Dziecko pozbawione prawa do obecności ojca!

24.03.04, 01:57
Dramat dzieci, pozbawianych prawa do rodzicielskiej obecności i opieki ojca,
ginie wśród wielu innych krzywd, o których dowiadujemy się co dzień. W
przypadku rozpadu rodziny, sądy niemal nagminnie przyznają prawo do
wychowania matkom, nie zważając na to, że do normalnego rozwoju dziecko
potrzebuje obojga rodziców. Nie chcemy rozpoczynać licytacji krzywd. Rzecz w
tym, by żadna z nich nie pozostawała lekceważona. Dziś za sprawą automatyzmu
orzecznictwa sądów, krzywda dzieje się tysiącom dzieci i ich ojcom. Nasze
sądy rodzinne pozostają aparatem opresji.

Ujawnijmy zasięg tej krzywdy. Chcemy dowiedzieć się o codzienności prawa do
opieki ojcowskiej - od Państwa.

Piszcie na adres, e-mail: prawo_do_ojca@zycie.com.pl

Akcja społeczna będzie realizowana przez najbliższe 4 tygodnie. W każdy
poniedziałek na str. 3 będą prezentowane listy od czytelników, wywiady,
relacje.

Adres redakcji:

ŻYCIE
ul. Topiel 23
00-132 Warszawa
redakcja@zycie.com.pl
tel.: (22)314 90 00
faks: (22)314 90 90

Polecam:

www.zycie.com.pl/akcjapdo.php
users.nethit.pl/forum/read/tata/2254384/

    • kingaolsz Re: Dziecko pozbawione prawa do obecności ojca! 24.03.04, 12:41
      Akurat jako dziecko mojego ojca ( ja go nazywam plodzicielem) wolalabym zeby on
      mial zakaz posiadania dzieci i wokolo widze wiecej takich ojcow niz matek (choc
      wiem ze bywaja wyrodne matki).
      Kinga
      • burza4 Re: Dziecko pozbawione prawa do obecności ojca! 24.03.04, 15:11
        Kinga, znam też takich tatusiów, którym bym kota nie powierzyłą, ale naprawdę
        nie wszyscy faceci są tacy. Mój ex był zdecydowanie lepszym ojcem niż mężem i
        nigdy nie utrudniałam mu kontaktów z dzieckiem. Spotykają się kiedy tylko mają
        czas i ochotę - nie ingeruję w te kontakty, choć na pewno miałabym parę uwag co
        do ich jakości. Pomińmy patologie, bo nikt przy zdrowych zmysłach nie będzie
        współczuł ojcu-alkoholikowi, który znęcał się nad rodziną, że ani matka ani
        dzieci kontaktu z nim nie chcą.

        Ale zakładam, że mówimy o normalnych facetach i ojcach. I powiem tak -
        widziałam na przykładzie bliskiej mi osoby, do czego prowadzi odseparowanie
        dziecka od ojca. Ta historia wyglądała w skrócie tak, że matka wmówiła mu, że
        ojciec ich porzucił, nie interesował się nim nigdy, po czym po 35 latach się
        okazało, że to ona odeszła do innego i te kontakty skutecznie zakończyła... A
        efekt tego jest taki, że facet ma duże problemy z ułozeniem sobie życia, ma
        jakąś podskórną obawę przed odrzucieniem, nie potrafi zaufać itd. Dziecko
        potrzebuje ojca, albo raczej świadomości, że coś w życiu ojca znaczy, że nie
        jest mu obojętne. I dlatego trzeba pozwolić na te kontakty - nawet jeśli facet
        jest nieodpowiedzialny, zalega z alimentami itd. Dla dziecka telefon od ojca
        raz na rok jest lepszy niż pustka.

        A nawiasem mówiąc - jeśli facet jest normalny, chce i ma kontakt z dzieckiem,
        to z egoistycznego babskiego punktu widzenia - nie rozumiem w imię czego
        zabraniać mu kontaktów? przecież każdej z nas przydałby się od czasu do czasu
        krótki urlop od dziecka? można wyskoczyć do sklepu, kosmetyczki, koleżanki, do
        kina, na randkę (???) mieć wreszcie chwilę dla siebie bez wiecznego "maaamooo,
        nudzi mi się, poczytaj, narysuj, pobuduj z klocków...". Za nic bym z tego nie
        zrezygnowała, fakt, że mój eks brał dziecko do siebie na weekendy pozwalał mi
        bardziej odpocząć niż tygodniowe wakacje...
        • kingaolsz Re: Dziecko pozbawione prawa do obecności ojca! 24.03.04, 15:29
          Och, zgodze sie z tym ze sa faceci, ktorzy sa cudownymi ojcami, bo taki jest
          m.in. moj maz.
          Z moim ojcem to nie byla patologia, moja mama za wszelka cene chciala zebym
          miala z nim dobry kontakt a on poprostu traktowal mnie jak najmniej przyjemna
          rzecz jaka mu sie zdarzyla. Zabral mi brata, teraz niestety moj brat jest
          traktowany tak samo jak ja kiedys , bo sie znudzil i kolejna babeczka pojawila
          sie na horyzoncie.
          Dzieki mojemy ojcu, wierz mi ze mialam bardzo dluugo problem z kontaktami z
          plcia przeciwna, to ze spotkalam mojego meza jest cudem, bo teraz wiem ze tylko
          on mogl mnie wyleczyc z czesci strachow jakie we mnie zagosciky przez te lata.
          Wyobrazasz sobie ojca, do ktorego corka przychodzi z prezentem w Wigilie, a on
          przyjmuje ja na klatce schodowej, rozmawia przez 2 minuty, zabiera prezent i
          zamyka drzwi? Wyrzuca dziecko z biora swojego krzyczac ze nie ma
          ono "bezczescic jego swiatyni swoja obecnoscia" bo sekretarka sie nie czuje
          dobrze w moim towarzystwie? takich przykladow sa dziesiatki, niektore jeszcze
          gorsze.
          I patrzac na to z perspektywy wolalabym nie miec z nim w ogole kontaktu,
          telefony raz na rok z pretensjami o cos tam, nie ogladac jak pieknie "ojcuje"
          innym dzieciom, obcym dzieciom ... ogolnie mniejsza krzywda byloby nie widziec
          go w ogole, nigdy wiecej....

          Moze niepotrzebnie zaczynalam dyskusje pierwszym swoim postem, ale jakos mnie
          ruszylo i zrobilam to impulsywnie.
          Jeszcze raz, ja nie neguje istnienia wspanialych ojcow, ale z tego co widzialam
          to bardzo wielu jest jednak nieodpowiednich do ojcowania.

          Takie moje zdanie. Przepraszanm jesli kogos urazilam. Nie chce wszczynac klotni

          Pozdrawiam
          Kinga
    • monika.zdz Re: Dziecko pozbawione prawa do obecności ojca! 24.03.04, 16:25
      Mnie się krzywda nie działa. Po rozwodzie rodziców ja i brat mieszkaliśmy z
      mamą, a ojciec aktywnie uczestniczył w naszym życiu. Uważam, że to jest ok.
      Matki pomijając jakieś skrajne przypadki są bardziej predestynowane do opieki
      nad dzieckiem ale nie powinny zabraniać dostępu ojcu (normalnemu rzecz jasna)
      bo zgadzam się,że dziecku potrzebni są oboje rodzice. Jakoś nie jestem do końca
      przekonana, że samotni ojcowie zaspokoją wszystkie emocjonalne i wychowawcze
      potrzeby dziecka.
    • aniael Re: Dziecko pozbawione prawa do obecności ojca! 24.03.04, 21:43
      Moje doświadczenia wyglądały następująco - moi rodzice rozstali się, gdy miałam
      13 lat. Nie było rozwodu, tylko nieformalna separacja, więc kontakty też nie
      były sądownie regulowane. Ja i moja siostra mieszkałyśmy najpierw z mamą, po
      dwóch latach moja młodsza siostra "pękła" i przeprowadziła się do taty, po
      kolejnym roku ja podążyłam w jej ślady. W naszym przypadku sytuacja była
      odwrotna - mama kompletnie nie radziła sobie z wychowaniem, z zorganizowaniem
      nam domu, ogólnie z życiem, co więcej buntowała nas przeciwko ojcu, itp. Miałam
      kłopoty w szkole, byłam znerwicowana, dopiero u ojca odżyłam. Nieprawdą jest,
      że ojciec nie jest w stanie stworzyć dziecku domu i wychować.Prawdopodobnie w
      większości przypadków to matka sobie lepiej z tym radzi, jednak uważam, że
      automatyczne i nagminne przyznawanie prawa do opieki matkom jest niesprawieliwe
      i krzywdzące zarówno wobec ojca dziecka jak i wobec samego dziecka. Aż strach
      pomyśleć, co by było, gdyby w naszej sytuacji sąd przyznał prawo do opieki
      matce - prawdopodobnie byłabym dziś zwichniętą psychicznie i życiowo kobietą,
      że o mojej siostrze nie wspomnę.
      Bardzo dobrze, że ktoś się zainteresował tym problemem - czas najwyższy nieco
      zreformować podejście sądów, by w wydawaniu orzeczeń kierowały się rzeczywiście
      dobrem dziecka a nie stereotypami.
      Pozdrawiam
    • barbor Re: Dziecko pozbawione prawa do obecności ojca! 25.03.04, 19:45
      Zmiana prawa to jedno, a zmiana mentalności społeczeństwa - to drugie.
      Takie "automatyzmy" stosuje się niemal wszędzie, w stosunku do kobiet i do
      mężczyzn. Na przykład przy redukcji zatrudnienia w zakładach na pierwszy ogień
      idą kobiety, bo przecież "ma męża, który utrzyma rodzinę, a baba niech siedzi w
      domu i wychowuje dzieci". Smutne. Takie samo traktowanie - tylko w drugą
      stronę - spotyka mężczyzn w przypadku orzekania o opiece nad dziećmi. Ironia
      losu?

      Popieram ludzi dyskryminowanych, walczących o swoje prawa. Również mężczyzn,
      którzy padli ofiarą stereotypu mówiącego, że matka jest lepszym rodzicem niż
      ojciec. Mam nadzieję, że kiedy wyjdą na ulicę, żeby głośno o tym krzyczeć, nikt
      nie będzie się z nich nabijał w telewizji i nie wytworzy w masowej wyobraźni
      ich karykaturalnego obrazu, jak się stało z feministkami.
Pełna wersja