sueellen
11.09.10, 09:35
Rooney byl twarza naszej ostatniej kampanii reklamowej. MIesiące przygotowań, wielkie wejście mojego dobrego kumpla, bo jego pierwszy wielki projekt (ja w tym na szczeście nie siedziałam, bo byłam na macierzyńskim). Wszystko gotowe i nagle mail z gory:
Wycofujemy się z kampanii, wszystkie produkty z twarzą Rooneya mają zniknąć z polek sklepowych, wszystkie reklamy, plakaty, press release, WSZYSTKO ma zniknąć w ciągu 24h. Kumpel sie poryczał. Oczywiscie, firma wystawi panu R rachunek, ale chodzi o kumpla, ktory miesiacami pracy nie bedzie mogl się nawet pochwalic. No i zabawa logistyki i sprzedaż, wycofywanie zamówień, zamrażanie zasobów magazynowych, wycofywanie produktow ze sklepow, zawracanie ciezarowek, rozładowywanie juz załadowanych, nagłe zmiany planów produkcyjnych, zamawienia opakowań dla substututów, kilka dni cyrkow, wzmożona praca min kilkuset osob (zaledwie w jednej firmie), a wszystko dlatego, że kretynowi zachcialo się przespac z prostytutką.