Na moją teściową znowu przyszedł czas...niestety:(

16.08.10, 01:02
Nie odzywa się do mnie odkąd dowiedziała się że nasza corka/jej wnuczka nie będzie na slubie jej corki.
Dodam że mój mąż był na ślubie swej siostry.Kilka dni przed ślubem dzwoniła do niego jego matka i powiedziala mu ze bedzie starosta na slubie.On sie nie zgodzil.Jak po slubie zajechali na wesele moj maz zostal wezwany przez mikrofon przez prowadzących "imprezę",przy wszystkich gosciach jako starosta.
Przez to nie mogl wczesniej sie wyrwac z wesela(jak planowalismy-mial byc na weselu do 22-23 i pozniej przyjechac do mnie(bylam w miescie odleglym o 200km,mialam egzaminy).
Jak wiadomo nasza Córka pojechala do Turcji na 2 tyg z moimi Rodzicami.W tym czasie kiedy moi Rodzice z Młodą sie "Wakacjowali" był slub i WESELE JEJ corki(tesciowej corki).
Tesciowa ogolnie juz wczsniej na mnie srala(zero odzewu w moje urodziny itp)
Mloda wrocila,tesciowa 2 tyg NIC.Teść spoko,podjezdzal,widzial ze siedzimy z sasiadami w ogrodku,dawal loda mlodej(plus jej koledze-wie ze ona zawsze z kolega) i jechal dalej(mieszkaja okolo 1km od nas),czasem do nas zajrzal,chwila rozmowy i jest git.
Ja juz nie wiem co mam z ta kobieta robic.
Jestem dla niej mila ale z dystansem,ona w ogole nie reaguje na moje "dzien dobry itp"
Przecież mąż był na slubie i weselu siostry,nie pultal się jak zostal przedstawiony przed faktem dokonanym,staramy się jak mozemy...
Niestety tesciowa w ogole mnie nie uwaza...
    • semida Re: Na moją teściową znowu przyszedł czas...niest 16.08.10, 01:04
      Ten post nie miał być na tym forum............
      • fabryka.lodow.napatyku Re: Na moją teściową znowu przyszedł czas...niest 16.08.10, 01:18
        gdybys Ty byla moja synowa, to uznalabym ze ponioslam porazke w wychowaniu syna,
        ktory wybral sobie kogos takiego za zone.
        Mysle, ze przyszla pora, aby tesciowa zabrala glos na forum.
        • gazeta_mi_placi Re: Na moją teściową znowu przyszedł czas...niest 16.08.10, 11:18
          Masz rację Fabryka,ale cóż dorosłe dzieci nawet mimo dobrego wychowania też czasem popełniają błędy sad
      • zona_mi Re: Na moją teściową znowu przyszedł czas...niest 16.08.10, 22:27
        > Ten post nie miał być na tym forum

        A na którym?
        Bo jeśli znów przyjdzie Ci do głowy prosić o usuwanie postów, w
        których piszesz o rodzinie, to od razu informuję, że tym razem to
        nie przejdzie.
    • madame_zuzu Re: Na moją teściową znowu przyszedł czas...niest 16.08.10, 01:12
      big_grin
    • madame_zuzu Re: Na moją teściową znowu przyszedł czas...niest 16.08.10, 01:24
      Sem a ja pamiętam tą sprawę zanim było wesele i wakacje córki w
      Turcji.
      Powiem tak. Dobrze zrobiłaś wysyłając dziecko na wakacje. Teściową
      olej ciepłym moczem. Jak się sfoszy na całego to przynajmniej problem
      z bani będziesz miała. Z czasem jej przejdzie.
      • mia_siochi Re: Na moją teściową znowu przyszedł czas...niest 16.08.10, 08:56
        Ja tez pamiętam.
        Dobrze zrobiłaś.
        • czar_bajry Re: Na moją teściową znowu przyszedł czas...niest 16.08.10, 22:47
          Pamiętam tamten wątek i nadal uważam ze to Ty przesadzasz.
          Przecież to Ty olałaś rodzinę ciepłym moczem nie idąc na wesele tak bliskiej
          osoby jaką jest siostra męża.
          Tak tak wiem nauka i egzaminy ale dla chcącego nic trudnego.
          I powiedz mi po co Twój mąż miał wychodzić w połowie wesela i jechać do Ciebie?
          Masz chore relacje rodzinne- rodzina męża to teraz też Twojatongue_out
    • jowita771 Re: Na moją teściową znowu przyszedł czas...niest 16.08.10, 06:21
      Semida, obrazą teściowej z powodu wesele się w ogóle nie przejmuj, bo to Ty
      miałaś rację. Dziwię się Twojej teściowej. Co z niej za babcia, skoro chciała,
      żeby dziecko zrezygnowało z wyjazdu, żeby być maskotką na weselu. Dla dziecka
      takie wesele to średnia uciecha, nie do porównania z wyjazdem nad wodę. Jeśli
      Twoja teściowa rzuca się o to, to nie jest warta, żebyś się nią przejmowała.
      A ja na miejscu Twojego męża, gdyby mnie postawili w taki sposób przed faktem
      dokonanym, zwinęłabym się o tej godzinie, o której było w planie, mówiąc o tym
      rodzince kwadrans wcześniej. I niech szukają nowego starosty. Może by się
      nauczyli, że tak się nie robi.
      • titta Re: Na moją teściową znowu przyszedł czas...niest 16.08.10, 11:26
        A nie jest to tak ze to ta pani "olala" wesele siostry meza? (pal
        licho tesciowa). Przeciez to najblizsza rodzina.
    • bacha1979 Re: Na moją teściową znowu przyszedł czas...niest 16.08.10, 07:39
      Ty nie byłaś na ślubie swojej szwagierki??
      ja chyba jednak zrezygnuję z kolejnych dzieci wink, jakbym miała mieć syna, a on
      taką żonę, to dziękuję bardzo...uncertain
      • a-ronka trochę nie tak 16.08.10, 08:37
        to wyszło ale na obronę teściowej:
        -wesele ustalone było wcześniej więc pomysł z wyjazdem wnuczki z
        TWOIMI rodzicami troche chybiony.Każda babcia,szczególne na weselu
        lubi chwalić się wnukami.
        -JEJ syn miał być starostą czyli dumna matka chciała aby brat był
        opiekunem JEJ córki a JEGO siostry.Oni są rodziną od x lat,ty jesteś
        żoną od kliku.
        -wesele to ważne wydarzenie dla niektórych i teściowa plus jej córka
        mają tu zdanie główne

        Na minus zachowania teściowwej to obecne olewanie wnuczki ale....
        po przyjeżdzie z TURCJI odezwała się do dziadków ?
        Ty z wesela mogłaś wyjść i o 17,20 ale mąz -brat panny młodej
        wypadało aby został do rana(tak optuję) może teściowa wiedziała,że
        chcesz się zmyć i dlatego ustaliła go starostą.
        Piszesz,że teśc zajeżdza do małej a tesciowa co? Nie zna czy się
        gniewa\>
        • rosapulchra-0 Re: trochę nie tak 16.08.10, 08:41
          i co z tego, że termin wesela był wcześniej znany? czasami życie się tak układa,
          że na pewne rzeczy nie mamy zbyt wielkiego wpływu.
          osobiście wolałabym, żeby moje dziecko pojechało na fajne wakacje niż nudziło
          się na weselu.
          zachowania teściowej nie będę komentować, na samo słowo teściowa jestem
          uczulona uncertain
          • titta Re: trochę nie tak 16.08.10, 11:29
            Na co nie mamy wplywu? Na ustalenie swoich planow tak, aby uszanowac
            wazne wydazenia w zyciu rodziny?
            Rozumiem egzamin. ale wtedy sie wlasnie dziecko z mezem wysyla. I
            nie wymaga od meza aby wyszedl o 22 z wesela SIOSTRY!

            Ktos olewa rodzine i dziwi sie, ze go jak smierdzace jajko
            traktuja...
            • rosapulchra-0 Re: trochę nie tak 16.08.10, 13:37
              okazuje się, że wakacje były wcześniej zaplanowane niż wesele.

              i nadal się upieram przy swoim zdaniu - po jaką cholerę brać dziecko na wesele?
              że niby lepszą rozrywkę będzie mieć niż na wypasionych w Turcji wakacjach?
              wesele to nie rozrywka dla dziecka, ale widzę, że dla niektórych
              ważniejsze jest pokazanie się rodzinie, nieważne, że kosztem dziecka,
              nieistotne, że na zasadzie: zastaw się, a postaw się suspicious i co z tego, że to
              najbliższa rodzina męża? nawet gdyby to była moja najbliższa rodzina to również
              nie brałabym dzieci ze sobą, a już przy takiej alternatywie jak wakacje, to na
              pewno nie.
              • triss_merigold6 Re: trochę nie tak 16.08.10, 13:42
                IMO ważniejszy atrakcyjny wypoczynek dziecka.
            • czar_bajry Re: trochę nie tak 16.08.10, 22:55
              Rozumiem egzamin. ale wtedy sie wlasnie dziecko z mezem wysyla. I
              > nie wymaga od meza aby wyszedl o 22 z wesela SIOSTRY!
              >

              Przy odrobinie dobrej woli można połączyć jedno z drugim.

              > Ktos olewa rodzine i dziwi sie, ze go jak smierdzace jajko
              > traktuja...

              dokładnie.
              Jak by to była moja synowa to dużo wody by musiało upłynąć i wiele dobrej woli
              we mnie być abym się do takowej odezwała inaczej niż służbowo.
              Mam nadzieję że mój syn wybierze normalną żonę.
          • czar_bajry Re: trochę nie tak 16.08.10, 22:51
            > i co z tego, że termin wesela był wcześniej znany? czasami życie się tak układa
            > ,
            > że na pewne rzeczy nie mamy zbyt wielkiego wpływu.

            Już to widzę jak autorka puszcza córkę na wczasy z teściami które pokrywają się
            z terminem ślubu/wesela jej siostry/bratatongue_out

            Wtedy byłby wątek o głupiej teściowej co to wnuczkę chce wziąć na wczasy a
            przecież wesele i ślub to tak ważna uroczystość rodzinnatongue_out
        • beata985 Re: trochę nie tak 16.08.10, 08:51
          termin wesela był znany wcześniej a wakacji jeszcze wcześniej.
          córka autorki wolała jechać na wakacje-z tego co pamiętam, a sem
          miała dylemat-wysłać na wakacje czy na wesele.
      • gazeta_mi_placi Re: Na moją teściową znowu przyszedł czas...niest 16.08.10, 11:20
        No właśnie sad
        Żal,że tak zachowują się dorosłe osoby uncertain
      • ledzeppelin3 Re: Na moją teściową znowu przyszedł czas...niest 17.08.10, 19:27

        bacha1979 napisała:


        > ja chyba jednak zrezygnuję z kolejnych dzieci wink, jakbym miała mieć syna, a on
        > taką żonę, to dziękuję bardzo...uncertain


        Bardzo słuszna decyzja. Moralistki- amatorki nie wpoinny sie rozmnażać, z
        pożytkiem dla ludzkości.
        • bacha1979 Re: Na moją teściową znowu przyszedł czas...niest 17.08.10, 19:40
          Bardzo słuszna decyzja. Moralistki- amatorki nie wpoinny sie rozmnażać, z
          > pożytkiem dla ludzkości.


          A dziękuję za poparcie. Szkoda, że nie zrozumiałaś sensu mojego postu. Ale
          bywa...uncertain
      • mona_mayfair Re: Na moją teściową znowu przyszedł czas...niest 17.08.10, 20:15
        A dlaczego mialaby byc na weselu u kogos, kogo nie lubi i kto nie lubi jej? W
        imię jakis wydumanych idei? Dajcie spokoj...
    • zebra12 Re: Na moją teściową znowu przyszedł czas...niest 16.08.10, 09:09
      Termin wakacji był znany wcześniej niż wesela? Dziwne. Ale wesele to
      wesele, ważne wydarzenie, zwykle raz w życiu się zdarza. Wybranie
      wakacji zamiast wesela to jawne olanie teściowej i rodziny męża/taty
      dziecka.
      Postaw się na miejscu teściowej: Twoja córka, ta co teraz się
      wakacjuje, wychodzi za mąż. Przeżywasz to, przygotowujesz wszystko,
      martwisz się jak będzie. Twój syn, a brat Twojej córki to wazna
      osoba dla Was. Chcesz by był na weselu osobą szczególną. A jego
      żona, którą znasz kilka lat zabiera go wcześniej, zabrania przezywać
      z resztą rodziny tego dnia/nocy, bo trzeba wyjśc wczesniej, jak z
      imprezy u koleżanki. A jeszcze Twoja synowa zabiera wnuki i wysyła
      je na koniec świata w tym czasie. Nie ma ich na weselu Twojej córki,
      wszyscy pytają o nie, dalsza rodzina chce je zobaczyć... A wnuki w
      tym czasie w Afryce, czy Chinach jeżdżą na słoniach. Jak to rozumie
      rozina i każdy inny? Jakbyś to odebrała TY?
      • rosapulchra-0 Re: Na moją teściową znowu przyszedł czas...niest 16.08.10, 09:14
        miałabym to gdzieś, ale ja to ja
        poza tym uważam, że wesele to przede wszystkim zabawa dla dorosłych - nie dzieci suspicious
      • falka32 Re: Na moją teściową znowu przyszedł czas...niest 16.08.10, 09:15
        A jeszcze Twoja synowa zabiera wnuki i wysyła
        > je na koniec świata w tym czasie. Nie ma ich na weselu Twojej córki,
        > wszyscy pytają o nie, dalsza rodzina chce je zobaczyć...

        A może jej córka będzie chciała mieć wesele NO KIDS big_grin big_grin big_grin big_grin - od kiedy to
        dzieci są ozdobą wesel? big_grin
        • mia_siochi Re: Na moją teściową znowu przyszedł czas...niest 16.08.10, 09:16
          No i dla dziecka wakacje są chyba cenniejsze, niż jakaś drętwa
          popijawa? tongue_out
      • bablara Re: Na moją teściową znowu przyszedł czas...niest 16.08.10, 09:30
        Wydaje mi sie ze to ze dziecko nie bylo na weselu to chyba najmniejszy problem,
        zreszta dzieci nudza sie na takich weselach. Ale to ze zona brata nie byla na
        weselu to juz niestety swiadczy o jej stosunku do siostry meza. Tez mam taka
        bratowa, ktora mnie olala na moim wlasnym weselu. Bylo mi bardzo przykro , teraz
        po 11 latach mam ja w nosie i nawet przestalam ja zapraszac, na chrzciny ,
        komunie i inne uroczystosci, bo nawet jak zaprosze to zjawia sie tylko sam
        brat.I zeby nie bylo nigdy sie z nia nie poklocialam , nigdy jej nic zlego nie
        powiedzialam w ciagu 15 lat ich malzenstwa widzialam ja 5 razy. Wiec o czyms to
        swiadczy.
        • maadzik3 Re: Na moją teściową znowu przyszedł czas...niest 16.08.10, 13:44
          Jezeli miala wazny zawodowy egzamin to sila rzeczy nie mogla byc na weselu (a i
          slubie pewnie). Jezeli zdaje sie egzaminy np. specjalizacyjne/ konczace
          aplikacje/ podyplomowe to nie sposob ich ani przelozyc ani olac (no chyba ze nie
          chcemy miec praw do wykonywania zawodu). Daty takich egzaminow sa znane z duzym
          wyprzedzeniem i nie do ruszenia. Raczej zaskoczeniem nie powinien byc brak nawet
          bliskiej osoby ktora w tym czasie ma jeden z takich, najwazniejszych w zyciu,
          egzaminow. A jezeli komus niesamowicie zalezy na obecnosci takiej osoby na swoim
          slubie moze inaczej ustalic termin slubu - tu wiecej zalezy od nupturientow niz
          np. urzedusmile
          Co do wysylania cory samej z mezem na wesele zalezy od wieku dziecka, ale ja nie
          wyobrazam sobie dziecka na weselu pod wylaczna opieka jednego rodzica pelniacego
          funkcje starosty chyba ze dziecie jest juz nastolatkiem. Przeciez do rana (a
          nawet poznej nocy) nie wysiedzi i co ma ten starosta/ ojciec zrobic? Rozdwoic
          sie? Wyszlo niefartownie, ale takie zbiegi okolicznosci sie zdarzaja. A stosunki
          w rodzinie (w tym miedzy rodzenstwem) bywaja rozne i nie wiemy jak bardzo bliska
          zazylosc laczy meza autorki z siostra i czy to naprawde egzamin zony byl
          problemem czy relacje wewnatrz rodziny. Za malo materialu do oceny, ale zycie
          rzadko daje czarno-bialy uproszczony obraz ktory tu sporo osob imputuje...
      • swinka-morska Re: Na moją teściową znowu przyszedł czas...niest 16.08.10, 16:15
        > A jeszcze Twoja synowa zabiera wnuki i wysyła
        > je na koniec świata w tym czasie. Nie ma ich na weselu Twojej córki,
        > wszyscy pytają o nie, dalsza rodzina chce je zobaczyć...

        A czy dzieci to małpy do pokazywania dalszej rodzinie?

        Sorry, ale ciekawsze 2-tygodniowe wakacje niż wiszenie na weselu.
    • osa551 Re: Na moją teściową znowu przyszedł czas...niest 16.08.10, 09:17
      Przecież wiedziałaś, że będzie dym już jak pisałaś post "wakacje kontra wesele",
      to czemu się teraz dziwisz.

      Ja tak jak ty, też wysłałabym dziecko na wakacje. Nie ma co dzieciaka ciągać po
      weselach.
      • a-ronka wakacje ważne 16.08.10, 09:35
        ale ślub jedynej córki to dla teściowej PRIORYTET.
        Sem jak będzie miała córkę to zobaczysmile
        Teściowa wredna ale raz do roku czy raz na wesele/święto/iiny
        duperel można pójść i być.
        Ja moją też do 10 roku małżeństwa miałam wiedzmowatą/wredną/złą ale
        okaząło się to sprężyną drugiej synowej.Nie byłam zapraszana na
        żadne imprezy rodzinne,na obiady itp.
        Postawiliśmy się z mężem,nie odzywaliśmy sie około 3 lat i mamusia
        zrozumiała.Plus wytłumaczyliśmy sobie powód fochów i okazało się,że
        to druga synowa naopowiadała mnóstwo rzeczy.
        Myślę,że rozmowa z teściową plus nie robienie sobie na złość
        spowoduje ,że znoau się "pokochanie" w gruncie teściowe nie są takie
        złe tylko wiadomo-tracą swój skarb SYNUSIAsmile

        P.S
        JA mam dwóch synów i jak boga kocham ,synowa plus foch to TYLKO
        rozmowa bo jak zaczniemy robić sobie na złość np.wesele=wczasy to
        g....z tego wyjdzie.
        • lila1974 a-ronka nie do końca się zgadzam 16.08.10, 09:53
          Jestem bardzo rodzinna, ale przysięgam, ze gdybym miała wybierać między
          wakacjami a weselem to wybrałabym wakacje dla córki.

          Owszem, nieobecności sem na weselu pojąć nie mogę. Egzaminy? To nie powód.
          Szwagierka ma prawo myśleć, że bratowa ją olała.

          Odmówienie starostwa własnej siostrze - też uważam nie w porządku i oczekiwanie
          żony, że mąż z wesela siostry wróci tak wcześnie. I co z tego, że była autorka
          200 km dalej - chora? niepełnosprawna? tuż przed porodem? czy jaki czort?

          Zachowanie teściowej durne wobec wnuczki, bo Że ma focha na synową to nawet
          jestem w stanie zrozumieć.

          W tej sytuacji przemyślałabym własne zachowanie, ale w tyłek teściowej jakoś
          szczególnie nie wchodziła. Za to zadzwoniłabym do szwagierki i przeprosiła.
          • angazetka Re: a-ronka nie do końca się zgadzam 16.08.10, 10:16
            > Owszem, nieobecności sem na weselu pojąć nie mogę. Egzaminy? To
            nie powód.

            Jasne - nie wiem, jakie egzaminy, ale niektórych przelożyć nie
            sposób.
            • lila1974 Re: a-ronka nie do końca się zgadzam 16.08.10, 10:29
              Bardziej odebrałam to jako "naukę do egzaminów" - jeśli to był jakiś państwowy
              egzamin, to zwracam honor.
          • maadzik3 Re: a-ronka nie do końca się zgadzam 16.08.10, 13:47
            Nie wiemy jakie egzaminy. A jesli robila szkolenie podyplomowe 2-4 lata i to
            jest wienczacy specjalizacyjny egzamin otwierajacy droge do zawodu? Dalej
            uwazasz ze to nie problem? Bede na twoim weselu szwagierko choc nie nabede
            uprawnien zawodowych? Sorry, ale sa egzaminy ktorych olac ani przelozyc nie sposob.
            • lila1974 Re: a-ronka nie do końca się zgadzam 16.08.10, 17:40
              Za szybkie wyciągnięcie wniosków już się tłumaczylam smile
        • osa551 Re: wakacje ważne 16.08.10, 13:48
          a-ronka napisała:

          > ale ślub jedynej córki to dla teściowej PRIORYTET.

          Dla mnie priorytetem są moje dzieci a nie priorytety mojej teściowej. Ja mam
          swoje życie - teściowa swoje. To chyba proste.

          Oczywiście ślub drugiego dziecka teściowej to ważna sprawa, ale nie mój
          priorytet w życiu. Można spróbować coś zaradzić a nie bezwzględnie się
          dostosowywać. Tym bardziej, że chodziło o dziecko, autorka wątku i tak miała
          egzaminy a mąż grzecznie się stawił na ślubie i weselu.
          • moofka Re: wakacje ważne 16.08.10, 13:57
            no otoz
            tym bardziej ze matka panny mlodej (tesciowa czyli) naprawde ma na
            weselu wlasnej corki mase spraw na glowie i zajmuje sie goscmi tez
            i raczej wnuczka by sie nie zajela
            dziecko na weselu zazwyczaj jest z braku innych rozrywek albo opieki
            i tak szybko spac idzie
            wiec jesli z jednej strony mamy 2 tygodnie w turcji z ukochanymi
            dziadkami
            a drugiej rosol weselny
            ja w ogole nie wiem nad czym tu sie zastanawiac
    • jmama Re: Na moją teściową znowu przyszedł czas...niest 16.08.10, 09:45
      to bardzo ciekawe jak szybko zmienia się zdanie emam, bo w wątkach o dzieciach
      na weselu w 90% są przeciw a tu proszę nagle nieobecność dziecka na weselu to
      wielka obraza dla teściowej.

      Z drugiej strony nie rozumiem dlaczego Ty nie byłaś.
      • titta Re: Na moją teściową znowu przyszedł czas...niest 16.08.10, 11:36
        Jest ruznica pomiedzy ciaganiem dzieci na wesele kolezanki,
        a "pokazaniem" bliskiej rodziny. Czasem takie wesela to jedyna
        okazja zeby wojki i ciotki poogladaly latorosle, a te dowiedzialy
        sie kto do famili nalezy.
        • lila1974 Re: Na moją teściową znowu przyszedł czas...niest 16.08.10, 11:40
          Dla mnie to żaden argument - w okolicznościach takich, jak zaszły u semidy.
    • kali_pso Re: Na moją teściową znowu przyszedł czas...niest 16.08.10, 09:54

      I cała ta afera z powodu tego, że kilkulatka nie była na ślubie
      swojej ciotki?????????????

      O żesz ##$%%% mać, ale typy chodzą po tym świecie...
      • a-ronka Re: Na moją teściową znowu przyszedł czas...niest 16.08.10, 10:01
        dziecko plus wesele to mega głupota ale to było wesele jedynej córki
        i kurcze,jeżeli wcześniej ustalili w rodzinie,że syn będzie starostą
        i że wesele rodzinne to po co robić na złość?

        P.S
        Nie wiem czy rodzice Sem też mieli zaproszenie na wesele czy olali
        to?
        Wyjazd można przełożyć ale jeśli było ustalane,że wszyscy to.....
      • a1ma Re: Na moją teściową znowu przyszedł czas...niest 16.08.10, 10:06
        kali_pso napisała:

        >
        > I cała ta afera z powodu tego, że kilkulatka nie była na ślubie
        > swojej ciotki?????????????

        Zauważ, że jej matka też się nie pojawiła. Może teściowa nie chciała mówić tego
        wprost, ale na pewno nie była to okoliczność, z której byłaby zadowolona. I
        wcale się jej nie dziwię, nieobecność na ślubie szwagierki to zwyczajny afront.
    • iwoniaw Normalnie nie wierzę, że czytam takie odpowiedzi 16.08.10, 10:22
      No coś podobnego, ematki zawsze takie autonomiczne i propagujące
      separację od najbliższej rodziny do granic absurdu, nagle uważają, że
      wysłanie kilkulatki na wakacje z dziadkami zamiast zabrania jej na
      wesele to afront i zgroza big_grin
      Ja wysłałabym dziecko na te wakacje. Zwłaszcza, gdybym w perspektywie
      miała sesję egzaminacyjną - przygotowywanie się do egzaminu,
      kombinowanie opieki dla dziecka (jedni dziadkowie na wakacjach,
      drudzy wdają córkę za mąż i mają organizację wesela na głowie) itd.
      Dla dziwujących się, że Semida nie pojawiła się na weselu szwagierki
      i uważających, iż to złośliwość: oczywiście wy wszystkie tak po
      prostu zapłaciłybyście za kolejny termin egzaminu (przypuszczam, żę
      studia zaoczne, skoro egzaminy w sobotę), a każda uczelnia bez
      mrugnięcia okiem ustala kolejne terminy kiedy tylko student ma
      życzenie...
      Uważam również, że to chamstwo stawiać kogoś przed faktem dokonanym
      (że np. jest starostą), choćby to był brat/syn rodzony. Mąż Semidy
      jednak mimo wszystko zacisnął zęby, choć był umówiony z żoną inaczej.
      Dziwią mnie bardzo głosy, że to "tylko" żona - dla mnie mąż jest
      mężem, a ja dla niego żoną. Przypadkiem
      szwagierce na ślubie (i ku pamięci teściowej m.in.) nie czytano
      passusu, iż "opuści człowiek ojca, matkę..."?
      • kropkacom Re: Normalnie nie wierzę, że czytam takie odpowie 16.08.10, 10:28
        > No coś podobnego, ematki zawsze takie autonomiczne i propagujące
        > separację od najbliższej rodziny do granic absurdu, nagle uważają, że
        > wysłanie kilkulatki na wakacje z dziadkami zamiast zabrania jej na
        > wesele to afront i zgroza big_grin

        Też czytam i oczki ze zdziwienia przecieram big_grin
        • lila1974 przesadzacie 16.08.10, 10:39
          Gdzie wy wyczytałyście, iwoniaw i kropko, to hurtowe parcie na zabranie dziecka
          na wesele?
          Jedynie chyba aronka się przy tym upiera - reszta jeśli krytykuje, to
          nieobecność samej autorki, a nie jej dziecka.
      • lila1974 Re: Normalnie nie wierzę, że czytam takie odpowie 16.08.10, 10:36
        Nie czytałam tamtego wątku, więc myślałam o nauce do egzaminów.

        Jeśli to był egzamin z prawdziwego zdarzenia, to owszem "usprawiedliwiona" smile

        Natomiast nie zgodzę się co do postawy męża.
        Mam brata i jego "byle jaka" obecność, spowodowana błahym powodem, byłaby dla
        mnie dużą przykrością.
        To, że jest mężem nie zwalnia go z pewnych zobowiązań względem własnej rodziny.
        I wymaganie żony, by mąz pędził do niej, choć żadne okoliczności tego nie
        wymagają, jest niedorzeczne.
        • iwoniaw Naprawdę, też jestem rodzinna 16.08.10, 11:01
          Niemniej oczekuję, że skoro rodzina ma wobec mnie jakieś życzenia
          (typu "funkcja" na weselu), to informuje mnie o tym na tyle wcześnie,
          że jestem sobie w stanie wszystko poukładać. Byłabym niemile
          zaskoczona, gdyby szwagierka miała wyjść za mąż "niebawem, w tym
          roku, w te wakacje", a o ostatecznym terminie dowiedziałabym się
          kilka tygodni (!) przed faktem i wszyscy byliby oburzeni, że całego
          kwartału sobie na "być może wesele" nie zarezerwowałam. Powiedzmy
          sobie szczerze, z takim wyprzedzeniem to można zaprosić dalszą
          ciotkę, zresztą nie obrażamy się na "dalszych" gości gdy nie mogą
          przyjechać właśnie z tego powodu - że w odróżnieniu od najbliższych
          nie znają terminu na długie miesiące naprzód.

          A takie wesele - ze starostą, wodzirejem z mikrofonem - wymaga
          dodatkowych ustaleń, właśnie z osobami bezpośrednio zaangażowanymi.
          Robienie kogoś "funkcyjnym" z zaskoczenia jest niedopuszczalne. Jak
          to się stało, że siostra męża Semidy nie powiedziała normalnie bratu,
          że to dla niej ważne, że go prosi o bycie tym-a-tym na weselu, że to
          takie-a-takie obowiązki? Można było ustalić szczegóły; może brat sam
          by nawet jakieś elementy zaproponował, zaangażował się bardziej? No,
          ale to wymaga obustronnego szacunku - nie tylko brat powinien
          uszanować siostrę w dzień jej ślubu, wychodząca za mąż siostra też
          powinna odpowiednio zaprosić/poprosić o funkcję dorosłego brata, no
          nie?

          CytatI wymaganie żony, by mąz pędził do niej, choć żadne
          okoliczności tego nie
          > wymagają, jest niedorzeczne.


          Toteż nie wymagała, tylko pogodziła się z faktem, choć zostali z
          mężem zaskoczeni wbrew ustaleniom. I jeszcze się jej za to obrywa
          fochem teściowej, jakby co najmniej zabroniła małżonkowi uczestniczyć
          w ślubie i weselu siostry i zakaz ten wyegzekwowała...
      • a1ma Re: Normalnie nie wierzę, że czytam takie odpowie 16.08.10, 10:51
        > Dla dziwujących się, że Semida nie pojawiła się na weselu szwagierki
        > i uważających, iż to złośliwość: oczywiście wy wszystkie tak po
        > prostu zapłaciłybyście za kolejny termin egzaminu (przypuszczam, żę
        > studia zaoczne, skoro egzaminy w sobotę), a każda uczelnia bez
        > mrugnięcia okiem ustala kolejne terminy kiedy tylko student ma
        > życzenie...

        Miała egzamin w sobotę po 20?
        Jeśli tak, to rozumiem, jeśli wcześniej - to ja dojechałabym na wesele nawet w
        trakcie, co to za problem?
        • iwoniaw Re: Normalnie nie wierzę, że czytam takie odpowie 16.08.10, 11:05
          Nie wiem, o której miała egzamin, ale wiem, że bywają egzaminy w
          sobotnie popołudnia i jeśli są ustne, to potrafią się przeciągać do
          późnych godzin, nawet wieczornych.
          A podróż 200 km też nie trwa 10 minut, bez względu na środek
          lokomocji. Dlatego ja dopuszczam możliwość, że nie miała szans
          dotrzeć na wesele (o ślubie nie mówiąc) wcześniej niż jej mąż miał w
          planie wracać - a tu wiele dyskutantek "nie wyobraża sobie".
          • a1ma Re: Normalnie nie wierzę, że czytam takie odpowie 16.08.10, 11:11
            > lokomocji. Dlatego ja dopuszczam możliwość, że nie miała szans
            > dotrzeć na wesele (o ślubie nie mówiąc) wcześniej niż jej mąż miał w
            > planie wracać - a tu wiele dyskutantek

            Może gdyby dotarła, to jej mąż nie musiałby wychodzić wcześniej z wesela własnej
            siostry.
            • iwoniaw Re: Normalnie nie wierzę, że czytam takie odpowie 16.08.10, 11:19
              Oczywiście, będąc dobrym bratem, nie wolno zaplanować
              opuszczenia wesela siostry o 23.00? Przyzwoity człowiek z obowiązku
              siedziałby do rana, tak? Zapewne zwłaszcza gdyby tę nieobecną
              kilkuletnią córkę wziął ze sobą zamiast puścić z dziadkami na
              wakacje?
              Naprawdę nie pojmuję, czego "się oczekiwało" - jakoś z której strony
              nie spojrzeć, to źle: bez dziecka źle, wychodząc o dowolnej porze
              źle, zostając (mimo, że nie ustalono wcześniej, iż jest starostą
              ) i nie rozkręcając afery źle...
            • gazeta_mi_placi Re: Normalnie nie wierzę, że czytam takie odpowie 16.08.10, 11:23
              Raz byłam na weselu dalekiej znajomej (na oczy widziałam ją może trzy
              razy),akurat musiałam dużo wcześniej niż inni wyjść,było mi głupio mimo,że to
              żadna bliska znajoma ani członek rodziny.
              A wyjść dużo wcześniej z wesela własnej siostry to już w ogóle ...
              • a1ma Re: Normalnie nie wierzę, że czytam takie odpowie 16.08.10, 11:27
                Dokładnie.
                Od obcych wychodzić wcześniej niż "po torcie" (czyli gdzieś w okolicach 1 w
                nocy) jest niezręcznie, od własnej siostry wyjść sobie nie wyobrażam.
                Usprawiedliwieniem byłabym tylko choroba / gwałtowne niedomagania (np. poród)
                żony / męża / dziecka.
                • nowi-jka Re: Normalnie nie wierzę, że czytam takie odpowie 16.08.10, 11:36
                  eeee
                  co to jest wesele?? kto to przezywa poza mlodymi i rodzicami?
                  smieszy mnie taka nagonka na wesela - bo raz w zyciu, ostatnio z
                  tym "raz" to nawet róznie bywa smile, a egzamin autorka tez raz w zyciu
                  chciała zdawac, to tez wazne - dla niej osobiscie wazniejsze niz
                  jakies tam wesele
                  I skoro dla małża autorki nie było wazne ze to siostry wesele to co
                  za niego decyduja jak ma podchodzic do tego wydarzenia, on chcial
                  pospacerować z zona po miescie w którym zdawała egzamin i do tego ma
                  prawo.
                  Ja sobie tez nie wyobrazam potraktowac wesela siostry tak "na odwal"
                  ale to nie znaczy ze wszyscy sa tak zzyci jak ja z moimi siostrami.
                  I potrafie przyjąc to do wiadomosci.
                  • a1ma Re: Normalnie nie wierzę, że czytam takie odpowie 16.08.10, 11:38
                    nowi-jka napisała:

                    > eeee
                    > co to jest wesele?? kto to przezywa poza mlodymi i rodzicami?
                    > smieszy mnie taka nagonka na wesela - bo raz w zyciu, ostatnio z
                    > tym "raz" to nawet róznie bywa smile, a egzamin autorka tez raz w zyciu
                    > chciała zdawac, to tez wazne - dla niej osobiscie wazniejsze niz
                    > jakies tam wesele
                    > I skoro dla małża autorki nie było wazne ze to siostry wesele to co
                    > za niego decyduja jak ma podchodzic do tego wydarzenia, on chcial
                    > pospacerować z zona po miescie w którym zdawała egzamin i do tego ma
                    > prawo.
                    > Ja sobie tez nie wyobrazam potraktowac wesela siostry tak "na odwal"
                    > ale to nie znaczy ze wszyscy sa tak zzyci jak ja z moimi siostrami.
                    > I potrafie przyjąc to do wiadomosci.

                    Oczywiście masz rację.
                    Tylko jak ktoś tu wyżej wspomniał - skoro ktoś olewa rodzinę w ten sposób, to
                    nie powinien się dziwić, że rodzina odwdzięczy się tym samym.
                  • iwles Re: Normalnie nie wierzę, że czytam takie odpowie 16.08.10, 14:14

                    > on chcial
                    > pospacerować z zona po miescie w którym zdawała egzamin i do tego > ma prawo.



                    ja tam nie wiem, nie wtrącam się, ale spacery o 1-2 w nocy w obcym mieście to
                    chyba do bezpiecznych nie należą, choćby i z własną żoną i nawet po szczęśliwie
                    zdanym egzaminie.
                    • nowi-jka Re: Normalnie nie wierzę, że czytam takie odpowie 16.08.10, 14:44
                      iwles napisała:

                      >
                      > > on chcial
                      > > pospacerować z zona po miescie w którym zdawała egzamin i do
                      tego > m
                      > a prawo.
                      >
                      >
                      >
                      > ja tam nie wiem, nie wtrącam się, ale spacery o 1-2 w nocy w obcym
                      mieście to
                      > chyba do bezpiecznych nie należą, choćby i z własną żoną i nawet
                      po szczęśliwie
                      > zdanym egzaminie.

                      ale to juz inna historia smile
                • rosapulchra-0 Re: Normalnie nie wierzę, że czytam takie odpowie 16.08.10, 13:52
                  a1ma napisała:

                  > Dokładnie.
                  > Od obcych wychodzić wcześniej niż "po torcie" (czyli gdzieś w okolicach 1 w
                  > nocy) jest niezręcznie, od własnej siostry wyjść sobie nie wyobrażam.
                  > Usprawiedliwieniem byłabym tylko choroba / gwałtowne niedomagania (np. poród)
                  > żony / męża / dziecka.
                  >

                  to jest jakiś terroryzm normalnie suspicious
                  • mia_siochi Re: Normalnie nie wierzę, że czytam takie odpowie 16.08.10, 14:07
                    rosapulchra-0 napisała:

                    > a1ma napisała:
                    >
                    > > Dokładnie.
                    > > Od obcych wychodzić wcześniej niż "po torcie" (czyli gdzieś w
                    okolicach 1
                    > w
                    > > nocy) jest niezręcznie, od własnej siostry wyjść sobie nie
                    wyobrażam.
                    > > Usprawiedliwieniem byłabym tylko choroba / gwałtowne niedomagania
                    (np. po
                    > ród)
                    > > żony / męża / dziecka.
                    > >
                    >
                    > to jest jakiś terroryzm normalnie suspicious

                    W sobotę wyszłam z wesela kuzynki chłopa ok północy. Świat nie runął
                    tongue_out ,nawet mimo obietnic końca świata.

                    ps.może mi ktoś wyjaśnić co to ten "starosta"? Wesela to najmniej
                    lubiana przeze mnie forma rozrywki, staram się unikac, ale nawet na
                    tych, do których mnie zmuszono;/ czegoś takiego nie było.
                • maadzik3 Re: Normalnie nie wierzę, że czytam takie odpowie 16.08.10, 13:56
                  Nie przesadzajmy. Zdarzyla mi sie juz obraza na fakt wyjscia z wesela niezbyt
                  bliskiej znajomej w sytuacji gdy moj bedacy na stypendium naukowym za granica
                  maz przyjechal w sobote rano i w niedziele wieczorem wyjezdzal z powrotem.
                  Chcielismy pobyc ze soba, poszlismy na slub i na wesele, ale nie zamierzalismy
                  siedziec dlugo. Normalny czlowiek by zrozumial - sami niespelna rok po slubie,
                  pol roku z dala od siebie widujac sie ca 2-3 tygodnie na jakies 24 godziny - ale
                  nie, "na weselu sie siedzi". Wyszlismy i tak z poczuciem zupelnego absurdu,
                  zwlaszcza ze gdybysmy sie wymkneli po cichu pewnie zadne z mlodych nawet by
                  naszego braku nie zauwazylo...
          • gazeta_mi_placi Re: Normalnie nie wierzę, że czytam takie odpowie 16.08.10, 11:28
            Jak się chce to się da.
            Moja koleżanka w dniu ślubu siostry miała egzamin.
            Poszła na niego już w stroju weselnym (było wesoło big_grin,strój typu ludowego),każdy
            się interesował i została wpuszczona na początku.
            Po egzaminie pojechała też ileś tam kilometrów na wesele (inne miasto).
            Ludzie przeważnie przy ustnych egzaminach (byłam wielokrotnie świadkiem tego)
            osoby które z ważnych powodów się spieszą na początek.

            • a1ma Re: Normalnie nie wierzę, że czytam takie odpowie 16.08.10, 11:34
              Ależ oczywiście.
              Nasi przyjaciele mieli inny ślub wcześniej tego samego dnia, dojechali do nas
              tuż przed pierwszym tańcem - też jechali kilkaset kilometrów, nie zastanawiali
              się "czy warto". Dla mnie to oczywiste. Opuścić ślub w najbliższej rodzinie z
              powodu egzaminu kilka godzin wcześniej (bo przecież nie trwał całą noc) - to dla
              mnie niepojęte.
              • lila1974 Re: Normalnie nie wierzę, że czytam takie odpowie 16.08.10, 11:39
                Dla mnie niepojęte jest zachowanie mojej ulubionej kuzynki, która nie wzięła
                udziału w weselu, bo ma z mężem zasadę, że "nigdzie osobno nie chodzą" - mąż
                marynarz był wówczas w rejsie.

                "Niepojęte" nie jest jednak równoznaczne z "foch do grobowej deski" i zerwanie
                kontaktów. Kuzynka ulubioną pozostała, razem się bawimy i pracujemy ...ot,
                dziwię się tylko.
              • maadzik3 Re: Normalnie nie wierzę, że czytam takie odpowie 16.08.10, 13:58
                Aha, czyli olali wesele po tamtym slubie - no jak tak mozna panie dziejaszku?wink
                Pewnie tamci mlodzi, jesli patrza na to podobnie jak ty do dzis opowiadaja ze
                zgroza jak ich przyjaciele wymkneli sie zaraz po ich slubie zeby jechac kilkaset
                kilometrow na inne wesele!
                • a1ma Re: Normalnie nie wierzę, że czytam takie odpowie 16.08.10, 14:02
                  Nie poszli na tamto wesele, bo to byli dalsi znajomi, a z nami się przyjaźnią -
                  odmowa pójścia na wesele już przy zapraszaniu, kiedy wiemy, że mamy inne wesele
                  w tym samym dniu, to chyba rzecz najnormalniejsza na świecie, nie rozdwoją się.
              • maadzik3 Re: Normalnie nie wierzę, że czytam takie odpowie 16.08.10, 14:00
                A wiesz ze sa egzaminy po ktorych czlowiek nadaje sie tylko do lozka, a na pewno
                nie do prowadzenia auta bo stanowilby zagrozenie dla ruchu drogowego? Trwajace i
                po 5 intensywnych godzin. Miala taksowka na to wesele 200 km pojechac?
                • a1ma Re: Normalnie nie wierzę, że czytam takie odpowie 16.08.10, 14:05
                  Każdy robi jak uważa.
                  Ja tylko piszę, jak ja bym zrobiła - na pewno zrobiłabym wszystko, żeby na tym
                  weselu być, a jeśli byłoby to naprawdę niemożliwe (może tak było, autorka się
                  nie odzywa, nie wiem), to namawiałabym męża, żeby został tam tak długo, jak
                  tylko będzie chciał / mógł - w końcu obecność na weselu siostry jest bez
                  porównania ważniejsza niż powrót do żony po egzaminie, zwłaszcza że wychodząc z
                  wesela ok. 22-23 nie byłby w domu wcześniej niż o 1-2 w nocy, więc chyba nie
                  chodzi o to, że żona spać bez niego nie może - równie dobrze mógłby wrócić w
                  niedzielę w południe.
                  • moofka Re: Normalnie nie wierzę, że czytam takie odpowie 16.08.10, 14:12
                    no ja zakladam ze skoro nie byla to nie chciala
                    i pewnie jakies tam powody ma
                    pewnie nie o samo wesele chodzi
                    jakby bardzo nie mogla to tydzien po by do szwagierki z kwiatami.
                    winem i sto lat zawitala i tez by bylo dobrze, nikt by fochow ni
                    emial
                    czemu maz mial doginac 200 km na 22 w czasie wesela siostry tez nie
                    rozumiem smile

                    • iwoniaw Re: Normalnie nie wierzę, że czytam takie odpowie 16.08.10, 14:19
                      Z tego co zrozumiałam, mąż autorki miał w planach z wesela o
                      22-23 wyjść (osobiście uważam, że to całkiem odpowiednia
                      godzina, było się już dość długo, a nie każdy ma chęć i siłę siedzieć
                      do rana na weselu. Ostatecznie nie wyszedł, bo go z zaskoczenia (!)
                      de facto wrobiono w pełnienie funkcji starosty i chłop (ani jego
                      objeżdżana tu żona) nie strzelali z tego powodu fochów.
                      • moofka Re: Normalnie nie wierzę, że czytam takie odpowie 16.08.10, 14:22
                        moze to te plany tak tesciowke wzbiesily? wink
                        semida chyba nieraz pisala ze sie serdecznie ze szwagierka nie
                        znosza
                        i tu jakby ciag dalszy mamy
            • ledzeppelin3 Re: Normalnie nie wierzę, że czytam takie odpowie 16.08.10, 11:34
              Jesteś cieciem na uczelni wyższej?
              • lila1974 Re: Normalnie nie wierzę, że czytam takie odpowie 16.08.10, 11:42
                A nawet jeśli, to co? Masz coś do ciecia?
                • ledzeppelin3 Re: Normalnie nie wierzę, że czytam takie odpowie 16.08.10, 12:15

                  Mój post był do gościa o nicku "gazeta mi płaci", jak można się po czasie
                  wysłania zorientować
                  To, że posty są durnie rozmieszczane, nie według czasu wysłania i nie pod
                  postem- adresatem- nie wiem, czemu tak jest
                  • lila1974 Re: Normalnie nie wierzę, że czytam takie odpowie 16.08.10, 12:23
                    Wiem do kogo, bo widzę po drzewku.
                    Z ciekawości zapytałam.
                    • ledzeppelin3 Re: Normalnie nie wierzę, że czytam takie odpowie 16.08.10, 13:05
                      Byt internetowy o nicku "gazeta.. etc" to najprawdopodobniej stary pedofil,
                      trzepiący konia na widok opisu niemowlęcej kupy
                      Więc z ciekawości podpytuję, w którym miejscu siedzi w cieciowej kanciapie i za
                      pieniądze podatnika marnuje czas przed netem
                      • lila1974 Re: Normalnie nie wierzę, że czytam takie odpowie 16.08.10, 13:23
                        a nie szkoda ci klawiatury?
    • solaris31 Re: Na moją teściową znowu przyszedł czas...niest 16.08.10, 11:41
      jak jeszcze zrozumiem nieobceność dziecka na weselu, tak nie pojmuję
      Twojej nieobecności. siostra męża to najbliższa rodzina, bliższej
      być nie może. jestem pewna, że egzaminu nie miałaś o godzinie nawet
      15 w sobotę, jeśli już, to gdzieś wcześniej i gdybyś chciała, to
      dojechałabyś nawet na wieczór.

      ale Ty nie pojechałaś, i jeszcze ustaliłaś z mężem, że ten wróci o
      22 z wesela własnej siostry! i dziwisz się, że teściowa strzeliła
      focha? ja tez bym strzeliła i to z przytupem.

      wcale się nie staracie jak możecie. zawaliliście sprawę i tyle.

      gdybym była teściową albo jej córką, odebrałabym sytuację jako
      afront. tak się w najbliższej rodzinie nie postępuje i koniec.
      powinnaś przeprosić szwagierkę i teściową. ślub to najważniejsza w
      zyciu uroczystość.
      • nowi-jka Re: Na moją teściową znowu przyszedł czas...niest 16.08.10, 12:21
        tesciowa tego focha powinna strzelac czy siostra??
        bo siostra zalu nei ma, przynjamniej nic nam o tym nie wiadomo wiec
        chyba problemu na lini brat-siosta nie było
        • solaris31 Re: Na moją teściową znowu przyszedł czas...niest 16.08.10, 13:29
          po mojemu prawo do focha ma jedna i druga.

          czy siostra ma żal nie wiadomo, póki co określiła się teściowa i ja
          ją rozumiem.
    • lykaena Re: Na moją teściową znowu przyszedł czas...niest 16.08.10, 12:39
      A ja myślałam, że teściowa komuś umarła,a że była dobrą kobietą- stąd sad ta buźka
      wink
      Co do samego wesela to ja bym nie wymagała od męża opuszczenia wesela wczesniej,
      bo mam egzaminy - co on niby miałby je za mnie zdać, czy trzymać za rekę ,bo nie
      rozumiem....
    • triss_merigold6 Chrzań to 16.08.10, 13:12
      Chrzań to.
      Mając do wyboru 2 tygodnie wakacja dla dziecka vs pobyt dziecka na
      weselu bez wahania wybieram wakacje.
      Podobnie wybrałabym egzaminy, bo przekładanie jest kosztowne i
      stresujące.
      Piczkom zasadniczkom dziękuję za uwagę.
      • solaris31 Re: Chrzań to 16.08.10, 13:32
        ale jaka uczelnia ma egzaminy w środku wakacji? bo rozumiem, że to
        egzaminy na uczelni.

        i jestem pewna, że żaden egzaminator nie robi egzaminu w sobotnie
        popołudnie tudzież wieczór.

        a autorka jakoś zamilkła... szkoda, bo chciałabym wyjaśnienia tej
        sytuacji z egzaminem wink

        • triss_merigold6 Re: Chrzań to 16.08.10, 13:36
          Jakich wakacji? Przecież Semida pisała, że sytuacja miała miejsce na
          początku lipca, jak najbardziej część uczelni ma wtedy egzaminy.
          Zdziwiłabyś się. Na niepublicznej uczelni na studiach zaocznych
          egzaminy w sobotnie/niedzielne popołudnia to NORMA - wystarczy, że
          egzaminator zacznie o 16 i ma 30 osób na ustnych.
          • iwoniaw Re: Chrzań to 16.08.10, 13:42
            CytatNa niepublicznej uczelni na studiach zaocznych
            > egzaminy w sobotnie/niedzielne popołudnia to NORMA


            Na publicznej też.
            Niektórzy tu się wypowiadają, jakby w życiu nie słyszały nie tylko o
            różnych trybach i godzinach studiów, ale i o wykładowcach, którzy
            potrafią mieć różne widzimisię i np. wzywać na egzamin w kolejności
            alfabetycznej "bo tak".
            Nie wspominam już, że raczej mało kto dysponuje prywatnym
            helikopterem, a dostosowanie się do rozkładu PKP czy PKS, zwłaszcza w
            weekendy, też nie jest takie znów proste i komfortowe.
            No ale ematki by na wesele szwagierki zrezygnowały z egzaminu i
            samolot wynajęły, bo przecież sobie "nie wyobrażają".
            • triss_merigold6 Re: Chrzań to 16.08.10, 13:44
              Mój chłop w czasie sesji na zaocznych miał po 3 egzaminy dziennie,
              od rana do późnego popołudnia w weekendy. Siostra na MBA ostatni
              egzamin zdawała teraz pod koniec LIPCA.
              Jasne, cud miód orzeszki, wyjść z uczelni o 18 czy 19 i tłuc się 200
              km na wesele.
            • lila1974 Iwoniu 16.08.10, 17:46
              Moje "nie wyobrażam sobie" oznacza, że dołożyłabym wszelkich starań, by na tym
              weselu być. Oczywiście są okoliczności obiektywne, których przeskoczyć się nie
              da i tu dupa blada).

              Nieco za szybko wyciągnęłam wnioski, że semida z założenia na to wesele jechać
              nie chciała i szukała wymówek.

              Tu się kajam smile
          • solaris31 Re: Chrzań to 16.08.10, 13:48
            > Jakich wakacji? Przecież Semida pisała, że sytuacja miała miejsce
            na
            > początku lipca,

            czytałam pierwszy post ze 4 razy, bo mam dzisiaj problemy z
            koncentracją - ale nic tam o lipcu chyba nie ma. wink

            a co do egzaminów - no w lipcu owszem, może i się zdarza - ja nie
            znam takich terminów, bo wszystko zdawałam w zerówce. a i
            studiowałam na państwowej uczelni, w dodatku dawno dość. może się i
            co zmieniło, ale wciąz uważam, że dla chcącego nic trudnego.

            jeśli autorka uprzedziła odpowiednio rodzinę, to jestem w stanie
            spojrzeć na sprawę inaczej, ale jeśli zrobiła to źle i
            niekulturalnie - to stoję twardo przy swoim.
        • maadzik3 Re: Chrzań to 16.08.10, 14:02
          Sporo zawodowych egzaminow jest w soboty. Wiele w szkoleniach podyplomowych bywa
          latem (czyli w uczelniane wakacje). Nie wiemy co autorka zdawala.
    • iwoniaw Dziwi mnie, że żona syna/brata jest obcą osobą i 16.08.10, 13:36
      waszym zdaniem uczucia siostry i matki oraz liczenie się z nimi
      ważniejsze, a jednocześnie te same panie uważają, że gdy ta obca i
      nowa-w-rodzinie osoba nie przybywa na wesele, to jest to niby afront.
      No halo?
      A w ogóle cóż takiego autorka zrobiła? Mąż był na weselu jak na
      starostę przystało
      (mimo, że było to wbrew jego planom i
      uzgodnieniom!), Semida focha nie strzeliła, za to jej się dostaje -
      właściwie z jakiego powodu?
      • triss_merigold6 Re: Dziwi mnie, że żona syna/brata jest obcą osob 16.08.10, 13:39
        Bo nie było psiejsko-czarodziejsko i dokładnie tak jak sobie
        teściowa z córką wymyśliły.
        Osobiście uważam, że ważniejszy jest wyjazd wakacyjny i egzaminy na
        studiach niż wesele.
        • a1ma Re: Dziwi mnie, że żona syna/brata jest obcą osob 16.08.10, 13:43
          > Osobiście uważam, że ważniejszy jest wyjazd wakacyjny i egzaminy na
          > studiach niż wesele.

          Naprawdę?
          Dziwne to, bo jednak częstotliwość jest różna - wesele w najbliższej rodzinie
          nie zdarza się co roku, a wakacje owszem, egzaminy jeszcze częściej.
          O ile niezabieranie dziecka rozumiem, to już nieobecność szwagierki i
          oczekiwanie, że mąż wyjdzie wcześniej to duże faux pas.
          • triss_merigold6 Re: Dziwi mnie, że żona syna/brata jest obcą osob 16.08.10, 13:45
            Naprawdę. Pewnie mogła przełożyć na wrzesień - odpłatna sesja
            poprawkowa. Ciekawe czy teściówka by pokryła koszty.
            • a1ma Re: Dziwi mnie, że żona syna/brata jest obcą osob 16.08.10, 13:49
              Ale ja nie twierdzę, że miałaby przekładać.
              Zakładam, że jednak spokojnie mogła dojechać po egzaminie - nawet jeśli
              skończyłby się o 19 (w co wątpię), to na wesele dotarłaby ok. 22 (200 km to
              chyba spokojnie można pokonać w 3h). Ja bym tak zrobiła.
              • triss_merigold6 Buahahaha 16.08.10, 13:52
                Czy Ty mieszkasz w Polsce i jeździsz samochodem po polskich drogach
                ewentualnie korzystasz z PKS/PKP? 200 km w 3 godziny da się pokonać
                motocyklem ścigaczem i to łamiąc wszystkie możliwe przepisy.
                • a1ma Re: Buahahaha 16.08.10, 13:56
                  Żartujesz chyba?
                  Mieszkam w Polsce, jeżdżę samochodem po polskich drogach, znam trochę fizykę i
                  wiem, że 200 km w 3h to średnio jakieś 66 km/h - jak najbardziej wykonalne.
                  A poza tym nie wierzę w egzamin kończący się o 19, ale to już niech autorka
                  wyjaśni, jeśli zechce.
                • czar_bajry Re: Buahahaha 16.08.10, 22:57
                  Czy Ty mieszkasz w Polsce i jeździsz samochodem po polskich drogach
                  > ewentualnie korzystasz z PKS/PKP? 200 km w 3 godziny da się pokonać
                  > motocyklem ścigaczem i to łamiąc wszystkie możliwe przepisy.

                  Pogięło Cię?
                  To przepraszam w jakim czasie pokonujesz 200 km?
                • judytak Re: Buahahaha 17.08.10, 10:28
                  Triss, nie udawaj, że nie rozumiesz ;o)

                  normalnie, jeśli dostanę zaproszenie na wesele kogoś z bliskiej
                  rodziny, to
                  a) z założenia chcę pójść
                  b) rzetelnie, na poważnie rozpatruję wszystkie możliwości (dowiaduję
                  się o zmianie terminu egzaminu, o możliwościach komunikacyjnych itp.
                  itd.), i jeśli z tego wszystkiego wyjdzie mi, że się absolutnie nie
                  da, to
                  c) znajdę okazję, żeby porozmawiać z zainteresowanym (nie z
                  teściową), przedstawić swoje starania, żeby jednak móc na to wesele
                  pójść, i wniosek z tych starań, że jednak się nie da
                  d) przeprosić że nie będę i wyrazić nadzieję, że będzie fajnie

                  zakładając, że to wszystko wykonam, nadal może być komuś przykro,
                  ale już nie wypada mu się obrazić

                  pozdrawiam
                  Judyta
        • iwoniaw osobiście sobie wyobrażam, że 16.08.10, 13:45
          przekładam wyjazd wakacyjny i staram się zdać egzamin wcześniej (nie
          zawsze to możliwe, niestety) pod warunkiem, że zostałam odpowiednio
          wcześnie uprzedzona
          i że jako b. bliska rodzina jestem tak
          traktowana (co w opisywanej sytuacji nie ma miejsca w żadnej z
          powyższych kwestii).
          • triss_merigold6 Re: osobiście sobie wyobrażam, że 16.08.10, 13:47
            Jasne, i dziadkowie przekładają wyjazd za granicę. P
            • a1ma Re: osobiście sobie wyobrażam, że 16.08.10, 13:50
              triss_merigold6 napisała:

              > Jasne, i dziadkowie przekładają wyjazd za granicę. P

              Bo wyjazdy za granice są nieprzekładalne?
              Co Twoim zdaniem łatwiej przełożyć - wakacje czy wesele?
              • triss_merigold6 Re: osobiście sobie wyobrażam, że 16.08.10, 13:53
                Przekładalne oczywiście. Ale mnie by się nie chciało. Zresztą
                obecność kilkulatki na całonocnym weselu uważam za doskonale zbędną.
              • rosapulchra-0 Re: osobiście sobie wyobrażam, że 16.08.10, 17:48
                a1ma napisała:
                Bo wyjazdy za granice są nieprzekładalne?
                > Co Twoim zdaniem łatwiej przełożyć - wakacje czy wesele?

                jasne, że są przekadalne, ale ponosi się wtedy dodatkowe koszty, a kto je miałby
                zapłacić?
            • iwoniaw Re: osobiście sobie wyobrażam, że 16.08.10, 13:52
              Z tego co pamiętam z poprzednich wątków, gdy dziadkowie
              planowali wyjazd, o terminie wesela nic nie było Semidzie
              wiadomo. Gdyby wiedziała parę miesięcy wcześniej, to być może
              i dziadkowie mieliby możliwość manewru.
              Aczkolwiek odnoszę wrażenie, że dyskusja teraz tyczy obecności
              Semidy, bo w kwestii dziecka na wakacjach chyba nikt zdrowy na głowę
              nie ma wątpliwości.
      • bablara Re: Dziwi mnie, że żona syna/brata jest obcą osob 16.08.10, 16:34
        No z takiego powodu, ze jak sie szanuje najblizsza rodzine to w takich imprezach
        jak wesela , pogrzeby sie uczestniczy. I nie mowimy tu o dziecku, ale o osobach
        doroslych. A juz wymyslanie ze maz ma wrocic wczesniej jest ponizej krytyki.
        • iwoniaw Re: Dziwi mnie, że żona syna/brata jest obcą osob 16.08.10, 16:46
          No toteż mąż był na weselu, uczestniczył, a nawet wbrew ustaleniom dał
          się w funkcję starosty wcisnąć i NIE wyszedł wcześniej.
    • moofka Re: Na moją teściową znowu przyszedł czas...niest 16.08.10, 13:49
      ii tam
      ona sie nie odzywa ty masz problem z glowy big_grin
      jaka babcia bedzie chciala wnuczke turcji pozbawic
      zeby sie rosolu weselnego z wujkami napila
      to chore
      jestes pewna ze to o to jej chodzi?
      • ledzeppelin3 Re: Na moją teściową znowu przyszedł czas...niest 16.08.10, 13:59
        Autorko watku, rozumiem, ze Twoja dusza krwawi, bo Druga Mama jest obrażoną?
        Rozumiem, ze byłoby lepiej, gdyby wpadała na codzienne przyjacielskie pogaduchy
        i doprawiała kapuśniak? Wtedy byłabys akceptowana i grzeczna, a tak nie jesteś
        akceptowana i olaboga?
        Zamiast sie cieszyć, że masz ją z głowy, rozdzierasz szaty.
        NIGDY nie zrozumiem ludzi.
    • fabryka.lodow.napatyku Re: Na moją teściową znowu przyszedł czas...niest 16.08.10, 15:59
      semida jest rozpoznawalna w realu, nie raz pisala ze tesc i tesciowa znaja jej
      nick i czytaja forum.
      i to mnie dziwi jak mozna wciaz i wciaz wywlekac rodzinne brudy na publicznym
      forum, jak mozna obrabiac tylek przed tysiacem osob osobie z rodziny-matce meza,
      wiedzac ze ona to przeczyta.
      Dla mnie jest to gowniarstwo i prostota.
      • a1ma Re: Na moją teściową znowu przyszedł czas...niest 16.08.10, 16:02
        > Dla mnie jest to gowniarstwo i prostota.

        Prostota??
        • fabryka.lodow.napatyku Re: Na moją teściową znowu przyszedł czas...niest 16.08.10, 16:16
          a1ma napisała:

          > > Dla mnie jest to gowniarstwo i prostota.
          >
          > Prostota??
          >
          mialo byc prostactwo
          • e.logan Re: Na moją teściową znowu przyszedł czas...niest 16.08.10, 17:57
            W swoim zacietrzewieniu ominełas jedna informacje. Sem chciala umiescic
            ten post na innym(zakladam ze zamknietym forum)No coz strzelila sobie
            samoboja.


            Sem. Wakacje wazniejsze niz jeden wieczor z rosolem.A ze nie o rosol i
            sama bytnosc malej tesciowej chodzi to tez wiesz.

            Trzym sie bedzie lepiej.
            • fabryka.lodow.napatyku Re: Na moją teściową znowu przyszedł czas...niest 16.08.10, 18:30
              umiescila to celowo, aby tesciowa sobie przeczytala.Nie pierwszy raz zreszta
              semida komunikuje sie w ten sposob z rodzina meza, wyciagajac przy tym rodzinne
              brudy na forach publicznych.
              Juz raz pisala, ze kiedys cala noc kasowala z adminem posty, ktore wczesniej
              wysmarowala, na temat rodziny meza, i zostala zdemaskowana.
              Dalej robi to samo, tym razem celowo.
              prostactwo do potegi.Brak klasy.
          • rosapulchra-0 Re: Na moją teściową znowu przyszedł czas...niest 16.08.10, 18:00
            prostactwo??
            • marina2 Re: Na moją teściową znowu przyszedł czas...niest 16.08.10, 18:14
              Mam nadzieję,że moje dzieci będą brać śluby w Las Vegas i niech zawiadomią mnie
              mailem po fakciewink)
      • ledzeppelin3 Re: Na moją teściową znowu przyszedł czas...niest 16.08.10, 20:03
        > Dla mnie jest to gowniarstwo i prostota.

        A mąż autorki to zwykły prowincjał.
    • mathiola Dziękuję ci Panie Boże 16.08.10, 22:50
      że u mnie to wszystko jakoś tak prościej poukładałeś.
      Kogo nie lubię, to nie lubię ZA COŚ i wtedy to nie lubimy się wzajemnie. Więc z
      bańki, bo wiadomo, że na weselach nie będziemy u siebie.
      Kiedy kogoś lubię, to nie dzielę włosa na czworo i wali mnie że teściowa
      zapomniała ostatnio o moich urodzinach, dzięki temu ja bez żenady mogę zapomnieć
      o jej urodzinach, hehe, a zapominam nagminnie wink
      I w ogóle to mam okropne szczęście bo cała moja najbliższa rodzina jest
      bezproblemowa.... a może to ja jestem bezproblemowa????
    • niki_222 Re: Na moją teściową znowu przyszedł czas...niest 17.08.10, 09:20
      nie ma to jak przez forum zalatwiać rodzinne sprawy indifferent
      w dodatku niby przypadkowo

      może tesciowa sie wypowie?smile
      chętnie poczytałabym sprawe od drugiej strony

Pełna wersja