śmierć dla dziecka ateistycznie

06.09.10, 11:40
Mam, niestety blisko, sytuację tłumaczeniu 3-latkowi śmierci. Zastanawiam się jak można wytłumaczyć dziecku śmierć tak po prostu, jako koniec życia, bez nieba aniołków, chmurek itp., ale oczywiście z pamięcią i miłością. Czy dziecko „lepiej” to przyjmuje jak otrzymuje przekaz nieba, aniołków, chmurek? Czy jest to tak samo ciężkie?
    • d.o.s.i.a Re: śmierć dla dziecka ateistycznie 06.09.10, 11:49
      Trzyletnie dziecko? Nie sadze, zeby bylo to ciezkie w ogole. Smutne, moze tak - jesli sprawa dotyczy bliskiej osoby. Wydaje mi sie, ze dziecko zrozumie i bez aniolkow i chmurek.
      • matsuda np: 06.09.10, 11:54
        www.takdlazdrowia.pl/leczenie/200-rozmowa-o-smierci
      • filipianka Re: śmierć dla dziecka ateistycznie 06.09.10, 12:02
        rozumie, ale nikt nie odpowie na kolejne pytania dlaczego skoro tata go słyszy to mu nie odpowiada
        • d.o.s.i.a Re: śmierć dla dziecka ateistycznie 06.09.10, 12:27
          > rozumie, ale nikt nie odpowie na kolejne pytania dlaczego skoro tata go słyszy
          > to mu nie odpowiada


          Nie bardzo rozumiem w takim razie sens mowienia, ze tata slyszy.
          • filipianka Re: śmierć dla dziecka ateistycznie 06.09.10, 12:35
            no właśnie, ja też tak uważam
            i zastanawiam się że może dlatego tak to jest tłumaczone (z aniołkami itd) że tak jest może łatwiej i mniej boleśnie od brutalnego końca życia
            sprawa była konsultowana z psychologiem
            wiem że zależy od przekonań rodziny, akurat w tym wypadku jest są to tzw katolicy statystyczni
    • truscaveczka Re: śmierć dla dziecka ateistycznie 06.09.10, 12:09
      Tak objaśniona moja córka nie tylko nie ma traumy, ale ceni sobie cmentarze, rozumie kwestię trumien/grobów/cmentarzy - a co najważniejsze - pamięci o bliskich, którzy odeszli. Mój ojciec nie żyje, i ten temat nie jest jakoś tabuizowany w domu, dla Młodej to normalne, że ludzie odchodzą, choć trudno jej zrozumieć, czemu dzieci też umierają np. z powodu chorób. Dla trzylatka śmierć nie różni się zbytnio od narodzin i innych elementów życia.
    • duch_mariana Re: śmierć dla dziecka ateistycznie 06.09.10, 12:13
      Ja tłumaczyłem czterolatce to w ten sposób, że człowiek ma ciało i duszę. Dusza wchodzi w ciało jeszcze w brzuszku mamy i opuszcza to ciało w momencie śmierci po to, żeby znów się urodzić jako ktoś inny. To, czy w następnym życiu będziemy mieli dobrze, czy źle, zależy od tego, jacy będziemy w tym życiu. Trzeba żyć tak, żeby innych nie krzywdzić, żeby inni ludzie nie cierpieli przez nią. Tyle wystarczy w tak młodym wieku smile Pytała jeszcze o żałobę, o pogrzeb i dlaczego ludzie na pogrzebach płaczą. Jeśli mój sposób tłumaczenie Ci odpowiada, napiszę co jej odpowiedziałem.
      • verdana Re: śmierć dla dziecka ateistycznie 06.09.10, 13:29
        Moja córka mając trzy lata panicznie bała się sjmierci - i swojej i innych, więc bywaja dzieci, ktore w tym wieku doskonale rozumieją, co to jest śmierć.
        Mnie matka powiedziała "Czy pamiętasz co było przed Twoim narodzeniem? Bylaś smutna, bałas sie, bylo ci źle? Nie? No, to tak samo będzie po śmierci, nie ma się czego bać.".
        mialam ze trzy-cztery lata, a pamietam do dziś.
        • miaowi Re: śmierć dla dziecka ateistycznie 06.09.10, 13:56
          Bardzo dobre wyjasnienie.
          Ja czterolatce tłumaczę, że człowiek jest zaprogramowany na jakiś tam czas, że życie się ma jedno i kiedyś każde życie się kończy. Z naciskiem na "kończy", ponieważ osobiście nie wierzę w życie pozagrobowe - nie jestem katoliczką. Przekazuję tak jak rozumiem i tak jak umiem. Na razie działa.
          Staram się to łączyć z pojęciem nieodwracalności śmierci - żeby uniknąć absurdów z bajki rodem, gdzie zwierzątka dostają czymś ciężkim w łeb, po czym otrząsają się i idą dalej.
          • duch_mariana Re: śmierć dla dziecka ateistycznie 06.09.10, 14:27
            > Z naciskiem na "kończy", ponieważ osobiście nie wierzę w życie pozagrobowe - nie jestem
            > katoliczką.

            Nie ma czegoś takiego jak życie pozagrobowe. Jest reinkarnacja. Życie czyli dusza jest wieczna i niezniszczalna bo niematerialna, natomiast inkarnacja tej duszy w ciele tego dziecka właśnie, jest tu i teraz. Po śmierci przechodzi w inne wcielenie. Katolicyzm nie uznaje reinkarnacji, więc nie musisz być Katoliczką, żeby w to wierzyć lub nie. Natomiast opowiadanie dziecku, że życie się kończy i nie ma już nic jest dość niebezpieczne. Dzieci zastanawiają się nad takimi rzeczami. Pojęcie niebytu jest dla nich nie do ogarnięcia. Pamiętam jak sam w wieku około 10 lat, może wcześniej, zastanawiałem się jakby to było, jakby nic nie było. Wyobrażałem sobie, że cały kosmos wypełnia mur z cegieł. Ale przecież skoro niczego nie ma, więc tego muru też być nie może. To nie jest do ogarnięcia. Spotkałem się też z chłopcem, który miał objawy depresji. Martwił się, że po śmierci nie ma już nic i bał się, że kiedyś umrze i że w ogóle go nie będzie. Tak mu to "świetnie" wytłumaczyli rodzice, który w żadne "bzdury" nie wierzą. Bezpiecznie jest tłumaczyć o reinkarnacji bez względu na swoje osobiste przekonania. Dzieciak dorośnie i sam wyrobi sobie własne poglądy na ten temat.
            • miaowi Re: śmierć dla dziecka ateistycznie 06.09.10, 15:11
              Kłopot w tym, że reinkarnacja też do mnie nie przemawia - bo gdyby tak było, to jakąż miałabym wiedzę i mądrość będąc którymś z kolei wcieleniem tej samej duszy? Obawiam się, że przy dociekliwości mojego dziecka wpędziłabym się w niezły kanał, bo są pytania, na które nie znam odpowiedzi.
              Jeżeli zdepczesz na przykład mrówkę na ulicy, to wytłumaczysz dziecku, że jej energia udała się do wielkiego absolutu, czy że mrówki już nie ma?

              Pojęcie duszy też jest dla mnie wątpliwe. NIe umiem powiedzieć, czy jest czy jej nie ma. Nie jestem pewna co by to miało być. A ja tak mam, że jak udzielam odpowiedzi,co do ktorych nie mam przekonania, to wszyscy momentalnie widzą, że ściemniam. W tym moje dziecko.
              (Dlattego między innymi nie umiem ściemniać facetom i moje związki rozllatują się z prędkością światła)
              • duch_mariana Re: śmierć dla dziecka ateistycznie 06.09.10, 16:00
                Nie musisz wiedzieć wszystkiego. Ewentualnie mogę dać Ci na priv namiar na człowieka, który takie rzeczy wyjaśnia w sposób przystępny. Dziecku możesz po prostu wytłumaczyć, że nie wiesz dokładnie, ale słyszałaś, że (...). Będzie to zgodnie z prawdą, bo tego akurat dokładnie wiedzieć nie możesz smile Aby tylko nie mówić, że po śmierci nie ma już nic, bo można wpakować dzieciaka w ładny kanał jak się zacznie bać śmierci, albo będzie rozpaczać po śmierci najbliższych. Łatwiej będzie dziecku przyjąć to, że babcia, dziadek, koleżanka co prawda umarli, ale będą żyć dalej jako ktoś inny, niż to, że umarli i ich już nie ma.

                > Jeżeli zdepczesz na przykład mrówkę na ulicy, to wytłumaczysz dziecku, że jej e
                > nergia udała się do wielkiego absolutu, czy że mrówki już nie ma?

                To zależy jakie konkretnie pytanie dziecko zada i czy w ogóle zada smile

                > (Dlattego między innymi nie umiem ściemniać facetom i moje związki rozllatują s
                > ię z prędkością światła)

                Poszukaj takich, którzy cenią prawdę i szczerość bardziej niż słodkie pierdzenie smile
                • miaowi Re: śmierć dla dziecka ateistycznie 06.09.10, 20:48
                  Mój brat sobie sam wyjaśnił śmierć jako dziecko, właśnie porównując do mrówki, którą sam wcześniej zdeptał był.

                  Co do słodkiego pierdzenia - właśnie za nieumiejętność uprawiania owegoż najczęściej mi się dostaje.
    • broceliande Re: śmierć dla dziecka ateistycznie 06.09.10, 13:59
      Powiedziałam czterolatkowi, że babcia umarła i nigdy już jej nie spotkamy. Ale możemy o niej rozmawiać, wspominać, oglądać zdjęcia.
    • figrut Re: śmierć dla dziecka ateistycznie 06.09.10, 14:43
      Nie mam niestety pojęcia, jak sprawę śmierci wytłumaczyć ateistycznie sad
      Moje dzieciaki o śmierci rozmawiają zupełnie naturalnie i bez strachu, ale ja jestem wierząca, więc z pełnym przekonaniem mówię dzieciakom, że umiera tylko ciało, a dusza jest nieśmiertelna. Nie widać jej tak samo jak powietrza, bo nie ma ubrania jakim jest ciało. Tłumaczę, że życie nie kończy się na tym które przeżywamy w danej chwili, a przechodzi się tylko z jednego etapu do kolejnego.
    • gacusia1 Re: śmierć dla dziecka ateistycznie 06.09.10, 18:07
      Wiesz co...wlasnie uswiadomilas mi,ze popelnilam blad w tlumaczeniu smierci mojemu (wtedy) 4-latkowi. Ja mowilam jedynie o tym,co sie dzieje z cialem czlowieka po smierci a nie wspomnialam o duszy...taka ze mnie katoliczka a dziecko do katolickiej szkoly chodzi tongue_out .
    • croyance Re: śmierć dla dziecka ateistycznie 06.09.10, 19:11
      Ja bym powiedziala prawde: ze nikt nie wie, co dzieje sie po smierci i czy cokolwiek sie dzieje, i ze ludzie w zwiazku z tym maja rozne przekonania. Jedni wierza, ze czlowiek ma dusze i po smierci idzie do innego swiata, inni, ze jego zycie konczy sie definitywnie i pozostaje jedynie we wspomnieniach swoich bliskich, a jeszcze inni, ze rodzi sie na nowo. Potem wytlumaczyc, jakie przekonania podziela sie samemu i dlaczego.
    • daisy Re: śmierć dla dziecka ateistycznie 06.09.10, 21:59
      Też mieliśmy z tym problem, bo dziecko bardzo wrażliwe. W końcu postanowiłam nie sprzedawać mu własnego poglądu (śmierć jako fakt wyłącznie biologiczny), ale przyjęłam strategię "niektórzy ludzie uważają, że XY, inni wierzą, że ZŹ, nikt tego nie wie na pewno, może jest tak, może tak, może inaczej". Wspominałam też o czasie "przed urodzeniem", bo dla dziecka to do ogarnięcia - wie, że przeszło już przez tę fazę i da się zrobić.
      Bez kłamstwa, bez półprawdy, bez owijania w bawełnę, ale też bez dosadności i brutalnej prawdy.
      • croyance Re: śmierć dla dziecka ateistycznie 06.09.10, 22:43
        Dla mnie osobiscie argument 'przed narodzeniem' to zaden argument. Kiedy bylam dzieckiem, mniej prawdopodobne mi sie wydawalo to, ze mnie nie bylo i nagle powstalam, z niczego, niz to, ze moze mnie kiedys nie byc.
        • franczii Re: śmierć dla dziecka ateistycznie 07.09.10, 08:58
          He he, moj 4 latek ma tak samo. Jest dla niego nie do ogarniecia , ze kiedys go w ogole nie bylo.
          Wedlug niego przed urodzeniem byl zawsze u mnie w brzuchu.
          Smierc ogarnia bardziej, wie ze wszystkie zywe istoty umieraja. Ale raczej tego "wszyscy" nie odnosi do wlasnej osoby. Ja trzymam sie zasady, zeby w delikatnych tematach udzielac odpowiedzi wylacznie na pytanie i dopoki jakies pytanie sie nie pojawi to sie nie wychylac.
          Kiedys moj maz sie wychylil i na jakies ogolne pytanie zwiazane ze smiercia zamiast udzielic ogolnej odpowiedzi to wypalil z przykladem, ze my tez umrzemy czy cos w tym stylu i sie zaczelo dziac. Widac na te wiedze jeszcze nie byl gotowy, wlasciwie to chyba zaden wiek nie jest naprawde dobry ale akurat 3 latek jesli nie musi (czyli jesli naprawde nie straci kogos bliskiego) tej wiedzy zdobywac to tym lepiej dla niego. Teraz czasem pojawiaja sie pytania o smierc bardziej konkretne i poza smierc w sensie biologicznym wychodza i ja unikam mowienia, ze po smierci nie ma juz nic ani zadnej swiadomosci bo wiem ze dla dziecka to moze byc bardzo trudne tylko zgodnie z prawda mowie, ze nie wiem co jest i schodze na wierzenia innych, zeby dac mu mozliwosc wybrania sobie bardziej pocieszajacej wersji w razie potrzeby.
          • croyance Re: śmierć dla dziecka ateistycznie 07.09.10, 10:40
            Wg mnie, logicznie rzecz biorac, to, ze nie bylo nas przed narodzinami, wcale nie musi automatycznie oznaczac, ze po smierci tez nas nie bedzie. Nie kloce sie, ze bedziemy - to kwestia wiary, przekonan, nadziei etc. - ale sam argument wydaje mi sie dziurawy z punktu widzenia logicznego.
Pełna wersja