Życie to nie bajka czy "bezstresowo"?

27.08.10, 06:59
Przy okazji wybierania szkoły dla dziecka zaczęliśmy konfrontować postawy
wychowawcze. Wcześniej całkiem zgodni w tym temacie, z zaskoczeniem
odkryliśmy, że wizję całokształtu mamy diametralnie różną.
Małżonek twierdzi, że dopóki możemy, powinniśmy zapewnić dziecku cieplarniane
warunki (prywatna szkoła, 5-osobowe klasy, po lekcjach opiekunka), ze
wystarczająco ją skrzywdziliśmy, wyrywając ze znanego środowiska i podpisując
kontrakt na pracę za granicą, i na następny kontrakt mam się nie zgadzać.
Mnie się wydaje, że życie jest twarde i im wcześniej się człowiek o tym dowie,
tym bardziej się na nie uodporni, więc chciałabym posłać Młodą do szkoły
publicznej (co prawda starannie wybranej, z dobrą świetlicą), a ewentualny
nowy kontrakt (wiąże się ze zmianą kraju lub co najmiej miasta) wart jest
rozważenia.

Abstrahując od tematu szkoły czy przeprowadzek, jakie są wasze podejścia:
dzieci należy chronić, czy hartować?
    • truscaveczka Re: Życie to nie bajka czy "bezstresowo"? 27.08.10, 07:34
      Hartować, ale nie do bólu. Dlatego nie poślę dziecka do szkoły
      rejonowej (szkoła sportowa z dość kontrowersyjną dyrekcją), a do
      innej, dużej, ale przyjaznej.
      • bea.bea Re: Życie to nie bajka czy "bezstresowo"? 27.08.10, 07:50
        mam podobne zdanie jak poprzedniczka, wiem też, że wybór dobrej publicznej
        szkoły nie jest łatwy, ale można.
        powodzeniasmile
        W miarę rozsądku nie należy rezygnować z własnych ambicji dla dobra dziecka.
    • super-mikunia Re: Życie to nie bajka czy "bezstresowo"? 27.08.10, 08:12
      Sądzę, że nie powinniście rozpatrywać - mąż - tego w ten sposób.Nie wiem chce
      ci dać do zrozumienia, że to był jakiś błąd (?). To co dzięki wyjazdowi/zmianie
      środowiska dziecko miało dane i zabrane już się stało i nic nie jest w stanie
      tego cofnąć. I temat zamknięty.

      Co do edukacji.

      Osobiście rozważałam posłanie syna do prywatnego przedszkola, potem
      stwierdziłam, ze jednak te przedszkola w Polsce chyba są lepsze państwowe niż
      naprędce zrobione prywatne i że tak naprawdę płaci się kasę za dobry
      marketing...Sądzę, że podobnie się ma sprawa z wieloma szkołami prywatnymi.. A
      to ilu klasa ma być osobowa to byłby chyba mój przedostatni punkt na liście
      spraw istotnych przy wyborze szkoły - no chyba żeby była mowa o gimnazjum to
      byłby na jednym z 1 miejsc wink

      Reasumując na twoim miejscu wybrałabym państwową szkołę.

      Ps. Poznałam 3 dzieci, która chodziła do szkoły prywatnej. Klasy 3 osobowej..
      Rozwiązali ją, dzieci przyszły do powszechnej szkoły , ale też nie do jakiejś
      licznej klasy (18 osobowej.. ? ). Przez cały rok szkolny zapominali o wszystkim
      - tam mieli wszystkie przybory na miejscu, prac domowych wcale. 2 z nich miało
      bardzo duży problem w zaaklimatyzowaniu się (ale to też wynikało z postawy
      chroniącej rodziców i ich pewnych "problemów osobistych", ciągle byli zwalniani
      z lekcji lub rodzice przychodzili z anch pewne sprawy załatwiać) a 3 z nich
      szybko się zaaklimatyzował i błyskawicznie zdobył popularność i "uznanie" w szkole.
    • echtom Re: Życie to nie bajka czy "bezstresowo"? 27.08.10, 09:26
      Hartować - jeżeli przy tym masz możliwość wyboru dobrej szkoły publicznej, niekoniecznie rejonowej, to już w ogóle nie ma się nad czym zastanawiać. Chronić należy dzieci do 3. roku życia, potem trzeba im umożliwić normalny trening społeczny.
    • kropkacom Re: Życie to nie bajka czy "bezstresowo"? 27.08.10, 09:34
      Nawet przez chwilę nie myślałam o prywatnej szkole. Ja bym nie chroniła. Sama
      musisz jednak wiedzieć jak w twoim mieście wyglądają państwowe szkoły.
    • karra-mia Re: Życie to nie bajka czy "bezstresowo"? 27.08.10, 09:49
      Ja jestem za bezpiecznym hartowaniem. Publiczna szkoła to nie takie zło i bez przesady, podobnie z przedszkolem. Myslę, że sam fakt uczęszczania do takie szkoły nie wywoła traumy, więc nie wyszukiwałabym na siłę problemu.
      Dzieci należy chronić przed złem świata, ale bez przesady, nie da się uniknąć wszystkich problemów i nie przed wszystkim da się je uchronić. Niektóre rzeczy po prostu są wpisane w życie i dobrze, jeżeli dziecko zostanie w tym fakcie uświadomione.
    • imasumak Re: Życie to nie bajka czy "bezstresowo"? 27.08.10, 10:17
      I chronić, i hartować. Szkoła z pięcioosobową klasą to przesada, zwłaszcza, że
      nie zawsze idzie to w parze z przyzwoitym poziomem.
    • alabama8 Re: Życie to nie bajka czy "bezstresowo"? 27.08.10, 10:18
      Przez pierwsze kilka lat szkoły nie chodzi się do niej po to aby się
      czegoś nauczyć. Chodzi się raczej w celach towarzyskich, aby
      nawiązywać przyjaźnie, radzić sobie w grupie, poznać wszelkie typy
      dzicięcych osobowości (od spokojnego Janka po kłótliwą Maryśkę). Czy
      klasa 5-cio osobowa da takie możliwości?
      Przez pierwsze kilka lat szkoły zawiązuje się przyjaźnie, które
      potem trwają przez lata. To właśnie z podstawówki mamy większość
      naszych przyjaciółek od serca. Czy w klasie 5-cio osobowej jest
      szanasa na to by znaleźć taką przyjaciółkę dla siebie? Dość
      ograniczony wybór.
      Puść dziecko na głęboką wodę, ale w kapoku i czasem trzymając za
      rękę. Tak będzie lepiej.
    • lolinka2 Re: Życie to nie bajka czy "bezstresowo"? 27.08.10, 10:24
      hartowanie w sprawdzonych warunkach i z maksimum wsparcia
      rodzicielskiego.

      Słowa "na następny kontrakt masz się nie zgadzać" potraktowałabym
      jako wypowiedzenie wojny. To MOJA praca i MOJA decyzja. Jeśli
      miłosiernie uwzględniam rodzinę przy jej podejmowaniu (znaczy pytam
      małżonka co o tym myśli) to moja niewątpliwa zaleta - i tyle. A
      jeśli się raz zgodził, to niech teraz nie płacze... To obszar,
      gdzie mam ogromną potrzebę autonomii, niezależności i odrębności.
      • wieczna-gosia Re: Życie to nie bajka czy "bezstresowo"? 27.08.10, 10:39
        Jeśli
        > miłosiernie uwzględniam rodzinę przy jej podejmowaniu (znaczy pytam
        > małżonka co o tym myśli) to moja niewątpliwa zaleta - i tyle

        no wiesz TO dopiero jest wojna. Owszem twoja praca i twoja decyzja
        ale skutki Twojej pracy ponosza WSZYSCY. Jak to milosiernie bierzesz
        pod uwage???

      • green_hill Re: Życie to nie bajka czy "bezstresowo"? 27.08.10, 13:06
        To MOJA praca i MOJA decyzja. Jeśli
        miłosiernie uwzględniam rodzinę przy jej podejmowaniu (znaczy pytam
        małżonka co o tym myśli) to moja niewątpliwa zaleta - i tyle. A
        jeśli się raz zgodził, to niech teraz nie płacze... To obszar,
        gdzie mam ogromną potrzebę autonomii, niezależności i odrębności.


        Faktycznie, ludzka pani jestes, skoro milosiernie pytasz meza o zdanie w tej kwestii.

        Decyzja o podjeciu pracy zagranica/w odleglym zakatku kraju dotyka wszystkich czlonkow rodziny i potrzeby wszystkich czlonkow tejze rodziny powinny byc w miare mozliwosci respektowane i brane pod uwage. Oczywiscie niemowlakowi jest wszystko jedno, w jakim kraju i miescie jest wozony na spacer, ale kilkulatek juz ma swoje znajomosci, przedszole i srodowisko.
    • judytak Re: Życie to nie bajka czy "bezstresowo"? 27.08.10, 10:29
      nie wiem, jak wy, ale ja w życiu bym nie chciała chodzić do
      pięcioosobowej klasy...

      w klasie, gdzie jest dwadzieścia parę osób, są wszelkie szanse, że
      znajdą się te 2-3, które danemu dziecki "przypasują się" jako
      przyjaciele, i znajdą się kolejne, które bedą "towarzyszami do
      konkretnych rzeczy" - inni do gry w piłke, inni do pisania komiksu,
      inni do obgadania chłopaków/dziewczyn...

      w klasie, gdzie jest wszystkiego 5 dzieci, z tego połowa to
      chłopcy/dziewczyny, co w tym wieku jednak się liczy, duża szansa, że
      dziecko tak naprawdę zostanie samotne...

      w twojej sytuacji zdecydowałabym się na taką prywatną szkołe
      ewentualnie wtedy, jeśli ma to być szkoła "na chwilę", powiedzmy, na
      rok, bo potem i tak nowy kontrakt i przeprowadzka...

      pozdrawiam
      Judyta
    • wieczna-gosia Re: Życie to nie bajka czy "bezstresowo"? 27.08.10, 10:34
      kocianna 5 osobowa klasa brzmi nieco strasznie serio serio- a jak w
      tych 5 osobach nie bedzie przyjaciolki od serca? 15 osob to tez mala
      klasa a szansa na wymiksowanie sie towarzyskie wieksza.

      A w ogole to tak- poczucie winy to zly doradca a twoj maz ma je
      ogromne. I musi odlozyc je na bok. Nie jestem zwolenniczka ciagania
      dzieci po krajach- moi znajomi tak ciagani (przez ciagani rozumiem co
      2-3 lata nowe miejsce) srednio sie z tym czuja. Leiej sie czuja ci co
      byli przeciagani 2-3 razy i koniec rodzice sie ukorzenili na czas
      dluzszy. Ale mysle tez ze to zalezy od sily samej rodziny i od
      sposobu w jaki dziecko jest chowane bo z drugiej strony moja
      przyjaciolka przeprowadzaja sie kilkanasce razy miedzy 5 panstwami a
      jej mama zrobila wszystko by Polska byla jej stalym punktem i
      chodzilysmy do szkoly raptem rok razem a pozniej spotykalysmy sie
      bardzo czesto i listy pisalysmy i w ogole i naprawde mamy swietny
      kontakt chociaz na poczatku on musial byc podtrzymywany przez
      doroslych- mialysmy 8 lat.

      Slowem- nie umiem ci odpowiedziec na to pytanie wprost. Zycie ma
      rozne stopnie twardosci.

      Chyba najblizsza jest mi taka odpowiedz- szkola raczej publiczna ( a
      przedszkole jest jakie) szczegolnie podstawowa. Uwazam ze podstawowki
      sa en masse lepsze publiczne- chyba ze masz szczegolne parcie na
      montessori czy jakis inny system. Co do pzeprowadzek- obserwowalabym
      dziecko. Jesli znosi je dobrze nie ma jakis szczegolnych problemow z
      adaptacja w nowym srodowisku itd, dajesz jej poczucie bezpieczenstwa
      i korzenie i to jej wystarcza- luzik. jesli zauwazylabym ze moje
      dziecko odchorowuje zmiany ciezko i bolesnie- dalabym se spokoj z
      jada przez kraje i miasta albo w ogole albo wydlyuzylabym pobyt
      maksymalie albo bralabym wylacznie kontrakty na dluzej albo
      odpuscilabym se zupelnie.

      poza tym pamietaj o rozwoju spolecznym- na niego trzeba czasu. I w
      zyciu zawodowym pewnie wazna jest umiejetnosc dopasowywania sie
      blyskawicznego i przeslizgiwania po znajomosciach, ale czlowiekowi
      jako takiemu potrzebna jest umiejetnosc budowania glebokich wiezi z
      drugim czlowiekiem- ja uwazam ze jesli ktos tego nie umie albo
      zatracil te umiejetnosc w skutek przezyc roznych (np. ciaglych
      przeprowadzek, bo po co sie zaprzyjazniec skoro wyjezdzam) to jest
      ubozszy i tyle.

      ale wiesz ze nie pisze do ciebie personalnie tylko sobie dywaguje no
      nie?
      • morekac Re: Życie to nie bajka czy "bezstresowo"? 27.08.10, 10:55
        bez przesady z klasami 5-osobowymi. Są fajne. A i nauczycielowi
        łatwiej dostrzec ewentualne tarcia/inne problemy i pomóc dzieciom
        nad tym popracować.
    • an_ni Re: Życie to nie bajka czy "bezstresowo"? 27.08.10, 10:48
      na tak postawione pytanie odpowiem ze jestem bardziej za chronieniem
      wtloczenie parolatka w kierat zycia osoby doroslej uznaje za
      niepotrzebne hartowanie
      po cos jednak jest to dziecinstwo tak? po to zeby bylo choc troche
      bezstresowo
      publiczna podstawowka z III zmianami i 30 os. w klasie + siedzenie w
      swietlicy po 5 godzin to wg mnie niepotrzebne hartowanie

      PS argument o malym spectrum wyboru kolegow w nielicznych klasach
      szkol prywatnych jest dla mnie wyjatkowo kuriozalny
      • wieczna-gosia Re: Życie to nie bajka czy "bezstresowo"? 27.08.10, 11:12
        wiesz tak samo kuriozalny jak 3 zmiany w podstawowce i 30 osobowe
        klasy- teraz jest niz demograficzny nawet w Rosji smile

        zas fajna swietlica ma to do siebie ze straszie trudno z niej
        wycignac dzieci- zreszta swietlice maja tez szkoly prywatne wiec tu
        akurat zupelnie nie rozumiem argumentu.
        • an_ni Re: Życie to nie bajka czy "bezstresowo"? 27.08.10, 11:21
          teraz szedl / idzie do szkol niz, ale za pare lat juz bedzie wiecej
          dzieci
          a dla mnie akurat wyznacznikiem jest rocznik corki 2006 zmieszany z
          rocznikiem 2005
          • wieczna-gosia Re: Życie to nie bajka czy "bezstresowo"? 27.08.10, 11:31
            alez wrecz przeciwnie szczyt nizu bedzie w 2016 a juz w publicznych
            podstawowkach pierwsze klasy sa standardowo 18 osobowe smile co bedzie w
            2016 boje sie myslec smile

            Przedszkola nie sa zadnym miernikiem, przedszkoli jest po prostu za
            malo, nie mowiac o zlobkach. szkol nie siekali tak nieprzytomnie,
            wiekszosc stoi jak stala.
            • an_ni Re: Życie to nie bajka czy "bezstresowo"? 27.08.10, 11:38
              sczyt nizu w 2016? szczyt nizu urodzen? czy niz idacy podstawowki?
              do gimnazjum? czy liceum?
              bo ja pisze (bo to moj punkt odniesienia) o rozpoczeciu podstawowki
              dla rocznika 2005/2006, (czyli rok szkolny 2012/2013) ktory mimo ze
              wyzowy nie byl to jednak zmieszany da spora liczbe i w mojej
              dzielnicy szkol niestety nie ma pod dostatkiem ani tez nie rozbuduja
              sie az tak szybko
              takze punkt widzenia zalezy od punktu siedzenia
              • wieczna-gosia Re: Życie to nie bajka czy "bezstresowo"? 27.08.10, 11:54
                szczyt nizu w podstawowkach ma byc w 2016.
      • judytak Re: Życie to nie bajka czy "bezstresowo"? 27.08.10, 11:13
        > publiczna podstawowka z III zmianami i 30 os. w klasie + siedzenie
        w
        > swietlicy po 5 godzin to wg mnie niepotrzebne hartowanie

        skrajności, skrajności...
        po co opowiadać takich rzeczy, jakich już nie ma?

        moje dzieci chodziły / chodzą do zwykłej rejonowej podstawówki
        okres: od 2002 do dziś (i nadal)
        miasta: Warszawa i Budapeszt
        lekcje od rana, żadne zmiany
        liczebność klas od 18 do 24 dzieci

        pozdrawiam
        Judyta

        P.S.
        a możesz wytłumaczyć, co jest kuriozalnego w tym, jak ktoś nie lubi
        bardzo małych klas?
        J.
        • an_ni Re: Życie to nie bajka czy "bezstresowo"? 27.08.10, 11:19
          nie moge ci wytlumaczyc bo nie chodzi mi o >nielubienie< malych klas
          • judytak Re: Życie to nie bajka czy "bezstresowo"? 27.08.10, 11:56
            a możesz mi wytłumaczyć, co jest kuriozalnego (a nawet wyjątkowo
            kuriozalnego) w argumencie o malym spectrum wyboru kolegow w
            nielicznych klasach? (baz względu na to, czy chodzi o szkołę
            prywatną czy nie)

            naprawdę mnie to ciekawi

            P.S.
            ja nie lubię bardzo małe klasy własnie ze wzgledu na małe spectrum
            wyboru kolegow
            J.
            • an_ni Re: Życie to nie bajka czy "bezstresowo"? 27.08.10, 12:35
              kuriozalne czyli dziwne, zaskakujace, ale i wg moich doswiadczen,
              nieprawdziwe wydaje mi sie twoje zalozenie ze zdobycie kolegow udaje
              sie tylko w wielkim gronie, ze poszukiwanie musi odbywac sie w
              formie odsiewania reszty.
              a ja wlasnie lubie male, dobrane grono, w ktorym pewniej znajde,
              jesli nie przyjaciolke, to dobra kolezanke i ta kolezanka bedzie od
              wszystkiego.
              nie lubie tlumu i nie pociaga mnie zbyt duza roznorodnosc, wole
              miksowac sie w podobnym gronie, ludzie inni ode mnie nie przyciagaja
              mnie na dluzej.
              poza tym dziecko nie zyje tylko szkola! ma znajomych na podworku, na
              zajeciach dodatkowych itp
    • powerextension Re: Życie to nie bajka czy "bezstresowo"? 27.08.10, 11:35
      Hartować to dziecko mogę zdrowotnie - wyjeżdżając z nim często z miasta,
      zmieniając klimat, chodząc codziennie na basen, dobrze karmiąc i nie przegrzewając.

      Natomiast hartowanie społeczne w sposób jaki opisałaś to jakaś komunistyczna
      bajka. Toż oddaj ją od razu do ruskiego domu dziecka - zahartuje się na całe
      życie, według twoich standardów.
      Ja jestem zdania - dobra, przyjazna, kameralana szkoła bez patologii, gdzie są
      dobre warunki do edukacji i ewentualnie, gdy dziecko jest na to gotowe dodatkowa
      grupa rówieśnicza dobrana według zainteresowań - sportowa , skautowska, artystyczna.

      Nie wyobrażam sobie normalnego rozwoju dziecka w warunkach stresowych - to jest
      chory pomysł od początku do końca.




    • czar_bajry Re: Życie to nie bajka czy "bezstresowo"? 27.08.10, 12:52
      Hartować jak najbardziej.
    • malila Ani jedno, ani drugie - 27.08.10, 13:26
      odpowiadając na pytanie w tytule. I jedno, i drugie - odpowiadając
      na pytanie z postu. Czyli i chronić, i hartować. Jeśli hartujesz
      dziecko w sensie fizycznym, czy nie zapewniasz mu równocześnie
      bezpieczeństwa? Hartujesz w taki sposób, że wystawiasz gołe dziecko
      na mróz, czy raczej dbając o to, by się nie przegrzewało, wychodziło
      codziennie na świeże powietrze i korzystało z ruchu?
      W kwestii emocji jest podobnie. Dajesz dziecku żyć normalnie czyli
      stawiasz go przed wyzwaniami, ale takimi, które będą na miarę jego
      sił dziecka. Nie będą takie wyzwania wyczerpywać energii dziecka,
      ale będą ją wzmacniać.
      Nadmierne roztkliwianie się nad dzieckiem, chowanie go przed światem
      z lęku, że ten świat go zje,wywołuje w dziecku przekonanie, że świat
      jest straszny i że nie można sobie z nim poradzić, że wszędzie czaja
      sie zagrożenia i jedyne na co można liczyć, to na jakąś łaskę świata
      albo nieuwagę, że ten go nie zauważy. Z drugiej strony celowe
      rzucanie dziecka w trudne sytuacje z myślą, że im bardziej ono w
      tyłek dostanie, tym lepiej będzie sobie później radzić, także
      prowadzi do poczucia zagrożenia i przekonania, że ciągle czeka być
      czujnym, bo życie to pasmo ciągłych walk i "albo ja ich, albo oni
      mnie". Prowadzi też do poczucia samotności w tej ciągłej walce.
      Warto więc, by dziecku nie odbierać możliwości rozwiązywania
      problemów (które i tak się zawsze zjawiają), poczucia pewności, że
      znajdzie rozwiązanie, i poczucia bezpieczeństwa, że w razie porażki
      może liczyć na rodzicielkie wsparcie.
    • lilka69 Re: Życie to nie bajka czy "bezstresowo"? 27.08.10, 22:30
      a ja odpowiem-chronic. trzymac pod kloszem ale ale mowic dziecku jaki jest
      swiat. bo inaczej nie bedzie wiedzial, ze ma lepiej.

    • lola211 Re: Życie to nie bajka czy "bezstresowo"? 27.08.10, 22:52
      Jak zwykle- nalezy po prostu zachowac zdrowy rozsadek.Poslanie dziecka do
      dobrej publicznej placówki krzywdy z pewnoscia mu nie uczyni, wrecz
      przeciwnie.
      Moja za rok do gimnazjum.Moglabym ja pohartowac- niech idzie do rejonówki ,
      gdzie nauczyciele ucza w kaskachwink- albo zginie albo przezyje.Jednak wole zadbac
      o to, by nie musiala walczyc o przetrwanie i postaram sie o to, by nauke
      kontynuowala w gimnazjum o dobrej renomie.
      • wieczna-gosia Re: Życie to nie bajka czy "bezstresowo"? 27.08.10, 23:30
        mysle ze z gimnazjami juz jest ciut inaczej- sama wzielam pod uwage
        gimnazjum publiczne- ale podstawowka pod warunkiem ze nie ma rzezni
        typu 3 zmiany 30 osob w klasie i jakiejs jazdy z zachowaniem tylko
        jest normalna- jest opcja zupelnie spoko.
    • anorektycznazdzira Re: Życie to nie bajka czy "bezstresowo"? 28.08.10, 16:39
      A ja uważam, ze trzeba po prostu żyć i nie robić cyrku. Nie ćwiczyć
      na dziecku nie wiadomo czego w celu utwardzenia, ale też normalnie
      funkcjonować, włączając je w rytm swojej egzystencji, łącznie z
      przeprowadzkami czy innymi zdarzeniami. Nie tworzyć mu cieplarnianych
      warunków podporządkowując mu całą rodzinę i przede wszystkim nie
      gadać mu o tym nad głową. Powiedzieć jakie sie ma uwarunkowania,
      kiedy, co i dlaczego robimy, z czego rezygnujemy lub nas nie stać a
      na co nas stać, możemy sobie pozwolić, zapewniamy mu i się z tego
      cieszymy.
      Dziecko powinno zyć normalnym życiem rodziny, nie cierpieć specjalnie
      ani specjalnie nie rządzić.
Pełna wersja