pytanie do przeciwniczek siusiania w krzaczkach

    • ledydi5 a ja wysadzam dzieci w krzakch 17.08.10, 14:07
      jak sytuacja tego wymaga, chodzę z dziećmi na spacery do miasta i jest tylko
      jedna toaleta w centrum, to co mam zrobić z dzieckiem które zaciska nogi bo
      sikać chce a jesteśmy daleko od domu i centrum mam chodzić od domu do domu i
      pytać czy użyczą wc? absurd jak sytuacja przypili to nawet zagorzała matka
      antysikaniowa w krzaki wysadzi młode pod krzaki.
      Zamiast babki kłócic się o dzieci to, nie problem dzieci stanowią tylko pijaki
      i inni dorośli co szczą po klatkach, murach, prosto na ulicy, to oni stanowią
      problem.
      Dziecko ma prawo do załatwienia swoich potrzeb bo nie umie ich jeszcze do końca
      kontrolować- nawet 7 latki więc dajcie spokój w wyszukiwaniu sytuacji ekstra
      ja przy mojej 3 musiałabym nigdzie nie wychodzić z domu albo nocnik brać ze
      sobą, a jak narąbie siku z klockiem to mam wieźć to do domu z powrotem? Paranoja
      • suazi1 Re: a ja wysadzam dzieci w krzakch 17.08.10, 14:20
        A myślisz, że skąd wzięli się ci pijacy szczający po klatkach i
        murach. Oni też byli dziećmi i skądś musieli wziąć taki przykład.
        • ledydi5 Re: a ja wysadzam dzieci w krzakch 17.08.10, 14:28
          po pierwsze nie porównuj dziecka i pijaka- to raz, pijak to pijak robi co chce
          zlewa i olewa wszystko a dziecko mówi że ma potrzebę i w ten sposób można
          nauczyć dziecko że w sytuacji ekstramalnej i w określonych miejscach
          moje małe wiedzą jak mają się zachować, przecież nie pozwolę zesikać się
          dziecku w gacie
          • hanalui Re: a ja wysadzam dzieci w krzakch 17.08.10, 14:37
            Cytat ledydi5 napisała:

            > po pierwsze nie porównuj dziecka i pijaka- to raz, pijak to pijak
            robi co chce
            > zlewa i olewa wszystko a dziecko mówi że ma potrzebę i w ten
            sposób można
            > nauczyć dziecko że w sytuacji ekstramalnej i w określonych
            miejscach
            > moje małe wiedzą jak mają się zachować, przecież nie pozwolę
            zesikać się
            > dziecku w gacie


            Buchahahahaha...pijak jak widac tez nie chce sie zlac w gacie i ma
            pilna potrzebe i w ekstremalnej sytuacji podobnie jak twoje dziecie
            wie jak ma sie zachowac (nie nazwalabym tego wiedza, a raczej jej
            brakiem podobnie jak w przypadku twego dziecia) czyli tak jak twoje
            dziecie - leje gdzie popadnie big_grin Czyzby pecherz moczowy pijaka byl
            gorszy od pecherza twojego dziecka? Kupsko i siury twojego dziecka
            tak samo smierdza jak pijaka....tiaaaaaaaa, wiem to twojego dziecka
            a nie obcego pijaka
        • duch_mariana Re: a ja wysadzam dzieci w krzakch 17.08.10, 14:36
          > A myślisz, że skąd wzięli się ci pijacy szczający po klatkach i
          > murach. Oni też byli dziećmi i skądś musieli wziąć taki przykład.

          Pić też pewnie nauczyli się jako dzieci. Moja na przykład codziennie rano przed
          szkołą z koleżankami rozpracowuje jakiegoś korbola na rozruch. Jeszcze poranną
          kackupę strzelą pod śmietnikiem i idą do szkoły. Na dużej przerwie znowu po
          korbolu i grupowo, radośnie obsikują murek. A na wieczór imprezka na ławeczce i
          znów pod drzewko i konkurs która dalej nasika. Przegrana stawia kolejnego
          korbola smile Niech się młode pokolenie uczy, a co się tam będziemy certolić?
        • nangaparbat3 Re: a ja wysadzam dzieci w krzakch 17.08.10, 16:36
          Pewnie. A ci co na starosc robią w pampersy, też się tego w dzieciństwie
          nauczyli, bo im pozwalano w pieluchy sikac sad
      • hanalui Re: a ja wysadzam dzieci w krzakch 17.08.10, 14:28
        Cytat ledydi5 napisała:
        > jak sytuacja tego wymaga, chodzę z dziećmi na spacery do miasta
        i jest tylko
        > jedna toaleta w centrum, to co mam zrobić z dzieckiem które
        zaciska nogi bo
        > sikać chce a jesteśmy daleko od domu i centrum mam chodzić od domu
        do domu i
        > pytać czy użyczą wc?


        I serio w tym centrum zadnej knajpy, kawiarni, przychodni,
        biblioteki, szkoly, sklepu, domu kultury, ratusza, banku, urzedu,
        fryzjera gdzie mozna by z toalety z dzieckiem skorzystac surprised? Jakies
        dziwaczne centrum masz w tym miescie.
        • kropkacom Re: a ja wysadzam dzieci w krzakch 17.08.10, 14:33
          > biblioteki, szkoly, sklepu, domu kultury, ratusza, banku, urzedu,
          > fryzjera gdzie mozna by z toalety z dzieckiem skorzystac surprised?

          A potem będzie krzyk, że matki z dziećmi korzystają z kibelków w tych
          przybytkach a nie są NAWET klientami big_grin
          • hanalui Re: a ja wysadzam dzieci w krzakch 17.08.10, 14:48
            Cytat kropkacom napisała:
            > A potem będzie krzyk, że matki z dziećmi korzystają z kibelków w
            tych
            > przybytkach a nie są NAWET klientami big_grin


            Podobno 100% Polakow to katolicy, kosciolow/klasztorow/zakonow pod
            dostatkiem w kazdym miescie, mozesz sie czuc ich klientem i
            korzystac tongue_out
            Biblioteki, szkoly, szpitale, przychodnie, komisariaty policji sa
            panstwowe, placisz na nie kase, tez mozesz korzystac. Jak znam zycie
            pewnie w twoim miescie tylko wszystko prywatne i niczego panstwowego
            nie ma, i nadal do WC masz nie po drodze i jak zawsze daleko tongue_out
            • kropkacom Re: a ja wysadzam dzieci w krzakch 17.08.10, 14:57
              Fakt, nie przyszło mi do głowy by startować do szkoły z dzieckiem bo chce
              siusiu. big_grin Szkoły tu zamknięte są zresztą (domofon). Szpital? Raczej nie
              chodzimy w pobliżu. W bankach raczej kibelka dla klientów nie uświadczysz. ITD.

              Sedno mojego postu skupiło się jednak na ironii. Pamiętam wątek o ciężarnej
              chcącej się wysiusiać w jakieś kawiarni. Póki nie zamówiła ciastka z kawką nie
              mogła skorzystać z WC. Także idąc tym tropem pewnie byłoby, zaraz larum o
              bezprawnie smile korzystających z kibelków mamach i dzieciach. Roszczeniowych
              mamach i dzieciach.
              • hanalui Re: a ja wysadzam dzieci w krzakch 17.08.10, 15:13
                [quote]kropkacom napisała:

                > Fakt, nie przyszło mi do głowy by startować do szkoły z dzieckiem
                bo chce
                > siusiu. big_grin Szkoły tu zamknięte są zresztą (domofon). Szpital?
                Raczej nie
                > chodzimy w pobliżu. W bankach raczej kibelka dla klientów nie
                uświadczysz. ITD.

                I serio w poblizu zadnej przychodni, prywatnych gabinetow, fryzjera,
                kosmetyczki, plebanii, kosciola, biblioteki, muzeum, teatru,
                marketow? Poza tym jesli od razu twierdzisz ze nie, ze nie ma, a
                nigdy nie sporobowalas, nie zapytalas.
                • kropkacom Re: a ja wysadzam dzieci w krzakch 17.08.10, 15:21
                  W centrum kartują sytuację restauracje i kawiarnie lub centra handlowe. Dlatego
                  tam NIE MA problemów z załatwianiem potrzeb. Jednak nawet małe markety nie mają
                  dla klientów WC. Jeśli chodzi o fryzjera to tutaj trzeba prosić i liczyć na
                  dobrą wolę właściciela. W przychodniach są kibelki na klucz dla KLIENTÓW.
                  • kropkacom Re: a ja wysadzam dzieci w krzakch 17.08.10, 15:22
                    Miało być: ratują sytuację smile
            • morekac Re: a ja wysadzam dzieci w krzakch 19.08.10, 10:33
              Urzędy są czynne w ściśle okreslonych godzinach,a do placówek
              oświatowych z reguły nie wpuszczają obcych. Aby wejśc na komisariat
              należy przedrzeć się przez kordon - zostawic dowód i powiedzieć, do
              kogo się idzie. Szpitale zaś są istotnie na każdym rogu, tak samo
              jak urzędy.
              • hanalui Re: a ja wysadzam dzieci w krzakch 19.08.10, 11:00
                Cytat morekac napisała:

                > Urzędy są czynne w ściśle okreslonych godzinach,a do placówek
                > oświatowych z reguły nie wpuszczają obcych. Aby wejśc na
                komisariat
                > należy przedrzeć się przez kordon - zostawic dowód i powiedzieć,
                do
                > kogo się idzie. Szpitale zaś są istotnie na każdym rogu, tak samo
                > jak urzędy.


                Mea culpa...faktycznie nie przewidzialam ze wiekszosc statystycznych
                ematek urzadza sobie spacery do parku, na plac zabaw z maluchami w
                godzinach wieczorowo-nocnych lub bladym switem
                • morekac Re: a ja wysadzam dzieci w krzakch 19.08.10, 13:07
                  W upały się raczej nie wychodzi w południe, nieprawdaż? Czasami na
                  plac zabaw jest dość daleko itp. A toalet publicznych - nawet
                  płatnych - za dużo nie ma.
        • duch_mariana Re: a ja wysadzam dzieci w krzakch 17.08.10, 14:39
          > I serio w tym centrum zadnej knajpy, kawiarni, przychodni,
          > biblioteki, szkoly, sklepu, domu kultury, ratusza, banku, urzedu,
          > fryzjera gdzie mozna by z toalety z dzieckiem skorzystac

          A myślisz że dadzą tak sobie za darmo skorzystać z toalety? I co zrobisz z
          dzieckiem, które musi już, teraz, zaraz? Ma się posikać bo mamusia będzie
          szukała szkoły, urzędu, knajpy, ratusza? Nie przesadzasz?
          • hanalui Re: a ja wysadzam dzieci w krzakch 17.08.10, 14:57
            duch_mariana napisał:
            > A myślisz że dadzą tak sobie za darmo skorzystać z toalety? I co
            zrobisz z
            > dzieckiem, które musi już, teraz, zaraz? Ma się posikać bo mamusia
            będzie
            > szukała szkoły, urzędu, knajpy, ratusza? Nie przesadzasz?

            Ja na swoje dziecko nie zaluje kasy, ale niektorzy lubia swoje
            dzieci jak zwierzeta traktowac i kaza im robic jak zwierzetom na
            trawe, to juz nie moj problem.
            W znanych mi centrach miast i nawet malych dziur szkoly, urzedy,
            ratusze czy inne instytucje gdzie mozna skorzystac z toalety sa za
            darmo i wcale ich nie trzeba szukac, ale moze ty nie znasz swojego
            miasta bo za czesto sikasz po trawnikach sama i ze swoimi dziecmi do
            spoly tongue_out
            • duch_mariana Re: a ja wysadzam dzieci w krzakch 17.08.10, 15:53
              Ja kasy na dzieci nie żałuję. Chętnie im coś kupuję. Ale za kibel płacić nie
              zamierzam. I to jeszcze 2 złote. Za 2 złote to ja mogę dla niej picie kupić.
              Spróbuj wysiąść na stacji Warszawa Śródmieście i znaleźć tam miejsce żeby
              dzieciak mógł się wysikać. W metrze płatne, na stacji płatne, w podziemnym
              przejściu płatne. Najbliżej to do Pałacu Kultury, a i tam nie tak łatwo, bo
              nieraz ochrona nie wpuszcza dalej, a toalety są za ochroną, a nie przed.
              Pozostaje któryś z trawników przed Pałacem albo za którąś budą. A jeszcze jak
              mamy pociąg za 15 minut, to przecież nie będę z nią biegał i szukał kibla
              ryzykując czekanie na następny albo to, że popuści w majtki. Bez przesady.
              Dziewczyna ma chodzić w zasikanych majtkach, bo ktoś ma jakieś wąty? A co ona
              jest od spełniania widzimisię innych? Bez przesady. A jak wysika się na trawkę
              to co to komu szkodzi albo trawce? Psom wolno, a dziecku już nie? To psy mają
              większe prawa niż dzieci?
              • gryzelda71 Re: a ja wysadzam dzieci w krzakch 17.08.10, 18:16
                Idąc twoim tokiem rozumowania,to wc w domu można zlikwidować.Jak psa rankiem na
                spacerek wyprowadzam to i sama przy okazji mogę wysikać się i kupę strzelić
                nie?No bo psu pozwalam,a sam nie mogę?big_grin
                Jesuuuuuuuuu
                • babunia_wygodka Re: a ja wysadzam dzieci w krzakch 19.08.10, 10:01
                  gryzelda71 napisała:

                  > Idąc twoim tokiem rozumowania,to wc w domu można zlikwidować.Jak
                  psa rankiem na
                  > spacerek wyprowadzam to i sama przy okazji mogę wysikać się i kupę
                  strzelić
                  > nie?No bo psu pozwalam,a sam nie mogę?big_grin
                  > Jesuuuuuuuuu

                  Ależ możesz, kto ci broni? Tylko posprzątaj jak po psie. I nie
                  zapomnij się uprzednio wytarzać.
                  • gryzelda71 Re: a ja wysadzam dzieci w krzakch 19.08.10, 10:46
                    . I nie
                    > zapomnij się uprzednio wytarzać.

                    A cóz toza psi zwyczaj tarzać się przed wypróżnieniem?
                    • babunia_wygodka Re: a ja wysadzam dzieci w krzakch 19.08.10, 13:02
                      gryzelda71 napisała:

                      > . I nie
                      > > zapomnij się uprzednio wytarzać.
                      >
                      > A cóz toza psi zwyczaj tarzać się przed wypróżnieniem?

                      A kto pisał że przed wypróżnieniem? Sprzątnij, tylko nie zapomnij
                      się wytarzać przed sprzątnięciem. Przepraszam za użycie trudnego
                      słowa "uprzednio".
                      • gryzelda71 Re: a ja wysadzam dzieci w krzakch 19.08.10, 13:28
                        Ponawiam pytanie,skąd pomysł na tarzanie się psa przed,po w trakcie bi już nie wiem?
            • ledydi5 Re: a ja wysadzam dzieci w krzakch 17.08.10, 20:45
              ja nie żałuję na dzieci grosza, ale inni żałują dziecku deski, a ja nie będę
              stać i wykłócać się z popizganą babą
        • gaja78 Re: a ja wysadzam dzieci w krzakch 17.08.10, 19:39
          hanalui napisała:

          > I serio w tym centrum zadnej knajpy, kawiarni, przychodni,
          > biblioteki, szkoly, sklepu, domu kultury, ratusza, banku, urzedu,
          > fryzjera gdzie mozna by z toalety z dzieckiem skorzystac surprised? Jakies
          > dziwaczne centrum masz w tym miescie.


          Co proponujesz, jeśli akurat jest 15 sierpnia ? Nie ruszać się z domu ?
          • hanalui Re: a ja wysadzam dzieci w krzakch 17.08.10, 20:06
            Cytat gaja78 napisała:
            > Co proponujesz, jeśli akurat jest 15 sierpnia ? Nie ruszać się z
            domu ?

            >
            Posterunek policji, pogotowie, plebanie, koscioly, muzea.
            Z jakimi dniami roku masz jeszcze problemy?
            • babunia_wygodka Re: a ja wysadzam dzieci w krzakch 19.08.10, 09:57
              hanalui napisała:

              > Cytat gaja78 napisała:
              > > Co proponujesz, jeśli akurat jest 15 sierpnia ? Nie ruszać się z
              > domu ?

              > >
              > Posterunek policji, pogotowie, plebanie, koscioly, muzea.
              > Z jakimi dniami roku masz jeszcze problemy?

              Ty chyba nosisz ze sobą turystyczny posterunek policji że tak od
              ręki w każdy miejscu możesz się w nim wysikać.
              A problem będzie z każdym dniem roku przed 9 rano i po 6 po
              południu. Tak, tak. Porządna matka o takiej porze kąpie już dziecko
              i układa spać.
              • hanalui Re: a ja wysadzam dzieci w krzakch 19.08.10, 10:13
                Cytat babunia_wygodka napisała:
                > Ty chyba nosisz ze sobą turystyczny posterunek policji że tak od
                > ręki w każdy miejscu możesz się w nim wysikać.
                > A problem będzie z każdym dniem roku przed 9 rano i po 6 po
                > południu. Tak, tak. Porządna matka o takiej porze kąpie już
                dziecko
                > i układa spać.


                Dla niektorych zawsze bedzie problem nic na to nie poradze, przykro
                mi ze nie masz zdolnosci organizacyjnych, daru przewidywania co i
                kiedy twojemu dziecku moze sie zachciec, daru znania swojego
                dziecka, daru "koniec jezyka za przewodnika".
                Dlatego ty sikasz pod krzakami, a ja i moje dziecko nie tongue_out
                • babunia_wygodka Re: a ja wysadzam dzieci w krzakch 19.08.10, 10:30
                  hanalui napisała:

                  > Cytat babunia_wygodka napisała:
                  > > Ty chyba nosisz ze sobą turystyczny posterunek policji że tak od
                  > > ręki w każdy miejscu możesz się w nim wysikać.
                  > > A problem będzie z każdym dniem roku przed 9 rano i po 6 po
                  > > południu. Tak, tak. Porządna matka o takiej porze kąpie już
                  > dziecko
                  > > i układa spać.

                  >
                  > Dla niektorych zawsze bedzie problem nic na to nie poradze,
                  przykro

                  Dla niektórych zawsze będzie problemem zupełnie zwyczajna dla
                  dziecka czynność oddania moczu na trawnik (a już najabsurdalniejszym
                  absurdem są te zahamowania przed robieniem tego w lesie).

                  > mi ze nie masz zdolnosci organizacyjnych, daru przewidywania co i
                  > kiedy twojemu dziecku moze sie zachciec, daru znania swojego
                  > dziecka, daru "koniec jezyka za przewodnika".

                  Tak, ten koniec języka jest najlepszy smile Powinno się stanąć na
                  rynku i wrzasnąć "Ludzie, ratunku, dziecko chce siusiu, ratujcie,
                  ratujcie, przyności nocniki, wiadra, konewki, parawwany!"

                  > Dlatego ty sikasz pod krzakami, a ja i moje dziecko nie tongue_out

                  Cóż, ja nie mam fetyszu "sikam tylko do muszli, za wszelką cenę".
                  • hanalui Re: a ja wysadzam dzieci w krzakch 19.08.10, 10:48
                    Cytat babunia_wygodka napisała:
                    > Tak, ten koniec języka jest najlepszy smile Powinno się stanąć na
                    > rynku i wrzasnąć "Ludzie, ratunku, dziecko chce siusiu, ratujcie,
                    > ratujcie, przyności nocniki, wiadra, konewki, parawwany!"


                    Skoro tylko tyle przychodzi ci do glowy to nijak nie pomoge.
                    Moze skorzystaj z jakiegos kursu rozwijajacego umiejetnosci
                    komunikacyjne, moze tam cie naucza jak i do kogo formulowac pytania
                    i ze niekoniecznie trzeba drzec paszcze, i ze niekoniecznie glosniej
                    znaczy lepiej tongue_out.
                    • babunia_wygodka Re: a ja wysadzam dzieci w krzakch 19.08.10, 13:05
                      hanalui napisała:

                      > Cytat babunia_wygodka napisała:
                      > > Tak, ten koniec języka jest najlepszy smile Powinno się stanąć na
                      > > rynku i wrzasnąć "Ludzie, ratunku, dziecko chce siusiu,
                      ratujcie,
                      > > ratujcie, przyności nocniki, wiadra, konewki, parawwany!"

                      >
                      > Skoro tylko tyle przychodzi ci do glowy to nijak nie pomoge.

                      Ale to przecież twoja głowa jest wyspecjalizowana w poszukiwaniu
                      muszli sedesowych. Ja swojej używam do innych rzeczy, a na tak
                      absurdalne zajęcia jak szukanie sedesu w środku lasu szkoda mi jej,
                      stąd brak wprawy.
                      • hanalui Re: a ja wysadzam dzieci w krzakch 19.08.10, 14:48
                        Cytat babunia_wygodka napisała:
                        Ja swojej używam do innych rzeczy,


                        Tak zdazylam zauwazyc:
                        Cytat babunia_wygodka napisała: Powinno się stanąć na
                        > > rynku i wrzasnąć
                        "Ludzie, ratunku, dziecko chce siusiu,


                        suspicious
                • gaja78 Re: a ja wysadzam dzieci w krzakch 19.08.10, 14:09
                  hanalui napisała:


                  > Dla niektorych zawsze bedzie problem nic na to nie poradze, przykro
                  > mi ze nie masz zdolnosci organizacyjnych, daru przewidywania co i
                  > kiedy twojemu dziecku moze sie zachciec, daru znania swojego
                  > dziecka, daru "koniec jezyka za przewodnika".
                  > Dlatego ty sikasz pod krzakami, a ja i moje dziecko nie tongue_out

                  Ty natomiast niewiele podróżujesz z dzieckiem w mało modne turystycznie miejsca.
                  • hanalui Re: a ja wysadzam dzieci w krzakch 19.08.10, 14:38
                    Cytat gaja78 napisała:
                    > Ty natomiast niewiele podróżujesz z dzieckiem w mało modne
                    turystycznie miejsca


                    Sorry ale z watku wynika ze gdziekolwiek by sie nie udac czy w
                    turystyczne czy nieturystyczne miejsce, czy na pobliski plac zabaw
                    czy centrum miasta to niektorzy i tak maja do tej toalety za daleko,
                    jak nie za daleko, to za drogo, jak nie za drogo to nie w tych
                    godzinych, jak nie powyzsze to, ze trzeba ruszyc makowka, no i
                    jeszcze cala gama dzieci z chorymi zwieraczami, specjalnymi
                    wymaganiami itd, itp.
                    Niestety nie pomoge, nie rozwiaze, jak sie coponiektorym nie chce i
                    wola jak zwierzaki, i tego ucza swoje dzieci to ich sprawa
                    • gaja78 Re: a ja wysadzam dzieci w krzakch 19.08.10, 14:58
                      hanalui napisała:

                      > Sorry ale z watku wynika ze gdziekolwiek by sie nie udac czy w
                      > turystyczne czy nieturystyczne miejsce, czy na pobliski plac zabaw
                      > czy centrum miasta to niektorzy i tak maja do tej toalety za daleko,
                      > jak nie za daleko, to za drogo, jak nie za drogo to nie w tych
                      > godzinych, jak nie powyzsze to, ze trzeba ruszyc makowka, no i
                      > jeszcze cala gama dzieci z chorymi zwieraczami, specjalnymi
                      > wymaganiami itd, itp.

                      A nieprawda smile
                      Dziewczyny pisały o tych przypadkach, kiedy dziecko musiało załatwić się w
                      krzakach. Nie pisały o tych, kiedy dzieci załatwiały się w toaletach
                      (prawdopodobnie jest ich 100 razy więcej niż tych pierwszych). Nie możesz więc z
                      wpisów w tym wątku wyciągać wniosku takiego jak powyżej. Logika się kłania.

                      Natomiast z twoich wpisów można wywnioskować, że niewiele wytykasz nos poza
                      wysoce zurbanizowane miejsca.

                      > Niestety nie pomoge, nie rozwiaze, jak sie coponiektorym nie chce i
                      > wola jak zwierzaki, i tego ucza swoje dzieci to ich sprawa

                      A widzisz, gdybyś się trochę wysiliła i zabrała czasem dziecko na cały dzień do
                      lasu, nad jezioro, w góry - wiedziałabyś, że to nie jest kwestia samych chęci.
                      Ale nie wiesz, nie znasz problemu a moralizujesz.
                      • hanalui Re: a ja wysadzam dzieci w krzakch 19.08.10, 16:26
                        gaja78 napisała:
                        > A nieprawda smile
                        > Dziewczyny pisały o tych przypadkach, kiedy dziecko musiało
                        załatwić się w
                        > krzakach.
                        Logika się kłania.

                        Tiaa...niektore dzieci musza sie zalatwiac w krzakach bo mamusiom
                        sie zwyczajnie nie chce podejsc, podjechac, zapytac, ruszyc glowa,
                        zaplacic i o tym tez byla tu mowa

                        > Natomiast z twoich wpisów można wywnioskować, że niewiele wytykasz
                        nos poza
                        > wysoce zurbanizowane miejsca.> A widzisz, gdybyś się trochę
                        wysiliła i zabrała czasem dziecko na cały dzień do
                        > lasu, nad jezioro, w góry - wiedziałabyś, że to nie jest kwestia
                        samych chęci.
                        > Ale nie wiesz, nie znasz problemu a moralizujesz.


                        Kiepsko wnioskujesz...po pierwsze mam 3-latka, ktory dopiero od pol
                        roku jest bezpieluchowy wiec brak toalet mogl conajwyzej mi
                        przeszkadzac tongue_out.
                        Po drugie mieszkam za granica, czyste ubikacje sa przy kazdej plazy,
                        jeziorze, przy kazdym osrodku informacji turystycznej, w kazdej
                        dziurze gdzie ludzie od czasu do czasu sie udaja mozna znalezc
                        toalety, toy-toye, fakt - nie dla dzieci co siekaja co 20 minut. Ale
                        tu tez ludzie nie wstydza sie ze ich dziecko nosi pieluche lub
                        pieluchomajtki mimo ze ma 1.5 roku stad moze problem mniejszy.
                        Kary za zalatwianie potrzeb fizlologicznych poza miejscami do tego
                        przeznaczonymi sa wysokie - 1500e, pracownik przylapany przez
                        pracodawce na owej czynnosci moze zostac natychmiastowo zwolniony
                        dyscyplinarnie.
                        Po trzecie...znam moje dziecko, wiem z jaka czestotliwoscia musi sie
                        wysikiwac, dbam by w odpowiednim czasie zapewnic mu toalete.
                        Ale widzisz ja nie mialam parcia na udawanie sie z 1.5 roczniakiem
                        bez pieluchy na piesza wycieczka 5 godzin w glab dzikich borow tongue_out

                        A...mieszkajac jeszcze w PL nie sikalam po krzakach, moze przecherz
                        mam wytrzymaly ale 5-6 godzin spokojnie wytrzymam, z biegunka na
                        wyprawy gorskie sie nie wybieralam tongue_out
                        • gaja78 Re: a ja wysadzam dzieci w krzakch 19.08.10, 16:51
                          hanalui napisała:

                          > A...mieszkajac jeszcze w PL nie sikalam po krzakach, moze przecherz
                          > mam wytrzymaly ale 5-6 godzin spokojnie wytrzymam, z biegunka na
                          > wyprawy gorskie sie nie wybieralam tongue_out

                          Ale w ogóle wybierałaś się kiedyś na wyprawy górskie ? Jak wtedy się załatwiałaś
                          ? Domyślam się że nigdy nie byłaś na żadnym wysokim szczycie ? Albo byłaś, ale
                          nic nie piłaś przez cały dzień ?
                          Jak wyglądają wędrówki górskie na tak zwanym "zachodzie" ?

                          Ciekawość mnie zjada. Bo widzisz, z 5-latką jeszcze się nie wybiorę na duży
                          szczyt, ale z 8-latką - chętnie. I jakoś sobie nie wyobrażam zabraniać picia
                          czegokolwiek przez cały dzień. Co proponujesz ? Nie zapewniać dziecku tego typu
                          atrakcji ? Czy odwadniać ?

                          Bardzo nalegam na odpowiedź.
                  • przeciwcialo Re: a ja wysadzam dzieci w krzakch 19.08.10, 15:13
                    Za to jej dzieci znaja dobrze lokalne toalety wink
                    • hanalui Re: a ja wysadzam dzieci w krzakch 19.08.10, 16:37
                      przeciwcialo napisała:

                      > Za to jej dzieci znaja dobrze lokalne toalety wink

                      A uwazasz ze znajomosc lokalnych toalet, tego gdzie sa i jakie sa to
                      cos zlego? surprised
                      Jak dla mnie to ta sama kategoria gdzie mozna kupic fajne buty,
                      gdzie mozna zjesc dobry obiad, gdzie sa najlepsze lody.
                      Mysle ze jeszcze przepasc cywilizacyjna i mentalna dzieli nas od
                      zachodu: parafrazujac - pokaz mi swoje publiczne toalety, powiedz mi
                      gdzie sie zalatwiasz, a powiem ci kim jestes tongue_out
                      • gaja78 Re: a ja wysadzam dzieci w krzakch 19.08.10, 16:50
                        hanalui napisała:


                        > Mysle ze jeszcze przepasc cywilizacyjna i mentalna dzieli nas od
                        > zachodu: parafrazujac - pokaz mi swoje publiczne toalety, powiedz mi
                        > gdzie sie zalatwiasz, a powiem ci kim jestes tongue_out

                        Ja mam taką zasadę: pokaż mi, jak spędzasz wolny czas, a powiem ci kim jesteś smile
                        • hanalui Re: a ja wysadzam dzieci w krzakch 19.08.10, 16:57
                          gaja78 napisała:
                          > Ja mam taką zasadę: pokaż mi, jak spędzasz wolny czas, a powiem ci
                          kim jesteś :
                          > )

                          I co ci wyszlo? Ze jak nie zdobywam ewerestow i nie ogladam dzikich
                          gluszy z 1.5 roczniakiem to zla ze mnie matka? tongue_out
                          Gdybys jeszcze nie zauwazyla nie wszyscy lubia sporty ekstremalne,
                          nie wszyscy lubia czytanie, nie wszyscy musza chodzic po gorach, nie
                          wszyscy musza umiec plywac, miec patenty zeglarskie, lubiec chodzic
                          do teatlu itd, itp...ale wszyscy mamy potrzeby fizjologiczne
                          chodzimy do kibelka piechota big_grin
                          • gaja78 Re: a ja wysadzam dzieci w krzakch 19.08.10, 17:07
                            hanalui napisała:

                            > Gdybys jeszcze nie zauwazyla nie wszyscy lubia sporty ekstremalne,
                            > nie wszyscy lubia czytanie, nie wszyscy musza chodzic po gorach, nie
                            > wszyscy musza umiec plywac, miec patenty zeglarskie, lubiec chodzic
                            > do teatlu itd, itp...ale wszyscy mamy potrzeby fizjologiczne
                            > chodzimy do kibelka piechota big_grin

                            A co ty lubisz robić w czasie wolnym, że nigdy przenigdy nie dotknął cię problem
                            braku toalety ?
                            • aretahebanowska Re: a ja wysadzam dzieci w krzakch 19.08.10, 18:44
                              Na pewno cały dzień siedzi na kiblu, a dziecko obok na nocniku żeby
                              na pewno zdążyć big_grin.
                            • slonko1335 Re: a ja wysadzam dzieci w krzakch 19.08.10, 18:53
                              Gaja a jakie to ma znaczenie? Przecież sama pisze, że u niej toalety na każdym
                              rogu, nie chodzi po górach czy lasach, korków na oczy nie widziała, ma dzieciaka
                              który od pół roku dopiero w pieluchy nie robi, więc wymądrza się na temat o
                              którym bladego pojęcia nie ma. Na basenie pewnie tyż pewnie nie był nigdy...
                              • hanalui Re: a ja wysadzam dzieci w krzakch 19.08.10, 20:10
                                slonko1335 napisała:
                                Na basenie pewnie tyż pewnie nie był nigdy...

                                Pudlo robaczku - juz o tym wielkrotnie pisalam, ale wiem ze masz
                                problemy z przyswajaniem i rozumieniem tekstu pisanego wiec powtorze
                                dla ciebie specjalnie - basen dziec ma ze swoja grupa przeszkolna,
                                godzina tygodniowo, obecnie juz ponad 2 lata tongue_out
                                • slonko1335 Re: a ja wysadzam dzieci w krzakch 19.08.10, 20:14
                                  Pudlo robaczku - juz o tym wielkrotnie pisalam, ale wiem ze masz
                                  > problemy z przyswajaniem i rozumieniem tekstu pisanego wiec powtorze
                                  > dla ciebie specjalnie - basen dziec ma ze swoja grupa przeszkolna,
                                  > godzina tygodniowo, obecnie juz ponad 2 lata tongue_out

                                  to napisz mi jakim sposobem nie szczał do tego basenu??

                                  i daruj sobie teksty z pieluchą kąpielową i majtami kąpielowymi bo te moczu nie
                                  trzymają....wszystko idzie do wody. ale rozumiem że w takim wypadku sikanie pod
                                  siebie usprawiedliwione???
                                • slonko1335 Re: a ja wysadzam dzieci w krzakch 19.08.10, 20:15
                                  acha jak już tutaj nam pięknie udowodniłaś to problemy z rozumieniem tekstu
                                  czytanego póki co w tym wątku masz największesmile
                              • morekac Re: a ja wysadzam dzieci w krzakch 19.08.10, 23:42
                                W samochodzie chłopcy mogą sikać do butelki, a dziewczynki do słoiczka. Trzeba tylko ćwiczyć celność.
                            • hanalui Re: a ja wysadzam dzieci w krzakch 19.08.10, 19:57
                              gaja78 napisała:
                              > A co ty lubisz robić w czasie wolnym, że nigdy przenigdy nie
                              dotknął cię proble
                              > m
                              > braku toalety ?

                              A ja nigdzie nie napisalam ze nie dotknal, szczesciem tylko zawsze
                              udalo mi sie jakies miejsce znalezc, platne lub bezplatne
                              tongue_out, ale mnie sie zwyczajnie chcialo szukac, pytac i w
                              przeciwienstwie do sporej tutaj wiekszosci nawet zaplacic jesli
                              trzeba za
                              to by moje dziecko moglo sie zalatwic jak czlowiek, dla mne akurat
                              WC ma ten sam kaliber waznosci co kupowanie napojow czy lodow.

                              Jak spedzam czas?
                              Rozumiem ze jedynym i slusznym sposobem spedzania czasu wg ciebie
                              jest zdobywanie szczytow wink, tudziez wielogodzinne nasiadowki w
                              dzikich borach wink, ale jak mowilam nie wszystkich to musi krecic
                              wiec mnie lazenie po gorach akurat nigdy mnie nie krecilo, dzikie
                              bory tym bardziej. Jesli juz gory to tylko zima i na narty. Latem (w
                              zasadzie to kazda pora) morze do ktorego mamy 10 minut autem lub
                              jeziora, pozyczamy cruisera(z WC oczywiscie tongue_out), wedkowanie i
                              blogie lenistwo z ksiazka w rece. Przez caly rok szalejemy na
                              rowerach wlasnych zabieranych lub pozyczanych tam gdzie jestemy,
                              zgrozo posadzilismy
                              na fotelik rowerowy niespelna roczniaka chodz zawitkowski
                              zakazuje wink i zrobilismy z nim sporo kilometrow juz prze 2 lata.
                              Sporo zwiedzamy: samochodowo, rowerowo, pieszo chodz to ostatnie
                              nieco bylo ograniczone mozliwosciami dziecka, a ja nie mialam parcia
                              ciagniecia dzieciaka na grzbiecie w miejsca dla jego mozliwosci
                              pieszych niedostepne.
                              • gaja78 Re: a ja wysadzam dzieci w krzakch 19.08.10, 20:06
                                hanalui napisała:

                                > Sporo zwiedzamy: samochodowo, rowerowo, pieszo chodz to ostatnie
                                > nieco bylo ograniczone mozliwosciami dziecka, a ja nie mialam parcia
                                > ciagniecia dzieciaka na grzbiecie w miejsca dla jego mozliwosci
                                > pieszych niedostepne.

                                Gdzie robicie wypady rowerowe i piesze, że nie macie problemu z toaletą dla
                                3-letniego dziecka ? W Polsce na szlakach turystycznych nie ma toalet. Tam gdzie
                                mieszkasz jest inaczej ?
                                • hanalui Re: a ja wysadzam dzieci w krzakch 19.08.10, 20:25
                                  gaja78 napisała:
                                  że nie macie problemu z toaletą dla
                                  > 3-letniego dziecka

                                  Moje 3 letnie dziecko nie sika co 20 minut tongue_out, moze dlatego ze nie
                                  bylo zmuszane do siedzenia na nocniku w wieku 9 mies, nie latalismy
                                  co 15-30 min do kibelka przez rok by sie nie posikalo w majtki, nie
                                  bylo wysadzane na spiocha po kilka razy w nocy, by nie zmoczylo
                                  lozka, wiec moze nie wyrobilismy mu zlych nawykow czestego
                                  siusiania. Spokojnie co 2-3, a nawet 4 godziny godziny musi isc do
                                  toalety i kurcze jakos sie udaje.
                                  • gaja78 Re: a ja wysadzam dzieci w krzakch 19.08.10, 20:35
                                    hanalui napisała:

                                    > gaja78 napisała:
                                    > że nie macie problemu z toaletą dla
                                    > > 3-letniego dziecka
                                    >
                                    > Moje 3 letnie dziecko nie sika co 20 minut tongue_out, moze dlatego ze nie
                                    > bylo zmuszane do siedzenia na nocniku w wieku 9 mies, nie latalismy
                                    > co 15-30 min do kibelka przez rok by sie nie posikalo w majtki, nie
                                    > bylo wysadzane na spiocha po kilka razy w nocy, by nie zmoczylo
                                    > lozka, wiec moze nie wyrobilismy mu zlych nawykow czestego
                                    > siusiania. Spokojnie co 2-3, a nawet 4 godziny godziny musi isc do
                                    > toalety i kurcze jakos sie udaje.

                                    Ergo - nie spędzacie w lesie więcej niż 2 godziny jednym ciągiem. Dziękuję,
                                    właśnie tego próbowałam się dowiedzieć. Dłużej przecież nie możecie, bo nie
                                    wiesz, czy danego dnia twoje dziecko będzie chciało sikać po 2 czy po 4
                                    godzinach. Odpadają zatem większe wyprawy w duże lasy, długimi szlakami
                                    turystycznymi.

                                    Co proponujesz rodzinom, które kochają spływy kajakowe ? Może w ogóle powinno
                                    się tego sportu zakazać ? Ponawiam też pytanie o góry, bo ono nie dotyczy tylko
                                    rodzin z dziećmi, ale w ogóle wszystkich górskich wędrowców - czy ten sport też
                                    powinien być zakazany ?
                                    • slonko1335 Re: a ja wysadzam dzieci w krzakch 19.08.10, 20:43
                                      Dłużej przecież nie możecie, bo nie
                                      > wiesz, czy danego dnia twoje dziecko będzie chciało sikać po 2 czy po 4
                                      > godzinach.

                                      Gaja no coś Ty Hanlui nie wie? jasne że wie, po oczach widzi, beznadziejne matki
                                      na emamie nie mają pojęcia tylko o której godzinie ich dziecko sikać będzie...

                                      No a ja się odpowiedzi o basen też pewnie nie doczekam...chociaż nie pewnie w
                                      oczy patrzyła, na moment sikania biegli zmienić pieluchę na zwykłą, a potem z
                                      powrotem chlup do basenu....
                                    • hanalui Re: a ja wysadzam dzieci w krzakch 19.08.10, 21:10
                                      gaja78 napisała:
                                      > Ergo - nie spędzacie w lesie więcej niż 2 godziny jednym ciągiem.
                                      Dziękuję,
                                      > właśnie tego próbowałam się dowiedzieć. Dłużej przecież nie
                                      możecie, bo nie
                                      > wiesz, czy danego dnia twoje dziecko będzie chciało sikać po 2 czy
                                      po 4
                                      > godzinach. Odpadają zatem większe wyprawy w duże lasy, długimi
                                      szlakami
                                      > turystycznymi.

                                      Ja nie wiem czy czytasz wybiorczo czy nie zapamietujesz ale juz o
                                      tym pisalam:
                                      Rozumiem ze jedynym i slusznym sposobem spedzania czasu wg ciebie
                                      jest zdobywanie szczytow , tudziez wielogodzinne nasiadowki w
                                      dzikich borach , ale jak mowilam nie wszystkich to musi krecic
                                      wiec mnie lazenie po gorach akurat nigdy mnie nie krecilo, dzikie
                                      bory tym bardziej.
                                      .
                                      Myslalam ze jasno wyjasnilam wczesniej, jesli nie proponuje powrocic
                                      i przeczytac raz jeszcze


                                      > Co proponujesz rodzinom, które kochają spływy kajakowe ? Może w
                                      ogóle powinno
                                      > się tego sportu zakazać ? Ponawiam też pytanie o góry, bo ono nie
                                      dotyczy tylko
                                      > rodzin z dziećmi, ale w ogóle wszystkich górskich wędrowców - czy
                                      ten sport też
                                      > powinien być zakazany ?

                                      I serio uwazasz ze te wszystkie sporty nalezy uprawiac z 3 latkami
                                      czy malymi dziecmi?
                                      Nigdzie nie pisalam o zadnych zakazach, nie konfabuluj
                                      • gaja78 Re: a ja wysadzam dzieci w krzakch 19.08.10, 21:19
                                        hanalui napisała:

                                        > I serio uwazasz ze te wszystkie sporty nalezy uprawiac z 3 latkami
                                        > czy malymi dziecmi?
                                        > Nigdzie nie pisalam o zadnych zakazach, nie konfabuluj

                                        Widzisz, ze spływem kajakowym jest taki problem, że WSZYSCY sikają po krzakach,
                                        starszy czy młodszy - bez wyjątku. Innej możliwości nie ma. Przetrzymać się nie
                                        da, bo spływ zwykle trwa kilka dni.

                                        Ponawiam więc pytanie - czy taki sport powinien być zakazany, czy jednak
                                        dopuszczasz możliwość taką, że ktoś obsikuje brzeg rzeki ?
                                      • slonko1335 Re: a ja wysadzam dzieci w krzakch 19.08.10, 21:22
                                        > I serio uwazasz ze te wszystkie sporty nalezy uprawiac z 3 latkami
                                        > czy malymi dziecmi?

                                        a czemu pytasz o dzieci? dorośli nie mają potrzeb fizjologicznych? na takim
                                        spływie 10 dniowym na przykład, wystarczy im przed i po toaleta w domu? czy masz
                                        jakiś inny rozsądny pomysł gdzie mają załatwić te potrzeby skoro zakazów jednak
                                        nie ma na takie spędzanie czasu....
                                • aretahebanowska Re: a ja wysadzam dzieci w krzakch 19.08.10, 20:32
                                  Wypady piesze robi po centrum handlowym, a rowerowe dookoła domu.
                                  Hana, nie wiem w jakim kraju mieszkasz ale jestem ciekawa, bo
                                  objechałam na rowerze większość krajów w Europie (z i bez dzieci) i
                                  nawet w rowerowych rajach nie ma kibli co kilometr.
                                  • hanalui Re: a ja wysadzam dzieci w krzakch 19.08.10, 20:42
                                    aretahebanowska napisała:
                                    > nawet w rowerowych rajach nie ma kibli co kilometr.

                                    A gdzie ja niby napisalam ze ja czy moje dziecko musimy sikac co
                                    kilometr? surprised
                                    Nie wiem tez jak szybko jezdzisz ale my przez 2-3 godziny robimy
                                    trase nieco dluzsza niz kilometr tongue_out, jesli ty robisz tylko kilometr
                                    to faktycznei mozesz miec problem tongue_out
                                    • aretahebanowska Re: a ja wysadzam dzieci w krzakch 19.08.10, 20:48
                                      Nie odwracaj kota ogonem. Nawet na najlepiej urządzonych trasach
                                      rowerowych nie ma zbyt wielu toalet i rowerzyści sikają po krzakach.
                                      No chyba, że jeździsz tylko po mieście. A 2-3 godzinna wyprawa? Toż
                                      to hardkor - odważyłaś się na taką straszliwie długą trasę? OMG, jak
                                      dałaś radę wink? Nie zmęczyłaś się?
                                      • iskierka40 Re: a ja wysadzam dzieci w krzakch 19.08.10, 20:50
                                        big_grin
                                        sikam w krzakach jak nie mam gdzie,dziecko tak samo.
                                      • hanalui Re: a ja wysadzam dzieci w krzakch 19.08.10, 20:56
                                        aretahebanowska napisała:
                                        A 2-3 godzinna wyprawa? Toż
                                        > to hardkor - odważyłaś się na taką straszliwie długą trasę? OMG,
                                        jak
                                        > dałaś radę wink? Nie zmęczyłaś się?

                                        Myslalam ze nie bede musiala tlumaczyc - po 2-3 godzinach zawsze
                                        trafiam na jakas toalete tongue_out. Gdzie niby wyczytalas ze to cala trasa?
                                        • aretahebanowska Re: a ja wysadzam dzieci w krzakch 19.08.10, 21:02
                                          Dlatego pytam gdzie jeździsz? A poza tym masz jak widzę dobrze
                                          wytresowane dziecko - sika na polecenie. A jak zachce mu się po
                                          godzinie jazdy i kibla nie będzie? Będziesz jechać następną godzinę
                                          aż znajdziesz aż ten kibelek znajdziesz? A może Ty dziecku pić nie
                                          dajesz? No, to jest jakiś sposób.
                                          • hanalui Re: a ja wysadzam dzieci w krzakch 19.08.10, 21:43
                                            aretahebanowska napisała:
                                            A poza tym masz jak widzę dobrze
                                            > wytresowane dziecko - sika na polecenie. A jak zachce mu się po
                                            > godzinie jazdy i kibla nie będzie? Będziesz jechać następną
                                            godzinę
                                            > aż znajdziesz aż ten kibelek znajdziesz? A może Ty dziecku pić nie
                                            > dajesz? No, to jest jakiś sposób.

                                            Moze i wytresowane, w koncu w sikaniu o to chodzi by sikac kiedy
                                            chcesz lub trzymac kiedy chcesz, nieprawdaz? tongue_out. Ty nie potrafisz
                                            sie wysiusiac mimo ze ci bardzo sie jeszcze nie chce? Ja potrafie tongue_out
                                            My godzine czasem nieco dluzej to wracamy z przedszkola do domu, w
                                            tym pociag ok 40 min od przekroczenia bramek do wyjscia - bez toalet
                                            i po drodze tez ich brak i jakos na razie przez pol roku juz ponad
                                            jakos sie dzieciowi nie zachcialo tongue_out. W domu jeszcze z godzine sie
                                            zwykle kreci nim do toalety wedruje
                                            Masz racje, nie daje dziecku pic, jak mu sie chce samo prosi, nie
                                            mam schizy ze mi dziecko sie odwodni jak co pol godziny sie nie
                                            napije tongue_out
                                        • gaja78 Re: a ja wysadzam dzieci w krzakch 19.08.10, 21:06
                                          hanalui napisała:


                                          > Myslalam ze nie bede musiala tlumaczyc - po 2-3 godzinach zawsze
                                          > trafiam na jakas toalete tongue_out. Gdzie niby wyczytalas ze to cala trasa?

                                          Słuchaj, ale to by oznaczało, że zawsze wybieracie te same trasy, nie odkrywacie
                                          nowych. Bo na nowej - przecież - nie wiecie gdzie są toalety.
                                          • hanalui Re: a ja wysadzam dzieci w krzakch 19.08.10, 21:25
                                            gaja78 napisała:
                                            > Słuchaj, ale to by oznaczało, że zawsze wybieracie te same trasy,
                                            nie odkrywaci
                                            > e
                                            > nowych. Bo na nowej - przecież - nie wiecie gdzie są toalety.

                                            Nie kochana, to by znaczylo tylko i wylacznie tyle ze w niektorych
                                            krajach wladze danego terenu, wlascieciele prywatni, zaplanowaly i
                                            przewidzialy ze ludzie potrzebuja od czasu do czasu czegos tak
                                            wstydliwego i prozaicznego jakim jest miejsce do zalatwienia potrzeb
                                            fizjologicznych i albo beda miec obsrane lasy, jeziora, nadmorskie
                                            wydmy, albo postawia toalety tongue_out.
                                            Swoja droga przypomnialo mi sie bo ostatnio bylo glosno ze w jakiejs
                                            tam miejscowosci gdzie na jakiejs tam trasie sa dorozki z konmi (cos
                                            podobnego jak nad morskie oko w PL) konie musza nosic specjalne
                                            wyposazenie 4 liter wylapujace ich kupy - dlugo ich wlascieciele
                                            protestowali i bylo to przyrownywane do pieluch tongue_out. Tak wiec i
                                            zwierzaki nie robia gdzie popadnie tongue_out
                                            • slonko1335 Re: a ja wysadzam dzieci w krzakch 19.08.10, 21:29
                                              Nie kochana, to by znaczylo tylko i wylacznie tyle ze w niektorych
                                              krajach wladze danego terenu, wlascieciele prywatni, zaplanowaly i
                                              przewidzialy ze ludzie potrzebuja od czasu do czasu czegos tak
                                              wstydliwego i prozaicznego jakim jest miejsce do zalatwienia potrzeb
                                              fizjologicznych i albo beda miec obsrane lasy, jeziora, nadmorskie
                                              wydmy, albo postawia toalety tongue_out

                                              no i mamy genialną w swojej prostocie odpowiedź na nasze wszystkie pytania,
                                              należy jak najszybciej się przeprowadzić.
                                              Hana jesteś boska, leneczkę z piedestału zwaliłaś na łeb...
                                            • gaja78 Re: a ja wysadzam dzieci w krzakch 19.08.10, 21:30
                                              hanalui napisała:

                                              > Nie kochana, to by znaczylo tylko i wylacznie tyle ze w niektorych
                                              > krajach wladze danego terenu, wlascieciele prywatni, zaplanowaly i
                                              > przewidzialy ze ludzie potrzebuja od czasu do czasu czegos tak
                                              > wstydliwego i prozaicznego jakim jest miejsce do zalatwienia potrzeb
                                              > fizjologicznych i albo beda miec obsrane lasy, jeziora, nadmorskie
                                              > wydmy, albo postawia toalety tongue_out.

                                              Rozumiem. Czyli co, skoro w mojej okolicy takiej infrastruktury toaletowej brak,
                                              to powinnam się powstrzymać od dłuższych wycieczek - na przykład w Bory
                                              Tucholskie ? uncertain

                                              Swoją drogą - co jest nie tak z robieniem kupy w lesie (i zakopywaniem jej rzecz
                                              jasna) ? Serio pytam.
                                              • hanalui Re: a ja wysadzam dzieci w krzakch 19.08.10, 21:53
                                                gaja78 napisała:
                                                > Rozumiem. Czyli co, skoro w mojej okolicy takiej infrastruktury
                                                toaletowej brak
                                                > ,
                                                > to powinnam się powstrzymać od dłuższych wycieczek - na przykład w
                                                Bory
                                                > Tucholskie ? uncertain

                                                Gaja naprawde nie wiem...wroce do tego co powiedzialam wczesniej:
                                                pokaz mi swoje toalety a powiem ci kim jestes big_grin

                                                > Swoją drogą - co jest nie tak z robieniem kupy w lesie (i
                                                zakopywaniem jej rzec
                                                > z
                                                > jasna) ? Serio pytam.

                                                Zapytam tak...ile znasz osob co ze sprzetem do zakopywanie swoich
                                                odchodow udaje sie na wycieczke do lasu, na wycieczke nad jezioro,
                                                itd big_grin? Ludziskom sie nie chce wlasnych smieci zabrac, a ty o
                                                zakopywaniu
                                                • gaja78 Re: a ja wysadzam dzieci w krzakch 19.08.10, 22:05
                                                  hanalui napisała:

                                                  > Zapytam tak...ile znasz osob co ze sprzetem do zakopywanie swoich
                                                  > odchodow udaje sie na wycieczke do lasu, na wycieczke nad jezioro,
                                                  > itd big_grin? Ludziskom sie nie chce wlasnych smieci zabrac, a ty o
                                                  > zakopywaniu

                                                  Sporo. Między innymi ze spływów kajakowych, na które jeżdżą najbardziej
                                                  szanujący przyrodę ludzie, jakich znam.
                                                  • gaja78 Ps. 19.08.10, 22:15
                                                    gaja78 napisała:

                                                    > Sporo. Między innymi ze spływów kajakowych, na które jeżdżą najbardziej
                                                    > szanujący przyrodę ludzie, jakich znam.
                                                    >

                                                    Właśnie sobie uświadomiłam, że wszystkie spływy kajakowe jakie zaliczyłam były
                                                    organizowane przez pracowników pewnego nadleśnictwa oraz ludzi opiekujących się
                                                    rezerwatem przyrody. Wszyscy jak jeden mąż sikali w lesie i do głowy im nie
                                                    przyszło zawahać się w tej kwestii smile
                                                  • hanalui Re: a ja wysadzam dzieci w krzakch 19.08.10, 22:56
                                                    gaja78 napisała:
                                                    > Sporo. Między innymi ze spływów kajakowych, na które jeżdżą
                                                    najbardziej
                                                    > szanujący przyrodę ludzie, jakich znam.

                                                    Swietnie, mysle ze to jednak garsta jesli sie przyrowna sie do tej
                                                    ilosci ktora robi fizjologiczne biznesy w lasach, parkach, przy
                                                    drogach, nad jeziorami i plazami, i dodatkowo zostawia wszelkiej
                                                    masci smieci.
                                                    Zasrane Mazury i promocja saperki wracala co roku i z roku na rok
                                                    bylo tak samo, teraz juz tego nie sledze ale mysle ze niewiele sie
                                                    raczej zmienilo
                                                  • gaja78 Re: a ja wysadzam dzieci w krzakch 19.08.10, 23:05
                                                    hanalui napisała:

                                                    > Zasrane Mazury i promocja saperki wracala co roku i z roku na rok
                                                    > bylo tak samo, teraz juz tego nie sledze ale mysle ze niewiele sie
                                                    > raczej zmienilo

                                                    Może warto dziecko od małego uczyć, co zrobić, gdy zdarzy się tak pechowy zbieg
                                                    okoliczności, że jednak trzeba zrobić kupę w lesie.

                                                    Sama nauczyłam się takich rzeczy w harcerstwie, czyli w podstawówce. Zostało mi
                                                    do dziś.
                                                • falka32 Re: a ja wysadzam dzieci w krzakch 20.08.10, 00:50
                                                  > Gaja naprawde nie wiem...wroce do tego co powiedzialam wczesniej:
                                                  > pokaz mi swoje toalety a powiem ci kim jestes big_grin

                                                  Yyyy, ale Gaja cię nie pytała, kim jest, tylko o konkret - co robisz w kraju, w
                                                  którym nie ma toalet na każdym kroku i na każdym szlaku.
                                                  Bo mnie mało w sumie interesują osiągnięcia osoby, która się "umie
                                                  zorganizować", bo władze jej kraju postawiły kibel na każdym rogu. Zapraszam do
                                                  nas na pokaz samoorganizacji - to ci powiem, kim jesteś big_grin
                                                  • hanalui Re: a ja wysadzam dzieci w krzakch 20.08.10, 01:54
                                                    falka32 napisała:
                                                    > Bo mnie mało w sumie interesują osiągnięcia osoby, która się "umie
                                                    > zorganizować", bo władze jej kraju postawiły kibel na każdym rogu.
                                                    Zapraszam do
                                                    > nas na pokaz samoorganizacji - to ci powiem, kim jesteś big_grin

                                                    W PL jak mieszkalam tez nie robilam, ale wtedy dzieciecia nie
                                                    mialam tongue_out.
                                                    Podalam fure mozliwosci z jakich mozna skorzystac, niestety
                                                    nieprzydatnych bo statystyczne ematki, jak dowiedzialam sie z watku,
                                                    tylko w tsunami i w przypadku anomoalii pogodowych udaja sie w
                                                    podroze, korki wielogodzinne nawet w srodku lasu maja, na place
                                                    zabaw i do parkow nocami, bladym switem, tylko w swieta koscielno
                                                    panstwowe, albo zwykle sa z schorowanymi dziecmi z problemami
                                                    biegunkowymi lub zwieraczowymi i wlasnie wtedy w dzika glusze na
                                                    wielogodzinne wyprawy lub akurat wtedy na szlaki gorskie szczyty
                                                    musza zdobywac, a...i wszelkie sporty od lagodnych zaczynajac jak
                                                    lazenie po lesie poprzez kajakarstwo oraz zdobywanie szczytow
                                                    gorskich rozpoczynaja koniecznie z malymi dziecmi, takimi swiezo
                                                    odpieluchowanymi co to co 20 min do kibelka musza.
                                                    big_grin...buchahahahah
                                                  • gaja78 Re: a ja wysadzam dzieci w krzakch 20.08.10, 02:35
                                                    hanalui napisała:

                                                    > W PL jak mieszkalam tez nie robilam, ale wtedy dzieciecia nie
                                                    > mialam tongue_out.
                                                    > Podalam fure mozliwosci z jakich mozna skorzystac, niestety
                                                    > nieprzydatnych bo statystyczne ematki, jak dowiedzialam sie z watku,
                                                    > tylko w tsunami i w przypadku anomoalii pogodowych udaja sie w
                                                    > podroze, korki wielogodzinne nawet w srodku lasu maja, na place
                                                    > zabaw i do parkow nocami, bladym switem, tylko w swieta koscielno
                                                    > panstwowe, albo zwykle sa z schorowanymi dziecmi z problemami
                                                    > biegunkowymi lub zwieraczowymi i wlasnie wtedy w dzika glusze na
                                                    > wielogodzinne wyprawy lub akurat wtedy na szlaki gorskie szczyty
                                                    > musza zdobywac, a...i wszelkie sporty od lagodnych zaczynajac jak
                                                    > lazenie po lesie poprzez kajakarstwo oraz zdobywanie szczytow
                                                    > gorskich rozpoczynaja koniecznie z malymi dziecmi, takimi swiezo
                                                    > odpieluchowanymi co to co 20 min do kibelka musza.
                                                    > big_grin...buchahahahah

                                                    A teraz oblicz sobie prawdopodobieństwo istnienia matki, której nie spotkała
                                                    żadna z wymienionych przez ciebie rzeczy, niezależnie czy to jest pech, czy
                                                    nieopanowana pokusa spędzania wolnego czasu tak a nie inaczej. Bo przecież
                                                    jesteś zwolenniczką tezy, jakoby dało się nie sikać po krzakach w ogóle.

                                                    Powodzenia. Wyjdzie ci liczba zaskakująco mała. Ale wciąż możesz twierdzić, że
                                                    da się nie sikać po krzakach, jak się jest dobrze zorganizowanym - masz prawo.
                                                    Tylko kogo takie twierdzenie dotyczy ? Raczej niewielu i raczej nie jest to
                                                    dowód jakiegoś osiągnięcia logistycznego. Raczej ... małej mobilności, że tak to
                                                    ujmę.
                                                  • hanalui Re: a ja wysadzam dzieci w krzakch 20.08.10, 10:57
                                                    Cytat gaja78 napisała:
                                                    Ale wciąż możesz twierdzić, że
                                                    > da się nie sikać po krzakach, jak się jest dobrze zorganizowanym -
                                                    masz prawo.
                                                    > Tylko kogo takie twierdzenie dotyczy ? Raczej niewielu i raczej
                                                    nie jest to
                                                    > dowód jakiegoś osiągnięcia logistycznego. Raczej ... małej
                                                    mobilności, że tak t
                                                    > o
                                                    > ujmę.


                                                    No da sie, jesli sie chce. Ale jak juz bylo o tym wczesniej
                                                    niektorym sie zwyczajnie nie chce bo to tylko w koncu siuski, bo to
                                                    tylko mala kupeczka jej dziecka itd, itp.
                                                    Jakos malo ktora widzi to globalnie ze to liczba dzieci w danym dniu
                                                    na placu zabaw * 2-3-4 siuski dziecka dziennie + moze z kilka
                                                    kupeczek (oczywiscie awaryjnych a jakze) * liczba dni od deszczu do
                                                    deszczu i wychodzi ze plac zabaw otoczony jest szaletem ktory dzieci
                                                    roznosza na butach, przynosza na drabinki, do pisakownic
                                                    ALe widocznie matkom nie przeszkadza ze ich dzieci bawia sie
                                                    w "szaletach publicznych", nie przeszkadza korzystajacym z Mazur ze
                                                    maja obsrane lasy dookola i tona w fekaliach, bo widzisz kazdy tylko
                                                    mysli o wlasnych 4 literach, i ze ta jedna kupka, te jedne siuski
                                                    mniej czy wiecej nie zmienia skoro wszyscy i tak robia dookola to i
                                                    ja tez tak robic bede.
                                                    I dlatego to o czym mowilam wczesniej...przepasc mentalna i
                                                    cywilizacyjna dzieli Polske od zachodu, jak jest kazdy chyba widzi i
                                                    po watku widac ze jeszcze dlugo sie nic nie zmieni
                                                  • gaja78 Re: a ja wysadzam dzieci w krzakch 20.08.10, 11:33
                                                    hanalui napisała:


                                                    > I dlatego to o czym mowilam wczesniej...przepasc mentalna i
                                                    > cywilizacyjna dzieli Polske od zachodu, jak jest kazdy chyba widzi i
                                                    > po watku widac ze jeszcze dlugo sie nic nie zmieni

                                                    Ej a jak wyglądają spływy kajakowe na zachodzie ? Gdzie się ludzie załatwiają ?
                                                  • hanalui Re: a ja wysadzam dzieci w krzakch 20.08.10, 13:18
                                                    gaja78 napisała:
                                                    > Ej a jak wyglądają spływy kajakowe na zachodzie ? Gdzie się ludzie
                                                    załatwiają ?

                                                    Nie wiem, my cruisera pozyczamy i on ma toalete tongue_out. Co jakis czas sa
                                                    przystanie gdzie mozna skorzystac z dobrodziejstw cywilizacji, ale
                                                    jak znam zycie pewnie wymyslisz jakies ekstremalne "ale" by
                                                    koniecznie nie moc z tych dobrodziejstw korzystac.

                                                    I wiesz chyba sie niedogadamy. Dla ciebie i wiekszosci tutaj
                                                    wypowiadajacych sie toaleta jest malo waznym dodatkiem. Wazne
                                                    sa lody, wazne gdzie mozna dobrze zjesc, co fajnego zobaczyc, gdzie
                                                    sie fajnie zabawic, a nikt nie mysli o tak prozaicznej sprawie jaka
                                                    jest kibelek. Tak, tak...wiem...po co sobie tym glowe zawracac skoro
                                                    inni robia w krzakach to i my mozemy wink. Nie mysla o tym ani matki,
                                                    ani organizatorzy, an wladze terenu. Nikomu na tym nie zalezy, wiec
                                                    jest jak jest, bo i po co cokolwiek zmieniac...skoro mozna w
                                                    krzaki tongue_out.
                                                    Stad sa potem takie spektakularne klapy imprezowe jak grunwald bez
                                                    zaplecza sanitarnego, festiwale, koncerty, zasrane lasy i plaze itp.
                                                    Wszyscy narzekaja ze brudno, ze nie ma gdzie i z roku na rok jest
                                                    tak samo, bo nikomu nie zalezy, wszyscy udaja ze spod nich to muszki
                                                    wynosza tongue_out

                                                    I co najzabawniejsze, "wrony" mnie zaatakowaly za to ze smiem myslec
                                                    o tym gdzie moje dziecko skorzysta z toalety i za to ze smiem nie
                                                    robic jak wszyscy pod krzaczek .
                                                    Wiesz...nie sadzilam
                                                    ze to jakas nadzwyczajna i niezwykla sprawa. Sadzilam ze to wpisane
                                                    w calosciowa opieke i wychowanie dziecka. Dla mnie to tak oczywiste
                                                    jak zainteresowanie sie gdzie sie udac podczas wypadku, gdzie sie
                                                    znajduje najbliszy lekarz, gdzie zjesc, ale widocznie dziwna jakas
                                                    jestem. I dobrze mi z tym tongue_out
                                                  • hanalui Re: a ja wysadzam dzieci w krzakch 20.08.10, 13:28
                                                    I dlugo gaja czekac nie trzeba bylo pojawilo sie sztandarowe
                                                    myslenie polskiej ematki:
                                                    Człowiek
                                                    inteligentny nie będzie się ograniczał czymś tak komicznym
                                                    tylko
                                                    zajmie się jakąś przyjemną, pożyteczną działalnością, a o
                                                    fizjologię
                                                    zadba przy okazji.


                                                    Jak wspomnialam - muszki wyniosa big_grin
                                                  • zawsze.niebieska Re: a ja wysadzam dzieci w krzakch 20.08.10, 13:52
                                                    >
                                                    > Nie wiem, my cruisera pozyczamy i on ma toalete tongue_out. Co jakis czas sa
                                                    > przystanie gdzie mozna skorzystac z dobrodziejstw cywilizacji

                                                    Byłaś kiedyś na spływie? i co z tym cruiserem robisz? w kajaku z nim spływacie?
                                                    bo jakoś mam wrażenie, że nie bardzo masz pojęcie o czym piszesz.
                                                  • hanalui Re: a ja wysadzam dzieci w krzakch 20.08.10, 14:31
                                                    zawsze.niebieska napisała:
                                                    > Byłaś kiedyś na spływie?

                                                    Bylam 100 lat temu. Nie wiedzialam ze obowiazkowo kazdy musi na
                                                    slywy kajakowe jezdzic.

                                                    i co z tym cruiserem robisz? w kajaku z nim spływacie?
                                                    > bo jakoś mam wrażenie, że nie bardzo masz pojęcie o czym piszesz.

                                                    A ja mam wrazenie ze nie masz bladego pojecia jak wyglada
                                                    cruiser tongue_out.
                                                    Wyglada to mniej wiecej tak :
                                                    www.iboats.com/sites/Beneteau/site_page_7522/images/l_1.jpg
                                                  • gaja78 Re: a ja wysadzam dzieci w krzakch 20.08.10, 14:45
                                                    hanalui napisała:

                                                    > A ja mam wrazenie ze nie masz bladego pojecia jak wyglada
                                                    > cruiser tongue_out.
                                                    > Wyglada to mniej wiecej tak :
                                                    > www.iboats.com/sites/Beneteau/site_page_7522/images/l_1.jpg

                                                    No faktycznie, pływanie łodzią motorową sporo ma wspólnego z dbaniem o
                                                    środowisko sad
                                                  • hanalui Re: a ja wysadzam dzieci w krzakch 20.08.10, 14:52
                                                    gaja78 napisała:
                                                    > No faktycznie, pływanie łodzią motorową sporo ma wspólnego z
                                                    dbaniem o
                                                    > środowisko sad

                                                    Ojej...nie eko jestem, straszne
                                                    Za to nie uzywam klimy w aucie tongue_out
                                                  • gaja78 Re: a ja wysadzam dzieci w krzakch 20.08.10, 14:56
                                                    hanalui napisała:

                                                    > gaja78 napisała:
                                                    > > No faktycznie, pływanie łodzią motorową sporo ma wspólnego z
                                                    > dbaniem o
                                                    > > środowisko sad
                                                    >
                                                    > Ojej...nie eko jestem, straszne

                                                    Ano straszne sad
                                                  • zawsze.niebieska Re: a ja wysadzam dzieci w krzakch 20.08.10, 14:48
                                                    Nie wiedzialam ze obowiazkowo kazdy musi na
                                                    > slywy kajakowe jezdzic.

                                                    nic takiego nie napisałam

                                                    > A ja mam wrazenie ze nie masz bladego pojecia jak wyglada
                                                    > cruiser tongue_out.

                                                    a ja pytam ponownie do kajaka to wsadzacie? bo chyba tutaj o spływie kajakowym mowa?
                                                  • morekac Re: a ja wysadzam dzieci w krzakch 20.08.10, 13:59
                                                    >Dla ciebie i wiekszosci tutaj
                                                    wypowiadajacych sie toaleta jest malo waznym dodatkiem.

                                                    Trudno, żeby była najważniejszym pomieszczeniem na świecie. Takie
                                                    kompulsywne prowadzenie życia pod kątem rozmieszczenia toalet
                                                    publicznych nie świadczy raczej o zdrowiu psychicznym.
                                                  • gaja78 Re: a ja wysadzam dzieci w krzakch 20.08.10, 14:49
                                                    Hanalui napisała:

                                                    > I co najzabawniejsze, "wrony" mnie zaatakowaly za to ze smiem myslec
                                                    > o tym gdzie moje dziecko skorzysta z toalety i za to ze smiem nie
                                                    > robic jak wszyscy pod krzaczek .

                                                    Coś ci się pomyliło. To ty się czepiasz matek, które czasem pozwolą dziecku
                                                    wysikać się za drzewkiem. Nie przekręcaj teraz kota ogonem i nie rób z siebie
                                                    ofiary tej dyskusji, bo to ty w niej reprezentujący głos odbierający innym
                                                    ludziom prawo do pewnych zachowań.
                                                  • morekac Re: a ja wysadzam dzieci w krzakch 20.08.10, 11:39
                                                    No da sie, jesli sie chce
                                                    No, w górach się nie da. Toalety odległe od siebie o 4-5 godzin
                                                    marszu nie są jakimś ewenementem. wink A nie pić się nie da.
                                                  • franczii Re: a ja wysadzam dzieci w krzakch 20.08.10, 08:47

                                                    Nie dalej jak wczoraj o zgrozo znalazlam sie w takiej podbramkowej sytuacji ze
                                                    musialam wysikac dziecko pod drzewo w samych centrum miasteczka nadmorskiego, w
                                                    godzinach szczytu i pod okiem pani policjant kierujacej ruchem, w poblizu
                                                    barow. No szok po prostu, prawda? Maly mi powiedzial w ostatniej chwili ze sie
                                                    mu chce, dolecialam z nim do cukierni ale byla tam kilometrowa kolejka w tym
                                                    kilkoro dzieci, to byla akurat godzina ze wszyscy schodza z plazy i wpadaja na
                                                    aperitiv i lokale sa przepelnione. Nie twierdze, ze bylam zachwycona ale nic
                                                    innego zrobic nie moglam, bo niestety to byla juz ta faza, ze mlody popuszczal w
                                                    kapielowki. Ale ty na pewno bys cos wymyslila, to poradz cos moze.

                                                    Poza tym z tych sytuacji, ktore ty wymienilas mnie zdarzylo sie wysikac dziecko
                                                    w trawe przy zatoczce autostrady. Na dziesiatki tysiecy km, ktore z dzieckiem
                                                    przejechalam 2 razy nie bylo mozliwosci dotrzec do kolejnej stacji, a czasem
                                                    sie dziecku z zupelnie zdrowym pecherzem zachce nawet po pol godzinie od
                                                    poprzedniego sikania, nie da sie wszystkiego zaprogramowac.
                                                    Poza tym zdarza sie ze dziecko sika w lesnej gluszy badz w gorach w czasie
                                                    wycieczek pieszych i rowerowych. Tak sie sklada, ze lubimy gory i wycieczki
                                                    calodniowe wiec dzieci zabieralismy na dlugo przed odpieluchowaniem. Dlaczego po
                                                    odpieluchowaniu mielibysmy przestac?
                                                  • franczii Re: a ja wysadzam dzieci w krzakch 20.08.10, 08:54
                                                    To do hanalui bylo oczywiscie, nie pierwszy zreszta raz na ten temattongue_out
                                                  • aretahebanowska Re: a ja wysadzam dzieci w krzakch 20.08.10, 09:12
                                                    Hana Ci zaraz odpowie, że:
                                                    a. masz chore dziecko bo często sika a z takim siedzi się w domu;
                                                    b. jesteś beznadziejną matką bo nie znasz swojego dziecka;
                                                    c. źle zaplanowałaś trasę;
                                                    d. źle opracowałaś plan dnia;
                                                    e. jesteś głupia bo nie umiesz znaleźć sobie
                                                    sklepu/komisariatu/kościoła/szkoły w mieście;
                                                    d. nie zabiera się dziecka na dłuższą wyprawę do lasu/w góry/na
                                                    rower bo co to w ogóle za pomysł;
                                                    e. jak się dziecko gdzieś zabiera to trzeba sprawdzić rozkład toalet;
                                                    f. trzeba mieszkać w kraju, w którym kible są na każdym kroku;
                                                    g. a tak w ogóle to nie nadajesz się na matkę.
                                                    A propos tego kraju. Irlandia rzeczywiście słynie ze wspaniale
                                                    przygotowanych tras rowerowych, o rewelacyjnej infrastrukturze i
                                                    zapleczu socjalnym. Niestety albo łżesz albo nie jeździsz i
                                                    wymyślasz. Nawet w Szwajcarii czy Luksemburgu trafiają się bardzo
                                                    długie odcinki bez toalet. Że nie wspomnę o Skandynawii, gdzie można
                                                    biwakować "na dziko". Tam dopiero lasy zasrane i zasikane. Brrr!
                                                    Obrzydlistwo.
                                                  • hanalui Re: a ja wysadzam dzieci w krzakch 20.08.10, 12:09
                                                    aretahebanowska napisała:
                                                    Nawet w Szwajcarii czy Luksemburgu trafiają się bardzo
                                                    > długie odcinki bez toalet. Że nie wspomnę o Skandynawii, gdzie
                                                    można
                                                    > biwakować "na dziko".

                                                    I rozumiem ze w zwiazku z tym zeby moje zycie bylo ciekawsze
                                                    koniecznie musze do tej szwajcarii, luksemburga na ta akurat dluga
                                                    trase, abys byla usatysfakcjonowana, i w ogole powinnam koniecznie
                                                    wybierac i planowac trasy zawsze tak by akurat toalet nie bylo i by
                                                    narzekac tu na forum ze no nie ma gdzie tongue_out.
                                                    Podpowiem, inteligentni i rozgarnieci ludzie ulatwiaja sobie zycie,
                                                    miast komplikowac zwlaszcza jesli maja dzieci. Ale to trudna
                                                    sztuka tongue_out
                                                  • babunia_wygodka Re: a ja wysadzam dzieci w krzakch 20.08.10, 12:21
                                                    hanalui napisała:

                                                    > I rozumiem ze w zwiazku z tym zeby moje zycie bylo ciekawsze
                                                    > koniecznie musze do tej szwajcarii, luksemburga na ta akurat dluga
                                                    > trase, abys byla usatysfakcjonowana, i w ogole powinnam koniecznie

                                                    Twoje rozumienie prostych wypowiedzi innych osób to Twój problem.

                                                    > wybierac i planowac trasy zawsze tak by akurat toalet nie bylo i
                                                    by
                                                    > narzekac tu na forum ze no nie ma gdzie tongue_out.
                                                    > Podpowiem, inteligentni i rozgarnieci ludzie ulatwiaja sobie
                                                    zycie,
                                                    > miast komplikowac zwlaszcza jesli maja dzieci. Ale to trudna
                                                    > sztuka tongue_out

                                                    To prawda. Są na przykład tacy którzy komplikują sobie życie
                                                    absurdalnymi przesądami w rodzaju "sikam tylko do muszli". Człowiek
                                                    inteligentny nie będzie się ograniczał czymś tak komicznym tylko
                                                    zajmie się jakąś przyjemną, pożyteczną działalnością, a o fizjologię
                                                    zadba przy okazji.
                                                  • aretahebanowska Re: a ja wysadzam dzieci w krzakch 20.08.10, 14:21
                                                    Nie musisz nigdzie jeździć tylko przestań łgać, że w tym jednym
                                                    akurat kraju (Irlandii?) drogi rowerowe są nalepiej na świecie
                                                    urządzone i to tak, że kibel jest co chwilę. Podałam przykłady
                                                    krajów o najlepiej zorganizowanej sieci takich dróg. I będę tam
                                                    jeździć z moimi dziećmi, bo jest przyjaźnie i bezpiecznie. Chociaż
                                                    może nie powinnam bo toalet nie ma co parę metrów (a w Irlandii
                                                    są) wink. My nie narzekamy, że tych toalet nie ma. Po prostu sikamy w
                                                    krzaki.
                                                  • hanalui Re: a ja wysadzam dzieci w krzakch 20.08.10, 14:39
                                                    aretahebanowska napisała:

                                                    > Nie musisz nigdzie jeździć tylko przestań łgać, że w tym jednym
                                                    > akurat kraju (Irlandii?) drogi rowerowe są nalepiej na świecie
                                                    > urządzone i to tak, że kibel jest co chwilę.

                                                    A gdzie niby napisalam ze sa najlepsze na swiecie? surprised Czytasz czy
                                                    konfabulujesz?

                                                    Chociaż
                                                    > może nie powinnam bo toalet nie ma co parę metrów (a w Irlandii
                                                    > są) wink. My nie narzekamy, że tych toalet nie ma. Po prostu sikamy
                                                    w
                                                    > krzaki.

                                                    O juz co pare metrow WC winno byc? surprised? Ostatnio wspominalas chyba
                                                    cos o co kilometr, a terez juz co pare metrow big_grin
                                                    No i gdzie niby napisalam ze sa co pare metrow? Znowu sobie cos
                                                    dospiewujesz?
                                                    Gdybys nie zrozumiala i nie pamietala, juz mowilam ani ja ani moje
                                                    dziecko nie musimy sikac co kilomet, a juz tym bardziej co kilka
                                                    metrow tongue_out
                                                  • aretahebanowska Re: a ja wysadzam dzieci w krzakch 20.08.10, 14:58
                                                    Napisałaś tylko, że NIGDY w czasie takich wypraw nie miałaś problemu
                                                    ze znalezieniem toalety, w kraju w którym aktualnie mieszkasz. A ja
                                                    tylko napisałam, że takie problemy miewałam (co nie znaczy
                                                    notorycznie) nawet w krajach najlepiej pod tym względem
                                                    przygotowanych, do których akurat Irlandia nie należy. Więc albo
                                                    kłamiesz na temat infrasktruktury albo jeździsz bardzo mało (albo
                                                    wcale).
                                                  • hanalui Re: a ja wysadzam dzieci w krzakch 20.08.10, 15:40
                                                    aretahebanowska napisała:

                                                    > Napisałaś tylko, że NIGDY w czasie takich wypraw nie miałaś
                                                    problemu
                                                    > ze znalezieniem toalety, w kraju w którym aktualnie mieszkasz.

                                                    Serio surprised? Poprosze o dokladny cytat wraz z linkiem, zwlaszcz chodzi
                                                    mi o to "NIGDY"

                                                  • aretahebanowska Re: a ja wysadzam dzieci w krzakch 20.08.10, 15:59
                                                    >Myslalam ze nie bede musiala tlumaczyc - po 2-3 godzinach zawsze
                                                    trafiam na jakas toalete

                                                    No widzisz, a ja nie zawsze. Ale ja jestem nieodpowiedzialna bo
                                                    wybieram się na rower do krajów gdzie są świetne ścieżki rowerowe
                                                    ale za to nie ma jak tu:
                                                    > czyste ubikacje sa przy kazdej plazy,
                                                    jeziorze, przy kazdym osrodku informacji turystycznej, w kazdej
                                                    dziurze gdzie ludzie od czasu do czasu sie udaja mozna znalezc
                                                    toalety, toy-toye
                                                    Toż to prawdziwy raj. Patrz cholercia, większość Europy zjechałam
                                                    ale nie zawsze było tak różowo. Widzę, że Irlandia ucywilizowana na
                                                    każdym cm2. Taka Holandia czy inne Niemcy się nie umywają wink.
                                                  • hanalui Re: a ja wysadzam dzieci w krzakch 20.08.10, 16:36
                                                    aretahebanowska napisała:

                                                    > >Myslalam ze nie bede musiala tlumaczyc - po 2-3 godzinach zawsze
                                                    > trafiam na jakas toalete
                                                    >
                                                    > No widzisz, a ja nie zawsze. Ale ja jestem nieodpowiedzialna bo
                                                    > wybieram się na rower do krajów gdzie są świetne ścieżki rowerowe
                                                    > ale za to nie ma jak tu:
                                                    > > czyste ubikacje sa przy kazdej plazy,
                                                    > jeziorze, przy kazdym osrodku informacji turystycznej, w kazdej
                                                    > dziurze gdzie ludzie od czasu do czasu sie udaja mozna znalezc
                                                    > toalety, toy-toye
                                                    > Toż to prawdziwy raj. Patrz cholercia, większość Europy zjechałam
                                                    > ale nie zawsze było tak różowo. Widzę, że Irlandia ucywilizowana
                                                    na
                                                    > każdym cm2. Taka Holandia czy inne Niemcy się nie umywają wink.


                                                    I chyba slepa jestem bo nie widze zebym gdziekolwiek napisala ze
                                                    nigdy nie mialam problemu

                                                    Dla wyjasnienia "zawsze trafiam na jakas toalete" nie znaczy ze nie
                                                    trzeba bylo sie troche nagimnastykowac by do nich dotrzec lub je
                                                    znalezc tongue_out.
                                                    To ze ubikacje sa przy kazdej plazy to nie znaczy ze sa co kilka
                                                    metrow jak pewnie bys chciala i co sugerowalas wczesniej bo czasem
                                                    sie moze okazac ze trzeba do nich isc 15-20 minut bo sa na drugim
                                                    koncu plazy, przy wejsciu do plazy tongue_out.
                                                    Ale widzisz dla mnie to nie problem, nie musze miec kawe na lawe, ja
                                                    moge podejsc, poszukac, a ty pewnie problem i w krzaki tongue_out.
                                                  • gaja78 Re: a ja wysadzam dzieci w krzakch 20.08.10, 14:54
                                                    hanalui napisała:

                                                    > Podpowiem, inteligentni i rozgarnieci ludzie ulatwiaja sobie zycie,
                                                    > miast komplikowac zwlaszcza jesli maja dzieci. Ale to trudna
                                                    > sztuka tongue_out

                                                    IMHO podróże i sport kształcą ludzki umysł bardziej, niż oglądanie wody z
                                                    poziomu łodzi motorowej, ale może ja się nie znam.
                                                  • hanalui Re: a ja wysadzam dzieci w krzakch 20.08.10, 15:25
                                                    gaja78 napisała:
                                                    > IMHO podróże i sport kształcą ludzki umysł bardziej, niż oglądanie
                                                    wody z
                                                    > poziomu łodzi motorowej, ale może ja się nie znam.

                                                    O no prosze i tez zle.
                                                    Jedyna sluszny sposob odpoczynku to lazenie w bory i zdobywanie
                                                    szczytow bo gaja tak robi tongue_out.
                                                    O przepraszam i jeszcze kajaki bo gaja tak robi to wszyscy tak
                                                    powinni tongue_out

                                                    Dla wyjasnienia ja na owe lodzi nie spedzam 365 dni w roku tylko
                                                    conajwyzej tydzien raz w roku, pozostaje pozostale 358 dni do
                                                    zagospodarowania tongue_out, gdzie ogladam swiat z innego poziomu, ale
                                                    tlumaczyc ci sie nie zamierzam.
                                                  • gaja78 Re: a ja wysadzam dzieci w krzakch 20.08.10, 15:35
                                                    hanalui napisała:

                                                    > gaja78 napisała:
                                                    > > IMHO podróże i sport kształcą ludzki umysł bardziej, niż oglądanie
                                                    > wody z
                                                    > > poziomu łodzi motorowej, ale może ja się nie znam.


                                                    > Jedyna sluszny sposob odpoczynku to lazenie w bory i zdobywanie
                                                    > szczytow bo gaja tak robi tongue_out.

                                                    Ja już wiem - ty masz po prostu krótki bufor pamięci. Nie pamiętasz, co
                                                    napisałaś jeden post wcześniej.

                                                    Pomogę ci: otóż moja wypowiedź, do której się odnosisz, nie była próbą
                                                    udowodnienia ci wyższości moich wakacji nad twoimi, ale próbą obalenia twojej
                                                    tezy na temat korelacji między inteligencją a tropieniem toalet.
                                                  • hanalui Re: a ja wysadzam dzieci w krzakch 20.08.10, 16:19
                                                    gaja78 napisała:
                                                    > Pomogę ci: otóż moja wypowiedź, do której się odnosisz, nie była
                                                    próbą
                                                    > udowodnienia ci wyższości moich wakacji nad twoimi, ale próbą
                                                    obalenia twojej
                                                    > tezy na temat korelacji między inteligencją a tropieniem toalet.

                                                    Tiaaaa....A mnie guzik obchodzi co sobie probujesz obalic czy nie,
                                                    to nie moj problem, mozesz sobie naginac rzeczywistosc jak ci sie
                                                    podoba skoro ci bedzie z tym prosciej.

                                                    A moja wypowiedz odnosi sie to twoich zalosnych podsumowania co jest
                                                    eko, ktore sporty i co ksztalci, i z ktorej perspektywy nalezy swiat
                                                    ogladac wg gaji.
                                                  • gaja78 Re: a ja wysadzam dzieci w krzakch 20.08.10, 16:29
                                                    hanalui napisała:

                                                    > A moja wypowiedz odnosi sie to twoich zalosnych podsumowania co jest
                                                    > eko, ktore sporty i co ksztalci, i z ktorej perspektywy nalezy swiat
                                                    > ogladac wg gaji.

                                                    Ej, ale szkodliwość łodzi motorowej dla środowiska to nie jest moje widzimisię.
                                                    Moje widzimisię jest tylko takie, że nie mam dobrego zdania o ludziach
                                                    zaśmiecających akweny wodne hałasem (pod wodą dużo większym, niż ty go słyszysz
                                                    ponad powierzchnią).
                                                  • hanalui Re: a ja wysadzam dzieci w krzakch 20.08.10, 16:55
                                                    gaja78 napisała:
                                                    > Ej, ale szkodliwość łodzi motorowej dla środowiska to nie jest
                                                    moje widzimisię.
                                                    > Moje widzimisię jest tylko takie, że nie mam dobrego zdania o
                                                    ludziach
                                                    > zaśmiecających akweny wodne hałasem (pod wodą dużo większym, niż
                                                    ty go słyszysz
                                                    > ponad powierzchnią).

                                                    No nie...to to juz wiem, jedyne,sluszne i wlasciwe jest jedynie
                                                    cichutkie przemykanie po lasach lub zdobywanie szczytow, no i
                                                    oczywiscie wioslowanie tongue_out
                                                    A jakie masz zdanie o uzytkownikach klimy, ona tez szkodliwa dla
                                                    srodowiska (tzn jej uzyskanie) i to nie moje widzimisie?
                                                    I wiesz ja tez nie mam dobrego zdania o ludziach ktorzy szalet
                                                    publiczny wraz ze swoimi dziecmi uskuteczniaja wokol placow zabaw,
                                                    po parkach, lasach itd.
                                                  • gaja78 Re: a ja wysadzam dzieci w krzakch 20.08.10, 17:01
                                                    hanalui napisała:

                                                    > A jakie masz zdanie o uzytkownikach klimy, ona tez szkodliwa dla
                                                    > srodowiska (tzn jej uzyskanie) i to nie moje widzimisie?

                                                    Klimatyzacja akurat należy do tych rzeczy, bez których trudno się obejść w
                                                    określonych sytuacjach. Zdanie o ludziach z niej korzystających mam neutralne.
                                                    Podobnie jak nijakie zdanie mam o służbach ratunkowych czy policji
                                                    korzystających z łodzi motorowych.
                                                  • hanalui Re: a ja wysadzam dzieci w krzakch 20.08.10, 19:57
                                                    gaja78 napisała:
                                                    > Klimatyzacja akurat należy do tych rzeczy, bez których trudno się
                                                    obejść w
                                                    > określonych sytuacjach. Zdanie o ludziach z niej korzystających
                                                    mam neutralne.

                                                    No tak...kiedys sie potrafili ludzie bez niej w autach obejsc,
                                                    otwierali okna..ale rozumiem ze masz neutralne...bo w koncu ty jej
                                                    uzywasz, a to co ty jest zawsze sluszne z sikaniem wokol placow
                                                    zabaw wlacznie tongue_out big_grin
                                                  • hanalui Re: a ja wysadzam dzieci w krzakch 20.08.10, 11:13
                                                    franczii napisała:
                                                    Maly mi powiedzial w ostatniej chwili ze sie
                                                    > mu chce, ....Nie twierdze, ze bylam zachwycona ale nic
                                                    > innego zrobic nie moglam, bo niestety to byla juz ta faza, ze
                                                    mlody popuszczal
                                                    > w
                                                    > kapielowki.

                                                    I rozumiem ze 20 minut wczesniej maly sikal i te kolejne siku bylo
                                                    zupelnie niespodziwane.
                                                    Bo wiesz jak ostatnie siku bylo 2-3-4 godziny temu (w zaleznosci od
                                                    wieku) to jakos malo mi to wyglada na ostatnia chwile, raczej na
                                                    zwyczajne lenistwo z wybraniem sie z dziecieciem do toalety.
                                                  • franczii Re: a ja wysadzam dzieci w krzakch 20.08.10, 14:13
                                                    Jakie lenistwo??? Nie sikal 20 minut wczesniej bo mi takiej potrzeby nie
                                                    zglaszal. 4 latkowi sie nie przypomina o sikaniu co 5 minut. Co jakis czas mu
                                                    proponuje skorzystanie z toalety jesli juz dlugo nie byl zwlaszcza kiedy
                                                    jestesmy poza domem i toalety nie ma caly czas pod reka. Ale to on przeciez
                                                    decyduje czy chce skorzystac, a co mam go zmuszac? W jaki inny sposob ma niby
                                                    poznac wlasne cialo, potrzeby a w konsekwencji nad nimi samodzielnie panowac
                                                    skoro sie go pozbawi czegos tak elementarnego jak mozliwosc samodzielnego
                                                    decydowania o sobie w tak intymnej sprawie? Czasem sie w trakcie zdarzaja wpadki
                                                    z serii tych co opisalam i tyle. Jak sie zdarzy raz, drugi to bedzie korzystac z
                                                    toalety w odpowiednim momencie.
                                                  • gaja78 Re: a ja wysadzam dzieci w krzakch 20.08.10, 14:39
                                                    franczii napisała:

                                                    > W jaki inny sposob ma niby
                                                    > poznac wlasne cialo, potrzeby a w konsekwencji nad nimi samodzielnie panowac
                                                    > skoro sie go pozbawi czegos tak elementarnego jak mozliwosc samodzielnego
                                                    > decydowania o sobie w tak intymnej sprawie? Czasem sie w trakcie zdarzaja wpadk
                                                    > i
                                                    > z serii tych co opisalam i tyle. Jak sie zdarzy raz, drugi to bedzie korzystac
                                                    > z
                                                    > toalety w odpowiednim momencie.

                                                    No dokładnie. Hanalui zdaje się nie rozumieć, na czym polega proces uczenia się.
                                                  • hanalui Re: a ja wysadzam dzieci w krzakch 20.08.10, 15:12
                                                    franczii napisała:

                                                    > Jakie lenistwo??? Nie sikal 20 minut wczesniej bo mi takiej
                                                    potrzeby nie
                                                    > zglaszal. 4 latkowi sie nie przypomina o sikaniu co 5 minut. Co
                                                    jakis czas mu
                                                    > proponuje skorzystanie z toalety jesli juz dlugo nie byl zwlaszcza
                                                    kiedy
                                                    > jestesmy poza domem i toalety nie ma caly czas pod reka. Ale to on
                                                    przeciez
                                                    > decyduje czy chce skorzystac, a co mam go zmuszac?

                                                    Ale ja nigdzie nie pisalam o zmuszaniu czy przypomninaniu co 5
                                                    minut. Natomiast normalnym, jako matce, wydaje mi sie ze skoro moje
                                                    dziecko nie bylo 2-3 godziny w toalecie, a jestesmy w terenie gdzie
                                                    sam nie wie gdzie jest owa toaleta to sie go pytam czy chce
                                                    skorzystac. Podobnie jak po 2 godzinach latania pytam czy chce zjesc
                                                    czy sie napic jesli sam nie zglasza owej potrzeby.

                                                    W jaki inny sposob ma niby
                                                    > poznac wlasne cialo, potrzeby a w konsekwencji nad nimi
                                                    samodzielnie panowac
                                                    > skoro sie go pozbawi czegos tak elementarnego jak mozliwosc
                                                    samodzielnego
                                                    > decydowania o sobie w tak intymnej sprawie?

                                                    No wlasnie opisalas jak znal owe potrzeby ze w momencie zgloszenia
                                                    siusi moczyl juz majtki. Ale rozumiem ze to swiezy po
                                                    odpieluchowaniu 4 latek i to dopiero 1-szy lub drugi taki raz wink,
                                                    pierwsze samodzielne kroki i decyzje bez pieluchy smile

                                                  • franczii Re: a ja wysadzam dzieci w krzakch 20.08.10, 16:26
                                                    No toz ja wlasnie pisze przeciez, ze przypominam, proponuje pojscie do wc w
                                                    terenie oraz mowie mu, ze potem juz nie bedzie wc pod reka i najczesciej dziecko
                                                    wtedy korzysta ale czasem jest, ze nie skorzysta choc ja mam pewnosc, ze gdyby
                                                    poszedl to cos by zrobil. No ale jedynym wyjsciem jest pozostawienie mu swobody
                                                    decydowania w tej sprawie a naciskanie i wysylanie do wc uwazam za zbytnie
                                                    ingerowanie w intymnosc, ograniczanie i zauwazylam ze moj syn to odbiera jak
                                                    zamach na wlasna osobe. I w sumie ma racje bo to nie jest juz 2latek, zeby go
                                                    wysadzac. Ucze go, ze korzysta sie z toalety w miejscach, gdzie jest do nich
                                                    dostep a nie zalatwia sie pod krzak w srodku miasta i ze nie trzyma sie do
                                                    ostatniej chwili ale jesli jeszcze takie incydenty beda mialy miejsce to
                                                    tragedii nie zamierzam z tego robic. Z wlasnego dziecistwa pamietam, ze sama
                                                    trzymalam do ostatniej chwili i to nie jako 4 a 6latka, najczesciej, zeby nie
                                                    przerywac pasjonujacych zajec i zabaw i jakos w doroslym wieku nie zalatwiam sie
                                                    gdzie popadnie. Nie pamietam nawet kiedy ostatni raz mi sie zdarzylo w plenerze
                                                    zalatwic choc bywam z dala od wygod i nie jestem tak zasadnicza, zeby jak ty
                                                    wykluczyc mozliwosc wysikania sie w krzakach.
                                                    I owszem takie incydenty z zalatwianiem sie poza toaleta mojemu synowi zdarzaja
                                                    sie sporadycznie no chyba ze jestesmy gdzies na szlakach a taka sytuacja jak
                                                    opisalam zdarzyla sie jeden jedyny raz jak do tej pory.
                                                  • falka32 Re: a ja wysadzam dzieci w krzakch 20.08.10, 10:56
                                                    W PL jak mieszkalam tez nie robilam, ale wtedy dzieciecia nie
                                                    > mialam tongue_out.

                                                    No i wszystko jasne big_grin - pani mistrzyni.

                                                    > Podalam fure mozliwosci z jakich mozna skorzystac, niestety
                                                    > nieprzydatnych bo statystyczne ematki,

                                                    Stara, ale ja się nie pytałam ciebie o możliwości u ciebie, tylko u nas. Czytaj
                                                    ze zrozumieniem, bo tak to piszesz kilometry tekstu niepotrzebnie i nie na
                                                    temat. Czekam na odpowiedź, co ty byś zrobiła mieszkając w Polsce z dzieckiem.
                                                    Dla ułatwienia dorzucę jeszcze drugie dziecko z małą różnicą wieku. Nie musi być
                                                    od razu tsunami. Wystarczy, że powiesz co zrobisz, jeżeli NIE ZNAJDZIESZ kibla.
                                                  • hanalui Re: a ja wysadzam dzieci w krzakch 20.08.10, 11:04
                                                    falka32 napisała:
                                                    Czekam na odpowiedź, co ty byś zrobiła mieszkając w Polsce z
                                                    dzieckiem.
                                                    > Dla ułatwienia dorzucę jeszcze drugie dziecko z małą różnicą
                                                    wieku. Nie musi by
                                                    > ć
                                                    > od razu tsunami. Wystarczy, że powiesz co zrobisz, jeżeli NIE
                                                    ZNAJDZIESZ kibla.

                                                    A dlaczego mam nie znalezc? Sobie zawsze znalazlam to i dla dziecka
                                                    znajde tongue_out, tylko ze moje dziecko spokojnie od zakomunikowania
                                                    jeszcze sporo potrafi poczekac tongue_out. Z dzieckiem ktore w momecie
                                                    komunikacji moczy gacie toalety faktycznie znalezc sie nie da. Jesli
                                                    masz takowe proponuje pieluchy lub pieluchomajtki - ale ta rada
                                                    pewnie nieprzydatna, bo jak mozna dziecko wieksze niz 1.5 roku w
                                                    pieluche wsadzic tongue_out
                                                  • gaja78 Re: a ja wysadzam dzieci w krzakch 20.08.10, 02:39
                                                    falka32 napisała:

                                                    > Yyyy, ale Gaja cię nie pytała, kim jest, tylko o konkret - co robisz w kraju, w
                                                    > którym nie ma toalet na każdym kroku i na każdym szlaku.
                                                    > Bo mnie mało w sumie interesują osiągnięcia osoby, która się "umie
                                                    > zorganizować", bo władze jej kraju postawiły kibel na każdym rogu. Zapraszam do
                                                    > nas na pokaz samoorganizacji - to ci powiem, kim jesteś big_grin

                                                    No. Szacun Falka. Dla mnie Hanalui jest mistrzynią uników i jak mam jej
                                                    odpowiedzieć na jej unik, to normalnie nie wiem o co się zahaczyć mając w
                                                    pamięci moje pytanie. No nic tylko się uczyć od koleżanki. W każdym razie -
                                                    dzięki za przypomnienie, o co gdzieś tam po drodze pytałam smile
                                            • aretahebanowska Re: a ja wysadzam dzieci w krzakch 19.08.10, 21:34
                                              A ja nadal nie uzyskałam odpowiedzi co to za cudowny kraj?
                • ledydi5 Re: a ja wysadzam dzieci w krzakch 19.08.10, 21:26
                  tak moje dzieci sikają co do minuty 1, 13minut i 28 sekund wysadzam
                  HA HA HAwink
                  • ledydi5 Re: a ja wysadzam dzieci w krzakch 19.08.10, 21:31
                    muszę w ZUMI wrzucić hasło WC jak będę szła na spacer i w GPSa też na pewno nie
                    zbłądzę do toaletywink
    • suazi1 Re: pytanie do przeciwniczek siusiania w krzaczka 17.08.10, 14:18
      Wiesz, czasami są sytuacje wyjątkowe, z których nie ma innego
      wyjścia jak ściągnąć gacie w szczerym polu, i ta do takich się
      zalicza. Ale nie rozumiem mam, które bez skrępowania karzą sikać
      dzieciakom na trawniku pomiędzy główną ulicą a chodnikiem, w
      godzinie szczytu (sytuacja prawdziwa, widziana kilka dni temu w
      samym centrum Koszalina - a wystarczyło, żeby mamusia zaprowadziła
      dziecko do przedszkola znajdującego się 20 metrów dalej, GDZIE MOŻNA
      SKORZYSTAĆ Z TOALETY BEZ PROBLEMU, zresztą ta pani o tym wie, bo jej
      pociecha do tego przedszkola chodzi. Dziecko na tyle duże i kumate,
      że mogłoby wytrzymać te 20 metrów). Wstyd i zgroza.
      • ledydi5 Re: pytanie do przeciwniczek siusiania w krzaczka 17.08.10, 14:30
        tu popieram,
        • gaja78 Re: pytanie do przeciwniczek siusiania w krzaczka 17.08.10, 19:42
          ledydi5 napisała:

          > tu popieram,

          Ja też.
      • przeciwcialo Re: pytanie do przeciwniczek siusiania w krzaczka 17.08.10, 15:48
        Te krzaki to na ekstremalne sytuacje, nikt normalny nie odsikuje
        dzieckoa na polu.
    • elza78 do zwolenniczek sikania w krzakach :) 17.08.10, 15:47
      w ziemi na skraju lasu uwielbiaja sobie robic gniazda osy, jak sie w takie
      gniazdo nasika to nie musze chyba pisac ze klkadziesiat uzadlen potrafi
      skutecznie zatruc wakacyjny wyjazd w dzika glusze, a czasem moze stac sie
      przyczyna tragedii, osobiscie znam 3 przypadki pokasania przez osy w trakcie
      sikania w lesnych malinach big_grin
      warto powrocic do cywilizacji jesli nie ze wzgledu na jakies tam normy spoleczne
      na ktore nomen omen lejecie, to ze wzgledu na zdrowie smile
      tym optymistycznym akcentem zakanczam wpisywanie sie w tym watku ktory jest
      skarbnica wiedzy na temat tego jakie kataklizmy moga spotkac ematke w drodze na
      lub z wakacji big_grin
      • gryzelda71 Re: do zwolenniczek sikania w krzakach :) 17.08.10, 16:16
        Mam już niemal 40 na karku,młodość spędzaną na wakacjach na obozach harcerskich
        sikanie po krzakach w różnych wariantach(straszne,jak kundel)i nie spotkało
        mnie,nikogo obok na tych obozach ,co więcej nie słyszałam,żeby kogoś w dupsko
        osa użarła.To taki sam kataklizm jaki spotyka inne matki na drodze powodując
        niemożność wytrzymania do najbliższego kibla.
        • ledydi5 no to podbijamy wątek 17.08.10, 16:40
          widać autorce bardzo na tym zależało i się udałosmile
        • lila1974 tu sobie pozwolę na osobistą dygresję 17.08.10, 19:54
          co prawda nie w lesnych odmętach a na stadionie, ale mnie użarła ... bo sobie na
          niej siadłam smile
        • memphis90 Re: do zwolenniczek sikania w krzakach :) 19.08.10, 10:51
          Też nie słyszałam o pokąsaniu przez osy po nasikaniu na gniazdo... Już chyba
          większe ryzyko, że się tyłek barszczem podetrze i wyszczypie.
      • babunia_wygodka Re: do zwolenniczek sikania w krzakach :) 17.08.10, 16:57
        elza78 napisała:

        > w ziemi na skraju lasu uwielbiaja sobie robic gniazda osy, jak sie
        w takie
        > gniazdo nasika to nie musze chyba pisac ze klkadziesiat uzadlen
        potrafi
        > skutecznie zatruc wakacyjny wyjazd w dzika glusze, a czasem moze
        stac sie
        > przyczyna tragedii, osobiscie znam 3 przypadki pokasania przez osy
        w trakcie
        > sikania w lesnych malinach big_grin

        Tak, tak. Oraz 2 przez niedźwiedzia, 3 przez krety i 7 stratowań
        przez bizony.

        • elza78 Re: do zwolenniczek sikania w krzakach :) 17.08.10, 18:23
          tak samo prawdopodobne jak korek w srodku lasu hehehehe
          • lila1974 Re: do zwolenniczek sikania w krzakach :) 17.08.10, 19:53
            elza trzeba było tak od razu, że osobiste pokłóte dupsko odbija ci się czkawką
            po dziś dzień smile
          • nangaparbat3 Elza 17.08.10, 20:27
            a na wycieczce - góry lasy pola - jak to robisz?
            • triss_merigold6 Fascynujący wątek 18.08.10, 10:34
              Fascynujący wątek.
              Na wycieczce góry-pola-lasy wszyscy zgodnie sikamy w krzaki. W ciągu
              kilkugodzinnego spaceru góry-pola-lasy zawsze komuś się zachce i nie
              widzę problemu.
              • joana.com Re: Fascynujący wątek 18.08.10, 22:44
                Zauważyłam, że te najbardziej "kulturalne" mamy, których dzieci nie mogą w
                nagłej sytuacji wysikac się w terenie, pokazały w tym wątku jaki poziom sobą
                reprezentują wyzywając inne matki, zresztą dzieciom którym zdarzyło się nie
                zapanowac nad swoją fizjologią też nie odpuściły.

                Żaaal wielmożne DAMY...

                Rozumiem, że takie arystokratki do lasu czy w góry z małymi dziecmi nie chodzą,
                chociaż sądząc z opisywanych tu genialnych zdolności logistycznych, pewnie można
                załatwic najpierw w nadleśnictwie rozmieszczenie w odpowiedniej odległości sieci
                TOY TOYów...
              • nangaparbat3 Re: Fascynujący wątek 19.08.10, 10:42
                Jesteś pewna że wszyscy? Bo czytając wątek nabrałam podejrzeń, że niektóre
                dźwigają w plecakach przenośne toi-toi'e.
    • mariolka55 Re: pytanie do przeciwniczek siusiania w krzaczka 19.08.10, 10:08
      może wożą jakies nocniki samochodowe?tongue_out

      a idealne matki to tylko na forum są,bo gdzie indziej moga sie wykazać?wink
    • memphis90 Re: pytanie do przeciwniczek siusiania w krzaczka 19.08.10, 10:09
      O matko, jak wspomnę czasy harcerstwa, gdzie cały dzień włóczyliśmy się po
      lesie- gdzie, o dziwo, nie było żadnych stacji benzynowych ani toi-toi'ów... I
      sikać trzeba było pod krzak (ekologicznie), a nie nosić ze sobą pieluchomajtki
      czy plastikowe butelki. Ech... Nawet nie wiedziałam, że zachowywaliśmy się jak
      szczające kundle i że to, co robiliśmy, było kompletnie nienaturalne...
      Teraz wożę w samochodzie pieluszkę, na dłuższych trasach mała ma ją na stałe pod
      pupą- ale ona mała jest. Jak będzie większa i się zdarzy, że koniecznie będzie
      musiała już, teraz, zaraz, to tak- nie będę miała oporów, żeby wysikała się w
      lesie. Jeden siusiek mniej czy więcej nie zaburzy ekosystemu, inne zwierzęta
      rówież "szczają" jak kundle i na stacje benzynowe nie biegają.
      • ledydi5 Re: pytanie do przeciwniczek siusiania w krzaczka 19.08.10, 16:16
        jak czytałam wcześniejsze wypowiedzi to chyba się załamię wyszło taka ze mnie zła matkawink- i dobrze mi z tymsmile
        a teraz idę z dziećmi na spacer i na siku w krzakismile smile smile
        podbijamy do 350 postów? kto da więcej?wink
    • mathiola Re: pytanie do przeciwniczek siusiania w krzaczka 19.08.10, 22:43
      a to są takie przeciwniczki?? big_grin
      • mathiola Re: pytanie do przeciwniczek siusiania w krzaczka 19.08.10, 22:44
        > a to są takie przeciwniczki?? big_grin

        Przepraszam nadzór - to niechcąco z tą czarownicą.
        Cyba musze coś z nią zrobić uncertain
    • alabama8 Re: pytanie do przeciwniczek siusiania w krzaczka 20.08.10, 13:49
      A ja ostatnio nad morzem plażowałam zaraz obok rodzinki z parą
      gołych małolatów (na tyle młodych że jeszcze się tej golizny nie
      wstydziły). Dzieciaki łaziły po plaży między grajdołkami, w pewnym
      momencie młoda goła dama podeszła w okolice mogego kocyka, kucnęła i
      nasikała ... wink
    • duch_mariana Do Hanalui :) 20.08.10, 16:20
      Widzę, że masz jakąś misję zbawiania świata od dziecięcych siuśków i kupek. Ponieważ teoretyzowanie wychodzi Ci świetnie, to dam Ci zadania praktyczne. Otóż jesteś matką dziesięciolatki, która ma problem z trzymaniem moczu i nie tylko. Długo nie wytrzyma i po prostu musi. Prowadzałaś ją do lekarzy, lekarze robili jej nieprzyjemne badania, niekiedy połączone z cewnikowaniem. Dziewczyna ma tego dość, tym bardziej, że żadnych konkretnych diagnoz nie udało się postawić, więc po co ma te tortury znosić? Zwłaszcza cewnikowanie, gdzie musi za przeproszeniem z gołą pipą siedzieć, a co chwila jakaś pielęgniarka wchodzi albo inny lekarz o coś zapytać i trzyma otwarte drzwi, pacjenci zaglądają do gabinetu, a ona tam zapłakana siedzi, bo cierpi i jeszcze krępuje ją jak wszyscy zaglądają. Więc olewasz już te badania i ona musi po prostu robić częściej. Ale nie myśl, że to takie proste. To jest księżniczka i na byle kibel nie siądzie. Jak pływa tam kiep, to zapomnij. Jak oświniony - zapomnij. Śmierdzi - zapomnij. Zdecydowana większość toalet więc odpada. Chyba, że ją natrzymasz, to tak. Waży marne 35 kilo. Oprócz tego, ona nigdy nie zrobi siku i kupy naraz. Zawsze najpierw siku, podciągnie gacie, a za niecałe 2 minuty kupa.

      Więc zadanie nr 1
      Idziecie sobie ulicą, nagle Księżniczka chce siku i za długo nie wytrzyma. Wchodzicie do pierwszej napotkanej knajpki. Pani za barem mówi, że owszem, toaleta jest bezpłatna dla klientów lokalu, a pozostali płacą 2 złote. Płacisz 2 złocisze, Księżniczka wchodzi, a za chwilę wychodzi i żąda, żebyś ją natrzymała. Pani za barem mówi, że w takim razie musisz zapłacić drugie 2 złote. Co robisz? Odmowa natrzymania oznacza, że ona wyjdzie i kucnie gdzieś za rogiem, pod drzewko, na trawkę, gdziekolwiek, ponieważ w kiblu pływa pet.

      Zadanie nr 2
      Jest to kontynuacja zadania nr 1. Temat siku załatwiony. Po 2 minutach pojawia się problem grubszego kalibru. Co robisz?

      Zadanie nr 3
      Jest ładny dzień, ciepło, wypożyczasz rower wodny i sobie leniwie płyniecie jeziorem. Oczywiście ona chce siku. Do brzegu nie zdążycie na pewno. Co robisz?

      Zadanie nr 4
      Płyniecie żaglówką w załodze 6 osobowej. Flauta totalna. Do brzegu będzie więc ze 2 godziny. Ona chce kupę. Na pokładzie nie ma niczego, w co, lub na co może to zrobić. Co najwyżej wujkowi albo cioci w Adidaska smile Czym podetrzeć także nie ma. Co robisz?

      Zadanie nr 5
      Burza z piorunami, ulewa. Jedziecie samochodem. Ona chce siku. Co robicie?

      Zadanie nr 6
      Grzybobranie od 6 rano do 16. Środek lasu. Ona chce kupę. Do najbliższej cywilizacji dojdzie już z pełnymi gaciami. Co robisz?

      Zadanie nr 7
      Idziecie leśną drogą. Ona chce siku. Każesz jej wstrzymać, bo przy ośrodku za jakieś 400 metrów jest latryna. Ona wstrzymuje, dochodzicie do latryny, ona biegnie do niej ze skrzyżowanymi nogami, wpada, wypada jeszcze szybciej rozpaczliwie ściągając pajęczyny z twarzy i wrzeszcząc tak, że pół lasu słyszy "Pająki!!!!!!", po czym ściąga gacie w biegu i sika na krzaczek jagód. Co robisz?
      • ledydi5 a mówiłam 350 postów!!!! kto da więcej 21.08.10, 12:10
        wink smile dziś byłam na grzybach, ale sucho i same trujące grzybki. pozdrawiam
        grzybiarzy smile
      • gryzelda71 Re: Do Hanalui :) 21.08.10, 14:02
        Z tego co piszesz masz poważny problem.I nietrzymanie moczu to pikuś przy tym
        drugim.No ale jak ma się księżniczkę,to się dba o księżniczkę.
        • duch_mariana Re: Do Hanalui :) 23.08.10, 21:47
          > Z tego co piszesz masz poważny problem.I nietrzymanie moczu to
          > pikuś przy tym drugim.

          To nie jest żaden problem. Naprawdę. Każdy człowiek ma swoją granicę tolerancji.
          Trochę mnie to szczerze mówiąc dziwi, bo ludzie narzekają, że w komunikacji
          miejskiej smród, ludzie śmierdzą, kierowcy nie włączają klimy, że ciasno, że
          trzeba czekać, ale dziecko to trzeba koniecznie na siku do toalety, jaka by ona
          nie była i ile by nie kosztowała. Stan toalet woła o pomstę do nieba. Oprócz
          tego ludzie mają paskudne nawyki żywieniowe, obżerają się byle czym, robią sobie
          w żołądku jakiś mix bawarski z kaszanki z cebulą, kanapek z konserwą kiepskiej
          jakości, że aż boję się pomyśleć co w niej jest, piwska, padliny z grilla
          spieczonej po diabelsku i podłego hamburgera z przydrożnej budki. A potem jak
          nawalą, to smród powalił by smoka. Sam wolę lecieć w krzaki, niż siedzieć w
          aromatach pierdów po kaszance, albo balasa po nieświeżym kebabie z psa mielonego
          razem z budą. No taka prawda smile I czy ja mam mieć pretensje do dziesięcioletniej
          dziewczynki, że też nie ma na to ochoty? Wiem, że z niej mrówki nie wynoszą, ale
          ona jak narobi, to nie ma takiego smrodu, że Niemców z okopu by tym na wojnie
          wykurzyła. Wąchanie cudzych smrodów to średnia przyjemność, chociaż jak ktoś
          lubi, to czemu nie? Zdecydowanie najlepszy jest zwykły, wiejski domek z
          serduszkiem, bo mniej w nim śmierdzi i co by się tam nie wrzuciło, to pójdzie w
          dziurę, smród wywietrzy się przez szpary w deskach i dobra jest. OK, tam zrobi.
          Jak za bardzo śmierdzi, to robi przy otwartych drzwiach. Ale tam jej na tyłek
          nie chlapnie woda, w której pływają pety, tampony, gówna, smarki i nie wiadomo
          co jeszcze. Każdy człowiek ma swoją granicę tolerancji dla syfu i ma pewne
          rzeczy, których się brzydzi, lub nie. To głównie psychika. Mam z nią do
          psychologa iść, żeby coś zrobił, bo księżniczka brzydzi się wejść do syfnego
          kibla? Kiedyś jej to było w zasadzie obojętne, ale teraz już taki wiek, że
          zaczęła zwracać uwagę na pewne rzeczy. Na każdego taki wiek przychodzi, albo się
          zostaje abnegatem do końca życia.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja