Zainspirowana watkiem o Tony Soprano...

01.09.10, 00:28
...zastanawiam sie - czy skorzystalybyscie z koneksji mafijnych
gdyby ulatwiloby Wam to jakas powazna sprawe? Mialam ostatnio takie
rozwazania i zdecydowalam na nie, oszacowalam ze w gre wchodzi
strata zbyt malych pieniedzy by po pierwsze brudzic sobie sumienie a
po drugie by zaciagnac dlug wdziecznosci u mafii. Jednak gdyby
wchodzila w rachube suma 10-cio krotnie wyzsza nie wiem czy decyzja
bylaby taka sama...

I zeby nie bylo - akurat moje 'koneksje' sa bardzo luzne - ot, znam
wplywowego czlowieka ktory czasami korzysta z takich rozwiazan i
wiem ze uzyczylby mi kontaktow bo zalezy mu na dobrych ukladach ze
mna z roznych sluzbowych wzgledow. Ale tak jak napisalam, nie
chcialabym miec pozniej takiego dlugu wdziecznosci, mogloby sie
okazac to klopotliwe.
    • czar_bajry Re: Zainspirowana watkiem o Tony Soprano... 01.09.10, 01:37
      tak- oczywiście są to rozważania czysto hipotetycznetongue_out
    • aandzia43 Re: Zainspirowana watkiem o Tony Soprano... 01.09.10, 09:55
      Gdyby w grę wchodziła zemsta za jakiś bardzo brzydki postępek wobec
      mnie, czy nie daj Boże, wobec mojej rodziny - tak. Rozważania
      oczywiście czysto teoretyczne. Jeszcze nikt nie zalazł mi za skórę
      wystarczająco mocno.
    • franczii Re: Zainspirowana watkiem o Tony Soprano... 01.09.10, 10:37
      Dobrowolnie uzaleznic sie od mordercow, porywaczy, ktorrzy bez skrupulow
      wybiliby wam cala rodzine w tym dzieci?
      Nigdy, za zadne dobra tego swiata nie zaciagnelabym zobowiazan wobec mafii.
    • marzeka1 Re: Zainspirowana watkiem o Tony Soprano... 01.09.10, 10:39
      Moja daleka znajoma była prześladowana przez faceta, któremu
      odmówiła, gdy na ulicy późnym wieczorem zażądał od niej papierochów,
      a na jej odmowną odpowiedź-pobił ją,a potem zastraszył, co się
      stanie, gdy pójdzie na policję. Bała się, zaczął ją bezczelnie
      zaczepiać na ulicy, był wredny, starszy brat w końcu pogadał z
      "chłopakami z miasta", taki łomot panu spuścili, łapy połamali, że
      ona miała spokój, a pan ze strachu jak ją widział, zmiatał aż kurz
      szedł.
      • azerus Re: Zainspirowana watkiem o Tony Soprano... 01.09.10, 10:56
        gdyby ktoś mojemu dziecku zrobił krzywdę to nie zawahałbym się przed
        niczym... jakbym nie mogła osobiście dopaść zwyrodnialców to bym
        stanęła na głowie i skorzystałabym z takich kontaktów
    • diabel.lancucki Re: Zainspirowana watkiem o Tony Soprano... 01.09.10, 13:51
      ja tak jak andzia34 - jezeli chodzi o zemste za krzywde bliskich czy moja tak.
      jezeli chodzi o kase - nie, niezaleznie od wysokosci. pieniadz rzecz nabyta, a
      nie wiadomo o co mafia poprosi.

      btw w latach 80. moj ojciec mial propozycje przewiezienia przez granice roznych
      rzeczy (nie narkotyki), placili tak, ze cala rodzina bylaby ustawiona. odmowil i
      chwala mu za to. nie brudzi sie rak g..ownem jezeli nie ma sie noza na gardle.
    • cherry.coke Re: Zainspirowana watkiem o Tony Soprano... 01.09.10, 14:17
      Watpie. Lekarstwo gorsze od choroby. Nie lubie, jak mnie ktos ma mnie pod obcasem.
    • triss_merigold6 Re: Zainspirowana watkiem o Tony Soprano... 01.09.10, 14:24
      W przypadku kasy to rozważałabym czy lekarstwo nie jest gorsze od
      choroby. Aczkolwiek odzysk samochodów/motorów mają skuteczny,
      prowizja jest oczywiście ale za to z gwarancją.
      W przypadku krzywdy dziecka - no limits.
Pełna wersja