lamazza
14.08.10, 17:20
Mam na myśli moją siostrę i jej córkę. Niestety jest mi z tym bardzo
źle, dosłownie duszę się. Będzie to dlugi wywód (ostrzegam).
Napiszcie co zrobić i co na ten temat myślicie.
Zawsze z siostrą byłyśmy bardzo zżyte. Dzieli nas mała różnica
wieku. Razem kiedyś pracowałyśmy, nawet domy wybudowalyśmy blisko
siebie. Siostra ma 5 letniego synka (mojego chrześniaka), którego
kocham jak swoje dziecko (zresztą opiekowałam się małym kiedy
jeszcze studiowalam). Istna sielanka. Do czasu.
W pewnym momencie siostra zaczęła się starać o drugie dziecko. 3
razy poroniła. W końcu się udało - bedzie wymarzona dziewczynka. Ja
załam w ciążę 6 miesięcy później - również córa

Dopóki nie
urodziłam było super. Często się spotykałyśmy, ja bawiłam się z jej
pociechą. Zaraz po moim porodzie miałyśmy razem ochrzcić dziewczyny.
Niestety jak urodzilam siostra stwierdziła, że chrzci sama, bo
będzie luźniej na sali. Juz wtedy przeczuwałam, że chodzi o jakąś
chorą rywalizację, bo nagle jej Majusia nie była już w centrum
zainteresowania. Ale ok - moja jeszcze jest mała, zdążę ochrzcić.
No i się zaczęło. Poczatkowo siostra nie przywiązywała wagi do
ubrań. Nagle zaczęła stroić dzieciaka - falbanki, cekiny, koronki
(masakra)- wszystko tandetne, ale jaskrawe, wyraziste. Na chrzcciny
zakupiła jej chyba największa sukienkę jaka istniała. Mała wygląda
komicznie. Moi znajomi delikatnie mi napominaja, że siostra
przesadza z tym ubieraniem. Potem doszły zabawki - jak ja kupiłam
autko-pchacza za 50 zeta, to ona wóz akumulatorowy za 500, jak ja
lalę za 30, to ona za 300. Ostatnio kupila jej jakieś mebelki dla
lalek (zajmują caly pokój) za 600zł - a mała ma 1,5 roku i wcale jej
to nie interesuje. Do tego wciska mi ubranka po jej malej, tylko, że
ja w życiu nie ubrałabym tak dziecka i przestalam je brać, bo tylko
zawalaly mi szafę - no więc znów obraza.To tylko kilka rzeczy z
całego wachlarza możliwości. Dla mnie zrobiło sie to żenujące. Do
tego moja córka spokojna, jej rozwrzeszczana, bije wszystkie dzieci,
wyrywa im wlosy, a dla siostry to jest śmieszne. Normalnie zaczęłam
nie znosić tego dzieciaka i jej mamusi. Zaczęłam ich unikać. Siostra
zarzuciła mi, że zadzieram nosa i poskarżyła się rodzicom jaka ja
jestem zła.Powymyślała różne rzeczy na mój temat i teraz rozpowiada
je wszystkim wspólnym znajomym. Dla podkreslenia - siostra ma
35lat!!!
Do tego zafundowała mi utrate pracy (przyjaźni się z moją szefową).
Mam ochotę sprzedać teraz ten dom i sie wyprowadzić. Niestety
budowałyśmy się na rodzinnej ziemi i rodzina będzie zła jak
wprowadzi sie ktoś obcy. Mam dość. Ostatnio nawet nie wychodze z
domu, żeby jej unikać. no i wszyscy dookoła myslą, że te różne ploty
rozpuszczone przez moją siostrę to prawda, bo przestałam z nimi
wszystkimi się spotykać. Na szczęście parę osób zdążylo się na niej
poznać, ale sami nie wiedząc co mi doradzić. Siostra jest bardzo
władcza, ma duże znajomości - zajmuje się polityką w naszej małej
miejscowości i wszyscy włażą jej w tyłek.
Co mam zrobić? Za moment oszaleję