Mam dość macierzyństwa!

26.08.10, 11:24
Marudzi i jęczy całe dnie, wymaga 100% uwagi, wiecznie skrzywiony (chyba że go łaskocze, tańczymy albo coś równie interesującego).
Lęk separacyjny skierowany na ojca więc poranne wyjście do pracy Taty to masakra. W dzień drzemka to sajgon...... W nocy budzi się srednio 6 razy. Z dnia na dzień jest gorzej. W domu posprzątane tylko po wierzchu, ja wyglądam jak śmierć, nie mam czasu o siebie zadbać, chudne i chudne.
Badania zrobione, wszystko ok.
Ma 9 miesięcy, miało byc fajniej, jest okropnie.
Nie wiem co mam robić, nie radzćie żebym gdzieś wyszła ble ble ble bo nie mam siły i ochoty sie z nikim spotykać. Ojciec zajmuje sie dzieckiem jak na ojca przystało ale jednak pracuje 8 godzin dziennie a czas bez niego to dla mnie koszmar.
Kocham mojego smyka ale juz nie moge. Nie chce żeby poczuł że jest coś nie tak........
Kiedy dzieci przestają tak marudzić i marudzić......? To już tak bedzie aż sie nauczy mówić? I wtedy od razu bunt? Kiedy nauczy sie sam ze sobą bawić i dać mi chociaż wziąć prysznic........ Pocieszcie dla dobra mojego Szkraba....
    • bluemka78 Re: Mam dość macierzyństwa! 26.08.10, 11:33
      Macierzynstwo to nie latwa sprawa i mozna byc nim umeczona niestety.
      Ja dopiero zaczynam pelnic role matki, staram sie bardzo, ale
      niestety nie da sie nie byc zmeczona. Na poczatku mialam mame do
      pomocy, ale prawde mowiac wprowadzala za bardzo nerwowa atmosfere co
      mi nie pomagalo wiec wole sama sobie radzic. Tak sobie mysle, ze
      skoro Twoje dziecie ma juz 9 miesiecy to moze czas pomyslec o
      jakiejs opiekunce na kilka godzin dziennie, zawsze to cos, zeby
      matka mogla odetchnac.
      • tempera_tura Re: Mam dość macierzyństwa! 26.08.10, 11:35
        Nad opiekunką sie zastanawiam tylko na razie nie moge wrócić do pracy, poza tym jakos kiepsko idzie mi zostawianie go z obcymismile
        Tak do 5 miesięcy było nieźle........ Szykuj siesmile
        • bluemka78 Re: Mam dość macierzyństwa! 26.08.10, 11:44
          > Tak do 5 miesięcy było nieźle........ Szykuj siesmile

          No to mnie pocieszylas wink
        • karolina17w Re: Mam dość macierzyństwa! 26.08.10, 12:01
          Zupelnie jakbym czytala o moim synu smile. Tez bylam wykonczona, tez mialam dosc i
          myslalam ze jeszcze dzien i padne trupem. Ale przetrwalam. I zyje. I powoli
          zaczynam sie cieszyc macierzynstwiem. Moj maly tez marudzil, ciagle na rece,
          ciagle wymyslanie zabaw - drzemki w ciagu dnia 2x po 30 do 60 minut. Jak spal
          dluzej to sie zastanawialismy co mu jest wink. Swego czasu budzil sie w nocy min.
          7 razy - przez ok. miesiac czasu- - to dopiero byl hardcore. Ale z czasem
          zaczelo byc lepiej, zaczal raczkowac - troche mniej noszenia, z potem dosc
          szybko nauczyl sie chodzic - jeszcze mniej na rekach, marudzenie tez zaczelo sie
          zmniejszac - smieje sie, ze nie mial czasu marudzic, bo nauka chodzenia byla tak
          fascynujaca i czasochlonna wink Dzis ma 13,5 m-ca. Marudzi zadko, wciaz za to
          biega i wspina sie gdzie da. Niestety, nadal nie umie sam sie pobawic choc
          chwilke, w koncu tyyyyle interesujacych rzeczy jest wokolo, do ktorych sam moze
          dotrzec. Lubi jak go nosze na rekach i zarazem robie cos np. jedzenie dla niego.
          Lubi "ukladac" ubrania ze mna, rozwieszac pranie czy sprzatac - miotla jest jego
          wink. Nadal wymaga duzej uwagi, nadal jest absorbujacy, tyle ze mniej marudzacy.

          Sama myslalam, ze to nigdy nie minie, ze sie wykoncze. Ale widze ze z miesiaca
          na miesiac jest lepiej.

          Piszesz, ze nie chcesz nogdzie wychodzic. Ja wychodzilam sama chocby po zakupy
          do sklepu i zawsze kupowalam sobie cos na pocieszenie. W miare mozliwosci
          zostawialam go na dluzej - najczesciej z tata, i szlam spac lub wziasc dluga
          kapiel - pomagalo. U mnie tez byl syf jak nie wiem, spraztalam to co
          najpilniejsze - zamiatanie, kurze. Zabawki rozrzucone po pokojach zgarnialam w
          jeden kat - nie chcialo mi sie ukladac. Z czasem jak dziecko roslo (bo od malego
          byl taki maruda) zaczelam olewac czesc rzeczy. Balagan? Trudno, bedzie okazja to
          sie sprzatnie. Kapiel? Jak tylko dziecko usnelo na noc bralam extra krotki
          prysznic i spac.

          Tak wiec, to minie. Mnie samej wydawalo to sie niemozliwe ale jedank stalo sie -
          moj syn mniej marudzi. Wiem, ze Ci ciezko - ale to przejdzie, musisz sie uzbroic
          w cierpliwosc(wiem, to nie jest latwe przy takim dziecku). Z czasem bedzie lzej,
          trzeba to jakos przeczekac.

          Dodam jeszcze, iz moj syn to wrazliwiec - jezeli ja sie zloszcze on tez jest
          bardziej marudny, ona bardziej marudzi aj sie bardziej zloszcze itd. Dodatkowo -
          chyba z niego jest maly meteopata wink. Jak nie ma slonca - tak jak dzis u mnie to
          marudzi bardziej niz zwykle. A w sloneczna pogode jest nawet ok.

          I moze warto zainwestowac w nianke do dziecka choc na 2-3h - ty odpoczniesz( i
          ogolnie i od dziecka), odespisz, spraztniesz jako tako.

          A pozatym - glowa do gory, z dnia an dzien bedzie lepiej smile
    • gemmi18 Re: Mam dość macierzyństwa! 26.08.10, 11:38
      Właśnie wróciłam od siostry, która mieszka z mężem i trójką dzieci na 35m2.
      Najmłodszy ma 2,5 roku i od urodzenia nikt w domu nie przespał całej nocy, w
      dzień jest ciągle niezadowolony, trochę lepiej, jak jest mama, a nie zawsze jest
      - byłam świadkiem, jak został ze starszym bratem, byłam jeszcze ja i moja mała
      córcia. Zapominał, że nie ma mamy na 5-10 minut, później jakiś koszmar, wieczny
      ryk. Powiedzmy, że to można zrozumieć, bo mama zawsze jest na I miejscu. Ale
      nawet, jak cała rodzina jest w komplecie, to on wszystko wyraża stękaniem,
      jęczeniem, płaczem. Wstaje już z kwękaniem, o picie prosi płaczem i butelką w
      ręce. Jak chce siku, to najpierw jest pisk ostrzegawczy skierowany do mamy, mama
      powie "to idź na nocnik" i dopiero siku. Tak ze wszystkim. Dodam, że nic prawie
      nie mówi. Jęczydło. Ciężko z takim dzieckiem, wiem.
      Chyba Cię nie pocieszyłam, choć może to wspierające, że nie jesteś jedyna.
      Trzymaj się, pozdrawiam.
    • monisienek Re: Mam dość macierzyństwa! 26.08.10, 11:39
      Może zostaw małego z mężem, a sama idź na spacer? Wycisz się, odpocznij
      od domu i dzieciaka...
      Dla dziecka lepsza mama wypoczęta i zadowolona...
    • pani-slowikowa Re: Mam dość macierzyństwa! 26.08.10, 12:06
      Zdenerwowałaś mnie. Na tym forum są kobiety które latami starały się o dziecko, leczyły się, roniły, modliły do różnych bogów a ty wyskakujesz z takim tekstem. Ile ty masz lat? Dziecko to wyzwanie, może być trudno, nawet bardzo trudno. Spodziewałaś się czego? Wakacji? uśmiechnięte i wiecznie zadowolone niemowlę to tylko w reklamach pieluch. a jak chciałaś bezobsługowe to trzeba sobie było baby born kupić. A nie teraz jęczeć i marudzic po forach.
      • ulik80 Re: Mam dość macierzyństwa! 26.08.10, 12:14
        Weź przestań. Każdy ma czasami gorszy dzień i potrzebuje się wyżalić. Nawet
        osoby ,ktore dlugo starały się o dziecko (znam takie),czasami maja wszystkiego
        dosyc. Jestesmy tylko ludzmi.
      • tempera_tura Re: Mam dość macierzyństwa! 26.08.10, 13:30
        Nie będe tego komentować....... Strasznie sfrustrowana jesteśsmile Masz jakieś kłopoty to udzielaj sie w wątkach, które Cie interesują a nie tu gadasz byl gadać nie koniecznie na temat. Przykro mi że niektórzy nie moga mieć dzieci ale to nie mój problem. Gdyby poszukać dalej to są jeszcze inne poważniejsze kłopoty ale nie ma to zwiąku z moja sytuacja.
      • easy_martolina84 Re: Mam dość macierzyństwa! 26.08.10, 14:56
        Przynajmniej dziewczyna jest szczera.Kazdy ma gorsze okresy w życiu,ale nie
        kazdy potrafi sie do tego przyznać.Pewnie,najlepiej chodzic po forach i grać
        rolę idealnej matki,ktorej to nigdy nerwy nie puszczają.
        Tyle,ze to zwykła obłuda.
        A do autorki:
        Trafił Ci sie wyjatkowo "upierdliwy" egzemplarz.Musisz zagryzc zeby,wyplakac sie
        w poduszke i przeczekac.Dalas rade 8 miesiecy,dasz rade i dalej!
      • wilma.flintstone Re: Mam dość macierzyństwa! 26.08.10, 15:02
        pani-slowikowa napisała:

        > Zdenerwowałaś mnie. Na tym forum są kobiety które latami starały
        >się o dziecko, leczyły się, roniły, modliły do różnych bogów a ty
        >wyskakujesz z takim tekstem.


        Rozumiem, ze Twoim towarzystwie nie mozna sie poskazrzyc na bol
        glowy lub zeba, bo sa na swiecie ludzie ktorzy maja raka?
      • pferbe Re: Mam dość macierzyństwa! 26.08.10, 22:43
        To ty lepiej nie jedz dziś kolacji. Na tym świecie są ludzie, którzy
        głodują i to okrutne z Twojej strony, że jesz kilka razy dziennie i
        pewnie nie wszystko Ci smakuje.
        Po to chyba jest to forum, zeby kobieta mogła się wyżalić> Żadna z
        nas nie jest robotem, który działa bez zarzutu 24h na dobę. No
        naprawdę, zero współczucia.
      • forencka Re: Mam dość macierzyństwa! 28.08.10, 13:49
        Słowikowa tak specjalnie, żeby nas rozruszać wink
        • pani-slowikowa Re: Mam dość macierzyństwa! 29.08.10, 10:54
          Pewnie że specjalnie. Miałam dość ciągłego szarpania się zwolenniczek kp i mm :p a tak to przynajmiej coś nowego..

          Ale tak serio - dziewczny bez przesady z tym marudzeniem. Co to da, tylko się człowiek dodatkowo dołuje i po co? Ja wolę myśleć, że zawsze mogło by być gorzej. I że są ludzie którzy mają problemy przy których moje to takie małe pikusie. To naprawdę pomaga znaleźć jasne strony każdej sytuacji. Polecam książkę Pollyanna i grę w jaką ta dziewczynka grała.
          Fakt, nie powinnam pisać-że zdenerwowałaś mnie tym postem. Każdy ma prawo do gorszego dnia. Przepraszam smile Sęk w tym,że pracuję jako wolontariuszka z ludźmi w różnym wieku i z różnymi problemami i mam na świeżo dwa przypadki. Jeden : matka wychowująca bliźniaki i dwa lata młodsze trojaczki. Czasem pomagam jej w domu, widzę jaki sajgon robią dzieci, ona chyba od 6 lat nie przespala nocy a babka ma tyle optymizmu że jeszcze mnie przystawia do pionu jak marudze,że moja mała spać nie daje i marudzi. I drugi przypadek : młoda kobieta która poroniła dwa razy a potem dwoje dzieci jej zmarło niedługo po porodzie. Ja i jeszcze kilka osób na zmianę dyżurowałysmy przy niej żeby sobie czegoś nie zrobiła. W dzień kiedy napisałam tu tego posta dowiedziałam się, że ktos jej nie dopilnował i najadła się jakichś tabletek. Na szczęście za mało, ale możliwe że wyląduje w szpitalu psychiatrycznym, i raczej trudno jej będzie po czymś takim adoptować dziecko.
          To oczywiście nie znaczy że nikt nie na prawa narzekać na swój los.
      • gato.domestico Re: Mam dość macierzyństwa! 28.08.10, 18:37
        nie przesadzaj! ja jestem po icsi i jakos jak czytam taki post to
        nie goraczkuje sie jak Ty smile dziewczyna jest zmeczona i co sie
        dziwic ...moj synek to (odpukac) na razie aniołek ale jakby mi dawal
        w d...to tez bym narzekala choc wyczekany i wogole po przejsciach wink
        go mamy smile
    • amiwoj Re: Mam dość macierzyństwa! 26.08.10, 12:10
      Nie wiem, czy Cię to pocieszy, ale mój ma tak samo. Jakbym to ja
      pisala. Ja i mąż jesteśmy (i byliśmy jako dzieci) osobami raczej
      pogodnymi, nie wiem, po kim odziedziczył taki charakterek. Chociaż
      zaciskam zęby czasem i mam dość, to maluch nigdy nie widział mnie
      skrzywionej, czy krzyczącej, czy złej, nie chcę, żeby mnie
      naśladował. A to jednak nic nie daje. Macierzyństwo w moim odczuciu -
      na razie - to ostra jazda pod górkę. Gdyby moje drugie dziecko
      miało być takie samo, to bym się już nie zdecydowała. ALE KOCHAM GO
      SZALENIE!
    • ulik80 Re: Mam dość macierzyństwa! 26.08.10, 12:11
      Ja też czułam się zmeczona i narzekałam. Od tygodnia Mała choruje, najpierw
      gorączka a teraz katar. I marzę żeby bylo tak jak wcześniej, niech sobie
      marudzi, tylko niech bedzie zdrowa, bo teraz to podwojny sajgon sad
      • amiwoj Re: Mam dość macierzyństwa! 26.08.10, 12:14
        No właśnie, jak już mam dość, to powtarzam sobie: "ważne, że
        zdrowy", i to mnie stawia na nogi. Trzymaj się smile
    • madzia.7 Re: Mam dość macierzyństwa! 26.08.10, 12:20
      idzie do pracy...
      samo macierzynstwo to moze byc za malo zeby zyc szczesliwie...
      • annwy Re: Mam dość macierzyństwa! 26.08.10, 12:58
        Każda z nas zachodząc w ciążę wyobraża sobie, ze będzie miała
        cudowne i grzeczne dzieciątko. A tu czasami sie okazuje, że mały
        szkrab jest diametralnie inny niż mamusia chciała. Macierzyństwo
        zwłaszcza na początku to praca na co najmniej dwa etaty.
        Zanim moja córcia się urodziła - nigdy nie chodziłam śmieci
        wyrzucić. Teraz chodzę ja. Wyjście bez dziecka jest przyjemnością i
        oderwaniem mysli od kupek, słoiczków i pieluszek. Kocham moje
        maleństwo nad zycie i nie mogę złego słowa na nią powiedzieć. Od
        urodzenia w sumie może płakała z 5 razy, nie chorowała i nie
        marudziła. Ma 16 zębów, które wyszły nie wiadomo kiedy bez płaczu,
        gorączki i czopków czy maści. Trafił mi sie pogodny egzemplarz! Ale
        nawet taki egzemplarz potrafi z matki "wyssać" wszystkie siły i
        ochotę na cokolwiek.
        Zatrudnienie niani na pare godzi (jesli Cię stać) to bardzo dobry
        pomysł. Może kontakt z innymi dziećmi pozytywnie wpłynie na Twojego
        maluszka?? Spotykajcie się z innymi mamami i ich dziećmi.
        Odwiedzajcie sie na kawe a maluchy będa sie wspólnie bawiły. U nas
        to zdało egzamin.
        • amiwoj Re: Mam dość macierzyństwa! 26.08.10, 13:13
          Maluchy toleruje tylko na placu zabaw, lubi im się przyglądać i od
          pewnego czasu nie reaguje płaczem, kiedy któreś się na niego
          spojrzy, a nawet jak do niego zagada. Wizyty domowe - masakra. Wtedy
          tylko kiedy jestem blisko, nie beczy smile
          To informacyjnie. Po prostu taki typ.
    • tasia_tk Re: Mam dość macierzyństwa! 26.08.10, 13:11
      ...ten okres własnie tak od około 8 - go miesiąca jest własnie
      taki... tzn. u nas był - marudzenie , stękanie, lęk separacyjny,
      zęby i wszystko na raz. Po skończeniu roku czasu zaczęło sie robić
      fajniej, jak zaczął chodzić i wogóle byc taki bardziej kumaty. Teraz
      ma ponad półtora i gdyby nie trójki, które wyłażą juz 3 miesiące to
      byłoby juz zupełnie ok. Na razie ciesze sie że jest jak jest, bo w
      perspektywie mamy bunt dwulatka i takie tam... smile
    • fajnykotek Re: Mam dość macierzyństwa! 26.08.10, 13:29
      To się ciesz, że masz tylko jednego. Moja córka ma różne okresy, pocieszę Cię,
      że taki jak Twojego synka już jej trochę przeszedł i oby nie wrócił. Tak mi
      dopiekła na wczasach - całe dwa tygodnie jęczenia, wieczne coś nie tak, cały
      czas na rękach i tylko u mnie na rękach, czasem łaskawie mógł się nią zająć
      dziadek (mój tata). No jazdy w nocy. Szły jej cztery czwórki naraz, była jeszcze
      gorączka, akurat w największe upały sad.
      Takich wakacji to ja jeszcze nigdy nie miałam uncertain. Ale zauważyłam jedno - im
      gorzej się czułam JA (podenerwowana, zmęczona, zniechęcona) tym bardziej
      niespokojna i płaczliwa była Jula. Jakby miała radar. Po powrocie do domu
      wzięłam się w garść, staram się być pogodna i nie złościć na Małą - i TO DZIAŁA!
      Może Twój synek też wyczuwa zły nastrój i przez to jest niespokojny. Bo on nie
      wie o co chodzi i jego świat jest "zagrożony"? Bo mama się złości a on przecież
      nie rozumie dlaczego. Spróbuj poudawać entuzjazm i radosny nastrój (ja tak
      często robię, nawet jeśli jestem zła) i zaobserwuj reakcję synka.
    • atrapcia Re: Mam dość macierzyństwa! 26.08.10, 13:48
      Łe, to kiepsko u ciebie z organizacją. Moja mała ma 10 miesięcy, w
      nocy potrafi obudzić mnie nawet i 10 razy, jej tatuś pracuje 8h
      dziennie, często ma w pracy postoje kilkudniowe i wtedy siedzi w
      domu. Córką w tygodniu zajmie się może 5h łącznie. Nie kąpie, nie
      karmi (no chyba raz na miesiąc mu się zdarzy), bawi się tak średnio
      przez 5 minut co godzinę lub dwie. Nie sprząta w domu, nie zmywa
      naczyń. Nie gotuje. Jedynie wyrzuci śmieci i czasem zrobi drobne
      zakupy. Brudzi strasznie, jak większość facetów wink
      Ja jakoś żyję. Młoda właśnie ciągnie mnie za rękaw i beczy (przy
      okazji coś tam sepleniąc pod nosem mamadzianedejejejejeeeee).
      Ignoruję, niech się nauczy w końcu. Za chwilę lecimy na zakupy do
      Biedronki, potem do Lidla, następnie do warzywniaka. Później ugotuję
      jakiś obiad i pozmywam gary. Jak się będzie darła (tak jak dzisiaj
      kiedy brałam prysznic - boi się kabiny) to zignoruję albo przytulę i
      znowu zignoruję. Później szybkie odkurzanie połączone z zabawą
      (wciągam smroda, a co!).
      Z myciem się prosta sprawa - zamykam ją ze sobą w łazience, daję
      butelkę soli kąpielowej lub dezodorant w kulce i myję się na luzie
      choć wrzeszczy. Jak gotuję to daję kawał marchewy, biszkopta,
      cokolwiek i robię swoje - i tak nie ucieknie ode mnie bo się boi
      stracić mnie z oczu. Jak w ciągu dnia padam ze zmęczenia to czekam na
      drzemkę młodej i śpię razem z nią. Albo idę na spacer - nie ma szans
      żebym się nie obudziła. Nie będę niewolnicą własnego dziecka, nie do
      takiego stopnia przynajmniej wink Mam czas żeby o siebie zadbać, mam
      czas na obejrzenie tv czy pisanie na forum. Dlaczego ty nie
      potrafisz?
      A uwierz, że są jeszcze matki, które mają gorzej niż ja. Mają kilkoro
      dzieci a każdym trzeba się zająć, mają dzieci w szpitalach,
      niepełnosprawne czy opiekują się innymi członkami rodziny (np.
      babcią, która zaniemogła). Uczą się i pracują. Klepią biedę, chorują
      same. Tracą żywiciela rodziny, ojca ich dzieci. Są maltretowane. A i
      tak sporo z nich potrafi zadbać o dom i siebie.
      • lapwing123 Re: Mam dość macierzyństwa! 26.08.10, 14:16
        Temperatura Ty tu nie strasz ludzi.smile Moja ma 3 miesiące i tak czekam kiedy
        urośnie, zacznie spać regularnie, mniej wstawać w nocy (teraz średnio 7-8 razy).
        A Ty mogę się wielce rozczarować.

        Mąż pracuje dużo i długo. Wraca ok 19 do domu, o 19.30 kąpiel i zaczyna się
        usypianie przy cycu trwające ok 1h albo i dużo dłużej, później mąż ja przejmuje
        i lula. Ja padam już o 22 na pysk, przede mną dluuuga noc. Jeszcze o tyle
        dobrze, że w nocy zje i idzie spać.

        W dzień śpi 3 razy po kilka minut- max 30 minut. W domu burdel, na szczęście nie
        gotuję, bo piętro niżej mieszka moja mama i zawsze u niej obiad chlapnę. Niby
        zawsze mam pomoc, ale Mała jęcząca od kilku dni (chyba skok) i tylko u mnie. I
        tak latamy cały dzień na reku, trochę w chuście- ale uwierz mi nie mam siły na
        inne czynności. Sprzątać tym bardziej nie mam siły.
        • dominiczka201 Re: Mam dość macierzyństwa! 01.09.10, 08:25
          Ja też się rozczarowałam i to jak sad. Czekałam na magiczną granicę 3 miesięcy i
          co i młody ma 7 a nocki kiepskie nadal. Jego rekord dwie nocki pod rząd 18
          pobudek. Teraz jest lepiej o niebo lepiej od tygodnia 2 pobudki, ale sen
          niezmiennie do 5 albo chwile przed trudno jakoś żyje.
      • joann_80 Re: Mam dość macierzyństwa! 26.08.10, 15:00
        Atrapcia....sorry ale ja takiego chłopa kopnęłabym w dupsko by się w
        końcu ruszył a nie z wielkiej łaski pobawił się z własnym dzieckiem
        przez parę minut. Wielki mi tatuś . O braku zainteresowania
        obowiązkami domowymi nie wspomnę. Dla mnie taki facet jest jak
        pasożyt.
        Mój M na szczęście wie ,że jest ojcem. Potrafi zająć się naszym
        młodym jak należy, ponadto zmyje naczynia, posprząta w garażu i
        jeszcze jak wracam po pracy do domu to czeka na mnie zawsze jakiś
        posiłek. Zaznaczę ,że pracujemy oboje i jak on jest w pracy to ja
        robię w domu to samo. A Ty jesteś zorganizowana bo MUSISZ być...dla
        mnie taki stan rzeczy jest nie do przyjęcia. Ojcostwo nie ogranicza
        się do poczęcia dziecka....

        A co do samego tematu. Chyab nie ma młodej mamy , która by choć raz
        nie myślała tak samo. Ja tez to mam za sobą i powiem Ci droga
        autorko tematu ,że sama nie poradzisz sobie z tym. Musisz znaleźć
        choć chwilkę tylko dla siebie a w tym czasie Twoje dziecię zostaje z
        tatą, babcią czy zaufaną przyjaciółką. Choć na godzinkę - dwie. Da
        się to zrobić i uwierz mi ,że po takiej godzince wrócisz stęskniona
        do swojego skarba i złe myśli znikną jak sen złoty. Zadna z nas nie
        jest męczennicą i choć kochamy swoje dzieciaki ponad życie to w ciągu
        całego dnia musimy znaleźć czas dla siebie, ot tak dla zdrowia
        psychicznego. Pobudki nocne to juz inna bajka. Musisz wiedzieć czy
        Twoje dziecko dostaje odpowiednią ilość posiłku na noc, bo może budzi
        się z głodu, może chce mu się pić. może jest mu chłodno albo za
        ciepło. może uwiera kocyk ,albo kołderka a może po prostu potrzebuje
        Twojej bliskości. Musisz to sprawdzić i zaradzić dziecięcemu
        smuteczkowi. Jest to metoda prób i błędów ale i takie właśnie jest
        rodzicielstwo. Trzymam za Ciebie kciuki i wierzę ,że szybko poradzisz
        sobie z niedogodnościami. Pozdrawiam
        • atrapcia Re: Mam dość macierzyństwa! 27.08.10, 00:21
          > Atrapcia....sorry ale ja takiego chłopa kopnęłabym w dupsko by się
          w
          > końcu ruszył a nie z wielkiej łaski pobawił się z własnym dzieckiem
          > przez parę minut

          E, no zdarzy mu się poświęcić więcej czasu na tą zabawę, ale on
          zwyczajnie tego nie potrafi - jest jedynakiem, którego ojciec za
          bardzo nie rozpieszczał i też nie potrafił wygospodarować czasu na tą
          zabawę. Po prostu młody nie miał od kogo uczyć się zabaw
          dziecięcych... Ma chwilami genialne pomysły na zajęcie córki, ale
          problem leży też po stronie małej - ona by tylko chciała do mamy więc
          cudem jest zainteresowanie się tatusiem dłużej niż parę minut smile

          A Ty jesteś zorganizowana bo MUSISZ być...dla
          > mnie taki stan rzeczy jest nie do przyjęcia. Ojcostwo nie ogranicza
          > się do poczęcia dziecka....

          E tam muszę, ja chcę smile Poza tym nie ma u mnie super błysku na co
          dzień, ale ogarnąć mam czas. Brudnych garów nie znoszę więc jak nie
          zmyję to mnie nosi wink
          ------------------
          >Rany, jak ja bym miala w domu faceta co jedynie czasem zrobi drobne
          >zakupy, to pogonilabym na cztery wiatry. I ty jeszcze, w zwiazku z
          >tym, chwalisz sie na forum jaka to jestes zorganizowana, bo chlop
          len patentowany?

          Nie bardziej zorganizowana niż przeciętna gospodyni domowa, która nie
          chce się zapuścić - ja po prostu jakoś znajduję czas na zwykłe domowe
          obowiązki i moim zdaniem nie ma to wiele wspólnego z organizacją bo
          przez sporą część dnia się opierniczam. I czasem pomyślę "a ogarnę
          łazienkę" a potem "w kuchni też nie jest za fajnie", następnie "hmm
          pusta lodówka - trzeba by jakieś zakupy zrobić" wink Chwila moment i
          gotowe - młoda w tym czasie walczy z butlą płynu do płukania, grzebie
          w stercie suchego prania, bawi się ziemniakami czy łyżką do zupy itp.
          Nie mam nic przeciwko temu żeby mój chłop robił drobne zakupy po
          pracy - na większe wolę chodzić sama bo lubię swobodę. Czasami
          idziemy razem, ale jak dla mnie facet na zakupach to jak piąte koło u
          wozu. Ja sałata - on pizza. Ja szampon kokosowy - on śmierdziucha
          jakiegoś. Ja mleko 1,5% - on 3,2%. wink On za to tylko płaci. On
          zarabia - ja wydaję, równowaga jest big_grin

          >Nie no, jasne, swietna metoda, dziecko placze, a mamusia przy kompie
          >stosuje ignorowanie. Naprawde, genialne, Ty moze ksiazke
          >napisz na temat wychowania dzieci?

          Oczywiście, że świetna - działa na moje dziecko smile Do około 8
          miesiąca je życia byłam na każde jej pierdnięcie, nosiłam, bujałam,
          cycowałam, zabawiałam itp. Teraz uważam, że mam prawo pozwolić sobie
          na ignorowanie jej histerii, bo wszystkie jej potrzeby zaspokajam. A
          książki nt. wychowania dzieci już są i mają się dobrze. I mają w
          większości takie samo zdanie na temat ignorowania histerii co ja smile

          >Znow fantastyczna rada, doprawdy, ale na przyklad moj synek, jak ja
          >siedze w kuchni, to z predkoscia swiatla raczkuje do przedpokoju,
          >coby sie wspinac na schody, wywalac mi wszytsko z torebki albo
          oblizywac buty...

          Schowaj torebkę i buty, zabezpiecz schody, daj marchewkę. Zaufaj mi,
          to działa, sama to stosuję. smile
          Moje dziecko ma w zasięgu rączek tylko to na co ja pozwolę, tzn.
          przekąski, swoje zabawki i tzw. wabiki - stary telefon komórkowy bez
          baterii położony daleko na stole (ale na tyle by dosięgła), stary
          aparat fotograficzny na sofie, fartuszek na klamce drzwi od pokoju
          itp., bo takie właśnie zwyczajne sprzęty ją interesują. Ma się czym
          zająć kiedy ja sprzątam czy się ubieram. smile

          >Moze po prostu nie uwaza, ze najlepsza metoda wychowawcza jest
          >olewanie placzacego dziecka?

          Bo lepiej nagradzać jak wpada w histerię, której nie ukoi żaden cyc,
          żadna zabawka. Już widzę tą czekoladę, którą dostanie twoje dziecko w
          nagrodę, że zrobiło ci koncert w sklepie z powodu nie dostania nowej
          zabawki. smile
          • wilma.flintstone Re: Mam dość macierzyństwa! 27.08.10, 10:02
            atrapcia napisała:

            >> E, no zdarzy mu się poświęcić więcej czasu na tą zabawę, ale on
            > zwyczajnie tego nie potrafi - jest jedynakiem, którego ojciec za
            > bardzo nie rozpieszczał i też nie potrafił wygospodarować czasu na
            >tą zabawę.


            Bidulek, doprawdy. Cale szczescie w takim razie, ze Ty nie bylas
            jedynaczka, bo kto by sie Wam tymi dziecmi zajal? Zadziwiajace jak
            niektore panie potrafia usprawiedliwiac nierobstwo i lenistwo swoich
            facetow. Tymczasem nie istnieja ZADNE ani obiektywne ani subiektywne
            racje, ktore obciazalyby za zajmowanie sie wspolnymi dziecmi
            wylacznie kobiete.


            > Nie bardziej zorganizowana niż przeciętna gospodyni domowa, która
            >nie chce się zapuścić - ja po prostu jakoś znajduję czas na zwykłe
            >domowe obowiązki i moim zdaniem nie ma to wiele wspólnego z
            >organizacją

            Proponuje, zebys nieco uwazniej sledzila swoje wlasne wypowiedzi, bo
            w pierwszym poscie, bezposrednio odpowiadajacym autorce watku, bylas
            laskawa napisac: Łe, to kiepsko u ciebie z organizacją.. Po
            czym cala tyrada na temat tego jak to Ty sobie swietnie radzisz.


            > Nie mam nic przeciwko temu żeby mój chłop robił drobne zakupy po
            > pracy

            Ja tez nie. Nie pozwolilabym sobie jednak na sytuacje, w ktorej
            bylyby one niemal jedyne rzecza, jaka dla domu robi.


            > Oczywiście, że świetna - działa na moje dziecko

            Sa tacy, ktorzy twierdza ze swietna metoda jest sprawienie dziecku
            lania sznurem od zelazka - tez dziala!

            > Teraz uważam, że mam prawo pozwolić sobie
            > na ignorowanie jej histerii, bo wszystkie jej potrzeby zaspokajam.

            Nie wiem jak dokonujesz rozroznienia miedzy histeria a rzeczywista
            potrzeba. U tak malego dziecka granice sa plynne, niemowle nie zna
            zwiazku przyczynowo-skutkowego, niespecjalnie duzo jeszcze rozumie.
            Tobie sie zas wydaje, ze corka stosuje w kontaktach z Toba jakies
            przemyslne strategie. Blad. Dziecko ma przede wszytskim bardzo duze
            potrzeby obecnosciowe i skoro stoi nad Toba i chce Twojej uwagi, to
            byc moze tego wlasnie pragnie. Dac w lape marchewke to naprawde nie
            jest "zaspokajanie wszytskich potrzeb". Nikt nie mowi o lazeniu caly
            dzien w pizamie i jedzniu sniadania o 17.00 w zwiazku z
            posiadadaniem dziecka, ale Ty chyba z lekka przeginasz w druga
            strone. Gary musisz zmyc? Zmywarke sobie kup, skoro juz taki maz
            szczesliwy uklad, ze maz zarabia a Ty wydajesz.


            > Moje dziecko ma w zasięgu rączek tylko to na co ja pozwolę, tzn.
            > przekąski, swoje zabawki i tzw. wabiki - stary telefon komórkowy
            bez
            > baterii położony daleko na stole (ale na tyle by dosięgła), stary
            > aparat fotograficzny na sofie, fartuszek na klamce drzwi od pokoju
            > itp., bo takie właśnie zwyczajne sprzęty ją interesują.


            Coz, jestem na tyle inteligentna ze udalo mi sie samej juz wczesniej
            wpasc na tego typu pomysly. Niestety, dziecko jest rowniez
            inteligentne i zdazylo sie zorientowac, ze stary telefon komorkowy i
            stary pilot od TV to nie sa te najciekawsze przedmioty, bo
            mama ma zupelnie inny telefon, ktory dzwoni, ma na ekranie ikonki
            takie kolorowe, swieci, wibruje i to jest to! Poza tym dzieci nudza
            sie wszytskim z predkoscia swiatla.

            > Bo lepiej nagradzać jak wpada w histerię, której nie ukoi żaden
            >cyc

            Co do "nagradzania", to nie uwazam odstawienie laptopa i zajecia sie
            dzieckiem gdy marudzi za nagrode.



            > Już widzę tą czekoladę, którą dostanie twoje dziecko w
            > nagrodę, że zrobiło ci koncert w sklepie


            Prorokini!
            • atrapcia Re: Mam dość macierzyństwa! 28.08.10, 03:26
              Zadziwiajace jak
              > niektore panie potrafia usprawiedliwiac nierobstwo i lenistwo
              swoich
              > facetow.

              Nie uważam odpoczynku po ciężkiej pracy za nieróbstwo podczas gdy ja
              mogę się wyspać i opierdzielać przez większą część dnia. Uważam to
              raczej za podział obowiązków smile

              > Po
              > czym cala tyrada na temat tego jak to Ty sobie swietnie radzisz.

              Nie pisałam, że świetnie, dla mnie to przeciętność. Jak czytam, że
              dom ogarnięty byle jak a gospodyni wygląda jak siedem nieszczęść to
              uważam to za naprawdę kiepską organizację, co wcale nie oznacza, że
              moja jest całkiem super, po prostu nie jest tak beznadziejna smile

              > Ja tez nie. Nie pozwolilabym sobie jednak na sytuacje, w ktorej
              > bylyby one niemal jedyne rzecza, jaka dla domu robi.

              E, no ja też. Ktoś w tym domu naprawia cieknące krany, zajmuje się
              dbaniem o elektronikę, przybije gwoździa, zrobi remont. Ale
              sprzątaniem się niestety już nie zhańbi i dla mnie ok, przez większą
              część dnia jest w pracy a ja nie big_grin

              > Sa tacy, ktorzy twierdza ze swietna metoda jest sprawienie dziecku
              > lania sznurem od zelazka - tez dziala!

              No zastanów się co piszesz. Porównaj mnie jeszcze do Hitlera big_grin

              > Nie wiem jak dokonujesz rozroznienia miedzy histeria a rzeczywista
              > potrzeba.

              Dobrze znam swoje dziecko, przez jakieś 8 miesięcy skakałam wokół
              niej żeby tylko nie pisnęła, nie uroniła przypadkiem jednej łzy.
              Teraz nadal spędzam z nią 99% swojego czasu i widzę ciągle co robi.
              Jeśli widzę, że irytuje się nie mogąc dosięgnąć do tatusiowych kabli
              i z tego powodu ryczy (a widać to wyraźnie), to wiem, że za minutę
              będzie spokój, jak znajdzie nowy obiekt zainteresowania. Moje dziecko
              też mnie już dobrze zna i inaczej płacze kiedy czegoś potrzebuje, a
              inaczej kiedy tylko jęczy bo jej się na to faza włączyła. Znam też
              jej rytm dnia, w niektórych momentach robi się bardziej marudna, bo
              np. jest już trochę zmęczona a chciałaby się bawić i broni się przed
              drzemką z całych sił. Pada dopiero po około godzinie takiej walki i
              marudzenia, tak samo bawiąc się, jak i ssąc pierś (zazwyczaj wiesza
              się na cycu na 3 minuty, ucieka się bawić, wiesz się znowu i tak do
              zaśnięcia). Poza tym płacz typu "bo mi nie wychodzi" zazwyczaj trwa u
              mojej córki minutę czy dwie, jeśli się przedłuża to może być coś nie
              tak i reaguję, choć to zazwyczaj trochę silniejsza histeria. Szału
              nie ma. Płaczliwa była od zawsze, teraz i tak mało jęczy, ale też
              często z powodu "bo tak". Da się rozróżnić, serio.

              > Zmywarke sobie kup, skoro juz taki maz
              > szczesliwy uklad, ze maz zarabia a Ty wydajesz.

              Tak planujemy smile Jak pójdę do pracy to już nie będę miała tyle czasu
              na sprzątanie. Póki co mamy inne wydatki a ja czas wolny.

              > Coz, jestem na tyle inteligentna ze udalo mi sie samej juz
              wczesniej
              > wpasc na tego typu pomysly. Niestety, dziecko jest rowniez
              > inteligentne i zdazylo sie zorientowac, ze stary telefon komorkowy
              i
              > stary pilot od TV to nie sa te najciekawsze przedmioty, bo
              > mama ma zupelnie inny telefon, ktory dzwoni, ma na ekranie ikonki
              > takie kolorowe, swieci, wibruje i to jest to! Poza tym dzieci nudza
              > sie wszytskim z predkoscia swiatla.

              To nie jęcz, że dziecko ci grzebie w torebce skoro celowo ją
              zostawiasz na wierzchu. Moja córka ma swoją własną torebkę, której
              zawartość się często zmienia. Telefony lubi te grające i świecące, a
              jakże, ma nawet taki dziecięcy, ale jak się nie ma co się lubi to się
              ze stołu kradnie co popadnie smile A zabawki ma w jednym pokoju w koszu
              a w drugim pokoju w specjalnym wieszadle na zabawki, co jakiś czas
              wymieniamy te w koszu żeby się nie znudziła, co kilka minut też
              zbieram te zabawki bo córa odnajduje radość w rozwalaniu wszystkiego
              wokół siebie. Jak się nudzi to zwiedza pomieszczenie a po chwili
              wraca do zabawek, sama z siebie albo zachęcona przeze mnie smile Zajmuje
              mi to mało czasu i obie jesteśmy zadowolone. Mogę wtedy zajmować się
              czymś pożytecznym, chyba że dziecko wyjątkowo potrzebuje mojej
              obecności, bo wtedy siadam z nią i się bawimy, co robimy zresztą
              przez pół dnia. I poważnie, ja też muszę co chwilę reagować, mimo
              wszelkich starań, nie przeszkadza mi to jednak zmyć tych
              nieszczęsnych naczyń, choćbym to miała robić na 4 raty.

              > Co do "nagradzania", to nie uwazam odstawienie laptopa i zajecia
              sie
              > dzieckiem gdy marudzi za nagrode.

              A ja uważam to za nadgorliwość. Jak powiem kilka brzydkich słów ze
              złości, bo nie mogę czegoś zrobić to nikt nie leci do mnie z
              otwartymi ramionami żeby mnie wziąć na ręce i pocałować. Ja też już
              tego nie robię, w przeszłości moje reagowanie w takich momentach
              nawet nie odnosiło skutków poza tym, że dzieciak się rozklejał
              jeszcze bardziej myśląc chyba o porażce jak o końcu świata- niech się
              uczy samodzielności i panowania nad emocjami. Już teraz, po 2
              miesiącach takiej taktyki widzę, że to działa, zrobiła się bardziej
              opanowana, przy tym uparta w dążeniu do celu, sama szuka rozwiązań
              swoich problemików i próbuje, próbuje, próbuje...

              Od 2 dni nawet bezboleśnie zasypia samodzielnie w łóżeczku i dużo
              lepiej śpi, choć myślałam, że to już nigdy nie nastąpi bo od
              urodzenia była dzieckiem bardzo absorbującym.

              Masz inne metody wychowawcze - ok, ale nie zmuszaj mnie żebym
              stosowała je u mojego dziecka, bo według ciebie moje są złe i nie
              potępiaj moich, bo na moją córkę wpływają super, a na twoje dziecko
              mogłyby już nie działać.

              Z pierwszej lepszej strony na temat reagowania na histerię dziecka
              dam ci taki cytat: "Gdy dziecko zaczyna histeryzować tylko poprzez
              płacz lub krzyk, spróbujcie zignorować jego zachowanie. Nie mówcie
              nic, nie patrzcie na dziecko, zajmijcie się czymś najlepiej. Brak
              oczekiwanej reakcji po kilku próbach przekona dziecko, że takie
              zachowanie jest mało skuteczne."


              I tego się będę trzymała, a tobie pozostawiam wybór jakiej chcesz
              metody wychowawczej. Pod warunkiem, że nie tłuczesz dziecka kablem od
              żelazka smile
              • wilma.flintstone Re: Mam dość macierzyństwa! 28.08.10, 09:51
                atrapcia napisała:

                > Nie uważam odpoczynku po ciężkiej pracy za nieróbstwpodczas gdy ja
                > mogę się wyspać i opierdzielać przez większą część dnia. Uważam to
                > raczej za podział obowiązków

                Z lekka patriarchalny ten podzial. Co bedzie jak i Ty wrocisz do
                pracy? Oboje bedziecie odpoczywac a dziecko samopas? A moze Ty
                bedziesz i pracowac i zajmowac sie potomstwem? Bo przeciez Twoj
                bidulek nadal bedzie jedynakiem, ktorym sie w dziecinstwie tatus nie
                zajmowal, chlip...sad No ale to Twoje zycie, dla niektorych kobiet
                ich wylacznosc na zajmowanie sie domem i dziecmi ma widac zasadnicze
                znaczenie tozsamosciowe.


                > zajmuje się dbaniem o elektronikę

                Znaczy co, kanal zmieni na pilocie? big_grin

                >przybije gwoździa, zrobi remont.

                Rozumiem, ze te gwozdzie i remonty to normalnie dzien w dzien
                godzinami...Sorry, ale w przedziwny sposob tlumaczysz nierobstwo
                maloznka. No ale moze Ci z tym lzej, skoro tak to rozumiesz.

                > No zastanów się co piszesz.

                Zastanowilam sie. I poczynilam analogie, zreszta daleka od Hitlera.


                > Dobrze znam swoje dziecko, przez jakieś 8 miesięcy skakałam wokół
                > niej żeby tylko nie pisnęła, nie uroniła przypadkiem jednej łzy.

                Coz, w takim razie nie potrafisz wyposrodkowac - albo skaczesz, zeby
                dziecko nie pisnelo, albo zlewka. Gdzie tu jakis balans?


                > Póki co mamy inne wydatki a ja czas wolny.

                Nie no, paradna jestes. Opieka nad niemowleciem to dla Ciebie "czas
                wolny"? To co uwazasz za czas nie-wolny? Prace w kopalni? Dziwic sie
                potem, ze niektorzy faceci uwazaja zajmowanie sie dziecmi za
                siedzenie w domu i "nic-nierobienie", skoro sie znajduja kobiety o
                takich pogladach.

                >
                > A ja uważam to za nadgorliwość. Jak powiem kilka brzydkich słów ze
                > złości, bo nie mogę czegoś zrobić to nikt nie leci do mnie z
                > otwartymi ramionami żeby mnie wziąć na ręce i pocałować.


                Oj, przepraszam, ja myslalam ze tozmawiam z doroslym, a tu taka
                niespodzianka...



                >niech się
                > uczy samodzielności i panowania nad emocjami.

                W wieku 8 miesiecy? shock


                > Masz inne metody wychowawcze - ok, ale nie zmuszaj mnie żebym
                > stosowała je u mojego dziecka, bo według ciebie moje są złe i nie
                > potępiaj moich,

                Nikt Cie do niczego nie moze zmusic. Szczegolnie na forum
                internetowym.
                • atrapcia Re: Mam dość macierzyństwa! 28.08.10, 18:54
                  > Z lekka patriarchalny ten podzial. Co bedzie jak i Ty wrocisz do
                  > pracy

                  Wtedy podzielimy się obowiązkami, już o tym rozmawialiśmy smile

                  > Znaczy co, kanal zmieni na pilocie? big_grin

                  Naprawi komputer, zreperuje pralkę czy zabawkę dziecka itp.

                  > Coz, w takim razie nie potrafisz wyposrodkowac - albo skaczesz,
                  zeby
                  > dziecko nie pisnelo, albo zlewka. Gdzie tu jakis balans?

                  Oj, jest balans, jest smile

                  > Nie no, paradna jestes. Opieka nad niemowleciem to dla Ciebie "czas
                  > wolny"?

                  No przecież smile Ona się bawi a ja robię co chcę, zazwyczaj też się
                  bawię bo zabawa z moim szkrabem to przyjemność i mnóstwo radości big_grin

                  > Oj, przepraszam, ja myslalam ze tozmawiam z doroslym, a tu taka
                  > niespodzianka...

                  Każdy ma w sobie coś z dziecka smile I wszyscy mamy uczucia. No chyba że
                  ty nie masz big_grin

                  > W wieku 8 miesiecy? shock

                  No heja, to może ty zerknij najpierw na moją sygnaturę? Moja córka ma
                  10,5 miesiąca. Te 2,5 miesiąca przerwy to ta płynna granica, której
                  ci zabrakło - delikatnie zaczęłam wolny wypas i po prawie 3
                  miesiącach doszłyśmy do takiego rozwiązywania jej histerii. Dziecko
                  zadowolone, szczęśliwe i o wiele bardziej pogodne i mądre, co mówi
                  każdy kto ją zna od urodzenia. smile

                  > Nikt Cie do niczego nie moze zmusic. Szczegolnie na forum
                  > internetowym.

                  To nie zachowuj się jak pani profesor od wychowania dzieci ze swoimi
                  umoralniającymi gadkami big_grin
                  • froszka Re: Mam dość macierzyństwa! 28.08.10, 19:15
                    atrapcia napisała:

                    > ci zabrakło - delikatnie zaczęłam wolny wypas i po prawie 3
                    > miesiącach doszłyśmy do takiego rozwiązywania jej histerii. Dziecko
                    > zadowolone, szczęśliwe i o wiele bardziej pogodne i mądre, co mówi
                    > każdy kto ją zna od urodzenia. smile

                    Wcześniej pisałaś, że mała była i jest marudna, a histerie to dopiero się zaczną
                    i wtedy porozmawiamy.
                  • wilma.flintstone Re: Mam dość macierzyństwa! 28.08.10, 19:51
                    atrapcia napisała:

                    > Wtedy podzielimy się obowiązkami, już o tym rozmawialiśmy

                    Rozumiem, wtedy juz nie bedzie wymowki ze bidulek byl jedynakiem i
                    sie nie umie z dziecmi bawic. Smiech na sali.


                    >> Naprawi komputer, zreperuje pralkę czy zabawkę dziecka itp.

                    Pralke zreperuje, komputer? W XXI w. musi sam reperowac pralke? To
                    jak czesto Ci sie psuje? Dzien wdzien sie nad nia poci, jak Ty nad
                    zajmowaniem sie domem? Dobszszs, nie tlumacz go wiecej, bo robi sie
                    coraz smieszniej.


                    > Każdy ma w sobie coś z dziecka


                    I Ty, twierdzac ze do ciebie nikt nie biegnie Cie pocieszac jak sie
                    wkurzysz, uznajesz to za "cos z dziecka" w sobie? No w pewnym
                    sensie masz racje - dziecinade bym tu dostrzegla.


                    > No heja, to może ty zerknij najpierw na moją sygnaturę?


                    Chce mi sie czytac te wszytskie durne sygnatury, jasne....Zreszta co
                    za roznica, 8 miesiecy czy 10? To male dziecko wciaz.


                    > To nie zachowuj się jak pani profesor od wychowania dzieci ze
                    >swoimi umoralniającymi gadkami


                    Alez cieta riposta....
                    • atrapcia Re: Mam dość macierzyństwa! 01.09.10, 02:23
                      Ty masz chyba jakieś kompleksy skoro próbujesz mi wmówić, że mam
                      bezużytecznego męża i maltretowane dziecko big_grin Nie chce mi się aż z tobą
                      gadać bo i tak każde moje słowo przeinaczysz i dobudujesz własną bajkę
                      big_grin
              • froszka Re: Mam dość macierzyństwa! 28.08.10, 11:02
                atrapcia napisała:
                > Z pierwszej lepszej strony na temat reagowania na histerię DZIECKA
                > dam ci taki cytat

                Ośmiomiesięczne niemowlę to nie jeszcze nie dziecko smile A te wszystkie "pierwsze
                lepsze strony" mówią najczęściej o dwulatkach, które przechodzą swoje pierwsze
                bunty, a nie o kilkumiesięcznych maluchach, które domagają się uwagi i obecności
                rodzica.

                To ja Ci może zacytuję coś bardziej adekwatnego:
                Psychologowie twierdzą, że maluszki zostawiane same, wyrastają na ludzi,
                którzy nie umieją prosić o pomoc – bo brak reakcji na jego płacz to dla dziecka
                sygnał, że pomocy nie otrzyma. Niemowlęta, których mamy szybko reagują na łzy,
                są mniej płaczliwe, gdy podrosną.
                Nie zostawiaj malca płaczącego dłużej niż dziesięć minut, i tylko w wyjątkowych
                sytuacjach, gdy sama czujesz, że już nie dajesz rady. W trudnych chwilach
                pamiętaj, że płaczliwe dziecko wcale nie musi wyrosnąć na marudne czy
                nadpobudliwe. Mały płaczek domaga się ciągłej obecności rodziców, ich czułości i
                pomocy, dzięki czemu może poczuć się na świecie bezpiecznie i „przetestować”
                różne techniki wyciszania się.

                babyonline.pl/niemowle_opieka_i_wychowanie_artykul,1874.html
                • atrapcia Re: Mam dość macierzyństwa! 28.08.10, 18:48
                  bo brak reakcji na jego płacz to dla d
                  > ziecka
                  > sygnał, że pomocy nie otrzyma.

                  W sensie jakiej pomocy? W wetknięciu palca do kontaktu czy stłuczeniu
                  szklanki?

                  > Nie zostawiaj malca płaczącego dłużej niż dziesięć minut, i tylko w
                  wyjątkowych
                  > sytuacjach, gdy sama czujesz, że już nie dajesz rady.

                  No i nie zostawiam, napisałam, że dziecko płacze max 2 minuty. Zawsze
                  w mojej obecności bo nie zostaje sama nawet na minutę.
                  • froszka Re: Mam dość macierzyństwa! 28.08.10, 19:13
                    No, ale sama piszesz, że chodzi o coś innego, niż kontakty czy niebezpieczne
                    przedmioty:
                    >Młoda właśnie ciągnie mnie za rękaw i beczy (przy
                    okazji coś tam sepleniąc pod nosem mamadzianedejejejejeeeee).
                    Ignoruję, niech się nauczy w końcu.
                    >Z myciem się prosta sprawa - zamykam ją ze sobą w łazience, daję
                    butelkę soli kąpielowej lub dezodorant w kulce i myję się na luzie
                    choć wrzeszczy.
                    >Nie przesadzaj, nie można reagować na byle płacz "chcę na rączki bo
                    tak" albo "puściłam bąka, pociesz mnie"

                    Ja widzę to tak, dziecko płacze bo chce Twojej uwagi, a Ty "na luzie" siedzisz
                    tu sobie na forum smile a potem piszesz, że jest płaczliwa i marudna. Ciekawe
                    dlaczego?
                    A za rok czy dwa zobaczymy, które dziecko (mój syn czy Twoja córka) będzie
                    urządzać sceny w supermarkecie.

                    Każda z nas musi czasem zostawić dziecko, czy pozwolić mu płakać, a Ty wzbudzasz
                    taką sensację bo robisz to dla zasady i na luzie.
                    • wilma.flintstone Re: Mam dość macierzyństwa! 28.08.10, 19:44
                      froszka napisała:

                      > No, ale sama piszesz, że chodzi o coś innego, niż kontakty czy
                      >niebezpieczne przedmioty


                      Coz, placze sie dziewcze w zeznaniach i tyle.
                      • atrapcia Re: Mam dość macierzyństwa! 01.09.10, 03:02
                        Nie, to wy nie macie widoku na całą sytuację i po tym, że dziecko
                        ciągnie mnie za rękaw sobie dopowiedziałyście, że chce mojej uwagi.
                        Tak samo przekręcacie wszystko inne smile

                        A ona ciągnęła mnie za rękaw bo jak zwykle chciała zabrać mi
                        klawiaturę choć koło biurka leży druga taka sama, poświęcona
                        specjalnie dla niej. Mam jej pozwolić? A może pochwalić? I jeszcze
                        dać cukiereczka?

                        Weźcie już zejdźcie ze mnie i najlepiej zapiszcie sobie mój mail i
                        odezwijcie za parę lat jak nasze dzieci będą większe. Zobaczymy który
                        bachor będzie której mamie robił sceny pod cukiernią albo wyskakiwał
                        na ulicę żeby wymusić kupno zabawki big_grin

                        Albo zapraszam do mnie na weekend, zobaczycie jak moje dziecko się
                        zachowuje. I jak można w tym czasie zadbać o dom i siebie. Nie licząc
                        prysznica bo po ostatniej kąpieli zrobionej przez tatusia młoda boi
                        się kabiny w kombinacji ze mną i żeby się wymyć muszę wytrzymać jej
                        pełen przerażenia płacz smile O dziwo sama pozwala się tam wsadzić.
                        Jeszcze ciekawsze jest to, że biorę prysznic w jej obecności niemal
                        od jej urodzenia i zawsze jej się to podobało. Nic nie poradzę.
                        Zabijcie mnie, ale ja myć się muszę bo nie lubię zalatywać więc nie
                        rusza mnie płacz młodej.

                        Ja widzę to tak, dziecko płacze bo chce Twojej uwagi, a Ty "na
                        luzie" siedzisz
                        tu sobie na forum


                        E. No siedzę na luzie, i co z tego? Raz dziennie mogę zajrzeć i
                        poczytać a czasem coś odpisać, prawda? Zwłaszcza siedząc z dzieckiem
                        w tym samym pomieszczeniu, w którym mam komputer. A ona chce coś ode
                        mnie i wie, że tego nie dostanie bo dałam jej to do zrozumienia. Więc
                        teraz ignoruję a za góra minutę skończy, w przeciwnym wypadku
                        wyląduje na moich kolanach big_grin

                        a potem piszesz, że jest płaczliwa i marudna. Ciekawe
                        dlaczego?


                        No na pewno nie dlatego bo od kiedy ignoruję histerie a zaspokajam
                        tylko potrzeby to ryki i marudzenie z byle powodu się skończyły.
                        Teraz mam grzeczne dziecko, które czasem chce broić i nie może, przez
                        co się irytuje. Irytacja wygląda jakoś w stylu "mamababu goligoli
                        uuuu..." + trzy tupnięcia, buzia w podkówkę i ciągnięcie mnie za
                        rękaw albo klepanie po nodze a za chwilę zmiana obiektu
                        zainteresowania. Nie wiem czy nie potraficie u swojego dziecka
                        odróżnić złości od irytacji i tychże emocji od głodu czy bólu czy co,
                        że tak trudno wam to zrozumieć?
                        A, jeszcze jedno - napisałam, że OD URODZENIA była marudnym i
                        płaczliwym dzieckiem, głównie przez kolki. Nie wskutek mojego
                        wychowania, które wręcz ją z tego wyleczyło.

                        Każda z nas musi czasem zostawić dziecko, czy pozwolić mu płakać,
                        a Ty wzbudzasz
                        taką sensację bo robisz to dla zasady i na luzie.


                        Ale po pierwsze ja jej nie pozwalam się wypłakać, chyba że w moich
                        ramionach. Bo czasem ma powód i po prostu musi. Ja tylko ignoruję
                        płacz, który do niczego nie prowadzi i niczemu nie służy - nie
                        oznacza głodu, bólu, mokrej pieluszki czy braku zainteresowania,
                        tylko jest zwykłym darciem japy z powodu kubka z gorącą kawą
                        znajdującym się poza zasięgiem jej łapek czy brakiem dostępu do
                        kontaktu, albo jakiegoś przedmiotu, którym nie powinna się bawić.

                        Jeszcze karmię ją piersią więc chyba na brak bliskości nie może
                        narzekać.

                        Ale wy zaraz i tak rozłożycie moje wypowiedzi na części pierwsze,
                        byle się do czegoś przyczepić i tak zinterpretować żeby wmówić mi
                        plątanie się w zeznaniach big_grin Szkoda, że nie mam czasu na pisanie
                        wypracowań bo mogłabym wam szczegółowo opisać moje życie, życie
                        mojego dziecka i jej ojca również bo i jemu się oberwało, choć
                        wychodzi z domu o 5, wraca o 16 po ciężkiej fizycznej pracy w
                        stoczni, sprawdza swoje (nasze) aukcje, pozałatwia sprawy, porobi
                        opłaty naprawi coś w razie czego (komputery niestety padają często) i
                        pobawi się parę minut z dzieckiem. Ale przecież jest nierobem, który
                        nie kocha swojego dziecka i gó... robi w porównaniu do żony, która
                        cały dzień siedzi w domu i opierdziela się ile chce, byle się wyrobić
                        z obowiązkami.

                        A i jeszcze jedno wilma - wspomniałaś coś o tym, że faceci uważają,
                        że opieka nad dzieckiem nie jest trudna i przez takie jak ja tak
                        myślą. No to posłuchaj - jeśli według ciebie opieka nad twoim
                        dzieckiem jest takim horrorem, to po kiego grzyba sobie to dziecko
                        robiłaś, co? Żeby z siebie robić cierpiętnicę i po powrocie męża z
                        pracy jeszcze go pogonić do sprzątania po tobie i dogadzania twojemu
                        zbolałemu tyłkowi, zmęczonemu siedzeniem na kanapie i głaskaniem
                        dziecka po główce jak zakwili?
                        • froszka Re: Mam dość macierzyństwa! 01.09.10, 13:30
                          Ło Matko! Już po długości odpowiedzi widać, że coś jednak jest na rzeczy skoro
                          się tak tłumaczysz. Raz mówisz, że ignorujesz, raz, że nie pozwalasz się jej
                          wypłakiwać. Zupełny brak logiki w tym co piszesz, aż żal to czytać.
                          Ja Ci tylko jeszcze raz powtórzę, że Twoje dziecko jeszcze nie urządza Ci
                          histerii, poczekaj jeszcze dwa miesiące, a potem jak skończy dwa lata i wtedy
                          się odezwij to porozmawiamy.

                          A Wilma nigdzie, nigdy nie napisała, że opieka nad dzieckiem jest "horrorem" smile
                          tylko, że to wymagające zajęcie jeśli robi się to DOBRZE. Ale skąd Ty to możesz
                          wiedzieć?

                          Poza tym, z tego co kojarzę to Wilma posiada również dziecko nastoletnie, więc
                          wie co mówi.

                          P.S. Moje DZIECKO mi takich scen nie urządza. Ładnie się wyrażasz o swojej córce.
                          > Zobaczymy który
                          > bachor będzie której mamie robił sceny pod cukiernią albo wyskakiwał
                          > na ulicę żeby wymusić kupno zabawki big_grin
                  • alienor Re: Mam dość macierzyństwa! 29.08.10, 00:31
                    Pomocy w poradzeniu sobie z trudną sytuacją i emocjami. W przypadku małego dziecka to zwykle jest przytulenie i/lub odwrócenie uwagi, zajęcie go czymś innym, co jest bardzo łatwe, bo poznającego dopiero świat malucha interesuje wszystko.
      • wilma.flintstone Re: Mam dość macierzyństwa! 26.08.10, 15:15
        atrapcia napisała:

        Córką w tygodniu zajmie się może 5h łącznie. Nie kąpie, nie
        > karmi (no chyba raz na miesiąc mu się zdarzy), bawi się tak
        średnio
        > przez 5 minut co godzinę lub dwie. Nie sprząta w domu, nie zmywa
        > naczyń. Nie gotuje. Jedynie wyrzuci śmieci i czasem zrobi drobne
        > zakupy.


        Rany, jak ja bym miala w domu faceta co jedynie czasem zrobi drobne
        zakupy, to pogonilabym na cztery wiatry. I ty jeszcze, w zwiazku z
        tym, chwalisz sie na forum jaka to jestes zorganizowana, bo chlop
        len patentowany?


        > Ja jakoś żyję. Młoda właśnie ciągnie mnie za rękaw i beczy (przy
        > okazji coś tam sepleniąc pod nosem mamadzianedejejejejeeeee).
        > Ignoruję, niech się nauczy w końcu.


        Nie no, jasne, swietna metoda, dziecko placze, a mamusia przy kompie
        stosuje ignorowanie. Naprawde, genialne, Ty moze ksiazke
        napisz na temat wychowania dzieci?

        >Jak gotuję to daję kawał marchewy, biszkopta,
        > cokolwiek i robię swoje - i tak nie ucieknie ode mnie bo się boi
        > stracić mnie z oczu.

        Znow fantastyczna rada, doprawdy, ale na przyklad moj synek, jak ja
        siedze w kuchni, to z predkoscia swiatla raczkuje do przedpokoju,
        coby sie wspinac na schody, wywalac mi wszytsko z torebki albo
        oblizywac buty...

        > Mam czas żeby o siebie zadbać, mam
        > czas na obejrzenie tv czy pisanie na forum. Dlaczego ty nie
        > potrafisz?



        Moze po prostu nie uwaza, ze najlepsza metoda wychowawcza jest
        olewanie placzacego dziecka?
      • tempera_tura Re: Mam dość macierzyństwa! 26.08.10, 15:42
        Myślisz że ja to do sklepu nie musze iść? Że obiadu nie musze ugotować i w domu sprzatnąć? Zostawiam jak nie ma wyjścia i sie drze. Problem w tym że taki ze mnie typ że wrzaski działają na mnie tak że wszystko z rak leci i poziom agresji strasznie podskakujesmile
        Zostawić i olać "bo ja musze" coś zrobić to żadna sztuka, chyba każdy tak potrafi więc nie masz sie zasadniczo czym chwalic....
        • atrapcia Re: Mam dość macierzyństwa! 27.08.10, 00:44
          Ale co ty chcesz zrobić jak dzieciak ci wyje bo jest zirytowany, ze
          mu coś nie wychodzi, czegoś nie dosięga itp? Jeśli masz pewność, że
          go nic nie boli, nie chodzi głodne, bawiłaś się z nim przez godzinę
          czy dwie, to możesz mieć też pewność, że nic złego się nie dzieje.
          Nie mówię żeby olać jak ryczy bo upadając stuknął się w głowę,
          myślałam że to oczywiste?

          > Zostawić i olać "bo ja musze" coś zrobić to żadna sztuka, chyba
          każdy tak potra
          > fi więc nie masz sie zasadniczo czym chwalic....

          Masz rację, bo sztuką jest odróżnić potrzebę i krzywdę od histerii.
          Jeśli będziesz tą histerię pielęgnować, to z pewnością w przyszłości
          dziecko będzie wiedziało jak to wykorzystać. Uwiesi się np. na tobie
          przy kiosku i drąc się na cały regulator dziecięcego głosiku wymusi
          kupno kolejnego transformersa.

          I wyluzuj z tą agresją, zjedz jakiś persen czy coś, puść głośno jakąś
          Majkę Jeżowską czy inne Smerfy, albo bajki w tv i niech się dzieciak
          zainteresuje choć na 5 minut wink
      • easy_martolina84 Re: Mam dość macierzyństwa! 26.08.10, 17:37
        Nooo to ześ jej radę dała: "Olej dziecko,niech wyje,inni mają gorzej".
        Nie kazdy chyba jednak jest tak gruboskórny jak Ty,toleruje i ignoruje wrzaski.
        A faceta masz niezłego,nie powiemuncertain
        • atrapcia Re: Mam dość macierzyństwa! 27.08.10, 00:33
          Nie przesadzaj, nie można reagować na byle płacz "chcę na rączki bo
          tak" albo "puściłam bąka, pociesz mnie" smile Nie chodzi głodna, bawię
          się z nią często, w międzyczasie ogarnę chałupę i polecimy na spacer.
          Nie jest jej zimno ani gorąco, nic jej nie boli. Wyje bo się wkurza
          np. za to, że nie dosięga do czegoś, co dla jej bezpieczeństwa stoi
          poza jej zasięgiem. Pomarudzi, popłacze, pogada po swojemu i się
          czymś zajmie smile I nie nazywaj mnie gruboskórną bo mnie nie znasz, a
          tym bardziej nie znasz mojego dziecka i jej zachowania. Nie oceniaj
          nikogo po jednym poście, do którego sobie sporo dopowiedziałaś smile

          A facet jest super, tylko trochę dziczeje jak dziecko mu zaczyna wyć
          a on nie wie co robić (swoją drogą to ja sama czasami nie mam
          pojęcia). I ciężko pracuje, zarabia pieniądze na utrzymanie naszej
          trójki, więc uważam, że moim zasmarkanym obowiązkiem jest zadbanie o
          nas i dom skoro nie mam pracy, za to dysponuję dużą ilością czasu.
          Dla mnie to sielanka i nam obojgu pasuje taki układ. :]
          • easy_martolina84 Re: Mam dość macierzyństwa! 27.08.10, 08:32
            atrapcia napisała:

            >Nie oceniaj
            > nikogo po jednym poście

            To po czym mam "kogoś" oceniać?Chyba w sieci jesteśmy no to oceniam po poście,bo
            po czym innym niby? uncertain
          • vinca Re: Mam dość macierzyństwa! 29.08.10, 01:11
            I ciężko pracuje, zarabia pieniądze na utrzymanie naszej
            > trójki, więc uważam, że moim zasmarkanym obowiązkiem jest zadbanie o
            > nas i dom skoro nie mam pracy, za to dysponuję dużą ilością czasu.

            Jezu... "zasmarkanym obowiazkiem"??? niezle Cie wychowal ten Twoj pan i wladca...
          • oldbay Re: Mam dość macierzyństwa! 30.08.10, 01:33
            Czytałam wczoraj ten wątek na forum, bo był na głównej. No i cała ta
            bitwa "reagować na płacze i histerie - nie reagować, ignorować - nie
            ignorować", wydała mi się bardzo interesująca. Dziś trafiłam na ten
            artykuł, który raczej tylko potwierdza to co napisałaś.
            dziecisawazne.pl/jean-liedloff-o-niefortunnych-konsekwencjach-skupiania-sie-na-dziecku/

            Sama dopiero oczekuję pierwszego dziecka ale z wielkim
            zainteresowaniem czytam o perypetiach innych kobiet, o tym jak sobie
            radzą.
            Pozdrawiam wszystkie mamy!
      • lilly811 Re: Mam dość macierzyństwa! 26.08.10, 22:53
        atrapcia napisała:

        > Mam czas żeby o siebie zadbać, mam
        > czas na obejrzenie tv czy pisanie na forum. Dlaczego ty nie
        > potrafisz?
        >

        Ja uważam, że sporo zależy też od charakteru malucha. Ja od
        urodzenia małego mam dom wysprzątany na błysk i sama też jestem
        zrobiona "na błysk" ale to dlatego, że moje dziecko płakało jedynie
        jak było głodne i potrafiło samo zająć się zabawą, teraz ma 8 mies.
        i jest gorzej o tyle, że wszystko go interesuje i sciągam go a to z
        regału z tv, a to z kaloryfera, kanapy, fotela etc.- ale np od
        urodzenia chodzę z nim codziennie rano do łazienki, siedzi w
        foteliku a ja biorę długi prysznic, kremuję się, maluję, myję i
        suszę głowę a on spokojnie sobie siedzi.
        Ale był okres gdy był chory, ja byłam chora, oboje z mężem nie
        spaliśmy- bo jedno lulało a drugie śpiewało i wtedy na gwałt
        szukałam opiekunki i tylko o tym myślałam.

        Autorko tematu- musisz mieć czas dla siebie, musisz gdzieś sama
        wyjść i odpocząć, umówić się z koleżankami, na zakupy, do kina-
        zobaczysz jak dużo da ci choć jedno wyjście.
        • atrapcia Re: Mam dość macierzyństwa! 27.08.10, 01:00
          Ja od urodzenia miałam sajgon a nie dom, 4 miesiące kolek się
          kłaniały. Do tego o siebie nie miałam kiedy dbać - zamiast schudnąć
          karmiąc piersią to jeszcze przytyłam. Po 4 miesiącu było lepiej więc
          zaczęłam dokładać sobie obowiązków, coraz więcej i więcej, oswajałam
          z tym dziecko, z którym były tylko problemy, była upierdliwa do
          granic możliwości. To że znajduję teraz czas, nie na wszystko, ale na
          naprawdę wiele, to zasługa tego z jakim trybem życia ją oswoiłam. I
          wiele rzeczy można robić razem z dzieckiem (zamieniając czynność w
          zabawę) - suszyć włosy, myć zęby, ubierać skarpetki, odkurzać dywany,
          myć podłogę itd.
          Doprawdy nie rozumiem skąd tyle agresji skierowanej w moją stronę za
          mój post, uważam te rzeczy za zupełnie naturalne - facet zarabia, ja
          prowadzę dom, zajmuję się dzieckiem, które czasem ignoruję bo wiem,
          że musi się wypłakać, wyzłościć jak każdy z nas. Dzieciak woli mamę,
          która da cycka, bawi się kiedy może, jej uśmiechnięta gęba jest
          pierwszą rzeczą jaką widzi z samego rana... Co w tym dziwnego, że
          zabawy z ojcem są BE? Za to gitara jest fajowa i te kolorowe rzeczy,
          które robi na monitorze są super. Tata nie musi się z nią bawić,
          wystarczy, że jest obok i ma fajne gadżety smile
          Nie wiem jak wy sobie wyobraziłyście moje życie, chyba jak jakąś
          gehennę, w której facet rzuca ogryzki na podłogę a ja pokornie z
          szufelką czekam żeby je zamieść, taszcząc na plecach dziecko, które
          wrzeszczy mi do ucha, że jest głodne, brudne i pobite, a do tego mam
          zapierdzielać na zakupy na drugi koniec miasta bo stary głodny. big_grin big_grin
          big_grin
          • lucyna_n Re: Mam dość macierzyństwa! 28.08.10, 23:24
            Tatuś jest od tego żeby mieć fajne gadżety i nie musi się bawić z dzieckiem,
            nie musi umieć się nim zająć kiedy dziecko płacze czy marudzi? skąd takie coś ci
            się zalęglo w głowie, chyba sama siebie okłamujesz że to wszystko jest takie
            super, jak dla mnie to nie za bardzo.
      • froszka Re: Mam dość macierzyństwa! 27.08.10, 22:43
        Atrapcia:
        Nie każda chce, albo POTRAFI wytrzymać kiedy jej dziecko się "drze", "beczy" i
        "wrzeszczy" smile

        To podobno jest kwestia chemii, na skutek płaczu własnego dziecka u matki
        wydziela się jakaś substancja do mózgu, która powoduje podwyższenie ciśnienia,
        wydzielanie adrenaliny itd.
        No i w sumie to nie wiem czy Ci zazdrościć takiego podejścia, czy współczuć
        dziecku wink
        • wilma.flintstone Re: Mam dość macierzyństwa! 27.08.10, 23:19
          froszka napisała:

          > To podobno jest kwestia chemii

          Tak jak i wszytskie inne uczucia...
      • lucyna_n Re: Mam dość macierzyństwa! 28.08.10, 20:25
        widać Lucynki mają pecha w życiu
        jakbyś mogła chociaż nie ignorować jej lęków tylko pomóc dziecku je łagodnie
        oswoić i przełamać, skoro już musisz całą te resztę....
      • mamahubcia13 Re: Mam dość macierzyństwa! 28.08.10, 21:31
        Bardzo mądra wypowiedź smile Pozdrawiam smile to samo mogłabym napisać ale nie muszę bo mnie wyręczyłaś wink
      • alienor Re: Mam dość macierzyństwa! 28.08.10, 23:21
        Ignorowanie płączącego dziecka to bardzo zły pomysł. Przerabiały to nasze matki na naszym pokoleniu (mam na mysli 30+), bo takie były wtedy wytyczne: płacze, to ignorować, niech się nauczy nie wymuszać, a dostanie jeść, kiedy przyjdzie pora itd. Ignorowane dziecko rzeczywiście z czasem przestanie marudzić, bo nauczy się, że nie ma na nic wpływu, że domaganie się swojego jest bezskuteczne, że rodzice nakarmią je czy przytulą wtedy, kiedy oni mają na to ochotę, a nie wtedy, kiedy ono tego potrzebuje. Dziecko uczy się, że jego potrzeby nie są ważne. W rezultacie przestaje się domagać ich zaspokajania, a rodzice cieszą się, że mają takie fajne, spokojne i niewymagające dziecko. A że nieszczęśliwe? No cóż, tego najczęściej nie zauważają. Zgadzam się, że nie da się być na każde zawołanie dziecka. Ale trzeba odpowiadać pozytywnie na jego wołanie częściej niż ignorować i "niech się nauczy". Tak z ciekawości: niech się nauczy - czego? Że nie może liczyć na mamę?
        • lucyna_n Re: Mam dość macierzyństwa! 28.08.10, 23:28
          nauczy się że nie należy liczyć na nikogo, że w razie czego nikt mu nie pomoże,
          że ze swoimi problemami trzeba się kitłasić samemu.
          kapitalna sprawa, rewelacyjny prezent na życie...
          ale grunt że mama zadowolona i sielanka...
    • ako17 Re: Mam dość macierzyństwa! 26.08.10, 14:27
      To, że inni mają gorzej, wcale nie znaczy, że nie masz prawa do
      własnych odczuć! Jeśli czujesz sie zmęczona, poirytowana, wypalona
      to po prostu tak jest i karcenie Ciebie za to że (w dużym skrócie)
      ktoś nie może mieć dzieci albo przeżył jakiś dramat jest zupełnie
      nie na miejscu. Każdy ma swój "krzyż" i to że ktoś ma cięższy, nie
      znaczy, że Ty go nie masz...
      To tyle, ad meritum, bo pocieszyć Cię nie bardzo mogę. Moja córeczka
      daje pospać już od dawna, mieszkanie ogarnięte, ja też w miarę
      zadbana a i tak czuję się zbyt udomowiona i czekam z utęsknieniem na
      powrót do pracy. Trzymaj się!
    • mamati3 Re: Mam dość macierzyństwa! 26.08.10, 15:12
      Mój też był strasznym marudą więc rozumiem jak się czujesz. U nas na szczęście
      skończyło się to trochę szybciej-jak młody miał 8 m-cy, wtedy to zaczął pełzać a
      potem raczkować i zauważył że wokoło jest o wiele bardziej interesujących rzeczy
      niż mama smile Oczywiście ma swoje dobre i złe dni ale tych drugich jest
      zdecydowanie mniej. Piszesz że nie możesz na razie iść do pracy a szkoda, bo mi
      powrót do pracy naprawdę pomógł, synek miał wtedy 5-mcy a ja byłam już w takim
      stanie że nawet zarejestrowałam się do psychologa ale nie poszłam bo praca
      okazała się najlepszą terapią smilePracuję 3 dni w tygodniu więc z jednej strony
      mam dużo czasu dla synka a z drugiej mogę czasem od niego odetchnąć i wyjść do
      ludzi a to naprawdę pomaga. Życzę dużo siły i wytrwałości smile
    • wilma.flintstone Re: Mam dość macierzyństwa! 26.08.10, 15:24
      tempera_tura napisała:

      >W nocy budzi się srednio 6 razy. Z dnia na dzień jest gorzej. W
      >domu posprzątane tylko po wierzchu, ja wyglądam jak śmierć, nie
      >mam czasu o siebie zadbać, chudne i chudne.


      Jesli karmisz piersia, to i Twoje chudniecie (nawiasem mowiac,
      dlaczego ja nie schudlam karmiac ani grama, tylko pol roku cwiczen i
      diety mi zajelo zrzucenie 12 kg? Zycie jest niesprawiedliwe!) i
      budzenie sie dziecka w nocy sa cena, ktora musisz zaplacic.
      Niestety piersiowe dzieci przewaznie z wiekiem zaczynaja sie budzic
      coraz czesciej. Wypada to zaakceptowac, albo odstawic, wtedy na
      pewno pobudek bedzie mniej.
      • tempera_tura Re: Mam dość macierzyństwa! 26.08.10, 15:47
        Nie karmię piersią od bardzo dawna....
        Chudniecie kwestia diety: nie jem bo mam kiepski nastrójsmile a jak mam nastrój to nie mam czasu. Młody sie budzi i pije wode, kilka łyków ale co godzinetongue_out
    • aszka07 Re: Mam dość macierzyństwa! 26.08.10, 15:38
      A ja Ci powiem tak, weź sobie tabletki ziołowe, zapal pachnącą świeczkę, napij
      się herbaty i postaraj się wyluzować. Moja ma 7 m-cy i nie dość, że sama się nie
      pobawi to nawet z pokoju nie mogę wyjść żeby nie było darcia. Miałam straszny
      okres, depresję i naprawdę wszystkiego dość, ale znalazłam czas na to co lubię
      (w domu) i staram się nie denerwować. Wykorzystuję męża na maksa, żebym mogła
      odpocząć kiedy wróci (choć i tak nie odpoczywam w pełni bo młoda się drze jak
      mnie nie ma).
      Jeśli masz kogoś to poproś rodzinę czy koleżankę, żeby Ci pomogli, nie musisz
      nigdzie wychodzić itd., ale żebyś chociaż nie musiała ciągle za nim latać.
      Kiedyś będzie lepiej, musisz być cierpliwa smile
      Nie słuchaj tych durnych wypowiedzi, że jesteś złą matką, bo masz dość, albo, że
      nie umiesz się zorganizować. Każde dziecko jest inne.
      Nie wiem jakie są 9 m-czne dzieci, ale moja lubi bawić się butelką z ryżem,
      wodą, balonikiem z helem, też ciągle muszę wymyślać coś nowego .
    • semi-dolce Re: Mam dość macierzyństwa! 26.08.10, 17:03
      Po pierwsze - to minie. Pamiętaj o tym i powtarzaj jak mantrę. Nie będzie trwało
      wiecznie. Minie. I twoje rozżalenie, zmęczenie, przygnebienie tez miną.

      Po drugie - skoro juz nie wytrzymujesz to zatrudnij opiekunkę albo poslij
      dziecko do żłobka. Po prostu. Nawet 3-4 godziny dziennie, ale codziennie, dadza
      ci dużo wytchnienia.
    • greene3 Re: Mam dość macierzyństwa! 26.08.10, 21:04
      Choćbyśmy chwaliły się swoimi cud dziećmi i sobą jako matkami idealnymi każda z
      nas ma momenty, że ma dość. Podejrzewam, że nawet pani słowikowa smile
      W wątku o dobrych radach często pojawia się jedna - "to minie". No i ja też na
      to liczę nie raz, choć nie mam tak często jak Ty - no ale mała ma dopiero 4
      mies., więc wszystko przede mną.
      Koleżanka opowiadała mi, że jej mała w okolicy 9 mies. była jej tak uczepiona,
      że nie raz sikać z nią chodziła bo inaczej się nie dało.
      Radzić nie będę za dużo, bo za mało doświadczona jestem, ale tak sobie myślę, że
      ja na Twoim miejscu pomyślałabym o żłobku choć na dwie godz. dziennie albo o
      jakichś zajęciach dla niemowlaków, gdzie można dziecko oddać choć na chwilę. No
      albo faktycznie ta sugerowana opiekunka - niech wpadnie na chwilę choć kilka
      razy w tygodniu abyś mogła iść na spacer albo poleżeć i poczytać jak ona jest z
      dzieckiem na spacerze. Bo pewnie jak jesteś zmęczona to dziecko, nasz cudowny
      barometr nastrojów, marudzi jeszcze bardziej. smile
      Powodzenia
    • minerwamcg Re: Mam dość macierzyństwa! 26.08.10, 22:56
      Każda ma czasem dość. Nawet mama najbardziej anielsko usposobionego
      dziecka na świecie ma takie chwile, że chciałaby gryźć klamkę.
      Moja mała jest w porządku, z górnej średniej, to znaczy spokojna i
      niekłopotliwa ponad przeciętną, na ogół zdrowa, nie marudzi bez
      powodu. A czasem mam ochotę chodzić po ścianach! Wtedy dziękuję
      Bogu, że dostałam dziecko z promocji i wyobrażam sobie, że mogłoby
      być takie jak... (tu wstawić imię dowolnego wrzaskuna i marudy).
      A tak poważnie, to mnie pomaga chwilowe zwalenie roboty na kogoś
      innego. Zdarzało mi się dzwonić do teściowej z pytaniem, czy mogłaby
      wziąć do siebie małą na półtorej godziny, żebym mogła się przespać.
      Nie zawsze wtedy spałam, ale prośba działała. Dzieciątko wracało do
      mamy normalniejszej niż przedtem smile
    • camel_3d Re: Mam dość macierzyństwa! 27.08.10, 08:37

      > Kiedy dzieci przestają tak marudzić i marudzić......?

      nigdy....

      poszukaj zlobka..na 3-4 godziny dziennie. moje poszlo w wieku 10
      miesiecy..jestem z tego bardzo zadowolony.


    • mamabizona Re: Mam dość macierzyństwa! 27.08.10, 21:09
      Widzisz, moje małe w podobnym wieku i moj stan ducha chwilami
      podobny. Kocham ją ponad życie i nie odmawiam bliskości (śpię z nią,
      noszę, itd), ale jak mi się wygina i ryczy, że ja nie mogę zjeść,
      ani się za przeproszeniem wysr... (a co dopiero zadbać o dom), to
      dopada mnie taka depresja, że zastygam mentalnie. Wcześniej miałam z
      nią super kontakt, jako pólroczniak była prawie non stop pogodna, a
      ostatnio czuję, że nie wiem o co w tym chodzi i to mnie dobija.
      Kupiłam sobie kilka książek o dzieciach, z nadzieją, że coś
      wyczytam smile
      I wcale nie jest to takie łatwe jak niektórzy radzą - dać dziecku
      biszkopta, żeby obiad ugotować, chyba że z paczki... Ja pozwalam jej
      nawet robić przegląd w szufladach, a ona jak ma zły humor to i tak
      nie usiedzi spokojnie, choćbym jej dała moj telefon, pilota, laptopa
      i całe agd...
      Ja mam nadzieję, że to taki etap i minie. Trzymaj się!
    • iskierka_83 Re: Mam dość macierzyństwa! 28.08.10, 04:12
      o rany czuje sie identycznie nie mam nawet kiedy sie wykapac myje sie na raty
      wszystko w pospiechu jak tylko wyjde do lazienki budzi sie i krzyk, jak zasnie
      to tez sie klade od rrazu budzi sie i krzyk i do cyca ;/ i tak ciagle i ciagle
      myslalam ze to kolki ale kolki mijaja a ona ciagle marudzi ;/ wczesniej
      probowalam wymeczyc ja w dzien ale teraz sama juz nie mam na to sil .. miala tez
      robione badanie krwi i moczu i niby jest okej wiec o co chodzi? jeszcze jakies
      2-3 tyg temu bylo okej spala jadla co 2-3 h a teraz co godzine alo pol ;/
    • donab Re: Mam dość macierzyństwa! 28.08.10, 09:07
      Mój maluszek właśnie kończy 8 m-cy i chyba też przemienia się w marudę. Od dwóch dni wszystkie czynności przy dźwięku "yyyyyyuuuu". Uzbrajam się w cierpliwość i przypominam sobie, że jak moja córka wychodziła na pierwsze dyskoteki to ja mówiłam: "jak była malutka to było fajnie, wiedziałam gdzie jest i co robi...".
      Jak pomyśle, że on też dorośnie i ja znowu będę się martwić i nocek nie przesypiać, to kocham to jego marudzenie.
    • lidek0 Re: Mam dość macierzyństwa! 28.08.10, 09:37
      Ja akurat uważam, że potrzebujesz dużo siły i cierpliwości i właśnie
      do ich zebrania powinnaś co jakiś czas wyjść z domu sama np. z
      mężęm. Lęk separacyjny będzie się pogłębiał o ile nie nauczysz
      dziecko przebywania z kimś poza rodzicami. Musisz odetchnąć. Nie
      widzę innego rozwiązania, czekanie aż samo się polepszy o tyle nie
      mam sensu, że Ty będziesz coraz bardziej zmęczona i niestetyty
      będziesz pewnie traciła cierpliwość, więc pisanie: "nie radzćie
      żebym gdzieś wyszła ble ble ble bo nie mam siły i ochoty sie z
      nikim" bo dla mnie spotykanie się z innymi ludźmi to akurat
      odskocznia i chyba jedyne rozwiązania na chwile obecną. /no chyba,
      że chcesz coś innego to napisz co/. Co do nocy to poproś męża niech
      wstaje w weekendy do małego a Ty śpij w innym pokoju, przynajmniej w
      te dwa dni odpoczniesz. Dziecku żądna krzywda się nie stanie jak
      będzie miał bardziej wypoczętą mamę a i Ty poczujesz się lepiej.
      • mumi7 Re: Mam dość macierzyństwa! 28.08.10, 15:20
        Popieram z weekendowym spaniem męża z dzieckiem. U nas tak własnie
        jest, bo mąż chodzi do pracy i w tygodniu ja jakby co zrywam się w
        nocy. Ale te dwie noce to super odpoczynek po całym tygodniu. Poza
        tym w weekend mąż może więcej zajmować się dzieckiem (znów jak u
        mnie). Dzis np pojechal z Małym pierwszy raz na basen, a całe rano
        się nim zajmował. Ja wstałam o 9, troche pomogłam z pakowaniem na
        basen i juz ich nie było, a dla mnie luz na 2, 3 godzinkiwink
        No dodam, że nic tak nie poprawia samopoczucia jak odpoczynek od
        dziecka w tygodniu - tak, jestem wyrodną matką i mam parę razy w
        tygodniu nianię na godziny. Ale dzięki temu moge pozałatwiać sprawy
        na mieście, zakupy etc. Polecam
    • szlag_mnie_trafi No to tak z 18 lat jeszcze musisz wytrzymać 28.08.10, 10:58
      Chyba, że jakaś szkoła z internatem wcześniej.

      PS. robią se dzieci, a potem jojcą...
    • juzia46 Re: Mam dość macierzyństwa! 28.08.10, 11:08
      A z moich obserwacji wynika, ze marudne dzieci (o ile im cos nie
      dolega) to wynik nerwowowsci i frustracji matki. Emocje dziecku
      bardzo sie udzielaja i tylko spokoj moze nas uratowac przy
      niemowlaku - przezywalam to dwa razy: moje dzieci byly grzeczne,
      lezaly sobie na macie, ogladaly swiat i nie musialam wymyslac 1000
      zabaw na minute, bo od poczatku staralam sie przyzwyczajac do swego
      rodzaju samodzielnosci, traktowalam jak czlowieka a nie jajo. Teraz
      jest gorzej, bo chlopaki temperamentne i zywe, wiec dokazuja na
      calego - czasem nie obedzie sie bez podwyzszonego cisnienia, ale
      spoko - taki wiek.
      Sporoboj troche wrzucic na luz. Czasem naprawde warto wyjsc z
      zalozenia, ze pojeczy, pojeczy i przestanie...
Pełna wersja