Początek roku szkolnego to dla mnie horror

02.09.10, 08:58
Wiedziałam że nie będzie lekko ale nie przypuszczałam że aż tak ciezko sad
Początek roku szkolnego to dla mnie istny horror, nie pamiętam kiedy ostatni
raz byłam tak zestresowana.
Wszystko dlatego że moje niepełnosprawne dziecko zaczęło własnie przygodę ze
szkołą. Jest to placowka integracyjna więc przygotowana na pracę z dziećmi
niepełnosprawnymi ,powinnam wyluzowac pewnie ale niestety nie umiem. Cięzko mi
sie pozbyc obaw tym bardziej gdy widze zachowanie mojego dziecka , jego
nieprzystosowaniesad
Moj siedmiolatek ma zaburzenia autystyczne w sprzyjających warunkach
funkcjonuje dobrze , jednak kazda nowa sytuacja i związany z nią stres
powoduje nasilenie się wszelkich autystycznych zachowań. Nie mozna do niego
dotrzec , nie mozna nad nim zapanować a mnie to rozbija , rozwala do tego
stopnia że sama nie moge sklecić rzeczowo zdania aktualnie. Pytam jak mam nie
miec obaw ?Nie rozumiem dlaczego to jest niezrozumiałe dla otoczenia? Fakt ja
raczej opanowana kobieta wyglądam na rozkojarzoną ,nauczycielki z którymi mam
przyjemnośc zaczęły traktowac mnie z gory protekcjonalnie jak rozchwiana babę.
Liczyłam na wyrozumiałośc a spotykam sie z lekkim lekceważeniem. Ok to moje
zestresowanie nie jest normą , nie kazda matka tak reaguje ale tez
okolicznosći są nietypowe. Gdybym miała normalnie funkcjonujące dziecko pewnie
tez normalnie podeszłabym do sprawy. Dlaczego dla szacownego grona
pedagogicznego jest to dziwne? Od wczoraj do mnie przemawiają jakbym sama była
niepełnosprawna. Nie wyobrazam sobie jak to ma wyglądac dalej sad Musiałam sie
wyżalić.
    • e_r_i_n Re: Początek roku szkolnego to dla mnie horror 02.09.10, 09:07
      Nie martw, ja też mam stresa okołoszkolnego, bo wiem, że znowu to ja będę
      musiała stawać na głowie, żeby moje dziecko działało w szkole ok, bo
      nauczycielka średnio się stara. I znowu będę miała dylemat, czy już iść na noże,
      czy jeszcze starać się ugodowo załatwiać.
      Nauczycielka sensowna? Może trzeba z nią się po prostu umówić i pogadać o
      obawach itd?
      • alanis11 Re: Początek roku szkolnego to dla mnie horror 02.09.10, 09:20
        Nie wiem czy sensowna , sensownie jeszcze nie miałyśmy okazji porozmawiać bo w
        związku z moim zestresowanym zachowaniem załozyła najwidoczniej juz na wstępie
        że bedzie traktowac mnie z góry jak jakąś niemotę.Niestety chyba trafiłam na
        ten specyficzny typ nauczyciela. Nie są to moje urojenia bo zauważył to też mój mąż.
        • e_r_i_n Re: Początek roku szkolnego to dla mnie horror 02.09.10, 09:30
          To kiepsko.
          Ale tak czy siak myślę, a może tym bardziej, że ruch powinien być po Twojej
          stronie. Może jak jej powiesz, z czego wynika Twoje zachowanie, znajdziesz
          trochę zrozumienia.
          Nadzieja podobno umiera ostatnia wink
        • miacasa Re: Początek roku szkolnego to dla mnie horror 02.09.10, 10:05
          w
          > związku z moim zestresowanym zachowaniem załozyła najwidoczniej juz na wstępie
          > że bedzie traktowac mnie z góry jak jakąś niemotę

          Bo może ty sama nie zostałaś zdiagnozowana i masz zaburzenia ze spektrum
          autyzmu, nie jest to aż tak rzadkie u rodziców dzieci autystycznych (mój mąż
          przejawia zadziwiająco dużo cech aspergeryka, czasem z tego żartujemy, częściej
          jednak utrudnia nam to życie). Moja córka ma Zespół Aspergera i pierwsze 6
          miesięcy w szkole to był prawdziwy koszmar, szkoła zwyczajna, bez oddziałów
          integracyjnych, nauczycielka zaangażowana ale nie jest w stanie tej odmienności
          ogarnąć. Uwagi w zeszycie co drugi dzień, raz w tygodniu wezwanie "na dywanik".
          Dużo pomogła nam terapia.
    • ruda_henryka Re: Początek roku szkolnego to dla mnie horror 02.09.10, 10:28
      Mój bratanek też z zaburzeniami autystycznymi właśnie startuje w przedszkolu. Nie jestem mamą, ale wszyscy w
      rodzinie bardzo przeżywamy, bo przedszkole zwyczajne, a on już w domu dość dobrze funkcjonował. ale ostatnie
      kilka dni było bardzo ciężko, odreagowywał bardzo popołudniami. Mam nadzieję, że z czasem bedzie lepiej, a za
      ciebie trzymam kciuki, wiem jak to jest. Ja sporo czasu spędzam z nim i wiele razy traktowano mnie na ulicy jak
      nienormalną babę, co nie potrafi dziecka do porządku doprowadzić.
    • bez_seller Re: Początek roku szkolnego to dla mnie horror 02.09.10, 12:05
      alanis11 napisała:

      > Moj siedmiolatek ma zaburzenia autystyczne w sprzyjających warunkach
      > funkcjonuje dobrze , jednak kazda nowa sytuacja i związany z nią stres
      > powoduje nasilenie się wszelkich autystycznych zachowań. Nie mozna do niego
      > dotrzec , nie mozna nad nim zapanować a mnie to rozbija , rozwala do tego
      > stopnia że sama nie moge sklecić rzeczowo zdania aktualnie.

      Przede wszystkim powinnas okreslic jakie warunki sa dla Twojego dziecka sprzyjajace, spisac je na kartce i dac
      nauczycielce. Jezeli szkola nie moze zapewnic takich warunkow, powinna byc stworzona dla
      Twojego dziecka odrebna klasa. Domagajsie tego, powolujac sie na przepisy w UE.
      Otoczenie nie rozumie, bo nie jest przygotowane do przyjecia odmiennosci jako normalnosci. Wszystko co odstaje
      od normalnosci dla otoczenia jest nienormalnoscia, nawet dla nauczycielki. Nie ma ona zapewne przygotowania do
      specjalnej edukacji.
      Twoj stres jest zrozumialy, zapanuj jednak nad nim. Z moich obserwacji wiem, ze matka dziecka
      niepelnosprawnego, gdy wie dokladnie czego chce, ma konkretne wymagania, jest nieugieta, nie wstydzi sie
      swojego dziecka, okazuje mu milosc i szacunek, zdobywa sobie dobra pozycje w spoleczenstwie. Najgorsza jest
      sytuacja gdy jest zalekniona, przepraszajaca, zawsydzona sytuacja i nie zna swoich praw . Taka matka nie chroni
      dziecka, wydaje go na pastwe glupiego, niewyedukowanego jeszcze spoleczenstwa.
      W innych, cywilizowanych panstwach, sa stworzone struktury w ramach ktorych ludzie niepelnospawni otoczeni sa
      opieka. Nikt sie nie dziwi, nie usmiecha, nie gapi, nie komentuje, a za to stara sie w zakresie
      swoich mozliwosci i obowiazkow pomoc jak najbardziej osobom niepelnosprawnym i ich
      rodzinom i nikt nikomu laski nie robi.

      Znajdz w sobie odwage i zadbaj najlepeij jak to jest mozliwe o sprawy dziecka. Szukaj pomocy tu:

      www.synapsis.waw.pl/index.php/content/view/801

    • agacz2905 Re: Początek roku szkolnego to dla mnie horror 02.09.10, 12:08
      Dla mnie teżsmile Musisz to po prostu "przetrwać", taki czas. Nie wiem, czy Cię to
      pocieszy, ale ja też tak mam! Mam dzieci w szkole podstawowej, syna w klasie
      drugiej i córkę w klasie pierwszej. Synem martwię się nie od dziś (ma opinię z
      poradni, nikt mu realnie nie pomógł, dopiero prywatny gabinet psychologiczny -
      nie chce mi się tu pisać o deficytach syna). Córka jest z tych "przystosowanych"
      ale też się martwię - kompletnie nie umie czytać (bo NIE CHCIAŁA się uczyć
      czytać) i tez się zastanawiam, jak to będzie - bo nie wiem co za ta niechęcią do
      czytania stoi. Mam schizę, bo syn uczył się czytać 3 lata (ogromne problemy z
      syntezą), powtarzał zerówkę (nie tylko z tego powodu). Odnośnie nauczycieli -
      mnie tez tak traktują (oprócz wychowawczyni syna, która jest moją i męża
      znajomą). Jestem niepełnosprawna ruchowo, znerwicowana, depresyjna i zaburzona.
      Bez wahania poszłam na skargę do dyrekcji, kiedy w styczniu b.r. mój syn doznał
      rażącej niesprawiedliwości ze strony przypadkowego nauczyciela będącego na
      zastępstwie i nie umiejącego sobie poradzić z klasą. Sama wiele w życiu
      wycierpiałam, przede wszystkim od rodziców i na pewno mam "efekt odbicia" w
      drugą stronę wobec moich dzieci, zwłaszcza wobec deficytowego syna, który
      dopiero 1,5 roku temu zaczął wychodzić z mutyzmu wtórnego. Łatka
      przewrażliwionej mamuśki nie przeszkadza mi, a nawet (tak mi się wydaje) pomaga
      w kontaktach ze szkołą. mam naprawdę głęboko w d..., co sobie myślą na mój temat
      durne nauczycielki (piszę o konkretnych osobach, nie o całej grupie zawodowej).
      Trzymaj się, wg mnie nie dzieje się nic niezwykłego nowe sytuacje jak świat
      światem wywołują w każdym człowieku stres, lęk - trzeba przerobić i oswoić.
      Pozdrawiam!
      • e_r_i_n Re: Początek roku szkolnego to dla mnie horror 02.09.10, 12:27
        My sobie, Agacz, musimy chyba dwuosobową grupę wsparcia założyć, bo podobne
        przejścia szkolne z synami mamy wink
    • marychna31 alanis 02.09.10, 12:44
      Alanis,

      tak na szybko bo mam mało czasu.
      Jestem mamą autystycznego przedszkolaka, który jest moją chlubą, dumą i
      wszystkim co najlepsze w życiu dzięki,między innymi i temu, że jest
      fantastycznie prowadzony.

      Opiszę to w punktach, żeby było szybciej i żeby niczego nie zapomnieć.

      1. Integracja po polsku to fikcja. Autystyk t potrzebuje do pełnego rozwoju
      swoich możliwości ( a autyzm to nie tylko deficyty ale i ogromne NADMIARY!)
      zupełnie innego prowadzenia niż oferuje to standardowo polski system edukacyjny.
      2. Autystyk w pierwszym etapie swojej edukacji potrzebuje profesjonalnego
      wparcia terapeutycznego w swoim naturalnym środowisku. Jeden mniejszego, drugi
      większego. To jak dużego, musi ocenić wysokiej klasy specjalista, który
      spędzając z dzieckiem kilka godzin dziennie dokładnie poznaje jego potrzeby i
      możliwości. To tzw. terapeuta cieniujący, który będąc z dzieckiem w
      szkole/przedszkolu włącza się tam gdzie jest to potrzebne i wycofuje dyskretnie
      w miarę postępów. Taki terapeuta musi być wszechstronnie wykształcony. Terapeuta
      mojego synka to pedagog specjalny,pedagog przedszkolny, psycholog i logopeda w
      jednym.

      3. Rzadko który rodzic może sobie pozwolić na zatrudnienie takiego terapeuty dla
      dziecka (koszt kilku tysięcy miesięcznie). W związku z tym, każdy rodzic dziecka
      z orzeczoną niepełnosprawnością może się starać o Specjalistyczne Usługi
      Opiekuńcze z MOPS. Potrzebne jest do tego zaświadczenie od psychiatry Twojego
      dziecka o potrzebie wparcia terapeutycznego w wymiarze 20h/tygodniowo. Każdy
      psychiatra znający problem autyzmu wyda to zaświadczenie bez problemu bo to
      rzeczywista potrzeba a nie fanaberia.

      4. Z tym zaświadczeniem musisz się udać się udać do MOPS oraz pismem, którego
      treść prześlę Ci na maila, jesli chcesz oczywiście (tylko napisz do mnie na
      maila gazetowego w tej sprawie). Jest mało prawdopodobne, ze w MOPS będą
      wiedzieli o co Tobie chodzi a jak będa wiedzieli to będą mieli ochotę Ci pomóc.
      Ale jeśli się uprzesz to, to załatwisz.

      5. Odpowiednie wparcie terapeutyczne oprócz pomocy Twojemu dziecku zapewni tez
      komfort Twojej rodzinie. Wszyscy się wtedy lepiej poczujecie-ZOBACZYSZ!

      6. Ta droga nie jest łatwa. Nasze państwo w osobie jego urzędników jest
      niezwykle krótkowzroczne. Pomijając aspekt etyczny, właściwa pomoc terapeutyczna
      autystykom ma również aspekt ekonomiczny. O wiele taniej jest, właściwie teraz
      wyposażyć w odpowiednie umiejętności autystów, niż utrzymywać w przyszłości
      bezradnych przyszłych klientów domów opieki społecznej.
      7. Wiem, że jest Ci ciężkosmile Jak będzie z czymś problem napisz mi maila a jeśli
      tylko będę umiała to pomogęsmile
      • alanis11 Re: alanis 02.09.10, 13:12
        Dziękuję za odzew , lepiej mi i powoli wracam do równowagi po kolejnym ciężkim
        dniu ,choć ze świadomością że przede mną jeszcze wiele. Zmartwiłam się bo
        zasugerowano mi nauczanie indywidualne , które z tego co wiem wiąże się z nauką
        w domu. Nie chciałabym zamykac i całkowicie izolowac dziecka od szkoły mam
        kolejne zmartwienie ehhhh
        • mirmunn Re: alanis 02.09.10, 13:30
          nauczanie indywidualne można też realizować w szkole- dziecko chodzi z klasą na część
          przedmiotów, a samo pracuje także na indywidualnych lekcjach z nauczycielem. Jest to
          praktykowane u dzieci z deficytami, zaburzeniami zachowania, stresem szkiolnym lub u dzieci
          wracających do szkoły po długiej chorobie. Srodki finansowe na takie lekcje przyznaje gmina, o ile
          w szkole jest zapotrzebowanie.
        • agawa56 Re: alanis 02.09.10, 20:05
          alanis11 napisała:

          > Zmartwiłam się bo
          > zasugerowano mi nauczanie indywidualne , które z tego co wiem wiąże się z nauk
          > ą
          > w domu. Nie chciałabym zamykac i całkowicie izolowac dziecka od szkoły mam
          > kolejne zmartwienie ehhhh

          Piszę jako nauczyciel pracujący w szkole integracyjnej. Rozumiem, że syn dopiero
          rozpoczyna naukę, więc na jakiej podstawie już teraz zaproponowano nauczanie
          indywidualne? To zbyt krótki okres czasu. Wg mnie, nauczyciel nie miał prawa Ci
          tego proponować. Powinien najpierw dokładnie rozeznać sytuację, poznać dziecko,
          przynajmniej podjąć próbę włączenia dziecka do zespołu i ułatwienia mu startu. A
          gdzie w tym wszystkim nauczyciel wspomagający? To on jest od tego, aby wesprzeć
          Twojego syna i stosować odpowiednie metody i formy pracy. To z nim przede
          wszystkim powinnaś rozmawiać na temat problemów dziecka. Nauczyciel -
          przedmiotowiec niekoniecznie wie (choć powinien), jak pracować z dzieckiem z
          deficytami. I tu właśnie rola nauczyciela wspomagającego. Powinien zaproponować
          Ci spotkanie i wspólne ustalenie zakresu działań dot. Twojego dziecka. W mojej
          szkole mamy sporo autystów i naprawdę tylko w sporadycznych przypadkach
          konieczne jest nauczanie indywidualne. Są różne sposoby, aby ułatwić dziecku
          funkcjonowanie i zaistnienie w grupie rówieśniczej. I jeszcze jedno - poproś
          wychowawcę i nauczyciela wspomagającego o przedstawienie zakresu wymagań
          dostosowanych do potrzeb i możliwości Twojego dziecka. To obowiązek szkoły -
          każdy uczeń z deficytami musi mieć indywidualny zakres wymagań - innymi słowy -
          w oparciu o podstawę programową nauczyciel przedmiotu w porozumieniu z
          nauczycielem wspomagającym opracowuje taki plan, aby umożliwić dziecku sukces.
          Dla przykładu: jeśli mam w podstawie gimnazjum (bo akurat w nim uczę)
          umiejętność pisanie opowiadania, to w przypadku konkretnego ucznia np. z
          upośledzeniem w st. lekkim wymagam umiejętności pisania kilku prostych,
          logicznych zdań w oparciu o historyjkę obrazkową, ale od innego, z tym samym
          deficytem, ale lepiej funkcjonującego, już troszkę wyższych umiejętności. I nie
          daj się zwieść. To, o czym piszę wyżej, jest możliwe do zrealizowania - trzeba
          tylko chcieć.
    • alanis11 Re: Początek roku szkolnego to dla mnie horror 03.09.10, 09:00
      Po tych kilku dniach doświadczeń stwierdzam że w kontaktach ze szkołą i
      nauczycielkami trzeba uzbrajać się w pancerz i przyjąć postawę roszczeniową .
      Gdy będe startowała z pozycji zestresowanego petenta a nie matki która wie czego
      chce będa traktowały mnie protekcjonalnie. Myslałam że czasy się zmieniły i to
      młode pokolenie nauczycielek nie ma syndromu jestem mądrzejsza , jestem na
      świeczniku. Widocznie zależy na kogo się trafia ehhhhhh
      • agacz2905 Re: Początek roku szkolnego to dla mnie horror 03.09.10, 11:31
        Mogę tylko potwierdzić to, co napisałaśsmile Jak sama nie lubię roszczeniowości,
        tak kontakty ze szkołą szybko mnie jej nauczyłysmile Nie mam dziecka autystycznego,
        jedynie mutyczne z mikrouszkodzeniami mózgu i pewnymi deficytami z tym faktem
        związanymi (jak chociażby problem z pamięcią krótkotrwałą). Uczęszcza do
        "normalnej" klasy i mimo, że jest akceptowany przez dzieci - wyraźnie trzyma się
        z boku, jest mega-samotnikiem i towarzysko zdecydowanie odstaje. Ja miałam
        niewielkie oczekiwania wobec nauczycieli mających kontakt z moim synem. Ale
        ponieważ realia są jakie są, a i kultura osobista niektórych nauczycieli
        pozostawia wiele do życzenia - musiałam kilka razy artykułować, że nie życzę
        sobie wydzierania się na moje dziecko, czy nawet mówienia do niego podniesionym
        głosem. Chyba poskutkowało, a co dalej będzie - życie pokaże! W opisanej przez
        Ciebie sytuacji - nie nazwałabym Cię "roszczeniowa". Pomyśl tak: to Twoje
        ukochane dziecko ma Ciebie po to, żebyś je chroniła przed ewidentną krzywda dla
        niego, dla jego rozwoju... I nie ma to nic wspólnego z "kloszem ochronnym",
        Trzymaj się!
Pełna wersja