yenna_m
31.08.10, 18:51
Do ad remu

Kupilam telefon (kontynuacja umowy), jakies 1,5 miesiaca temu. Oczywiscie ze
sporym abonamentem - bo co se bede zalowac
No i mam za swoje. Telefon po niecalym miesiacu umarl (wyswietlacz przestal
dzialac) a ja, niczego nie swiadoma, postanowilam zaniesc calkiem nowy telefon
do operatora i zarzadac, zamiast naprawy (bo jak sie psuje telefpon nowka, to
licho wie, co mnie jeszcze czeka) wymiany telefonu na nowy.
I git.
Dzisiaj (ostatniego dnia wyznaczonego na rozpatrzenie reklamacji) otrzymuje
telefon z salonu rzeczonej Ery (po drugiej stronie sluchawki taka dosc niemila
osoba), że raz oni mi tego telefonu nie wymienią na nowy bo wymiana dla nich
jest nieoplacalna i powoduje niewspolmierne koszty, a dwa: ze juz ze mna raz
rozmawiano na ten temat przeciez (w trakcie rozmowy niestety wyjasnilo sie, ze
nikt ze mna o niczym nie rozmawial

ba! nawet nie dzwonil ani nie wykazal
checi rozmowy o czymkolwiek

) no i ze po trzecie moge dostac albo telefon
naprawiony, albo tez oni mi tego zdechlaka zapakuja w pudelko i odesla z
zyczeniami wszystkiego najlepszego oraz radosnego korzystania z uslug
operatora do domu na przyklad

. Niestety.
No i sie wdziabalam troszku
Coz, za 2 lata sie odegram i nie przedluze umowy

Tylko tyle mi chyba zostalo - no, moze jeszcze czule spotkanie w sądzie. Albo
odpuszczenie i naprawienie nowego złomu.
Mialyscie podobne przygody z operatorami Waszych sieci komorkowych?