Co zrobić? Praca na nocki i studiia, i dziecko?

27.08.10, 16:23
hej dziewczyny, jestem w takiej sytuacji, że: dzieciątko ma już 2,4
mies., studiuję zaocznie, chłopak mój dopiero teraz domaga się,
żebym poszła do pracy (mamy większe wydatki niż rok temu - kupiliśmy
mieszkanie), mam szansę na praktyki u bardzo dobrego specjalisty, z
tym, że pierwszy rok pracuję za darmo (nie mniej praca
przyszłościowa). No i pytanie, muszę dać dziecię pod opiekę komuś,
muszę na to zarobić i... Zastanawiałam się, czy dam radę pracować na
popołudnia gdzieś lub na noce? Już się zaczyna nerwowo robić z
powodu kasy sad Chcę, żeby facet widział, że coś robię, żeby go
wspomóc, chciałabym zdjąć z niego trochę ciężar utrzymania, bardzo,
widzę ,go to stresuje.
    • anorektycznazdzira Haaaalo? 27.08.10, 16:33
      Zajmowanie się waszym, jak rozumiem: wspólnym dziecięciem NIE jest li
      wspomaganiem szanownego przeciążonego zarobkowaniem partnera? Czy też
      wraca on do domu z pracy i zaczyna froterowanie podłóg i wstawanie po
      nocy do niemowlęcia?
      Idiotka czy troll?

      On się "dopiero" domaga abyś pracowała? Ledwie co wyszłaś z połogu
      czy to była literówka i miało być 2,4 LAT? Idź kobieto do pracy,
      jeszcze go przeproś, ze tak późno, tyraj studiach z dzieckiem u
      piersi, rób w tym czasie staż we dnie a w nocy zarabiaj bo panu
      ciężko. Matko...
      • triss_merigold6 Re: Haaaalo? 27.08.10, 16:38
        Nie czepiaj się, teraz jest lans na stachanowszczyznę, "WO"
        nieustannie zamieszcza wywiady z paniami, które urodziły i dwa dni
        później załatwiały sprawy zawodowe. Na forum też przykłady pań w
        pierwszych dniach połogu goniących do roboty można znaleźć.
    • triss_merigold6 Czekaj, czekaj 27.08.10, 16:36
      Czekaj, czekaj czy napisałaś, że dziecko ma niespełna trzy miesiące
      czy miałaś na myśli 2,4 roku? Czy może 24 miesiące?
      Roczne praktyki za darmo to kanał.
      Praca na noce przy konieczności pracy także w dzień (te roczne
      praktyki) i zajmowaniu się dzieckiem w czasie wolnym od pracy to
      kanał kompletny. Zdrowie sobie zniszczysz.
      • lolinka2 Re: Czekaj, czekaj 27.08.10, 16:39
        pracując w nocy i praktykując w dzień przede wszystkim na bank
        zawalisz praktyki - i po karierze świetlanej.
        Potem zawalisz pracę (o głupie błędy niewyspanemu człowiekowi w
        nocy łatwo) - kasy brak.

        Czyli: ręka w nocniku.

        Wersja: dziecko + praktyki, vel dziecko + praca da się ogarnąć, ale
        jeśli ma być dziecko + praca + praktyki, to ja pytam, gdzie jest do
        jasnej anieli ojciec dziecka?
        • spiewadlo Re: Czekaj, czekaj 27.08.10, 19:30
          Sprostuję, bo pisałam w pośpiechu i była literówka: 24 mies. ma
          dzieć. Do anorektycznejzdziry: nie, nie jestem idiotką, mój stary
          nie wygarniał mi braku pracy przez 2 lata, w zeszłym roku miałam na
          studiach zjazdy co pt, sob, niedz, 17 egzaminów, pod koniec roku
          była po prostu masakra, nie robiłam nic innego, tylko siedziałam i
          ryłam, na dodatek na praktyki w tygodniu biegałam, w weekend
          siedział On, w tyg. Niania. Koszty ogromne, Misiek nawet nie
          kwęknął. Rozumiał sytuację. Teraz kupiliśmy mieszkanie, potrzebujemy
          kasy, nie ma już na Nianię. Mam możliwość praktyk raz, dwa w tyg.
          Zależy jak będę mogła. Będę pisała pracę licencjacką, zjazdy co 2
          tyg., praca dorywcza, praktyki których po prostu pragnę tylko i
          wyłącznie u tej osoby. Potrzebuję po prostu dorobić na przedszkole
          dla Małej. Maksymalnie 500 zł. Bo do południa/nocy będę w domciu.
          Heh, może się rzucam z motyką, ale kurcze, szkoda, żeby taka okazja
          przeszła koło nosa. Poza tym przewiduję, że taka sytuacja będzie
          trwała rok, nie dłużej. A jak dobrze pójdzie już po pół roku będę
          miała kasę z praktyk.
          • anorektycznazdzira Re: Czekaj, czekaj 27.08.10, 19:43
            literówka tłumaczy wszystko, sądziłam, żeś oszalała i pędzisz do
            pracy z wyrzutami sumienia mając w domu oseska.
            Mimo to uważam, że absolutny max to dziecko+studia+praca lub
            dziecko+studia+staż. Pogadaj z chłopem, niech zaciśnie zęby i
            wytrzyma jeszcze pół roku jeśli ten staż taki rozwojowy i może się
            przemienić w dobrą robotę. Ale w rok wolontariatu za darmochę z
            enigmatycznymi obietnicami rozwoju zawodowego bym się nie pchała.

            A korki mogłabyś udzielać? Albo prace pisać?
            To bardzo dobre rozwiązanie kiedy potrzebujesz elastycznych godzin
            pracy a jeśli masz ciekawe kwalifikacje to i dochodowe.
          • jkk74 Re: Czekaj, czekaj 27.08.10, 19:45
            po tym co dopisałaś widzę, że połączenie jest realne, ale pod jednym warunkiem -
            szanowny tatuś włączy się aktywnie w opiekę nad dzieckiem i jednocześnie
            dostrzeże, że brak ci czasu na dopucowanie mieszkania i szykowanie obiadków z
            trzech dań...
            no takie są moje spostrzeżenia...
          • super-mikunia Re: Czekaj, czekaj 27.08.10, 19:52
            Dzieć prawie 3 lata, praktyki 1 x 2 w tygodniu kiedy cyt.
            będziesz mogła
            spokojnie dasz radę,nawet jakbyś była samotną
            matką zdala od rodziny w obcym mieście
            • super-mikunia Re: Czekaj, czekaj 27.08.10, 19:52
              oczywiście będziesz mogła podjąć pracę
    • beverly1985 Re: Co zrobić? Praca na nocki i studiia, i dzieck 27.08.10, 19:59
      Znajdź platny staż.
      • szpil1 Re: Co zrobić? Praca na nocki i studiia, i dzieck 27.08.10, 22:15
        Jakoś w tym poście na innym forum nie wygląda to tak optymistycznie i cudowny
        ukochany wcale nie jest znowu tak cudowny?


        "Czy mam szansę na pracę?
        Autor: spiewadlo 27.08.10, 16:13
        Dodaj do ulubionych Skasujcie
        Odpowiedz
        Jestem mamą 2,4 mies. Skarba, sytuacja wygląda tak, że mieszkamy i
        żyjemy razem, ale nasze bycie razem wisi na włosku. Chodzimy od 1,5
        roku na terapię, jest lepiej, ale nadal różnie to bywa. Ostatnio
        znów się pokłóciliśmy. Żyję w takim zagrożeniu, że on mnie zostawi,
        i że będzie walczył o dziecko. A chodzi o kasę. Ja obecnie nie
        pracuję, studiuję zaocznie, za 2 lata skończę studia, ale nie mogę
        czekać tak długo, bo są wydatki, opłaty za studia, no i nerwy:
        dlaczego ja siedzę w domu i nie pracuję. Nie mam gdzie dziecka oddać
        w tej chwili żłobki są u nas przepełnione, mam szansę na praktyki w
        swoim zawodzie, ale musiałabym oddać dziecko gdzieś prywatnie, do
        tego potrzeba kasy, a ja za ta praktykę przez pierwszy rok kasy nie
        dostanę. Będę się uczyć zawodu u świetnej specjalistki co jest
        przyszłościowe, ale musiałam dodatkowo zarobić na
        opiekunkę/przedszkole. Jestem młoda, kompletnie zielona, nigdzie
        jeszcze nie pracowałam, ale chcę i chcę wspomóc mojego chłopaka.
        Przynajmniej dopóki się stara i jesteśmy razem, w końcu przez 2 lata
        utrzymywał mnie i moje dziecko, nie do końca wiedząc, czy chce byc
        ze mną czy nie. Dopiero teraz gdy są większe wydatki on mi mówi: Idź
        do pracy. Pytanie do Was: Czy w takiej sytuajci, z małym dzieckiem,
        ze studiami (w tym roku licencjat), z praktykami 2 razy w tygodniu
        dam radę pracować gdzieś na popołudnia, lub na noce? To jest
        sytuacja doraźna, zaznaczam, tylko na góra rok. Od razu mówię, że
        rodzice mi nie pomogą... Boję się, że nie wyjdzie z tą pracą, i będę
        jeszcze rok siedziała w domu, on zobaczy, że się nie staram, i że
        się nie liczę z nim, i mnie zostawi... Jednak nie chcę draki, i mimo
        niepewnej sytuacji chcę z nim być. Z nami nie wiem, co będzie, ale
        przynajmniej będę coś robić dla niego, a nie tylko żerować, i jechać
        na tym, że studia i że biedna królewna nie pracuje, bo nie potrafi
        wyjścia z sytuacji znaleść... "


        Jakoś mam wrażenie, że to w tym poście napisałaś prawdę. Tu też błąd z wiekiem
        dziecka czy po prostu głupio ci po przeczytaniu opinii e-mam i starasz się
        zrobić lepsze wrażeni, nie "idiotki" jak cię ktoś ocenił?
        Jak to on utrzymuje ciebie i TWOJE dziecko? Więc to nie jest też jego dziecko?
        Jeśli jest - to łaski nie robi. Jeśli nie jest, to dlaczego się boisz, ze po
        rozwodzie będzie o nie walczył?
        Chyba rzeczywiście jesteś zdesperowana. Ale nie zdesperowana, by chłopa wspomóc,
        tylko żeby on łaskawie z tobą był. Bo może po dwóch latach niezdecydowania
        jednak dojdzie do wniosku, ze to jednak nie to.


    • alba27 Re: Co zrobić? Praca na nocki i studiia, i dzieck 27.08.10, 22:22
      ja to już miałam hardcorewink
      2 małych dzieci, jedno 5 miesięczne, drugie rok starsze jak wróciłam
      na studia dzienne, magisterskie co prawda ale wykłady 4 razy w
      tygodniu w mieście oddalonym 1,5godz. 4 razy w tygodniu dawałam też
      korepetycje.
      Rok póżniej kasy brakowało to poszłam do pracy, udało mi się znaleźć
      pracę blisko domu i na zmiany, tak że wymienialiśmy się z mężem
      opieką nad dziećmi, przez rok pracowałam wszystkie weekendy ( pół
      soboty i pół niedzieli) to wtedy w tygodniu miałam 2 dni wolnego i
      mogłam na uczelnię pojechać.(na ostatnim roku wzięłam IOs i
      jeżdziłam 5 dni w miesiącu) Babć do pomocy nie było bo jedna za
      granicę wyjechała a druga pracowała. Czasami zdarzało się że jak
      szłam w sb do pracy na 15 a mąż pracował do 15 to brałam dzieci do
      pracy i mąż je wracając odbierał. Bywało też tak że wracałam z pracy
      o 23 i siadałam do pisania pracy mgr, konczyłam ją o 3 nad ranem i o
      6 wracałam jak miałam pierwszą zmianę.
      Uparłam się ale jak teraz wspominam te czasy to boli mnie żołądek.
      Przez rok spałam po 4 godziny na dobę, ale najważniejsze że praca
      była w takim systemie że zawsze mąż lub ja byliśmy z dziećmi. Mąż
      miał dosyć , ja zresztą też , prawie wcale się nie widywaliśmy,
      pracowałam wszystkie wolne dni i święta żeby mieć potem wolne w
      tygodniu. Po roku, jak obroniłam mgr, dzieciaki dostały się do
      przedszkola powiedziałam szefowi że od września będę szukała czegoś
      w godzinach 8-16, nie mogę pracować popołudniami i wieczorami bo
      wtedy dzieci mnie nie będą widywały i wtedy szef zaproponował mi
      zmianę działu i pracę 8-16. Minęły 3 lata i do dzisiaj jestem mu
      bardzo za to wdzięczna.
      Wszystko się da pogodzić, studia, pracę i opiekę nad dziećmi też ale
      ojciec też musi przejąć opiekę nad dzieckiem, musicie ustalić
      harmonogram, zeby to miało ręce i nogi.
      Nie wiem jakiej pracy szukasz ale w nocki się nie pakuj bo potem nie
      dasz rady funkcjonować w dzień. Może wykładanie towaru w marketach,
      sprząnie, opieka nad dzieckiem sąsiadki, sprzątanie, korepetycje???
      Poszukaj czegoś co ci zajmnie 4-5 godz dziennie.
      Ja też nie mogłam patrzeć jak mąż się stresuje i wiedziałam ulgę jak
      na konto wpływała druga wypłata. Powodzenia!
    • mara_jade73 Re: Co zrobić? Praca na nocki i studiia, i dzieck 28.08.10, 09:29
      Jeśli partner (nie mąż z tego co zrozumiałam) wymaga od Ciebie
      pracy w nocy przy 24 miesięcznym dziecku to ty zarządaj alimentów.
      • spiewadlo Re: Co zrobić? Praca na nocki i studiia, i dzieck 28.08.10, 13:38
        Po namyśle stwierdzam, że praca na nocki rzeczywiście odpada, ale
        cały czas myślę ciepło o pracy od południa do późnego wieczora.
        Wtedy oddawałabym dziecia powiedzmy maksymalnie od 14 do 18. Do
        szpil1, sytuacja mojego związku jest baaardzo skomplikowana. Owszem,
        nie wiem, czy ze sobą będziemy, oboje mamy wahania, i oboje chcemy.
        To nie takie proste, człowiek nie jest jednowymiarowy, mamy oboje
        mnóstwo problemów, jesteśmy pod pewnymi względami niedojrzali. Ale
        staramy się. Partner od początku poparł moje studia, bardzo mnie w
        tym wspierał, choć nie było mu łatwo. Teraz sytuacja zrobiła się
        nerwowa, bo wyszedł po drodze mój staż. Ten człowiek nigdy nie
        zawiódł mnie materialnie, wspierał mnie na studiach, nigdy mi
        niczego nie brakowało, choć ja nie wniosłam do tego związku niczego.
        Jeszcze mam dług po matce, dlatego mi głupio, i to JA chcę iść do
        pracy na nocki, czy innej, nie chcę dłużej być tylko na jego
        utrzymaniu, bo jednym z jego największych schiz to to, że zostanie
        bez kasy. A moje stuida i Nianie to był nie lada wydatek. Teraz tak:
        napisałam nie zawiódł mnie materialnie, ale emocjonalnie wiele razy.
        Nie miałam przy nim poczucia bezpieczeństwa, już 2 razy mieliśmy się
        pobierać, on się wycofywał... Nie powiem, jak się wtedy czułam,
        facet jest niedecyzyjny, wycofany, a ja chciałam konkretów.
        Tymczasem nie miałam nic do zaoferowania, nie mogłam nawet wyłożyć
        kasy na kupno sukni ślubnej. Gdzieś tam mam wrażenie, że jak się
        trochę usamodzielnię, on będzie miał do mnie w tej kwestii więcje
        zaufania... Uff, nie potrafię chyba lepiej tego wyjaśnić. Ale piszę
        na forum, naświetlam sprawę z kilku stron, bo jesteście przecież Wy,
        bardziej może doświadczone i mądrzejsze ode mnie, i pomagacie sobie
        nawzajem w trudnych sytuacjach, czasem na kogoś nakrzyczycie,
        ironizujecie, a czasem piszecie całkiem na serio. Ale wszystko to
        pomaga, widzi się wtedy sprawy szerzej.
Pełna wersja