Przyjaciółka mojego chłopaka

31.08.10, 20:59
Jakby ktoś chciał przeczytać i miał ochotę jeszcze pomaglować temat tongue_out

www.wysokieobcasy.pl/wysokie-obcasy/1,53664,8300052,Przyjaciolka_mojego_chlopaka.html
    • drinkit Re: Przyjaciółka mojego chłopaka 31.08.10, 21:08
      Takie artykuły to babski masochizm.Z utęsknieniem będę czekać na artykuł "Przyjaciel mojej kobiety" plus rozpaczliwe męskie teorie pt. "czy mam sprawdzić jej komórkę, bo ostatnio uśmiechała się pisząc smsa".
    • epistilbit Re: Przyjaciółka mojego chłopaka 31.08.10, 21:12
      Eeee nudne.
      Na pocieszenie dodam, ze ja byłam taką przyjaciółką i dałam się bzyknać. Po czym
      pan skwapliwie oświadczył się innej - taj jakoby niekochanej-niedobrej- z
      przyzwyczajenia narzeczonej tongue_out
      • miaowi Re: Przyjaciółka mojego chłopaka 02.09.10, 11:15
        A ja miałam przyjaciela. NIE bzyknęliśmy się no i już się nie przyjaźnimy.
    • gazeta_mi_placi Re: Przyjaciółka mojego chłopaka 31.08.10, 21:15
      Mam przyjaciela i się z nim nie bzykam tongue_out
      • elza78 Re: Przyjaciółka mojego chłopaka 31.08.10, 21:43
        nie wiem trzeba byc emocjonalna ameba aby dostrzegac w tym artykule jedynie
        problem bzykania czy nei bzykania.
        jakby kurde milosc miedzy dwojgiem ludzi sprowadzala sie do penetracji i innych
        zbaiegw seksualnych jedynie big_grin
        powalajace opinie...
        moim zdaniem z przyjaciolka mozna sie nie bzykac a skutecznie odbiera ona czas i
        emocje przeznaczone dla malzonki, to tez zdrada i to jeszcze wiekszego kalibru
        niz pojscie na seks do burdelu!!!
        dziwi ze malo kto to dostrzega moze dlatego na forum polowa zaloze sie bylaby za
        tym ze przyjaciolka meza to cos nieszkodliwego...
        moje zdanie jest takie - dowiaduje sie o takiej pani z miejsca czynie WSZYSTKIE
        mozliwe starania etyczne i nieetyczne aby sie babska pozbyc, bo ona zabiera MOJ
        czas ktory maz powinien poswiecac MNIE wiec takie osoby ripostujemy wujkiem
        staszkiem i najczesciej jedynie wujek staszek dziala (albo slynne juz klimaty
        warszawsko praskie wg triss) big_grin
        pozdrawiam te co wszystko splycaja do seksu, malo wiecie smile
        • elza78 jeszcze dopisze 31.08.10, 21:46
          ze moje osobiste doswiadczenia pokazuja ze przyjazn damsko meska nie podszyta
          wizja konsumpcji zwiazku w inny sposob niz przyjacielski nie istnieje, zawsze
          lub w przerazajacej wiekszosci takie akcje koncza sie nadziejami ktorejs ze
          stron. I nawet jesli malzonek takich nadziei sobie nie rosci, to coz, ja bym nie
          ryzykowala smile
          • gazeta_mi_placi Re: jeszcze dopisze 31.08.10, 21:49
            Przykro mi,że masz złe doświadczenia,ale nie projektuj ich (nowego słowa się nauczyłam big_grin) na innych.
            • elza78 Re: jeszcze dopisze 31.08.10, 22:07
              kochana ty nie projektuj moich rzekomych zlych doswiadczen na forum bo
              nadinterpretujesz to co czytasz, moje doswiadczenia z przyjaciolmi meskiej plci
              sa jak najlepsze, moj maz jest moim przyjacielem, przed zwiazkiem znalismy sie
              jakies 5 lat i funkcjonowalismy w sposob przyjacielski big_grin
              dlatego rozwala mnie jak ktos wszystko splyca do seksu ale spoko mozna myslec
              dupa jezeli w zyciu codziennym to nie przeszkadza ;P
          • red.sarah Re: jeszcze dopisze 01.09.10, 00:20
            elza78 napisała:

            > ze moje osobiste doswiadczenia pokazuja ze przyjazn damsko meska
            nie podszyta
            > wizja konsumpcji zwiazku w inny sposob niz przyjacielski nie
            istnieje, zawsze
            > lub w przerazajacej wiekszosci takie akcje koncza sie nadziejami
            ktorejs ze
            > stron. I nawet jesli malzonek takich nadziei sobie nie rosci, to
            coz, ja bym ni
            > e
            > ryzykowala smile
            >
            Jedno jest pewne Przyjaźń damsko-męska nie istnieje.
            • gonia28b Re: jeszcze dopisze 01.09.10, 08:08
              Przyjaźń damsko-męska istnieje jak najbardziej.
              Mało tego, jestem skłonna powiedzieć (z własnego doświadczenia) ze
              takie przyjaźnie są o wiele lepsze niż przyjaźń kobiety z kobietą.

              A tak na marginesie - żaden związek (małżeński, partnerski -
              obojętne) nie miałby szans przetrwać dłużej niż tydzień, gdyby nie
              był oparty na przyjaźni.
              • gonia28b Re: jeszcze dopisze 01.09.10, 08:15
                a jeśli chodzi o bohaterów z artykułu, to chyba właśnie między tymi
                narzeczonymi coś ta przyjaźń szwankuje - tak moim zdaniem tylko.
              • gazeta_mi_placi Re: jeszcze dopisze 01.09.10, 09:31
                >Przyjaźń damsko-męska istnieje jak najbardziej.
                Mało tego, jestem skłonna powiedzieć (z własnego doświadczenia) ze
                takie przyjaźnie są o wiele lepsze niż przyjaźń kobiety z kobietą.

                Potwierdzam za co feministki z forum Feminizm na mnie ostro wsiadły tym samym
                niejako same potwierdzając tę tezę big_grin
                • kocianna Re: jeszcze dopisze 01.09.10, 09:50
                  Mój mąż ma przyjaciółkę. To jego ex. Obecnie mężatka, ma dziecko. My też.
                  Przyjaźnimy się rodzinami, razem jeździmy na wycieczki. Czasami czuję się jak
                  Kaśka z artykułu, ale tylko czasami. Oni dają sobie nawzajem to, czego my,
                  ślubni małżonkowie, dać nie możemy, bo nie mamy czasu na takie fanaberie. Całej
                  czwórce ten układ w miarę odpowiada.
                  • lacitadelle Re: jeszcze dopisze 01.09.10, 11:08
                    > ślubni małżonkowie, dać nie możemy, bo nie mamy czasu na takie fanaberie. Całej
                    > czwórce ten układ w miarę odpowiada.

                    I to jest clou całej sprawy, ludziom odpowiadają najróżniejsze rzeczy i jest
                    super, póki każda ze stron układu jest zadowolona.

                    Ja bym miała problem, gdyby mój mąż nie miał czasu dla mnie, a miał czas dla
                    innych. Niestety, realia są teraz takie, że czasu po pracy i innych czynnościach
                    praktycznych niezbędnych do życia, zostaje niewiele, i moim zdaniem ten, który
                    zostaje, powinien być przeznaczony przede wszystkim dla rodziny (partner plus
                    dzieci).
                  • tully.makker Re: jeszcze dopisze 02.09.10, 12:45
                    Oni dają sobie nawzajem to, czego my,
                    > ślubni małżonkowie, dać nie możemy, bo nie mamy czasu na takie fanaberie.

                    To przybliz mi, na jakie fanaberie nie maja czasu slubni malzonkowie, a jest na nie czas w miejsce w relacji z inna
                    kobieta? Moze nie wiem dlatego, ze nie mamy slubu?
                  • mallina Kocianna 02.09.10, 13:05
                    zaciekawily mnie w Twojej wypowiedzi te fanaberie. o co konkretnie chodzi?
                    w moim malzenstwie sa i przyjaciolki i przyjaciele, bo wg mnie to normalne, ze
                    zwiazek malzenski to nie wiezienie w ktorym nie ma miejsca dla innych ludzismile
                    • elza78 Re: Kocianna 02.09.10, 13:09

                      > zaciekawily mnie w Twojej wypowiedzi te fanaberie. o co konkretnie chodzi?
                      > w moim malzenstwie sa i przyjaciolki i przyjaciele, bo wg mnie to normalne, ze
                      > zwiazek malzenski to nie wiezienie w ktorym nie ma miejsca dla innych ludzismile


                      aaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaa

                      kolejna ktora nie kuma i czym jest artykul hehe
                      jeszcze raz radze przeczytac i zinterpretowac czy to akurat o takich innych
                      ludzi ci chodzi big_grin
                      bo jesli tak to gratuluje rogow big_grin bo wiezienie to moze nie jest ale ty do
                      szczegolnie rozgarnietych rowniez nei nalezysz uncertain
                      • mallina Re: Kocianna 02.09.10, 13:15
                        dobrze ze Ty jestes bardzo inteligentna i rozgarnieta i potrafisz nawet wyczytac
                        w czyjejs wypowiedzi to czego tam nie napisano.

                        dalsze komentarze moich wypowiedzi badz laskawa zostawic dla siebie.
                        • elza78 Re: Kocianna 02.09.10, 15:01
                          a ty badz laskawa przeczytac ze zrozumieniem to co komentujesz smile
          • aurinko Re: jeszcze dopisze 01.09.10, 09:50
            elza78 napisała:

            > ze moje osobiste doswiadczenia pokazuja ze przyjazn damsko meska nie podszyta
            > wizja konsumpcji zwiazku w inny sposob niz przyjacielski nie istnieje,

            Moje osobiste doświadczenia pokazują, że przyjaźń damsko-męska nie podszyta
            wizją konsumpcji związku w inny sposób niż przyjacielski jak najbardziej istnieje smile
            • elza78 Re: jeszcze dopisze 02.09.10, 10:10
              znasz mysli i zapatrywania nawet najskrytsze tej drugiej strony ?
              wiesz rozsmiesza mnie takie bicie sie w piersi i gadanie ze istnieje kiedy
              jestes w stanie odpowiadac jedynie za to co czujesz ty i mozesz nie miec bladego
              pojecia ze przyjaciel ma nadzieje na cos wiecej smile
        • bri Re: Przyjaciółka mojego chłopaka 01.09.10, 09:25
          Koszmarem byłaby dla mnie sytuacja, gdyby mój mąż cały swój wolny
          czas przeznaczał mnie. Potrzebuję mieć czas tylko dla siebie, lubię
          spędzać czas sam na sam z córką, przyjaciółkami, a nawet z kolegami
          z pracy, szkoły itp., a co za tym idzie mój mąż ma sporo czasu,
          który na mnie poświęcić nie może, bo ja bym sobie tego nie życzyła.
          Nie wyobrażam sobie również sytuacji, kiedy jakaś osoba (oprócz
          dzieci do lat 3) całość swoich potrzeb emocjonalnych postanawia
          zrealizować przy mojej pomocy. To chore.

          Pomijam już fakt, że nie widzę możliwości zmuszenia dorosłego
          faceta, żeby swój czas i uwagę poświęcał mi, jeśli tak naprawdę tego
          nie chce. Wiem, że nie wszystkim się ten pomysł podoba, ale zawarcie
          małżeństwa nie zmienia faktu, że relacja między małżonkami jest
          dobrowolna. Można prawdziwie być razem tylko, jeśli obie strony tego
          chcą.

          Zatem dopóki nie uznam, że relacje z innymi osobami (w tym z
          kobietami) sprawiają, że się od siebie niebezpiecznie oddalamy nie
          mam zamiaru glanować kobiet, z którymi mój maż czasem rozmawia bez
          mojego udziału.

          Zgadzam się jedynie z tym, że ewentualną utratą szczególnej
          małżeńskiej relacji trzeba się martwić o wiele wcześniej zanim
          dojdzie do fizycznej zdrady.
          • landora Re: Przyjaciółka mojego chłopaka 01.09.10, 13:52
            No właśnie, ja w ogóle MUSZE mieć czas tylko dla siebie, po prostu potrzebuje
            sporej dawki samotności. On jest duszą towarzystwa. I co, mam go trzymać
            przemocą w domu, żeby tylko się nie spotkał z przyjaciółmi, bo między nimi są
            także - olaboga! - kobiety? No i co z tego? Ja mam przyjaciela, którego znam o
            wiele dłużej, niż narzeczonego. On ma przyjaciółki, które zna dłużej, niż mnie.
            Żadne z nas z tych przyjaźni nie ma zamiaru rezygnować. Nie rozumiem podejścia,
            gdzie w związku należy zacieśnić swój świat tylko do tej drugiej osoby.
            • elza78 Re: Przyjaciółka mojego chłopaka 02.09.10, 12:13
              zastanawia mnie czy osoby piszace W OGOLE czaja problem jaki wystepuje w artykule smile
              tam facet nie wychodzi ZE ZNAJOMYMI tylko jezdzi do pani przyjaciolki JEDNEJ, na
              okraglo uszczuplajac czas przeznaczony dla rodziny big_grin
              ja rozumiem ze mozna sie z "mezusiem" nie odbrac pod wzgledem towarzyskim, ale
              naprawde jest roznica pomiedzy wychodnym na impreze z kumplami w towarzystwie
              mieszanym a jazda przez pol miasta do psiapsiolki ktora mu sie musi w rekaw
              nagle wyplakac bo okres dostala...
              trzeba zachowac minimum rozsadku, brak myslenia oznacza samoboja w tym wypadku
              gola ktorego strzeli nam pani przyjaciolka od wolnej przestrzeni towarzyskiej
              meza big_grin
              • bri Re: Przyjaciółka mojego chłopaka 02.09.10, 12:21
                Czaję. Dla mnie też byłby to problem, gdybym czuła się zaniedbana przez męża z powodu kobiety (mężczyzny,
                hobby, pracy), której poświęca nadmiernie wiele uwagi, czasu itp. Ale okazjonalne, nawet regularne, spotkania z
                przyjaciółką i sam fakt posiadania takowej nie jest dla mnie problemem, dopóki czuję, że ja i nasza rodzina jesteśmy
                na pierwszym miejscu.

                Inna sprawa, że nie sądzę, żeby taki stan dało się naprawić zakazami, awanturą itp.
                • lacitadelle Re: Przyjaciółka mojego chłopaka 02.09.10, 12:41
                  > Inna sprawa, że nie sądzę, żeby taki stan dało się naprawić zakazami, awanturą
                  > itp.

                  Wszystko oczywiście zależy od konkretnego przypadku, ale myślę, że jeżeli pewne
                  zachwianie priorytetów wychwyci się w odpowiednim momencie i zaraz na samym
                  początku uświadomi partnerowi, że coś mu się delikatnie poprzestawiało (nie na
                  zasadzie zakazów czy awantur, tylko powiedzenia prosto w oczy, co się nam nie
                  podoba), to jest możliwe, że partner się otrząśnie niejako i proces zostanie
                  skutecznie zahamowany.
                  • bri Re: Przyjaciółka mojego chłopaka 02.09.10, 12:44
                    Jest to możliwe.
                  • elza78 Re: Przyjaciółka mojego chłopaka 02.09.10, 12:47
                    o i to dokladnie kwintesencja wszystkiego, ze zawsze na poczatku takiej akcji
                    jest szansa, a przegapienie tej szansy to niedbalstwo.
    • triss_merigold6 Re: Przyjaciółka mojego chłopaka 01.09.10, 08:04
      Czytałam, masochizm kobiet.
      Czas taka pani zabiera. Czas, który powinien być spożytkowany na
      jakąś aktywność z żoną. A nie, że żona to zupy, zakupy, rachunki i
      usypianie dzieci, a przyjaciółka od rozmów od teatrze. Bzyknięcie,
      jest, że tak powiem, wtórne.
      Absolutnie nie wierzę w niewinność nagłych zażyłych znajomości
      między żonatym panem, a młodszą atrakcyjną singielką w pracy. Takich
      znajomości, które wymagają licznych telefonów i sms-ów po pracy oraz
      spotkań popołudniami i w weekendy.
      Ale ja jestem wredna, nietolerancyjna, nieambitna i dziką awanturę
      zrobiłabym już przy pierwszym niepokojącym sygnale.
      • gazeta_mi_placi Re: Przyjaciółka mojego chłopaka 01.09.10, 09:37
        >Czas taka pani zabiera. Czas, który powinien być spożytkowany na
        jakąś aktywność z żoną.

        Przyjaciel rodzaju męskiego umawiający się z mężem na mecz,piwo lub ryby także zabiera czas.
        Mój mąż sam mnie czasem namawia żebym wyszła gdzieś z kumplem (OMG,że też nie wykorzystujemy takiej okazji do ru...ia tylko na zwykłe wyjście gdzieś i rozmowy tongue_out ) jak on nie może się akurat zabrać z nami.
      • elza78 Re: Przyjaciółka mojego chłopaka 02.09.10, 10:13
        triss_merigold6 napisała:


        > Czas taka pani zabiera. Czas, który powinien być spożytkowany na
        > jakąś aktywność z żoną. A nie, że żona to zupy, zakupy, rachunki i
        > usypianie dzieci, a przyjaciółka od rozmów od teatrze. Bzyknięcie,
        > jest, że tak powiem, wtórne.


        kiedys byl taki "woncik" twoj zdaje sie nawet smile ZONA MOP !
        przyjacioleczka - kaowiec - pani od animacji rowniez seksualnej hehe a zona od
        sprzatania niezly ukladzik smile
        no nie jedna taka akcja i poprostu ja bym nie zdzierzyla nie ma opcji albo
        paniusia albo ja smile
    • turzyca Re: Przyjaciółka mojego chłopaka 01.09.10, 09:11
      Zabieranie czasu... niby tak, ale zwiazek bez osob z zewnatrz tez ma szanse na
      ostry kryzys. Ja potrzebuje kogos, kto tak samo jak ja bedzie sie entuzjazmowal
      moim archiwalnym odkryciem, a moj chlop moze sie cieszyc moim szczesciem, ale
      dlaczego ja sie ciesze, pojac nie moze. W druga strone to tez dziala,
      jego badania dla mnie sa czarna magia, nie rozumiem ni w zab. A jeszcze mamy
      odmienne hobbies i malo pokrywajace sie gusty literackie. Domaganie sie od
      partnera zaangazowanego wspoluczestnictwa dobrze zwiazkowi nie robi, z
      koniecznosci sprawdzilismy. Niestety partner nie moze zaspokoic wszystkich
      naszych potrzeb. Teraz kazdy ma swoja siec spoleczna, ktora zaspokaja czesc
      potrzeb, a w ramach zwiazku zostalo to, co cieszy obydwie strony.
      Trzeba znalezc zloty srodek.
      • gazeta_mi_placi Re: Przyjaciółka mojego chłopaka 01.09.10, 09:34
        Kumple także zabierają czas Waszym mężom uncertain
      • echtom Re: Przyjaciółka mojego chłopaka 01.09.10, 09:39
        Kwestia proporcji. Kiedy mąż i żona mają szerokie kontakty
        towarzyskie, zawodowe itp. z ludźmi płci obojga, wszystko jest ok
        (chyba że jedna strona jest zaborczym introwertykiem-domatorem albo
        patologicznym zazdrośnikiem). Kiedy mąż wstaje od kolacji, bo
        przyjaciółka zadzwoniła, że ma chandrę i chce mu się wypłakać w
        rękaw, coś jest mocno nie halo, nawet jeśli żadnego seksu w tle nie
        ma.
        • brak.polskich.liter Re: Przyjaciółka mojego chłopaka 01.09.10, 12:54
          Dokladnie tak. Podpisuje sie obiema rekoma.

          Jeszcze dodalabym, ze we fragmencie

          > Kiedy mąż wstaje od kolacji, bo
          > przyjaciółka zadzwoniła, że ma chandrę i chce mu się wypłakać w
          > rękaw, coś jest mocno nie halo,

          "przyjaciolka" moglaby byc zastapiona
          "kumplem"/"tesciowa"/"szefem"/"sasiadka"/"guru sekty/ksiedzem proboszczem", zas
          czynnosc wyplakiwania sie w rekaw via telefon czymkolwiek innym. Bo nie w osobie
          przyjaciolki pies pogrzebany (inna sprawa, ze postawa kobiet-partnerek w
          linkowanym artykule to studium czystego masochizmu).
          • echtom Re: Przyjaciółka mojego chłopaka 01.09.10, 13:06
            To właśnie miałam na myśli - niekoniecznie przyjaciółka w
            znaczeniu "niespokrewniona osoba płci żeńskiej, na ogół w zbliżonym
            wieku", lecz każda osoba inna od tej, która teoretycznie powinna być
            dla męża najważniejsza.
    • inn-ka Re: Przyjaciółka mojego chłopaka 01.09.10, 09:27
      Czytałam i myślę na podstawie własnych doświadczeń, że przyjaźnie d-m są
      możliwe, ale tylko te zadzierzgnięte gdzieś w podstawówce. Wtedy przyjaźń między
      dzieciakami może przejść w przyjaźń dwojga dorosłych ludzi.
      Chociaż może to nie przyjaźń, bo jakby mój męski przyjaciel zaczął mi się
      zwierzać z jakiś wielkich problemów z żoną i przebywał ze mną częściej to
      naciskałabym, żeby z nią pogadał i z nią szedł do kina.
      A, i jeszcze jedno. W moim związkach z automatu poznawałam na samym początku
      przyjaciół drugiej strony i vice-versa.
      • gazeta_mi_placi Re: Przyjaciółka mojego chłopaka 01.09.10, 09:33
        A ja na podstawie własnych doświadczeń uważam,że przyjaźń d-m jest możliwa także
        później.
        Niestety osobom sfrustrowanym seksualnie często każda przyjaźń d-m (a nawet
        zwykłe kumplostwo) kojarzy się tylko z jednym uncertain
      • echtom Re: Przyjaciółka mojego chłopaka 01.09.10, 09:57
        Myślę, że taka przyjaźń jest możliwa nawet później, bo nie zawsze
        między kobietą i mężczyzną zaiskrzy z automatu. Przyjaźnię się od
        kilku lat z młodszym ode mnie wdowcem, mężem mojej zmarłej
        koleżanki, i nie ma w tym żadnych podtekstów. Za jej życia
        spotykaliśmy się często w trójkę, teraz spotykamy się bez niej i
        jest to jakby kontynuacja tamtego układu. Przy czym jest dla mnie
        oczywiste, że jeśli on ożeni się po raz drugi, kontakt się poluzuje
        albo nawet umrze śmiercią naturalną, bo nowa partnerka będzie
        najważniejsza.
      • lili-2008 Re: Przyjaciółka mojego chłopaka 01.09.10, 10:09
        > Chociaż może to nie przyjaźń, bo jakby mój męski przyjaciel zaczął mi się
        > zwierzać z jakiś wielkich problemów z żoną i przebywał ze mną częściej to
        > naciskałabym, żeby z nią pogadał i z nią szedł do kina.


        Moim zdaniem właśnie to jest prawdziwa przyjaźńsmile
    • gaja78 Re: Przyjaciółka mojego chłopaka 01.09.10, 10:29
      Prawdziwa przyjaciółka zauważy, gdy w związku przyjaciela źle się dzieje i
      przypilnuje, żeby facet zadbał o swoje życie rodzinne.
    • paperwork Re: Przyjaciółka mojego chłopaka 01.09.10, 21:56
      Jako kobieta, pewnie nie rozumiem mężczyzn, więc udałam się do męża i zadałam pytanie
      - Kochanie, jak to jest z tymi kobietami-przyjaciółkami mężczyzn ( i tu w skrócie przytoczyłam artykuł)
      maż na to
      - Jak każdy chłop: taki facet po prostu chce mieć kolegę.
      - Ależ kochanie, to czemu nie maja kolegów mężczyzn?!
      - Bo wszyscy dookoła maja większe fiuty od nich i lepsze fury , to jak się z nimi kolegować... muszą szukać baby.

      Jakoś brylantowo to nie świadczy o rzeczonych "misiach"...

      • thaures Re: Przyjaciółka mojego chłopaka 02.09.10, 07:53
        Miałam takiego przyjaciela- można było z nim konie kraść, ale po paru latach
        okazało się,że jednak z jego strony to nie tylko przyjaźń. Dla mnie był kochanym
        kolegą, ale tylko kolegą. Po deklaracji z jego strony i mojej -nie wiem jak to
        napisać-odmowie wszystko się z hukiem rozsypało. A ja przez wiele lat żyłam z
        kacem moralnym.
        Żadna z moich bliskich koleżanek nie ma przyjaciela
      • mallina Re: Przyjaciółka mojego chłopaka 02.09.10, 13:11
        wypowiedz Twojego meza swiadczy tylko o nim, a nie o reszcie mezczyzn. na szczescie.
        • paperwork Re: Przyjaciółka mojego chłopaka 02.09.10, 16:50
          świadczy i owszem i to na nieszczęście owych mężczyzn.

          - mój maż jest chłopem to i bardziej wie jak oni myślą, i cenie sobie jego zwykle nad wyraz celne
          uwagi
          - owi panowie szukający "przyjaciółek" poza domem, po prostu boja się innych mężczyzn i próbują w
          ten sposób podreperować swoje męskie ego. Stad też ich "łatwość" wchodzenia w romanse.
          ego faceta nie da się poprawić za pomocą zabronienia i awantury.. A taki, który sobie pozwoli coś
          przez żonę ZABRONIĆ, kiedy tego czegoś chce to fajtłapa i mąż ma racje..

      • crises Re: Przyjaciółka mojego chłopaka 10.09.10, 21:56
        E tam, mam (znacznie) większą furę niż mój najlepszy przyjaciel, a jakoś się przyjaźnimy od ponad 10 lat.
    • triss_merigold6 Przyczyny damskiej wyrozumiałości? 02.09.10, 10:23
      Pomijając przypadki osób, które z racji hobby/pracy/środowiska mają sporo znajomych i aktywne życie towarzyskie
      od zawsze to zastanawiam się skąd taka wyrozumiałość dla "przyjaciółek" panów mężów. Rozumiem, koledzy,
      kumple, towarzystwo znane od podstawówki, znajome pary z którymi się chodzi na piwo/kręgle/piknik/etc.
      ale "przyjaciółka" od serca do zwierzeń i spotkań sam na sam?

      Czy przypadkiem przyczyną wyrozumiałości ematek nie jest szeroko pojęta nieatrakcyjność panów mężów? Są
      bezpieczni, bo nawet jeśli coś bzykną na boku po cichutku, to i tak żadna kobieta przy zdrowych zmysłach nie
      będzie ich wyszarpywała z małżeństwa. Nie opłaci jej się, bo taki pan ma np. kupę dzieci i wizja wysokich alimentów
      jest skuteczną blokadą; pan jest chory psychicznie i na lekach więc też mało ciekawy albo jest typem Taty Borejko
      czy innym bezrobotnym zawodowym. Albo ma jakieś poważne defekty osobowości, nałogi etc. Takiego nie ma
      sensu nęcić i kusić więc żona może być spokojna o przyjaźnie.
      • elza78 Re: Przyczyny damskiej wyrozumiałości? 02.09.10, 10:36
        smile moze to wlasnie z tego wynika hihi
        ja tam mam fajnego chlopa i nie mam zamiaru pozwalac aby przyjaciolke posiadal.

        co do reszty tak sobie mysle ze to takie proby "nie wychodzenia na idiotke" bo
        co ludzie powiedza jesli sie panu zrobi karczemna awanture, badzmy w koncu
        nowoczesni trzeba sie facetem dzielic z potrzebujacymi, potem jak potrzebujaca
        staje sie zaspakajajaca, to cale towarzystwo leje w kulak z rogow jakie taka
        emama posiada.
        Jakby nie patrzec dupa z tylu, moze jeszcze gorzej bo i rogi sa i lipa z tym
        straszna bo zycie po zdradzie czasem staje sie niemozliwe z tym samym partnerem,
        towarzystwo rowniez sie smieje i obgaduje slepa idiotke, wiec cel zasadniczo
        bycia niesmiesznym tak czy inaczej nie zostaje osiagniety big_grin

        jeszcze jedno smile
        przyjazn damsko meska oczywiscie JEST mozliwa
        ale z GEJEM!!!!
      • drinkit Re: Przyczyny damskiej wyrozumiałości? 02.09.10, 10:38
        > Czy przypadkiem przyczyną wyrozumiałości ematek nie jest szeroko pojęta nieatra
        > kcyjność panów mężów? Są
        > bezpieczni, bo nawet jeśli coś bzykną na boku po cichutku, to i tak żadna kobie
        > ta przy zdrowych zmysłach nie
        > będzie ich wyszarpywała z małżeństwa (...)

        Ja bym dodała jeszcze szeroko pojętą trwogę o rozpad małżeństwa, tzn. że kobieta MUSI mieć kogoś za wszelką cenę, nawet jeżeli mężowi zdarzy się poślizg. Ale będzie z kim na starość pod rękę chodzić.
      • bri Re: Przyczyny damskiej wyrozumiałości? 02.09.10, 10:41
        Równie dobrze można powiedzieć, że wyrozumiałe są właśnie te kobiety, które mają bardziej atrakcyjnych
        partnerów - bardziej im zależy, żeby ich zatrzymać, więc są skłonne na więcej ustępstw.
        Moim zdaniem oba wnioski równie nietrafione.

        Sądzę raczej, że sposób reakcji na inne znajomości męża jest funkcją samooceny kobiety i stopnia bliskości jaki
        udaje im się utrzymać w małżeństwie. Im niższa samoocena (w grę chodzi także nieuświadomione poczucie
        niższości) ty większa presja na kontrolowanie sytuacji. Im płytszy związek, tym większa obawa, że się rozpadnie.
        • elza78 Re: Przyczyny damskiej wyrozumiałości? 02.09.10, 11:04
          > Sądzę raczej, że sposób reakcji na inne znajomości męża jest funkcją samooceny
          > kobiety i stopnia bliskości jaki
          > udaje im się utrzymać w małżeństwie. Im niższa samoocena (w grę chodzi także ni
          > euświadomione poczucie
          > niższości) ty większa presja na kontrolowanie sytuacji. Im płytszy związek, tym
          > większa obawa, że się rozpadnie.

          to jakas bzdura na resorach ja jakos szczegolnie nie obawiam sie o zwiazek, mam
          normalnego fajnego wiernego meza, jednak gdyby zdarzyla sie pani przyjacioleczka
          to coz...
          przyjazn musialaby sie szybko skonczyc smile to jest wlasnie kwestia dbania o
          zwiazek, o NASZ czas poswiecany innym osobom, o moj komfort psychiczny.
          w przypadku stworzenia jakiejs naglej zazylej relacji warto wlaczyc ograniczone
          zaufanie aby potem sie nie obudzic tak jak ta od krojenia salaty z rogami az pod
          sufit, takie rzeczy maja to do siebie ze zdarzaja sie nie tylko w filmach i nie
          tylko lovelasom zaliczajacym panieny na sztuki, poczucie wlasnej wartosci nie ma
          tu nic do rzeczy kiedy ja sie bede zajebiscie czula i bede bezwzglednie ufac jak
          nakazuje trend a doczekam sie zdrady to bedzie to rowniez posrednio moja wina,
          nie nalezy ulatwiac takich sytuacji.
          bo wedlug ciebie swiadoma swoich zalet pani powinna zalozyc koszulke z napisem
          "mam wy...bane" i olac sprawe, niech zycie toczy sie neizaleznie od niej - well
          popatrz tigera woodsa np, zona pewnie tez byla poblazliwa i miala poczucie
          wlasnej wartosci, doprowadzilo ono do tego ze na koniec potrafila wyciagnac od
          niego tyle kasy ze zostal w skarpetach, zwiazkowi jakos jej poczucie wartosci
          nie pomoglo przetrwac big_grin
          tiger mial z sete przyjaciolek big_grin
          • bri Re: Przyczyny damskiej wyrozumiałości? 02.09.10, 11:26
            Sytuacja, kiedy mężczyzna poświęca przyjaciółce więcej uwagi niż żonie jest niepokojąca. Ale my tu mówimy
            ogólnie o fakcie posiadania przyjaciółek czy koleżanek, z którymi się taki facet od czasu do czasu spotyka, a nie od
            razu o romansie i zdradzie. Zabawne swoją drogą, że to jedyna opcja jaka przychodzi Wam do głowy, że skoro
            mężczyzna w ogóle nawiąże jakąś nić porozumienia z kobietą inną niż żona, to od razu zacznie zaniedbywać żonę,
            dom i wda się w romans. Można mieć przyjaciółkę i spotykać się z nią raz w miesiącu w towarzystwie żony, raz na
            pół roku sama na sam albo nawet rzadziej i nie wisieć na telefonie non-stop kolor, czy latać na pomoc za każdym
            razem jak ją spotka jakaś przeciwność losu.

            Nie ma to nic wspólnego z bezwzględnym zaufaniem, a po prostu z zaufaniem i ja osobiście nie wyobrażam sobie
            związku bez tegoż właśnie. Kontrolowanie dorosłego człowieka to jest okropnie ciężka i nikomu niepotrzebna praca.
            • elza78 Re: Przyczyny damskiej wyrozumiałości? 02.09.10, 11:34
              powiedz mi bri, jak czesto w zyciu nawiazuje sie prawdziwe przyjaznie?
              bo wydaje mi sie ze jest to rzecz o tyle piekna i wspaniala co nieczesta, ja w
              swoim zyciu mam w zasadzie jednego czlowieka o ktorym moglam powiedziec ze jest
              moim przyjacielem - teraz jest moim mezem. Nie sadze rowniez ze normalny facet
              nawiazuje prawdziwe przyjaznie z babkami na peczki, to zwyczajnie jest malo
              prawdopodobne ze wzgledu na konstrukcje psychiczna facetow, oni z reguly
              podchodza z ograniczonym zaufaniem do nowosci no chyba ze mysla koncem dalszym tongue_out
              w zwiazku z tym KAZDA nowa przyjazn "mezusia" powinna budzic zdrowy niepokoj,
              pisze zdrowy bo jesli kogos kochamy i pragniemy z nim spedzac czas to cos
              takiego jak zazdrosc jest normalnym uczuciem w niektorych sytuacjach.
              wracajac - nowa przyjaciolka zawsze budzi podejrzenie bo bardziej prawdopodobna
              u dojrzalych ludzi jest fascynacja seksualna niz zawiazywanie niczym nie
              podszytych przyjazni.
              przyjaznia jasne ze latwo wytlumaczyc glupiej zonie to ze "jej czas" sie nagle
              skurczyl na rzecz psiapsioleczki ktora pan jest zafascynowany.
              fascynacja to jeszcze nie jakas masakra, na tym etapie mozna probowac przywolac
              pana do porzadku, coz bywa roznie sie w zyciu uklada, lecz jak baba bedzie miala
              na psiapsiolke wywalone to sie w 99% rogow doczeka no nie ma sily i posrednio
              jest to jej wina bo nie dbala o zwiazek nie irytowalo jej to ze ktos jej faceta
              zabiera to zabral...
              • elza78 Re: Przyczyny damskiej wyrozumiałości? 02.09.10, 11:37
                dlatego ja na cos takiego nie pozwole bo kocham mojego meza, nie mam ochoty
                dzielic sie nim z jakas baba, jestem zaborcza i mam do tego prawo, moze
                realizowac potrzebe przyjazni w obrebie wlasnej plci tongue_out
                • bri Re: Przyczyny damskiej wyrozumiałości? 02.09.10, 12:01
                  Masz do tego tylko takie prawo, jakie daje Ci Twój mąż. Fajnie, że dobraliście na tyle, że on to znosi. Ja bym
                  czegoś takiego nie zniosła.
                  • elza78 Re: Przyczyny damskiej wyrozumiałości? 02.09.10, 12:09
                    moj maz nie musi mnei znosic, tak jak ja nie musze znosic jego przyjaciolek -
                    zwyczajnie nie daje mi powodu do opisanego wyzej zachowania.
                    zastanawia mnie kiedy bri napiszesz na forum ze nakrylas mezusia ze wspolna
                    przyjaciolka na erotycznym tet'a tet smile
                    zycze ci abys byla raczej wyjatkiem potwierdzajacym regule niz kims kto
                    doswiadczyl zdrady dwoch bliskich osob uncertain
                    • bri Re: Przyczyny damskiej wyrozumiałości? 02.09.10, 12:30
                      Ależ ja się liczę z tym, że mój mąż może mnie kiedyś zdradzić. Takie rzeczy się po prostu zdarzają. Nie mam jednak
                      zamiaru zachowywać się całe życie, jakbym tylko na to czekała, tropić każdej bladej przesłanki, że tak się dzieje,
                      dręczyć podejrzeniami męża i ograniczać swobodę jemu i sobie. Wolę z nim być przez 10 lat i żebyśmy oboje mieli
                      pewną osobistą swobodę, nawet jeśli ułatwi mu to ewentualną zdradę niż być z nim do śmierci jako jego klawisz.
                      • elza78 Re: Przyczyny damskiej wyrozumiałości? 02.09.10, 12:50
                        dalej bri zdajesz sie nie odrozniac sytuacji opisanej w artykule w ktorej nalezy
                        szybko i twardo reagowac od normalnego zycia, ja mojego meza za pysk nie
                        trzymam, chodzi gdzie chce robi co chce, ale pani do towarzystwa po godzinach
                        pracy w ramach przyjazni z zawoalowanym wkladem seksualnym no nie zdzierze
                        chocby mi nie wiem ile ktos gadal na temat klawiszowania i tym podobnych spraw,
                        mam instynkt samozachowawczy i takie sytuacje wyczuwam i uwierz tyle wolnosci co
                        moj maz wielu mezusiow z forum by chcialo miec smile
                        • bri Re: Przyczyny damskiej wyrozumiałości? 02.09.10, 13:09
                          Ja też bym tego nie zdzierżyła, ale przyjaźń mężczyzny z kobietą nie musi tak wyglądać i ja piszę o
                          przyjaźni, a nie o ewidentnym romansie.
                          • elza78 Re: Przyczyny damskiej wyrozumiałości? 02.09.10, 15:02
                            przyjazn to z zasady cos rzadkiego co moze sie nei przytrafic nigdy
                            • bri Re: Przyczyny damskiej wyrozumiałości? 02.09.10, 15:07
                              Mam inne zasady niż Ty. Przyjaźń mi się przytrafia częściej niż raz czy dwa razy w życiu.
              • bri Re: Przyczyny damskiej wyrozumiałości? 02.09.10, 12:00
                Powiem Ci, zacznij ufać ludziom a prawdziwe przyjaźnie będą Ci się zdarzać znacznie częściej. Ja nie uważam siebie
                za osobę szczególnie towarzyską, a mimo to cały w moim życiu pojawiają się nowi ludzie i zaprzyjaźniam się z
                nowymi osobami.

                Owszem zazdrość bywa zdrowa i jest normalnym uczuciem, i wcale nie twierdzę, że tego uczucia należy się wyrzec
                po wsze czasy. Ale co ja poradzę, że mimo iż kocham swojego męża i uważam, że jest bardzo atrakcyjny pod
                wieloma względami, po prostu nie jestem zazdrosna o wspólną przyjaciółkę moją i męża. Cieszę się wręcz, że tak
                się lubią, bo super się bawimy we trójkę. Czy mam się zmuszać do zazdrości, kiedy on idzie na półprywatny lunch
                ze znajomą z zaprzyjaźnionej firmy, nawet jeśli tego nie czuję?
                • elza78 Re: Przyczyny damskiej wyrozumiałości? 02.09.10, 12:06
                  > Powiem Ci, zacznij ufać ludziom a prawdziwe przyjaźnie będą Ci się zdarzać znac
                  > znie częściej. Ja nie uważam siebie
                  > za osobę szczególnie towarzyską, a mimo to cały w moim życiu pojawiają się nowi
                  > ludzie i zaprzyjaźniam się z
                  > nowymi osobami.

                  moze nie odrozniasz przyjazni od kolezenstwa? ja rowniez mam sporo znajomych z
                  ktorymi sie spotykam jednak przyjaciol takich na ktorych moge polegac chocby sie
                  walilo i palilo mam niewiele, na palcach jednej reki policzysz...
                  takie przyjaznie o ktorych piszesz zawierane z wieloma osobami zdarzajace sie
                  czesto zazwyczaj szybko sa weryfikowane podczas jakichs perturbacji zyciowych
                  kiedy zostaje kolo ciebie kilka zaledwie osob sklonnych ci pomoc. takich wlasnie
                  ludzi nazywam przyjaciolmi, przyjaciolka nie jest nowa kolezanka z pracy,
                  rowniez meza.
                  • bri Re: Przyczyny damskiej wyrozumiałości? 02.09.10, 12:15
                    Oczywiście, że odróżniam przyjaźń od koleżeństwa.
                    • elza78 Re: Przyczyny damskiej wyrozumiałości? 02.09.10, 12:27
                      ilu ze swoich przyjaciol udalo ci sie zweryfikowac w trudnej sytuacji?
                      • bri Re: Przyczyny damskiej wyrozumiałości? 02.09.10, 12:36
                        Wybacz, ale w tak idiotyczne wyliczanki bawić się nie będę. Ja nie rozliczam przyjaźni na podstawie przysług. Dla
                        mnie istotą przyjaźni jest co innego, chociaż pomocy w ciężkich chwilach to nie wyklucza.

                        Czy osoba, która ma szcześliwe, poukładane życie, której nie trzeba co chwila ratować z opresji (ja) nie może mieć
                        przyjaciół, bo nie ma po prostu okazji wzywać ich na pomoc w sprawach większej wagi? Toż to absurd.
                        • elza78 Re: Przyczyny damskiej wyrozumiałości? 02.09.10, 12:54
                          nie to nie jest absurd - to co ty wyprawiasz to nadinterpretacja tego co
                          przyjaznia jest, przyjaciel to ktos bardzo wazny, ktos dla kogo jestesmy zdolni
                          wiele poswiecic i zniesc, chociaz zwykle nie trzeba az takiego oddania, to
                          wybacz ale tytulowanie przyjaciolka kolezaneczki zza biurka w pracy ktora zna
                          sie od kilku tygodni, albo innych osob z ktorymi utrzymuje sie sporadyczne luzne
                          kontakty jest mocnym przegieciem.
                          przyjaciel to ktos na kim mozna polegac jak na zawiszy, ja takich przyjaciol mam
                          w tej chwili sztuk jeden.
                          • bri Re: Przyczyny damskiej wyrozumiałości? 02.09.10, 13:19
                            Ja nie tytułuję przyjaciółką koleżanki z pracy za biurka, którą znam od kilku tygodni. Ja bardzo wolno
                            nawiązuję przyjaźnie. W większości te osoby, które uważam za przyjaciół znam od kilkunastu lat,
                            podobnie mój mąż, niektórych znamy niemal całe życie. Co nie zmienia faktu, że poznajemy
                            nowych ludzi i też się z nimi zaprzyjaźniamy, stopniowo. Mamy przyjaciół, którzy mieszkają w innych
                            miastach. Spotkania z konieczności są sporadyczne. W żaden sposób to nie zmienia faktu, że się
                            przyjaźnimy; pamiętamy o sobie, jak trzeba pomagamy i cieszą nas nawet rzadkie spotkania. Nie
                            czujemy potrzeby utrzymywania gorącej linii telefonicznej ze wszystkimi ludźmi, których uważamy za
                            swoich przyjaciół. Wiadomo, że mamy wszyscy swoje związki, dzieci, pracę itd.

                            Może Twoja wizja przyjaźni jest inna, ale chyba nie ma obowiązku, żeby wszyscy się do niej
                            stosowali?
      • kropkacom Re: Przyczyny damskiej wyrozumiałości? 02.09.10, 12:09
        > Czy przypadkiem przyczyną wyrozumiałości ematek nie jest szeroko pojęta nieatra
        > kcyjność panów mężów?

        Tia, a panie co trzymają szanownego pana (o urodzie niespotykanej) na krótkim
        postronku są generalnie mało atrakcyjne i z kompleksami. Bo przecież pan zaraz
        rzuci się na lepszy i niezołzowaty przyjacielski towar big_grin Prawda?

        Ja mam wątpliwości czy dorosłemu człowiekowi można zabraniać przyjaźni z każdym
        kto się choć odrobinę do niego zbliży.
        • elza78 Re: Przyczyny damskiej wyrozumiałości? 02.09.10, 12:15
          kropka ale zgodzisz sie ze mna choc raz ze dusponujemy czyms takim co sie nazywa
          intuicja i takie dziwne manewry ze strony meza potrafimy wyczuc, w sensie ze
          podswiadomie kobieta wie ze cos jest mocno nie tak i wowczas wszelkie embarga na
          wyjscia i tak dalej sa raczej czyms uzasadnionym
          • kropkacom Re: Przyczyny damskiej wyrozumiałości? 02.09.10, 12:22
            > wyjscia i tak dalej sa raczej czyms uzasadnionym

            Generalnie gdybym czuła, że nasz związek przezywa kryzys, nie rozmawiamy, seks
            szwankuje itd., przyjrzałabym się wtedy co jest tego przyczyną.
            • kropkacom Re: Przyczyny damskiej wyrozumiałości? 02.09.10, 12:30
              > Generalnie gdybym czuła, że nasz związek przezywa kryzys, nie rozmawiamy, seks
              > szwankuje itd.

              Jeszcze dodam, że byłabym zaniepokojona gdyby nie miał czasu dla mnie, dzieci. A
              czasu akurat na to potrzebuje dużo. Dlatego teraz ja nie zajmuje się z kim tam w
              pracy na kawki idzie bo wszystko gra. Musiałby się chyba teleportować aby
              obsłużyć mnie i przyjaciółkę/kochankę w takim rzeczywistym czasie. big_grin
              • elza78 Re: Przyczyny damskiej wyrozumiałości? 02.09.10, 12:56
                no dokladnie takie pierduty trzeba odroznic od rzeczywistego zagrozenia, kiedy
                kosztem pielegnowania przyjazni zaczyna cierpiec rodzina nalezy interweniowac i
                nie jest to glupota, to zwykly instynkt samozachowawczy.
            • lacitadelle Re: Przyczyny damskiej wyrozumiałości? 02.09.10, 12:32
              > Generalnie gdybym czuła, że nasz związek przezywa kryzys, nie rozmawiamy, seks
              > szwankuje itd., przyjrzałabym się wtedy co jest tego przyczyną.

              A nie dopuszczasz możliwości, że facet może się zafascynować inną kobietą w
              momencie, w którym jego związek nie przeżywa żadnego kryzysu? Że rozwój takiej
              fascynacji może być przyczyną kryzysu, a nie jego konsekwencją?
              • kropkacom Re: Przyczyny damskiej wyrozumiałości? 02.09.10, 12:38
                > A nie dopuszczasz możliwości, że facet może się zafascynować inną kobietą

                Dopuszczam. Co mam jednak zrobić? Wytruć inne kobiety? Nad tym nie zapanujesz. I
                chociaż mam nadzieje, że to się nie przydarzy wiem, że jak zamknę pana męża w
                domu to mu może nie minąć.
                • lacitadelle Re: Przyczyny damskiej wyrozumiałości? 02.09.10, 12:54
                  > Dopuszczam. Co mam jednak zrobić? Wytruć inne kobiety? Nad tym nie zapanujesz.

                  Można po prostu zwracać na to uwagę i jak się pojawią pierwsze symptomy,
                  powiedzieć, co się myśli o sytuacji, a nie w milczeniu zagryzać zęby i biernie
                  czekać na rozwój wypadków albo w innej opcji - prowadzić jakieś dziwne wojny
                  podjazdowe.

                  To oczywiście nie zawsze zadziała, ale moim zdaniem warto spróbować. Ja wiem z
                  doświadczenia, że można się tak w życiu zaplątać, zafascynować, że będzie się
                  wiele przed samym sobą usprawiedliwiać - czasem w takiej sytuacji trzeba, żeby
                  ktoś nami potrząsnął, niejako obudził z pięknego snu bez zobowiązań, kupek i zupek.

                  W każdym razie dla mnie podstawa związku to szczera rozmowa, nie tylko o
                  pozytywach, ale także o naszych niepokojach.
                  • kropkacom Re: Przyczyny damskiej wyrozumiałości? 02.09.10, 13:02
                    Ja liczę, że mój mąż sam zawalczy o nas. To że faceta przytrzymasz za uzdę może
                    albo nic nie dać albo przedłużyć agonię. Czasami nawet nie warto z misiem
                    walczyć (jak się później okazuje). Takie jest moje zdanie.
                    • lacitadelle Re: Przyczyny damskiej wyrozumiałości? 02.09.10, 13:24

                      > Ja liczę, że mój mąż sam zawalczy o nas.

                      A ja uważam, że o związek powinno dbać oboje partnerów, kiedy jedno ma problem,
                      to drugie powinno starać się mu pomóc, coś jak w kiepskiej muzycznie piosence,
                      której nawet dokładnie nie pamiętam: "kiedy jedno ciągnie w dół, drugie pchnie
                      ku górze".

                      Takie podejście jak Ty miałam jak byłam młodsza, w związkach bez zobowiązań.
                      Teraz mam rodzinę, o którą wiem, że warto walczyć, metodami przeze mnie
                      dopuszczanymi (i nie są to metody triss, bo rozmowy o priorytetach nie
                      nazwałabym przytrzymywaniem za uzdę, ale być może to kwestia pomniejsza).
                      Rozumiem, że nie każdy człowiek jest idealny i że zarówno partnerowi, jak i mi,
                      mogą się zdarzać chwile słabości, wtedy rolą drugiej strony jest spróbować
                      pomóc, a nie olać czy unieść honorem. Jak się nie uda, trudno, pożegnam go bez
                      żalu, ale spróbować (dla mnie, dla nas i dla syna) moim zdaniem warto. Tego
                      samego oczekuję od partnera.

                      A zdaję sobie sprawę, że takie sytuacje zdarzają się stosunkowo często, bo znam
                      je z obydwu stron. Nie wierzę w dwie połówki tej samej pomarańczy, wiem, że z
                      różnymi ludźmi możemy zbudować związek i że zakazany owoc zawsze kusi. Miłość to
                      dla mnie akt woli, o czym warto sobie i partnerowi w odpowiednim momencie
                      przypomnieć.
                      • sanna.i Re: Przyczyny damskiej wyrozumiałości? 02.09.10, 14:16
                        Ależ to jest fajna piosenka!

                        "Kiedy jedno spada w dół, drugie ciągnie je ku górze...."
                        Happysad.
                        • bri Re: Przyczyny damskiej wyrozumiałości? 02.09.10, 14:21
                          "Kiedy jedno spada w dół, drugie ciągnie je ku górze...."

                          - Kochanie, poznałem wspaniałego człowieka. Tak dobrze się razem bawimy, musisz ją poznać.
                          - Ją? Ja Ci zaraz pokażę dobrą zabawę!!!
                        • lacitadelle Re: Przyczyny damskiej wyrozumiałości? 02.09.10, 14:25
                          sanna.i napisała:

                          > Ależ to jest fajna piosenka!
                          >
                          > "Kiedy jedno spada w dół, drugie ciągnie je ku górze...."
                          > Happysad.

                          Dzięki za poprawkę smile

                          Piosenka kwestią gustu rzecz jasna, ale tekst naprawdę niegłupi.
    • piegowata9 Re: Przyjaciółka mojego chłopaka 02.09.10, 10:52
      A mnie interesuje w tym wszystkim jeszcze jeden aspekt: czas. U nas doba ma tylko 24 godziny. W tym czasie moje
      ślubne szczęście musi znaleźć czas na: pracę, dzieci, rozmowę ze mną, dom, swoje hobby i wypoczynek.
      Na aktywność z panią przyjaciółką miejsca brak, więc potencjalnej damie mówię grzecznie: won! wink
    • lila1974 Re: Przyjaciółka mojego chłopaka 02.09.10, 12:29
      Hmmm .... wątpię, abym zdzierżyła taką przyjaciółkę.
      Cenię sobie nasz związek miedzy innymi za to, że jesteśmy przyjaciółmi ...
      czułabym się zdradzana emocjonalnie.
    • lelija05 Re: Przyjaciółka mojego chłopaka 02.09.10, 12:44
      Miałam kiedyś koleżankę, mężatą, dzieciatą, która miała przyjaciela, od lat,
      przyjaciel singiel.
      Relacja która ich łączyła była typowo koleżeńska, świetnie się dogadywali,
      natomiast nie wyobrażam ich sobie jako pary, jako przyjaciele super, jako
      związek, chyba by się pozabijali.
      Dodam, że mąż koleżanki nie był zachwycony przyjaźnią, w dodatku, to taki typ do
      pięści, niż rozmowy i chętnie temu przyjacielowi nogi by przetrącił.
      Nie mam z nią kontaktu od lat, ciekawa jestem, czy nadal się przyjaźnią...
    • dziub_dziubasek Re: Przyjaciółka mojego chłopaka 02.09.10, 12:59
      Kiedyś może i bym dopuściła fakt posiadania przez mojego męża przyjaciólki, ale
      po ostatniej akcji nie dopuszczam i stałam się cholernie wyczulona na inne
      kobiety w otoczeniu mojego męża. I jak coś mi nie odpowiada to o tym rozmawiamy.
    • e_r_i_n Re: Przyjaciółka mojego chłopaka 02.09.10, 13:11
      Mój mąż ma przyjaciółkę. Fakt, kiedyś byłam o nią zazdrosna, teraz w ogóle mi
      nie przeszkadza. Zawsze powtarzam, że w razie czego chętnie się zajmę jej mężem wink
      Ale pewnie nie przeszkadza mi m.in. dlatego, ze nie jest to przyjaciółka, z
      którą mój mąż spędza mnóstwo czasu, kosztem nas. Zdarza się, że spotykają się
      wieczorem, ale nie jest to regularne wybywanie z domu. Dwa - bardzo często,
      jeśli mam ochotę, wybywam z nimi (i jej mężem/albo nie).
      I nie mam wątpliwości, że przyjaźń ta jest nieseksualna wink.
    • araceli Re: Przyjaciółka mojego chłopaka 02.09.10, 13:27
      Triss wysunełą powyżej tezę o rzekomej nieatrakcyjności mężów kobiet, które są wyrozumiałe wobec żeńskich przedstawicielek wśród przyjaciół męża. To postawię inną tezę - czy alergia na kobiety w otoczeniu partnera, 'nietolerowanie' ich, odcinanie nie jest spowodowane niską samooceną, zaborczością i strachem przed utratą?

      Mój osobisty TŻ blisko przyjaźni się ze swoją ex z którą był 5 lat. Nie mam nic przeciwko, wręcz przeciwnie - znam ją, lubię i szanuję. Często również spotykamy się we trójkę, lub czwórkę z jej mężem. Nie mam z tą przyjaźnią najmniejszych problemów. I nie uważam, że mój facet jest na tyle nieatrakcyjny, że nie muszę się martwić. Ja po prostu wychodzę z założenia, że:
      - jak będzie chciał zdradzić czy odejść to zrobi to tak czy inaczej, trzymać na siłę go nie będę
      - nie chcę, żeby był ze mną dlatego, że odcięłam go od innych opcji, wręcz przeciwnie - czerpię wielka satysfakcję z tego, że wciąż jestem lepsza od innych wink
    • titta Re: Przyjaciółka mojego chłopaka 10.09.10, 13:18
      Chcialam zauwazyc, ze w tym artykule slowo przyjaciolka/przyjaciel zostalo naduzyte. Przyjaciel to czlowiek ktory dba o dobro swojego przyjaciela (wiec sila rzeczy takze o jego zwiazek). Tutaj opisane sa raczej jakies egoiski-pijawki.
      Dla tych facetow to tez nie sa przyjaciolki. Oni po prostu flirtuja tudziez maja regularne kochanki.
      Tak na marginesie, zawsze mialam (i mam) blizkich przyjaciol mezczyzn. Czasem zonatych. Ale nigdy z nimi nie flirtuje i pilnuje by nie tworzyly sie jakies niezdrowe emocje (np. unikam "romantycznych sytuacji") i o to aby zona byla na pierwszym miejscu.

    • agula_wredziula Re: Przyjaciółka mojego chłopaka 10.09.10, 20:32
      hahahaha smile to ja jestem jak jej "mamusia", szybko wybiłam z głowy jakieś przyjaciółki męża smile czyniąc odpowiednie spustoszenie w jego głowie skutecznym praniem mózgu = taka żona jak ja, jest jedyna, w jego życiu najważniejsza.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja