naglych przypadkach bylam raz i nie zapomne
        > widoku malej dziewczynki ktora miala drobne fragmenty szkla w
        twarzy
        > i sobie grzecznie czekala na krzeselku przy wejsciu do sali co
        > najmniej 4 godziny (dalej nie wiem bo wyszlam)...

        Mialam przyjemnosc doswiadczyc tego samego. 14 miesieczna corke
        bolal brzuch. Co jakis czas prezyla sie i plakala. Na pogotowiu
        spedzilam w poczekalni 6 godzin. W tym czasie dziecko mi sie
        odwodnilo,ale nikt sie tym nie przejmowal,bo nie miala goraczki.
        Cala wizyta trwala od 22 do 9 rano. Bylam poprostu w szoku ,ze tak
        to wyglada.
      • verdana Re: W rękach dr Hausa…. 17.08.10, 13:16
        A ja nie zapomne, jak pare lat temu pojechałam z synem na ostry
        dyzur - syn w szkole rozciął sobie luk brwiowy tuż przy oku.
        Tłok w poczekalni - masakra. ja bez dokumentów (zostalam wezwana do
        szkoły bez podania przyczyny, więc wybiegłam z domu niczego nie
        zabierając), syn wygladający jak menel, zkrwawiony od stóp do głów,
        ale najwyraźniej wesoły i nie wskazujący na to, ze za chwile padnie
        trupem. Przygotowałam sie na wielogodzinne oczekiwanie.
        I co - akcja jak z dr Hausa. rejestratorka pilnie wzywa na dół
        dyżurną pielegniarkę, ta wpada biegiem, ogląda dziecko i natychmiast
        wzywa na dół dyżurującego chirurga. Wskazują nam drogę do pokoju
        zabiegowego - jak w filmie, wzdluż zielonego pasa na podlodze.
        W gabinecie czeka pani doktor, nie tylko uprzejma, ale urocza. Robi
        szew, ktorego nie powstydzili by sie chirurdzy plastyczni (bo to na
        twarzy) - siedem szwów na niespelna centymetrową ranę. Pociesza
        dziecko, bo przy ostatnim szwie znieczulenie przestaje działać,
        mowi, ze ma prawo płakać i krzyczc, ona rozumie.
        Wiem,z e szpitale są do d..., ale czasem zdarzają sie cuda.
    • prawdziwy.realista no tak, a ile sezonow obejrzalas? 17.08.10, 13:10
      no tak, a ile sezonow obejrzalas?do tej pory wyprodukowano 6sezonow,nalezy
      obejrzec wszystkie aby zrozumiec o co biega,ze House vs pacjenci to nie jedyny
      watek,wg mnie najlepszy byl wlasnie 5i 6sezon,ile wyemitowala polska tv nie
      wiem,wiem natomiast ze serial jest swietny a zwlaszcza wg mnie wspomniane
      sezony,z niecierpliwością czekam co wydarzy sie w 7sezonie emisja tuz po
      wakacjach,pamietac nalezy rowniez ze to serial i wykreowane zycie nic nie jest
      na serio wiec sam w sobie Twoj post jest srednio inteligentny.
    • zebra12 Re: W rękach dr Hausa…. 17.08.10, 13:46
      Nie wiem, czym Wy się ekscytujecie, ale mnie nie opowiada podejście
      Housa do pacjenta. Wiem, wiem, ze on chory, że go boli, ze przy tym
      super bystry obserwator, znawca i spacjalista. Ale jednak podejście
      do ludzi okropne. Wg mnie samo zachowanie lekarza też ma uże
      znaczenie.
      • ila79 Re: W rękach dr Hausa…. 17.08.10, 21:48
        Ale wiesz zebra, ja w tym widzę pewną prawidłowość. Cóż zapewne zdarzają sie
        lekarze dobrzy i do tego super sympatyczni, ale np. pediatra mojego synka bywa
        średnio przyjemny od czasu do czasu, jednak nie zamieniłabym go za skarby
        świata, bo jest genialnym diagnostą i ma duże możliwości w szpitalu, w którym
        pracuje...
        • mikas73 Re: W rękach dr Hausa…. 17.08.10, 22:46
          pediatra mojego synka bywa
          > średnio przyjemny od czasu do czasu, jednak nie zamieniłabym go
          za skarby
          > świata,

          w sumie to smutne, że dotknął Cię taki nieszczęśliwy zbieg
          okoliczności ale żeby jeszcze mówić o tym z takim zadowoleniem... :-
          /
    • hoovercraft Re: W rękach dr Hausa…. 17.08.10, 14:33
      Tak jak z serialami kryminalnymi... Ludzie naoglądali się o amerykańskich
      policjantach, potem o policjantach w stylu amerykańskim w Polsce (np.
      "Kryminalni"), a potem był Pitbull, o którym policjanci anonimowo mówią, że jest
      najbliższy prawdzie i widzowie jakoś nie mogli tego przyjąć wink

      Z Housem jest troszkę inaczej, bo ze służbą zdrowia do czynienia każdy ma i
      widzi jak jest, a z policją kryminalną to na szczęście jeszcze wszyscy kontaktu
      nie mamy wink
    • vinleta Re: W rękach dr Hausa…. 17.08.10, 17:24
      Mikas, zapomnialas jeszcze o tym, ze lekarze wlamuja sie do mieszkan pacjentow
      jesli przyjdzie im do glowy, ze tam moga znalezc pomoc w postawinieu diagnozysmile,
      Jego chamstwo bylo zabawne przez chwile, ale gdybym ja spotkala takiego lekarza
      na swojej drodze, to chyba bym mu zwyczajnie przywalila, nie majac nawet
      odrobiny szacunku dla jego IQsmile
      Tego serialu juz nie da sie ogladac.
    • pomysl.po.wypiciu oczywiście ze się zdarzają 17.08.10, 18:41
      mikas73 napisała:
      > Za oceanem naprawdę takie cuda się dzieją, bo zastanawiam się
      > czy „Dr Haus” to thriller medyczny czy bajka dla dorosłych ?

      jeżeli się prywatnie ubezpieczysz. w końcu House pracuje w prywatnym szpitalu.
      mnie też denerwuje, ale nie dlatego że tam wszystkie badania są "od ręki".
      dlatego że przypomina polskich lekarzy w ignorancji i chamstwie. z tym że polscy
      lekarze nie mają takich środków do dyspozycji, takiego zespołu i zapewne takiej
      wiedzy)w końcu House jest poniekąd geniuszem)
    • japo1 Zrobcie sobie wlasny polski show. Pavulon …. 17.08.10, 19:06

      w roli glownej/ Pacjentow usypiaja w karetce a domy pogrzebowe
      kasuja 4000 PLN od lebka.
      na szczescie rzadko bywam w Polsce, ale widze ze 99% produkcji to
      programy ze znienawidzonych USA, niektore jak Married with Children
      majace dobrze ponad 20 lat.
      Zenada.
    • studentk Re: W rękach dr Hausa…. 17.08.10, 19:16
      Nie trzeba jechać do Stanów wystarczy porówanać obsługę w jakiemś
      szpitalu powiatowym, a w prywatnym szpitalu Medicover w Wilanowie.

      www.medicover.com/plpl/szpital/435,Strona-glowna.htm
    • aneta-skarpeta Re: W rękach dr Hausa…. 17.08.10, 21:28
      gdzies czytałam, ze w stanach swojego czasu zaczęto wieszac kartki
      w szpitalach, ze serial dr house to fikcja serialowa i w normalnych
      warunkach szpitalnych wszystko odgrywa sie na innych warunkach

      okazało się, ze ludzie po obejrzeniu 15stu sezonów dr housa myslą,
      ze przyjdą i na katar dostaną skierowanie na natychmiastowy
      rezonans, a zajmowac sie bedą nimi wszyscy specjalisci ze szpitala
    • dorek3 Re: W rękach dr Hausa…. 17.08.10, 22:03
      Swego czasu czytałam artykuł w Newsweeku nt błędów diagnostycznych jakie popełnia House. Była to wypowiedź jakiegoś utytułowanego doktora medycyny, ktory nie tylko zarzucał rozrzutnośc w podejściu do badań ale ich niezasadnośc czy wręcz błędne diagnozy.

      BTW, po przeczytaniu niektórych wypowiedzi mam dziwne wrażenie, że częśc osób przedkładających dobrą diagnozę nad kulturę lekarza ma na swoim koncie krytyke naszej forumowej Pani doktor, czyli Protoza lub innych lekarzy.
      To co w końcu ważniejsze, diagnoza czy kultura jeśli wybierać? Warto być konsekwentnym.
      • duzeq Re: W rękach dr Hausa…. 18.08.10, 11:25
        > Swego czasu czytałam artykuł w Newsweeku nt błędów diagnostycznych
        jakie popełnia House.

        Bardzo mozliwe. Ja wybralam sie kiedys na "Solaris" z fizykiem
        nuklearnym. Kiedy ten uslyszal miniwyklad Clooneya na temat
        antybozonow, poplul sie ze smiechu. Nie musze chyba dodawac, ze jako
        jedyny na widowni. Reszta nie miala pojecia o czym Clonney nawija.
        Sam Clooney pewnie tez nie.

        Tak samo jest z Housem. Diagnozy zapewne rozumieja lekarze i
        studenci medycyny, a cala reszta oglada Housa dla jego niebieskich
        oczu i wrednej inteligencji.

    • enith Re: W rękach dr Hausa…. 18.08.10, 07:02
      W czwartek idę do lekarza rodzinnego z bólem kolana. Ten zleca rezonans, który
      wykonany zostaje tego samego dnia wieczorem, obejrzany w piątek przez chirurga,
      który w poniedziałek na wizycie tłumaczy mi, jak będzie wyglądać operacja, którą
      będę mieć we wtorek (akurat zwolniło się miejsce). Mieszkam w USA, mam doskonałe
      ubezpieczenie medyczne. House to fikcja, ale nie aż tak daleka od prawdy, jakby
      się mogło wydawać.
        • alexa0000 Re: W rękach dr Hausa…. 18.08.10, 08:17
          > A jednak, moja nawiność więc nie taka wielka.... wink

          Pod warunkiem,że tal jak napisała przemówczyni, masz doskonałe
          ubezpieczenie. I tylko wtedy. Cała rzesza ludz w USA jednak go nie
          posiada .
          • mikas73 Re: W rękach dr Hausa…. 18.08.10, 08:36
            > Pod warunkiem,że tal jak napisała przemówczyni, masz doskonałe
            > ubezpieczenie

            Wiem, jednak moja teza z postu załozycielskiego broni się, choć
            trochę, serial House może niebezpiecznie denerwować polskich
            pacjentów (tych przeciętych oczywiście) nawet jeżeli pamietać
            będziemy ,że to tylko film ... wink
            Wszak wpływ seriali na życie Polaków jest ogromny: "pochwalony.." na
            ulicy do aktora grającego księdza w "Plebanii" to nie taka rzadkość
            a wzroście asertywności pacjentów po latach emisji "Na dobre i na
            złe" niejeden lekarz by się wypowiedział big_grin

            Moje dwa temperamenty :
            Miś Uszatek - 1998
            Koziołek Fikołek - 2008
            • alexa0000 Re: W rękach dr Hausa…. 18.08.10, 09:06
              Ja sobie zawsze wyobrażałam,ze w Stanach jest super, jeśli chodzi o
              opieke medyczną. Niedawno znajoma opowiadała mi o ciekawej sytuacji.
              Otóz jej córka, wywieziona swojego czasu do ojca mieszkającego w
              USA, została tam aby dokonczyc naukę . Skończyła szkołę średnią z
              wyróznieniem, następnie poszła do jakiejś szkoły -chyba odpowiednika
              naszej pomaturalnej pielęgniarskiej. Tę równiez skonczyła z
              wyróznieniem. Pózniej ukonczyła college o profilu medycznym, po
              którym uzyskała jakies tam uprawnienia. Teraz idzie na medycynę.
              Wszystko to ze statusem osoby przebywajacej tam NIELEGALNIE.
              Kilka miesięcy temu poczuła się bardzo zle. Zaczęła mieć problemy
              neurologiczne, nie mogła prawie sie ruszać.Pojechała do szpitala, a
              tam oczywiscie wyszło szydło z worka-brak ubezpieczenia. Dostała
              środek przeciwbólowy i została odesłana. Na drugi dzień musiała iść
              do lekarza, bo było jeszcze gorzej. Zapłaciła 200 dolarów i została
              skierowana na badania laboratoryjne, które kosztowały 10 tysięcy
              dolarów. Wynik mogła odebrac pod warunkiem zgody na rozłozenie
              opłaty na raty, bo oczywiscie nie miała tyle gotówki (studiuje i
              płaci za naukę, a zarabia pracując jako babysitter). Już miała
              podpisywać papier, kiedy w rozmowie z pielegniarką wyszło na jaw,że
              jest honorowym dawcą krwi. Udało się tak załatwic sprawę,że z opłaty
              ją zwolniono.
              Dziewczyna cierpiała na aodkleszczowe zapalenie mózgu. Leżała
              sparaliżowana w domu przez tydzień, a brat dowiózł jej lekarstwa z
              Polski. Całe szczęście,że mieszka tam z chłopakiem, bo nawet nie
              byłoby osoby, która mogłaby sie nia zająć( sutduije w NY, a ojciec
              mieszka w Atlancie).
              Ubezpieczenia w Stanach sa koszmarnie drogie i nielegalnych na nie
              nie stać. Emerytów również, ale dla nich stworzono Medicare, więc
              jakieś tam, pewnie gorsze, mają. Dla najbiedniejszych jest Medicaid.
              Najlepiej mja ci z normalna pracą, za nich płaci pracodawca i nie
              muszą się martwić.

              Swoją droga, nie wyobrazam sobie ABSOLUTNIE sytuacji, gdy moje
              dziecko przebywa tyle lat bez ubezpiecznia w obcym bardzo dalekim
              kraju.
              • duzeq Re: W rękach dr Hausa…. 18.08.10, 11:52
                Wszystko ok, ale ja sie zastanawiam, co to znaczy "koszmarnie drogie
                ubezpieczenie".

                Szukalam troche w necie stawek i znalazlam informacje, ze przecietne
                roczne ubezpieczenie zdrowotne to ok.3000 dolcow na osobe, co daje
                250 dolcow na miesiac. Tu jest jeszcze milion opcji, zeby zmniejszyc
                skladke (deductible, out-of-pocket etc) i tak sie zastanawiam czy
                ta kwota jest powalajaca czy nie. Polacy pracujacy na nielegalu
                przez pol roku (wiza turystyczna) mogli miec wykupione ubezpieczenie
                kosztow leczenia za granica w Polsce, a jezeli ktos sie decydowal na
                zostanie "forever", to po pol roku mial szanse ustawic sie tak, zeby
                nie pracowac za 5 dolcow na godzine...

                Nie wiem, tak sobie dumam, bo poznalam cala mase Polakow, ktorzy
                byli w stanie wykupic ubezpieczenie, ale postanawiali zagrac w
                rosyjska ruletke (albo sie uda i nic sie nie stanie, albo sie nie
                uda i wszytskie oszczednosci w jednej chwili szlag trafi).

                • alexa0000 Re: W rękach dr Hausa…. 18.08.10, 12:07
                  Duzeq, nie siedzę w temacie. Ostatnio przeczytałam bardzo
                  interesujący wywiad ze specjalista w tej dziedzinie i za cholere nie
                  moge go odszukać. Te 250 dolarów dodatkowo jest kwotą nieosiagalna
                  do zapłacenia dla tej córki znajomej. Nie chodzi mi o to,że to wina
                  USA, jeno o to ,że po prostu wielu imigrantów na to nie stać. Ta
                  kobieta się akurat zacięła,że skoro juz tyle tam siedzi, to i dobre
                  studia amerykańskie zaliczy. Do normalnej pracy pójśc nie może.

                  A w ogóle nielegalny może ubezpieczyć sie W Stanach bez problemu?

                  Ja osobiście nie odważyłabym sie siedzieć tam nieubezpieczona, dla
                  mnie to kompletnie nieodpowiedzialne.
                  • tourmaline Re: W rękach dr Hausa…. 18.08.10, 12:19
                    > Ja osobiście nie odważyłabym sie siedzieć tam nieubezpieczona, dla
                    > mnie to kompletnie nieodpowiedzialne.

                    dokladnie! a skoro studiowala to mogla sie starac o wize studencka i
                    bylaby legalnie...
                  • duzeq Re: W rękach dr Hausa…. 18.08.10, 13:18
                    > A w ogóle nielegalny może ubezpieczyć sie W Stanach bez problemu?

                    Skoro studiowac moze (czytaj: placic) to i pewnie moglaby sie
                    ubezpieczyc (w koncu to tez kasa do placenia). Na nielegalu to mozna
                    nawet podatki placic (no, to juz troche bardziej skomplikowana
                    procedura).
                    Chociaz z drugiej strony, podatkow odebrac juz nie mozna, czesnego
                    za studia tez nie, a jak ubezpieczenie wywali masakryczna kwote za
                    np. operacje mozgu, to nie wiadomo czy by te kwote od nielegalnego
                    odzyskalo...

                    Gdybys znalazla kiedys ten artykul, to daj jakos znac - chetnie bym
                    poczytala jakies rozsadne streszczenie problemu. Bo im bardziej sie
                    w to wglebiam, tym gorzej idzie...
    • kropkacom Boże, chroń od domorosłych Housów! 18.08.10, 08:10
      > Dobijające obrazy o dostępności sprzętu medycznego (rezonans za 10
      > min? – phii), czy zabiegów medycznych (przeszczep szpiku ? - żaden
      > problem, operacja na otwartej czaszce? – w sali obok) .

      Dr House nie jest zwykłym etatowym lekarzem. Zajmuje się diagnostyką wyjątkowych
      przypadków w (pewnie) dość wyjątkowym szpitalu.
      Wierze, że gdzieś są takie placówki, które mają na staniu taką gwiazdę jak House
      a ona ma nieograniczone możliwości diagnozowania (setki badań, zabiegów na
      zawołanie itd).

      Co do tego czy lepiej być dobrze zdiagnozowanym czy obsłużonym przez miłego
      lekarza. Oczywiscie, że liczy się efekt końcowy czyli żyjący i zdrowy pacjent.
      Tylko, że chciałabym aby za tą bezczelnością, nieograniczoną szczerością,
      momentami chamstwem lekarzy coś jeszcze stało. U serialowego Dr House w serialu
      stoi. big_grin Ale to fikcja. W realu za takimi zachowaniami kryją się zazwyczaj
      frustracja, zmęczenie i brak rzetelnej wiedzy. Na to nie daje zielonego światła.
Inne wątki na temat:

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka