fugitive
11.09.10, 14:41
ciekawa jestem waszych opinii w pewnej sprawie. Rzecz dzieje się w rodzinie mojej zanjomej. Zaraz po ślubie dziewczyna miała bardzo nieciekawą sytuację. Młodzi zaraz po ślubie mieszkali u jej teściów, wyjeżdżając w podróż poślubną zostawili pieniądze z prezentów ślubnych w swoim pokoju w mieszkaniu teściów , normalnie w portfelu w szufladzie, to było jakieś 4 tys zł mniej więcej. Po powrocie z podróży pieniędzy nie było. Oczywiście nikt nie wiedział co się stało. Oficjalnie. Bo nie oficjalnie wiadomo było, teść miał wtedy ogromne problemy finansowe, związane z upadłością jego działalności gospodarczej, komornik, sprawy sądowe itd Nie jeden raz podkradał też pieniądze swojej żonie ( teściowej). cała rodzina wiedziała, że on to zrobił, ale głośno tego nie powiedziano. Po latach 5-6 teściowa przyznała, że wie, że on to ukradł, a teść pieniądze zwrócił, ale bez przeprosin, raczej na zasadzie "jeśli mnie podejrzewacie to macie tu kasę i się odczepcie". Minęlo kilka lat od tego wydarzenia dziewczyna nigdy nie robiła afer z powodu tego zdarzenia wtedy. Układy w rodzinie były normalne. W tym roku dziewczyna wraz z mężem wyjechali na jakiś czas, tesciowie mieli klucze do domu, podlewanie kwiatów itp. Jakiś czas po powrocie dziewczyna zauważyła brak cennych rzeczy, rzuciła podejrzenie na teścia, mając na uwadzę tę historię, która wydarzyła się przed laty. Cenne rzeczy się znalazły, były w domu, nikt ich nie zabrał, podejrzenie padło na teścia niesłusznie. I teraz dziewczyna została wyklęta przez rodzinę męża, za to oskarżenie. Ona sama twierdzi, że miała prawo pomyśleć tak jak pomyślała, bo jeżeli ktoś kiedyś okradł swoje dziecko, to musi się liczyć z tym, że inni mogą w nim widzieć później złodzieja, sam sobie winien. Jak myślicie czy ma rację, czy raczej stanelibyście po stronie obrażonej rodziny. Aha dziewczyna przeprosiła za to podejrzenie, ale to było raczej takie zdawkowe, "no pomyliłam się, przepraszam". ciekawa jestem waszych opinii